Trochę mnie przeraża tempo zmian, jakie mi się ostatnio załączyły - wali mi się obraz samego siebie. Nagle jakaś część mnie mówi wprost że mogę to, tamto i siamto, a co najstraszniejsze - jeszcze po to sięga. A inna część chce wrzeszczeć: "Nie! Zaraz, ja nie mogę, ja nie dam rady, to za szybko". Ta pierwsza część mnie nic sobie nie robi z tej paniki i wrzasków - siedzi bezczelnie uśmiechnięta, zadowolona i pewna siebie i już kombinuje jak tu jeszcze więcej namieszać w moim małym, zamkniętym, ale bezpiecznym świecie

Cóż, chyba najwyższa pora żeby zawieść tego małego panikarza do weterynarza i uśpić
