carolieen
Ja Ci powiem z własnego doświadczenia, są konsekwencje i mogą być spore jak się przegina. Za mną ciągnęły się straszliwie, w różnych wcieleniach. Aż do dzisiaj. Samo odkręcanie tego wszystkiego i uwolnienie nie jest przyjemne. Pomyśl, ktoś odkręca czasem latami, a drugi żyje sobie miło, dostatnio i przyjemnie. Potencjalnie oczywiście można się uwolnić, uznać, że źle się zrobiło, zmienić intencje, uświadomić sobie co i jak i już. Ale jest jeszcze droga dojścia do tego. A tu człowiek często się tak zakręci przez te zło które wyrządził, a w sumie już wcześniej się zakręcał, a samo to zło było już efektem. To taka nakręcająca się spirala syfu, im dalej tym gorzej.
Po odkręceniu nie ma już to znaczenia i można być szczęśliwym, ale wcześniej trzeba jeszcze odrobić lekcje.
Poza tym co innego obserwować coś z boku, a co innego w tym tkwić po uszy. W lękach, emocjach, poczuciu bezsilności i niezasługiwania. I jeszcze doświadczać materialnie skutków np w postaci cierpienia fizycznego, odrzucenia, niedostatku itd itd