Mnie ograniczają te wyobrażenia, co trzeba robić by być bogatym...czyli robić coś ze szkodą dla innych, lub dla siebie, a zwykle jedno i drugie...
Gdy spotykam osobę, która dobrze prosperuję, prowadzi firmę, ma pieniądze, robi to co lubi, kręci biznes, to widzę, że te osoby i tak działają na podstawie lęku: przejmują się gospodarką, polityką, wkładają dużo wysiłku w zdobywanie klientów, często tych klientów oszukują, ściemniają, lub zmuszają się do czegoś wbrew sobie by zachęcić, lub zatrzymać.
No kurde, nie chciałabym tak. Chyba sobie potwierdzam, że tylko w ten sposób można dobrze prosperować...taka "zaradność".
Dla mnie osobiście problematyczne jest zagadywanie klientów, którzy nie przychodzą tylko po towar, czy usługę, ale żeby sobie pogadać. Nie mam często ochoty z nimi gadać, bo nie jest to dla mnie inspirujące i przyjemne w większości przypadków. Większość tematów mnie nie interesuje, nie dotyczy. A zwłaszcza jak to pogadanie polega na tym, żeby się ponakręcać i ponarzekać. Zupełnie na innej fali nadaję. Ta presja by klienta sobie" zaskarbić" jest wkurzająca. Zwykłe oszustwo i udawanie.