Jakie wyobrażenia to są np nt Boga i rozwoju ?
Wyobrażenia nt. Boga: Że jest ktoś taki jak Bóg, który mnie stworzył. Że to właśnie on reprezentuje całe dobro, miłość, piękno, mądrość itp., że ja sama bez niego nic nie znaczę. I że żeby skorzystać z całej tej gamy wspaniałości muszę go przyjąć, poddać się jego prowadzeniu, wypełniać jego wolę itd. Bo to on konstytuuje moją dobroć i wskutek tego moje prawo do wszystkiego co najlepsze (por. np. słynną afkę "Zasługuję na wszystko co najlepsze, ponieważ jestem ukochanym dzieckiem Boga"). On może wszystko, ja nie mogę nic, moja wola, moje pragnienia są złe, dlatego nic mi nie wychodzi. Dopiero gdy poddam się jego woli, będzie ok. On co prawda mógłby wszystko przyspieszyć, ale jest tak wspaniałomyślny, że pozwala mi samej przekonać się o tym, że moja wola jest niedojrzała i prowadzi do złego. I że dopiero poddanie się mu, będzie dla mnie prawdziwym szczęściem.
Przekonania nt. rozwoju to w zasadzie jedna główna myśl, z której wynika szereg innych: Rozwój bez Boga to manowce rozwoju duchowego (był nawet taki rozdział w książce Leszka, o ile sobie dobrze przypominam). Ta myśl jest skutkiem przyjęcia alternatywy: dobry Bóg - zły człowiek. Więc jeśli rezygnuję z Boga, rezygnuję też z całego dobra i pogrążam się w "grzechu", ciemności, cierpieniu itp.
A tymczasem wystarczy na tę kwestię spojrzeć inaczej, z szerszej perspektywy. To że odrzucam pojęcie Boga nie znaczy, że odrzucam dobro, piękno, miłość itd. Nie odrzucam, bo to ja jestem tego źródłem, moja prawdziwa natura. Moja wola, pragnienia, potrzeby, jeśli pozwolić im się spełnić, prowadzą do dobrych skutków, do wzrostu mojego i innych. Już wielokrotnie się o tym przekonywałam. Moja samodzielność, samostanowienie o sobie muszą więc być rozwijane żeby żyło mi się lepiej. Mnie i innym.
Ale żeby tak było, nie mogę bać się siebie, swoich rzekomo złych skłonności, zasłaniać się autorytetami, umiejscawiać ośrodka decyzyjnego poza sobą.
I jeszcze jedno o Bogu.
Moim zdaniem to nie Bóg stworzył człowieka, ale odwrotnie - to człowiek stworzył pojęcie Boga, na swój kształt i podobieństwo, a raczej na podobieństwo swojego rodzica.
W religii chrześcijańskiej - Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze (tak ludzie wyobrażali sobie dobrego ojca). U współczesnych rozwojowców Bóg jest miłością, mądrością, dobrocią itd. Nadal jest ojczulkiem, tyle że kochającym, akceptującym, źródłem wszelkiego bezpieczeństwa ("jestem bezpieczna, bo Bóg mnie chroni") i prawa do życia w dobrobycie i poczuciu bycia w porządku ("Ponieważ jestem ukochanym dzieckiem Boga, mam prawo do wszystkiego co najlepsze"). Ale to niczego nie zmienia, bo źródło wszystko co najlepsze jest nadal na zewnątrz.
czy stosujecie wogóle jakieś metody w RD ? (monkas, Facilite) pytam o konkretne metody / techniki , ktore mają nazwę
Kwestia stosowania technik nie jest zależna od tego, czy ktoś wierzy w Boga czy nie, jak sądzę

Ja nie lubię trzymania się sztywnych reguł, dlatego też z różnych technik wzięłam to, co mi się podobało i co na mnie działa i praktykuję na czuja.
Główny trzon moich praktyk duchowych to praca z uczuciami - w stanie medytacyjnym i, powiedzmy, na żywca (wtedy często stosuję elementy EFT, spisuję i interpretuję sny, w ogóle dużo swoich myśli i uczuć zapisuję, wtedy łatwiej docieram do sedna problemu). Do odczuwania używam ciała, to mi bardzo pomaga.