Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 309198 razy)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-05-13, 17:40:50 »
Edyta
Ale jeśli nie ma wpadki, kredytów ani utrzymywania innych, to to nie jest tak bardzo mało : ))

Ja mogę dać sposób na biznes bez kasy - mój kolega zarabia na pośrednictwie w transakcjach handlowych (wszystkich handluje, nawet kupą czasem : )) ) i "kupuje/sprzedaje" używając do tego pieniędzy innych. Jego kapitałem są umiejętności nawiązywania kontaktu z innymi.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 17:14:26 »
Clint
jak jesteś taki szczery to ci szczerze odpowiem - bardzo mało zarabiasz i oprócz siebie nikogo nie utrzymujesz, nie masz kredytów na głowie. Wystarczy że byś zaliczył wpadkę i już leżysz i kwiczysz. (pamiętaj że twoja partnerka wtedy nie będzie zarabiać ) 

Napisz co zrobisz żeby mieć tyle hajsu co twój stary to pogadamy. Jak dasz jakiś konkret na biznes bez kasy na start to ci się ukłonię a na razie to czcze gadanie.

Mój stary też dorobił się kilku domów mercedesa i firmy ale to było w innych czasach, gdzie ludzi zatrudniał ile chciał a koszty były niewielkie w porównaniu do czasów obecnych. Wtedy na rynku wszystkiego brakowało i ludzie sami prosili aby cokolwiek im zrobić lub sprzedać.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 17:06:24 »
Cytuj
No ja właśnie mam większe aspiracje, większe niż posiadanie kasy za wszelką cenę. Chcę być szczęśliwy i spełniony. Praca i zarobki, które mam niesatysfakcjonujący mnie. Chciałbym zarabiać więcej i mieć pracę, która sprawiałaby mi więcej przyjemności. Rzecz w tym, że to nie mi nie przeszkadza jakoś mocno w byciu zadowolonym ze swojego życia i czuciu się szczęśliwym na co dzień. To tylko pozorna sprzeczność.

No widzisz, a mnie niemal ,,od urodzenia" przeszkadzalo, ze musialem robic cos co nie wiazalo sie bezposrednio z tym, co mnie np. interesowalo. Nie wiem dlaczego. Pewnie kwestia osobowosci. Moze wychowanie tez. Trudno mi powiedziec.

Cytuj
No właśnie, to tylko wrażenie. Ja dostałem mimo wszystko całkiem fajną i odpowiedzialną pracę mimo niemal pustego cv. Normalnie byś pewnie też napisał, że np. nie da się dostać świeżo po studiach, nie mając praktycznie żadnego doświadczenia pracę, w której praktycznie na samym starcie dają Ci 4 podwładnych do pełnej dyspozycji i wolną rękę w funkcjonowaniu działu, który masz sam sobie stworzyć od zera i którego praktycznie nikt nie kontroluje. Mnie się to przydarzyło, tutaj, w Polsce. A uwierz mi, że niczego specjalnego nie osiągnąłem, a koledzy ze studiów robią kanapki w Subwayu. Kwestia otwartości, a nie warunków do spełnienia, które wydają Ci się nie do przeskoczenia.

Fajnie, wierze Ci bo tez znam kilka takich osob. Mi sie to nie nigdy nie udawalo. Malo tego, juz w czasach szkoly podstawowej mialem spore problemy z osiaganiem tego, co chcialem. Podejrzewam, ze tez czesciowo zalezy to od branzy i miejsca.

Cytuj
Widzisz, czujesz się zmęczony walką ze sobą, ale na szczęście Bóg tak bardzo Cie kocha, że da Ci szansę odzyskać poczucie własnej mocy, zamiast dawać Ci coś na tacy i utwierdzać Cie w Twojej niemocy :)

Nie soab a z polska rzeczywistoscia.

Cytuj
Wszystkie te cele można osiągnąć bez problemu w Polsce. Problemem nie są lokalne ograniczenia, ale to że tak bardzo nadajesz mi moc w swoim życiu. A wcale nie musiałby Cię one dotykać ani ograniczać. Spójrz na to wszystko z boku i zobacz, jak bardzo Ty je nadmuchujesz swoim nastawieniem. Posyłasz w to tyle negatywnej energii, że ja się nie dziwię, że Ci nic nie wychodzi. Bo jak ma wychodzić, kiedy wkładasz tyle wysiłku w sabotowanie sobie życia, swoimi czarnymi myślami?

W takim razie czemu tak samo dzialo sie w dawniejszych czasach, kiedy bylem np. nastolatkiem czy jeszcze mlodszym czlowiekiem i nie potrafilem jeszcze tak werbalizowac rzeczywistosci (czyli narzekac i wysylac negatywnej energii)?

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-13, 16:54:07 »
Mało ludzi pobudowało domy, albo dawno, albo nie chce się podzielić cennikami pracowników, bo materiał już policzyłem ;)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-13, 16:51:24 »
Cytuj
Clint, sorry ze to napisze bo generalnie gadasz i piszesz madrze ale wydaje mi sie, ze po prostu nie jestes czlowiekiem, ktory - jak sam to napisales - ma wieksze aspiracje. Ok, jak to rozumiem i akceptuje ale nie zrozumiesz przez to kogos, dla kogo samo posiadanie takiej pracy i takich zarobkow, jak Ty nie satysfakcjonuje i ze dla tego kogos nawet zaczynanie od angielskiego zmywaka jest przepustka do innego zycia.
No ja właśnie mam większe aspiracje, większe niż posiadanie kasy za wszelką cenę. Chcę być szczęśliwy i spełniony. Praca i zarobki, które mam niesatysfakcjonujący mnie. Chciałbym zarabiać więcej i mieć pracę, która sprawiałaby mi więcej przyjemności. Rzecz w tym, że to nie mi nie przeszkadza jakoś mocno w byciu zadowolonym ze swojego życia i czuciu się szczęśliwym na co dzień. To tylko pozorna sprzeczność.

Cytuj
Czasem nawet odnosze wrazenie, ze nawet do pracy przy sprzataniu wymaga sie ,,piecioletniego doswiadczenia"
No właśnie, to tylko wrażenie. Ja dostałem mimo wszystko całkiem fajną i odpowiedzialną pracę mimo niemal pustego cv. Normalnie byś pewnie też napisał, że np. nie da się dostać świeżo po studiach, nie mając praktycznie żadnego doświadczenia pracę, w której praktycznie na samym starcie dają Ci 4 podwładnych do pełnej dyspozycji i wolną rękę w funkcjonowaniu działu, który masz sam sobie stworzyć od zera i którego praktycznie nikt nie kontroluje. Mnie się to przydarzyło, tutaj, w Polsce. A uwierz mi, że niczego specjalnego nie osiągnąłem, a koledzy ze studiów robią kanapki w Subwayu. Kwestia otwartości, a nie warunków do spełnienia, które wydają Ci się nie do przeskoczenia.

Cytuj
Moze tak byc jak piszesz ale moze tez byc tak, ze - jak wmoim przypadku - osiagnalem poziom krytyczny, gdzie czuje ze juz nie mam dluzej sil walczyc z owymi ,,demonami' i ze w takim przypadku rzeczywiscie wole znalezc sie tam, gdzie bedzie ,,podane na tacy" to, czego tutaj ciagle nie moge zdobyc czyli to, o czym pisalem wyzej. Kwestia tego, czego sie chce.
Widzisz, czujesz się zmęczony walką ze sobą, ale na szczęście Bóg tak bardzo Cie kocha, że da Ci szansę odzyskać poczucie własnej mocy, zamiast dawać Ci coś na tacy i utwierdzać Cie w Twojej niemocy :)

Cytuj
Tutaj moge mowic tylko za siebie, wiec chcialbym napisac z czystoscia serca na ten akapit:
(...)
Wszystkie te cele można osiągnąć bez problemu w Polsce. Problemem nie są lokalne ograniczenia, ale to że tak bardzo nadajesz mi moc w swoim życiu. A wcale nie musiałby Cię one dotykać ani ograniczać. Spójrz na to wszystko z boku i zobacz, jak bardzo Ty je nadmuchujesz swoim nastawieniem. Posyłasz w to tyle negatywnej energii, że ja się nie dziwię, że Ci nic nie wychodzi. Bo jak ma wychodzić, kiedy wkładasz tyle wysiłku w sabotowanie sobie życia, swoimi czarnymi myślami?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 16:29:49 »
Clint, sorry ze to napisze bo generalnie gadasz i piszesz madrze ale wydaje mi sie, ze po prostu nie jestes czlowiekiem, ktory - jak sam to napisales - ma wieksze aspiracje. Ok, jak to rozumiem i akceptuje ale nie zrozumiesz przez to kogos, dla kogo samo posiadanie takiej pracy i takich zarobkow, jak Ty nie satysfakcjonuje i ze dla tego kogos nawet zaczynanie od angielskiego zmywaka jest przepustka do innego zycia.

To mniej wiecej taka sama sytuacja, jaka ja mam np. w relacjach z rodzicami czy spora liczba ludzi z mojego otoczenia - oni sie dziwia, ze ciagle mi malo bo interpretuja moje narzekania ze ciagle mam za malo kasy, itp. Nie o kase mi wylacznie chodzi a moze i przede wszystkim nie o kase a o mozliwosci rozwoju zawodowego (bo co innego rozwijac sie osobiscie a co innego pracowac, ja wole pracowac w branzy lub dziedzinie ktora laczy sie z moimi zainteresowaniami niz isc do pracy a potem po godzinach zajmowac sie tym, co lubie).

Nie mowie tym samym, ze ja mam wszystko poogarnianie bo tak nie jest ale nie jestem juz dzieckiem i troche w swoim zyciu widzialem i zdaje sobie sprawe, ze zyjac np. w UK i majac te umiejetnosci ktore mam teraz (nawet slabo udokumentowane) mialbym zupelnie inne zycie zawodowe chocby z tego tytulu ze tam generalnie do pracy podchodzi sie nieco na innych zasadach - tam nie tylko liczy sie papier i doswiadczenie ale tez chec pracy, czego niestety nie spotykam zbyt czesto u nas. Czasem nawet odnosze wrazenie, ze nawet do pracy przy sprzataniu wymaga sie ,,piecioletniego doswiadczenia" co jest dla mnie absurdem i reliktem poprzedniego ustroju (w ktorym notabene latwiej bylo o prace i o robienie wielu rzeczy, jesli nie wchodzilo sie na tereny zwiazane z polityka).

Cytuj
Może i Polska jest trudniejszym krajem do osiągnięcia bogactwa dla kogoś, kto siedzi po uszy w mentalności biedaka, ale dla mnie to nie jest problem, bo wiem że dla Boga nie jest to absolutnie żadna przeszkoda. Dla mnie więc to wspaniała okazja, żeby nauczyć się jeszcze bardziej działać poprzez Boga niż spoczywać na laurach ciesząc się tym, co przyszło z zewnątrz, a co jest tymczasowe. Można się opierać na gospodarce wysoko rozwiniętego kraju, ale ta gospodarka nie będzie wieczna i nie będzie nam towarzyszyć przez kolejne wcielenia. Szukanie tego bogactwa na zewnątrz, w innych krajach jest zwykłą pułapką logicznego myślenia. Jasne, można na jakiś czas podłączyć się pod jakąś strukturę,ale struktury mają to do siebie, że nie są wieczne. Można żyć wygodnie, ale nierozwijająco.

No widzisz, fajnie ze poruszyles ta kwestie bo ja nie jestem az tak elokwentny w wypowiedziach. Wszystko zalezy od tego, czego potrzebujemy i  czego szukamy. Jasne, ze jesli rozpatrywac tego typu kwestie w granicach wcielen i nauki, to jasne jest ze twoja koncepcja jest znaczaca i ma solidne podstawy, aby sie jej trzymac. Mnie jednakze ponad rozwoj czysto duchowy chodzi przede wszystkim o spelnienie w tym zyciu na poziomie zawodowo-materialno-osobistym i nie ma to za wiele wspolnego z samej koncetracji na pieniadzach czy bogactwie materialnym, bo jak slusznie zauwazyles, wtedy czlowiek tez nie jest szczesliwy i ja to wiem. Ale jesli idzie np. o moja osobe, to tutaj z moimi zainteresowaniami i patrzeniem na potrzeby mam pod gorke, glownie ze wzgledu na to, ze pociaga mnie zajmowanie sie rzeczami na ktore nie stac raczej przecietnego polskiego zjadacza chleba, ponadto mnie idzie tez o mentalnosc ludzi - brakuje mi tutaj tej otwartosci umyslowej, wewnetrznej wolnosci ktora spotkalem u ludzi bedac na wyjezdzie za granica. Podejrzewam ze glownym powodem sa warunki ekonomiczne - w kraju gdzie zarobienie pieniedzy nie jest az tak trudne i gdzie gospodarka prosperuje lepiej przecietny mlody czlowiek nie skupia sie az tad tym, bo ma mozliwosci dalszego rozwoju. Nie twierdze, ze u nas jest to niemozliwe ale jest to trudniejsze. Poza tym dochodza jeszcze wzorce typowo kulturowe jak chociazby wciaz dominujaca spuscizna Kosciola, ktora moim skromnym zdaniem wypacza kolejne pokolenia i ktora niejako dyktuje ciagle model zycia, co mi osobiscie bardzo uwiera bo nie pozwala spotykac ludzi podobnych do mnie, z podobnymi pogladami, checiami, potrzebami itp.

Cytuj
Chciałoby się mieć podane wszystko na tacy, żeby nie ruszać swojej niskiej samooceny, lęków i innych demonów. Ta Polska na którą tak narzekacie jest Waszym lustrem, odbiciem Waszej słabości, braku wiary w siebie, lenistwa, niechęci, frustracji i innych. Gdybyście nie byli tacy słabi i przestraszeni, to byście po prostu zarabiali te pieniądze zamiast wypłakiwać sobie oczka z powodu urojonych przeszkód.

Moze tak byc jak piszesz ale moze tez byc tak, ze - jak wmoim przypadku - osiagnalem poziom krytyczny, gdzie czuje ze juz nie mam dluzej sil walczyc z owymi ,,demonami' i ze w takim przypadku rzeczywiscie wole znalezc sie tam, gdzie bedzie ,,podane na tacy" to, czego tutaj ciagle nie moge zdobyc czyli to, o czym pisalem wyzej. Kwestia tego, czego sie chce.

Cytuj
Na czym Wam tak naprawdę zależy? Żeby dostać lekko, bez zmieniania czegokolwiek kupę kasy i luksusowe życie? I co dalej? Myślicie że będziecie już szczęśliwi i spełnieni? Nie chcecie poznać Boga w sobie? Nie chcecie poznawać Jego możliwości przekraczania tego mentalnego bajora? Nie chcecie poczuć Boskiej mocy w sobie, która jest ponad durne wyobrażenia o naszym kraju? Chcecie poczuć jak Boska miłość i moc przepełnia Was na wskroś czy nadrzędnym celem jest poczucie, jak wasz portfel przepełnia mnóstwo gotówki?

Tutaj moge mowic tylko za siebie, wiec chcialbym napisac z czystoscia serca na ten akapit:

-zalezy mi, aby otaczali mnie ludzie pogodni, majacy podobne zainteresowania, potrzeby, ktorzy sa otwarci umyslowo, nie boja sie wyzwan w pozytywnym slowa tego znaczeniu, ktorzy sa zdecydowani nawet na chwile ciezkiej pracy aby potem moc osiagac to, co jest nasza wspolna pasja (jakkolwiek by to rozumiec)-
-zalezy mi na mozliwosci ksztalcenia sie i rozwoju zawodowego w takim kierunku, jaki interesuje i pociaga przede wszystkim mnie a nie jest zalezny od lokalnej gospodarki i widzimisie kilku panow z partii politycznych lub finansowych lobby i gdzie spoleczenstwo nie patrzy na to, jak wygladasz i jak sie zachowujesz (oczywiscie wszystko w normach)
-zalezy mi na tym, aby miec obok siebie druga osobe, ktora bedzie przyjacielem i miedzy ktorymi bedzie prawdziwa milosc i ktorzy nie beda musieli wybierac miedzy zaplaceniem czynszu a kupnem czegos innego rownie niezbednego

Zalezy mi na wielu podobnych rzeczach, ktorych nie spotykam w kraju i w miejscu, w ktorym zyje. Sorry, jesli kogokolwiek z Was rozczarowalem lub wkurzylem swoja odpowedzia. Chce byc szczery przede wszystkim wobec siebie i tym samym wobec innych. Tu, gdzie zyje po prostu z jakis nieznanych dla mnie powodow nie moge osiagnac tego, o czym pisze.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-13, 15:37:40 »
Czasami mam wrażenie, że ten wątek powinien zmienić nazwę na "Zdychająca świadomość, świadomość nędzy, kreacja depresyjna". :D

To jedna z niewielu dobrych rzeczy, które zawdzięczam ojcu. Świadomość, że można być zwykłym facetem z dwójką dzieci, bez układów i znajomości, bez bogatej rodziny, żyjącym tutaj, w Polsce i dorobić się dużego hajsu. Może w jego przypadku było to kosztem ostrego zapieprzania, ale dało się. Z tego co słyszałem od siostry to ostatnio dostał od tak 50 tysięcy premii, której już nawet nie wiedział na co przepieprzać. Kupił sobie nawet office'a za tysiaka, bo nie chciało mu się dowiadywać jak ściągnąć go z neta (kiedyś ja mu takie rzeczy robiłem - nie ma mnie, to lekką ręką wydaje tyle pieniędzy). Nie wspominam już o kolejnych laptopach (siostra dostała już trzeci i nie wie co z nim zrobić - w poprzednim zepsuła się BATERIA :D), telewizorach, tabletach, meblach i innych wymyślanych na siłę wydatkach.

Więc jak czytam że w Polsce nie da się być osobą rozrzutną i to jeszcze pisane na forum rozwojowym, gdzie się powinno wychodzić po za takie wyobrażenia zamiast je podtrzymywać, to aż szkoda się robi. Bóg bardzo chętnie by obdarował każdego z nas ogromnymi ilościami bogactwa i wrzucił w ten prosperujący flow, nieograniczony przepływ pomysłów, możliwości i pieniędzy. No, ale jak się woli udowadniać Bogu, że w Polsce się nie da, to zawsze można się modlić o angielskie zmywaki...

Ja sam na razie nie mam szałowej pensji, bo dostaję miesięcznie średnio 1800 zł miesięcznie na rękę, ale powodów do narzekań też nie mam. W dwójkę wynajmujemy dwupokojową kawalerkę, jemy na co mamy ochotę, wydajemy kasę na różne wypady, możemy sobie kupować różne drobne przyjemności, itd. Od samego początku prowadzę budżet, mam odłożoną kasę na czynsz i rachunki, tak że mogę opłacić wszystko miesiąc do przodu jeszcze nawet przed wypłatą, jest bufor na dodatkowe wydatki, podział gotówki na różne sfery (jedzenie, przyjemności, rzeczy codzienne, itd.) i trzymanie się pewnych luźnych ustaleń. To mi zapewnia nie tylko nieprzerwaną płynność finansową, ale także spory luz w wydawaniu kasy - na bieżąco wiem jak stoję z czym i czy mogę np. sobie poszaleć z żarciem czy trochę wstrzymać konie. bardzo rzadko mam poczucie, że sobie czegoś odmawiam, ale może to dlatego, że moje potrzeby też nie są wygórowane.

Co najważniejsze - nie żyje ponad poziom, na który mogę sobie pozwolić. Nie zadłużam się, nie dopuszczam do tego, żeby nawet się zbliżyć zbyt mocno do dolnej granicy budżetu. I nie ma w tym żadnego lęku, jest po prostu rozsądek i chłodne podejście do pieniądza. Nie tworzę sobie zbędnych potrzeb, a przyszłe wydatki luźno i bez spiny sobie planuje żeby pogodzić je z pozostałymi częściami budżetu.

I mi na wszystko starczy, na wszystko czego naprawdę potrzebuje. Miło by było mieć więcej, chcę więcej i będę miał więcej, ale... i tak jestem już teraz szczęśliwy i mając to co mam, mogę prowadzić spokojne, szczęśliwe życie. To więcej przyjdzie w odpowiednim czasie i pewnie będę zarabiał przynajmniej kilka razy więcej, ale teraz jestem też zadowolony i szczęśliwy. I nie widzę powodu do tego, żeby psioczyć na kraj, na polityków, pracodawcę i Urząd Skarbowy. Biorę odpowiedzialność za wysokość swoich zarobków i wiem, że to ode mnie zależy czy będę miał więcej, a nie od kraju w którym żyje. No przecież nawet w Polsce żyją milionerzy i pławią się w luksusach, nie jesteśmy przecież krajem trzeciego świata. Jak dla kogoś poziom życia polskiego milionera to za małe możliwości jak na tej kraj, to albo ma zbyt wygórowane oczekiwania albo po prostu powinien się wyprowadzić żeby się więcej nie męczyć.

Może i Polska jest trudniejszym krajem do osiągnięcia bogactwa dla kogoś, kto siedzi po uszy w mentalności biedaka, ale dla mnie to nie jest problem, bo wiem że dla Boga nie jest to absolutnie żadna przeszkoda. Dla mnie więc to wspaniała okazja, żeby nauczyć się jeszcze bardziej działać poprzez Boga niż spoczywać na laurach ciesząc się tym, co przyszło z zewnątrz, a co jest tymczasowe. Można się opierać na gospodarce wysoko rozwiniętego kraju, ale ta gospodarka nie będzie wieczna i nie będzie nam towarzyszyć przez kolejne wcielenia. Szukanie tego bogactwa na zewnątrz, w innych krajach jest zwykłą pułapką logicznego myślenia. Jasne, można na jakiś czas podłączyć się pod jakąś strukturę,ale struktury mają to do siebie, że nie są wieczne. Można żyć wygodnie, ale nierozwijająco.

Chciałoby się mieć podane wszystko na tacy, żeby nie ruszać swojej niskiej samooceny, lęków i innych demonów. Ta Polska na którą tak narzekacie jest Waszym lustrem, odbiciem Waszej słabości, braku wiary w siebie, lenistwa, niechęci, frustracji i innych. Gdybyście nie byli tacy słabi i przestraszeni, to byście po prostu zarabiali te pieniądze zamiast wypłakiwać sobie oczka z powodu urojonych przeszkód.

Ja jestem wdzięczny temu, gdzie jestem. Jestem wdzięczny że mogę się sprawdzić, skonfrontować ze swoimi słabościami i ograniczeniami. Jestem wdzięczny za to, że mogę poznawać moc Boga, która wykracza po za wszelkie ograniczenia i dzięki której bogacę się coraz bardziej.

Na czym Wam tak naprawdę zależy? Żeby dostać lekko, bez zmieniania czegokolwiek kupę kasy i luksusowe życie? I co dalej? Myślicie że będziecie już szczęśliwi i spełnieni? Nie chcecie poznać Boga w sobie? Nie chcecie poznawać Jego możliwości przekraczania tego mentalnego bajora? Nie chcecie poczuć Boskiej mocy w sobie, która jest ponad durne wyobrażenia o naszym kraju? Chcecie poczuć jak Boska miłość i moc przepełnia Was na wskroś czy nadrzędnym celem jest poczucie, jak wasz portfel przepełnia mnóstwo gotówki?
« Ostatnia zmiana: 2014-05-16, 12:45:58 wysłana przez Clint »

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 14:15:07 »
O! widzę że nie jestem sama "Zosia samosia"  :)
mało tego znam z mojego otoczenia kilku duchowiaków i tak samo prowadzą budżet, wiele rzeczy robią sami. Moja koleżanka przyjechała do dużego miasta z jedną walizką i dzięki swojej pracy i oszczędności dorobiła się ładnego mieszkanka które sama sobie pięknie urządziła. Bardzo ją podziwiam  bo nie zarabiała kokosów ale zawsze ładnie wygląda, sama sobie gotuje i potrafi tak prowadzić budżet że jeszcze podróżuje po świecie.
Prawdę mówiąc większość ludzi w moim mieście tak żyje i też od nich się uczyłam. Nie znam żadnej rozrzutnej osoby. W Polsce chyba się nie da być osobą rozrzutną , no chyba ze ktoś żyje na cudzy rachunek to tak.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 13:54:16 »
I jeszcze dodam że w soboty dorabiam.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 13:47:24 »
czasem fajnie jest coś porobić jak np pomalowac pokój czy w przypadku kobiet (żeby nie było- to też wyzwolonych mężczyzn ;) coś uszyc :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 13:41:04 »
Ja też należę do osób które wszystko robią same. Np szyję sobie ubrania, sama się ścinam, maluję mieszkanie, wiercę dziury.
Oszczędzam na środkach czystości, nie kupuję kosmetyków, nie kupuję żadnych produktów przetworzonych tylko wszystko robię sama. Mam całą piwnicę przetworów. Jak bukiety to tylko włąsnoręcznie zebrane, własne wypieki.
  A pieniędzy mam tak na styk.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-13, 13:49:38 wysłana przez Inga »

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 13:33:09 »
jak dla mnie schemat o którym pisze Kinga wynika w prostej linii z negatywnego stosunku do pieniędzy

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 13:25:15 »
Lynd, po przemyśleniu... to wartość ma to co robimy w czasie, a nie sam czas.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-05-13, 13:11:33 »
"Zauważyłam też inną rzecz że jak człowiek robi dużo rzeczy sam np. szyje, kładzie glazurę ( potrafię :D ) , maluje mieszkanie ( też potrafię :D )  itd...  owszem oszczędza ale pieniądze za to traci czas który mógł by wykorzystać na realizację swoich planów zawodowych np. wysyłanie ofert, projektowanie, programowanie itd...
Bogaci ludzie nie robią takich rzeczy bo wiedzą że ich czas jest cenny, biedni trwonią czas. "

Obserwuje to, o czym piszesz u kilku osób i skutki są fatalne. Pod tą dumą, że "wszystko potrafię i mogę sam", jest tak naprawdę niemoc, bezsilność i poczucie braku wsparcia ze strony innych ludzi.  Jak człowiek za daleko w tym zabrnie (i nie daj Bóg ma do tego wzorce wojownika), to by nie odczuwać bezsilności i braku wsparcia, zaczyna się dowartościowywać tym, "że mogę wszystko zrobić sam" - szkoda tylko, że za cenę wysiłku i napięcia.


Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-05-13, 12:53:15 »
Jest dużo coachów którzy zarabiają na sprzedaży marketingu :) Jakkolwiek można z tego coś wyciągnąć, bo w końcu ten marketing udaje im się sprzedawać