http://wyborcza.pl/duzyformat/1,140812,16660313,Spoldzielcy_z_Muszynianki__Od_korporacji_uchowaj_nas_.htmlO Spółdzielni produkującej wodę Muszynianka i sielnkowych stosunkach w niej panujących :-)
"...Mogę tylko powiedzieć, że u nas nie ma wielkich dysproporcji w zarobkach, jak w firmach korporacyjnych, gdzie członek zarządu firmy dostaje czasami sto razy większą pensję niż zwykły pracownik. Dla mnie to chore rozwiązanie, budzące złe emocje w pracownikach. W naszej spółdzielni kadra kierownicza zarabia dwa razy więcej od pracowników fizycznych, a ja jako prezes - trzy razy więcej - zdradza.
Wie, że gdyby poszła do dużej firmy korporacyjnej, jej zarobki poszybowałyby w górę.
- Owszem, kusili mnie, chcieli firmę kupić za grube miliony, obiecując, że utrzymam w niej wysokie stanowisko i dostanę inne profity. To byli światowi potentaci branży napojów, którzy wykupują w Polsce różne firmy. Nasi konkurenci już zostali kupieni. Kropla Beskidu to dziś Coca-Cola, Żywiec Zdrój to Danone, a Nałęczowiankę przejęło Nestlé. Kuszono mnie oficjalnie i mniej oficjalnie, ale się nie dałam. Już nie przychodzą. Wiedzą, że Muszynianka nie jest do kupienia. My tu między sobą mamy serdeczne stosunki. Tego nie da się kupić, wpisać w tabelki. Nawet związku zawodowego u nas nie ma. Bo jak ludziom dobrze jest w pracy, to po co?
Na co dzień firmą kieruje wybrany przez spółdzielców zarząd. A gdy pojedynczy spółdzielca ma jakąś sprawę - pomysł racjonalizatorski czy wniosek w sprawie wynagrodzeń - zgłasza ją na zebraniu udziałowców. Spółdzielcy razem zastanawiają się, czy proponowane rozwiązanie warto wprowadzić w życie...."