Pozytywne Inspiracje
Forum => Afirmacje i dekrety => Wątek zaczęty przez: Michal w 2013-11-10, 21:59:53
-
Witam. Tutaj różne metody pracy z afirmacjami i jak to u kogo przebiega.
-
Zacznę od pytania do forumowiczów na temat problemu nurtującego mnie aktualnie: afirmacje podprogowe oraz podczas snu.
Odnośnie afirmacji słuchanych przez sen: aby szybciej osiągnąć efekt afirmacji i by utrwalił się mocno, zamierzam nagrać sobie sam afirmacje za pomocą windowsowego rejestratora dźwięków, i puszczać sobie nagrany plik o obiegu ciągłym wtedy kiedy i tak zajęty jestem czymś innym, np. w czasie snu, lub podczas pracy (pracuję fizycznie, nawet mając słuchawki na uszach potrafię niezauwarzać co leci w nich a zamiast tego pracować i myśleć o czymś jeszcze innym), lub w czasie innych zajęć np. ćwiczeń fizycznych.
Mam odtwarzacz mp3 i kurcze pasowało by słuchać podczas snu czy w robocie, he...Co o tym myślicie.
Następne pytanie jest podobne. Znalazłem w sieci stronę internetową pewnej regreserki, która w ramach swoich usług oferuje nagranie afirmacji metodą podprogową(czyli świadomie nie słyszy się danych afirmacji, jedynie podświadomie je odbieramy) do różnych fajnych podkładów muzycznych. Argumentuje że tą metodą można szybciej zaprowadzić zmiany w umyśle, nie ma oporów jak w metodzie pisanej. Co o tej metodzie sdzicie?
I tu pytanie podobne trochę jak wcześniej, jak będzie z taką metodą podczas snu lub wykonując inne czynności fizyczne?
Następne pytanie, ale też ciągle w temacie. Natknąłem się na taką małą aplikację która tworzy afirmacje niby podprogowe ale pisemne. Wygląda to tak że ustawiasz parametry afirmacji(treść tekstu, wielkość czcionki, kolor, jednostkę czasu co którą afirmacja będzie się pojawiała itd) a puźniej afirmacja ta pojawia się na ekranie, miga można powiedzieć, to znaczy że nie jest tekst cały czas, ale np. dwie sekundy nie ma nic, a potem afka pojawia się na pół sekundy i znów zniak na dwie, by znów na pół się pojawić. W każdym bądź razie jest ona widoczna dla oka(miga bo miga, ale widać ją), więdz nie jest to w pełni podprogowa metoda, ale jakaś jest.Ponieważ wiem że niektórzy proponują, że można w pracy z afirmacjami posilić się taką metodą w której pisało się afkę na kartce i zawieszało na ścianie, co jakby też jest taką metodą może lekutko podprogową, bo jednak łaźisz po pokoju, odwracasz głowę, to nieśwaidomie umysł zarejestruje afkę wiszącą na scianie, to powiedz co sądzisz o takiej aplikacji.
Jeśli żadna z tych metod sama nie jest dobra to może włączenie jej do praktyki, jeżeli JUŻ pracuje się ze świadomym pisaniem afirmacji, świadomym pisaniem, korzystaniem z kolumny reakcji, świadomym powtarzaniem afirmacji na głos, czy do lustra czy w myślach. jakie konsekwencje miałoby do normalnego urzywania afirmacji dołączenie jeszcze dodatkowo np. afirmacji normalnych(nagranych na mp3) przez sen lub podrzas innych czynności, lub korzystanie z afirmacji podprogowych nagranych lub pisemnych podczas wykonywania tych samych czynności?
Z góry dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam.
-
Odnośnie moich poniższych wywodów takie pytanie, czy nie lepiej po pracy z afirmacjami w zeszycie, świadomie , uważnie i z kolumną reakcji, przez sen słuchać tej samej afirmacji, która dzięki temu by szybciej ugruntowywała się w podświadomości? Mówię tu o metodzie kiedy pracujemy z afką w dzień (świadomość + podświadomość) i w nocy przez sen ( tylko podświadomość). Trochę się powtarzam ale z góry dziękuję za odpowiedź.
-
Pisanie afirmacji i odczytywanie reakcji (kolumna reakcja) czemus sluzy. Ano sluzy temu, aby moc z tym dalej pracowac. Nie chodzi o zmuszanie siebie do myslenia pozytywow, ale o odczucie ze mi sie to oplaca, dlatego tak mysle. Chodzi o zrozumienie faktow, odczuc wewnatrz ciala, a nie wtloczenie reguly myslenia pozytywnego, bez zwracania uwagi na to, co nasze cialo i my sami na to. :)
Podprogowo to dziala reklama, i nikt tam nie wyjasnia dlaczego warto kupic dany produkt.
Przyjemniej byc samoswiadoma osoba, a nie robotem. :)
Co innego zestaw afirmacji, dekret afirmacyjny. Wowczas mozna sobie "wyjasniac" dlaczego, i po co oplaca sie jakies dzialanie, czy nowy sposob rozumienia danej sprawy. Zmiana myslenia bedzie "gładsza".
-
Co do "podprogowych" afirmacji w czasie snu, to myślę że większy efekt daje słuchanie ze skupieniem, niż pójście spać.
-
Afirmacje podprogowe stosuje tylko wtedy kiedy wiem co mi wyszło z kolumny reakcji.
-
Michal
Opisane przez Ciebie metody są OK, jako dodatkowe czy wzmacniające efekt, jeśli pracuje się z afirmacjami świadomie.
Jeśli trafiamy na bardzo silny opór podświadomości, to nagranie afirmacji i słuchanie jej w obiegu ciagłym, może przełamać opór podświadomosci, nawet bardzo silny. ALe do świadomej pracy nad afirmacją też warto wtedy przejść.
-
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Leszku ale czy korzystanie z tych metod, zwłaszcza podprogowej, nawet jeśli działa i mamy tylko korzyści, nie powoduje skutku ubocznego w postaci przyzwyczajania podświadomości do zbyt chętnego(po nałogowego) przyjmowania sugestii podprogowych. Bo później w przyszłości możemy być wystawieni na działanie sugestii podprogowych od innych ludzi, mediów czy instytucji, których akurat nie chcemy albo są szkodliwe, a tu podświadomość pomyśli: aaa... to tylko zaś jakaś sugestia. Tyle razy słuchałem podprogówek i nie było żadnego sprzeciwu ze strony świadomości, to nic to, to też akceptuje. Wierz o co chodzi. Żeby to nie powodowało u niższego ja puźniej chętnego przyjmowania różnych podprogowych syfów. Może teraz mamy w umyśle jakąś dodatkową ochronę przed łapaniem wszystkiego na oślep, a po długim stosowaniu podprogówek podświadomość pogorszy swój poziom tolerancji na syf?
Pozdrawiam
-
Michal
Powiem od siebie. Myślę, że te obawy, o których piszesz nie mają znaczenia, bo tak czy inaczej podświadomość na swój sposób zapisuje to, co do niej dociera bez względu na źródło pochodzenia tego programowania, również jeśli chodzi o jego jakość - pozytywna czy negatywna. Natomiast podświadomość można też świadomie zaprogramować, żeby przyjmowała tylko to, co korzystne dla nas.
Ostatecznie to my decydujemy co chcemy, co wybierzemy, dlatego uważam że najważniejszą rolę odgrywa świadomość, bo chodzi o to, żebyśmy sobie uświadomili co siedzi w podświadomości jak też to, co do niej wpuszczamy. To co jest w niej negatywne, szkodliwe - zmienili, uwolnili, rozpuścili czy wypalili.
A teraz już zupełnie od siebie powiem, że ja tak mam, że bez regresingu afirmacje działają u mnie powiedzmy słabo lub średnio a dopiero we współpracy z regresingiem i modlitwą ich działanie mocno wzrasta. Ale proszę się nie sugerować, bo to moja karma. U innych same afirmacje działają dobrze.
Tak przy okazji to czuję potrzebę podziękować Leszkowi za tę metodę, bo nie znam i nie przypominam sobie, żebym znał w przeszłości jakąkolwiek metodę działającą tak głęboko i której zmiany są zadziwiające.
Metoda "rusza" nawet takie wzorce, które nam się wydawały częścią naszej niezmiennej natury. I choć nam się one nie podobały to mówiliśmy - trudno, nic tu nie zmienię, taki już jestem. A jednak można... i człowiek przeciera oczy ze zdumienia.
Dziękuję więc Leszkowi i pozdrawiam :)
-
Michal
To, co napisał Mateusz, jest OK> Ale w szczególnym przypadku mogłoby dość do uzależnienia. Piszę teo/retycznie, bo nie znam takiego przypadku :)
-
przy afirmowaniu fajnie też czuć to afirmujemy. Znam osoby które schudły od samego "czucia się" szczupłymi. Jeśli czegoś nie poczujemy pomimo że się bardzo staramy może to oznaczać że nigdy nie doświadczyliśmy takiego uczucia - wtedy można w modlitwie poprosić Boga Stwórcę o przepracowanie tego i doznanie tego uczucia lub skorzystać np. z Theta Healing lub innej ulubionej metody
-
Dziękuję wszystkim za wskazówki:)
-
Tu dla początkujących w pracy z afirmacjami oraz dla niezdyscyplinowanych:
http://hipokrates2012.wordpress.com/2013/11/26/ta-podswiadomosc/
-
Pawlikowska zapomniała dodać że ta forma pracy z podśiwadomością jest odpowiednia dla niej a nie dla każdego człowieka i wielu osobom może zaszkodzić.
-
To prawda, nie każdy cel i nie u każdej osoby da się osiągnąć afirmacją
-
dobry i rzeczowy artykuł :). Fajnie się czyta Pawlikowską, szczególnie o podróżach :)
-
http://zenforest.wordpress.com/2008/08/13/afirmacje-takze-moga-szkodzic/
Tu jest pokazana inna metoda pracy z afirmacjami i wytłumaczone dlaczego sposób proponowany przez Pawlikowską może być szkodliwy.
-
btw to świetna strona zenforest - kluczowe cytaty z kluczowych książek :)
-
Z art Colina Sissona:
"• Najpierw odkryj negatywne przekonanie, które sabotuje twoje zachowania.
• Następnie stwórz najwspanialszą myśl będącą przeciwieństwem twojego ograniczającego przekonania.
• Dodaj swoje imię, aby ta myśl była całkowicie osobista.
• Podziel stronę na dwie kolumny. Zapisz afirmację po jednej stronie, następnie wsłuchaj się w swoją wewnętrzną reakcję i zapisz to, co się pojawiło, po drugiej stronie."
O tym wszystkim jest w moich ksiazkach. Tymczasem ich czytelnicy często chcą wykonać zupełnie inną pracę - intensywnie, wręcz obsesyjnie, wmawiać sobie formułki, ktore mają dzialać jak zaklęcia magiczne. Zgodnie z ich życzeniami i w zupełnym oderwaniu od problemów, które powinny rozwiązać. W przypadku pracy taką metodą porażka jest raczej gwarantowana.
A gdy przychodzi porazka, twierdzą, że taką metodę poznali z moich ksiązek.
Zadziwiające!
I przypominam, że zawsze pisałem, iż afirmacje nie mogą sie brać z dezaprobaty wobec siebie, tylko z dobrych życzeń wobec siebie!
-
Tutaj jest omawiany artykuł Pawlikowskiej który ty zarekomendowałeś i wktórym jest zalecane aby "intensywnie, wręcz obsesyjnie, wmawiać sobie formułki, ktore mają dzialać jak zaklęcia magiczne."
Cytat z artykułu:
Ale jeżeli codziennie rano po śniadaniu wyjdziesz na dwór i będziesz uparcie powtarzała jedno wybrane zdanie, w które chcesz uwierzyć, to po pewnym czasie podświadomość uzna, że skoro jesteś taka uparta i wytrwała, to zapewne masz rację i zgodzi się na twoją wersję. I umieści ją w zestawie najważniejszych przekonań, którymi posługujesz się instynktownie i które decydują o tym jak się czujesz i jak żyjesz.
-
No Beata Pawlikowska jest trochę fanatyczna w podejściu do rozwoju, warto to mieć na uwadze.
-
wg mnie Beata Pawlikowska zachęca do wytrwałości i determinacji w przeprogramywaniu podświadomości- i domyślam się ,że z taką intencją Leszek wkleił ten artykuł.
podobne metody polecał taki autor jak Peter Kummer - intensywny trening i wzięcie odpowiedzialności za sobie (swoje myśli czyli swoje życie).
-
Wytrwałość - to jest to!
-
Do afirmacji trzeba podchodzić indywidualnie. Najważniejsze jednak jest zadbac, by trafiały one w sedno problemu, który chcemy rozwiązać.
B. Pawlikowska proponuje sposób, który zdarzyło mi sie zastosować kilka razy w życiu, gdy trafiałem na silny opór podświadomości spowodowany hipnozami.
C. Sisson proponuje z kolei sposób, który zadziałął mi tylko raz, gdy przerabialem "Mantry pieniężne" Boba Mandella. Jednakże z moich obserwacji wynika, że w większości przypadków tą metodą nie udaje się ugruntować nowych przekonań.
Stare przekonania ujawniają się w postaci reakcji podświadomości w kolumnie reakcji. Albo w sesji rebirthingu cy innej terapii regresywnej. Wtedy łatwo się od nich uwolnić, bo od razu widać ich absurdalność. Ale bywają i trudniejsze sytuacje.
Kilka razy trafiłem na opór podświadomości, który wiązał się z tabu i propozycjami kary za nie. Efekt wówczas byl gwałtowny i nieprzyjemny (choroba, perturbacje w życiu itd.). Bo naruszenie tabu wywołuje od razu karę. W takiej sytuacji nalezy przerwać afirmowanie i uwolnić się od wiary w tabu, a także strażników. Po tym można wrócić do afirmacji.
-
Tak, akcje "strażnicy" są niezwykłe.. spod ziemi wychodzą :)
-
Afirmacje są po to aby na miejsce starych negatywnych programów wprowadzić nowe, korzystne dla nas.
Programy muszą być do czegoś podczepione, na czymś się opierać bo nie potrafią wisieć w próżni a tym czymś wg mnie jest ego. Kolejnym etapem ma być uwalnianie się od tych programów co ponoć jest już łatwiejsze.
Mam pytanie do stosujących afirmacje. Czy ktoś z was już uwalniał się od tych wprowadzonych za pomocą afirmacji programów? I jaka jest metoda uwalniania się od tych programów? Jak w ogóle do nich dotrzeć (trudność sprawia to że są pozytywne) i je rozpoznać (trudność bedzie sprawiać to że dzięki nim czujemy się dobrze).
-
Inga
a po co uwalniać się od pozytywnych programów ? :)
-
drugie pytanie
Przekonanie że trzeba uwolnić się od wszystkich programów (pozytywnych i negatywnych) to co to jest ? czym to jest ? ... zwykłym przekonaniem, prawdą objawioną, świętym prawem, przykazaniem Bożym ... czym ? i skąd wiadomo że to prawda/ fałsz ?
-
Inga
a po co uwalniać się od pozytywnych programów ? :)
Po to żeby móc się oświecić.
A oświecić mozna sie tylko wtedy gdy się jest w pełni na prowadzeniu Boga a nie na prowadzeniu przez programy i wtedy gdy całkowicie zrezygnujemy z ego.
Gdy przeczytałam to pytanie to od razu mi się przypomniało jak moja siostra, w okresie gdy jeszcze nikt nie mówił o zdrowym odżywianiu a ja pierwsza zaczęłam je propagować w mojej rodzinie, zadawała mi pytania (wyśmiewając się ze mnie)- a po co masz byc zdrowa? Przecież trzeba na cos umrzeć.
Przekonanie że trzeba uwolnić się od wszystkich programów (pozytywnych i negatywnych) to co to jest ? czym to jest ? ... zwykłym przekonaniem, prawdą objawioną, świętym prawem, przykazaniem Bożym ... czym ? i skąd wiadomo że to prawda/ fałsz ?
Czy to jest rzeczywiście przekonanie? A czym się różni przekonanie od wniosku, uświadomienia lub wglądu?
Przekonanie to coś co tkwi w podśwaidomości, to jest własnie program.
A skąd wiadomo czy to prawda? Np od Leszka oraz z własnego wglądu.
Czyżbyś nie zamierzała uwalniac sie od wszystkich swoich programów?
-
Trzeba bedzie uwolnic się od wszystkiego co nie jest nami a programy na pewno nie są nami.
-
A oświecić mozna sie tylko wtedy gdy się jest w pełni na prowadzeniu Boga a nie na prowadzeniu przez programy i wtedy gdy całkowicie zrezygnujemy z ego.
Zależy co się rozumie przez programy.
Jest tez inne rozumienie programów, że założenie w afirmacjach jest takie, że pozytywne programy mają być od Boga, a nie z ego. Chyba, że ktoś lubi manipulować, tylko wtedy bym to nazwała pseudopozytywnymi programami. Program od Boga jest jako oprogramowanie ułatwiające życie, przejawianie się, współistnienie w świecie, a nie jako ograniczający schemat.
Bóg przejawia się też w pewnych formach, czyli również programach. Pewne struktury (formy) w podświadomości nam służą np. przejawienie talentów np. program umiejętności gry na instrumentach, umiejętności np. prowadzenie samochodu, pamięć umiejętności np. słów, program zdrowia, przejawy bezpieczeństwa, przejawy spokoju, programy kultury osobistej jako wyrażanie szacunku i miłości, kreacji środków do życia.
-
Inga
na razie jestem na etapie w którym nie wiem czy zdanie "trzeba uwolnić się od wszystkiego - pozytywnych i negatywnych przekonań" jest jakimś programem czy też przekonaniem przejętym np. z lektury książek lub zasłyszanym. Ja tego w tej chwili nie czuję jako uświadomienie.
Obecnie jestem na etapie w którym uświadomiłam sobie że przywiązanie do smutku w moim życiu jest skutkiem wiary w to że szczęście mnie przywiąże do materii i tu utknę.
zastanawiam ile czasu zajęło by mi uwolnienie się od wszystkiego (pozytywnych i negatywnych przekonań) i czy tego życia mi starczy na to , czy gra jest warta świeczki , a co jeśli nie zdążę i odrodzę się potem bez pamięci tego od czego już się uwolniłam i proces zacznie się od początku , a może ja ten cykl powtarzam już od wielu wcieleń
a jeśli to wszystko nie tak ? jeśli jest coś innego co w tym "uwalnianiu" zgubiłam gdzieś ?
-
Inga
Jest dokładnie tak jak napisała Sylwia .Pozytywne programy są prawdą o Tobie i są zgodne z Twoim najwyższym dobrem.Przez to co piszesz jakiś lęk się przebija a w zasadzie to opór podswiadomości przed ugruntowaniem pozytywnych treści .Właśnie Ci wyszło to z podswiadomości .Kiedys pisałaś ,że nic Ci z niej nie wychodzi to teraz możesz się przyjrzeć co Ci wyszło .
-
Szkoda że Leszek kilkakrotnie pisał cos odwrotnego niż wy. Czyli że afirmacje to pozytywne programy od których kiedyś trzeba się bedzie uwolnić a że są pozytywne więc to uwolnienie bedzie łatwiejsze. Pamietam że to było nawet wtedy gdy na temat afirmacji toczyła się rozmowa z Felicite.
Przecież afirmowanie to przeprogramowywanie podświadomości i wprowadzanie nowych przekonań na miejsce starych. Zamiana programów.
Nośnikiem programów jest podśwaidomość bo program tak jak w komputerze musi się na czymś umiejscowić.
No chyba że uważacie że WJ mozna przeprogramować i zainstalować mu programy.
Uważacie że mozna sie oświecić mając podświadomość?
W rozwoju czy pracy nad sobą chodzi o to aby jak najwięcej podświadomych treści wydobywać na wierzch co jest róznoznaczne z rozpuszczaniem sie ich i znikaniem. W ten sposób nasza podśwaidomość się kurczy i powoli znika. A jej miejsce w nas zajmowane jest przez Boską Istotę.
"Pozytywne programy są prawdą o Tobie i są zgodne z Twoim najwyższym dobrem."
Ontoja.
To jest twoje przekonanie w które ja nie chcę wierzyć.
Prawdą o mnie jest moje WJ które nie podlega żadnemu oprogramowaniu.
-
Oczywiście nie mam na myśli tej części podśwaidomości która odpowiada np za automatyczne wykonywanie czynnośći lub za kierowanie funkcjami organizmu.
-
Inga
Dlaczego szkoda? Przecież Leszek może pisać to co chce. Nie wiem zresztą co pisał i w jakim kontekście, nie czytałam tego.
"No chyba że uważacie że WJ mozna przeprogramować i zainstalować mu programy."
A po co cokolwiek instalować w Nadświadomości? Co najwyżej zmieniać swoje projekcje na Nadświadomość.
Wygląda jakby twoja podświadomość wyparła się, że jest częścią Boga i dąży do unicestwienia dzięki "Bogu" przez świadome wyparcie. Może to jest klucz do odczuwania siebie, żeby przestać pś traktować jako coś do wykluczenia, bo to programy.
Afirmacje to jest też przypominanie sobie tego co jest Prawdą o sobie samym, zaakceptowanie, uznanie. Tak jak wpajanie w Theta boskich definicji.
"Uważacie że mozna sie oświecić mając podświadomość?"
Jako jedność z Bogiem - tak, jak najbardziej. Podświadomość to nie tylko ego - co sama jednak zauważyłaś. Podświadomość umownie znika, gdy staje się jednością z Nadświadomością, bo jest ta Jedność z Bogiem. Nadal jednak pełni swoje funkcje. Tak jak umownie znikamy po oświeceniu, chociaż nasza świadomość nadal istnieje, tylko, że w jedności z Bogiem, a chodzi tylko o zniknięcie odseparowania czyli ego.
Zresztą podświadomość to nie problem:) Bóg to porządkuje bez konieczności tworzenia koncepcji na ten temat.
Warto pokontemplować temat i to też mogą być afirmacje - jak się poczuje co to znaczy w kontemplacji:
"Bóg przejawia się też w pewnych formach. Jestem przejawioną emanacją Boga. Bóg istnieje poprzez mnie. Istnieję poprzez Boga. Bóg jest żywy zawsze, wszędzie i na zawsze."
-
Sylwia
Nadal mi nie odpowiedziałaś na pytanie jak uwolnić się od programów wprowadzonych za pomocą afirmacji.
-
Już zrozumiałam jak można się uwolnić.
Poprzez poddanie się Bogu i pozwolenie aby on w nas działał i nas przemieniał. On wypali wszystko co niepotrzebne i zmieni nas na swoje podobieństwo. Wystarczy go wpuścić i pozwolić aby samo się działo, aby działała w nas miłość. Nie trzeba się zamartwiać i borykać samodzielnie.
Gdyby się miało dużą otwartość to chyba wystarczyłoby tylko być i zgadzać się na to co się z nami dzieje a Bóg by nas sam przemienił.
-
Już zrozumiałam jak można się uwolnić.
Poprzez poddanie się Bogu i pozwolenie aby on w nas działał i nas przemieniał. On wypali wszystko co niepotrzebne i zmieni nas na swoje podobieństwo. Wystarczy go wpuścić i pozwolić aby samo się działo, aby działała w nas miłość. Nie trzeba się zamartwiać i borykać samodzielnie.
Gdyby się miało dużą otwartość to chyba wystarczyłoby tylko być i zgadzać się na to co się z nami dzieje a Bóg by nas sam przemienił.
:)
-
Już zrozumiałam jak można się uwolnić.
Poprzez poddanie się Bogu i pozwolenie aby on w nas działał i nas przemieniał. On wypali wszystko co niepotrzebne i zmieni nas na swoje podobieństwo. Wystarczy go wpuścić i pozwolić aby samo się działo, aby działała w nas miłość. Nie trzeba się zamartwiać i borykać samodzielnie.
Gdyby się miało dużą otwartość to chyba wystarczyłoby tylko być i zgadzać się na to co się z nami dzieje a Bóg by nas sam przemienił.
Piękne słowa ale nie wierze w to bo za łatwo by to było. Trzeba przejść pewną drogę życia usłaną kamieniami żeby zrozumieć swoją karme. Wątpie że można by było tak poprostu poddać się Bogu i frunąć do góry a wszelkie uświadomienia przychodziły by tak lekko i bez smaku goryczy.
-
Już zrozumiałam jak można się uwolnić.
Poprzez poddanie się Bogu i pozwolenie aby on w nas działał i nas przemieniał. On wypali wszystko co niepotrzebne i zmieni nas na swoje podobieństwo. Wystarczy go wpuścić i pozwolić aby samo się działo, aby działała w nas miłość. Nie trzeba się zamartwiać i borykać samodzielnie.
Gdyby się miało dużą otwartość to chyba wystarczyłoby tylko być i zgadzać się na to co się z nami dzieje a Bóg by nas sam przemienił.
fajnie to napisałaś i czuję że o to właśnie chodzi o tę otwartość i działanie Boga w nas bez wysiłku, borykania się samodzielnie ciągłych poszukiwań itd..
poczułam taką ulgę jak to przeczytałam :)
-
Doktor-X
dlaczego nie ?
wszystko moge, nic nie musze
przedmeczowo
-
Doktor
Na poczatku to rzeczywiście trzeba ciupać wszystko po kolei. Ale jak się przekroczy pewien pułap to potem już te zmiany mogą zachodzić lawinowo a wystarczy miec tylko odwagę aby się na nie zgadzać.
-
No z tym Inga sie zgodze że na jakimś wyższym poziomie czy po większym uzdrowieniu karmy może to być możliwe.
-
Już zrozumiałam jak można się uwolnić.
Poprzez poddanie się Bogu i pozwolenie aby on w nas działał i nas przemieniał. On wypali wszystko co niepotrzebne i zmieni nas na swoje podobieństwo. Wystarczy go wpuścić i pozwolić aby samo się działo, aby działała w nas miłość. Nie trzeba się zamartwiać i borykać samodzielnie.
Gdyby się miało dużą otwartość to chyba wystarczyłoby tylko być i zgadzać się na to co się z nami dzieje a Bóg by nas sam przemienił.
TAK!!!
-
Jak się uwolnić od programów wprowadzanych przez afirmacje?
IDENTYCZNIE, jak od wszystkich innych programów, tylko zdecydowanie łatwiej.
A rozważanie o uwalnianiu si ę od programów wprowadzanych przez afirmacje czy też o warunkach oswiecenia się, wydaje mi się zbyt przedwczesne, póki nie uzdrowimy sobie nastawienia do siebie, póki nie uwierzymy w siebie, poki nie poczujemy się godni, niewinni, w porządku i zasługujący.
Wszystko WE WŁAŚCIWYM CZASIE.
-
Inga
Czyli wyszło ci to co pisali i piszą inni, tylko potrzebowałaś sama to zrozumieć i uznać:)
Puścić kontrole i pozwolić działać Bogu to zawsze i wszędzie jest dobrze, i na każdym etapie terapii, czy rozwoju.
Jak spytałam się, w ramach tematu, jak uwolnić się od afirmacji "Bóg jest miłością we mnie. Odczuwam prawdziwą, czystą miłość zawsze i wszędzie. Odczuwam miłość zawsze i wszędzie, pomimo wszystko inne." przyszedł śmiech jako odpowiedź i pytanie "że co, ale o co tym ludziom znowu chodzi?" - z energią miłości takie pytanie retoryczne jako odpowiedź:)) Spodziewała, się podświadomie poważniejszej reakcji Boga, chociaż intuicyjnie mi to pasuje:)
-
Inga :)
-
Szkoda że Leszek kilkakrotnie pisał cos odwrotnego niż wy. Czyli że afirmacje to pozytywne programy od których kiedyś trzeba się bedzie uwolnić a że są pozytywne więc to uwolnienie bedzie łatwiejsze. Pamietam że to było nawet wtedy gdy na temat afirmacji toczyła się rozmowa z Felicite.
Przecież afirmowanie to przeprogramowywanie podświadomości i wprowadzanie nowych przekonań na miejsce starych. Zamiana programów.
Nośnikiem programów jest podśwaidomość bo program tak jak w komputerze musi się na czymś umiejscowić.
No chyba że uważacie że WJ mozna przeprogramować i zainstalować mu programy.
Uważacie że mozna sie oświecić mając podświadomość?
W rozwoju czy pracy nad sobą chodzi o to aby jak najwięcej podświadomych treści wydobywać na wierzch co jest róznoznaczne z rozpuszczaniem sie ich i znikaniem. W ten sposób nasza podśwaidomość się kurczy i powoli znika. A jej miejsce w nas zajmowane jest przez Boską Istotę.
"Pozytywne programy są prawdą o Tobie i są zgodne z Twoim najwyższym dobrem."
Ontoja.
To jest twoje przekonanie w które ja nie chcę wierzyć.
Prawdą o mnie jest moje WJ które nie podlega żadnemu oprogramowaniu.
Ja nie wiem jak to widzi Leszek ,może z jego poziomu to widać inaczej.
WJ nie podlega oprogramowaniu i WJ jest prawdą o Tobie .To prawda.
Oprogramowaniu podlega podświadomość ,którą na pewno posiadasz.
Ja to widzę tak ,że pozytywny program pochodzi z intuicji (od WJ) -powinien pochodzić .To jest informacja o Tobie takiej jaką jesteś naprawdę i to nie jest jeszcze tak na prawdę program .Tak mogło by już właściwie zostać gdybyśmy przebywali na stałe w takich energiach ,jednak wracamy do codziennego życia a podświadomość jednak myśli o Tobie co innego i trzeba ją przekonać do tego żeby tą prawdę o tobie zaakceptowała i tu ta inspiracja z WJ staje się programem. I teraz jeśli ona rzeczywiście jest informacją najwyższej jakości to jak i po co się od niej później uwalniać??
Co innego jeśli afirmacja była doskonała ale na dany moment a prawda o Tobie jest jeszcze wspanialsza wtedy to dla mnie zrozumiałe ,ze przyjdzie czas kiedy się od tego trzeba będzie "uwolnić".
Ja tak to widzę .
A podswiadomość która jest przesycona informacjami najwyższej jakości z czasem stapia się z nadświadomością ,staje się tym samym i to jest proces oświecenia właśnie.
-
Już zrozumiałam jak można się uwolnić.
Poprzez poddanie się Bogu i pozwolenie aby on w nas działał i nas przemieniał. On wypali wszystko co niepotrzebne i zmieni nas na swoje podobieństwo. Wystarczy go wpuścić i pozwolić aby samo się działo, aby działała w nas miłość. Nie trzeba się zamartwiać i borykać samodzielnie.
Gdyby się miało dużą otwartość to chyba wystarczyłoby tylko być i zgadzać się na to co się z nami dzieje a Bóg by nas sam przemienił.
Super to jest powiedziane .
Jednak czy nie warto Bogu dopomóc i z drugiej strony samemu pójść w kierunku pożądanej zmiany ,dostrajając się do stanu w którym chcemy się znaleźć? Skoro naprawdę chcemy zmiany i się na nią realnie otwieramy to nie powinniśmy się lenić.
Ja zawsze widziałem afirmacje jako dostrajanie się do wyższych uczuć ,cech urzeczywistnienia (zdrowia ,bezpieczeństwa ,bogactwa itd.)tylko zdecydowanie doprecyzowane do konkretnych indywidualnych potrzeb.
Wiesz ja może się mylę ale mam odczucie ,że Ty chcesz udowodnić ,ze w ogóle programowanie (afirmowanie) jest niefajne stąd ten wpis o uwalnianiu od pozytywnych programów.
-
Widzę programowanie podświadomości / afirmowanie podobnie jak ontoja
Co do poddania się Bogu:
Kiedyś odreagowałem sobie taką praktykę:
Oddałem się Bogu, po czym stwierdziłem, że mnie już nic nie obchodzi. Teraz Bóg miał wszystko załatwiać za mnie. A ja nieprzytomnie powtarzałam "poddałem się Bogu, mam wszystko w d... Nic mnie nie obchodzi, nie będę myśleć, nie będę podejmować decyzji, bo przecież teraz Bóg wszystko załatwia, Bóg wszystko robi, Bóg podejmuje za mnie decyzje..." itd.
Wyszło fatalnie, a skutki zbierałem przez kilka wcieleń.
Nie ważne, co sobie wmawiamy, czy to jest prawdziwe, czy nie. Ważne, jak do tego podchodzimy, jak z tego korzystamy. A najważniejsze, czy jesteśmy przytomni i odpowiedzialni za nasze wybory, czy afirmacje mają nam ułatwić ucieczkę od rzeczywistości w bezmyślność i nieodpowiedzialność?
-
Miałam tego nie pisać ale po ostatnich postach czuję taką konieczność.
Przyznam się że ja wczoraj doświadczyłam takiej interwencji Boga o której pisałam. A stało się to w trakcie czytania odpowiedzi Sylwii, osoby wysokowibracyjnej i emanującej miłością. Poczułam tę miłość i zrobiło mi się ciepło. A potem poczułam że Bóg wkracza do mnie i dokonuje we mnie zmian. Słowa Sylwii zawierały ważną dla mnie informację, ktorą ja odczytałam jako, że mogę się zbliżyć do Boga z całą swoją brudną podświadomością, ze wszystkimi moimi grzechami, że nie muszę się oddzielać od siebie i zostawiać na dole swojej brudnej cześci bo Bóg przyjmie mnie z moimi brudami, taką jaka jestem teraz. Te słowa sprawiły że moje wnętrze otwarło się na Boga a on mógł wejść do mnie i mnie przemienić. Ja bardzo wyraźnie czułam że to Bóg jest we mnie i działa we mnie. Takie coś przydarzyło mi się po raz pierwszy w życiu. Od tej pory czuję w sobie ciepło i czuję się znacznie lepiej, mniej się boję i mam więcej spokoju.
Bóg zrobił to sam z własnej woli, bez mojego proszenia i wbrew mojej nienawiści do niego. Bo ja Boga nienawidzę, a sam wyraz Bóg jest dla mnie niemiły. Tak było do wczoraj. Po tym co wczoraj zrobił, dzisiaj już mam jego lepszy obraz, ale nadal mam w sobie dużo złych uczuć dla niego.
I wczoraj zauważyłam, zrozumiałam że on sam z własnej woli chce nam pomagać i nas przemieniać. Nie trzeba go o to prosić ani błagać, a wystarczy się tylko mu nie opierać.
Oczywiście siedzenie i czekanie- Boże przemień mnie- nic nie da. Trzeba pracować nad swoim wnętrzem po to aby mieć tę gotowość, otwartość i zaufanie. Bóg cały czas chce nam pomagać z własnej woli i całkiem za darmo.
-
Wiesz ja może się mylę ale mam odczucie ,że Ty chcesz udowodnić ,ze w ogóle programowanie (afirmowanie) jest niefajne stąd ten wpis o uwalnianiu od pozytywnych programów.
Nie mylisz się.
Uważam że właściwsza jest metoda uświadamiania sobie i akceptacji niż tworzenia nowych programów od których później trzeba się i tak uwalniać.
-
Ciekawe, jak można się przekonać do otwartości na Boga bez afirmacji :)
-
W temacie:
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/183
Dlaczego afirmacje nie zawsze działają
-
Jak się uwolnić od programów wprowadzanych przez afirmacje?
IDENTYCZNIE, jak od wszystkich innych programów, tylko zdecydowanie łatwiej.
A rozważanie o uwalnianiu si ę od programów wprowadzanych przez afirmacje czy też o warunkach oswiecenia się, wydaje mi się zbyt przedwczesne, póki nie uzdrowimy sobie nastawienia do siebie, póki nie uwierzymy w siebie, poki nie poczujemy się godni, niewinni, w porządku i zasługujący.
Wszystko WE WŁAŚCIWYM CZASIE.
Jeżeli czuje się chcęć i potrzebę prowadzenia takich rozważań, to znaczy że jest to właściwy czas.
Ja teraz o tym myślę bo akurat teraz mnie to interesuje.
Ja sama sobie nie ustalam tego czym powinnam się zajmowac tylko idę za tym co czuję.
Tylko przy uzdrawianiu nie należy przeskakiwać etapów i i robić kolejne kroki we właściwym czasie.
Identycznie jak od wszystkich innych programów czyli za pomocą regresingu i afirmacji? Czu uwalniałeś się już od takiego programu? Można wiedzieć od jakiego?
Jak go odnalazłeś?
-
Ciekawe, jak można się przekonać do otwartości na Boga bez afirmacji :)
może poprzez modlitwę?
http://www.areopag21.pl/wiaraszukajacazrozumienia/artykul_3366_moje-kroczenie-z-bogiem-o-modlitwie.html
-
Ciekawe, jak można się przekonać do otwartości na Boga bez afirmacji :)
Piszesz tak jakby wszyscy na świecie którzy się rozwijają stosowali afirmacje.
Przecież afirmacje to wymysł Zachodu. Czy wschodni mistrzowie stosują afirmacje?
-
Piszesz tak jakby wszyscy na świecie którzy się rozwijają stosowali afirmacje.
Przecież afirmacje to wymysł Zachodu. Czy wschodni mistrzowie stosują afirmacje?
tak się włączę, oczywiście, że tak , przykład z ogródka Yoganandy :
http://www.yogananda.com.au/pyr/pyr_affirmations1.html#why
z innego ogródka:
http://anandaindia.org/free-inspiration/articles/affirmations-for-self-healing/
-
Inga super :)
Szczere gratulacje z mojej strony !! :)
-
Inga, dzięki, że się tym podzieliłaś z nami :)
-
"Uważacie że mozna sie oświecić mając podświadomość?"
Jako jedność z Bogiem - tak, jak najbardziej. Podświadomość to nie tylko ego - co sama jednak zauważyłaś. Podświadomość umownie znika, gdy staje się jednością z Nadświadomością, bo jest ta Jedność z Bogiem. Nadal jednak pełni swoje funkcje. Tak jak umownie znikamy po oświeceniu, chociaż nasza świadomość nadal istnieje, tylko, że w jedności z Bogiem, a chodzi tylko o zniknięcie odseparowania czyli ego.
Odnalazłam klucz do zagadki.
Dla podświadomości istnieje tylko teraz. Nie ma przeszłości i przyszłości. Ja wierzę że mogę się oświecić tylko wtedy gdy oczyszczę podświadomość czyli w wg niej - odetnę się od niej. I czekam z tym oświeceniem aż będę czysta i doskonała. Teraz jestem brudna więc teraz Bóg jest dla mnie niedostępny. Dla podświadomości nie ma przyszłości wiec dla niej oznacza to że nigdy się nie oświecę.
Dlatego tak ważne były dla mnie słowa Sylwi że tak , jak najbardziej.
Moja podśwaidmość chce się oświecać już teraz i być akceptowana taka jaka jest. Chce być blisko Boga i chce być kochana już teraz, taka jaka jest.
-
na mnie też bardzo pozytywnie podziałały słowa Sylvi i potem to co napisała Inga :)
Fajnie że jesteście dziewczyny :)
-
Inga
Afirmacja to nie wymysł Zachodu. Wymysłem jest, że to wymysł.
Afirmacje stosuje się od tysięcy lat w magii, hunie i jodze. Również w innych systemach. Tylko nie wszędzie nazywa się je afirmacjami.
Afirmacja to pozytywna myśl, na której koncentrujemy uwagę tak długo, aż przyniesie ona rezultat.
A więc nadal pozostaje otwartym pytanie: jak można się przekonać do otwartości na Boga bez pozytywnego myślenia, że się jest otwartym na Boga?
Od pozytywnych programów nie uwalniałem się, bo nie widzę takiej potrzeby. Jakbym się hipnotyzował, że jest fajnie, podczas gdy jest niefajnie, to na pewno miałbym się od czego uwalniać. Ale PONIEWAŻ MOJE AFIRMACJE SA ZGODNE Z TYM, JAK MNIE WIDZI BÓG, to nie ma się od czego uwalniać :)
Czy nieprawdą jest, że Bóg mnie kocha? Czy mam się od tej świadomości uwolnić?
Czy nieprawdą jest, że Bóg mnie wspiera i ochrania? Czy mam się od tego uwolnić?
Gdyby to były tylko wmówione sobie wierzenia, to miałbym sie od czego uwalniać. Ale od świadomości nie da się uwolnić. Można się tylko zakłamać.
Zakłamać się mozna wmawiając sobie np, że "moja mamusia jest cudowną, pełną miłości osobą", gdy własnie miota klątwami, albo "mój guru jest oswiecony", gdy akurat wpadł w szał i poniża wyznawców innego guru.
Takie "afirmacje' to powód do uwalniania się od nich.
Ale np. nie ma się od czego uwalniać, gdy afirmacja brzmi:
Potrafię widzieć na trzeźwo i przytomnie moja mamusię i mojego guru".
Mam nadzieję, że te kilka przykładów wyjasnia roznicę między afirmacjami a urojeniami, które przez niektóre osoby są traktowane całkiem poważnie :)
-
1. Z tego co piszesz wynika jakby nie było możliwości zmian, rozwoju czy kontaktu z Bogiem bez stosowania afirmacji. A przecież to nieprawda. W ten sposób zamykasz też drogę tym którzy nie chcą lub nie potrafią stosować afirmacji.
Jest to podobne do przekonania kościoła że jedyna droga do Boga prowadzi przez Jezusa i kto nie czci Jezusa ten nie zostania zbawiony.
2. „A więc nadal pozostaje otwartym pytanie: jak można się przekonać do otwartości na Boga bez pozytywnego myślenia, że się jest otwartym na Boga? Ciekawe, jak można się przekonać do otwartości na Boga bez afirmacji :)”
Wg ciebie poczucie otwartośći na Boga można zyskać tylko przez stosowanie afirmacji? I nikt kto nie stosuje afirmacji nie otworzy się na Boga? To może ja będę tą pierwszą.
3. „Od pozytywnych programów nie uwalniałem się, bo nie widzę takiej potrzeby.”
Jest to sprzeczne z tym co wcześniej napisałeś:
„Jak się uwolnić od programów wprowadzanych przez afirmacje?
IDENTYCZNIE, jak od wszystkich innych programów, tylko zdecydowanie łatwiej.”
Ja widzę że programy są zainstalowane na ego, więc widzę potrzebę uwalniania się od nich.
4. Po tej twojej ostatniej wypowiedzi to już nie wiadomo czy afirmacje są programami i służą do zmiany przekonań czy też nie są programami i służą do zmiany i rozszerzenia śwaidomośći. Nowe przekonania, choćby najlepsze i tak muszą być kiedyś usunięte i zastąpione świadomością tego kim się jest i tego co jest.
5. „Czy nieprawdą jest, że Bóg mnie wspiera i ochrania? Czy mam się od tego uwolnić?”
Jeżeli jest to przekonanie przytwierdzone do ego to tak. A jeżeli masz taką świadomość to nie.
6. Jeżeli odpowiedź była kierowana do mnie to nie wiem po co mi piszesz takie teksty. Czy to znaczy że ja wierzę w jakieś urojenia? Czy ten cały fragment z mamusią miał mi cos wytłumaczyć? Ja w ogóle nie stosuję afirmacji więc tym bardziej nie mam urojeń.
„Mam nadzieję, że te kilka przykładów wyjasnia roznicę między afirmacjami a urojeniami, które przez niektóre osoby są traktowane całkiem poważnie :)”
7. A to fragment twojego artykułu. Wynika z niego że afirmacje to nowe lepsze programy służące do wypierania starych.
„Jeśli na co dzień nie zastanawiasz się nad wprowadzanymi do podświadomości programami, to nie dziw się, że nie masz o nich pojęcia. Owe programy to nic innego jak twoje wszystkie myśli i wierzenia dotyczące twojego życia, związków, pieniędzy, porażki i sukcesu, powodzenia, szczęścia i miłości. Powtarzasz je każdego dnia setki, czasem nawet tysiące, razy. One właśnie skutecznie kreują twoje obecne życie takim, a nie innym. Teraz pomyśl, że na wprowadzenie pozytywnego programu potrzeba ci pisania afirmacji, które wyprą negatywne programy z twego umysłu. Pisanie afirmacji ma TO DO SIEBIE, że wymaga znacznie mniej czasu i wysiłku, niż ten, który został zmarnotrawiony na wprowadzanie negatywnych wzorców. „
-
Inga
Trudno z tobą rozmawiać, bo jesteś przekonana, że jak nie afirmujesz, to nie masz urojeń. :)
A prawda jest taka, że masz tak wiele urojeń, że ich nawet nie zauważasz, dlatego nie nazywasz ich urojeniami.
Dowód w Twojej poniższej wypowiedzi.
Proszę, nie traktuj tego jako atak osobisty na Ciebie. Takie traktowanie to właśnie jedno z urojeń, jeden z negatywnych programów, który kiedyś warto będzie zmienić, by reagować adekwatnie do sytuacji!
Pkt. 6 to nie atak, tylko przykład. Wzięłaś go do siebie, bo masz taki program, żeby brać.
Pkt. 3 i 4 Afirmacje to pozytywne myśli, zgodne z PRAWDĄ, wprowadzane do podświadomości w miejsce błędnych programów. Z tego wynika, że mogą również służyć poszerzaniu świadomości, a przeciwstawiać się zawężeniom świadomości.
Zarówno rozszerzenie jak i zawężenie świadomości to PROGRAMY, którymi operuje podświadomość. I tak jest aż do chwili OSTATECZNEGO OSWIECENIA. Ostatnie programy podświadomości znikają w chwili oświecenia. Bo jest to chwila, w której znika podświadomość. Wtedy pozostają programy Nadświadomości, ktorych się nie odreagowuje, mimo że są programami. Bo te programy nie są zawieszone na ego, a oswiecenie to nie chaos, tylko swiadomość praw wyższych, rządzących wszechswiatem.
Pkt. 1 i 2 Poczucie otwartości na Boga można uzyskać spontanicznie w medytacji, lub modlitwie. Ale niewiele z tego wyniknie, jesli się tego nie ugruntuje. Z tego wynika, że nie zamykam nikomu drogi, tylko pomagam utrzymać otwarte drzwi :)
Cieszę się, ze zgadzamy się w pkt. 5. :)
-
Jak się nie ma argumentów to się mówi- masz urojenia, co jest delikatniejszą formą jesteś głupia.
-
W tym przypadku "masz urojenia" jest wyłacznie odpowiedzią na Twoją tezę, że "nie masz urojeń, bo nie stosujesz afirmacji".
Nic więcej nie miałem na myśli :)
-
Od kilku lat pracując z afirmacjami dotyczącymi jąkania się i blokady mowy nareszcie udaje mi się znaleźć złoty środek i osiągać zadowalające mnie efekty.
Problem wcześniej polegał u mnie na tym że przy afirmowaniu za bardzo skupiałem się na samym jąkaniu sie i zaczynałem się na codzień blokować i jąkać jeszcze bardziej. Za mało też było afirmacji podnoszących samoocenę i poczucie bezpieczeństwa
Teraz robie coś takiego że afirmuje przez 3 dni że jestem wartościowy, normalny, godny szacunku nawet gdy się jąkam. Po tych 3 dniach robie dzień lub dwa przerwy od zwrotu "nawet gdy się jąkam" ale dalej afirmuje pozostałą część że jestem Wartościowy itd. i to fajnie działa. Dołożyłem też coś na bezpieczeństwo ale tego nie jestem do końca pewny czy dzięki afirmacjom można uzdrawiać traumy.