W sumie się też dołączę do prośby o wsparcie, bo ostatnio naprawdę dużo się dzieje we mnie, a ostatnie kilka dni to już jakaś ostra jazda bez trzymanki. Tyle tych emocji wyłazi, od czasu do czasu sobie poryczę albo wpadnę wpadnę w jakiś smutny nastrój - niby coś tam oczyszczam, są jakieś ulgi i uświadomienia, ale ciągle czuje jakbym dusił w sobie coś bardzo dużego, czego nie potrafię nawet za bardzo określić. Coś mnie męczy i chyba za bardzo nie chce wyjść.
Swoją drogą doszło dzisiaj do niezwykle "zabawnej" rzeczy, kiedy łaziłem po domu w takim dziwnym nastroju i zobaczywszy na stole pasek od torebki odczułem wzmożoną chęć, aby się nim wybatożyć. Pasek miał metalową końcówkę, więc nie trzaskałem się zbyt mocno w te plecy, tylko na tyle aby nie czuć bólu, ale jakoś tak mnie przechodziły miłe dreszcze od każdego uderzenia - cóż za znajome odczucia umęczania ciała, aby zapomnieć o trudnych emocjach.
Mam wrażenie, że rzeczy które przepracowuje czyli samoocena pod kątem poczucia niewinności i uwalniania się od bycia ofiarą, dotykają tyle różnych problemów i aspektów mojej psychiki, że mnie to kompletnie rozbija i doprowadza do dziwnych stanów i ogólnego rozchwiania emocjonalnego.