Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 308433 razy)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-22, 21:36:44 »
samo wydawanie pieniędzy w odpowiedni sposób może sprzyjac rozwijaniu czakry podstawy

niejako kasa przejmuje jej funkcje (przetrwanie, bezpieczenstwo)

takie tam skojarzenia

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-05-22, 21:32:35 »
dociera do mnie, ze zeby utrzymac te kwoty pieniedzy ktore zarabiam teraz i isc dalej
potrzeba mi medytowac, ugruntowywac sie w czakrze podstawy. Dzisiaj dotarlo do mnie dlaczego czakra podstawy ma zwiazek z pieniedzmi, poniewaz silna czakra podstawy pozwala pozostac "w sobie" pomimo wiekszych i wiekszych kwot pieniędzy.
przepływ pieniędzy to taka sama materia, i szum, jak przepływ/natłok informacji - i trzeba umieć się ugruntować, żeby pozostawać sobą kiedy płynie coraz więcej i więcej pieniędzy. A trzeba pozostawać sobą, żeby mieć kontrolę nad swoimi pieniędzmi, i robić z nich właściwy użytek, zamiast dawać się im kontrolować

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-17, 17:43:19 »
ja wiem Gruby
przecież my się lubimy, nie?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-17, 15:01:53 »
Dokladnie.
Ci przysłowiowi studenci opuszczający uczelnię w wielkiej liczbie - szkoda że nie szuka sie przyczyny tego, nie robi badań a tylko stwierdza, że czeka ich bezrobocie. Nawet wykładowcy mówią, że produkują bezrobotnych.

Wiele młodych po uczelniach mając utrzymanie od rodziców nie kwapi sie do pracy. Jak juz ma pracować to za odpowiednie pieniądze.
Przekonanie o swoich kompetencjach a rzeczywiste kompetencje to zupełnie co innego. Różnie jest też z uczeniem rzeczy przydatnych do pracy zawodowej, często są to nieprzydatne teorie, albo "najnowsze" badania z lat 60 -tych.
Do tego dochodzi niechęć do pracy własnie w tym wieku. Amerykańskie badania podają, że najwiekszą niechęć do pracy przejawiają ludzie w wieku od 20-30 lat.

Teraz pomysl, skad biora sie coraz to nowe uczelnie, powstaja nowe katedry, nowe kierunki.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-17, 13:07:20 »
Atlanta

skąd  miałem  wiedzieć


ale  i  tak  oceniłem  Ciebie  pozytywnie

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-17, 11:25:40 »
no przecież ja sama nimi nie jeżdżę !
Co za pomysł!

Atlanta

ale  masz  zdrowie  -  1000  km  dziennie

zgłoś  się  do  jakiegoś  rajdu , a  sukces  masz  zagwarantowany 

będziesz  lepsza  od  Adasia

rajdowo - samochodowo

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-16, 17:00:47 »
Cytuj
TO przekonanie absolwentów uczelni o swoich kompetencjach, czy o swej wartości, są bardzo powierzchowne i nie ugruntowane.

Dokladnie.
Ci przysłowiowi studenci opuszczający uczelnię w wielkiej liczbie - szkoda że nie szuka sie przyczyny tego, nie robi badań a tylko stwierdza, że czeka ich bezrobocie. Nawet wykładowcy mówią, że produkują bezrobotnych.

Wiele młodych po uczelniach mając utrzymanie od rodziców nie kwapi sie do pracy. Jak juz ma pracować to za odpowiednie pieniądze.
Przekonanie o swoich kompetencjach a rzeczywiste kompetencje to zupełnie co innego. Różnie jest też z uczeniem rzeczy przydatnych do pracy zawodowej, często są to nieprzydatne teorie, albo "najnowsze" badania z lat 60 -tych.
Do tego dochodzi niechęć do pracy własnie w tym wieku. Amerykańskie badania podają, że najwiekszą niechęć do pracy przejawiają ludzie w wieku od 20-30 lat.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-16, 17:03:18 wysłana przez Mateusz »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-16, 15:37:14 »
Daniel

To prawda, że kompetencje też są ważne:) Nikt tego nie neguje. Z tym, że osobom z wysoką samooceną, które pozwalają sobie na lekkość i łatwość w życiu przychodzi to naturalnie, oczywiście
takie osoby uczą się, ale łatwiej, lżej im wszystko przychodzi. I potrafią lepiej skorzystać z tej nauki, bo wiedzą czego chcą. Nie tracą czasu na bzdury, albo udawanie, że coś robią( ale właściwie sami nie wiedzą co chcą i mają robić).  Jedni i drudzy się uczą, ale jakość tej nauki jest inna i efekty też.
Ludzie na studiach często bardzo się męczą, ale studiują, nie zawsze widzą w tym sens, ale każdy to robi, albo przedłużają sobie tym młodość;)
Osoba z wysoką samooceną wie o co jej chodzi i osiąga to co ma osiągnąć, po najmniejszej linii oporu( zwykle okoliczności jej sprzyjają), nawet jeśli ma jakieś zawirowania, to jej to nie blokuje, tylko dalej szuka rozwiązania. I potrafi wykorzystać to czego się nauczyła, by poprawić sobie jakość życia. Jest bardziej skuteczna i nie będzie siedziała w byle jakiej pracy za marne pieniądze. Tylko, że wygląda to trochę inaczej niż "P ...e i jade na zmywak".

Dam Ci przykład: kurs masażu i 2e grupy. Ten sam zakres materiału. grupa nr 1 to szkoła 2u letnia
młodzi ludzie  po maturze. 2 grupa to kurs 3 miesiące, grupka ludzi z dość dobrą samooceną, ktorzy już coś w życiu osiągneli, starsi, chcą się rozwijać, zmienić zawód, albo robią to dla siebie. I ten sam wykładowca.
1- w ciagu tych 2ch lat nauczą się mniej niż gr 2 w ciągu 3 mies, duża część z tych ludzi prawdopodobnie nie przeniesie tej szkoły na zarabianie pieniędzy, nie skorzysta realnie z tego. Oni się uczą( jeśli w ogole się uczą) w mysl zasady " zakuj zdaj zapomnij", albo "aby zaliczyć". A uprawnienia jedni i drudzy dostaną te same.
To jest realny przyklad wzięty z życia. Ludzie z 2ej grupy trenują między zajęciami, masują znajomych, klientów, dowiadują sie nowych rzeczy, bawią tym kursem. Atmosfera jest przyjazna, luźna, no i bardzo dobrze sobie radzą. Planują konkretnie przekuć to w zawód i zarabianie pieniędzy.

Właśnie chodzi o świadomość, podejście. No i poczucie możliwości, zasługiwania.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-05-16, 14:38:59 »
Cytuj
TO przekonanie absolwentów uczelni o swoich kompetencjach, czy o swej wartości, są bardzo powierzchowne i nie ugruntowane.

Wiesz, znalem takich, ktorzy poczucie wartosci mieli całkiem mocne i solidne, i tez nie dalo im to kokosow, przynajmniej nie od razu. Co wiecej, na pewno nie stawialbym tego na rowni z kompetencjami, bo czyjes kompetencje a poczucie wartosci to troche inna polka. Ze strony UMK wyciagnalem taka definicje, dobra jak i inne - "Kompetencje to wypadkowa wiedzy, umiejętności i postaw". O ile zatem postawe, czy bardziej prawidlowo, jej czesc zwiazana z poczuciem wartosci - mozna wypracowac sobie RD, afirmacjami, itd. to nigdy nie stanowi ona sedna wszystkiego i na pewno nie spowoduje to, ze znajda sie ludzie, ktorzy od tak beda nam duzo placic.

Kinga w stopce ma informacje o rzeczach, ktore robi - tak na przyklad, aby byc regreserem trzeba troche nauczyc na Twoich kursach, poczytac ksiazki, porozmawiac z ludzmi. I to jest wiedza. Umiejetnosci to wiedza zastosowana w praktyce. Dopiero stad rodzi sie ugruntowane poczucie wartosci w danej sferze. Niezaleznie od Kingi doswiadczenia, nigdy nie uwierze, ze samo cenienie swoich umiejetnosci powoduje, ze od razu ludzie beda nam placic kokosy. Do tego potrzeba nieco wiecej, odpowiednich kompetencji, czyli minimum tych trzech czynnikow razem wzietych. Do tego dochodzi pare innych skladowych prosperity, np. odpowiedni czas i miejsce. Ekspert od spraw platform wiertniczych kokosow w Koszalinie nie zrobi. Marynarz nie wykaze sie umiejetnosciami w Zakopanem. I tak dalej, tych czynnikow troche jest. Zreszta, sam podales dobry przyklad pana Lagiewki.

I jeszcze jedna rzecz, odnosnie emigracji, przeczytaj to co pisala Edyta wczesniej o psychometrii i odpowiednim miejscu. Z drugiej strony, jak sie trafia, tam gdzie sie byc nie powinno, to owszem beda klopoty. Mimo tego jednak, bilans emigracji mamy ujemny, wiecej osob wyjezdza niz wraca do kraju, wg szacunkow wyjechalo 2 miliony osob.

Zmywak to chyba tylko typowa zazdrosc i belka w oku rodakow: Polscy pracownicy sa cenieni za swoja prace na calym swiecie, w Anglii rowniez. Znam osobiscie sporo osob, ktore w UK osiagnelo duzo, duzo wiecej niz w RP - od tych, pracujacych fizycznie, do Polakow w rolach kierowniczych i zajmujacych odpowiedzialne stanowiska. Bylem kiedys na Kapiti Island - mala, odizolowana wyspa u wybrzezy Nowej Zelandii. Poniewaz jest to scisle chroniony rezerwat ptakow, wpuszczaja tam max. 100 osob dziennie. Fajne miejsce, podchodzi do mnie jakis Kiwi i zaczynamy rozmawiac. Jak powiedzialem mu, ze jestem z Polski, to zaczal wspominac jak pracowal kiedys z trzema polskimi elektrykami w Wellington - i bardzo chwalil ich wszechstronne umiejetnosci. Jeszcze w zyciu nie spotkalem nikogo, kto narzekalby na jakosc pracy Polakow, no moze poza samymi Polakami, i to z reguly w Polsce ;)

Lillole,
nie wiem skad pomysl, ze mialem jakikolwiek zamiar Cie pouczac. Pisze przede wszystkim dla Ciebie. Niech Ci sie dzieje dobrze w Twoim zyciu, ja podazam swoja sciezka, i uwierz mi, jest mi z tym zupelnie dobrze, tak, ze absolutnie nikim nie chcialbym sie zamienic ;)

Frisky,
ciekawe linki - dzieki

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-16, 13:43:55 »
Edyta

Rozumiem to doskonale, bo mam tak bardzo podobnie, też BUA.


Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-16, 13:01:54 »

Ale mało świadomi rodzice, obciązeni i zmeczeni chyba często tak traktują swoje dzieci jak opisałaś.


moja mama to klasyczny biały anioł - nigdy nie przyzna się do błędu, zawsze to inni nie są doskonali na miarę jej doskonałości, za wszystko co ona czuje odpowiadają inni, ona jest najlepsza i się poświęca ale nikt tego jej poświecenia nie zauważa no i świat tłumaczy wszystkim na swoją modłę. Nigdy by nie powiedziała że "nie chce mi się z tobą bawić bo wolę pić kawę z koleżanką" bo to by mogło ugodzić w jej wizerunek doskonalej matki polki więc wolała kłamać że to dziecko jest niegrzeczne i głupie.
Mi by wystarczyło gdyby powiedziała że jest zmęczona albo że woli robić coś innego - poszła bym się zająć sobą, nie byłam upierdliwym dzieckiem i wszystko kumałam, całymi dniami się sama sobą zajmowałam.
Teraz mi jej żal bo bardzo choruje z tego powodu, bardzo cierpi na bóle i ma chore oczy, twarz jej się wykręca i pomimo drogich kuracji neurologicznych nic jej nie pomaga ale swojego ciała nie udało jej się oszukać.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-16, 12:55:49 »
To nie jest poczucie własnej wartości, tylko rozdęte aspiracje przy pełnej wierze w to że "nikt mi nie zapłaci wiecej za pracę, jaką mogę i potrafie wykonywać".
Zupełnie inne konsekwencje wynikają z przekonania, że "zasługuję, by mi hojnie płacono za pracę, którą wykonuję" (kwalifikacje i kompetencje - ktore w przypadku absolwentów są naprawdę niewiele wyższe niż 0). A zupełnie inne w przypadku tak wysokiej samooceny jak: "P... takie pieniądze! Jadę na zmywak do UK" :)

Dzięki Leszku za dogłębniejsze wytłumaczenie , aż czuć te czystośc w temacie :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-16, 12:55:19 »
Leszek trafnie napisał. 2014-05-16, 06:48:34
Tak to niestety wygląda i wiele osób jednak wraca, bo nic wielkiego na tym zmywaku nie osiągnęli.


Choc znam dość dziwny przypadek z podwórka, że chlopak ktory mieszkał w ruderze, rodzina patologiczna i miał kłopoty by skończyć jakąś inną szkołę niż zawodówka, który w pewnym momencie
"zarabiał" zrywając kobietom łańcuszki z szyi, pojechał " na dziko" do Norwegi, nie znając nawet zbytnio angielskiego, nie mówiąc już o norweskim. Po prostu był w takiej sytuacji że nie miał już nic do stracenia.
I wyszło tak, że już na lotnisku ktoś go pokierował go do pracy( pomocnik w piekarni)i tam już został.
Jest tam wiele lat, dobrze zarabia, nauczył się języka, spotkał sensowną dziewczynę i materialnie bardzo dobrze im się żyje.

Mi sie zdaje, ze tego typu ludzie traktuje prace jako jakis przymus, a nie mozliwosc np. ciekawego spedzania czasu, uczenia sie czegos i przy okazji zarabiania na tym. Ale to tez pokutuje postawa rodem z PRLu gdzie praca byla dla kazdego i przewaznie bylejaka wiec nikt takie pracy nie szanowal. Moze wlasnie dlatego u nas ciagle raczkuje jeszcze podejscie do pracy jako pasji do czegos.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-16, 12:49:43 »
Leszek trafnie napisał. 2014-05-16, 06:48:34
Tak to niestety wygląda i wiele osób jednak wraca, bo nic wielkiego na tym zmywaku nie osiągnęli.


Choc znam dość dziwny przypadek z podwórka, że chlopak ktory mieszkał w ruderze, rodzina patologiczna i miał kłopoty by skończyć jakąś inną szkołę niż zawodówka, który w pewnym momencie
"zarabiał" zrywając kobietom łańcuszki z szyi, pojechał " na dziko" do Norwegi, nie znając nawet zbytnio angielskiego, nie mówiąc już o norweskim. Po prostu był w takiej sytuacji że nie miał już nic do stracenia.
I wyszło tak, że już na lotnisku ktoś go pokierował go do pracy( pomocnik w piekarni)i tam już został.
Jest tam wiele lat, dobrze zarabia, nauczył się języka, spotkał sensowną dziewczynę i materialnie bardzo dobrze im się żyje.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-16, 12:39:29 »
Edyta

Super że dotarłaś do tego. Moi rodzice bardzo nie lubili moich pomysłów. A miałam ich dużo, do tego przejawiałam dużo chęci do działania, radości i entuzjazmu. Ale wiadomo, dziecko jest zależne od rodziców zwykle. Im te moje pomysły zupełnie nie pasowały, bo nie były zgodne z nimi, albo zwyczajnie byli zmęczeni i nie chcieli  się już w nic więcej angażować.
Ja sama widzę, ja czasem mój syn się zapala do czegoś, jak chce działać, namawia mnie, a ja nie mam ochoty bo nie lubię, mam inne przyjemności, albo jestem zajęta, zmęczona... cokolwiek.
No i rozumiem tych rodziców, którzy mieli nas 3jkę i oboje pracowali. Rozwiązuję to zwykle tak, że mówię wprost o co mi chodzi, że mi się nie chce bo... że to co on chce jest na pewno fajne i wartościowe, ale ja lubię coś innego i najlepiej szukać osób, które chcą tego samego co on.
Czasem staram się jakieś wspólne rozrywki organizować, które pasują i mi i dziecku.
Ale mało świadomi rodzice, obciązeni i zmeczeni chyba często tak traktują swoje dzieci jak opisałaś.
Po prostu chcą mieć spokój za wszelką cene.
Tak sobie przy okazji przypomniałam, że sama mam coś do odreagowania w temacie.