Leszek,
może przekoloryzowałam z opisem, pewnie wszystko przebiegło w porządku (a może i nie... jeśli tak uważasz...).
Ale dokładnie czułam kiedy się zabieg zaczął, a kiedy skończył. Była lekkość jakiej nigdy nie spotkałam, lecz czułam się z tym bezpiecznie. A na zakończenie harmonizacji, dokładnie po półgodzinie, to oczucie się zakończyło, i rzeczywiście czułam dziwny brud. Miałam nawet myśli, że tyle brudu we mnie, i ile jeszcze muszę oczyszczać, pouwalniać, żeby czuć się TAK lekko na co dzień. Stąd moje porównanie do jakiegoś kombinezonu, czegoś co stanowi warstwę. Po obu harmonizacjach bolała mnie głowa i czułam się trochę źle. Leszek, może wszystko jest ok, tylko ja za bardzo się wczuwam czy coś.