Tak, jak ze względów naszego bezpieczeństwa nie powinno się nawiązywać kontaktów ze zmarłymi, tak samo nie powinno się nawiązywać go z innymi istotami ze świata astralnego, nawet jeśli są to "kosmici" ze specjalnym przesłaniem dla Ziemian, istoty "nauczające", czy podające się za przewodników. A może zwłaszcza wtedy.
Dlaczego? Osoba nawiązująca kontakt z istotami astralnymi otwiera KANAŁ ASTRALNY, dzięki któremu ten kontakt staje się możliwy. Najpierw płyną nim mądre pouczenia, instrukcje itd. Wszystko wydaje się piękne jak książki Hicksów o Prawie Przyciągania (nawiasem mówiąc, książka, która mi wpadła w ręce, zawiera wiele mądrych rad, ale... syfi astralem). W kolejnych etapach informacje są coraz niższej jakości, aż zapada ciemność, w której hasają złe duchy.
Znam wiele przypadków, kiedy dana osoba była przekonana, że prowadzi ją prawdziwy Przewodnik. Nawet nie zauważała zmiany w instrukcjach, kiedy wobec "ucznia' zaczęły pojawiać się żądania "dowodów", że dobrze praktykuje. Dowodami miało być krzywdzenie siebie, albo kogoś innego. Oczywiście, wszystko podane w pięknej, duchowej otoczce. I wreszcie dochodziło do zamknięcia kanału światła.
Jedna z osób, które to przeżyły, zadzwoniła do mnie z informacją: "Duchy mi podały ten nr. telefonu. Czy dobrze trafiłam?"
Nie wiedziała, do kogo zadzwoniła, tylko ufała informacjom od duchów. Wspólnie doszliśmy do zrozumienia, że to była ostatnia informacja, którą dały radę przekazać jej dobre duchy. Bo już wiedziały, że tylko egzorcyzm jej pomoże. Skończyło się szczęśliwie. Ale wiele osób brnie w uzależnienie nie podejrzewając niczego i będąc przekonanymi, że mają silną ochronę i silnych "sojuszników' po tamtej stronie. Tymczasem uzależnienie się pogłębia. Niezauważalnie i podstępnie. Nawet złe myśli nie wydają się podejrzane, bo przecież pojawiają się w "słusznej sprawie", czy jako "wyjaśnienia trudnych zagadnień" i mają pozory "prawdy". Taki stan jest już dość poważnym zagrożeniem dla duchowości osoby, która dała się złapać złośliwym, a przebiegłym astralom. Ale one sprytnie odwodzą ją od wątpliwości, przy okazji pasąc (rozdymając) ego.
Inne przypadki ewolucji kontaktu z dobrym astralem, to np:
1. zaczęło sie od sensownych, rozwojowych instrukcji, jak praktykować rozwój duchowy. Potem były zadania duchowe do wykonania, też całkiem nie budzące podejrzeń. A wreszcie "przewodnicy" kazali kobiecie usunąć wkładkę domaciczną i urodzić Mesjasza. Rozmawiając ze mną była przekonana,że została szczególnie wyróżniona! następnie odbył się udany egzorcyzm.
2. nie wiem, jak się zaczęło, ale doszło do instrukcji mimowolnego wykonywania ćwiczeń hatha - jogi w niewłaściwych miejscach i w niewłaściwym czasie. To niby była gwarancja, że osiągnęła odpowiedni poziom wolności

Następnie przyszedł czas bolesnych ćwiczeń, żeby coś tam odpokutować. I wreszcie instrukcja, że już na tyle się oczyściła, żeby urodzić Mesjasza. I może by nawet doszło do poczęcia, gdyby nie to, że ja zostałem wybrany na ojca. A wyjątkowo nie lubię takich "dowcipów". Wtedy miałem pewność, że ją trzeba egzorcyzmować. Jej ego się to bardzo nie spodobało, bo już czuła się matką Boską
3. Inna prowadzona przez astralnych "przewodników" zaskoczyła mnie pewnością oskarżenia, że całymi godzinami siedzę w piwnicy i żrę rzepę. Absurd polegał na tym, że doskonale wiedziała, że w moim domu piwnicy nie ma. Cóż tam jednak logika, wobec "prawd", którymi swe ofiary karmią astrale.
4. Pewien opętany guru zapowiedział nawet stworzenie specjalnej terapii dla ofiar regresingu. Chwali się przedtem, że uwolnił dziesiątki ofiar, które dzięki jego łasce przestały się uwsteczniać. Niestety, guru nie udało się egzorcyzmować, bo czuwa nad nim cała wataha wampirząca na spotkaniach z jego uczniami. Egzorcysta, który się podjał zadania, sam został opętany i miał później przez kilka miesięcy urojenia na moim punkcie.
Jeśli to kogoś przeraża, lub oburza, to chyba czas skontaktować się z egzorcystą?