Autor Wątek: Obfitość  (Przeczytany 866 razy)

monkas

  • Wiadomości: 98
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-04-17, 14:43:47 »

Nie wiem czy dobrze wybrałam temat "Obfitość", bo jak to pisze to mi wychodzi wzorzec przytłoczenia, zbyt dużej ilości bodźców, takiej nadmiernej stymulacji. To na pewno nie jest obfitość.
...
Czy ktoś  by mi mógł wytłumaczyć czym jest taka zdrowa obfitość w życiu?

U mnie jest tak że, nie odzielam wszelkich obfitości/wielkości/ilości itd. od siebie samego, w związku z tym że moje marzenia/pragnienia/potrzeby są unikalne/indywidualne - to ja sam określam  ile tego czegoś  potrzebuje, w tym - czy w ogóle,  aby było dobrze/wystarczająco/obficie itd. Moja "obfitość"  jest tak jak ja indywidualna/to ja ją określam.
Tak więc nie zmierzam do tego aby mieć określone kody na ilość rzeczy składających się na "wzorcową"obfitość, zmierzam do tego aby mieć tyle ile chce, w tym to co chce w danej chwili.

Innymi słowy w moim odczuciu zdrowa obfitość to wypływająca z mojej istoty/woli odblokowana/naturalna pomyślność.
Innymi słowy  w moim odczuciu zdrowa obfitość to wolność posiadania tego czego się chce w tym wolność robienia tego czego się chce, w wymiarze fizycznym to  posiadanie tego czego się chce i robienie tego co się chce.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 646
  • Płeć: Kobieta
    • Twórcy Życia
  • Agnieszka Redkowiak, ThetaHealing zaawansowany, Regresing, Terapia Wewnętrznego Dziecka www.tworcyzycia.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2018-04-15, 12:30:54 »
Jakieś wzorce odnośnie pracowania mi się odpaliły. Myślałam, że ciężkiej pracy, ale to nie do końca to. Bo to co robię samo w sobie jest dla mnie przyjemne i raczej lekkie. I jeżeli chodzi o sesje i jeżeli chodzi o pracę. Wszystko gra. Fajni ludzie, fajne klientki, fajne koleżanki w pracy. Tylko ilość wszystkiego jest przytłaczająca. I robi się ciężkie tylko dlatego, że jestem fizycznie zmęczona i nie mam przestrzeni dla siebie, czasu na samotność.
To chyba cały czas chodzi o tą obfitość - słowo obfitość dla mojej podświadomości zawiera w sobie brak czasu i przestrzeni dla siebie, na odpoczynek.

Jakbym miała obfitość pieniędzy bez tego wszystkiego - to pewnie bym się czuła pasożytem. Brakuje mi harmonii i równowagi. Próbuje to w miarę świadomie przeżywać i ogarniać, ale ten wzorzec mnie przytłacza.

Nie wiem czy dobrze wybrałam temat "Obfitość", bo jak to pisze to mi wychodzi wzorzec przytłoczenia, zbyt dużej ilości bodźców, takiej nadmiernej stymulacji. To na pewno nie jest obfitość.


Czy ktoś  by mi mógł wytłumaczyć czym jest taka zdrowa obfitość w życiu?



Lilliole

  • Wiadomości: 1 646
  • Płeć: Kobieta
    • Twórcy Życia
  • Agnieszka Redkowiak, ThetaHealing zaawansowany, Regresing, Terapia Wewnętrznego Dziecka www.tworcyzycia.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2018-04-15, 08:24:15 »
Moja podświadomość dość opatrznie rozumie słowo obfitość w życiu.
Że wszystkiego jest dużo. Wszystkiego to znaczy: pracy, spraw, ludzi, próśb do spełnienia. Az głowa puchnie.
Pieniędzy jest przyzwoicie, ale mniej niż by to wynikało z ilości pracy i tego co się dzieje.
Ale czasu jest mało, przestrzeni mało, odpoczynku mało, brak czasu na zastanowienie. Czasu i przestrzeni - obfitość nie obejmuje.

Dużo pracuję- przyzwoicie zarabiam. To jest uczciwe wg mojej podświadomości.

No i to samo z otoczeniem. Afirmacja, że świat jest obfitym miejscem jest rozumiana, że ludzie mają dużo na głowie, ciężko zarabiają pieniądze i mają mało czasu dla siebie. Albo wcale. Liczą każdy "grosz".
To w sumie klasyk. Ten wzorzec. Ale bujam się z nim już od jakiegoś czasu, to bardzo głęboko siedzi. Podświadomość nie przyjmuje, że mogę się cenić za wartość jaka daję. Dla niej liczy się tylko ilość wysiłku i pracy włożonej.
Jak coś lekko i łatwo mi przychodzi i w krótkim czasie to "powinnam obniżyć cenę".