Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 309101 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-04, 01:43:48 »
Medzik - pracuje ile chce :)

J034 - witamy w kapitalizmie :)

Problemem nie jest ilosc godzin tylko jakosc pracy. Dzisiejszy rynek dazy do tego, aby wiekszosc pracowala na mniejszosc anie wszyscy dla wszystkich, stad tyle negatywnych emocji zwiazanych z praca bo de facto wiekszosc zawodow nie tylko jest odtworcza ale i traktowana niewolniczo (nawet w krajach wysoko rozwinietych coraz wiecej osob ma swiadomosc ze pieniadz to nie wszystko a zawody, ktore wykonuja nie daja im zadnej satysfakcji).

Dopoki ludzie globalnie nie uswiadomia sobie ze praca to nic innego jak dawanie siebie innym, bedziemy ciagle mieli problem z frustracja zawodowa bo jak tu sie frustrowac, kiedy podswiadomie czujemy ze to, co robimy nie ma wiekszego (glebszego) sensu? Tylko czyste dawanie siebie swiatu daje calkowite spelnienie i nie mowie tutaj o poczuciu misji i innych glupot-mowie o czystej Milosci do siebie i innych. Spytajcie sie dzieci, one wiedza o tym najlepiej :).
« Ostatnia zmiana: 2014-05-04, 01:50:38 wysłana przez Zed1 »

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-03, 23:01:07 »
W  Polsce  na  kilkadziesiąt  banków , tylko  TRZY  są  polskie .

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-03, 22:22:51 »
Właśnie o takim podejściu piszę jakie reprezentujesz ;)
Sami jesteśmy nadzorcami z batem nad swoim narodem.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-03, 21:30:04 »
teoretyczny 35h tydzien jest z tego co wiem tylko we Francji

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-03, 21:21:29 »
W Europie pracuje się po 35 h tyg.
W Polsce te same firmy mają z nas 40 h za mniejsza kasę.
Rozumiem, że jesteśmy tańszą siłą ok, ale podatki idą za granicę tam gdzie i zyski z tych firm.
My mamy tylko robotę i stawki groszowe, a życie nie tańsze niż w europie.
Samochody w tej samej cenie co niemcy tylko oni robią na nie 10 m-cy, a my 3-4 lata.
Sztucznie waluta zaniżana i drenaż gotówki, a konsumenci wydają większość na żywność najwięcej wśród Europejczyków o żywności w USA nie wspomnę.
To nie tak że lubimy charować, ale jak nikt nie dba o naród z rządzących to zostaje siłą rąk z zaniżone stawki.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-03, 21:20:51 »
a co jeśli w pracy czujesz miłość ? gdy wszystko się udaje ? ile czasu wtedy możesz tam spędzić ?

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-03, 21:09:25 »
taka harówka 10-godzinna też jest znakiem pustki duchowej.
Ludzie chodzą do pracy bo nie wiedzą co ze sobą zrobić.

Przy założeniu , że praca jest nie rozwijająca, nielubiana , nie zgodna z zainterowaniami, w napięciu lub nie ma połączenia/ nie wspiera reszty życia itd

Moja praca związana była m.in z ameryką więc to było uzasadnione i wynagrodzenie to kompensowało bo nie musiałem np sobie gotowac po przyjściu tylko jadłem wszystko w knajpach i już godzina zaoszczędzona na zakupach i gotowaniu. Kwetsia taka że głupiec zostanie jeszcze po wyznaczonych godzinach by pokazać szefowi jaki jest pracowity.

Zed raczej w Polsce jednak pracuje się 8h, wydaje mi się że to są genaralnie twoje wyobrażenia, których potwierdzenie sobie szukasz.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-03, 21:14:40 wysłana przez medżik »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-03, 19:39:20 »
he, jakby wyjela mi to z ust :)

wlasnie gadalem z kolega o tym, ze w miescie w ktorym zyjemy malo sie dzieje i ze trza gdzies wyjechac i stwierdzilem, ze albo sie wlasnie przenosi do duzych miast gdzie jest ultra-konsumpcja i praca po iles tam godzin dziennie albo brak perspektyw rozwoju zawodowego i siedzenie w dziurze....

dziwne

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-03, 19:34:01 »
taka harówka 10-godzinna też jest znakiem pustki duchowej.
Ludzie chodzą do pracy bo nie wiedzą co ze sobą zrobić.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-03, 17:04:11 »
warto wspomnieć że w USA 10 h z przerwa na lunch to chyba standard (tak słyszałem wielokrotnie, nie wiem ile w tym prawdy), europa to troche socjalistyczne obiboki upraszczając z przymróżeniem oka , więc na tym tle polak się może wykazać zwlaszcza na zachodzie gdy np nie zna jezyka czy ma gorsze kwalifikacje a musi czymś nadrabiać ;) bo z czego innego może to wynikać, z ZAMIŁOWANIA do harówy ? Chyba nie.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-03, 16:36:26 »
moim zdaniem to harowanie ma swoje źródło w niepewności i braku "prosperity" ogólnej która wisiała w powietrzu jak to było np na wyspach w ub. dziesięcioleciu (nie wiem jak jest teraz)
ludzie nie wierzący w siebie i swoją wartość traktujący dostanie pracy jak zbawienie, a szefa jak Boga, chcą sie wykazać u pracodawcy-chlebodawcy
ja pracowałem w polsce w małej firmie finansowej (nie była to korporacja) gdzie było godzina przerwy (praca w sumie z przerwą 10,5h ) to idioci z niej nie korzystali , mimo początkowych regularnych zachęt bossa (który był spoko gościem) a i mi się udzieliło jak 40 osób zostaje to sam nie będe co dzień wychodził, nie byłem tam długo ze wzgl. własnie na t.ą ŻENUJĄCĄ mentalność, nie chce mi się wnikać czy trafiłem na wyjątkowe łajzy, ale wolę nie próbowac więcej wchodzić w środowiska gdzie są tacy niepewni siebie ludzie (byli to w 100% absolwenci w wieku 24-28) z reguły bez żadnego doświadczenia w czymkolwiek, a praca była atrakcyjna, zarobki zalezne od wyników porownywalne z zachodnimi potencjalnie więc żaden się nie wychylił (nawet nie lieli przed kim bo ogólnie był "amerykański" luz , sami sobie narzucili takie coś i nawzajem kontrolowali) bo Boga za nogi złapali... no ale na opisy tego przydałby się inny wątek , może kącik oczyszczania, a tu bym pogadał o prospericie i sie poinspirowal :)
« Ostatnia zmiana: 2014-05-03, 16:43:06 wysłana przez medżik »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-03, 14:12:03 »
to bardziej dlatego ze za PRLu teoretycznie wszystko bylo wspolne...a wiec wszystko mozna bylo kopnac, zniszczyc bo panstwo i tak dalo nowe a dzis nie daje i sie ludzie zala ze nalezy im sie, ze maja miec dane itp. to jest postawa roszczeniowa choc ciezko nadal wypracowac sobie cos wlasnego (paradokslanie) poniewaz ludzie ciagle chca miec cos za darmo a za uslugi trzeba komus placic, stad moim zdaniem ciagle kulejaca gospodarka zwiazana z malymi i srednimi przedsiebiorstwami gdzie najpierw trzeba wlozyc aby cos wyprodukowac i jak nie ma klienta na to zaklad/firma upada

mentalnosc pokoleniowa, wzorce obciazen DDA/DDR, rys historyczny...trudno to widze, mysle ze dopiero jakies wieksze globalne zmiany moglyby to pchnac calosciowo...pytanie czy na lepsze czy na jeszcze gorsze w imie naszego przyslowia ,,po zlym krolu jeszcze gorszy nastanie" (czyli intencja w kierunku zostawania przy tym samym bo a noz bedzie jeszcze gorzj-tutaj spory strach przed samodzielnoscia czesto spotykany przy obciazeniach typu kat-ofiara gdzie ofiara traci nadzieje na lepsze jutro i chce zostac przy tym co jest bo dobrze znane itp.)

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-03, 14:06:37 »
i  pozwolenie  na  rozkradzenie  tego  wszystkiego  co  naród  w  czasach  PRL -u

wybudował, wypracował , osiągnął

a  nazwanie  tego  ograbienia  Polski  transformacją  to  dopiero  hucpa

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-03, 13:55:35 »
plus nieumiejetnosc lawirowania w swiecie polityki jako panstwo buforowe polozone miedzy dwiema potegami, taka nasza polska ulanska fantazja ,,zastaw sie a postaw sie", takich nikt nie lubi

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2014-05-03, 13:31:55 »
to może być też coś z karmą narodu
w tym narodzie niczego konkretnego nie produkowano przez stulecia z wyjątkiem zboża, przy ekstensywnym  wyzysku folwarcznego chłopa do granic wytrzymałości.