Autor Wątek: Związki otwarte, polyamoria / heteroseksualne, z harmonizującymi partnerami  (Przeczytany 3221 razy)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-03-10, 15:00:30 »
Może nie poznał jeszcze tej wyjątkowej kobiety ;)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-03-09, 13:54:26 »
Interesujące.

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-03-08, 23:42:38 »
Z tego co mi wiadomo przez łóżko oświeconego (czy bliskiego oświecenia) JKP kobiety przewijały się taśmowo. Czasem nawet po kilka naraz i to wtedy kiedy był zaawansowanym wieku. Któraś opisała go nawet jako seksualnego maniaka.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-03-08, 18:43:29 »
Cytuj
naprawdę wierzysz, że danie im swobody seksualnej by rozwiązało te problemy

Lol, fajnie to brzmi... tak jak by kierowanie nimi (z poziomu dawania przekonan, moralnosci) bylo lepszym rozwiazaniem niz danie im swobody i naturalnego prawa decydowania w swoim zyciu(no bo przeciez bylaby od razu orgia!) ;-)

Ja tez nie wiem jak będzie, ale perspektywa mi sie jak na razie zmienila , od odreagowania wielu rzeczy ostatnio w sesjach reresingu... bo mialem jeszcze nie dawno tą z ktorej poziomu piszesz... pisze bo moze ktos mial podobnie...

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-03-08, 18:07:54 »
Cytuj
A nie więcej? Toz to koniec Egiptu juz ;) bylbys świerzak
Ciężko powiedzieć, nie pamiętam starszych wspomnień z życia w tym świecie, ale ja bardzo długo siedziałem w astralu nim zszedłem, prawdopodobnie dłużej niż tutaj. W Egipcie coś tam robiłem, ale możliwe że w schyłkowych już okresach.

Cytuj
Ja mowię generalnie o sobie i rozwojowcach, ale i dla spoleczenstwa moglo by to byc dobre , z reszta ile jest zdrad  (w zwiazkach ktore zaczynaja sie od "chce z nia byc do konca życia") to tylko kwestia odklamania narzuconych regul i zaprzestania oszukiwania siebie nawzajem
Spuszczenie ludzi z tej smyczy tylko by doprowadziło do drugiej skrajności. Ludzie się zdradzają z wielu powodów - źle się dobierają, nie potrafią ze sobą rozmawiać, mają zawyżone oczekiwania, z powodu niskiej samooceny godzą się na gorsze związki, itp. itd. I naprawdę wierzysz, że danie im swobody seksualnej by rozwiązało te problemy? Bo jak dla mnie to szukali by jedynie rozładowania w seksie.

Cytuj
A jesli chodzi o moj przypadek to chialbym miec ta wylacznosc, na poczatku rowniez, ale z tego punktu juz wiem, ze zwiazek po paru latach musialby byc juz otwarty (to lepsze i DOJRZALSZE niz by sie mial skonczyc), nie oszukuje siebie i nie będe nikogo oszukiwal :)
Wiesz, perspektywa się potrafi mocno zmienić kiedy już poznasz tą wyjątkową kobietę. Doświadczenie tak dużej bliskości i harmonii z drugą osobą mocno miesza światopogląd i spojrzenie na związki, więc nie wiesz jak to już będzie po tych kilku latach. Być może będziesz się tylko śmiał z siebie dzisiejszego, który miał takie odczucia. Nie twierdzę też, że tak będzie, ale chodzi o to że tworzenie takiego naprawdę harmonijnego, cudownego związku odmienia życie i naprawdę dużo się zmienia :)

Przy odpowiedniej kobiecie po prostu nie będziesz czuł, że MUSISZ sobie podoświadczać czegoś więcej i na pewno nie byłoby to powodem rozstania się. Przy odpowiedniej kobiecie będziesz się czuł jakbyś miał non stop nowe, cudowne kochanki, a jednocześnie jednak tą samą, kochającą całym sercem osobę, z którą Ci tak dobrze i przy której czujesz niesamowicie dużo otwartości, bezpieczeństwa i zaufania. Nie wiem jak to wytłumaczyć słowami, bo brzmi to nielogicznie, ale po prostu zawsze jest ekscytująco, ciekawie, fajnie, przyjemnie, itd. Nie czuje żeby inna osoba miała mi dać coś więcej, coś czego nie doświadczę przy mojej partnerce - od niej dostaje wszystko co najlepsze w tym temacie i jestem nieustannie zaskakiwany pozytywnie :)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-03-08, 17:30:58 »
Cytuj
mimo bycia tu już przynajmniej 2-3 tysiące lat :D

A nie więcej? Toz to koniec Egiptu juz ;) bylbys świerzak

Ja mowię generalnie o sobie i rozwojowcach, ale i dla spoleczenstwa moglo by to byc dobre , z reszta ile jest zdrad  (w zwiazkach ktore zaczynaja sie od "chce z nia byc do konca życia") to tylko kwestia odklamania narzuconych regul i zaprzestania oszukiwania siebie nawzajem

U mnie temat wyszedl nie w postaci nakrecenia na seks tylko rozluznienia w energiach i ruszenia wielu pomniejszych i szeregu najciezszych obciazen , zwiazanych ze zwiazkami i seksem, w tym z matka i tymi z ktorymi sie umowilem na to wcielenie, obciazenia o ktorych nawet nie chce tu pisac  , to co najciezsze odkryte, czuje ze teraz to tylko gruz zbieram , ale jest go duzo ;)
A jesli chodzi o moj przypadek to chialbym miec ta wylacznosc, na poczatku rowniez, ale z tego punktu juz wiem, ze zwiazek po paru latach musialby byc juz otwarty (to lepsze i DOJRZALSZE niz by sie mial skonczyc), nie oszukuje siebie i nie będe nikogo oszukiwal :)
« Ostatnia zmiana: 2016-03-08, 17:36:52 wysłana przez medżikowsky »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-03-08, 17:09:04 »
Cytuj
ale poza tym.. to mówię o tym w kontekscie oczysczenia i dosyć wysokiej wolności od przywiazan uczuciowych jak i seksualnych co do konkretnych osob karmicznych (uswiadomionych bądź nie)
Jasne, ja to rozumiem i uważam, że w takich warunkach jest to jak najbardziej możliwe i ok. Absolutnie nie wykluczam takich możliwości. Chodzi mi jednak o to, że warto się odnieść do miejsca w którym żyjemy, do ludzi i społeczeństwa, średniego poziomu świadomości i czystości intencji. Kontekst jest istotny. Inaczej byśmy rozmawiali na planecie oświeconych istot, a inaczej rozmawiamy na forum, w świecie gdzie powiedzmy sobie szczerze - spora większość ludzi jest daleka od możliwości przejawiania czegoś takiego w sposób 100% czysty.

Cytuj
Osho raz stwierdził , że lepiej raz z prostytutką, niż z jedną osobą całe życie..
To jest zupełnie co innego. Jasne, że tak jest lepiej. Ale teraz mówisz o wybieraniu mniejszego złego ponad większe zło, a my tu rozmawiamy o potencjalnie 100% czystej i korzystnej sytuacji.

Cytuj
Bardzo fajnie masz Clint pod tym względem i ja to w pełni rozumiem, że ty byś nie mial na to ochoty, ale wiesz co mi się nasuwa na myśl gdy to czytam ? to tylko myśl, więc się nie obraź bo ja i siebie mierze tą sama miarą. Przecież to typowe , że tak to się czuje, wynika to z przywiązania, jesli nie karmicznego do partnera, to do ogolnego bycia w związku i wyłączności z tym związanej, wynika to z przywiazan karmicznych do innych partnerów których sobie nie uświadamiasz. Czyli że generalnie nie jesteś blisko wolności ani od związkow ani od seksu.
Spoko, ja się nie obrażam :)

Skłamałbym Ci, gdybym powiedział Ci że jestem bliski totalnej wolności od związków i seksu, to jeszcze nie mój etap, to prawda. Partnerka nie jest karmiczna, praktycznie nie miałem z nią nic wspólnego w poprzednich wcieleniach (nie licząc ewentualnego umówienia się na to życie w poprzednim).  Co do samych związków, to ja się bardzo dużo bawiłem w ascetyzm i samotność, rezygnacje z tego do tego stopnia, że moja pś w tym życiu wciąż nie ogarniała za bardzo ziemskich związków, mimo bycia tu już przynajmniej 2-3 tysiące lat :D

Mam jeszcze więc sporo do nacieszenia się i podoświadczania tego wszystkiego nim odpuszczą mi przywiązania do tego na tych najgłębszych poziomach. Życia bez związku sobie na razie nie wyobrażam, a o seksie to nawet nie mówię, bo to dla mnie też mocno pomieszany temat.

Są różni ludzie i różne doświadczenia są dla nich korzystne. Na pewno nie wykluczam, że są ludzie którzy mogli by mieć wielu partnerów na raz i byłoby to dla nich dobre. Chodzi mi jednak o to, że trzeba uważać, bo wiele osób ma różne, bardzo popularne obciążenia związane z seksem, które sprawiają że taka wizja życia to prędzej wynika z nakręcania się i podniecenia niż realnego dobra. I po prostu uczulam, żeby zwrócić na to uwagę, bo w tematach seksu to naprawdę często się ma wiele nieprzytomności. Ja sam niestety nie jestem wyjątkiem i czasami już tylko ręce rozkładam nad tym, co mi w pś jeszcze siedzi w tych tematach, ale cóż począć - na szczęście idzie stopniowo to wszystko ogarnąć :)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-03-08, 16:16:46 »
Odniose się na razie tylko do postu Clinta

Cytuj
wiekszosc ludzi ma tak namieszane w temacie seksu i zwiazkow ze nie potrafia stworzyc idealnej relacji z jedna osoba

może dlatego, że ciągnie ich również do innych ? ;) ale poza tym.. to mówię o tym w kontekscie oczysczenia i dosyć wysokiej wolności od przywiazan uczuciowych jak i seksualnych co do konkretnych osob karmicznych (uswiadomionych bądź nie)

Cytuj
Trzeba miec tez duzo dojrzalosci i gotowosci, a samo juz nastawienie typu "nie wyobrazam sobie seksu z 1 osoba cale zycie" juz jak dla mnie to wyklucza.

Osho raz stwierdził , że lepiej raz z prostytutką, niż z jedną osobą całe życie.. wg mnie był on dojrzały, jak i miał czyste spojrzenie na seks, w koncu go przekroczył , a sam nie był rozwiązły, on latami seksu nie uprawiał , w mlodosci malo z tego co slyszalem (to odnosnie wglądów p. Moskalik)


Cytuj
Osobiscie tez nie wierze ze da sie uprawiac seks z kims nieharmonijnym w sposob 100% korzystny

Dlatego piszę o harmonijnym i świadomym podejściu, nieharmonizujący nie wchodzą w grę , przynajmniej jesli chodzi o moją myśl, nie chodzi tu tez o jakies "kazdy z kazdym jak najwiecej" przeciez wytlumaczylem mniej więcej :)

Cytuj
Dla mnie moja obecna partnerka jest pierwsza partnerka seksualna i nie widze zadnego problemu w tym zeby byla jedyna w tym zyciu.

Bardzo fajnie masz Clint pod tym względem i ja to w pełni rozumiem, że ty byś nie mial na to ochoty, ale wiesz co mi się nasuwa na myśl gdy to czytam ? to tylko myśl, więc się nie obraź bo ja i siebie mierze tą sama miarą. Przecież to typowe , że tak to się czuje, wynika to z przywiązania, jesli nie karmicznego do partnera, to do ogolnego bycia w związku i wyłączności z tym związanej, wynika to z przywiazan karmicznych do innych partnerów których sobie nie uświadamiasz. Czyli że generalnie nie jesteś blisko wolności ani od związkow ani od seksu.
« Ostatnia zmiana: 2016-03-08, 16:21:50 wysłana przez medżikowsky »

Danny7

  • Wiadomości: 158
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-08, 16:16:10 »
Clint ty to rozpatrzyles pod katem dlugotrwajacego zwiazku/ów, mysle ze Medzi mial na mysli po prostu seks z wieloma osobami, a nie zwiazki od razu ze wszystkimi jakies  glebokie.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-03-08, 15:09:20 »
W trakcie seksu mieszaja sie aury, energia. Zeby wiec teoretycznie miec w pelni zdrowy seks z wieloma partnerami to trzeba by miec w swoim otoczeniu odpowiednie osoby. Samo to juz pewnie bedzie sporym ograniczeniem. Dalej pozostaja kwestia tego ze wiekszosc ludzi ma tak namieszane w temacie seksu i zwiazkow ze nie potrafia stworzyc idealnej relacji z jedna osoba. Gdzie tu wiec miejsce na wieloosobowe zwiazki gdzie zlozonosc jest jeszcze wieksza?

Trzeba miec tez duzo dojrzalosci i gotowosci, a samo juz nastawienie typu "nie wyobrazam sobie seksu z 1 osoba cale zycie" juz jak dla mnie to wyklucza.

Teoretycznie oczywiscie ze sie da, ale zdecydowana wiekszosc ludzi ktora sie slini na sama mysl o tym nie jest nawet bliska gotowosci do uczestniczenia w czyms takim. Osobiscie tez nie wierze ze da sie uprawiac seks z kims nieharmonijnym w sposob 100% korzystny. Niektorzy twierdza ze alkohol i papierosy mozna tez transformowac tylko pytanie po co wogole to robic w pierwszej kolejnosci?

Moje przemyslenia sa takie ze teoretycznie wiele mozna, a prawda jest taka ze jesli ktos bedzie dojrzaly i gotowy do takich rzeczy to beda one w jego zyciu manifestowac sie naturalnie bez zadnych rozkmin i zastanawiania sie. Cala reszta po prostu czuje pozadanie i inne podswiadome kffiatki, a ps bardzo lubi takie tematy.

Dla mnie moja obecna partnerka jest pierwsza partnerka seksualna i nie widze zadnego problemu w tym zeby byla jedyna w tym zyciu. Tak jak my sie zmieniamy i rozwijamy, tak rozwija sie nasz zwiazek a takze seks. Nie ma miejsca na nude i stagnacje kiedy wciaz i wciaz jest coraz cudowniej, a my rowniez poprzez seks poznajemy siebie samych, rozwijamy sie w sposob ktory wg mnie bylby mocno zaburzony gdyby wplatac w to inne osoby. Koncentracja na jednej osobie pozwala na rozwijanie naprawde glebokiej i cudownej wiezi, ktora ciezko byloby rozwinac przy rozpraszaniu sie na rozne osoby.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-03-08, 14:55:36 »
Paulina Moskalik twierdzi że jedną z przyczyn upadku Osho była jego rozwiązłość seksualna i w ogóle ona ocenia go nisko i twierdzi że on tylko miał wiedzę wysoką jednak jego poziom duchowy nie był wysoki.

Danny7

  • Wiadomości: 158
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-08, 14:16:04 »
W tantrze jest tez podzial. Jedna grupa mowi ze trzeba jechac rowno ze wszystkimi ;] druga z kolei ze to zle wplywa na nas energetycznie, ze za duze pomieszanie energii i powininen byc tylko 1 partner, jesli tak samo jak my praktykuje tantre to powinno nam wystarczyc.

osho ma o tym ksiazke ktora pewnie czytales skoro wspominasz o nim.

nasza polska mentalnosc sie zmienia, zauwaz jak jest w innych czesciach swiata, np. kraje arabskie ;] tam nie maja raczej takich dylematow. Albo troszke blizej Nowy Jork - tam do 40 nikt nie mysli o wiazaniu sie z kimkolwiek. Duzo wiekszy luz w tym panuje. U nas bardzo mocno programowanie spoleczne robi robote, choc przez postep technologiczny to sie zmienia jak wspomnialem.

Chodza po tym swiecie ludzie co mieli po 3000 partnerow (i nie sa to gwiazdy porno, tylko zwykli ludzie), a sa i tacy co maja ta swoja  1 znajomosc i sie jej trzymaja.
zalezy czego chcesz od zycia w tej kwestii ;]


medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-03-08, 13:46:54 »
w sumie ja sobie nie wyobrazam żebym miał być z jedną osobą przez reszte życia

errata ;) nie wyobrazam sobie TYLKO z jedną (jeśli chodzi o seks), bo właściwie to chodzi mi właśnie o takie osoby z którymi możnaby być do konca życia w bliskim związku... :) z których jeden na pewno byłby najbliższy, a może tylko on by pozostał ?
« Ostatnia zmiana: 2016-03-08, 13:50:21 wysłana przez medżikowsky »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-03-08, 13:10:27 »
generalnie na pewno często, jeśli nie w większości przypadków ten typ związków jest polem do upustu swojego rozpasania , uwarunkowań , zachłanności , pomieszania itp gdyż umożliwia wyżycie się , wiadomo, do wszystkiego można podchodzić z różnymi intencjami, każdy dewiant ze swoich powodów powie temu "tak"

mnie interesuje, na ile jest tu pole do czystych intencji

Jeśli chodzi np o rozwój duchowy, jeden dobry przykład , to Osho który popierał ten typ relacji (aczkolwiek w parze z rozwojem świadomości, jako całościowy koncept i sposób życia)
mało jednak temat poruszany od strony regresingowej i wglądów z tym związanych i to mnie właśnie interesuje, wydaje się ze większość osób jest temu przeciwna , jeśli są jakieś istotne i spójne powody przeciw temu chciałbym je poznać, bo w sumie ja ich już nie widzę, ale nie wiem czy to nie stan przejsciowy po części ;) w sumie ja sobie nie wyobrazam żebym miał być z jedną osobą przez reszte życia  i nie wynika to z chęci na "dużo seksu z różnymi osobami" bardziej z natury energii i akceptowania że życie to nieustanna zmiana

tutaj znalazłem interesujący tekst o historii , niestety po angielsku:
https://sites.google.com/site/itsawomanschoice1/history-of-polyamory

osobiście mam wrażenie , że zachodzi rewolucja seksualna w tym zakresie , tzn kto chce to to robi juz teraz i generalnie nikt nikomu nie broni, jednakze nie jest to jeszcze "normalne" i uważane za szkodliwe społecznie, sądze też że na ukrytym poziomie te klimaty islamskie z uchodźcami itd są na tle seksualnej rewolucji, ale to takie moje interpretacje , których na razie nie będe tu rozwijał

niektóre teksty z powyzszego:
Cytuj
In the Ecotopian Encyclopedia, Ernest Callenbach contends, "In the long sweep of human history, the nuclear family will probably be seen as a very brief aberration, brought about by the special needs of industrial capitalism and the isolated suburban living made possible by cars, but insufficient for nurturing and supporting human beings. In [communes and extended families] we will approximate the ancient groupings our species has relied on for survival: small bands whose variety of strengths and talents give great resilience against outside threats, and whose interior psychological life is rich and complicated enough to challenge its members' developmental potentials."

Cytuj
Ancient Mesopotamia was originally a matriarchal society guided by a female Goddess, Ishtar, who was the ruler of everything including war and weapons. After victories, women in her temples would celebrate with feasting and sex.
When male gods arose and power shifted towards men, the temple became a house of prostitution, however the prostitutes were considered "holy". All women were required to go to the Temple of Ishtar at least once in their lives (usually after they were married) to sit in the temple until a stranger came and threw a piece of silver into her lap. Then she had to leave the temple and have sex with him. Only then could she return home.

Cytuj
In Ancient Egypt, pretty much any sexual practice was accepted and condemned at one point or another. During one period, a woman could go into the Temple of Amun and have sex with anyone she wanted until menstruation. Then followed a celebration. After that she was married.

Cytuj
Throughout the thousands of years of Chinese history, it was common for rich Chinese men to have a wife and various concubines. Before the establishment of the People's Republic of China, it was lawful to have a wife and multiple concubines within Chinese marriage. Emperors, government officials and rich merchants had up to hundreds of concubines after marrying their first wives.
« Ostatnia zmiana: 2016-03-08, 13:19:08 wysłana przez medżikowsky »