Wiecie co, nie wiem od czego zacząć

może od tego, że coraz fajniejsze rzeczy się dzieją w moim życiu
W sumie nie chce mi się wszystkiego opisywać, to tak chociaż w skrócie. Od dawna marzyłam żeby przejechać się czarnym porsche (w sumie go mieć, ale to może później) i ni stąd ni z owąd jakiś koleś dziś się zatrzymał i zaproponował, że mnie podwiezie.. zgadnijcie jaki miał samochód.. czarne porsche, otwarty dach, moje wymarzone!

zdążyłam być na dwóch plażach, przeżyć rollercoster w falach i zjeść przepyszne danie, którego w ogóle nie chciałam ruszać, bo tak pięknie wyglądało..
na spodzie talerza długi liść, na nim ułożone wzdłuż lekko pogotowane brokuły, fioletowe ziemniaki (takie regionalne warzywo), ryba o nazwie Mei Mei czy jakoś tak, to wszystko w orzechach macadamia i sosie limonkowo-jakimśtam. Nie wiem kto zaprojektował to danie, ale jak jadłam to musiałam zamknąć oczy i zmuszać się żeby za szybko nie przełknąć, to coś jak czasem piszą "poezja smaku", danie genialne w doborze smaków.
I w sumie nie kreowałam tego, a czuję, że rzeczywiście jak zacznę to będzie jeszcze fajniej
