Kilka miesięcy temu będąc na zorganizowanej wycieczce w Góry Świętokrzyskie, spotkałem mojego byłego nauczyciela turystyki, człowieka którego ceniłem za wiedzę, jaką potrafił przekazać i lubiłem go. Powiedziałem mu, że ćwiczę jogę i uczę tego innych, na co odparł, że przecież joga nie wywodzi się z naszej kultury, że w Polsce możemy znaleźć mnóstwo innych aktywności fizycznych i że na pewno joga szkodzi... Na to ja mu, że wręcz przeciwnie, że joga jest bardzo korzystna dla zdrowia ciała i umysłu, że są jogini, którzy praktykują od dziecka do późnej starości i mają się dobrze, ba że nawet badania naukowe tego dowiodły i że zakonnicy z Tyńca praktykowali jogę... Krótko mówiąc stawałem na głowie, by mu wytłumaczyć, że nie jest tak jak myśli na temat jogi... Niestety miał tak skostniałe poglądy, że nadal pozostał w swoich wyobrażeniach. To samo dotyczy tego typu publikacji, których autorzy są niestety niereformowalni w pewnych kwestiach...