Autor Wątek: Karma  (Przeczytany 96429 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-06-28, 12:20:56 »
Moja pierwsza praca nad sobą polegała na tym, że szedlem i liczyłem kroki: "dob-re wdy-cham, złe wy-dy-cham".
I tak codziennie przez ponad rok, aż mi się udało na tyle wyciszyć i skoncentrować umysł, że mogłem wreszcie świadomie się zrelaksować, a potem medytować.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-06-28, 12:18:33 »
Jeśli idziesz na konfrontację z brutalną, przyziemną rzeczywistoscią, to nie dlatego, że TAKI jesteś, tylko dlatego, że MASZ taki program w podświadomosci i nawet w świadomości! A w tym programie jest konfrontacja z "brutalną, przyziemną rzeczywistoscią". :)
I pewnie, mimo, że tego podobno nie chcesz, to Cię właśnie kręci, jakby nic innego interesującego na świecie nie bylo.
Jak się z nudzisz i bedziesz chciał zmienić swoje zainteresowania, to sposób sie znajdzie :)

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-28, 11:24:12 »
Czuje, ze nie w braku wysilku czy diecie lezy glowny problem. Lezy w podejsciu do rzeczywistosci a to sie bierze....z tego, jaki jestem :). To jest ,,choroba egzystencjalna" pod tytulem pogodzenie swoich wizji i marzen kontra brutalna, przyziemna rzeczywistosc.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-06-27, 18:29:54 »
Jeszcze zalezy jaki to wysiłek, bo bieganie to może być nieporownywalnie lepsze pod tym względem (wysilek tlenowy) kwintesencja i swoisty detox. Trzeba się zmierzyc z dyskomfortem gdy sie zaczyna biec i wielu ludzi tego nie znosi i na tym etapie polegli.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-27, 18:19:38 »
Sek w tym, ze mam ostatnio duzo fizycznego wysilku i nadal cierpie na nastroje depresyjne. Owszem, w trakcie wysilku i zaraz po czuje sie lepiej ale na drugi dzien stary stan powraca.

Masz racje, ze cos tu z kreacja jest nie tak skoro az tak bardzo pracuje i ciagle stoje w miejscu. Proboje dowiedziec sie, co moze stac za przyczyna takiego zastoju bo pracuje ,,za kilku" a efekty sa jakie sa. Ok, w tym roku z kasa jest naprawde ok ale to i tak nie to, o co mi chodzi, a generalnie mi idzie rowniez o kreacje na poziomie korzysntyhc sytuacji, zmian wlasnie, nowego. Tak jakby niewidzialna sila trzymala mnie w miejscu a jak sie tylko wychyle, to powodowala ze napotykam po zmianie miejsca niekorzystne sytuacje.

Np. jedna osoba podsnela mi a propo kreacji te o to ksiazke: https://onedrive.live.com/?cid=ad0167c32f9ef24d&id=AD0167C32F9EF24D!106

Ok, posluchalem i mni odrzucilo. Tresc typowo amerykanska, zarabiac na czym wlezie, zero glebszej filozofii. Zgadzam sie z tym, co mowi ten gosc w sensie np. robienia z siebie ofiary ale potem to juz nie potrafilem przebrnac bez ciarek. Wlasnie to mnie tak denerwuje dzisiaj, ze rynek to sie zrobil market bez zadnych zasad poza zasada zarabiania ile wlezie i na czym popadnie.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-27, 18:23:42 wysłana przez pkrl5758 »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-06-27, 18:10:53 »
Pkrl co do braku możliwości pracy nad sobą, może być coś co cię trzyma w nieprzytomnym stanie, znietrzeźwia ;) to może byc coś subtelniejszego niż typowe używki, nawet pożywienie. Samo
pochodzenie na siłownie czy bieganie może cie wyciągnac z zapętlenia, odświeżyć umysl i wyregulowac hormony, ktore maja wplyw na samopoczucie (dopamina, serotonina) i odczuwanie negatywnych emocji. Myślę, że wszysstko z toba jest ok, potrzebujesz wykreowac sobie zmiane miejsca bardziej niz wygrzebywac bóg wie co z pś. Musisz uwierzyc/ zrozumiec ze to mozliwe , poczytaj jakies ksiazki o kreacji.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-27, 17:08:25 »
I za cholere nie potrafie dotrzec do zadnych wzorcow. Moge sie z...c a i tak to nie wychodzi. Nie rozumiem, czemu tak jest, ze pomimo ze ciagle proboje, nie osiagam zadnych postepow. Czuje coraz wieksza izolacje od swiata, od ludzi, coraz wiecej rzeczy zaczyna mnie przerastac, pwodouje negatywne napiecia, czuje ze wszystko, co spotyka mnie w zyciu to jeden wielki przymus (trzeba sie uczyc, trzeba pracowac, trzeba cos robic) a ja czuje potrzebe nic nie robienia, funckjonowania na zasadzie wylacznie wedlug swoich wlasnych potrzeb typu mam ochote cos miec, to mam; mam ochote gdzies jechac, to jade itp. Nie rozumiem regul materialnego swiata, jakbym bym innym gatunkiem rozumnej istoty, ktora jest tu calkowicie sama. Zycie wydaje mi sie bardzo ciezkie, nudne, nie sprawiajace przyjemnosci, a co gorsza w ogole nie umiem porozumiec sie z ludzmi, od lat tkwie w tym samym srodowisku ale ilekroc wychodze do nowych osob, odpycha mnie ich zachowanie, brak wspolnych tematow.

Czy takie wyobcowanie to jakis szczegolny rodzaj karmy czy np. cos poszlo nie tak w czasie, kiedy dziecko wrasta w role spoleczne i teraz nie umiem prawidlowo fukcjonowac wsrod ludzi?

I czy mozna miec az tak poblokowane na wszelkie metody pracy typu medytacja, afirmacje, techniki rozwoju? Co moze tak skutecznie blokowac wszystko?
« Ostatnia zmiana: 2015-06-27, 17:13:39 wysłana przez pkrl5758 »

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-27, 16:35:52 »
No czaje, ale chyba w ktorym z artykulow napisane jest karma musi sie wypalic, czyli ze nie da sie np. pojsc do kogos aby oczyscil kogos z karmy. O to mi chodzilo.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-27, 16:04:34 »
Cytuj
No i jak mozna taka negatywna karme wypalic aby w tym zyciu moglo sie w koncu kreowac pozytywne rzeczy?
o tym jest m. in. ten wątek, jak i całe forum:
wiele osobistych i zaczerpniętych mniej lub bardziej praktycznych idei , w tym ofert diagnozy i pomocy, czy też sposobów samodzielnego podejścia i radzenia sobie z karmą i jej różnymi rodzajami : )


pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-27, 15:20:14 »
No i jak mozna taka negatywna karme wypalic aby w tym zyciu moglo sie w koncu kreowac pozytywne rzeczy?

A moze to nie negatywna karma...tylko ,,towarzystwo" astralne/opetanie?
« Ostatnia zmiana: 2015-06-27, 15:24:22 wysłana przez pkrl5758 »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-27, 14:36:37 »
Cytuj
przeciez to jak najbardziej pozytywne dzialanie.
jeden z moich ulubionych mistrzów duchowych mówił wprost, że ma taką karmę, że jak mówi ludziom coś to oni mu nie wierzą : ) dopiero potem się przekonują, że to co im mówił było, czy jest, dobre dla nich , więc taka czy inna negatywna karma blokuje  pozytywne sprawy (działania, osiągnięcia, doświadczanie pozytywnych zdarzeń ,czy odbiór tego przez innych) dokładnie na tym polega jej negatywny charakter : ) 

dla odmiany przykład pozytywnego wpływania na innych i zmieniania świadomości innych na harmonicznej fali m. in. przez muzykę:
http://fhf.org.pl/statut-fundacji/

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-27, 14:11:53 »
Dobra uwaga, u mnie chyba naczelnym problemem jest totalna niechec do otaczajacej mnie rzeczywistosci; w glebi chcialbym zyc z ludzmi i w rzeczywistosci tozsamej z tym, jaki jestem i czego pragne ale napotykam na cos dokladnie odwrotnego i powstaje konflikt na linii moje pragnienia a pragnienia innych. Nie wiem, czy w tym wypadku mozna samym tylko przyciaganiem zalatwic sprawe, gdyby tak bylo afirmacje i inne techniki cos by daly, a wmoim przypadku nie daly absolutnie nic.

Tak sie zastanawiam, co to za rodzaj karmy, w ktorej wlasciwie wszystko, czego podejmuje sie czlowiek, nie wychodzi albo nie materializuje sie tak, jakby tego chcial. Kojarzy mi sie z blokada woli.....a blokada taka wedlug mnie moze byc tylko wtedy, gdy wczesniej swojej woli uzywalo sie do krzywdzenia innych, np. poprzez stosowanie magii lub rzadzenia innymi. Tylko nie rozumiem w tym wypadku, czemu mam blokade woli w sferach typowych dla dawania czegos innym, jak chocby oferowanie czegos i zarabianie na tym, przeciez to jak najbardziej pozytywne dzialanie.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-27, 14:16:47 wysłana przez pkrl5758 »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-27, 14:11:15 »
o taki trochę drastyczny przykład spłacania karmy przez kilkadziesiąt lat z jednej strony, tworzenia jej z drugiej, w tym zmieniania i ustawiania innych pod siebie (w negatywnym sensie) w głębokim przekonaniu, że jest się całkowicie w porządku i kierowanym przez Boga:
http://ksiazki.wp.pl/tytul,Przeczytaj-fragment-ksiazki-Czy-Bog-wybaczy-siostrze-Bernadetcie-Justyny-Kopinskiej,wid,21308,wiadomosc.html
"Gdy przyjechałam z policjantami do ośrodka, siostra dyrektor Bernadetta krzyczała: To atak na Kościół i ktoś za to odpowie!
Wcześniej prowadziłam sprawy zabójców, pedofilów, ale nawet oni odczuwali jakieś wyrzuty sumienia. A siostry były zupełnie zaskoczone naszą interwencją.
Nigdy wcześniej nie spotykałam się z tak szczerym przekonaniem u oprawcy, że postępuje właściwie, a działania prokuratury są zwykłą pomyłką, za którą prokurator i policjanci zostaną ukarani.
Siostra słuchała o wychowankach, którzy byli w ośrodku bici i gwałceni, ze spokojem, kamienną twarzą i lekkim uśmiechem politowania dla mnie. "

i stamtąd przykład karmy w której latami nikt nie pomaga, nie słucha i nie wierzy:
"Prosiłam tylko o jedną rzecz – żeby nie wracać do tego miejsca. Ale psychiatrzy i psycholodzy zupełnie takich prostych słów nie rozumieją. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Patrzyli z góry, jak na zwierzątko do analizy. Mówiłam o rzeczach dla mnie najważniejszych, o upokorzeniu, przemocy sióstr, a oni prosili, żebym się bawiła dziwnymi klockami i mnie obserwowali albo kazali narysować drzewo do góry nogami. Narysowałam zwyczajne drzewo i powiedziałam:
– Jak chcecie do góry nogami, to sobie obróćcie.
Zmusili mnie do powrotu do pingwinów. Dużo wtedy płakałam. "

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-27, 13:42:01 »
nie wiem w czym problem: można zmieniać się dla siebie i/lub dla innych, można też zmieniać innych pod siebie, oraz (albo i tylko) dla dobra innych

 jeżeli chcesz by w twoim życiu się zmieniło to w pierwszym rzędzie  zmieniaj siebie, a jeżeli chcesz przy tym również zmieniać innych
(w tym pod siebie) no to wpływaj też na innych
no chyba że jesteś już doskonały, czy też dokładnie taki jaki chcesz być i niczego w sobie byś już nie zmienił, no to tylko wpływaj na innych i zmieniaj innych pod siebie : ))


pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-27, 13:12:26 »
pkrl5758wychowanie może skutkować tym że automatycznie dostosowujesz się do otoczenia (nawet za cenę rezygnacji z siebie) i czujesz się jego ofiarą , w efekcie powstają frustracje, pretensje, narzekania, wycofanie itp. ,  a ten tekst podobnie jak afirmacja na mój gust jest m. in. o tym jak  pozytywnie wpływać na innych, jak przyciągać podobnych sobie, a głównie o tym jak czuć się dobrze ze sobą w każdej sytuacji i otoczeniu, oczywiście zawsze można poprzestać na tym że się nie umie i się nie chce zmienić bo tak jest dobrze i tak mam być, w efekcie  w takim słusznym poczuciu i w oparciu o takie fajne założenia zacząć wymagać czegoś od innych ( np. szacunku, albo żeby spełniali nasze normy i oczekiwania) i zajmować się próbami zmieniania całego świata zamiast siebie, zamiast to łączyć, przykładowo :   

jeżeli chcę stworzyć harmonijny związek to wystarczy mi znaleźć/przyciągnąć jedną kobietę z którą harmonizuję i nie mam pretensji ani oczekiwań do tych kilku miliardów kobiet , które nie harmonizują ze mną, w ogóle nie czuję chęci ani nie mam potrzeby zmieniania kogokolwiek w tym celu : D podobnie na wszelkich innych polach osobistych itp. itd.

Calkiem mozliwe, ze tak jest; niestety moje doswiadczenia na polu afirmacji sa bardzo negatywne, po prostu nie zmieniaja u mnie niczego, jakby nie dzialaly...

Ciekawi mnie to, ze napisales, ze mamy zmieniac siebie. Czyli oznacza to, ze mamy dopasowywac sie do aktualnego otoczenia, wymagan reszty?