Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143946 razy)

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-07-29, 00:54:10 »
Blackrose, zgadzam się z Tobą w 100% - jeżeli rzeczywiście nie ma drogi wyjścia, trzeba się zdać w pełni ufności na działanie boskiego przewodnictwa i jakoś się nagle wszystko zaczyna układać, gdy przestajemy się szarpać i "wiedzieć lepiej", jak się sprawy mają po układać. Jednakże, tyczy to tylko NAS. Ja mówię o stosunkach między dwiema silnymi osobowościami (raczej w paszczy niż w dziele, nawiasem mówiąc), a żeby taka modlitwa zadziałała, potrzeba inicjatywy obu stron albo przynajmniej wewnętrznej zgody tej drugiej osoby na to, żeby się dogadać. Nie zawsze jest to komuś na rękę. Czasami trzeba wykazać inicjatywę, tylko albo brakuje inwencji, albo rzeczywiście trzeba poczekać na lepszy czas (np. aż ktoś dojrzeje do pewnych decyzji). Tylko, że już czekanie mi się dłuży.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-28, 22:37:43 »
Marylka,

To zależy od tego jak szybko mi się opory oczyszczają. Im bardziej byłam zrezygnowana w jakiejś sprawie i przyznawałam się całym sercem do bezradności, tym łatwiej te odgórne zmiany następowały. Zazwyczaj kombinowałam, uzdrawiałam jakiś temat miesiącami, a końcówka zawsze pozostawała najtrudniejsza do odpuszczenia. Wtedy akceptowałam to, że jest mi tak ciężko, tak źle, że nie mam już sił i nie wiem co zrobić, aby sytuacja się domknęła. Wtedy najłatwiej przechodziła modlitwa, a ja szybciej witałam jej efekty. Po prostu zaczynało się magicznie porządkować wszystko to co było nie do zniesienia. Wtedy to już kwestia dni, najdłużej tygodni. Sama się dziwię, że tak to się dzieje. To tak jakby klocki układały się na właściwe miejsce. Otoczeniu szybko zmienia się nastawienie, odchodzą emocje, znajdują się wyjaśnienia każdej sprawy i najlepsze rozwiązania o których wcześniej nie marzyłam ;) Czasem wystarcza tylko - Boże pomóż, bo ja już nie wiem co z tym robić, powierzam Tobie uporządkowanie tego tematu.

Odchodzi walka, przychodzą najlepsze rozwiązania, proste :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-27, 19:24:55 »
I tak to jest jak na kimś nam zależy ;))
Bo gdyby nie zależało, toby nie wkurzało:)

Powierzać kolejno Bogu.
Spokojnie precyzować.
I poddawać Bogu.
Ufając :)

Ulży.
Wam obojgu.
Bo presje się czuje. A presja rodzi reakcję - wkurzenie, bunt.

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-07-27, 18:57:21 »
Marylka, szczerze powiedziawszy, dałaś mi do myślenia. Rzeczywiście, nie wzięłam pod uwagę, że on może również postrzegać moją sytuację jako nieciekawą - może widziałby dla mnie inną rzeczywistość, jakieś lepsze realia bytowe, a że tak nie jest, to się na mnie frustruje. Nie brałam nigdy jego strony pod uwagę. W sensie, że i on może się na mnie denerwować, nie tylko ja na niego... Hm.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-27, 16:55:46 »
 Vanilla 'timing is everything'.

Wszystko widocznie ma swój czas.
I nie wydaje mi się, żeby twój brat "z lubością" taplał się w szambie. Może, gdy na nie spogladał, to wydawało mu się, ze to jest pikuś naprawić= wyczyścić to szambo ? Bo w końcu to tylko małe szambo. Może miał taką misję - zbawiać ?

Poza tym czasami jest tak, ze jeżeli nas coś tak wkurza, tak emocjonalnie zajmuje, to być może my tez mamy tu coś do przerobienia ?


My możemy wkurzać tą drugą osobę też czymś, np brakiem zdecydowania i odciąganiem w czasie  jakichś 'dorosłych' decyzji.
 
Tymczasem z punktu widzenia danej osoby jest tak, że do decyzji trzeba dojrzeć.
Do każdej decyzji.
On do swojej.
A ty, maybe, do swojej.

A w międzyczasie zawsze można powierzać sprawy Bogu.
Pomodlić się, zaufać i . . .  czekać na ich skonfigurowanie się.
Zgodne z Najwyższym Dobrem danej osoby.

Nie jestem mistrzem w czekaniu ;)
Ale zaufanie do Boga mam :)

Tak więc Vanilla - wspieram :)

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-07-27, 16:25:40 »
Dziękuję, Ma...rylko :P
Mam taką nadzieję, chociaż czasem brakuje mi tolerancji i cierpliwości, to czekanie, aż mu pstryknie we łbie i się poprzestawia na normalnie, zniknie zaślepienie... Czasami mnie korci, żeby wystąpić w roli katalizatora, takiego spiritus movens. I mu tak porządnie pierdyknąć w baniak. Wiem, wiem, że to niekonwencjonalne. Przecież tego nie zrobię. Tylko czasami już nie wiadomo, jak mówić do kogoś, kto woła o pomoc, a z lubością się tapla po uszy w szambie.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-27, 13:58:20 »
 
 VanillaOrchard,
Na pewno nadejdzie taki moment !
Odzyskasz brata.
A konfiguracje rodzinne skonfigurują się na cudowne :)
Mur upadnie !  Mury tak mają ;))
Wspieram Cię z całego serca :)

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-07-27, 12:16:30 »
Clint, cieszy mnie, że w końcu doszliście z ojcem do porozumienia. Ja bardzo bym chciała mieć taką oczyszczającą rozmowę z bratem. Ze względu na konfiguracje rodzinne, o których nie chcę dyskutować, bardzo się od siebie oddaliliśmy i jest między nami mur. Ale tęsknię za nim i wiem, że jemu mnie też brakuje. Czekam na taki moment, może kiedyś i dla nas nadejdzie. Chciałabym "odzyskać" brata.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-26, 16:25:56 »

 Blackrose, a jak oddawałaś sprawy Bogu to długo czekałaś na rezultaty ?
 Chodzi mi wyłącznie o to jak to wyglądało w twoim przypadku.

 Wiem, że sprawy muszą się skonfigurować - ale chwilami już  cierpliwości brak :(
 Szczególnie jak wokół tego trochę jest.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-26, 12:25:14 »
Fajna sprawa. Doświadczyłam podobnych w moim życiu. Szczególnie gdy sama przestawałam kombinować i oddawałam wszystkie sprawy Bogu :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-26, 09:24:49 »
Rzeczywiście, niesamowite Clint :) I bardzo budujące.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-26, 08:38:03 »
Clint :)

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-07-26, 07:52:07 »
Ładne,jak widać,cuda się zdarzają :-)...

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-26, 07:37:24 »
Ładne ^_^

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-26, 07:04:26 »
Dziękuje wszystkim za wsparcie - czuję, że naprawdę pomogło, bo wczoraj się działy rzeczy niesamowite - miałem z ojcem dwugodzinną rozmowę, po tym jak do mnie przyszedł i zaczął szukać pojednania. Szło to dosyć opornie, bo on nie potrafił i wciąż nie potrafi zrozumieć wielu rzeczy, ale wykonał trochę fajnych gestów. W pewnym momencie doprowadziłem go do tego, że przypomniał sobie traumatyczną sytuację z dzieciństwa związaną ze swoim ojcem i się popłakał po raz pierwszy w życiu na moich oczach. Wtedy go przytuliłem i powiedzieliśmy sobie kilka fajnych słów. Tkwiliśmy w uścisku dobre kilka minut i było to chyba pierwsze takie szczere przytulenie. On jeszcze płacząc mówił, że trzeba być twardym przecież, żeby sobie radzić z takimi rzeczami, a ja mu tłumaczyłem że właśnie wręcz przeciwnie. To był naprawdę fajny moment.

Na koniec doszedł do mądrego wniosku, że może nasza relacja się poprawi jak będziemy bardziej na odległość, bo są między nami zbyt duże różnice, więc najlepiej będzie jak się w najbliższy czasie wyprowadzę, ale nie muszę już tego robić na złamanie karku :P

Z matką to gorzej, bo ona łatwo nie odpuści, a ja nie zamierzam jej nawet przepraszać, więc ciekawe co z tego wyniknie.

anirazu
Nawet mi się już nie chce tłumaczyć. Po prostu nie widzę powodu, żeby ktokolwiek miał narzucać mi w jaki sposób będę obchodził śmierć własnego dziadka. Ja się za niego pomodliłem i tym samym już pewnie zrobiłem więcej, niż niejedna osoba odwalająca bezmyślną szopkę. A powody jakieś też miałem, żeby nie iść, bo ze względu na studia i pracę, dzień wolnego byłby dla mnie też pewnym utrudnieniem. Po za tym nie żałuje niczego - czułem, że to będzie słuszne i rzeczywiście przynosi to ogromne zmiany w moim życiu.