Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143850 razy)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 16:19:42 »
Olu
posyłam modlitwę

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 15:59:00 »
Olu wspieram :)
I jak poprzedniczki uważam, że nic mu nie jesteś winna, a zwłaszcza jeśli ma to być kosztem ciebie i twojego zdrowia.
Jeśli potrzebujesz spokoju, żeby dojść do siebie, to mu napisz, że przez kilka dni nie będziesz odpowiadać na e-maile.
Nie rób nic kosztem siebie, bo w ten sposób jemu nie pomożesz, a i sobie zaszkodzisz.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 15:50:07 »
Ola
A jaki jest jego stosunek do terapi? Czy byłby skłonny ją podjąć gdyby miał taką możliwość?
Chodzi mi o to czy on sam chce się z tego wydobyć w czym tkwi czy tylko szuka kogoś na kim mógłby żerować?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-22, 15:45:35 »
Wspieram.
I tak jak Hydrozagadka uważam, ze nic mu nie jesteś mu winna. Nikomu nie jesteś nic winna...

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-10-22, 15:23:08 »
Olu

wspieram z całego serca - poślę modlitwę i wpierające energie

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-10-22, 15:13:54 »
Ola. W tej chwili wspieram z całego serca. Jeszcze dziś wieczorem pomodlę się dodatkowo.

Co do "winna" przyjaźń i wsparcie. Wg mnie niczego nie jesteś mu "winna" - dajesz tyle ile możesz, bez szkody dla siebie.
Jeśli zaczyna Ci szkodzić, masz prawo się wycofać, choćby na chwilę. Masz prawo dać mu znać, ze musisz na jakiś czas się wycofać, by samej zyskać siłę.

Więcej na priv.

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 15:08:06 »
Sluchajcie potrzebuje pomocy. Jestem w trakcie ‘rozwodu’ z moim bylym partnerem, ktory, jak sie niestety okazalo, ma silne BPD. Dopoki choroba sie nie ujawnila wszystko bylo pieknie, teraz jestem wydrenowana jego oskarzeniami I emocjami. Od trzech miesiecy probuje stanac na nogi po bardzo naglym I nieprzyjemnym rozstaniu I pomalu juz zaczynalo byc lepiej, bo nie utrzymywalismy kontaktu, ale teraz jest kolejna fala maili z jego strony, w ktorych jego choroba rozwala mnie psychicznie I energetycznie.

To jest wyjatkowo trudna sytuacja. On nie ma nikogo poza mna, zadnych przyjaciol, zyje jak pustelnik, wiec szuka we mnie partnera, przyjaciela, kozla ofiarnego, osoby do przyjecia winy na siebie I terapeuty w jednym. Myslalam, ze jestem wystarczajaco silna, zeby przynajmniej byc mu przyjacielem, ale jednak ataki psychiczne I energetyczne powoduja, ze pomalu wciaga mnie w swoje pieklo. Dzis ujawnil przede mna bardzo ciezkie zdarzenia z przeszlosci, ktore zlamalyby kazdego. Nie wiem czy prawdziwe czy nie, bo niestety ta choroba powoduje, ze zaciera sie granica miedzy prawda a wyobrazeniem, ale niezaleznie od tego jaka jest prawda pokazuje to jak bardzo on potrzebuje terapii, ktora niestety nie jest dostepna tam gdzie jest.

Porozmawialam dzis o tych informacjach ze znajoma, jej opinia jest mniej wiecej taka, ze jestem mu winna przyjazn I wsparcie, pomimo tego jak mnie potraktowal I ile zamieszania I bolu wprowadzil I wprowadza. Ja wybaczylam mu wszystko, co miedzy nami zaszlo - to jest choroba, nad ktora nie panuje, nie jest bardziej odpowiedzialny za swoj stan niz osoba z Parkinsonem za trzesace sie dlonie - ale jestem jednak ciagle za slaba, zeby dac mu z siebie bez krzywdzenia sie. Dawalam sobie jako tako rade z tym wszystkim do dzis, ale teraz prosze o pomoc I dla mnie, I dla niego, zeby sytuacja rozwiazala sie zgodnie z ND I zebym zyskala jasnosc jak teraz postapic.

Dodam jeszcze, ze on jest najwyrazniej moja polowka, wiec mowimy tu o bardzo silnym polaczeniu plus dlugiej historii wspolnych wcielen.

Dzieki za kazde wsparcie.

maja

  • Wiadomości: 168
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-21, 23:38:19 »
Dzięki chłopaki.

Mariusz - bezsprzecznie.
Babcia jest na mojej liście w pierwszej...eee, czekaj...10ce.

I miałam opór by pisać chyba nie tylko dlatego, że boję się, że umrze po takiej modlitwie.
Coś więcej tu jest, może ogólnie sytuacja rodzinna.
Bo takie emocje zaraz w sobotę od rana fruwały, rozkręciły się, hardcore, aż zaczęłam nawet podejrzewać wpływ astralny czy coś. Plus jeszcze to całe poczucie winy.

Nie było takiego poluzowania, spokoju, który się pojawił w przypadku gdy poprosiłam o wsparcie dla dziadka.
Przeciwnie, spięło się, nakręciło się...a najbardziej ja.

Mam jednak nadzieję, że, mimo to, pójdzie w dobrą stronę to wszystko.

jan.s

Mam nadzieję, że to nie jest aż jakiś sprzeciw z mojej strony, nie chciałam tylko nic "przyśpieszać".


Dzięki jeszcze raz, bo dużo to dla mnie znaczy, to wsparcie.

jan.spirytysta

  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-10-20, 17:54:33 »
Kochani.
Ja znów z podobną sprawą jak pisałam wiosną.
Wtedy dziadek, teraz babcia, z drugiej strony.

Chciałabym jej pomóc, a nie wiem jak.
Dlatego proszę Was o wsparcie - dla niej, dla jej duszy, o zrozumienie, światło, o to czego najbardziej potrzebuje teraz, moja kochana* by się na to mogła otworzyć.
Czy to na dalsze życie jeszcze, czy na śmierć - to w takim razie o dobrą śmierć, przy kimś bliskim.

Babcia ma Alzheimera - na pewno duży lęk, i wypieranie czegoś.
A śmierci bała się zawsze...u niej w najbliższej rodzinie było dużo nagłych, niespodziewanych śmierci.
No i jest katoliczką, cierpienie miało dla niej wartość...

Babcię właśnie po tygodniu wypuścili ze szpitala (gdzie trafiliśmy na niezbyt kompetentną lekarkę, bo nawet nie wypisała recept przy wypisie, mimo, że w zaleceniach jest antybiotyk...a jak zobaczyłam odleżyny, które babci się tam porobiły to mam ochotę płakać normalnie, szok).

Babcia od ponad miesiąca nam osłabła, przestała całkiem wstawać, bardzo mało pije, je.
Wcześniej myślałyśmy z mamą, że tak w spokoju, w domu sobie odejdzie...teraz, po tym szpitalu, jak już ma te rany, widać, że się coraz bardziej męczy, i coraz trudniej nam na to patrzeć.
Ale chętnie się nią zajmujemy.
Może dla niej lepiej, by nie umierała jeszcze, może coś ma zrozumieć?...Coś ją trzyma.

Wtedy z dziadkiem gdy poprosiłam o wsparcie, zaraz odszedł...to teraz z babcią wręcz się boję pisać.
Obawiam się, że może i ja jakoś ją trzymam, nie chcę, żeby umarła.
Mamy jakieś połączenie, np bardzo często się zdarzało, że jak było z nią gorzej, i przyjeżdżałam do niej, pobyłam z nią, to jej stan się ot tak nagle sporo się poprawiał. I gdy u mnie jest lepiej, to i u niej też.
Jestem z nią dość mocno związana, więc coś może być.

Dzięki.
Maju, silne mentalne przywiązanie i sprzeciw wobec odejściu bliskiej osoby na tamten świat  może doprowadzić do zaburzeń i problemy z przejściem duszy po śmierci do świata duchowego.
Wsparciem na pewno jest modlitwa , jeżeli ktoś uznaje to za zabobon - pozytywne myśli przywołujące wasze dobre wspólne chwile , podziękowanie tej bliskiej osoby za wszystko co dla nas zrobiła w życiu,  i prośba do naszych duchowych opiekunów o wsparcie w tym czasie.
Pomodlę się za Was

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-10-19, 15:32:42 »
maja

wygląda, że powinnaś zrobić uzdrawianie związku z babcią - jeśli boisz się tego, że po modlitwie o najlepsze rozwiązanie mogłaby odejść

wspieram :-)

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-10-19, 11:38:24 »
maja

wspieram

maja

  • Wiadomości: 168
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-19, 00:54:21 »
Kochani.
Ja znów z podobną sprawą jak pisałam wiosną.
Wtedy dziadek, teraz babcia, z drugiej strony.

Chciałabym jej pomóc, a nie wiem jak.
Dlatego proszę Was o wsparcie - dla niej, dla jej duszy, o zrozumienie, światło, o to czego najbardziej potrzebuje teraz, moja kochana* by się na to mogła otworzyć.
Czy to na dalsze życie jeszcze, czy na śmierć - to w takim razie o dobrą śmierć, przy kimś bliskim.

Babcia ma Alzheimera - na pewno duży lęk, i wypieranie czegoś.
A śmierci bała się zawsze...u niej w najbliższej rodzinie było dużo nagłych, niespodziewanych śmierci.
No i jest katoliczką, cierpienie miało dla niej wartość...

Babcię właśnie po tygodniu wypuścili ze szpitala (gdzie trafiliśmy na niezbyt kompetentną lekarkę, bo nawet nie wypisała recept przy wypisie, mimo, że w zaleceniach jest antybiotyk...a jak zobaczyłam odleżyny, które babci się tam porobiły to mam ochotę płakać normalnie, szok).

Babcia od ponad miesiąca nam osłabła, przestała całkiem wstawać, bardzo mało pije, je.
Wcześniej myślałyśmy z mamą, że tak w spokoju, w domu sobie odejdzie...teraz, po tym szpitalu, jak już ma te rany, widać, że się coraz bardziej męczy, i coraz trudniej nam na to patrzeć.
Ale chętnie się nią zajmujemy.
Może dla niej lepiej, by nie umierała jeszcze, może coś ma zrozumieć?...Coś ją trzyma.

Wtedy z dziadkiem gdy poprosiłam o wsparcie, zaraz odszedł...to teraz z babcią wręcz się boję pisać.
Obawiam się, że może i ja jakoś ją trzymam, nie chcę, żeby umarła.
Mamy jakieś połączenie, np bardzo często się zdarzało, że jak było z nią gorzej, i przyjeżdżałam do niej, pobyłam z nią, to jej stan się ot tak nagle sporo się poprawiał. I gdy u mnie jest lepiej, to i u niej też.
Jestem z nią dość mocno związana, więc coś może być.

Dzięki.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-21, 21:58:54 »
Freeflight
Wspieram.
Mogło być tak, w skrócie: czułaś się /byłaś/ zniewolona, potem się wkurzyłas na wszystkich za to, w końcu pozostała Ci złość i bunt.   

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-21, 19:34:47 »
Free, ujął mnie Twój obrazowy opis sytuacji :))

Wysyłam wsparcie robaczku :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-21, 18:02:15 »
Free, a wspieram :)

Pisze właśnie coś na temat uwalniania od wzorców wojownika... jak skończę, to podrzucę - może Ci się nada.

Takie krótkie podpowiedzi na teraz:

- A co Ci daje poczucie, ze walczysz? (prócz tego, ze wtedy nie musisz odpalać autodestrukcji i umierać;)?
- Jakie widzisz - świadomie - alternatywy, prócz walki i bycia zwycięzcą (katem, posiadającym "władzę" nad sobą i innymi) oraz bycia zwyciężonym (ofiarą, niewolnikiem lub zabitym)?
- Spróbuj wyjaśnić swojej pś, że boska pomoc, to nie jakaś wroga ingerencja z zewnątrz, a coś, co pochodzi z Twej istoty, jest w Tobie i zawsze było, tylko nie zawsze potrafiłaś się otworzyć na tę część siebie. Czasami to pomaga (ale musisz sama zbadać, jak i czym zareaguje twoja pś) :)