Dla mnie jest to najdziwniejszy rok ze wszystkich, jakie przeżyłam w tym wcieleniu. Jak mi się w marcu odpaliła kundalini, byłam przerażona, ale teraz, po ponad 6 miesiącach mogę powiedzieć, że dla mnie nie było innego sposobu, aby wreszcie naprawdę się rozwijać i pooczyszczać PŚ z wszelkich śmieci. Odważyłam się na węzły u Leszka, byłam na wczasach w Tolkmicku, potem na darszanie u MM, zaczęłam normalnie zarabiać jak człowiek, a nie wieczne kieszonkowe jak dziecko (tzn walnęłam pracą na etacie i jeżdżę jako opiekunka do Niemiec i wbrew pozorom mam o wiele więcej wolnego dla siebie, na medytacje itp, a i stać mnie na wyjazdy, jak jestem w Polsce). Wiem, nie jest to praca moich marzeń, ale powoli, nic na siłę, zrozumiałam,że najważniejsze są podstawy typu bezpieczeństwo, akceptacja siebie i swojego ciała takiego, jakie jest, że nie muszę się zmieniać, bo komuś się coś nie podoba, tylko zmieniam się dla siebie, tak, jak czuję. Poznaję nowych ludzi, otwieram się na Boga, ludzi i świat.Wychodzę z więzienia.
Teraz pracuję nad przejawianiem kobiecości i wychodzi mi wszystko , najlepiej wzorce docierają do mojej podświadomości, jak jestem pod prysznicem

Seks, miłość, niewinność, akceptacja-to wszystko się ze sobą łączy, przynajmniej u mnie. Ale mam nadzieję,że blokady powoli puszczają i teraz może być tylko lepiej
