PRZERABIANIE KARMY A BOSKI PLAN
1. Używając poniżej pojęcia „Bóg” nie mam na myśli ani staruszka w Niebie, ani ukrzyżowanego Jezusa, ani transcendentalnego Kryszny, ani Wielkiego Manitou itd. Nie mam na myśli żadnej formy bóstwa. Nie mam na myśli ani samca, ani samicy. Mam na myśli „Wyższą Inteligencję”, czyli wszechprzenikające, wysokowibracyjne pole energii zawierające informacje najwyższej jakości, oparte o życzliwość, miłość, mądrość, światłość i moc. Kontakt z takim Bogiem mamy cały czas, przez czakrę serca, a ukonkretniamy w medytacji, a przynajmniej w relaksie.
2. Hipotetycznie można zakładać wszystko. Np. że wiesz lepiej od Boga (albo że GO nie ma, więc najlepiej wiesz tylko ty). Hipotetycznie można założyć, że zjawiliśmy się na tym padole, żeby się uczyć, rozwijać, że mamy lekcje do odrobienia, chociaż tak naprawdę to MY sami nadajemy życiu sens. Hipotetycznie można też założyć, że nic dobrego nie powinniśmy się spodziewać po homeopatach, bioenergoterapeutach (ale do lekarza w razie czego popędzimy), usuwaczach węzłow i krzyży karmicznych itd., a nawet po bożych darach i błogosławieństwach, bo to by nas odciążyło od karmy, którą rzekomo mamy do przerobienia (odpokutowania?). Teoretycznie możemy postawić tylko na siebie! Na swój intelekt, na swoją mądrość i inteligencję, na swoje doświadczenie, na swoje samozaparcie, na swoje decyzje. A to jest właśnie bałwochwalstwo (czyli stawianie bałwana ponad Bogiem).
3. Realnie możemy zapytać Boga (naszej Intuicji), co ma dla nas najlepszego. Można zapytać , jaki ma dla nas plan. I wtedy zaczyna nam się zmieniać perspektywa i rozszerza świadomość. Wtedy naprawdę „odrabiamy lekcję” ufności i powrotu do Boga i Jego prowadzenia. I zaczynamy rozumieć, że inni ludzie są tu po to, by nam zaoferować pomoc. Nie zamiast Boga, ale w Jego imieniu i dzięki Niemu.
4. Hipotetycznie możemy założyć, że Bóg ma dla nas bardzo indywidualne „zadania”, czy „misje”.
5. Praktycznie po latach medytacji i uwolnieniu się od poczucia swej wyjątkowości w oczach Boga, bazującej na „misjach” czy „zadaniach” karmicznych, każdy uczciwie medytujący musi dojść do wniosku, że Bóg ma dla nas ten sam plan! Że Bóg z niczego nas nie rozlicza, nie nakłada na nas przymusu dźwigania obciążeń karmicznych, odpokutowywania ich, czy wreszcie „przerabiania „ (cokolwiek miałoby to znaczyć) itd.
6. Dla mnie szokujące było odkrycie jednego z uzdrowicieli karmy, że od kilkudziesięciu lat pojawiają się na świecie inkarnowane dusze, które mają ciężką karmę do przerobienia. Ciężką, ale… nie swoją! Dusze te w poprzednim wcieleniu były już na wysokim poziomie rozwoju duchowego, ale z powodu niskiej samooceny oraz błędnych wyobrażeń o prawie karmy, dały się wrobić samozwańczym „władcom karmy” przyjmując ich sugestie, by wziąć na siebie cudzą, ciężką karmę i ją przepracowywać, a w zamian… miała być nagroda. Wiele z tych istot ma wprogramowane w podświadomość ciężkie, niesatysfakcjonujące, nieharmonijne związki, które ma „przepracować”. Duchowy koszmar, który niektórzy nazywają „boskim planem”. Podobno komuś udało się zatrzymać ten proceder oszukiwania dusz i obecnie nie ma on już miejsca. Pożyjemy, zobaczymy za jakieś kilkanaście lat.
Od razu wytypowałem wśród moich klientów kilka osób, u których to podejrzewałem. I okazało się, że słusznie. Dało się usunąć te programy, choć różniły się od siebie.
Wyjść z tego można, kiedy się na 1 miejscu w świadomości i odczuciach postawi harmonię w związkach i w sobie. Oczywiście, piszę o harmonii z boskością. Uwalnianie od tego balastu może się wielu wydać czymś niemoralnym i sprzecznym z ich wizją „boskiego planu”.
7. A jaki jest ten plan Boga wobec nas? Rozdętemu ego wydaje się nędzny i mało atrakcyjny. Nie ma w nim fajerwerków, nie ma dominacji, odznaczeń, honorów, nie ma „wybranych”, nie ma walki i konfliktów. A co jest w takim razie?
Z punktu widzenia znerwicowanego lub rozdętego ego: nuuuuda! Bo czym innym może być nieustanne doświadczanie miłości, mądrości, światłości, mocy, zdrowia, bogactwa, radości, zadowolenia, spełnienia i na dodatek wdzięczności za to wszystko? „Tfu! Co to jest? Żadnych wyzwań?”
Plan boski zakłada, że to, co dla nas najlepsze, „dostajemy” w formie darów i błogosławieństw, a po drodze w wyniku „łaski”. Dostajemy bezpośrednio, całkiem za darmo, albo pośrednio, przy czym wtedy dostajemy środki, by skorzystać z pomocy innych. No to po co nam to wierzgające ego?
Pomysł na „przerabianie karmy” zakłada, że tego wszystkiego sami się musimy nauczyć, sami osiągnąć, po drodze odpokutowując złe uczynki z przeszłości. Czyli … postawić na paradoks rozdymania ego, z jednoczesnym łudzeniem się, że ono się w ten sposób zmniejsza.