Autor Wątek: Kobiecość i męskość - wzorce, przekonania  (Przeczytany 42341 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-06, 13:03:51 »
Piotr

no to poczytaj sobie o tym jak żyli w takich prostych osadach np. kibucach na początku (choćby w linku który zapodałem) i co z tego wynikało dla nich , albo zwyczajnie przejedź się po polskich wioskach, w których jeszcze ludzie żyją w prosty sposób  i jak to się ma do tego wyidealizowanego obrazu,  jaki tu zapodajesz

tym co ułatwia poznanie siebie itd. jest bliski kontakt z naturą, ale to nie znaczy, że samopoznanie jest od tego zależne, albo że z tego wynika, poza tym po przekroczeniu pewnej granicy "bliskości z naturą" wszystko zaczyna sprowadzać się do kwestii walki o przetrwanie czy pracy po to by przeżyć, również wchodzenie w takie wspólnoty /kolektywy ma to do siebie że w różnym stopniu (w zależności od wspólnoty ) realizujesz cele tej wspólnoty i często w ten sposób traci się jakby cel samopoznania, który był tylko wabikiem, podobnie jak bliskość z naturą  : ))

na ten uzdrawiający kontakt z naturą ludzie nakładają jakieś dziwne "nierozłączne" rzeczy, w tym struktury kulturowe i role społeczne, więc może się okazać że wylądujesz na łonie przyrody i jednocześnie w sekcie gdzie twoje dziecko będzie w zapale wykrzykiwać jakieś nienawistne nacjonalistyczno-rodzimowiercze wierszyki których nauczyło się w jakimś wspólnotowym kurniku dla dzieci,  a sam będziesz realizował narzucone, pod płaszczykiem  samorealizacji i życia w harmonii z naturą, prymitywne  role wspólnotowe, od biedy może się okazać że będziesz realizował swoje praktyczne talenty przydatne dla wspólnoty, funkcjonując w jakichś sztywnych "naturalnych" strukturach... tylko ile odtwarzanie tego  ma wspólnego z samorealizacją? 

jak ktoś chce się samorealizować to spokojnie może wybrać życie w jakiejś wspólnocie na łonie natury , gdzie te wszystkie elementy są dodatkiem do duchowych celów, a wspólnoty jakimś tam wsparciem, ale tym co sprawia że ludzie się rozwijają również we wspólnotach są intencje do rozwoju, które są dominujące i którym cała reszta jest podporządkowana... i to można realizować wszędzie, w mieście, na wsi, w więzieniu, w domu, w szałasie,  w bloku, czy w podróży , samemu czy we wspierających te duchowe cele wspólnotach, ośrodkach i aszramach - więc dla wielu ludzi z intencjami do samorealizacji życie w takich osadach , praca na roli, sztywne reguły zachowań, nie są do niczego potrzebne, oczywiście nawet w takich wiejskich, żyjących w zgodzie z rytmami natury wspólnotach można się realizować, ale będzie to trudniejsze ( np. wybrałem się kiedyś na prostą wieś żeby sobie pomieszkać i popraktykować w pustej chałupie na uboczu, więc gdy mieszkańcy tej wiejskiej wspólnoty a sciśle mówiąc ci od których tą chałupę wynająłem dowiedzieli się, że jestem wege to zaczęli na mnie dziwnie patrzeć haha)

Cytuj
Dusze najczęściej gubią się w tych doświadczeniach
zgadzam się że jak ktoś jest zagubiony to mniejsza ilość bodźców działa pozytywnie, podobnie jak dostosowanie do narzucanych reguł, ról i wytyczonych celów wspólnotowych ma pozytywne strony, np. nie trzeba zajmować się wszystkim i zwalnia to z ciężaru decydowania o wszystkim ( w skrajnym przypadku o sobie), ktoś już to dla nas zorganizował , ale i tak warto wtedy sprawdzić co się tam "sprzedaje" w tym czy innym ładnym opakowaniu i połączeniu   : )




Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-06, 12:58:05 »
Na szczęście te poglądy na temat kobiet i energi żeńskiej wyrażają mężczyźni. W iinym wypadku byłyby tu od razu komentarze że kobiety dostają wscieku macicy lub coś podobnego.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-06, 12:42:54 »
No widzę że co poniektórzy mają wiele do uśwaidomienia w kwestii energi kobiecych i męskich.
Mnie w przeciewienstwie do was słuchanie dialogu z Markiem Taranem bardzo dobrze robi, bo dzieki temu poszerza mi się śwaidomośc, a świadomość poszerza się dzięki poznawaniu prawdy.
Kobieta to pomysł, idea,  a mężcyzna energia i działanie czyli wykonywanie idei.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-06, 00:05:17 »
no tak można powiedzieć o wszystkich gdziekolwiek się wcielają i cokolwiek robią, również w Korei północnej, w mieście oglądając bajki Disneya , czy w jakiejś odtwarzanej wspólnocie rodowej, nawet tam  dziewczynka recytująca jakieś słowiańskie gnioty napisane przez jakiegoś dziwaka też coś tam sobie rozwija m.in.  nienawiść i nieufność , po prostu ludzi ciągnie do takich doświadczeń i już , więc o czym tutaj rozmawiamy? ; )

Życie w prostej osadzie tak naprawdę ułatwia poznanie siebie, poznanie swojej drogi karmicznej, poznanie i rozwój swoich talentów. Dlatego w takich miejscach wciela się wiele zaawansowanych dusz, z pooczyszczanymi intencjami. Albo dusze młode, które mają czyste intencje.

Życie we współczesnym mieście daje możliwość mnożenia doświadczeń (niekoniecznie wysokiej jakości). Dusze najczęściej gubią się w tych doświadczeniach. Wetkną palec tu, wetkną tam. Dlatego w miastach wcielają się przede wszystkim dusze zachłanne na wrażenia, o zagmatwanych intencjach. Najczęściej nie realizują w pełni swojego boskiego planu rozwoju, talenty pozostają nieodkryte, nierozwinięte lub zmarnowane.

Każdemu potrzebne są inne lekcje.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-05, 20:34:35 »
a tak w temacie wzorców kobiecości i męskości, to naukowo wykazano trzy takie różnice, w tym jedna w której mężczyźni przodują i są o wiele lepsi od kobiet :

"W 2005 profesor Janet S. Hyde przeprowadziła tzw. metaanalizę, czyli porównanie różnych prac naukowych badających np. zdolności matematyczne mężczyzn i kobiet, uwzględniającą jednocześnie punkty za metodologię badania.
 
Ślepa próba, w której badacz nie wie, czy bada mężczyznę, czy kobietę, dostawała więcej punktów od takiej, która była podatna na "efekt potwierdzenia" (kto wierzy w to, że kobiety gorzej prowadzą, ten wszędzie widzi wypadki spowodowane przez kobiety).

Na koniec Hyde dostawała statystyczny parametr d, którego wartość bliską zera sugeruje brak istotnych różnic, a bliska jedności - dużą różnicę. Okazało się, że znakomita większość różnic przypisywanych płciom, jak zdolności matematyczne czy przywódcze, ma d nie większe od 0,1.

Dosyć istotne różnice wyszły tylko w kilku kwestiach. Mężczyźni prawdopodobnie rzeczywiście lepiej sobie radzą z orientacją przestrzenną, a kobiety lepiej z odgadywaniem uczuć drugiej osoby. Parametr d jest jednak nawet w tych przypadkach kilkakrotnie mniejszy niż w przypadku zainteresowania seksem i częstości masturbacji, gdzie d wynosi 0,98.

Cała reszta to kulturowe stereotypy nakazujące nam wierzyć, że mężczyźni powinni rządzić, a kobiety gotować. Zostały tylko empatia, orientacja i masturbacja."
http://wyborcza.pl/1,76842,12074291,Naga_prawda_o_kibucach__czyli_czym_mezczyzni_roznia.html?disableRedirects=true

: D

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-05, 20:17:27 »
Piotr
Cytuj
przecież w takiej osadzie wcieli się tylko dusza, którą ciągnie do takich doświadczeń. Dla niej to nie będzie ograniczenie, a możliwość rozwoju.

no tak można powiedzieć o wszystkich gdziekolwiek się wcielają i cokolwiek robią, również w Korei północnej, w mieście oglądając bajki Disneya , czy w jakiejś odtwarzanej wspólnocie rodowej, nawet tam  dziewczynka recytująca jakieś słowiańskie gnioty napisane przez jakiegoś dziwaka też coś tam sobie rozwija m.in.  nienawiść i nieufność , po prostu ludzi ciągnie do takich doświadczeń i już , więc o czym tutaj rozmawiamy? ; )

Cytuj
"Inna sprawa to fakt, że sposób życia takich osadników może mieć (wbrew pozorom) do zaoferowania dużo więcej niż życie we współczesnym mieście."

może mieć dużo do zaoferowania zależy co się z tym łączy i w jakim kierunku to prowadzi... oraz jakie kto ma cele, więc  jak ktoś ma ciągoty do takich wiejskich wspólnot to spokojnie może czerpać choćby z ponad stuletnich doświadczeń  kibuców... i co się tam okazuje?  ano trochę odmienna ideologia ale zachowania podobne do tych o których opowiadała z przejęciem ta pani z linku o wychowaniu dzieci i nie tylko, jednocześnie sporo korekt metodą prób i błędów tam musieli zrobić,  również widać tam to co dla mnie stało się oczywiste po oglądnięciu filmu o słowiańskim wychowaniu dzieci że wszystko również ewentualny samorozwój podporządkowane jest wspólnocie, która o wielu sprawach decyduje za delikwentów pod kątem korzyści wspólnoty jako dominującym celem - im większe wspólnotowe parcie tym ściślejsza kontrola , przy tym w odróżnieniu od tych rodowoplemiennych można z takiej wspólnoty wyjść gdy eksperyment dostosowania się nie uda  i odpada w nich motyw walki z innymi wspólnotami więc może mniej w nich nienawiści nieufności itp. : )  ,  wspólnotowość z jednej strony jest to ograniczenie, a z drugiej może to być ułatwienie:

- Jak mnie pytają, czy ja mam samochód to odpowiadam: tak, pięćdziesiąt - stoją w kibucu. Kiedy go potrzebuję, mam - po to jest samochód, nie muszę się martwić o to, czy mam zapłacone ubezpieczenie, czy trzeba zatankować, jeśli go potrzebuję - wsiadam i jadę. To wiąże się z filozofią wolności, bo kiedy człowiek jest tak naprawdę wolny? Wtedy, kiedy jest wolny "do", np. zrobienia czegoś a nie "od". Człowiek jest wolny wtedy, kiedy może robić to, co chce, robiąc także coś nie tylko dla siebie i nie krzywdząc innych.
http://www.styl.pl/magazyn/news-kibuc-wcielona-utopia,nId,1463344

Najpierw, przez dwa lata, trzeba być kandydatem. Do naszego kibucu przyjmujemy takie osoby, które będą pasowały do grupy, bo trudno jest później kogoś usunąć ze wspólnoty. My sprawdzamy chętnych pod takim kątem, czy będą przydatni dla kibucu, bo po co nam ktoś, kogo nie potrzebujemy w naszej społeczności? Kiedyś, na początku istnienia kibuców, wielu się wykruszało, bo to była ciężka praca fizyczna. A nikt nikogo nie pytał, czy jest skrzypkiem czy poetą - miał budować drogi albo iść z motyką w pole, a wiersze pisać po powrocie z pracy. Dziś to też problematyczne, bo jeśli nam we wspólnocie potrzebny poeta, który np. będzie przygotowywał różne uroczystości dla wspólnoty, to OK. Ale jeśli nie jest nam potrzebny ktoś taki, to po co nam taka osoba?

(...)
Wracając do wspólnoty - wspólne niejako miały być także dzieci, wychowywane w swego rodzaju domach dziecka. Jak dziś wygląda ta kwestia?
- Taki był pomysł - wszyscy pracują więc coś trzeba było zrobić z dziećmi, no to zajmowali się nimi ci, co się do tego najbardziej nadawali.
 Co ja mogę powiedzieć? Nam wtedy wydawało się to dobrym rozwiązaniem. Tylko eksperymentując można znaleźć złoty środek. Być może nasze pomysły były zbyt skrajne, zbyt radykalne, ale nie było innego sposobu, żeby się przekonać, co jest dobre. Moja żona - matka czwórki dzieci - postanowiła się uczyć i znikała z domu na całe popołudnia, bo mogła sobie na to pozwolić - nie musiała się martwić o to, żeby przygotować dla dzieci obiad, zrobić zakupy, uprać ani o to, kto zajmie się tymi dziećmi."

a to jeszcze stamtąd jedna z najsilniejszych chyba motywacji witalnych do tworzenia takich biologicznorodowych wspólnot, ale wcześniej nadbudowa ideologiczna:
"- Kibuce zostały stworzone przez idealistów wychowanych na polskich romantykach i pozytywistach. Założeniem było budowanie nowego etosu "powrotu do ziemi" - bez tego nie byłoby państwa Izrael. Tym nowym etosem miał być powrót do bycia rolnikiem w miejscu, gdzie żyli nasi przodkowie 2 tys. lat temu. To dawało poczucie bycia elitą, ale innego rodzaju niż do tej pory, bo związanego z poczuciem odpowiedzialności za wspólnotę. "

i motywacja witalna:
"W  kibucu były wolontariuszki ze wszystkich stron świata. Różne były powody tego, że wybrałem kibuc."
: )

« Ostatnia zmiana: 2016-01-05, 20:19:50 wysłana przez Frisky »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-05, 18:47:10 »
Nie wiem, czy nie ma większych autorytetów w sprawach męsko-żeńskich niż Marek T. Ani treści ani energii, przecież tego nie da się słuchać; no właśnie, a jakie samopoczucie pod tym wpływem? Wszystko jest OK?
 
Inga

Cytuj
A prawidłowo to kobieta patrzy na siebie, na swoje wnetrze i tym się kieruje, zaś mężczyzna patrzy na kobietę i idzie za nią. Kobieta wytycza kierunek, a mężczyzna działa i go realizuje.
I w takim związku kobieta rzeczywiście wspiera mężczynę, ale w tym aby on realizował jej cele a nie jego.

Dlaczego to niby mężczyzna ma patrzeć na kobietę i iść za  nią?
Nie spotkałem takich tekstów w poważnej psychologii.
Czy o to chodzi w życiu, żeby realizować cele kobiet, nawet jesli są one dla nas szkodliwe lub wbrew nam? Do tego powinniśmy dążyć? Na tym polega droga do dojrzałości i wolności?
Odpowiedź nasuwa się sama.
Podobnie jest z kobietą.
Oboje mężczyzna i kobieta najlepiej jak idą za głosem swego serca.
   
« Ostatnia zmiana: 2016-01-05, 18:56:34 wysłana przez Mateusz »

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-05, 15:11:25 »
Mówi o tym w 30 minucie. Dominacja energi męskiej prowadzi do tego że powoli stajemy się bezuczuciowymi gadami.
A patriarchat za którym ty optujesz jest dominacją energi męskiej.

Ingo, jeśli wyrwiemy z kontekstu 'dominację męskiej energii', to wydaje się, że tak. I dochodzi do pomieszania.

W rzeczonym fragmencie Marek Taran mówi o dominacji męskiej energii jako dominacji lewej półkuli u większości ludzi. To jest zwodnicze stwierdzenie. Wyjaśniam, dlaczego.

1. Półkule mózgowe powinny być zharmonizowane, przy czym mężczyźni bardziej są ukierunkowani na lewą półkulę, a kobiety na prawą. To jest naturalne.

2. Dzisiejsze metody wychowania i nauczania sprawiają, że u ludzi - i u kobiet, i  u mężczyzn - zaczyna silnie dominować lewa półkula. To oznacza nie tyle dominację męskiej energii, co rozharmonizowanie półkul oraz ugrzęźnięcie w logice i materializmie. Oznacza to także zrównanie ze sobą płci - w normalnych warunkach mężczyźni rozwijają się w zupełnie innym kierunku, niż kobiety.

3. Taki stan rzeczy jest wynikiem m.in. przejęcia obowiązków edukacyjnych przez kobiety (które stanowią obecnie trzon personelu przedszkoli i szkół).

Patriarchat to jedno, a dominacja lewej półkuli to drugie.
« Ostatnia zmiana: 2016-01-05, 15:18:01 wysłana przez Piotr »

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-05, 14:11:13 »
Piotr
Poza tym, Marek Taran wcale nie mówi o tym, że patriarchalne podejście prowadzi do zniekształcenia kodu genetycznego.
Mówi o tym w 30 minucie. Dominacja energi męskiej prowadzi do tego że powoli stajemy się bezuczuciowymi gadami.
A patriarchat za którym ty optujesz jest dominacją energi męskiej.
« Ostatnia zmiana: 2016-01-05, 14:13:50 wysłana przez Inga »

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-01-05, 13:59:02 »
https://www.youtube.com/watch?v=ESsLvMyjGmw
Pierwiastek żeński w religiach - Marek Taran - 9.01.2014
Ogladam ten film i widzę że jest zupełnie inaczej niż nas próbuje przekonać Piotr. To nie kobiety powinny wspierać mężczyzn w osiaganiu ich celów, a mężczyźni powinni chronic kobiety aby one mogły realizowac swoje powołanie tworzenia życia i tworzenia świata na podstawie energi żeńskiej.

Marek Taran ma ciekawe poglądy. Zwłaszcza roli kobieta jako Bogini. I równowagi Bóg I Bogini.

W ostatnich regresjach które po trochę zahaczyły na koniec zahaczyły o atlantydzkie, dotarłem do powiedzmy 'kultu', który miał cel wycofania energii żeńskiej z równowagi na ziemi. I utworzenie hierarchii męskiej energii nad wszystkim. Nie tylko przełożyło się to na dominacje męskie jako królów czy zarządców korporacji i banków ale także dominacje w religiach czy rozwoju duchowym, jak widać cel się udało całkiem sprawnie, chociaż trwało to długo. Jakby wtedy co bardziej świadome dusze wybierały wcielenia kobiece jako te o wyższym potencjale na oświecenie czy rozwój. To jakby płynęło ze specyficznego połączenia z gają.

Zniwelowanie tej energii (chociaż nie nazwał bym tego energią nawet) miało utrudnić i uniemożliwić duszom, oświecenie i rozwój. A dzięki temu można było popadać w iluzje i przekonywać do nich innych, tworzyć Atlandyty, Rzymy, Wojny itd. itd. co tam się chce w dużej skali na ziemi.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-05, 13:44:45 »
Czyli wg ciebie nie ma co sobie zawracać głowy słuchaniem innych, tych co wiedzą więcej i są specjalistami bo ty i tak sam wiesz najlepiej.
Własne opinie kontra wiedza.
Gdyby to była wiedza uyskana w stanie medytacyjnym to mozna by było to brać pod uwagę i się na niej opierać, a tak to tylko twoje własne wymysły stworzone w twojej głowie. Z tym się nie da dyskutować.

A czy informacje przekazywane przez Marka Tarana to wiedza uzyskana w stanie medytacyjnym? Nie ma co się przerzucać swoimi źródłami wiedzy.

Poza tym, Marek Taran wcale nie mówi o tym, że patriarchalne podejście prowadzi do zniekształcenia kodu genetycznego.
On mówi o zmianie genetyki w kontekście funkcjonowania mózgu jednostki, a nie wzajemnych relacji. Mówi właśnie o zrównywaniu ze sobą płci: o tym, że dzisiaj wszyscy niezależnie od płci są wychowywani według jednego schematu i reprezentują jedno myślenie. I to zmienia ludzką genetykę.
Dużo ciekawych rzeczy w tym wywiadzie, jednak nie zdołano dotrzeć do sedna sprawy i wyciągnąć konkretnych wniosków z całości.

Frisky,

przecież w takiej osadzie wcieli się tylko dusza, którą ciągnie do takich doświadczeń. Dla niej to nie będzie ograniczenie, a możliwość rozwoju.
Inna sprawa to fakt, że sposób życia takich osadników może mieć (wbrew pozorom) do zaoferowania dużo więcej niż życie we współczesnym mieście.
« Ostatnia zmiana: 2016-01-05, 13:56:03 wysłana przez Piotr »

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-05, 13:21:56 »
Według mnie jest dokładnie odwrotnie. Gady są hermafrodytami. Dlatego to zamienianie mężczyzny i kobiety miejscami oraz zrównywanie płci to właśnie gadzia robota.
Czyli wg ciebie nie ma co sobie zawracać głowy słuchaniem innych, tych co wiedzą więcej i są specjalistami bo ty i tak sam wiesz najlepiej.
Własne opinie kontra wiedza.
Gdyby to była wiedza uyskana w stanie medytacyjnym to mozna by było to brać pod uwagę i się na niej opierać, a tak to tylko twoje własne wymysły stworzone w twojej głowie. Z tym się nie da dyskutować.
« Ostatnia zmiana: 2016-01-05, 13:24:54 wysłana przez Inga »

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-05, 13:17:20 »
Jeżeli mężczyzna i kobieta chcą osiągnąć cel i ona przykładowo do energię, a on działanie - to jeżeli napiszesz, że to osiągnął cel przy jej wsparciu pomniejszasz role kobiety (przypuszczam, ze nieświadomie).
Bo jeżeli on by tego nie osiągnął bez niej to moim zdaniem razem osiągnęli cel.

W porządku, Lilliole. Mąż i żona w harmonijnej relacji stają się jedną istotą i wszystko osiągają razem. Jest taka słowiańska mądrość: 'Najważniejsza w rodzinie jest żona. A jeśli przy tym mąż czuje, że to on jest najważniejszy, to znaczy, że jest to mądra żona'.

Cytuj
Nieprawda. W oparciu o wartośći absolutne. A tylko jest opis jak to się dzieje w róznych religiach.

W takim razie to oznacza spojrzenie na temat przez pryzmat religii. A że jest mowa o wartościach absolutnych, to inna sprawa.

Cytuj
Ale tam mówią że takie patriarchalne podejście prowadzi do zmiany genów rodzaju ludzkiego, na typ istot o energetyce gadziej.

Według mnie jest dokładnie odwrotnie. Gady są hermafrodytami. Dlatego to zamienianie mężczyzny i kobiety miejscami oraz zrównywanie płci to właśnie gadzia robota.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-05, 13:12:28 »
Piotr
napisałeś coś takiego :
Cytuj
mowa w nim o podejściu religijnym. A to zawsze oznacza zniekształcenia.
ciekawe że potrafisz dostrzec ograniczenia i wypaczenia powstałe w powiązaniu z religią (rozumiem, że też taką rodzimowierczą) a nie widzisz w jakich ramkach i pod jakimi dominującymi motywacjami oraz strukturami rodowo-wspólnotowymi ludzie w takich społecznościach się rozwijają i w jakimś tam zakresie realizują , w tym swoje talenty,

więc na mój gust  żyjąc w takiej rodowej wspólnocie i pełniąc przypisaną w niej  rolę i pozycję, będziesz kodował swoje dziecko w pierwszym rzędzie pod kontynuację tej roli (np. kowala jako i ojciec kowal) za względu na dominujące wspólnotowe cele, czego nie zmienią przedstawiciele społeczności, ale raczej bardziej ugruntują, a talenty wykraczające poza przydatne role społeczne będą pomijane, nawet jak zobaczą jakieś zdolności mistyczne to będą to kształtowali pod potrzeby wspólnoty : )

zaleta wychowania przez obcych może być taka że wykracza to poza ograniczenia wyniesione z domu, rodu, czy zacofanej wspólnoty i jej przedstawicieli np. w procesie wychowania propagujących stereotypy i wzorce zachowań jako prawdy, czy obowiązujące ograniczające normy

co do demonizowanych bajek Disneya to  gdy komuś zależy no to zwyczajnie  oglądnie daną bajkę i oceni czy chce ją puszczać swojemu dziecku czy nie, i gdy nie chce to  zwyczajnie nie puści, a w takich rodowo-plemiennych wspólnotach było to oparte na przymusie - indoktrynacja i kodowanie dzieci były sztampowe, przymusowe i poza kontrolą rodziców

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-05, 13:04:21 »
Ale tam mówią że takie patriarchalne podejście prowadzi do zmiany genów rodzaju ludzkiego, na typ istot o energetyce gadziej.