Sylvia
Nie chodzi mi o żadna walkę polityczną, ani o udowadnianie racji, bo czasem racja nie oznacza prawdy, chodzi mi o fałszowanie rzeczywistości:
1. Szkalowanie Polków - to rasiści, szowiniści, to ohydne, mówię z ironią: Polska dla Polaków. W Polsce, gdzie u władzy jest tylu obcych, jest oficjalna mniejszość niemiecka zagwarantowana prawnie bez względu na wybory. Niech ktoś znajdzie kraj, gdzie jest taka mniejszość Polska w sejmie.
2. Zaniżanie samooceny Polaków - to pedofile, mordercy, dzieciobójcy, pijacy, mordujący w Polskich obozach zagłady, wywołali II W Ś.
3. Straszenie i utrzymywanie w lęku, zagrożeniu, niepewności pod wieloma względami. Wróg jest wszędzie.
Nie chcę temu ulegać, ale widzę jak ludzi zaczynają tak mysleć i przeżywać.
Przykład końca świata w 2012, ja się uśmiechałem z tego, ale jak posłuchałem co ludzi mówili to byłem zdumiony. Ludzie się naprawde wszystkiego spodziewali.
4. I wiele innych rzeczy tak szerokich, jak polityka, gospodarka, ekonomia, kontrola.
Też nie lubię fałszowania rzeczywistości, jednak tak jak to było wcześniej napisane (Frisky) warto odróżniać publicystykę od informacji.
Owszem są grupy interesów, które chcą je realizować czyimś kosztem (97% polityków na świecie), jednak
jest też świadomość lustra.
1. Szkalowanie Polaków - Nie wiem czy Polacy są bardziej szkalowani, niż inni ludzie. Jeśli tak, to pytanie z metapoziomu dlaczego?
Czy uważasz, że Polska i Polacy są aż tak ważni w skali świata, żeby aż tak na nich skupiać uwagę, czy czasem prasa (która jest w większości negatywna z założenia) coś napisze?
Moim zdaniem słabą stroną takiego myślenia staje się megalomania narodowa ("mesjasz narodów") i z tego wynikające projekcje.
2. W każdym kraju jest teraz trend sensacji i nie zauważyłam, żeby tylko takie było wyobrażenie o Polakach, wręcz odwrotnie. Widzę, że jak coś się wydarzy w innym kraju to też jest to rozdmuchiwane do mega dramatu, a za kilka dni inny dramat. Astral medialnych emocji.
Problem widzę w zaniżaniu własnej samooceny na poziomie narodu (DDA) i wyparcie tego ("to inni mają z nami problem i nas krzywdzą, nie my ze sobą") i domaganie się uznania od innych jak dzieci, w miejsce doceniania siebie (mechanizm zaprzeczania i projekcji).
Kiedy i ile osób ostatnio w Polsce Ciebie doceniło i nie narzekało i nie krytykowało dookoła tego co się dzieje?
Doceniający siebie ludzie są doceniania i inni liczą się z nimi. A jak ktoś konkuruje lub ma osobowość krytyczną, to inna historia i nie można oczekiwać doceniania, można mieć dystans lub przepracować co swoje. Osoba z poczuciem własnej wartości (co oznacza dojrzałość i odpowiedzialność za siebie uczuciową i mentalną na poziomie dorosłego) jest doceniania przez doceniających ludzi i docenia.
Czy Polacy doceniają siebie i inne narody? Czy docenianie innych narodów jest umniejszaniem siebie i zagrożeniem dla większości Polaków?
3. Też nie lubię tej manipulacji "wróg jest wszędzie" i straszenia. I czasami z tym polemizuję w sprzeciwie na takie przekłamania. Chociaż rzadko to dociera o co mi chodzi, ponieważ ludzie z pobudzonym mózgiem gadzim (pierwotne instynkty i emocje są przeważnie w amoku i logiczne argumenty nie docierają, są ignorowane odruchowo i nie doceniane). Już mi to nie przeszkadza odkąd znam mechanizm takich zachowań - obserwuję z zaciekawieniem.
Rozumiem tutaj jednak pamięć komórkową wielu Polaków, którzy mają to z powodów historycznych, mimo, że to były inne czasy i inni ludzie, to jest tendencja do odtwarzania tamtych emocji i szukania potwierdzenia dla nich w świecie.
Frisky, Leszek
Moim zdaniem jest alternatywa dla dogmatów religijnych. To są wartości płynące z wnętrza, które są na kontynencie europejskim od starożytności oparte na tekstach filozofów starożytnych, a na których opiera się etyka.
Przypomniało mi się jak na ulicach Europy cytowano ludziom Biblię owiniętą w Koran. Ludzie byli oburzeni co w niej się znajduje i potępiali takie wartości.
Leszek
To trudno jak nie kojarzysz, wystarczy mi, że ja kojarzę i akceptuję:)
Kolejny tekst, który wkleiłeś również jest niestety zmanipulowany i wyjęte z kontekstu całej narracji o jakimś polityku. Warto poszukać źródeł, żeby nie poddać się czyimś interpretacjom.
Chyba, że taka jest własna prawda dla świadomości danej osoby czy osób, to żaden dystans czy weryfikacja faktów nie wchodzi w rachubę, tylko tworzenie własnej prawdy na dany temat czy o osobie.
Mi wychodzi, w zgodzie z moim najwyższym Dobrem, żeby trzymać dystans do polityki i pewnych spraw, żeby nie zatracić pewnych energii, uczuć i świadomości. Mnie tylko ciekawią intencje prawdy, różne punkty widzenia i jakie to ma energie i świadomość, więc czasem coś zauważę, żeby uświadomić sobie te różne punkty widzenia. Jednak dla mnie
metapoziom zjawisk jest ważniejszy.
Sama mam duży dystans do polityki, bo to nie moja droga w tym życiu, ale ciekawi mnie co ciebie tak ekscytuje w polityce, że poświęcasz jej tyle uwagi i energii od dłuższego czasu? Nie szkoda Twoich wypracowanych duchowych energii na ten grajdołek emocjonalno-mentalny?
Czy Ci wychodzi, że ekscytowanie się i zajmowanie się polityką realizuje jakieś twoje Najwyższe Dobro w rozwoju i życiu? Jak nie czujesz komfortu, żeby odpowiedzieć, to nie ma problemu:)