Wibracje są wszechobecne. Jedne wysokie, inne niskie. I wpływają na nasz umysł, na nasze myślenie, odczuwanie i decyzje. Wiążą się też z naszym umysłem oraz owocami kreacji.
Im wyższe wibracje, tym bardziej doskonała kreacja. Wiedzą to ci, którzy poznali i zrozumieli prawo przyciągania.
Mówi ono, że podobne przyciąga podobne. I nie chodzi tu o podobieństwo fizyczne, podobieństwo wyglądu, ale o podobieństwo wibracyjne.
Kiedy medytujemy, nasze wibracje podnoszą się. Zdrowiejemy, uspokajamy się, a nasze otoczenie staje się milsze itd. Widać korzystny wpływ procesu medytacyjnego na nasze ciało i nasze otoczenie.
Kiedy koncentrujemy sie na złości, zawiści, oburzeniu, nienawiści, pogardzie, ... wówczas nasze ciało reaguje obrzydzeniem, niechęcią, spadkiem energii życiowej. I nawet jeśli ogarnia nas furia, rozumiana jako nabycie "mocy", to po niej jesteśmy wypluci, zmęczeni i rozdrażnieni.
Czasami medytujemy i wtedy jest fajnie, a za jakiś czas wpadamy w drugą skrajość i wtedy jest niefajnie. Niektórzy nie widzą w tym nic dziwnego, bo "przecież jesteśmy pełnią, więc nie będziemy tłumić wstrętnych emocji". Zamiast tłumienia "zaakceptujemy swoją ciemną stronę".
Takie mądrości wynikają z niewiedzy i braku konsekwencji.
Prawo przyciągania mówi: "podobne przyciąga podobne".
Co podobnego przyciągniemy medytując i doświadczając radości, szczęścia, miłości?
Coś miłego, fajnego, radosnego itd. Nieprawdaż?
A co podobnego przyciągniemy wściekając się (podobno słusznie)?
Rozdrażnienie otoczenia, niepokój w psychice i stres ciała.
To niby oczywiste, ale nie dla wszystkich.
Teraz coś trudniejszego!
Nasza podświadomość działa jednocześnie na kilku zakresach wibracyjnych. A u niektórych nawet na kilkunastu, jak rozstrojony radioodbiornik.
Jeśli medytujemy, chaotyczne i destabilizujące harmonię wibracje są zazwyczaj wyciszone. WYCISZONE, a nie usunięte! Także nie wytłumione, jak to się wydaje mędrkującym, domorosłym psychologom.
Z kolei podczas pracy z afirmacjami możemy mieć huśtawkę emocji od euforii po zdołowanie.
W związku z tym, zaleca się wykorzystywać kolumnę reakcji (odpowiedzi). I nie przestawać afirmowania, dopóki nastrój się nie ustabilizuje pozytywnie. Niektórzy nie wiedząc o prawie przyciągania, afirmują z coraz silniej narastającą złością. Co wtedy mogą przyciągnąć w zgodzie z prawem "podobne przyciąga podobne"? No więc za jakiś czas udaje im się osiągnąć efekt wkurzenia. Wtedy wrzeszczą "to nie działa".
Ależ i owszem, działa. Osiągamy to, na czym skupiamy uwagę. W tym przypadku na narastającym wkurzeniu.
Ale przecież w założeniu nie o to chodziło!
Świadomie nie o to, zaś podświadomie właśnie o to!
Każdy osiąga to, na czym skupia uwagę. Jeśli na niezadowoleniu, to pogłębienie niezadowolenia. Jeśli na spełnieniu, zadowoleniu, to spełnienie i zadowolenie.
Jeśli więc nie potrafisz wytworzyć w sobie pozytywnych skojarzeń, to technika afirmacyjna się dla ciebie nie nadaje. Nie nadaje się tym bardziej wizualizacja, gdzie trzeba mieć umysł na tyle skupiony, żeby nie przebijały negatywne odczucia i skojarzenia.
Co więc jest dla takich osób?
UZDROWIENIE umysłu! USPOKOJENIE, a więc: oddychanie, relaks, potem medytacja bez tematu, a po drodze do uspokojenia leki ziołowe bądź homeopatyczne. One wprowadzają harmonię.
Kiedy uda się wprowadzić harmonię i koncentrację na pozytywnych skojarzeniach, wówczas można sobie afirmować i wizualizować odnosząc pozytywny skutek. Oczywiście, bywają takie tematy, co do których mamy pozytywne nastawienie bez przygotowań, więc możemy w tych tematach korzystać z technik kreacji mentalnej czy mentalnego uzdrawiania.
Teraz będzie jeszcze trudniej:
Kiedy medytujemy, ogólnie wibracje nam się podnoszą. I poprawia się samopoczucie. Rozszerza świadomość, ogarnia nas stan spokoju, szczęścia, harmonii.
Ale... no właśnie, jest pewne "ale".
Medytacja sama z siebie nie potrafi się przebić przez skutki przeżyć traumatycznych. Tu trzeba nauczyć się medytacji kierowanej na cel. Ale... znów "ale". Kierując uwagę na uzdrowienie skutków traumy, często wypadamy ze stanu medytacyjnego, bo przywiązanie podświadomości do traumy jest zbyt silne! Wtedy koniecznie trzeba zastosować techniki regresywne, a może i wypalanie węzłów karmicznych.
Dlaczego to takie ważne?
Nasz umysł pracuje na kilku zakresach wibracyjnych jednocześnie. Przynajmniej, dopóki się nie oświecimy.
Do części pamięci traumy nie mamy świadomego dostępu. Najgorzej jest z tymi obszarami, które wyparliśmy z pamięci (bo np. nie radziliśmy z tym sobie).
Pamięć traumy jest przechowywana
w komórkach ciała (pamięć komórkowa) i
w węzłach karmicznych (pamięć karmiczna szczególnie wrednych i podstępnych mechanizmów).
Oczywiście, istnieją sposoby, by te najgorsze traumatyczne wzorce oczyścić, uzdrowić. Ale też nie każdy może się "pochwalić" ich posiadaniem!
Kiedy medytujemy, możemy ulec złudzeniu, że skoro jesteśmy zdrowi i czujemy się świetnie, to tak już zostanie. Niektórym na pewno tak zostanie, jeśli nie mają silnej, wypartej bądź zapomnianej traumy z przeszłości.
Ale jeśli coś takiego siedzi w naszej pamięci karmicznej lub komórkowej?
Wówczas należy to uzdrowić.
A technik jest sporo.
Zauważmy, że medytacja wprowadza nas w świat energii (wibracji) sukcesu. Podobnie działają dobrze przeprowadzone (z pozytywnymi odczuciami) afirmacje i wizualizacje.
Wtedy nasze sukcesy stają się realne.
Ale to nie wszystko!
Pamięć ciała funkcjonuje sobie niezależnie od naszej świadomości sukcesu i robi swoją "krecią robotę". Ta sytuacja, oczywiście, dotyczy szczególnie pamięci traumy, czyli wypadków, szoków, chorób, stresów itp.
Osoby, które przeżyły traumę w dzieciństwie czy w poprzednich wcieleniach, mogą mieć ukryte WIBRACJE PORAŻKI, których nawet nie zauważają ani one, ani nie zauważa ich otoczenie. Szczególnie jeśli nieźle, bądź coraz lepiej, im się dzieje.
W ich sukcesach ważną rolę odgrywają wibracje sukcesu. Ale... wiele z owych sukcesów bazuje na wibracjach porażki.
Ba, są nawet terapie, które w imię sukcesów hołubią wibracje porażki!
Tak, tak. Każą je przyjąć jako coś "naturalnego", zaakceptować, uznać za część swojej osobowości. Tu zaliczam wszelkie terapie, których celem jest stawianie granic, obrona swego terytorium itp, które zwiększają zdolności KONFRONTACJI z otoczeniem! Na etapie wychodzenia z traumy zaszczucia są one ważne. Ale ten etap nie może trwać całe życie!
Trzeba się rozwijać dalej i dojść do świadomości, że nie ma przed czym stawiać granic, bo wszystko w NASZYM ŚWIECIE jest DLA NAS bezpieczne.
To, na czym skupiamy uwagę, wzrasta. Jeśli stawiamy na bezpieczeństwo, na bożą opiekę i ochronę, jesteśmy wygrani i naprawdę bezpieczni. Jeśli stawiamy granice, warunki (o których inni nie zostali nawet powiadomieni), to uczymy się coraz skuteczniej manipulować (głównie sobą), a nawet atakować energetycznie intruzów.
To tytułem wstępu.
Jeszcze zauważę:
NA CZYM POLEGAJĄ WIBRACJE SUKCESU, CZYM SĄ?
To miłość, radość, szczęście, spełnienie, zadowolenie, wdzięczność itd.
Zgodnie z prawem przyciągania otwierają nas na jeszcze więcej pozytywnych odczuć, za którymi idą pozytywne wydarzenia i doświadczenia.
A CZYM SĄ WIBRACJE PORAŻKI?
To zawiść, zazdrość, złość, oburzenie, potępienie, nienawiść, pogarda, niezadowolenie, obrzydzenie itd.
Jeśli skupiamy na nich uwagę (świadomie bądź podświadomie), to jak ma wyglądać nasze życie? W co będzie obfitować?
Warto dokonać wyboru. I myślę, że nie powinno z tym być problemu.
Utrzymać pozytywne wibracje też jest łatwo - wystarczy medytować na miłość, radość, szczęście, zadowolenie, spełnienie, wdzięczność, światłość, mądrość intuicyjną i boską moc itp.
Trudniej jest uwolnić się od przywiązania podświadomości do wibracji porażki. Ale do tego służą specjalne i skuteczne techniki.
Tak więc wspaniała, świetlista i szczęśliwa przyszłość przed Wami!
Życzę wszystkim rozświetlenia wibracjami sukcesów!