Autor Wątek: Wstyd  (Przeczytany 967 razy)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 031
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2019-12-16, 14:59:49 »
Zamiast wstydu jeszcze odruchowa empatia wynikająca ze współczucia do siebie, czyli z bezwarunkowej miłości. Zamiast zawstydzania też.
Boże, co jeszcze?:)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 031
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2019-12-11, 22:57:56 »
Wstyd jako onieśmielenie.
Wstyd jako "to nie wypada".
Wstyd za wyrażanie swoich prawdziwych uczuć.
Wstyd za innych, za siebie, że jest się innym, niż
Dużo tego w miejsce akceptacji siebie. Wyparty wstyd potrafi zamienić się w zawstydzanie ludzi, umniejszanie, tworzenie tajemnic tam gdzie może być otwarta rozmowa, wstyd jako forma kontroli czyjejś ekspresji.
Ostatnio przeczytałam w jakimś naukowym artykule, że wstyd ochrania przed przekroczeniem norm, czyli jest korzystny. Nie zgadzam się z tym, bo normy mogą być zaburzone lub zakłamane. Jeśli normą jest wstyd za własne ciało, za bycie osobą z pasją i wyrażanie tego, za bycie uśmiechniętą, za błędy, za to czego już nie ma, za bycie sobą, za słabości, za moc sprawczą, za realizację siebie w życiu, to staje się on toksyczny. Wstyd zabiera też energię i odcina od miłości. Zamiast wstydu może być zrozumienie czyli świadomość, lekkość, szacunek i miłość do siebie. Może coś jeszcze?



Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-26, 16:52:08 »

 I często się wstydzę swojej obecnej sytuacji.Stąd unikam rozmowy o mnie z innymi bo wstydze się. Co mam opowiadać o swoich porażkach ?:) Na odczepnego mowię,ze jest ok , albo ,że się spieszę.

 Moze klucz w tym by zaakceptować,że się wstydzę.  Chyba czas przestac się tak surowo oceniać,

 Ale trochę się wstydzę,ze jednak to napisałam:) jestem juz pewnie w ocenie forumowym przegranym ale nie ma się co wstydzić , zaś po prostu jestem w procesie i wywala wszystko co niekolorowe:))

ach to ocenianie siebie , swoich sytuacji i tego jak inni nas ocenią ... na swoją niekorzyść..

Muszka,

Nikt i nic nie ma prawa nas OCENIAĆ ani SĄDZIĆ !

Ani forumowicze ani nikt inny.

I też uważam, ze klucz leży w tym aby zaakceptować wstyd.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-25, 21:10:38 »
To część postu, który zamieściłam w Wyznaniach. Powinien być tu.

Cytuj
W Polsce wstydzimy sie wstydzić. Wstydzimy się przyznać do wstydu.

A ja się wstydziłam. Dużo i często.
Tego, ze jako dziecko nosiłam po bracie buciki, bo były fajne i - co wtenczas było rzadkością, były ze skóry. Ale dzieciary poznały, że były chłopięce. I smiały się ze mnie.
Wstydziłam sie na studiach, że nie mam tak postawionych rodziców jak moje koleżanki, szczególnie te wygadane,  z Warszawy :)

Potem zostałam samotną mamą, studentką. To nawet jak rodziłam synka w dużej klinice,  traktowano mnie gorzej bo ... panna :( I do tego studentka ! A te,  to już wiadomo jakie są :(

Potem wstydziłam się kiedy moje dziecko chodziło do przedszkola, szkoły, a trzeba było formularze wypełniać, że nie mam męża, to był wstyd wszak. Ogromny.
Słyszałam jak latami dzieciary mówiły do mojego synka : "My sie z tobą nie bedziemy bawić, bo ty nie masz ojca".

I wiele innych spraw, których tu nie ujawnię, bo ..... wstydzę się. 

Wstyd jest potężniejszy niż się może wydawać.

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-25, 20:06:28 »
Mi wstyd sporo namieszał w życiu.
Kiedy byłem w podstawówce wstydziłem się, że pochodzę z rozbitej rodziny.
Kiedy byłem nastolatkiem zaczęły się kłopoty z bielactwem, poczucie wstydu i braku kontroli nad chorobą zaprowadziło mnie niemal na skraj samobójstwa, co przełożyło się na to, że zamiast "zdobywać świat" zająłem się poszukiwaniem sposobów na wyleczenie.
Z kolei kiedy udało mi się niemal całkowicie powstrzymać powstawanie nowych plam, pojawiło się uczucie wstydu związane z tym, że nie osiągnąłem w życiu tyle ile moi rówieśnicy.
Na szczęście to ostatnie zaczyna powoli puszczać i pozwalam sobie na rozwój własnym tempem. Zauważyłem u siebie chory mechanizm: "pierw musisz być kimś, a potem możesz sobie pozwolić na to żeby czuć się w swoim wnętrzu w porządku sam ze sobą".
A w rzeczywistości jest raczej odwrotnie.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-25, 17:42:13 »
Wstyd, to dojmujące uczucie ,że chcesz się schować, ukryć. Dojmujące uczucie ,ze jestem gorsza, nieadekwatna. Od dzieciństwa, właściwie czasów szkolnych wstydziłam się- mojej matki alkoholiczki, tego,że może ją ktoś zobaczy ze znajomych ,że przyjdzie do szkoły pijana. Kiedyś w autobusie zobaczyłam ją pijaną i nie podeszłam , wstydziłam się własnej matki, tej pijanej.
Wstydziłam się tego z jakiej rodziny jestem.
Oceniamy siebie jako gorszych od innych. Wstydzimy się swoich błędów, w jakiej znaleźliśmy się sytuacji. Ja się wstydziłam,ze młodo zaszłam w ciąże, wstydziłam się tego,że tak 'wyszło' . Później ,ze jestem samotną matką. Teraz już się tego nie wstydzę,ze mam dziecko i ,ze jestem sama. Ale wcześniej bardzo. Oceniam siebie widocznie źle skoro się siebie wstydzę.( nie mam na swoim koncie wielkich sukcesów wg. pojmowania świata- praca, mąż , pieniądze, itp) Może uważam się za przegraną i gorszą bo dorobiłam się swoim mysleniem i wyborami  ciezkiej nerwicy. Jestem w takim położeniu,ze nie jestem z niego zadowolona. I często się wstydzę swojej obecnej sytuacji.Stąd unikam rozmowy o mnie z innymi bo wstydze się. Co mam opowiadać o swoich porażkach ?:) Na odczepnego mowię,ze jest ok , albo ,że się spieszę. Moze klucz w tym by zaakceptować,że się wstydzę.  Chyba czas przestac się tak surowo oceniać, pogodzić się z tym,że doprowadziłam się do nerwicy i kazdy krok w strone zdrowia traktowac jak sukces :) Zeby moj post nie brzmiał jak umierający na łożu śmierci to jednak musiałam zasymilować ze sobą jakaś część wstydu bo już jest mniejszy. Ale trochę się wstydzę,ze jednak to napisałam:) jestem juz pewnie w ocenie forumowym przegranym ale nie ma się co wstydzić , zaś po prostu jestem w procesie i wywala wszystko co niekolorowe:)) ach to ocenianie siebie , swoich sytuacji i tego jak inni nas ocenią ... na swoją niekorzyść..

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-25, 16:17:19 »
Monika Pekala, amerykańska psycholog i psychoterapeutka polskiego pochodzenia pisze w jednym  z artykułów o wstydzie.

Temat wstydu był latami tematem tabu. Jednak ostatnio wypłynął, stał się modny.
 W Stanach mówi sie o nim w literaturze psychologicznej, w szkołach, sądach, instytucjach państwowych.
W "Atlantic Monthly" został nawet uznany za tzw buzz word ( modne powiedzonko, słowo klucz).
Jest on teraz tak popularnym pojęciem, że mówi się o nim głośno, często i niemalże wszędzie.

A w Polsce ? To jeszcze temat tabu.

Tzw. conversation hijacker - temat drażliwy, psujący konwersację.
Niekomfortowo jest o nim rozmawiać.

Tymczasem jego odczuwanie jest ludzkie, normalne. Każdy go odczuwa, w większym lub mniejszym stopniu.

Carl Gustaw Jung nazywał wstyd "bagnem ludzkiej duszy".
Nie da się  jednak po prostu nałożyć kaloszy i go ...obejść.
Dochodzi on do głosu w najmniej oczekiwanych momentach.
Np. kiedy chcesz wreszcie coś zmienić na lepsze w swoim życiu : zmienić pracę, poprosić o podwyżkę czy zawalczyć o siebie w pracy czy w rodzinie.
Wtedy nagle do głosu dochodzi wstyd.
I tu się zaczyna : nie zasługujesz, nie jesteś tego wart, pochodzisz z rozbitej rodziny, twój tata pił/nie chciał ciebie, jesteś za stary, za mało wykształcony, za głupi, za biedny.....

Kto i co, jakie okoliczności stoją za poczuciem wstydu ?
Dlaczego wewnątrz ciebie żyje ten największy krytyk ?

Nazywanie wstydu, mówienie o nim pozbawia go władzy, jaką on ma nad nami.

Więc zacznijmy mówić o wstydzie.
Odbierzmy mu władzę nad nami.
Rzućmy wreszcie w kąt te cholerne mentalne kalosze !