Frisky
W Polsce robi się dokładnie na odwrót, niż na całym świecie.
Niemcy, zanim przyznali się do zbrodni na innych narodach, podnieśli sobie poczucie dumy z bycia Niemcami i uwolnili od poczucia winy za nazizm. Teraz sądzą, że naziści to w ogóle nie Niemcy. Zerwali w ten sposób z ciężarem nazizmu.
A co robi sie w Polsce?
Kręci się filmy, publikuje i nagradza ksiązki, z których wynika, że Polacy to antysemici, że mordowali Żydów. Nie kręci sie w ogóle filmów o Polakach, którzy narażali się lub poświęcali życie, by ratować Żydów!! Taka praktyka służy utożsamieniu: Polak = antysemita. "A teraz pieprzeni, polscy antysemici, płaćcie odszkodowania za żydowskie majątki!" W tej wspaniałej UE, gdzie narody mają zniknąć, Niemcy nie są już nazistami odpowiedzialnymi za Holocaust, bo odpowiedzialność spada na Polaków!
Niemcy utożsamiają się z dobrym narodem, który kocha imigrantów, a Polacy wychodzą na złych ksenofobów, czy nazistów (rasistów), bo nie chcą przyjmować muzułmanów!
Specjalnie zwróciłem na to uwagę. Te przykłady nie są przypadkowe.
Są bowiem w UE grupy narodowościowe czy też ideologiczne, które usiłują z Polaków zrobić naród niższej jakości, niższej wartości. I .... niezależnie od tego, czy mamy wyższą świadomość duchową, czy nie, czy mamy zasługi w ratowaniu Żydów, czy w pomocy ofiarom agresji (Wietnam), w ich planach mamy być podludźmi odpowiedzialnymi za całe zło tego świata.
To nie są żarty. TO może wywołać bardzo poważne konsekwencje społeczne!
Socjolodzy są zgodni co do tego, że wyrwanie ze środowiska, zerwanie z tradycją, może być korzystne, albo i nie. W Polsce były chwile, że było to bardzo korzystne, ale też inne chwile, kiedy okazało sie szkodliwe.
Wyrwanie milionów ludzi z biednych wsi spowodowało ich awans materialny i kulturowy. Pozwoliło awansować ludziom wybitnie zdolnym, którzy zasilili szeregi polskiej inteligencji, przetrzebionej podczas wojny. Oczywiście, ta nowa inteligencja nie miała manier właściwych inteligencji pochodzenia szlacheckiego, wobec czego była odsuwana przez tych "lepszych" inteligentów. Tym niemniej był to awans społeczny. Awans, który dziś skutkuje upadkiem obyczajów elit kulturalnych w Polsce! Wszędzie szerzy się chamstwo. Przed wojną żaden górnik nie odważył sie zakląć w kopalni. Od wielu lat górnicy uchodzą za tak związanych z przekleństwami, jak budowlańcy.
Do tego namnożyło się mnóstwo związków z miłości (co jest postępem wobec przedwojennych małżeństw aranżowanych). Jednakże miłość w wielu przypadkach okazała się zbyt słaba wobec różnorodności i różności wzorców kulturowych, na które nie wiadomo, jak reagować, bo są nieznane. Z jednej strony mamy więc małżeństwa z miłości, z drugiej małżeństwa, które nie potrafią się z sobą dogadać na poziomie różnic we wzorcach, do których ludzie są przywiązani od dzieciństwa. To się dzieje na poziomie braku samoświadomości i braku pracy nad sobą.
Ludzie, którzy rozwijają sie duchowo, powinni się uwalniać od takich uwarunkowań. Etnicznych, kulturowych, historycznych. Wtedy łatwiej im akceptować to, co jest, bez oburzania się na to, czego nie rozumieją i pojąć nie mogą!
Mnie np. jest obojętne, jakiego ktoś jest wyznania, czy pochodzenia etnicznego. Obojetnie do czasu, póki on nie usiłuje mnie wrobić w swoje rodzinne, społeczne czy etniczne rozgrywki. Może być Żydem i nic mi do tego, póki nie zacznie się starać mnie traktować jako goja (bydlę). Może być Ukraińcem, do czasu, kiedy nie zaczyna wzywać do rżnięcia "kacapskiego bydła", czy "riezania Lachiv". Może też być "naukowcem" po średniej szkole, póki nie zaczyna bredzić podpierając się rzekomą wiedzą naukową, podczas gdy niewiele rozumie.
W procesie rozwoju duchowego niewątpliwie warto uwalniać się od jakichkolwiek identyfikacji, ale ... należy pamiętać o swoich żywotnych interesach, żeby się nie skończyło na "tumiwisizmie".
Np. Póki nie uwolnimy się od konieczności jedzenia, musimy akceptować to jedzenie i zarabianie na nie. Póki mieszkamy w klimacie, gdzie występują zimy, musimy zaakceptować, że nam potrzebny jest dach nad głową i że za to się płaci. Itd, co nie jest oczywiste dla wielu duchowych odlotowców pozostających na garnuszku mamusi. Na początek należy się jednak uwolnić z identyfikacją siebie jako "istoty wyższej", czyli praktycznie życiowego nieudacznika, który nie potrafi na siebie zarobić, brzydzi się zarabianiem czy podobnie, ale... ma wygórowane żadania.
Na razie chyba wystarczy.