Vanilla 'timing is everything'.
Wszystko widocznie ma swój czas.
I nie wydaje mi się, żeby twój brat "z lubością" taplał się w szambie. Może, gdy na nie spogladał, to wydawało mu się, ze to jest pikuś naprawić= wyczyścić to szambo ? Bo w końcu to tylko małe szambo. Może miał taką misję - zbawiać ?
Poza tym czasami jest tak, ze jeżeli nas coś tak wkurza, tak emocjonalnie zajmuje, to być może my tez mamy tu coś do przerobienia ?
My możemy wkurzać tą drugą osobę też czymś, np brakiem zdecydowania i odciąganiem w czasie jakichś 'dorosłych' decyzji.
Tymczasem z punktu widzenia danej osoby jest tak, że do decyzji trzeba dojrzeć.
Do każdej decyzji.
On do swojej.
A ty, maybe, do swojej.
A w międzyczasie zawsze można powierzać sprawy Bogu.
Pomodlić się, zaufać i . . . czekać na ich skonfigurowanie się.
Zgodne z Najwyższym Dobrem danej osoby.
Nie jestem mistrzem w czekaniu

Ale zaufanie do Boga mam

Tak więc Vanilla - wspieram
