Ja mam np. taką fiksację, że jak rozpatruję, to co mogłabym robić zarobkowo, to musi być to związane z pomaganiem innym. Nawet w medytacjach na cel, sens istnienia mi coś podobnego wychodziło, że mam jakąś zdolność do pomagania ludziom we wzrastaniu, budzeniu się.
Do niedawna uważałam, że to jest ok.
Ale dopadły mnie wątpliwości.
I na ostatniej sesji regresingu, na samiutki koniec wylazło, że ja pomagam ludziom, bo Bóg ich olał. Bóg olał ludzi, zostawił ich samych sobie bez pomocy, nie odzywa się i ma ich w głębokim poważaniu, więc ja to będę robić zamiast niego
Fajna wkrętka, nie ma co. W sam raz na następną sesję
