Ja też miałam 2 sesje z Agnieszką i mam podobne odczucia. Jest tam stanięcie po stronie dziecka, po swojej stronie.Pozwolenie na uczucia, bo takie one właśnie były. Nie da się przeskoczyć w RD tego dzieciństwa i tych emocji mówieniem na odczepne WYBACZAM. Ja jestem na tym etapie, na którym jestem i pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Czuję,że chcę stać się najpierw człowiekiem w całym tego słowa znaczeniu- jest to dla mnie równoznaczne z przyznaniem się do niedoskonałości, do odczuwania wszystkich emocji i uczuć. Do blasków i cieni. Moje intencje do bycia w tej rodzinie muszę na razie zostawić bo i tak teraz sobie ich nie uświadamiam - a to,ze zostałam zraniona jest faktem. I to chcę uznać i gniewać się na to,iz zadano mi duchowe rany. Nie zamierzam się konfrontować z katem w realu- ale w wyobraźni często tak robię to mi pozwala przywołać ten gniew. Czuję ,ze uśpiony gniew zaczyna wyłazić.
Wczoraj miałam taką sytuację,że dowiedziałam się ,ze mama nie spi po nocach bo wstaje do swojej podopiecznej (pracuje jako opiekunka w Niemczech) . Wiecie co? poczułam satysfakcje , i dobrze ... być moze nauczy się jak to fajnie się nie wysypiać, ile razy w dzieciństwie ja nie mogłam spać bo byly wiecznie awantury i menelstwo w domu a w szkole trzeba było funkcjonować. Po prostu ja jej życze by doświadczyła tego co ja.. by zobaczyła jak to jest. Czuję chęć odwetu , nawet życzyłam jej śmierci bo chciałam skończyć swoje cierpienie a innego wyjścia z sytuacji jako dziecko nie widziałam. Albo żeby się zachlała na śmierć. Byłby spokój. Poczułam ,ze nie lubię swojej mamy, nie kocham a nawet nienawidzę. W niektórych sytuacjach wyobrażam sobie ,ze tłukę ją na zbite jabłko a to co mi robi. Teraz już wiem,ze jej śmierć niczego nie zmieni, że chcę się trzymać od niej z daleka ,ze tak będzie lepiej dla nas obu. NIe mamy do siebie ciepłych uczuć, czasami mi smutno ,ze nie miałam fajnej relacji z matką. Jak pozwoliłam sobie wczoraj na te myśli, na te uczucia , na dopuszczenie ,ze tak się wtedy czułam to poczułam dużą ulgę. Tak właśnie myślę o matce. Dam sobie odczuwać i tak myśleć, akceptując to. Teraz mam siłę by się bronić i już nie pozwolić ,aby mnie krzywdzono.Juz dość . Rola ofiary już mnie nie interesuje. Zobaczymy co dalej się będzie działo , gdy już pozwoliłam sobie ujawnic prawdę o naszej relacji.. jaka to ulga , tak tez moze byc..