Autor Wątek: Uwalnianie od ślubowań pomocy, oświecania innych  (Przeczytany 10715 razy)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-11-05, 10:03:48 »
Właśnie, Leszek dobrze pisze, Sebo ja tez miałam ze 2 tematy w zyciu co musiałam sie nimi do bólu zmęczyć i dopiero jak doszłam do granicy mojej wytrzymałości to powiedziałam :zjeżdżać
I to był przełom. Nie warto czekać na granice wytrzymałości, ale tobie chyba tylko to pomoże jak mi

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-11-05, 08:59:36 »
Przejdzie CI. Może jeszcze za mało się tym zmęczyłeś? A może właśnie dochodzisz do szczytu zmęczenia?

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-11-04, 11:32:35 »
Clint piszesz pięknie i logicznie ale ta logika do mojej pśki nie przemawia - 2 miesiąc afek, pś mi ściemnia że już po sprawie, bo faktycznie jakaś warstwa odpuściła, a dzisiaj znowu jak afirmuję że Bóg uwalnia mnie od odpowiedzialności za innych ludzi, poczułem to jak można czuć dużo miłości na sercu tak bez żadnych intencji/podpięć do innych ludzi, i pśka stanowczo to odrzuciła bo atrakcyjniejsze jest wypruwanie sie z energii dla innych ;((((( mam ochotę się załamać albo biec!

A jak afirmuję że Bóg ma dla mnie zawsze coś lepszego od odpowiedzialności za innych to dla mnie jest to tożsame z zabraniem ode mnie wszelkich relacji i bycie jeszcze bardziej samotnym. Czy w moim zjebanym życiu przytrafi sie jeszcze coś miłego i dla mnie????

Mam tak dość wypruwania sobie flaków żeby wszyscy dookoła byli szczęśliwi;/ nawet jak próbuję myśleć o sobie to zaraz pomyślę o kimś kogo lubię a potem cała uwaga przekierowuje się na tą osobę i jej atrybuty, i jej szczęście itd. chciałbym mieć zdrowe silne ego, a to jest jakieś niewiadomo co, to co ja reprezentuję
« Ostatnia zmiana: 2011-11-04, 11:34:48 wysłana przez Sebastian »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-11-02, 14:46:26 »
Warto by było na to spojrzeć z takiej strony, że jak się poświęcamy w taki sposób dla tych biednych, to tylko utwierdzamy ich w przekonaniu o tym, że rzeczywiście są w tak rozpaczliwej i beznadziejnej sytuacji, że im się ta pomoc należy, bo sami z siebie nie mogą nic. Można więc powiedzieć, że wspiera się w ten sposób ich mentalność biedaka i tkwienie w tym. Odmawiając im specjalnego traktowania, daje się im przynajmniej motywacje do ruszenia tyłka.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-11-02, 14:12:00 »
To jest dokładnie ten problem. Przekonanie, że za pomaganie nie bierze się dużych pieniędzy, bo pomagasz tym, których na drogie usługi nie stać.
A pomoc dla tych, których stać, to już nie pomoc a biznes nastawiony na zarabianie, a to jest passee ;)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-11-02, 12:57:06 »
Też tak miałem - aż w końcu ruszyłem z biznesem w którym pomagam innym, ale nic nie zarobiłęm bo pś-ka się domagała żebym obniżył cen tak żeby to było półdarmo;)))) i ujawnia mi się ostatnio poczucie winy że godnie kasuję za wykonywane usługi (choć z drugiej strony cieszy że robię ogromną marże a przychodzą ludzie którzy kupują, są zadowoleni i jeszcze dziękują:)) )

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-11-02, 12:36:20 »
Ja mam np. taką fiksację, że jak rozpatruję, to co mogłabym robić zarobkowo, to musi być to związane z pomaganiem innym. Nawet w medytacjach na cel, sens istnienia mi coś podobnego wychodziło, że mam jakąś zdolność do pomagania ludziom we wzrastaniu, budzeniu się.
Do niedawna uważałam, że to jest ok.
Ale dopadły mnie wątpliwości.
I na ostatniej sesji regresingu, na samiutki koniec wylazło, że ja pomagam ludziom, bo Bóg ich olał. Bóg olał ludzi, zostawił ich samych sobie bez pomocy, nie odzywa się i ma ich w głębokim poważaniu, więc ja to będę robić zamiast niego :P
Fajna wkrętka, nie ma co. W sam raz na następną sesję :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-11-02, 12:16:34 »
Już wydawało mi się że temat całkiem puścił a tu dzisiaj przy czytaniu dekretu rozpacz i pomylone teksty że jak inni są szczęśliwi to wszystko jest na swoim miejscu i że jestem stworzony by poświęcać się innym.....

Dzisiaj pojawiła się we mnie wielka potrzeba przepracowania tego tematu całkiem do samego końca!

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-31, 13:10:37 »
.... i teraz wychodzi mi intencja powstrzymywania innych ludzi przed iściem w górę?? Jak na karuzeli

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-29, 00:49:55 »
Ostatnio dużo się zmienia - odpuszczam wieczny trans skupienia się na innych ludziach - przejawiał się on w ten sposób że nonstop coś czytałem o czymś, o kimś, co ktoś zrobił, co u kogo, sprawdzałem opisy na gg, czytałem facebooka - praktycznie cały wolny czas który siłą woli nie przekierowywałem na coś twórczego. I pierwszy raz od dawna przychodzę po pracy do mieszkania, nie włączam kompa tylko robię sobie spokojnie kolację, potem siedzę, gapię się w okno i czuję teraz pustkę ale też doceniam narastający spokój. Miałem kilka dni depresji ale wiem że to dobra baza do czegoś nowego.

Zauważyłem że moja pśka nie utożsamia zasługuję = jestem z czymś w porządku. Bo afirmuję że zasługuję i otwieram się na wszystko co najwyższej jakości i jakoś to nie chce trybić. Dzisiaj podczas sesji medytacyjnej z afirmacjami przypomniałem sobie jaki czuję się winny kiedy przyjmuję pieniądze jak klient w lokalu płaci duży rachunek, jak wtedy nie moge spojrzeć w oczy i dodałem z głupa "jestem bezpieczny, niewinny i w porządku kiedy przyjmuję wszystko co dla mnie dobre" - i zaczął się rozpuszczać jakiś duży blok na dole pleców. Dodaję to do dekretu. I widze że jest potrzeba zbudowania na nowo całego systemu wartości osobno do każdego pozytywnego aspektu życia

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-22, 00:24:52 »
No, u mnie też to leży gdzieś u korzeni bo jak afirmuję że Pozwalam innym żyć tak jak mają ochotę to wywołuje to we mnie ogromne emocje, z kipiącą złością włącznie ;)))

Jasiu

  • Wiadomości: 92
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-10-21, 15:50:08 »
Ja gdy puściłem potrzebę "ratowania świata" myślałem że będę miał już spokój ale ostatnio okazuje się że pojawił się temat na którym całe te misjonarstwo u mnie leży. Chodzi o nie akceptację wolnej woli. Mojej i innych. Drażni mnie to że nie mogę na nikogo wpłynąć, ale jeszcze bardziej drażni że nikt nie może wpłynąć na mnie, naprawić mnie. Cała zabawa teraz u mnie polega na tym że osoby które chciałyby mnie naprawiać i uszczęśliwiać nie mają czystych intencji, a te które mają czyste intencje i poukładane w głowach, po prostu nie mają zamiaru nikogo tak naprawdę naprawiać. W efekcie wkurzam się że muszę brać odpowiedzialność za siebie i samemu kierować moim rozwojem, no przynajmniej dopóki nie dopuszczę Boga do głosu, ale zrobienie tego też wymaga mojej własnej inicjatywy.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-21, 00:07:18 »
Nie da sie już edytowac więc piszę dalej - i w pracy dzisiaj czułem taki luz, związany z nieprzejmowaniem się wszystkimi dookoła - coś pięknego. Czuję że temat się przegryza już mocno.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-20, 23:12:35 »
Po dzisiejszej sesji tyle mi doszło afek w temacieże skomponował się mini dekret - uwalnianie od misjonarstwa + samoocena z tym związana. Zamieszczam ku inspiracji potomnych.

Bóg uwalnia mnie od odpowiedzialności za innych ludzi. Bóg ma dla mnie zawsze coś lepszego od odpowiedzialności za innych ludzi. Ja, Sebastian, rezygnuję z odpowiedzialności za innych ludzi na rzecz własnego szczęścia i spełnienia. Pozwalam innym ludziom żyć tak jak mają na to ochotę. Jestem z tym bezpieczny, niewinny i w porządku.

Jestem bezpieczny, niewinny i w porządku w relacji z jakimikolwiek ludźmi. Uwalniam się całkowicie od potrzeby i przymusu przejmowania się innymi ludźmi. Zasługuję i otwieram się na wszystko co dla mnie najlepsze i najwyższej jakości.

Jestem bezpieczny, niewinny i w porządku kiedy wyrażam siebie, swoje uczucia i emocje.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-20, 09:48:42 »
Ale tematy potrafią być zakorzenione. Kilka dni chodziłem nieprzytomny, dzisiaj znowu mi coś odpuściło. Chcę pociągnąć te same afki kolejny miesiąc, aż do pełnego skutku. Narazie wychodzą mi problemy z zaradnością, że jak zacznę żyć sam dla siebie to sobie nie poradzę. Choć czuję że trudniej sobie poradzić żyjąc dla innych, tak w rzeczywistości ;)))