Pozytywne Inspiracje
Forum => Rozwój Duchowy => Wątek zaczęty przez: Ola w 2013-06-01, 19:14:51
-
Wzielo mnie na proste pytania, bo chyba czasem warto zatrzymac sie i wrocic do podstaw. No i pytam siebie i was, co jest w zyciu wazne? Jakich rzeczy nie mozna juz podzielic na mniejsze? Co buduje szczesliwe zycie? Czy jest to to samo z czego skladaja sie szczesliwe chwile? Czym rozni sie szczescie od zadowolenia? Skad bierze sie szczescie? Z czego sklada sie szczesliwy zwiazek? Co to znaczy kogos kochac? Co to znaczy kochac siebie? Co wzbudza w nas poczucie jednosci ze wszystkim co jest?
Kiedy cierpimy? Co najbardziej boli?
Spotykam wiele osob, jedni sa w tzw rozwoju, inni nie, ale ten jezyk jest wspolny. Kimkolwiek jestesmy, cokolwiek robimy, jedno jest wspolne, kazdy gdzies tam pod spodem chce byc kochany. Kazdy po swojemu chce uniknac cierpienia i robi to tak jak najlepiej potrafi. Pamietanie o tym daje piekna baze do kontaktow miedzyludzkich, przynosi spokoj i lagodzi napiecia.
Co jest dla was wazne? Ktos ma chec sie podzielic? :)
-
Dla mnie chyba najważniejsze i najbardziej motywujące jest poznanie. Jak sporo rzeczy zmieniło mi się w rozwoju, tak ta jedna nie chce: głównym motywatorem rozszerzania świadomości jest dla mnie szersze poznanie. Może "wyższe" będzie tu lepszym określeniem: zamiast poznawać nowe miejsca przez przemieszczanie się na płaszczyźnie, wolę dostrzec więcej przez wzniesienie się ponad nią.
Nie mówię tu tylko o poznaniu naukowym (choć absolutnie go nie deklasyfikuję), wręcz przeciwnie, najprzyjemniejsze jest poznanie wewnętrzne:)
I chyba ważny jest też zachwyt nad światem. Tu akurat uwielbiam naukę, bo poznawanie tego jak coś działa może mnie znudzić w przypadku ludzkich dzieł, ale chyba nigdy w przypadku natury :) Zawsze można zejść głębiej, dostrzec więcej, i zawasze to będzie doskonałe, fascynujące i... prawdziwe, chyba to się dla mnie liczy. Że natura (w baaaardzo szerokim pojęciu! nie tylko kwiatki i drzewka, a nawet to jak działa laptop na którym piszę -- fizyczna natura) jest nieporównywalnie piękniejsza i żywsza od tego, co potrafią stworzyć ludzie. Zresztą najbardziej rusza mnie sztuka klasyczna, "geometryczna", oddająca piękno wzorów występujących w naturze.
I może jestem jakiś niedorozwinięty duchowo, nie wiem, ale coraz bardziej zaczynam rozumieć "religijny" zachwyt naukowców nad zachwytem, no, religijnym. Choćby prosty fakt, że cała materia która mnie otacza: pokój, wersalka, ubrania na podłodze:P, czajnik i kubek, wszystko to zostało stworzone miliardy lat temu z umierających gwiazd. Albo skala gwiazd. (http://www.youtube.com/watch?v=HEheh1BH34Q) Albo chociażby zwykła mucha -- dlaczego że zniszczenie TAK skomplikowanej struktury (zastanawiam się jak niewiele rzeczy, które stworzyliśmy, dorównuje jej komplikacją (mówię nawet na poziomie molekularnym)) nie jest czynem karalnym? Bo w świecie organizmów żywych jest ona jednym z PROSTSZYCH!!!
BUUM, mózg roztegowany ;)
A to przecież "ledwie" świat materialny.
-
Lynd
ciekawi mnie skąd Ci sie to wzięło: "I może jestem jakiś niedorozwinięty duchowo"? Mam nadzieje, że nie od wskaźników ERD czy innych :)
-
Ola
Dla mnie w życiu jest ważny ciągły rozwój, żeby na bazie przeszłych doświadczeń budować przyszłe, decydować czego teraz chcę i osiągać to. Nie wyobrażam sobie życia bez celu
-
o, a widzisz Seba, mi czasem wychodzi, ze na bazie przeszlosci lepiej nic nie budowac jak sie chce czegos nowego doswiadczyc, czy zmienic schematy, od-wiedziec cos i zrobic miejsce na nowe :) ja sie teraz wiele ucze o robieniu resetu z cala przeszloscia, o nawet nie tyle zmianie przekonan co o pozbywaniu sie ich, zeby juz nie tworzyc kolejnych struktur w postrzeganiu a brac jak dziecko, ale nie jest to takie proste jednak :) umysl / ego to podstepna bestyjka i nie lubi prozni, woli mielic wyobrazenia :)
-
U mnie ta zmiana przeszłości nie polega na umysłowym kombinowaniu. Jeżeli w przeszłości mi coś nie wyszło, to zmierzam się z tym, i odkrywam czego w tym brakowało - i następuje otwartość na to czego brakowało. Jeżeli w przeszłości coś mi wyszło - to zauważam że mogę mieć więcej albo jeszcze lepiej i następuje też stopniowa otwartość na jeszcze lepiej. W międzyczasie wywala, są przeróbki, ciągły proces. Mam też coraz więcej energii i coraz więcej jej pożytkuję do przemian na zewnątrz i do wewnątrz.
-
Porządek i harmonia w głowie.
-
Życie bez moralnego wysiłku jest snem.
-
Zauwazylem ze w roznych okresach mojego zycia i stanow swiadomosci rozne sprawy byly wazne.
Obecnie najwazniejszy dla mnie jest stan wewnetrznej zgody i harmonii ze samym soba. Danie sobie uwagi, uczucia. Danie swojemu cialu uwagi, uczucia. To sa takie intymne momenty z samym soba. Istnieje milosc do siebie i milosc w sobie. Stan wewnetrznej harmonii, pojednania, zgody i spokoju. Czas staje w miejscu, swiat zewnetrzny jest drugorzedny. Spelnienie i jednosc. Ja.
Mozna to troche odebrac jako wyidealizowane, ale tak to czuje teraz. To jest moja baza, zrodlo z ktorego wychodzi i dzieje sie cala reszta.
:)
-
Pokora otwiera spojrzenie duchowe
na wszystkie wartosci swiata.
Ona, która zaklada, ze nie ma zaslugi,
a wszystko jest darem i cudem, powoduje, ze czlowiek wszystko zdobywa.
Pokorny - staje sie natychmiast
duchowym bogaczem.
Max Scheller
Madrosc czlowieka rozpoznaje sie lepiej po jego pytaniach, niz po jego
odpowiedziach.
Antoine de Levis
Dopiero kiedy czlowiek zacznie sie zastanawiac nad soba samym, zrozumie jak
bardzo niezdolny jest pojac inne rzeczy.
Blaise Pascal (1623 - 1662)
Kazdy nosi w sobie dzume, nikt bowiem nie jest od niej wolny. I trzeba
czuwac nad soba nieustannie, zeby w chwili roztargnienia nie tchnac dzumy w
twarz drugiego czlowieka.
Albert Camus (1913 - 1960)
-
pokora...
kontrowersyjny temat: pokorna matka-polka, z siatami i dziatwą uczepioną jej nóg idzie gotować pyry mężowi na obiad...
z drugiej strony - umiejętność niewychodzenia przed szereg, kładzenia uszu po sobie, tłumienie głupiego buntu i gniewu - pokorne cielę dwie krowy ssie.
-
W życiu zawsze dokonujesz wyborów, ciągle stajesz na rozstajach dróg. Jeśli wybierzesz łatwą, wygodną, konwencjonalną drogę, którą zaakceptuje społeczeństwo, wtedy staniesz się psychologicznym niewolnikiem. Społeczeństwo da ci wszystko, jeśli tylko oddasz mu w zamian swoją wolność, indywidualność, staniesz się numerem w środku tłumu.
Żyć niebezpiecznie, to wybierać coś, co porusza twoje serce, choć może być społecznie nieakceptowane. Tchórz myśli o konsekwencjach, prawdziwy człowiek myśli o samym działaniu w danym momencie.
Strzeż się tłumu, wydeptanych ścieżek. Tłum nigdy nie doświadczył prawdy. Prawda zdarza się tylko indywidualnościom.
-
to mnie zafrapowało, bo faktycznie tłum nie może mieć racji
tłum służy jako antywskaźnik