Pozytywne Inspiracje
Forum => Wizualizacja i modlitwa => Wątek zaczęty przez: Mariusz w 2013-08-29, 17:09:41
-
W książce "Podróż do ojca ciekawości" są fajnie opisane prawidła zw z kreacją, całym procesem. Jest to pokazane na tyle łopatologicznie, że mój Analityk Wewnętrzny został ostatecznie przekonany :-)
Oto obszerny fragment - Bruce z towarzyszką po opuszczeniu ciał fizycznych dotarli do miejsca, które nazywają Centrum Planowania. Pracują w nim istoty zajmujące sie pomaganiem w kreacji(Pracownikami Świadomości)
"Pracownik Świadomości - Na początek przypomnijmy sobie, czym są linie wydarzeń
i w jaki sposób są używane w Focusie 15 w celu koordynacji i synchronizacji wydarzeń w świecie
fizycznym. Bruce, to jest przypomnienie specjalnie dla ciebie. Tak przy okazji, całkiem nieźle to
wyjaśniłeś w swojej trzeciej książce.
- W mojej trzeciej książce? - zapytałem.
- Och, trochę za bardzo wybiegam do przodu - odparł trzeci głos.
- Linie wydarzeń? - Denise była wyraźnie zainteresowana.
- Żeby to lepiej zrozumieć, możecie sobie wyobrazić wydarzenia w świecie fizycznym jako coś w
rodzaju koralików na sznurku. Jeden koralik - jedno wydarzenie. Jeśli ułożysz pewną sekwencję
wydarzeń w specyficznej kolejności, to tworzysz coś, co w Centrum Planowania nazywamy linią
wydarzeń. Przypomina to nawlekanie koralików na sznurek. Pojedyncze wydarzenia - koraliki - są
ułożone w zamierzonej kolejności, w porządku, który uwzględnia wszystkie inne.
- Do czego służą te linie wydarzeń? To znaczy, jakie wydarzenia mogą zostać w ten sposób
powiązane? - zapytała Denise.
- Wszystkie cykle wydarzeń, jakie tylko możesz sobie wyobrazić. Na każdym poziomie i ze
wszystkimi szczegółami. Możesz myśleć o jakiejś czynności fizycznej, na przykład o chodzeniu, jako
o bardzo złożonej serii wydarzeń koordynujących ruchy i napięcie we wszystkich mięśniach
biorących w tym udział. Jeśli zrozumiesz, jaką funkcję pełni każdy mięsień w ciele, możesz nawlec
razem sekwencję kolejnych ruchów każdego z mięśni, żeby w efekcie można było łatwo, z gracją,
przejść przez park. Oczywiście już teraz tak naprawdę rozumiecie to wszystko, inaczej nie
bylibyście w stanie przejść przez park.
- Jednak po to, żeby chodzić, trzeba użyć wielu mięśni w tym samym czasie. Jak można to
przedstawić na jednym sznurku koralików? - dopytywała się Denise.
13
- Pozostańmy przy tej samej metaforze. Załóżmy, że każdy mięsień ma swoją własną linię
wydarzeń, lub sznurek z koralikami. Żeby chodzić, wszystkie one muszą być najpierw ułożone
równolegle. Możemy ułożyć je w Focusie 15 w rzędach, a wtedy, wraz z upływem czasu, sekwencja
każdego sznurka pojawi się równolegle z innymi. W każdej chwili wszystkie równoległe wydarzenia,
konieczne, aby móc spacerować po parku, pojawią się w odpowiedniej kombinacji.
- Wraz z upływem czasu? - zdziwiła się Denise.
- Zanim przejdziemy do zagadnienia upływu czasu, musimy jeszcze wspomnieć o paru innych
rzeczach. Powiedzmy, że wiemy wystarczająco dużo na temat interakcji pomiędzy mięśniami i
rozumiemy, jakie ruchy w konkretnych liniach wydarzeń dotyczących mięśni muszą pojawić się
równocześnie.
- Ależ to ogrom informacji! - wyrzuciła z siebie Denise. - Jak ktokolwiek w ogóle może za tym
nadążyć?
- Sama robisz to za każdym razem, gdy idziesz na spacer do parku. Wymaga to tylko odrobiny
dostępnej ci uwagi. Teraz skup się, to bardzo ważne, żebyście zrozumieli kolejne pojęcie. To
podstawa pracy, którą wykonujemy w Centrum Planowania.
Pracownik centrum pokazał nam dwa sznurki. Wydawało się, że leżą na stole, ale równie dobrze
mogły też dryfować w przestrzeni.
- Teraz weźmy na przykład ten oto koralik na samym środku -powiedział, wskazując koralik na
sznurku znajdującym się po lewej stronie. - Reprezentuje ruch mięśnia, który musi zaistnieć w tym
samym czasie, co ten oto - tu wskazał na inny koralik, nawleczony na inny sznurek. - Wszystko, co
musimy zrobić, żeby mieć pewność, że ruchy te pojawią się w tym samym czasie, to położyć jeden
sznurek na drugim w taki sposób, żeby dwa zaangażowane w to koraliki dotykały się w miejscu, w
którym przecinają się oba sznury.
- To punkt przecięcia - wyrzuciłem z siebie.
- Dzięki, Bruce, masz rację. Punkty przecięcia linii wydarzeń to takie miejsca na dwóch liniach
wydarzeń, w których dwa zdarzenia nastąpią w tej samej chwili. To najważniejsze pojęcie, które
chciałem ci przekazać, Denise, i zarazem najważniejsza rzecz, jaką zajmujemy się w Centrum
Planowania. Nie ma znaczenia, czy dwie linie wydarzeń reprezentują sekwencję ruchów dwóch
mięśni, wydarzeń z życia dwojga ludzi czy wydarzeń dotyczących interakcji pomiędzy planetą
Ziemią a kometą. Pojęcie punktu przecięcia jest w każdym z tych przypadków jednym i tym
samym.
- Czy w tym samym punkcie mogq się przeciąć więcej niż dwie linie wydarzeń? - zapytała
Denise.
- Tak, oczywiście - odparł pracownik centrum. - Abyś mogła spacerować po parku, musisz
wykonać setki symultanicznych ruchów mięśni. Mogą one zostać przedstawione jako punkty
przecięcia się linii wydarzeń wszystkich zaangażowanych w to mięśni. Pamiętaj, że to tylko zwykły
spacer po parku, zwykłe ruchy mięśni, które sama kontrolujesz. W Centrum Planowania zajmujemy
się symultanicznymi wydarzeniami w życiu prawie sześciu miliardów ludzi na Ziemi, wraz ze
wszystkimi innymi towarzyszącymi temu rzeczami.
- Jak ktokolwiek może się w tym wszystkim połapać? - zapytała Denise. - Przecież taka
złożoność nie mieści się w głowie.
- To jedynie kwestia tego, jak wiele z tych informacji równocześnie może uświadomić sobie ten,
kto się tym zajmuje - odpowiedział. - W trakcie dalszych eksploracji możesz dowiedzieć się więcej
na ten temat. Oczywiście jeśli zechcesz.
- Bardzo bym chciała - odparła Denise.
- Dokładnie w chwili, gdy wyraziłaś taką intencję, pracownik Centrum Planowania umieścił linię
czasu/wydarzeń w Focusie 15, żeby ci w tym pomóc - zauważył nasz rozmówca.
- Czy tylko pracownicy Centrum Planowania są do tego uprawnieni? - pytała Denise.
- O Boże! Oczywiście, że nie. Każdy, włączając w to ciebie i Bruce'a, może układać linie
wydarzeń w całym Focusie 15, jeśli oczywiście będzie to robił w odpowiedni sposób. Bez wiedzy na
temat całego procesu jest to ryzykowne. W rzeczywistości największym problemem z Focusem 15
jest to, że każdy może się tam dostać. Nie uwierzylibyście, jaki bałagan czasami tam zastajemy.
Jacyś artyści/wandale graffiti malują linie wydarzeń wszędzie dookoła. Nie mają zielonego pojęcia,
jakie skutki niesie ze sobą bezładne wyrażanie intencji w różnych sprawach. Czasami nawet udaje
im się sprawić, że wydarzy się coś, o co proszą. Jest to jednak sukces pozorny. Jeśli bowiem nie
znają całego procesu, uboczne rezultaty i dodatkowe wydarzenia mogą w końcu spowodować utra-
tę tego, o co prosili.
- Czy dobrze rozumiem? Mogą oni stworzyć punkt przecięcia się linii wydarzeń, których sami
nie są świadomi? Na przykład jakiś facet „załatwia sobie" w ten sposób wygraną na loterii, a potem,
jadąc po odbiór wygranej, zostanie ranny lub zginie w wypadku?
- Nie wszystko przebiega aż tak dramatycznie, ale w zasadzie o to właśnie chodzi -
odpowiedział pracownik Centrum Planowania. - Bez wiedzy na temat procesu, jaki się toczy w
Focusie 15, można być narażonym na takie „wypadki".
- Jak więc bezpiecznie układać nasze osobiste linie wydarzeń w Focusie 15? - zapytałem.
- Poprzez odpowiednie wyrażenie intencji. Jest w tym zawarte pewne ryzyko, sam rozumiesz.
Jednak to najlepszy sposób.
- A jak powinno się wyrażać intencje w odpowiedni sposób? -padło pytanie ze strony Denise.
- Prostymi słowami, z myślą, żeby wszystkie punkty przecięcia uformowane w trakcie tego
procesu zgadzały się i jak najlepiej pasowały do reszty wydarzeń w twoim życiu i w życiu
wszystkich osób z tym związanych. Wyrażaj intencję nie przywiązując się do ostatecznego
rezultatu. Wówczas linia wydarzeń, którą powodujesz, sama odnajdzie swoją drogę w Focusie 15 i
dopasuje się w najlepszy z możliwych sposobów do innych linii wydarzeń, które już tam się
znajdują. W gruncie rzeczy my w Centrum Planowania robimy to w taki właśnie sposób. Jesteśmy
tylko bardziej uważni i świadomi całości procesu. Znając cały wzorzec, możemy przetestować
wszystkie pojedyncze punkty przecięcia oraz wykonać poprawki i zmiany, biorąc pod uwagę wiele
możliwości.
- Jesteś świadomy całości wzoru? Wszystkich już istniejących linii czasu/wydarzeń? - głos
Denise był pełen niedowierzania.
- Niejeden pracownik centrum jest świadomy całego wzorca. Nasze możliwości wydają się
astronomiczne ludziom fizycznie żywym. Żeby tutaj pracować, należy po prostu obejmować
świadomością cały ogrom informacji jednocześnie. Takie są wymogi. Gdybyś chciała nas w jakiś
sposób nazwać, to odpowiednie byłoby określenie Pracownik Świadomości, w skrócie PŚ.
- Pracownik Świadomości przywodzi na myśl gościa, który pracuje na platformie wiertniczej w
Teksasie - zaśmiałem się.
- Nieważne, za to dość dokładnie opisuje naszą rolę i funkcję w odniesieniu do rzeczy, którymi
się tutaj zajmujemy - odrzekł PŚ. -Jesteśmy świadomi ogromnej części wzorców w Focusie 15, więc
możemy dokonywać inteligentnych wyborów, które mają wpływ na przyszłość ludzkiej
świadomości.
- W jaki najlepszy sposób mogę umieścić linię wydarzeń w Focusie 15? - zapytała Denise. -
Najmniej ryzykowny i najbardziej inteligentny?
- Bez cienia wątpliwości. Taka byłaby moja pierwsza sugestia - odpowiedział PŚ.
- Bez cienia wątpliwości? - spytałem.
- Jeżeli wyrażając intencję, odczuwasz jakąś wątpliwość, to automatycznie wyrażasz intencję,
aby twoja wątpliwość zamanifestowała się równocześnie z pragnieniem. Gdy twoje wątpliwości się
manifestują, wówczas istnieje ryzyko, że uwierzysz, iż twoje pragnienie nigdy się nie spełni. Jeśli
wtedy powiesz do siebie coś w stylu: „No tak, wiedziałem, że nie osiągnę tego, czego pragnę",
wyrazisz intencję negującą spełnienie się pierwszego pragnienia. Dajemy wszystkim równe szansę i
nie oceniamy niczyich pragnień i intencji. Robimy jedynie, co w naszej mocy, aby je połączyć z całą
resztą Wzoru. Jeśli decydujesz się przekreślić pragnienie, w chwili gdy właśnie manifestują się
twoje wątpliwości, to oczywiście możesz to zrobić. Decyzja należy do ciebie.
- Innymi słowy, jeśli wątpię w możliwość spełnienia się moich pragnień w chwili wyrażania
intencji, to zaprzepaszczam szansę na ich zmaterializowanie?
- Niekoniecznie - odparł PŚ. - Jeśli w momencie, gdy wątpliwości się manifestują, zdajesz sobie
z tego sprawę i nadal po prostu wiesz, że twoje pragnienie jest ciągle w trakcie manifestacji, wów-
czas wątpliwości nie muszą przerwać tego procesu. Możesz powiedzieć do siebie: „O rany,
pamiętam, że podczas wyrażania intencji odczuwałem wątpliwości i właśnie w tej chwili one się
manifestują". Zaakceptowanie zdarzenia takiego, jakim jest, nie musi wówczas wykoleić całej linii
zdarzeń.
- Więc częścią tego procesu jest rozpoznanie, czy na samym początku odczuwałem wątpliwości?
- zapytałem.
- Najważniejsze, by intencja wyrażona była świadomie, wtedy będziesz miał najlepszą
możliwość rozpoznania wszystkich aspektów manifestacji twojego pragnienia. Sugerowałbym,
żebyś mówił nam bezpośrednio, tak jasno, jak tylko potrafisz, czego pragniesz. Jeśli dorzucisz
słowa: „niech tak się stanie" (być może już się z nimi spotkałeś), wówczas my, Pracownicy
Świadomości, zrobimy co w naszej mocy, żeby przeanalizować potencjalne punkty przecięcia i
ułożyć nową intencję w Focusie 15, tak aby jak najlepiej pasowała do już istniejących. Robiąc to w
taki właśnie sposób, możesz mieć pewność, że będzie współgrała z innymi, już istniejącymi
wydarzeniami w twojej linii, a także z powiązanymi z nią liniami innych osób. Czasami musimy
trochę pożonglować liniami wydarzeń. Bądź jednak pewien, że w końcu zawsze nam się udaje.
Pamiętaj, nie obawiaj się swoich wątpliwości. Naucz się je tylko dostrzegać. Jeśli zauważysz, że
wątpliwości manifestują się w trakcie całego procesu materializacji pragnienia, uznaj to za dowód,
że twoje pragnienie też się zamanifestuje, że wszystko jest jeszcze przed tobą. Nabierasz wówczas
więcej wiary i zaufania do całego procesu, jeszcze bardziej go wzmacniając.
- Czyli zasadniczo najmądrzej będzie, jeśli po prostu pozwolimy wam działać? - zapytała
- Tak, ale bądźcie uważni - odparł PŚ. - Wykonujemy bardzo skrupulatną pracę, dopasowując
wszystko, o co prosicie. Być może będziecie musieli obserwować swoje życie, i to bardzo uważnie,
żeby zauważyć, że to, o co prosicie, naprawdę się w nim pojawia. Wiele z tych wydarzeń nazywacie
zbiegami okoliczności, zwłaszcza jeśli nie byliście zbyt świadomi podczas wyrażania waszych
intencji. Klasycznym tego przykładem są ci, których nazywamy Artystami Graffiti i jednocześnie
Wandalami Focusa 15. Na wielką skalę, nieświadomie, rozpylają swoje intencje po wszystkich
ścianach, jeśli posłużymy się tu metaforą graffiti. My natomiast uwijamy się, żeby dopasować je do
całej reszty. Wszystko, co otrzymujemy w zamian, to coś w stylu: „Nie uwierzysz, myślałem o tym
niedawno. Co za zbieg okoliczności! Nie wierzę, że to się naprawdę wydarzyło!". Mogliby w końcu
zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi"
dalej jest jeszcze o przyczynach opóźnienia między zadeklarowaniem kreacji a jej praktyczna realizacją (chodzi o to, że pewne rzeczy muszą się po prostu wydarzyć fizycznie a to wymaga czasu) i o tym, co wpływa na przyspieszenie tempa realizacji
-
ja byłam coś w tym stylu jak PŚ, tylko bym to określiła WR :p Wyrównywaczem Karmy ;)
-
to jak to w końcu jest z tą karmą? ktoś to wyrównuje, czy jak?:) decydujemy sami, czy nie?
-
Indra,
Bruce zobaczyl kawalek rzeczywistosci, ktory przedstawil mu sie w taki a nie inny sposob, po czym zrozumial to tak, jak zrozumial, i napisal tak, jak napisal;)
Ty sama o wszystkim decydujesz i kropka. Najistotniejsza kwestia to dowiedziec sie, kto to jest Ty.
-
podobno jestem Bogiem ; ))))
-
na pewno jestes Soba:D
Pytanie, ile Ty masz wspolnego z wyobrazeniami o Sobie:)
-
nie wiem tego.
Na pewno nie poznałam jeszcze Siebie prawdziwej.
-
"ja" caly czas jeszcze uciekam przed Soba:)ciagle wydaje mi sie, ze za duzo mam do stracenia;)
-
a tu nic do stracenia nie ma, oprócz iluzji. Ja tymi iluzjami jestem już okropnie zmęczona. A iluzja cierpienia daje mi w kość najmocniej. Tak w ogóle to ja naprawdę lubie moje ego, ale jak mnie wkręca w te moje dramaty to wymiękam. Nie mam już na to siły.
-
Cierpienie powstaje w wyniku postrzegania iluzji jako rzeczywistej. Przezywalem dramaty sercowe wiele razy, i powiem Ci szczerze, Indro, ze jest to jedna z lepszych zabaw. Wydaje sie to bardzo realne, wazne, emocje szaleja. A przy tym nie ma zagrozenia ciala fizycznego itp. Naprawde fajna zabawa, tyle ze meczaca po jakims czasie.
Sam nie wiem, czy juz sie "wybawilem" po moich ostatnich dramatach, czy jeszcze kiedys mi sie zachce. W sumie, fajnie byloby isc w kierunku mniej moze dramatycznej, ale spokojniejszej zabawy:)
-
Zdecydowanie. Jest to rzeczywiście niezła jazda emocjonalna, bez zagrożenia ciała fizycznego, a trzepie konkretnie. Może Tobie się już wyszumiało pod tym względem ; ) Spokojniejsza zabawa z pewnością jest o wiele korzystniejsza.
No i to prawda, że to wydaje się bardzo realne, a świadomość jednak ogromnie ograniczona. Ja czasem wpadam w taką nieprzytomność, że mam wrażenie, iż ból się nigdy nie skończy, że tak już zostanie i będzie zawsze. Najgorsza iluzja ever.
Nie wiem tylko na ile u mnie ten cały cyrk jest spowodowany zachłannoscią na emocje (jako UCA nie mam tego jakos duzo), a na ile jest to po prostu karma, czyli efekt moich wczesniejszych decyzji i wyborów bo zdaje się, że niezle sobie kiedys tam namieszałam i teraz staram się odkręcać. Serio jestem już cholernie zmęczona. Zbyt wiele razy, zbyt długo i zbyt mocno takie rzeczy przechodzę.
-
Oczywiscie, swiadomie przeciez do tego nie dazymy. Jako "ja" chcemy przezyc cos przyjemnego, a nie jazdy. Pytanie, na ile przytomnie. Na ile w ogole zdajemy sobie sprawe, co to znaczy "przytomnie"? Z perspektywy czasu widze po sobie, ze tam, gdzie sercowo cierpialem, to jednak pchalem sie na wlasne zyczenie w iluzje. Tzn. urok skusil, ale nie bylo to "moje miejsce". Skusilem sie na iluzje, chcialem oprzec swoje "szczescie" na czyms nierealnym, to i nic dziwnego ze predzej czy pozniej musialo "pierdolnac":)
W kazdym razie z perspektywy czasu widze, ze poddawalem sie iluzji w jej "pozytywnym" biegunie. Tylko, ze "karma" potrafila byc na tyle silna, ze albo nie odroznialem jej od rzeczywistosci, albo dobrze sam przed soba udawalem, ze nie odrozniam:)
-
Jasne, świadomie chcemy radości i spełnienia, a podświadome intencje zwykle bywają inne. I mam ostatnio wrażenie, że o to się wszystko rozbija, właśnie o intencje. To oczyszczenie i uzdrowienie intencji pomaga oczyścić karmę.
Pchałeś się swego czasu na własne zyczenie w iluzje, ok.. ale czy miałeś realne sygnały tego, że to będzie iluzja? ja raz miałam konkretne sygnały, że w danej relacji znajdę tylko niespełnienie, ale wlazłam mimo tego (b. silna karma z tym konkretnym egzemplarzem). No ale teraz nie mialam żadnych sygnałów ostrzegawczych, a wręcz odwrotnie i czuję się oszukana. Wiec kwestia świadomości pozostaje nadal otwarta.
Trudno się samemu zorientować, czy odróżniamy karmę od rzeczywistości, czy nie. Jak się jest w srodku czegoś, ma się emocje, to naprawdę szanse są marne na trzezwe spojrzenie.
-
Indra,
Nie ma co się gnębić za to, żę wydawało się że wszystko będzie super -- człowiek uczy się całe życie. Zobacz na to z tej strony: nawet taki Leszek po ilu latach rozwoju się ożenił, bo wszystko wyglądało jak cud miód i orzeszki, i co wyszło :D A na pewno dużo się z tego nauczył.
Wiele pchań w niefajne sytuacje pomaga przerobić te same rzeczy intensywniej (albo: w ogóle!). Inaczej człowiek by tylko siedział na dupie i nie ruszał bo boli. To jakby być zawieszonym w zerowej grawitacji: nagle w coś się uderza i może boli, ale wreszcie można zadziałać, a nie tylko bezowocnie machać rękami :)
-
Indra
Ja zupełnie inaczej tłumaczę to co cię spotyka.
Ty szukasz miłości, tej której nie dostałaś w dzieciństwie a cierpisz dlatego że jej nie masz i masz poczucie że ją straciłaś. Szukasz na zewnątrz tak jak w dzieciństwie, bo w dzieciństwie dostawało się ją z zewnątrz.
-
Nie jestem zdania ze człowiek uczy się całe życie, człowiek uczy się dokładnie tyle ile jeszcze czasu nie chce sam siebie szanować i kochać. Odnośnie tematu o którym piszecie.
-
Magda, ból jest wtedy, gdy jest w co ugodzić
-
Lynd
dzięki za to spojrzenie :)) No ok, w jakiś sposób to do mnie przemawia. Chyba dużo tutaj zalezy od mojego poziomu świadomości, czy też gotowości wewnętrznej na przetransformowanie problemu. Bo zauważam, że istnieje pewien problem. Problem w tym problemie polega na tym, że historia się powtarza po raz wtóry. I tu pojawia się pytanie- czy ja nie jestem w stanie nic z tym zrobić i muszę to w kółko odgrywać, czy też po prostu wcześniej robilam, coś zle, coś w mojej pracy pominęłam, że znowu sytuacja się powieliła. Jednak chciałabym w końcu wyjść poza ten zakichany schemat. Więc chcę w końcu własnie zadziałac, a nie tylko bez sensu machać rękami i płakać, że boli :)
Na razie jestem w fazie radzenia sobie z emocjami, ale wiem, że do głębszej transformacji muszę zająć się przyczyną tych moich historii. Bo one jakąś przyczynę na pewno mają, nie? : )
-
Olga
też mam takie przemyślenia czasem. W sensie przychodzi mi na myśl jakaś osoba, która jest mocno rozwinięta duchowo. Ona na moim miejscu tylko by się usmiechnęła i nie przejęła w ogóle sytuacją : ) to byłaby tylko taka chmurka na horyzoncie. A dla mnie wielki dramat, bo ja siedzę w innej perspektywie.
Inga
masz dużo racji. Aczkolwiek mam wrażenie, że istotę problemu przywlokłam ze sobą z czasów wcześniejszych niż tegożyciowe dziecinstwo :)
-
Inra, wetne sie w Twój post do Lindy Ewans;)
To ze koło sie wciąż kręci nie musi oznaczac że robisz coś źle. Karma to nie jest takie chop siup tralala. To sa warstwy, warstwy warstw i inne misterne koronki. Zaufaj ze gdy naprawdę pracujesz z tym, gdy masz w sercu dobrą intencję, to to stopniowo schodzi. Wszystko jest ostatecznie i pierwotnie ze sobą połączone, znaczy to też, że "ogólna" praca nad sobą przynosi efekty w reszcie warstw. Ufaj, ufaj, bądź cierpliwa, relaksuj się często, odczuwaj w calym ciele a szczególnie w swoich "dziurach" słowa kocham Cię, bez powodu, bez żadnego warunku, poprostu kocham
-
Olga
tak, staram się tak ufać. Teraz naprawdę manifestuję silną intencję, mówię często Bogu i sobie samej, że już jestem gotowa to uzdrowić i przetransformowac i proszę o prowadzenie mnie w tym kierunku, nawet jesli nie wiem dokładnie, co i jak i skąd. Wierzę, że to się prędzej czy pózniej dokona.
na pewno tam są rózne warstwy, jasne. Ja to bym chciała wszystko na już (w sensie uzdrowienia), a tu niestety muszę wykształcić pewną cierpliwość.
Często też mówię sobie, że kocham siebie bezwarunkowo. Czasem nawet udaje mi się to poczuć.
-
No to pięknie, naprawdę:)
Z czasem przychodzi spokój w umyśle i świadomość że to co jest jest w pewnym sensie właściwe i że aby poszło optymalnie najszybciej- to nie powinno się tego przyspieszać. Świadomość tego co jest i tego jak z tego wyjść a "pragnienie" uzdrowienia często są różnymi jakościami
-
no ok, rozumiem, że "pragnienie" nosi znamiona braku i pewnego rodzaju presji, że musi być już, że ja CHCĘ, ale nic z tego nie wynika. Podświadomość kręci się w kółko i tyle.
Powoli jednak czuję, że ten spokój na mnie spłynie. I to zaufanie, że wszystko idzie dobrze również czasem mi się pojawia, jak mi nieprzytomnosc opadnie. mam wrażenie, ze tym razem zrobię krok dalej w uzdrawianiu, niż ostatnio, taką mam nadzieję
-
"no ok, rozumiem, że "pragnienie" nosi znamiona braku i pewnego rodzaju presji, że musi być już, że ja CHCĘ, ale nic z tego nie wynika. Podświadomość kręci się w kółko i tyle. "
No własnie wynika tylko tego nie widzisz gdy w tym jesteś. Wynika to że kręcisz się coraz głębiej i że masz więcej napięć.
Pragnienie choćby czegoś wzniosłego to oczekiwanie. A oczekiwanie to napięcie. A jak nie pójdzie tak jak oczekiwałaś? Bo oczekiwanie zawsze zakłada pewne warunki? bo stworzone jest z warunków. {Dlatego dla mnie np kreacja idealnego partnera wg koloru włosow itd to majaki i ego.}
Ale prawdą jest tez to, że pragnienia sa czymś bardzo z nami związanymi, nasza osobowośc bazuje na tym. jest to bardzo silne przyzwyczajenie, odruch.
Najlepiej znać po prostu kierunek, wybrać drogę do..,i iść. Im mniej wyobrażeń, nastawień tym lepiej, droga na skróty, bolesna dla Ego, ale owoce jakby smaczniejsze a smak nieustający. Serce to kompas i barometr jakości, to naprawdę wystarczy, ale najpierw trzeba to odbudować i rozsunąć fałszywy grunt, ślepe przekonania itd
Czuję ze sie w Tobie gotuje, a ta strawa pachnie mi dobrze
-
się gotuje, to prawda. Ciesze się, że zapach unosi się przyzwoity ; )
oczekiwania jeśli teraz jakieś mam, to tylko takie, że zostanę dobrze poprowadzona do uzdrowienia, a miarę procesu będę coraz bardziej świadoma tego, co się we mnie dzieje i gdzie mam dalej iśc, co mam poruszać. No i chciałabym, żeby to, co mnie obciąża poszło jednak nieco szybciej niż za np. 20 lat ; ) więcej grzechów nie pamiętam : )
jak już pisałam kiedyś- dla mnie teraz celem samym w sobie jest uzdrowienie obecnych emocji oraz uzdrowienie we mnie tego, co skłania moją pś do kreowania sobie cierpienia, a nie de facto stworzenie związku z kims tam. Chciałabym kochać siebie tak, jak Bóg mnie kocha. To jest moje marzenie.
-
Tak sobie pomyślałam, że najlepiej pragnienia zamieszczać w szczerej modlitwie do WJ, a po za modlitwą zając sie niepragnieniem. Czyli może duzo sie modlic na pewnym etapie uzdrowień:)
To śliski temat, to pragnienie. On z czasem sam sie przeszkształca w niepragnienie, gdy uzyskujesz już ten względny balans w umyśle [ chyba ze trafisz na jakąs karme a ona zawsze rozbudza pragnienia, nie wazne czy złe czy dobre]
Tak samo jak z czasem wogole zamieniają się rózne proporcje, na początku np robi się duzo sesji, jest to własnie pragnienie wyjścia z czegoś, taka siła nośna, i o ile to pragnienie nie urasta do nieprzytomności i transu to jest ważnym pchnięciem, ambicją, takim kopem pozytywnym, a potem np wchodzi się w odwrotny etap stopniowo, gdzie robi się mniej sesji a więcej jest się w "niepragnieniu" czyli w medytacji. Ale jest to słuszna droga :) Powiedzialabym ze naturalna czyli konieczna. takze Twoje oczekiwania są pchnięciem siebie samej w lepszy rejon:)) [ bo moze xle sie zrozumialyśmy, nie chodziło mi o to, by przestać chciec sie uzdrowić]
-
teraz jeszcze chyba jestem jeszcze na takim etapie, że wlasnie sporo modlitwy, sporo pracy nad sobą, intencjami, przekonaniami. Jak mi się uda nieco przeczyscic teren to zajmę się bardziej po prostu byciem : ) co nie znaczy, ze teraz sie nie zajmuję, po prostu te trudne emocje jednak mi ciążą i znieprzytomniają.
ja rozumiem ze to nie chodzi o to, zebym przestała chciec się uzdrowic. Poziom niedziałania jest jednak jeszcze przede mną.
Ale czuję, że czeka mnie upragniony Spokój.
-
Indra, każdy etap ma w sobie piękno, Ty masz etapy przed sobą, ja mam etapy przed sobą,wszyscy mamy etapy przed i za, tak to juz jest i to ze tak jest to jest ok
Życzę Ci tego spokoju, poczujesz wytchnienie^^
I na dobranoc, pamiętaj ze Ty to wszystko już w sobie masz.
A te wszystkie zabiegi maja Ci tylko o tym przypomnieć...dlatego nie ma lepszych, nie ma gorszych
-
dziękuję :* ta świadomość jest bardzo ważna dla mnie. staram się nie stracić tego z oczu.
-
Bardzo przypominasz mi swoją dobrocią i takim czymś mięciutkim pewnego pana [ pozdrawiam Klu]
To sa wspaniałe subtelne wibracje, i o czymś tez świadczą:) erd nie ma tu nic do rzeczy. Trzymaj się Gwiazdko, świeć nam a my Tobie
-
dziękuję, aniołku :) a wiesz, w tych chwilach, kiedy daję sobie miłość i mówię, że siebie kocham to często zwracam sie do siebie własnie Gwiazdko, tak jak Ty :)))
Może i nie mam 30 erd, tylko trochę mniej, ale za to wyrażam wolę rozwoju i poddania się Bogu. To już jakiś początek.
-
:)
W nocy trochę myślałam o tych pragnieniach
Doszłam np do refleksji ze one zmniejszają się z czasem, z uzdrawianiem, aż w końcu pozostaje to jedno. A żeby to ostatnie zrealizować, trzeba je "porzucić".
Inna refleksja jest taka, że kto jest już całkowicie gotowy- nie pragnie tylko ma [ nawet jak nie ma]
Czyli pragnienie jest pewnym koniecznym pomostem między tym kto odnajduje siebie, a odnalezionym.
-
To te pragnienia nie są wcale takie najgorsze ; ))
-
Ja to widze tak. Kreacja, materializacja to efekt uboczny wiekszego procesu, w ktorym usuwamy bariery miedzy 'nami' a boskoscia, czy jak to nazwac, i wtedy co potrzebne dzieje sie samo. Nie ma co porzucac pragnien i walczyc z nimi jak z wiatrakami, one same odpadaja w trakcie tych zmian, jak sztuczne osobowosci.
-
tak Ola i Magda:)
Dla mnie są pragnienia i Pragnienia. Jak miłość i Miłość. Wiadomo że pragnienia określają nas, nasza drogę, mówią że jest droga do przejścia, celem pragnienia jest doświadczenie czegoś. To może być chęć doświadczenia jak się jeździ ferrari, chęć doświadczenia spokoju i ciszy, chęć podziwiania krajobrazów, chęć oświecenia. Chęć czegoś szczytnego może być złą chęcią a chęć doświadczenia czegoś ziemskiego może być lepszą chęcią- wszystko zależy od tego co powoduje tą chęć, pragnienie, w jakim jest się etapie i czy panuje na nim zgodność. Przyszło mi że jeżeli pragnienie jest głosem serca, powrotu do siebie, to jest to dobrym pragnieniem. A jeżeli jest głosem umysłu, ego, podświadomości, to jest to już sztucznym pragnieniem, które samo by puściło gdyby tak dotknąć igłą napompowany balonik. Takie pragnienie zawsze jest głośne, tzn czuć to energetycznie od innych bo jest też presją że ma się tak stać. Jest sztucznym tworem, nie wygodnym, taka etykietka krąży wokół osoby z treścią, ale to są wg mnie warstwy warstw a nie Serce, to są kolejne samooszukiwania się, zamykania na uzdrowienie. No ale co z „pozytywnymi kreacjami” ? na pewno nie kreuje ich nasza jaźń, to znowu my kreujemy, z poziomu niezaspokojonej osobowości. No ale przecież to że życzymy sobie dobrze nie jest złe. Złe jest kreowanie bez zwrócenia uwagi na to dlaczego się kreuje, bez zwrócenia uwagi na to czego mi brak w sobie ze potrzebuję kogoś/czegoś blisko i na stale by być w ciągłym zasilaniu, ssać energie z otoczenia i „być spełnionym”. Ok., zatem pojawia się kolejne pytanie, czy mam porzucić marzenia np. o związku i tylko się uzdrawiać? Myślę ze nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo nie chodzi o to by robić coś przeciwko sobie, nie chodzi też o to by robić coś i się porównywać do innych, czuć się lepszym od nich lub gorszym w wyniku znajomości pewnych „prawideł” i stosowania ich, bo to zawsze prowadzi do nieszczęścia, depresji, bo to nie jest zgodne ze sobą. Najpierw człowiek żyje zgodnie ze swoją osobowością, a potem wychyla się, lub nie, po za osobowość i zaczyna żyć zgodnie z tym co odkrył w sobie na pytanie „kim tak na prawdę jestem, a kim nie jestem”.
Są dla mnie pewne prawdy i nie prawdy a nie konkretne odpowiedzi nt tych pragnień, np. prawdą, mądrością dla mnie jest że:
- jeśli chce cos kreować to na pewno nie dlatego bo już to mam więc..? więc to się SAMO pojawi [ jeśli jest ] gdy zajmę się sama sobą, wejdę w proces wewnętrzny, a jak się nie pojawi, to już wtedy będzie to na prawde ok. [ wolność od celu kreacji przez uzdrowienie siebie]
- czy moja jaźń naprawdę czegoś chce?
-pragnienie może być modlitwą i to jest piękne, piękne są modlitwy w temacie swojego przejawienia, innych, w temacie wzrostu świadomości, swojego i innych itd.
-pragnienie może mocno zaślepić gdy zamienia się w trans, nakręcenie, może jeszcze bardziej odciąć nas od uzdrowienia, od kontaktu ze sobą, od drogi do wyjścia z tego wszystkiego, staje się obsesją, niebezpieczną tez dla innych
-pragniennie może być życzeniem dobrym lub złym
-pragnienie moze być czymś do odreagowania, czyms zakodowanym [ cos gdzies nas pcha i odbieramy to za pragnienie]
-pragnienie moze być tez cudzym pragnieniem np astralnym, ale to wsadze do powyrzszego punktu
-wszystkie pragnienia sprowadzają się do tego jednego ;) Ale jedni chcą się zaspokoić, a inni odnajdują spokój spełnienia w Jaźni i niczego wiecej już pragnąc nie muszą
- im bliżej, tym większy spokój i zrozumienie, że sam jestem swoim pragnieniem i mogę mieć to TU wiec pragnienie jest już jedynym co mnie oddziela od Jestem
-
Pragnienia są też karmiczne, duchowe i zwykłe, chcące się realizować, tez warto o tym wspomnieć
-
A jak odrózniamy jedne od drugich i z czym wiazą się dane roznice?
-
Pamiętam że w zakonach głowną drogą rozwoju duchowego było uwalnianie się od pragnień a celem było nie pragnąć niczego oprócz Boga.
A w tym wcieleniu miałam ogromny lęk przed pragnieniami.
-
Abstrahując od dyskusji o pragnieniach.. ja czuję, ze spelnienie w jakims temacie, który jest dla nas wazny jest nieodzowną częscią rozwoju. Chodzi mi o to, ze dusza się nie oswieci, jesli czuje się niespelniona w materii, zwiazkach, itp. Dlatego warto otwierac się na spełnienie a nie na siłę uwalniac od pragnień.
-
Tak to prawda:)
Nie chodzi o to by uciekać, ja tego nie napisałam, chodzi tylko o pewną szczerość ze sobą
To właśnie te takie pragnienia karmiczne które pragną sie realizować, którymi gdzieś tam podążamy wskutek nie spełnienia w tych tematach, dobrze jest pozwolić sobie by się zadziały, tylko żeby się niektóre zadziały, np cudowny harmonijny związek- to trzeba tak czy siak najpierw zająć się sobą, a żeby byc bogatym to skupic sie na tej energii, czyli kazde nasze pragnienie które jest efektem przepracowania wiąże się z przepracowaniem:)
koniec końców, gdy podchodzi sie do pragnien uczciwie i przytomnie- służą nam :)
-
Tak, własnie tak samo ja to postrzegam : ) bardzo fajnie to podsumowalas ; )
-
I jeszcze warto dodać,z takich ładnych rzeczy, że czasem odbiera się jako pragnienie Inspirację płynącą "z góry"
(Nie pisalam o tym w tamtym poście bo ja go troche w innym kontekście pisałam, czego nie napisałam i faktycznie można go odebrać " siedz i milcz" :D;)
-
Ja tego posta tak nie odebralam : )
A insporacja z Gory w kontekscie pragnienia jest bardzo ciekawa. Nie jestem pewna, czy tego doswiadczylam. Chyba nie. Choc czuję pragnienie większej jednosci z moim WJ ; )
-
Olga,
Gdy podchodzi sie do pragnień uczciwie i przytomnie - służą nam :)
Jak miło :))
Indra,
Warto otwierać się na spełnienie a nie na siłę uwalniać się od pragnień .
Dokładnie !
:)
-
Uwalnianie się od pragnień które są gdzies tam wpisane w naszą dobra drogę, to jak odciąć sobie głowę. To już jest obciążeniem a nie uwolnieniem.
Z tego co widzę u siebie, spełnienie było, jest mi potrzebne bym mogła iść dalej w rozwój duchowy, dokonanie spełnienia uwalnia w pewnym sensie od obiektu spełnienia [ a tak naprawde od własnego napięcia i czekania], jeśli dotyczy to związków to nie oznacza to końca [ choc czasem tak], tylko inna jakość relacji bo nasz stosunek jest już inny do tej osoby, bardziej piękny tak naprawdę, wdzięczny, wolny od dążenia, tacy ludzie po prostu Są :)
Pragnienie sobie jest, a to co my z nim robimy to juz inna sprawa, robimy w zalezności od punktu widzenia i siedzenia, najwazniejsze jest to, by robić wszystko w zgodzie ze sobą, ze swoja drogą, ze swoim sercem, dlatego warto pracowac nad kontaktem ze soba, miłością, nad wlasna drogą- bo wtedy wszystko jest prostsze, czystsze i szybciej następuje
Indra, ta inspiracja z góry to moze być takie pchnięcie Ciebie [ tak sie to odczuwa chyba ogólnie] w jakis pozytywny rejon, np czujesz że możesz to teraz uzdrowić, to teraz zrobić, tam pujść, czujesz ze to co masz ochote zrobic bedzie miało jakieś pozytywne skutki których narazie nie widzisz, ale czujesz intuicyjnie, odgórnie. jak masz kontakt z WJ, z istotami duchowymi, opiekunami itd
-
Ola
Ja obecnie czuje duzy impuls do oczyszczania karmy zwiazanej z męzczyznami. Mam wrażenie, co zresztą wyazlo mi tez nawet w pewnej analizie, że częsc mojej duszy utknęla w eneragiach zastarzałej nienawisci do mezczyzn, a teraz chcialaby się jednak uwolnic od tego. Czuję wewnątrz wręcz jakby wierzganie, zeby to w koncu zrobic. Nie wiem, zy to impuls z WJ, czy wymysł mojego ego, ale kierunek wydaje sie slusznybi za tym podazam.
-
A insporacja z Gory w kontekscie pragnienia jest bardzo ciekawa. Nie jestem pewna, czy tego doswiadczylam. Chyba nie.
A mnie się wydaje, że doświadczyłaś i pewnie nie raz : ). Tylko czasami bagatelizujemy to co odczuwamy, a czasami nie przywiązujemy do tego aż nazbyt wagi :).
Czasem nasłuchując Intuicji/Góry spodziewamy się i oczekujemy „niewiadomo czego”, w sensie jakiegoś grzmotu z nieba, czegoś co nas „porwie”. Podświadomość, która jest przyzwyczajona do ciągłego chaosu myślowego, emocjonalnego to oczekuje, że i Intuicja przekrzyczy ten myślotok – i czasem faktycznie tak się dzieje : ).
Im umysł spokojniejszy, tym głos Intuicji coraz subtelniejszy. Na początku słyszany tylko w medytacji, a potem już na co dzień od spraw bardziej ambitnych, po sprawy codzienne : ).
Niektórym też wydaje się, że Intuicja/Góra nie wspiera nas w codziennych i „banalnych” sprawach, że jest tylko od „zadań specjalnych”, tych ważniejszych. Dlatego nie dopytują o codzienne sprawy, bo boją się zawracać „Górze” głowę. Zupełnie niepotrzebnie :).
-
Uwalnianie się od pragnień które są gdzies tam wpisane w naszą dobra drogę, to jak odciąć sobie głowę. To już jest obciążeniem a nie uwolnieniem.
Tak!:)
-
Kinga
Super to, co napisałaś :) to prawda, mam trochę to przekonanie, ze kontakt z W J powinien być bardzo czytelny i wprost, coś jak gorejący krzew na ten przykład :D
A to niekonieczmie musi tak być. Dziękuję, ze mi o tym przypomniałas : )
-
Indra
Ty potrzebujesz bardzo podstawowych rzeczy, jak całe mnóstwo ludzi, masz pragnienia, potrzeby związkowe i one nie podlegają wartościowaniu, ignorowaniu czy uduchowieniu. Po prostu pragniesz miłości, bliskości, dotyku, czułości, serca, itd. A wszystko to związane jak najbardziej z mężczyznami.
I oczywiście, że bez spełnienia ich nie ma mowy o oświeceniu.
Skoro nie otrzymałaś tej, nazwijmy ją zwyczajnej ludzkiej miłości partnerskiej, jak inne kobiety, to z czasem zaczęły narastać coraz większe pragnienia. To były oczywiście relacje z mężczyznami, którzy z różnych powodów nie dawali Ci tego, czego potrzebowałaś, bo raczej Cię krzywdzili, więc chodzi o uzdrowienie z nimi karmy.
Po prostu zacznij im przebaczać, bo głównie o to tu chodzi.
Z pewnością nauczyłaś się przez te relacje bardzo wiele. Teraz potrafisz dawać miłość, może też przyjmować, ale żeby ona płynęła, trzeba usunąć przeszkody karmiczne tj. uzdrowić relację z mężczyznami. A wtedy będzie czule, serdecznie i rozkosznie :)
-
Mateusz
Ty wnioskujesz po moich wpisach, czy to przyszło jako widzenie, bo wiem, ze masz niezłego czuja czasem? ;)
-
Indra,
Akurat gorejący krzew to chyba najgorszy sposób kontaktu z WJ. Bo potem ludzie zaczynają wyznawać krzewy, zakazywać sekatorów, kłócić się czy czystszą wibrację ma róża czy maliny...
Subtelny "głos" jest nie tylko zdrowszy (bo bliższy temu, co jest nie do opisania), ale też ma "większą przepustowość." Umożliwia wysłanie szerszych, trafniejszych informacji, bez możliwości wykrzywienia jakąś wizją czy słowami.
-
Indra
Nie sugerowałem się wpisami, popatrzyłem na Twoje zdjęcie.
Podtrzymuję też to, co kiedyś napisałem o zniewalaniu, teraz kojarzy mi się jeszcze jakieś muzułmańskie wcielenie, zasłonięta twarz, i co z tego że mąż bogaty, kiedy nie liczy się z Twoimi potrzebami, nawet nie wie o co chodzi i do tego nie ma czasu.
-
Lynd
Jak ja lubie Twoje wpisy : ))) dobre te uwagi o krzewach-noted! Subtelny głos wewnątrz z pewnoscią jest o wiele bardziej praktyczny niz gorejący krzew. Jakos nie pomyślałam o tych sekatorach.
Mateusz
Dziękuję : ) muzułmańskich wcieleń na bank miałam dużo. Wygląda na to, że ważne jest, abym dalej wybaxzała w gruncie rzeczy robię to od lat, ale chyba jakoś mało skutecznie.
Muszę pracować z tym nadal.
-
Gorejące krzewy tez sie zdarzają:)
"Niektórym też wydaje się, że Intuicja/Góra nie wspiera nas w codziennych i „banalnych” sprawach, że jest tylko od „zadań specjalnych”, tych ważniejszych. Dlatego nie dopytują o codzienne sprawy, bo boją się zawracać „Górze” głowę. Zupełnie niepotrzebnie :)."
Kinga dobrze że o tym napisałaś:))
Ja swego czasu pytalam się o wszystko, nawet o krem do twarzy czy sok, chodzi o to, ze podobne przyciaga podobne, i wzmacnia aspekty, więc gdy wychodzi się w prostych sprawach z poziomu "góry" to mozna bardzo szybko w prosty sposób przebudować swoje zycie, ale trzeba zaparcia i wiary że "Bóg nam sprzyja"