Pozytywne Inspiracje
Forum => Związki a rozwój duchowy => Wątek zaczęty przez: Leszek.Zadlo w 2014-02-24, 05:01:37
-
Symptomy przed rozwodem, czyli program destrukcji związku:
http://kobieta.wp.pl/kat,26325,title,Siedem-sygnalow-ze-sie-rozstaniemy,wid,16425394,wiadomosc.html?ticaid=112425&_ticrsn=3
-
oj, ale to jest prawdziwe
-
Ja widzę, że ludzie w związkach unikają trudnych rozmów, nie konfrontują się z problemami, wolą porzucić emocjonalnie związek niż porozmawiać o tym co boli. Czasem nawet konstruktywna krytyka jest odbierana za atak. Uważają, że w związku powinni być zawsze podziwiani (to szczególnie mężczyźni tak mają). Gdy te oczekiwania nie zostają spełnione porzucają dany związek, nawet nie próbując pracować nad sobą i wchodzą w kolejny, gdzie mogą znowu poczuc się podziwiani ... przez jakiś czas ... i tak, kolejny związek i kolejny, aż wreszcie zostają sami.
-
Jeśli kobieta nie potrafi podziwiać swego partnera, to nie powinna w ogóle wchodzić w związek. Bo przecież tradycyjnie to ona jest "kapłanką ogniska domowego". I ten archetyp jest zakodowany głęboko w podświadomości.
Oczywiście, mężczyzna, który nie potrafi podziwiać swej partnerki, też nie powinien się z nią wiązać. Z tych samych powodów.
Związek to nie ring wolny, nie miejsce walki o swoje. Związek to miejsce, w którym partnerzy robią sobie na wzajem dobrze. Jeśli nie robią, to oznacza porażkę.
-
"Związek to nie ring wolny, nie miejsce walki o swoje. Związek to miejsce, w którym partnerzy robią sobie na wzajem dobrze. Jeśli nie robią, to oznacza porażkę. "
dobrze powiedziane :)
-
Wzajemny podziw dla siebie może fajnie wzmacniać pozytywne aspekty u partnerów. Mnie na przykład niezwykle uskrzydla. I nie chodzi mi tutaj o bezkrytyczne zaślepienie drugą osobą, tylko o pewien rodzaj energii, która płynie przez serce i wzmacnia pozytywne cechy i pozytywny potencjał każdego z partnerów.
-
Jeśli mężczyzna chce byc stale na piedestale i ustawia na nim partnerkę kosztem realnego postrzegania, no to jest już chore. Idealizując związek nie chcemy widzieć problemów w nim, które ciągle zamiatamy pod dywan, aż w końcu juz się nie da i wszystko się wysypuje. Chociaż pewnie najlepiej dla niego by było, zeby kobieta zamiatała teśmieci, najlepiej jak on jest w pracy i kolejny raz "ratuje świat".;))
-
Karina
A jakbyś sobie odpuściła te programy wściekłego i prowokującego traktowania facetów, które są tradycją w Twojej linii kobiet? :)
Czy jesteś z tym szczęśliwa? I czy one są szczęśliwe?
-
Karina
A jakbyś sobie odpuściła te programy wściekłego i prowokującego traktowania facetów, które są tradycją w Twojej linii kobiet? :)
Czy jesteś z tym szczęśliwa? I czy one są szczęśliwe?
Jak to się robi?
-
,,być pełnym podziwu dla siebie " -- to jest to
wiem co piszę
-
VanillaOrchard
Znacznie łatwiej puścić niż trzymać. poćwicz z rączkami. Trzymasz i.... puszczasz. Itd, aż poczujesz różnicę :)
-
Leszku, zrobię to, jak poczuję jakieś chore jazdy. Dam znać, jak mi idzie.
Trudno jest puścić próbę kontroli, podejrzliwość... Nawet chęć odwetu. Zauważyłam, że druga strona chętnie reaguje tak na negatywne zaczepki, jak i na pozytywne aspekty. Czasem jestem skołowana, czy skupić się wyłącznie na pozytywach, czy pozwolić negatywom wyjść i je wypalić. Z drugiej strony, negatywne emocje mają to do siebie w harmonijnych związkach, że łatwo wpaść w spiralę gniewu, oskarżeń... A większość jest oparta na wyobrażeniach i doświadczeniach z kimś innym zupełnie.
Najważniejsze, to się szanować. Ludzie nie doceniają szacunku do drugiej osoby w związku tak bardzo, jak powinni. Uprzejmość, tolerancja, wyrozumiałość, ale obopólna, żeby pan czy pani nie miała poczucia wypruwania sobie flaków i pracy na dwa etaty... To klucz.
-
:)
-
Najważniejsze, to się szanować. Ludzie nie doceniają szacunku do drugiej osoby w związku tak bardzo, jak powinni. Uprzejmość, tolerancja, wyrozumiałość, ale obopólna, żeby pan czy pani nie miała poczucia wypruwania sobie flaków i pracy na dwa etaty... To klucz.
pięknie to napisałaś , mało mówi się o szacunku w związkach a to tak ważne :)
-
Leszku,
skoro już się tak troszczysz o moje szczęście to Ci powiem, że nie jest źle, pomijając różne wywalankowe etapy ;)
A czy Ty jesteś szczęśliwy ?
-
A programy każdy jakieś ma, jeśli akurat Cię te we mnie irytują to tylko znaczy, że masz te same w sobie.:)
Ale dziekuję, że mi je pokazujesz, mobilizuje mnie to do zdjęcia kolejnej warstwy cebuli, może kiedyś te warstwy całkiem znikną.
-
Karina
Dlaczego miałyby mnie irytować? Żenić się z Tobą nie zamierzam :)
Cieszę się, że Cie mobilizuję :)
Na pewno mogę powiedzieć, że zazwyczaj jestem szczęśliwy. Czasami wywalają jakieś zakłócenia.
-
A to się zwykle tak zaczyna i podobnie kończy:
http://klopsztanga.eu/img.php?id=49
-
Podstawą jest umiejętność rozwiązywania konfliktów
http://zwierciadlo.pl/2010/psychologia/relacje-spoleczne/konflikty-to-moja-specjalnosc?fb_action_ids=800709113290081&fb_action_types=og.likes&fb_source=other_multiline&action_object_map=%5B10150873508785953%5D&action_type_map=%5B%22og.likes%22%5D&action_ref_map