Pozytywne Inspiracje
Forum => OFFTOPIC => Wątek zaczęty przez: Kate wawa w 2013-10-02, 14:41:57
-
Co o tym myślicie, "najlepsza" śmierć to taka, kiedy człowiek jest świadomy tego co się dzieje, tu w tym przypadku do samego końca, znalazłam jeden filmik na youtube, który przedstawia ostatnie chwile Michele Causse, 75 letniej lesbijki, która w swoje 75 urodziny postanowiła "godnie" odejść, w sumie jak to ona określiła " bez spektakularnej przyczyny (czyt.choroby)" nie wiem jakiego słowa użyć po obejrzeniu tego, ale....hmmm....zaskakuje mnie jej spokój, totalny spokój w tym dla niej ważnym momencie. Jeśli ktoś ma ochotę podyskutować na ten temat, zapraszam, najpierw do obejrzenia:)
http://m.youtube.com/watch?v=vlJ8onG92ek
-
Hm, osobiście nie mam zdania, znaczy: jej życie i co mi do tego. Ale myślę, że prawo do krytyki mają tu osoby po 70tce, mooże po 60tce. Bo do pewnego wieku człowiek uważa się za nieśmiertelnego, ciało funkconuje super (wiadomo, czasem się pochoruje, ale nie wymaga ciągłej uwagi), a potem "koszty utrzymania" stopniowo zaczynają wzrastać...
-
hmmm Gdybym miała być nieuleczalnie chora, cierpieć z bólu lub sparaliżowana to pewnie chciałabym mieć możliwość skorzystania z takiej opcji.
Jedyny problem w tym, że taka opcja moze stwarzać pole do nadużyć, więc sama nie wiem. Na ten moment zdania nie mam.
-
Chodzi o to, że człowiek miewa takie słabsze momenty w życiu, że chętnie by skorzystał z takiej opcji jakby była na wyciągnięcie ręki.
Dopiero czas nas uczy pogody i po pewnym czasie gdy przejdziemy trudne momenty widzimy z wdzięcznością ile w sobie przetransformowaliśmy bólu i cierpienia w szczęście i spełnienie, pomimo choroby czy starości.
-
kto się zabija to w najlepszym przypadku powtarza wszystko i to w gorszych warunkach,
może są inne konsekwencje ,gdy ktoś niewyobrażalnie cierpi, ale to tez z czegoś wynika.
-
Przede wszystkim zalegalizować. Szczególnie w przypadkach typu: leży sparaliżowany kolo i ma już dość, nie chce żyć, przemyślał to, jest pewien, ale sam odejść nie potrafi, bo sparaliżowany. Trzymanie go tu na siłę, oraz karanie za pomoc w opuszczeniu tego świata jest złe.
-
a po co ?
przecież samobójstwo nie jest karalne
Nikt nikomu nie broni skoczyć z czystymi intencjami z mostu .
ale w wypadku osób sparaliżowanych tez nie mam sumienia aby cierpiały jeszcze dłużej,chociaz zastanawiam się czy one same takiego życia nie wybrały, by coś przerobić. a jak to przerwą, to czy nie przyjdzie im dorabiać resztę w kolejnym życiu. Może nie
Legalizacja będzie jednak rodziła patologie i nadużycia
-
no tak, zgadzam się, ale akurat w tym konkretnym przypadku kobieta była w miarę sprawna, oczywiście nie mnie oceniać, ale to tak jakby coś po drugiej stronie ją ciągnęło, jakby wyjeżdzała w podróż, ktorej nie moze sie doczekac-niesamowita, jej postawa, ale zastanawia mnie szerszy aspekt, dla takiego czynu, dla duszy, tak jak to Barnaba nakreslił, babka w sumie pełna wigoru, dlatego to mnie tak poruszyło.
w sumie to nosi znamiona samobójstwa...jakby na to nie patrzeć.
-
Są tu dwa aspekty. Pierwszy, to czy i jak wielkim "grzechem" jest opuszczenie tego świata w wybranym przez siebie momencie. Drugi, to czy należy (prawnie) na takie ekscesy pozwalać innym.
-
Heh, mimo wszystko wzbudza to we mnie mieszane uczucia - moze dlatego, ze wydaje mi sie smutne, czemu ktos calkiem sprawny nie chce zyc w ciele fizycznym. Moze postrzegam to jako rodzaj zobojetnienia.
Z drugiej strony - to, ze ktos sam wybiera, kiedy chce zakonczyc wcielenie w sumie jest w porzadku. Tym bardziej, jesli nie jest to "ucieczka przed trudna lekcja", kiedy ktos nie ma odwagi zebrac zniwa, tego co posial. Kobitka miala 75 lat, moze juz swoj karmiczny plan na wcielenie przerobila i nie czula sensu siedziec dalej w ciele. A wydaje mi sie, ze lepiej odejsc spokojnie, pogodnie i w zdrowiu niz dogorywac przez lata czy miesiace.
Z punktu widzenia prawa ja bym zalegalizowal, bo mamy wolna wole i prawo powinno to odzwierciedlac. Oczywiscie sa tylko watpliwosci - nie wiem, na ile dorzeczne - zwiazane z tym, ze ktos moglby naduzywac tego w stosunku do innych ludzi (manipulacje itp.) i zabijac w swietle prawa. Ale raczej mozna by to dosc latwo rozwiazac.
-
to nie jest kwestia grzechu/wiary/ religii ile pragmatycznego spojrzenia przez osoby z szersza świadomością niż przeciętna społeczeństwa,czyli dopuszczające istnienia czegoś takiego jak karma i reinkarnacja.
Kto wie czy nie ma racji w poglądach ezoteryków, że kto sam zabija może być nawet w kolejnym życiu sam zabity lub mieć obsesję zrobienia tego ponownie.
"czy należy (prawnie) na takie ekscesy pozwalać innym."
zdeycodwanie nie
bo bywają też samobójstwa ze zwykłego zblazowania, są tez z ciekawości poznania tego "co jest po drugiej stronie", są też być może gdzieś przypadki czy nawet techniki dobrowolnego opuszczenia świata z czystymi intencjami i bez skutków, ale to b.niebezpieczne eksperymenty.
-
Kobitka miala 75 lat, moze juz swoj karmiczny plan na wcielenie przerobila i nie czula sensu siedziec dalej w ciele.
A gdzie tu jest wiara w Boga ? wiara, że jeżeli rzeczywiście nic nie miałaby już tu do roboty to by ją zabrał ?
-
Mnie sie wydaje, ze najprawdopodobniej byla "ateistka":)
Ale "ateisci" to tez boskie istoty, moze Bog jej dal taki sygnal? Owszem, mozna by dyskutowac dlaczego w taki mrazie nie "zabral" jej we snie, ale czy nam sie tu nie uruchamia troche nasze chrzescijanskie pojmowanie Boga, troche jednak "osobowe"?
Moze Bog chcial jej dac poczucie, ze moze sama zadecydowac? Nie wiem, nie mnie to roztrzasac, ale jakos ciezko wyobrazic mi sobie Boga, ktory zaplanowal to dla niej inaczej, tylko ona go "ubiegla":)
-
No jakoś mnie to nie przekonuje.:)
Poza tym Łazariew pisze, że cierpienie się pojawia w życiu człowieka, gdy za bardzo odszedł od Boga, gdy świat materialny zdominował za bardzo życie człowieka i to ma dla mnie sens. Nic tak nie zwraca nas z powrotem do Boga i do świata duchowego jak właśnie cierpienie.
-
No jakoś mnie to nie przekonuje.:)
Poza tym Łazariew pisze, że cierpienie się pojawia w życiu człowieka, gdy za bardzo odszedł od Boga, gdy świat materialny zdominował za bardzo życie człowieka i to ma dla mnie sens. Nic tak nie zwraca nas z powrotem do Boga i do świata duchowego jak właśnie cierpienie.
Trochę jak w KK;) cierpienie Cię wyzwoli;)
A mnie po prostu uderza to, w jak obojętny sposób i "beznamiętny" Michéle bierze kieliszek z "trucizną" w jednym z artykułów określone to zostało, jakby brała od kogoś kieliszek z burbonem...czy można być tak wyluzowanym w Takim momencie...? Pyt. ret.;)
-
wracając do postulatu kopergamina to jak rozumiem chodzi o eutanazję osoby mocno cierpiącej, która sama wyraża taką decyzję i czy jej można prawnie umożliwić odejście.
to mnie przerasta, również nie mam zdania i cieszę się ,że nie ode mnie to zależy
ale generalnie jest chyba tak ,że osoba bez woli życia sama w końcu umiera.
-
ja nie piszę o Bogu w kontekście katolickim tylko o duchowości w nas, obszarze znacznie większym od nas, który gdy zawierzymy mu się pozwoli przejść na wyższy poziom. To jest ta sama duchowośc co np. w 12 krokach - dzięki temu mnóstwo ludzi wychodzi z uzależnień, a dlaczego uzależnili się, bo również doświadczali cierpienia.
-
"Nic tak nie zwraca nas z powrotem do Boga i do świata duchowego jak właśnie cierpienie."
ale kiedy ludzie zaczynają się modlić ? kiedy cierpią lub się boją. cierpienie może wyniszczyć ,może też niektórych otworzyć na duchowość
-
Poza tym też jeszcze należy pamiętać, że starość to jest stan umysłu: niedawno czytałąm o człowieku, który w wieku 98 lat nauczył się czytać i pisać, a w wieku 106 lat napisał i wydał książkę, która stała się bestsellerem. Zmarł 2 lata później.:)
-
http://www.tvn24.pl/belg-poddal-sie-eutanazji-po-operacji-zmiany-plci-brzydzilem-sie-samego-siebie,359398,s.html
-
Co uderza, to to, ze Michele lamie taboo tak lekko (wrecz bezmyslnie) jakby chodzilo o wyjscie po bulki za rog. Przedziwne podejscie do smierci, u osoby, ktora nie jawi sie jako mocno swiadoma (taka lekkosc mozna by domniemywac np u osob z doswiadczeniami mistycznymi). Przyszlo mi tez do glowy, ze to zajadanie sie czekolada to troche jakby takie ostatnie 'ssanie cyca', szukanie bezpieczenstwa, jak w freudowskiej fazie oralnej szukanie symbiozy z matka. Ale ciezko cos powiedziec nie wiedzac jaka ona na codzien byla.
A propos eutanazji wydaje mi sie, ze na teminalnie chorych wykonuje sie ja od zawsze i po cichu, w porozumieniu z chorym, rodzina. W koncu to nie tak trudno podac zwiekszona dawke leku by usmierzyc bol itp. A jak sie wyda to nawet w Polsce sad moze zastosowac nadzwyczajne zlagodzenie kary albo nawet odstapic od jej wymierzenia, jesli okolicznosci sa wyjatkowe. Mysle, ze takie uregulowanie ma sens, bo zostawia pewna furtke, nie otwierajac drzwi dla naduzyc.
-
Poczytalam troche o tej organizacji Dignitas, ktora pomogla Michele odejsc.
21% of people receiving assisted dying in Dignitas do not have a terminal or progressive illness, but rather "weariness of life". [...] i dalej: Although Dignitas and Exit provide little or no data into its activities, it is known that 21% of people receiving assistance by Dignitas and 65% of women attending Exit do not have a terminal or progressive illness.
According to Ludwig Minelli, Dignitas charges its patients €4,000 (£3,182/$5,263.16) for preparation and suicide assistance, or €7,000 (£5,568/$9,210.53) in case of taking over family duties, including funerals, medical costs and official fees.
Sa tez rozne kontrowersje ujawniane przezz bylych pracownikow.
-
Poczytalam troche o tej organizacji Dignitas, ktora pomogla Michele odejsc.
21% of people receiving assisted dying in Dignitas do not have a terminal or progressive illness, but rather "weariness of life". [...] i dalej: Although Dignitas and Exit provide little or no data into its activities, it is known that 21% of people receiving assistance by Dignitas and 65% of women attending Exit do not have a terminal or progressive illness.
According to Ludwig Minelli, Dignitas charges its patients €4,000 (£3,182/$5,263.16) for preparation and suicide assistance, or €7,000 (£5,568/$9,210.53) in case of taking over family duties, including funerals, medical costs and official fees.
Sa tez rozne kontrowersje ujawniane przezz bylych pracownikow.
Spora kasa na to idzie, ale z drugiej strony, równie dobrze można by było zrobić to po cichu w domu, łykając butlę leków....
-
ja nie piszę o Bogu w kontekście katolickim tylko o duchowości w nas, obszarze znacznie większym od nas, który gdy zawierzymy mu się pozwoli przejść na wyższy poziom. To jest ta sama duchowośc co np. w 12 krokach - dzięki temu mnóstwo ludzi wychodzi z uzależnień, a dlaczego uzależnili się, bo również doświadczali cierpienia.
Nie twierdzę, że piszesz w kontekście KK, ale mnie jednoznacznie słowo cierpienie się kojarzy;)
-
Ok, każdemu sie kojarzy zgodnie z tym co ma w podświadomości :)
Tak sobie jeszcze myslałam nad tym tematem i przyszło mi, że jakby śmierć była łatwodostępna to szybko by stała sie kolejną ucieczką od bólu i cierpienia, a niektórzy pewnie by się od niej mogli uzależnić.
-
Ludzie cierpią przewlekle, bo tak naprawdę boją się wejść do końca w swoje cierpienie i je przeżyć do samego dna.
-
Ok, każdemu sie kojarzy zgodnie z tym co ma w podświadomości :)
Tak sobie jeszcze myslałam nad tym tematem i przyszło mi, że jakby śmierć była łatwodostępna to szybko by stała sie kolejną ucieczką od bólu i cierpienia, a niektórzy pewnie by się od niej mogli uzależnić.
Ale nadal śmierć jest łatwodostępna, co tak naprawdę różni eutanazję na życzenie od zwykłego samobójstwa? Moim zdaniem nic.
-
Ale nadal śmierć jest łatwodostępna, co tak naprawdę różni eutanazję na życzenie od zwykłego samobójstwa? Moim zdaniem nic.
Bardzo dużo - raz, że podaje Ci to ktoś, nie Ty sam (zrzucenie odpowiedzialności)
- dwa, zaczyna być akceptowana społecznie, więc następuje również zwolnienie od odpowiedzialności. Odpowiedzialność jakby maleje, bo rozkłada się na całe społeczeństwo.
-
Karina,
tez uwazam, ze lepiej "przecierpiec" niz przed cierpieniem uciekac.
A z drugiej strony widze u siebie w pracy tych dziadkow, ktorzy jakby zawziecie trzymaja sie zycia, mimo iz najczesciej jest ono wlasciwie tylko wegetacja pelna bolu i frustracji - i znowu, nic mi do tego: staram sie rozumiec to po "lazariewowsku", ze w ten sposob jakos oczyszczaja "dusze" zanim opuszcza plaszczyzne fizyczna. Ale mysle sobie czasem: czlowieku, czego sie tak kurczowo trzymasz, odpusc juz sobie, odpocznij...Tym bardziej, ze cierpia i znosza to cierpienie bardziej lub mniej "godnie" (zazwyczaj mniej...), i non stop prosza o srodki przeciwbolowe.
Nie chce sie doszukiwac w gescie tej pani jakiejs ogromnej swiadomosci duchowej, ale tez nie widze zeby bylo to karmiczne przestepstwo:)
-
Jak tak dalej poszłaby zgoda, na tego typu działania, to szybko byśmy doszli do etapu wygodnickiego społeczeństwa, które z byle cierpienia ucieka w smierć i górna granica wieku by była np. 30 lat, bo po co sie dłużej męczyć.:))
-
Karina, i jeszcze to:
Poza tym też jeszcze należy pamiętać, że starość to jest stan umysłu.
Jasne, w ogole cialo fizyczne to stan umyslu. Takie podejscie mi sie podoba:)
Widocznie ta kobitka nie dala sobie opcji wiecznej mlodosci, pewnie zreszta w nia nie wierzyla.
Coz, trzeba by lepiej poznac taka osobe zeby miec jakies pojecie/zdanie na temat jej decyzji.
-
Karina,
Jak tak dalej poszłaby zgoda, na tego typu działania, to szybko byśmy doszli do etapu wygodnickiego społeczeństwa, które z byle cierpienia ucieka w smierć i górna granica wieku by była np. 30 lat, bo po co sie dłużej męczyć.:))
E, no wlasnie chyba nie. Spoleczenstwo, no coz, ludzie w wiekszosci (w tym i ja ma sie rozumiec) sa wygodniccy, to fakt. Ale raczej pociaga ich zycie w lenistwie, tak, zeby wszystko mieli podane na tacy, rozwiazane za nich, gotowe. Dlatego wierza sobie w religie, naukowcow, lekarzy, nawet wierza w to co mowia media i politycy, chociaz czesto deklaruja ze nie wierza:)Tam maja na wszystko rozwiazania, nie wazne jak krotkowzroczne.
Slowem, najlepiej dla czlowieka, zeby byl takim robocikiem o ktorego wszyscy dbaja, a on sobie zazywa przyjemnosci. Ale zeby ludzie dali sobie latwo to zycie odebrac, to watpie:)
-
Im ludzie będą bardziej wygodniccy (czyli unikający odpowiedzialności za siebie) tym częściej będą chorować (Łazariew pisze, że dzięki chorobom odpowiedzialność nie spada zwielokrotniona na młodsze pokolenia), gdy eutanazja byłaby dostępna, ludzie by z niej chętnie korzystali i porządek zostałby zaburzony. Mogłaby nastapić degeneracja społeczeństwa. Tak to widzę.
-
Znalazłam fajny cytat "Jeśli się rozchorujesz, traktuj chorobę jako swego nauczyciela, a nie coś, co trzeba nienawidzić."
-
Analogicznie, prawo zezwalające na aborcję na żądanie też mogłoby prowadzić do nadużyć, dlatego najlepiej zakazać, a jak ktoś bardzo chce, to po cichu znajdzie furtkę. JAKIE TO POLSKIE !!!1
-
Po co eutanazja?
Przecież zawsze jest wyjście - samobójstwo.
Jak ktoś chce, to znajdzie rozwiązanie!
No chyba że jest już od miesięcy nieprzytomny lub obłożnie chory. to może mu się nie udać.
A tak poważnie - prawo do eutanazji powinno obowiązywać. Bo eskalacja cierpienia nie jest żadną zasługą karmiczną.
-
Leszek,
Zgadzam się na całej linii :)
Należy wziąć pod uwagę jeszcze dwie rzeczy. Jedna, to że nie każdy jest tak świadomy jak osoby proponujące narzucenie innym siłą swojego punktu widzenia (heh). I dla tych mniej świadomych osób to nie będzie żadna lekcja, tylko kara. Bo nic się nie nauczą, tylko pogłębią cierpienie.
Druga, to że żyjemy w kulturze zachodniej w której śmierć jest tabu. I nasza duchowość też to odbija. Stąd potępienie dla samobójców (które jest trochę mniej zrozumiałe w kontekście reinkarnacji), do takiego stopnia że najlepiej byłoby tego zakazać prawnie. A czy oni zadają krzywdę komuś innemu niż sobie? Można powiedzieć że zadają bliskim, ale to dalej patrzenie z perspektywy tabu śmierci: w końcu to bliscy będą cierpieć, że muszą żyć bez tej osoby. Więc, taka osoba ma cierpieć fizycznie (i/lub psychicznie) tylko dlatego, aby inni nie cierpieli? To nadal wymaganie aby inni żyli (lub nie żyli) według naszych standardów. Czyli egoizm i to nawet nie zdrowy.
No i: czy na pewno karmiczne konsekwencje eutanazji będą takie same jak samobójstwa? Czy osoba umierająca boleśnie, potajemnie i w pogardzie i bólu rodziny odczuje to tak samo, jak osoba umierająca spokojnie w łóżku, z rodziną która to akceptuje?
-
Jeżeli chodzi o wartość cierpień a w tym o trwanie w cierpieniu aż do śmierci, to zgodnie z moim doświadczeniem widzę że cierpienie działa w dwojaki sposób:
1. silne cierpienie powoduje bardzo duże szkody w psychice, tworząc nowe niekorzystne przekonania, osłabiając, zniechęcając do życia, obniżając wibracje, napełniając negatywami, poczuciem bezsilności itd.
2. Z drugiej strony często tylko takie silne cierpienia są w stanie zmusić kogoś do zastanowienia się nad sobą i do zmuszenia go do szukania ratunku dla siebie i do podjęcia decyzji o zmianach.
Ta decyzja o zmianach wcale nie musi być podjęta w obecnym wcieleniu
-
to ważne co Leszek napisał ,ze w cierpieniu nie ma zasługi karmicznej.Moja podświadomość chyba zupełnie inaczej jeszcze to rozumie. Cierpienie zapewne sygnalizuje ,ze gdzieś popełniono błąd i w tym sensie zwraca uwagę na konieczność zmiany, aby właśnie już nie cierpieć.
-
W naszej narodowej świadomości zbiorowej cierpienie jest gloryfikowane (spuścizna chrześcijańska) i dajemy mu większą wartość niż na to zasługuje. To ma wpływ (nie wiem na ile uświadomiony) na publiczną dyskusję o eutanazji i pojedyńcze decyzje typu, wziąć, nie wziąć proszek przeciwbólowy ;)
-
Ja mam tak że jak wezmę proszek przeciwbólowy to potem na to miejsce i tak coś innego mnie rozboli. Więc już wolę przecierpieć. Ale nie zawsze tak jest, np nie musiałam odcierpieć tego że miałam znieczulenie przy wyrywaniu zęba.
-
Rok temu czytałam artykuł w "Dużym Formacie" GW z okazji 10-lecia zalegalizowania eutanazji w Holandii. Bardzo mnie poruszył, był tam m.in. wywiad z ponad 90 letnim Holendrem, który stracił sens życia i któremu prawo jego kraju na eutanazję nie pozwala. Pan nadal jest sprawny umysłowo, oglądał przejście Wenus przed tarczą Słońca (w dniu 6.6.2012, też rano wstawałam, żeby to obejrzeć ), dużo czyta, ale musi powiększać litery, do niedawna uczęszczał na basen i był w sekcji nurkowania, ale czuł się tam coraz bardziej dziwnie i obco wśród młodych, oddał też prawo jazdy, zachowując takie na prowadzenie wózka elektrycznego(chyba inwalidzkiego, tam starsze osoby jeżdżą różnymi pojazdami na pasach dla rowerów). Jedyne, co mu doskwiera, to potworna samotność, przyjaciele i znajomi dawno się wykruszyli, a rok wcześniej żona i córka zmarły na raka i ma dosyć życia w pustym domu,sam z książkami i komputerem. Pracował od wczesnej młodości do późnej starości, i po prostu nie ma towarzystwa. Czuje się niepotrzebny. Jemu eutanazja nie przysługuje, bo nie jest obłożnie chory. Więc zakupił sobie w Belgii jakieś tabletki, które tam są dostępne, a w Holandii nie do zdobycia bez recepty i kiedyś je prawdopodobnie zażyje. Nie pamiętam, czy wierzył w istnienie Boga.
Dotychczas myślałam, że eutanazja jest na życzenie, że można się zabić z powodu kaprysu, albo chwilowego odbicia. A to nie jest tak łatwo, przynajmniej w Holandii. Gdy byłam pół roku w tym kraju wiatraków i gejów,poznałam w parku wspaniałą 76 letnią kobietę, świetnie prowadziła samochód, jeździła do Francji do rodziny, znała biegle 3 języki-angielski, francuski i holenderski, i wcale nie myślała o kółku różańcowym, jak wiele jej rówieśniczek w Polsce.
-
Analogicznie, prawo zezwalające na aborcję na żądanie też mogłoby prowadzić do nadużyć, dlatego najlepiej zakazać, a jak ktoś bardzo chce, to po cichu znajdzie furtkę. JAKIE TO POLSKIE !!!1
Polskie nie polskie, ludzie to w wiekszosci tepe barany. Co do aborcji dyskotekowa niunia ze wsi chetniej sie za przeproszeniem wyskrobie niz kupi prezerwatywy bo to taki wstyd. Niektorych ludzi trzeba chronic przed samymi soba. Prawo dobre to takie ktore jest elastyczne i latwiej to osiagnac traktujac ludzi jak debili i dajac od tego wyjatki, niz regulowac wszystkie wyjatki. A ze w Polce tradycyjnie miesza sie prawo z encyklikami i narodowym meczenstwem to juz inna bajka.
Eutanazja w pl regulowana jest tak:
Art. 150. § 1. Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wyjątkowych wypadkach sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
Oznacza to jednak, ze nawet gdy sad postanowi odstapic od wymierzenia kary osoba pomagajaca komus odejsc bedzie miec slad w papierach, co oczywiscie moze wyplynac negatywnie na jej dalsze zycie (praca, kredyt, roznosci). Mi brakuje tu opcji calkowitego uniewinnienia ze wzgledu na nadzwyczajne okolicznosci, aczkolwiek nie jest to chyba niemozliwe, bo o ile dobrze pamietam to w prawie procesowym jest kilka opcji.
Dla porownania w UK karalnosc eutanazji moze siegac az 14 lat pozbawienia wolnosci.
-
Słyszałem wczoraj że 2% zgonów w Belgii to eutanazja.
2% Belgów x 4000 euro to duży rynek. A cielęta jak zwykle na to pojdą. Na głodującą Afryke ich wspolczucie juz jak zwykle sie nie rozociąga (ok, to nie ich teren, ale potwierdza to, że nie sa to względy humanitarne tylko spoleczne).
Sądze że "po debacie", , bardziej zewnętrznie, może też być motywowane irracjonalnym , kodowanym lękiem że takie coś może mi się przytrafić, że ja jestem odpowiedzialny za tych ludzi i ich cierpienie (bo nie zagłosowałem "za" eutanzają - poczucie winy) itd A więc to tak jak by się czuc winnym za to że pozwalam życ glodujacym w afryce :D
Dla mnie z duchowego punktu widzenia jest to jeszcze prostsza kwestia , mianowicie jest to całkiwicie bez sensu, bo motywowane jest to skończeniem z cierpieniem psychicznym (duchowym) a nie fizycznym. Co do fizycznego jest nawet w polsce powszechne leczenie polegające na uśmierzaniu bolu , gdy już nie da sie wyleczyc (osobom takim zostaly zazwyczaj tygodnie), więc nie o to się tu rozchodzi. Oczywiście że te leki osłabiaja organizm.
Wychodząc bardziej , mam wrażenie , że po śmierci do tej osoby dojdzie pewien szok, rozpacz, "co ja zrobiłam", że zabiła siebie , chociaz z innego poziomu siebei wyrazala wole zycia, ktora była silna, skoro żyła.
Jak ktoś miał debilne przekonania nt życia że został kaleką po czym zabił się, bo został kaleką, to się urodzi jako kaleka i będzie miał jeszcze fajniej. Inni ludzie jakoś umierają w wieku starszym żyjąc do koca normalnie i zajmujac sie swoimi rzeczami.
Nikt też nie powinien miec obowiązku pomagania komuś w samobojstwie. Jesli nikt by nie chciał tego zrobić to byłby to jego problem i on ani nikt nie ma prawa w jego imieniu tego od innych wymagać. Jeśli samemu mu przyjdzie to zorganizować może będzie większa świadomość co robi i że to jego decyzja i jego działanie.
Wtedy pozostaje kwestia ludzi którzy nie sa w stanie sie porozumiec z nikim (był taki przypadek jakiejs kobiety pare lat temu w usa) to już zostawie, bo są tu już inne kwestie ni to duchowe ni spoleczne, a mniejszego zła i mnie to nie interesuje i napisałem wystarczajaco ;)
-
W naszej narodowej świadomości zbiorowej cierpienie jest gloryfikowane (spuścizna chrześcijańska) i dajemy mu większą wartość niż na to zasługuje. To ma wpływ (nie wiem na ile uświadomiony) na publiczną dyskusję o eutanazji i pojedyńcze decyzje typu, wziąć, nie wziąć proszek przeciwbólowy ;)
Zgadzam się w 100%
A tak przy okazji, tak patrzę na statystyki i najwięcej eutanazji na życzenie przeprowadzana jest w krajach germańskich ( pomijając to,że ich a to stać) i tak jakoś przyszło mi na myśl, czy to czasem nie jakaś forma "odkupienia" za czyny przodków z IIWŚ,może to te biedne duszyczki, które nie potrafią sobie poradzić z tym jak potraktowali np Żydów. Sposób na "wyzwolenie", "oczyszczenie"?.....
A tak a propos filmiku, ktoóry zamieściłam, ta cała pielęgniarka Erika, która podaje lek to trochę jak taka kostucha....
-
Polskie nie polskie, ludzie to w wiekszosci tepe barany.
Z tym polemizował nie będę :-), ale dobre prawo, to takie, wobec którego jesteśmy równi. Tymczasem ta dyskotekowa niunia ze wsi, w przeciwieństwie do dżezowej prawniczki z miasta, nie ma możliwości, czytaj kasy, by ot tak wyjechać sobie na kilka dni do kliniki w sąsiednim, bardziej cywilizowanym kraju, wskutek czego musi konspirować w jakichś ciemnych norach. Władcy karmy minusują popieranie takiego niesprawiedliwego prawa.
-
"Niektorych ludzi trzeba chronic przed samymi soba. Prawo dobre to takie ktore jest elastyczne i latwiej to osiagnac traktujac ludzi jak debili i dajac od tego wyjatki, niz regulowac wszystkie wyjatki."
dokładnie tak,
z tych samych względów państwo nie popiera narkotyków.
nie wspiera się ewidnetnych patologii czy pojedynczych dewiantów
zmiany płci , eutanazje zdrowych ludzi na ich życzenie- to raczej duchowe wynaturzenia współczesnej kultury zachodu.
ps. btw jeszcze nie obejrzałem tego linku :stara lesbijka dokonująca samobójstwa, troszkę drastyczne :)
-
ps. btw jeszcze nie obejrzałem tego linku :stara lesbijka dokonująca samobójstwa, troszkę drastyczne :)
Koniecznie, gdyby nie ten filmik nie zaczęłabym wątku:)
-
A co poza tym, że babka odebrała sobie życie i nikt jej tego nie zabraniał, tylko zaakceptował to i pomógł to zrobić, jest takiego w tym filmiku że trzeba go obejrzeć?
-
Dla mnie z duchowego punktu widzenia jest to jeszcze prostsza kwestia , mianowicie jest to całkiwicie bez sensu, bo motywowane jest to skończeniem z cierpieniem psychicznym (duchowym) a nie fizycznym. Co do fizycznego jest nawet w polsce powszechne leczenie polegające na uśmierzaniu bolu , gdy już nie da sie wyleczyc (osobom takim zostaly zazwyczaj tygodnie), więc nie o to się tu rozchodzi.
A jaka korzyść jest w przeciąganiu życia, w którym człowiek jest tak naćpany że nie potrafi prosto myśleć? Nie wiem czy są inne, ale z tego co się orientuję to większość silnych leków przeciwbólowych to opioidy.
Anegdota: kumpel, który od różnorodnych środków zmieniających świadomość bynajmniej nie stroni, był obłożnie chory i dostał do kompletu ciężkiego zapalenia płuc. Bardzo go bolało, a jedynym skutecznym lekiem był bardzo mocny (Tramal bodajże). Wypił raz, po czym powiedział że już woli się już męczyć z bólem i że nigdy więcej tego nie weźmie. Powiedział że czuł się jak bezmyślne warzywo, nie mógł się na niczym skupić i na nic nie miał ochoty. Włączył sobie ulubioną strategię na komputerze (w którą grał latami) i mówił że jak zawsze od razu mózg mu zaczynał pracować co zrobić z tym, gdzie wysłać tamtych i jak się rozwijać, tak po tym leku nic. Po prostu jakieś kształty na monitorze.
-
"A jaka korzyść jest w przeciąganiu życia, w którym człowiek jest tak naćpany że nie potrafi prosto myśleć? Nie wiem czy są inne, ale z tego co się orientuję to większość silnych leków przeciwbólowych to opioidy."
To już temat inny niż eutanazja. O uśmierzaniu bólu farmakologicznie mówiłem w kontekście motywowania eutanazji cierpieniem człowieka.
A ogólnie, nie ma wg ciebie róznicy pomiędzy odebraniem sobie życia z rzekomo "własnej woli" (własnego widzimisie czy patologii umysłowej) , a tym że - powiedzmy - jak to się dzieje naturalnie, wewnetrznie (na poziomie jakimś głębszym) człowiek traci wole życia i umiera?
-
A co poza tym, że babka odebrała sobie życie i nikt jej tego nie zabraniał, tylko zaakceptował to i pomógł to zrobić, jest takiego w tym filmiku że trzeba go obejrzeć?
To w jaki sposób się zachowywała, tak jak to bodajże Ola określiła, "jakby szła do sklepu" tak po prostu....ok, każdy ma prawo zachowywać się jak chce, ale pewien sposób przeraża mnie jej spokój i chyba....obojętność dla sytuacji, i ona w tym taka " z życiem"....
-
Kończąc temat, dla mnie ten filmik to jest tragedia człowieka i jego nieszczeście i żal mi tej kobiety, nieszczęście to trwalo pewnie ponad 70 lat. Tak jak by to małe nieświadome namówione dziecko zrobiło jako rozwiązanie problemów to byłoby to dla mnie tym samym.
-
dzięki ,ja nie obejrzę :)
koszmary , wynaturzenia i tragedie, mało tego np. w superexpresie ?
-
Eutanazja - czy w ogole jestescie swiadomi tego jak sam zabieg przebiega i jaki wplyw jest na organizm? Na swiadomosc? Ze mozliwa i udokumentowana jest mozliwosc zachowania swiadomosci bez pracy mozgu i serca?
Identycznie jest z dawcami narzadow i syndromem Lazarza - to nie medycyna i nie uwalnianie od mek. Proponuje siegnac po literature medyczna.
Druga sprawa to to, ze dziwi mnie postawa paru osob. Na co dzien zwolennicy karmy, przerabiania lekcji i tego, ze wszystko co nas dotyczy i nas spotyka jest dla nas najlepsze, tecza i miloscia a teraz o eutanazji i ucieczce... ehhh :(
-
"zwolennicy karmy":D
zadamy prawa do posiadania i przerabiania karmy!
;)
-
dzięki ,ja nie obejrzę :)
<lubie to>
znaczy cytat, nie filmik ;)
-
Ze mozliwa i udokumentowana jest mozliwosc zachowania swiadomosci bez pracy mozgu i serca?
Gdzie jest udokumentowana?
-
Eutanazja - czy w ogole jestescie swiadomi tego jak sam zabieg przebiega i jaki wplyw jest na organizm? Na swiadomosc? Ze mozliwa i udokumentowana jest mozliwosc zachowania swiadomosci bez pracy mozgu i serca?
Identycznie jest z dawcami narzadow i syndromem Lazarza - to nie medycyna i nie uwalnianie od mek. Proponuje siegnac po literature medyczna.
Druga sprawa to to, ze dziwi mnie postawa paru osob. Na co dzien zwolennicy karmy, przerabiania lekcji i tego, ze wszystko co nas dotyczy i nas spotyka jest dla nas najlepsze, tecza i miloscia a teraz o eutanazji i ucieczce... ehhh :(
Zaintrygowałes mnie, o ile o syndromie łazarza coś mozna znalezc to juz o dawcach gorzej, moze masz jakies info na ten temat, gdzies gdzie moge to namierzyc? Medycyna to moje hobby, chetnie bym sie z tym zapoznala.
-
Gdzie jest udokumentowana?
Dokładnie.
-
Eutanazja - czy w ogole jestescie swiadomi tego jak sam zabieg przebiega i jaki wplyw jest na organizm?
Podaje sie smiertelna dawke pentobarbitalu, usypia, prowadzi do spiączki i porażeniaukładu oddechowego....troche skojarzylo mi sie z zastrzykiem wykonywanym podczas egzekucji w USA, tam tez podawane sa barbiturany, oraz m.in. silna dawka potasu na zatrzymanie akcji serca.
-
dokładnie tak,
z tych samych względów państwo nie popiera narkotyków.
[...]
ps. btw jeszcze nie obejrzałem tego linku :stara lesbijka dokonująca samobójstwa, troszkę drastyczne :)
Barnabo,
1) imho, filmik nie jest w ogole drastyczny. wskaznik przygnebienia nie wiekszy niz w przypadku opowiesci o wyjsciu po gazete za rog. natomiast czy cos wnosi to nie wiem. ja w sumie obejrzalam z ciekawoscia, ale zycia mojego nie zmienil.
2) mam podejrzenia, ze panstwo nie popiera narkotykow z calkiem innych powodow (niektorych narkotykow, bo niektore popiera bardzo mocno, choc chce sprawiac wrazenie, ze wcale nie popiera - patrz wyroby tytoniowe i alkohol)
:)
matek :)))
-
Nie mam pod reka ale postaram sie odszukac konkretnych odniesc do tekstow zrodlowych z bezposrednich badan z datami i nazwiskami.
Na chile obecna polecam kardiologa Pimma von Lommela, ktory prowadzil obserwacje na temat zachowania swiadomosci przy ustalej pracy serca i braku aktywnosci elektrycznej mozgu. Wyklucza calkowicie procesy chemiczne i procesy nerwowe jako element odpowiedzialny za swiadomosc. Najdluzszy podobno okres utrzymania zywej osoby bez pracy serca i mozgu to cos kolo godziny pod aparatura w czasie operacji gdzie pozniej pacjentka i tak wszystko pamietala i strescila przebieg zabiegu. Zajmowal sie tym bodaj przez 15 ostatnich lat razem z kilkunastoma szpitalami w Holandii gdzie temat eutanazji jest czesto, gesto i szeroko dyskutowany. Postac o tyle ciekawa, ze wszystkie badania ma skonsultwane w oparciu o innych lekarzy medycyny, scisla wiedze akademicka i kazde badania posiadaja pelen wypis lacznie z lista pacjentow.
-
Tutaj jedynie krotka wzmianka autora o czesci badan w odpowiedzi na obiekcje http://www.skepticalinvestigations.org/Mediaskeptics/vanLommel.html
-
Nie mam pod reka ale postaram sie odszukac konkretnych odniesc do tekstow zrodlowych z bezposrednich badan z datami i nazwiskami.
Na chile obecna polecam kardiologa Pimma von Lommela, ktory prowadzil obserwacje na temat zachowania swiadomosci przy ustalej pracy serca i braku aktywnosci elektrycznej mozgu. Wyklucza calkowicie procesy chemiczne i procesy nerwowe jako element odpowiedzialny za swiadomosc. Najdluzszy podobno okres utrzymania zywej osoby bez pracy serca i mozgu to cos kolo godziny pod aparatura w czasie operacji gdzie pozniej pacjentka i tak wszystko pamietala i strescila przebieg zabiegu. Zajmowal sie tym bodaj przez 15 ostatnich lat razem z kilkunastoma szpitalami w Holandii gdzie temat eutanazji jest czesto, gesto i szeroko dyskutowany. Postac o tyle ciekawa, ze wszystkie badania ma skonsultwane w oparciu o innych lekarzy medycyny, scisla wiedze akademicka i kazde badania posiadaja pelen wypis lacznie z lista pacjentow.
Ok, gdybyś coś znalazł chętnie się z tym zapoznam, pozdrawiam.
Ps. Obejrzałam cały dokument, którego fragment zamieściłam w linku, Michele powiedziała na 10 dni przed eutanazją, że dla niej życie straciło sens.
-
We mnie wzbudziło to jakies emocje (uważam to za normalne) i przez to obejrzałem jeszcze wczoraj przypadek innego gościa (było to po prawej jako sugestie). Tylko że ten był chory na nieulaczalna chorobe związana z zanikiem miesni (w tym oddechowych) i czekała go pewna śmierć. U niego było widać smutek z powodu tego wszystkeigo, także to na pewno inna sytuacja i konsekwencje karmiczne, tak mi się wydaje, bo to nie z poziomu jakiegos totalnego odciecia od siebie, a chyba troche ze strachu, przed choroba itp troche może z wkurwienia jakiegos na ta chorobe i nie pozwolenia jej na wziecie kontroli nad sobą. Jednak tez nie były to czyste intencje (czyli emocje go do tego popchnely) IMHO. Moralnie/ etycznie nie oceniam, jego sprawa.
-
We mnie wzbudziło to jakies emocje (uważam to za normalne) i przez to obejrzałem jeszcze wczoraj przypadek innego gościa (było to po prawej jako sugestie). Tylko że ten był chory na nieulaczalna chorobe związana z zanikiem miesni (w tym oddechowych) i czekała go pewna śmierć. U niego było widać smutek z powodu tego wszystkeigo, także to na pewno inna sytuacja i konsekwencje karmiczne, tak mi się wydaje, bo to nie z poziomu jakiegos totalnego odciecia od siebie, a chyba troche ze strachu, przed choroba itp troche może z wkurwienia jakiegos na ta chorobe i nie pozwolenia jej na wziecie kontroli nad sobą. Jednak tez nie były to czyste intencje (czyli emocje go do tego popchnely) IMHO. Moralnie/ etycznie nie oceniam, jego sprawa.
tez ogladalam ten filmik z anglikiem, ale uderza mnie ta roznica w tych dwoch sytuacjach.
-
nie wiem czy tutaj było to poruszane, ale ostatnio na pudelku ;) (przed chwilą potwierdziłam w innym miejscu) pisali o człowieku, który zmienił płeć, urodził się jako dziewczyna ale był odrzucany przez rodzinę i wszystkim przeszkadzało, że jest dziewczyną, gdy zmienił płeć to poczuł wstręt do swojego męskiego ciała no i jako że już nie było odwrotu poddał się eutanazji, a jako uzasadnienie podano cierpienia psychiczne nie do zniesienia. Niestety nie pisali czy poddał się jakiejś terapii przed całą zmianą płci, prawdopodobnie to rodzina wmówiła mu, że coś jest z nim nie tak, a on czuł się jednak kobietą.
myślę, że eutanazja powinna być dozwolona.
-
nie wiem czy tutaj było to poruszane, ale ostatnio na pudelku ;) (przed chwilą potwierdziłam w innym miejscu) pisali o człowieku, który zmienił płeć, urodził się jako dziewczyna ale był odrzucany przez rodzinę i wszystkim przeszkadzało, że jest dziewczyną, gdy zmienił płeć to poczuł wstręt do swojego męskiego ciała no i jako że już nie było odwrotu poddał się eutanazji, a jako uzasadnienie podano cierpienia psychiczne nie do zniesienia. Niestety nie pisali czy poddał się jakiejś terapii przed całą zmianą płci, prawdopodobnie to rodzina wmówiła mu, że coś jest z nim nie tak, a on czuł się jednak kobietą.
myślę, że eutanazja powinna być dozwolona.
Czytałam, mam mieszane uczucia w tym przypadku.
-
"zmienił płeć, urodził się jako dziewczyna ale był odrzucany przez rodzinę i wszystkim przeszkadzało, że jest dziewczyną, gdy zmienił płeć to poczuł wstręt do swojego męskiego ciała no i jako że już nie było odwrotu poddał się eutanazji"
Ja też bym go poddał eutanazji...
-
A to czemu?
-
A to czemu?
Tez mnie to ciekawi:)
-
Chyba się koledze uaktywnił wzorzec heteronormatywny aryjczyk.