ale poza tym.. to mówię o tym w kontekscie oczysczenia i dosyć wysokiej wolności od przywiazan uczuciowych jak i seksualnych co do konkretnych osob karmicznych (uswiadomionych bądź nie)
Jasne, ja to rozumiem i uważam, że w takich warunkach jest to jak najbardziej możliwe i ok. Absolutnie nie wykluczam takich możliwości. Chodzi mi jednak o to, że warto się odnieść do miejsca w którym żyjemy, do ludzi i społeczeństwa, średniego poziomu świadomości i czystości intencji. Kontekst jest istotny. Inaczej byśmy rozmawiali na planecie oświeconych istot, a inaczej rozmawiamy na forum, w świecie gdzie powiedzmy sobie szczerze - spora większość ludzi jest daleka od możliwości przejawiania czegoś takiego w sposób 100% czysty.
Osho raz stwierdził , że lepiej raz z prostytutką, niż z jedną osobą całe życie..
To jest zupełnie co innego. Jasne, że tak jest lepiej. Ale teraz mówisz o wybieraniu mniejszego złego ponad większe zło, a my tu rozmawiamy o potencjalnie 100% czystej i korzystnej sytuacji.
Bardzo fajnie masz Clint pod tym względem i ja to w pełni rozumiem, że ty byś nie mial na to ochoty, ale wiesz co mi się nasuwa na myśl gdy to czytam ? to tylko myśl, więc się nie obraź bo ja i siebie mierze tą sama miarą. Przecież to typowe , że tak to się czuje, wynika to z przywiązania, jesli nie karmicznego do partnera, to do ogolnego bycia w związku i wyłączności z tym związanej, wynika to z przywiazan karmicznych do innych partnerów których sobie nie uświadamiasz. Czyli że generalnie nie jesteś blisko wolności ani od związkow ani od seksu.
Spoko, ja się nie obrażam

Skłamałbym Ci, gdybym powiedział Ci że jestem bliski totalnej wolności od związków i seksu, to jeszcze nie mój etap, to prawda. Partnerka nie jest karmiczna, praktycznie nie miałem z nią nic wspólnego w poprzednich wcieleniach (nie licząc ewentualnego umówienia się na to życie w poprzednim). Co do samych związków, to ja się bardzo dużo bawiłem w ascetyzm i samotność, rezygnacje z tego do tego stopnia, że moja pś w tym życiu wciąż nie ogarniała za bardzo ziemskich związków, mimo bycia tu już przynajmniej 2-3 tysiące lat

Mam jeszcze więc sporo do nacieszenia się i podoświadczania tego wszystkiego nim odpuszczą mi przywiązania do tego na tych najgłębszych poziomach. Życia bez związku sobie na razie nie wyobrażam, a o seksie to nawet nie mówię, bo to dla mnie też mocno pomieszany temat.
Są różni ludzie i różne doświadczenia są dla nich korzystne. Na pewno nie wykluczam, że są ludzie którzy mogli by mieć wielu partnerów na raz i byłoby to dla nich dobre. Chodzi mi jednak o to, że trzeba uważać, bo wiele osób ma różne, bardzo popularne obciążenia związane z seksem, które sprawiają że taka wizja życia to prędzej wynika z nakręcania się i podniecenia niż realnego dobra. I po prostu uczulam, żeby zwrócić na to uwagę, bo w tematach seksu to naprawdę często się ma wiele nieprzytomności. Ja sam niestety nie jestem wyjątkiem i czasami już tylko ręce rozkładam nad tym, co mi w pś jeszcze siedzi w tych tematach, ale cóż począć - na szczęście idzie stopniowo to wszystko ogarnąć
