Pozytywne Inspiracje
Forum => Uzdrawianie duchowe i uzdrawianie karmy => Wątek zaczęty przez: Leszek.Zadlo w 2011-09-06, 05:10:08
-
WHH - Whole Hearted Healing
http://www.atmajoga.pl/whh-uzdrawianie/
Opinie: http://www.atmajoga.pl/wrazenia-whh/
-
Jakiś miesiąc temu przeszłam pierwszą sesję whh.
Była trochę nietypowa, bo od początku była znana trauma i moment jej powstania, więc nad tym pracowaliśmy.
Trudno mi napisać o efektach.
Ale zauważyłam niedawno, że dużo łatwiej "odklejam" się od negatywnych przekonań i zaczęłam się "odklejać" od ludzi. I zauważyłam, że robię się pewniejsza siebie.
-
Ja szukam jakiejś metody, która wreszcie mnie ruszy. Próbowałem różnych rzeczy, ostatnio zacząłem stosować "The Work", a myślę także o WHH. Tylko że wydałem już wiele pieniędzy na kursy, zabiegi itd., a postępy raczej iluzoryczne. Obawiam się więc, że tylko stracę kasę nie zyskując żadnego efektu. Z uwagą będę śledził ten wątek, może ktoś się podzieli jakimiś rewelacjami.
Przerabiam też (po raz trzeci już) "Kurs Mistrza" Charlsa Haanela. Bardzo ciekawa rzecz, polecam. Można kupić książkę, można zapisać się na kurs internetowy. Może mi to wreszcie wypali (a nuż do trzech razy sztuka?)
-
Maciej, a co chcesz osiągnąć??
U mnie zaczęło się ruszać, ja zrozumiałam, że niczego nie muszę do siebie już dodawać. Że podstawą jest akceptacja siebie takim jakim się jest, nawet jak nie ma się pojęcia o tym jakim się jest naprawdę. Jesteś doskonałą istotą. Więc rozwój polega na odejmowaniu tego, co nam przeszkadza w przejawianiu naszej doskonałej prawdziwej natury, a nie na dodawaniu do siebie nowych "gadżetów" ;)
Dopiero od tego momentu metody zaczęły u mnie działać :)
-
Maciej,
Ja też tak próbowałem wszystkich metod, a to trochę rebirthingu, trochę regresingu, w międzyczasie EFT, WHH i efekty były mał. Teraz postanowiłem czepić się jednej metody u jednej osoby i systematycznie to kontynuować, i dopiero w miarę efektów, włączać kolejne metody, ale też systematycznie, a nie tylko po 2-3 razy. W moim przypadku to chyba będzie lepsza metoda, bo jestem niecierpliwy. :)
-
Grażyna,
ja teorię znam, rozumiem, akceptuję i stosuję w praktyce. Problem polega być może na tym, że moja podświadomość ma inne zdanie, a także na tym, że w zasadzie nie mam w ogóle kontaktu ani z podświadomością, ani z WJ i nie potrafię tego zmienić. Takie totalne odcięcie, jakaś blokada. Niezła zagrycha na to wcielenie.
-
Maciej :) Tu nie chodzi o teorie, a o to by to poczuć.
Ale nie ma pośpiechu :) wszystko w swoim czasie.
Co do kontaktu z podświadomością, to trochę mi to trudno sobie wyobrazić.
Prosty test. Spróbuj dokończyć - Jestem ....
I bez zastanawiania wypisać, co ci przyjdzie do głowy ... i to będą odpowiedzi z podświadomości.
Można mieć problem z relaksem, medytacją, odczuwaniem uczuć, ale z podświadomością kontakt masz zawsze. Emocje jakie odczuwasz są z podświadomości. Sny w większości wypadków też. Wszystkie lęki pochodzą z podświadomości. Kontakt z nią masz, tylko naucz się ją czytać :)
-
Grażyna, nie zrozumiałaś mnie, ale mniejsza z tym. Ważniejsze jest to, że w czwartek jestem umówiony z terapeutką z Wrocławia, Anią Grenik. Na Cudzie więcej było relacji z zabiegów, ale tam wątek jest zamknięty. Tutaj, jak widzę, nie zaglądają jeszcze ludzie, którzy mieliby jakieś doświadczenia w tym względzie.
-
A propos uzdrawiania prenatalnego, zmian DNA, traum, ogólnie - dość ciekawy tekst - http://zwierciadlo.pl/2011/zdrowie/porady/pamiec-chwili-narodzin/1
-
Jestem po sesji i wrażenia bardzo pozytywne. Rozpoczynając od stanu wyjściowego bardzo łatwo, w dwóch krokach zszedłem do chwili, gdy byłem embrionem i po raz pierwszy poczułem to, co mnie denerwowało w tym stanie wyjściowym. Zadziwiająca jest ta łatwość, z jaką cofnąłem się na trzeźwo i przytomnie do czasu, gdy byłem w łonie mamy. W regresingu nigdy tego nie osiągnąłem. Zobaczymy jeszcze, jaki jest efekt terapeutyczny.
Niestety, metoda nie jest tania. Podczas pierwszej sesji zajęliśmy się jedną "nitką traumy" (chyba tak to się nazywa), a przeciętny człowiek ma ich tysiące... (natomiast ja chyba mam w tym polu szczególne osiągnięcia :\ ). A każda sesja to, było nie było, 200 zł.
Do tego wprowadzenie w peakstates to już konkretna kaska. Bardzo zainteresowała mnie np. ścieżka życia czy cichy umysł. A to już kosztuje 1200 zł.
Pewnie się opłaca, ale tanio nie jest.
-
Maciek:
Czyli jak oceniasz WHH w odniesieniu do regresingu? Czym się różnią i jak osiąga się peak states? Trzeba jakiegoś specjalnego przygotowania, czy można od razu iść na sesję? Pytam, bo WHH chodzi mi po głowie od dość dawna :)
-
Nie wiem jeszcze zbyt wiele o WHH, dopiero zamierzam kupić książkę. Peakstates, jak napisałem, jest to coś, co osiąga się jakimiś specjalnymi zabiegami, które sporo kosztują. Są to, min. "cichy umysł" i "widzenie ścieżki życia". Ciekawą cechą jest to, że są one trwałe, tzn. raz wprowadzone (zakodowane?) nie znikają. To dla mnie nowość, ponieważ po dotychczasowych zabiegach (np. regresingu, mikrokinezyterapii, harmonizacji półkul mózgowych, rozpuszczania węzłów karmicznych) poprawy bywały, ale tylko okresowe.
Technika likwidacji "nitek traumy" dla mnie jest lepsza niż regresing. Mechanizm niby ten sam, czyli cofanie się do momentu, w którym coś tam czuliśmy po raz pierwszy. Nigdy jednak w regresingu nie miałem tak dobrej świadomości, tak dobrego kontaktu z sobą w tych momentach z przeszłości, do których się cofałem. Nie przychodziło to też tak łatwo, jak teraz. W regresingu jest dużo hałasu, stresu, a w WHH wszystko przebiegało "na czysto", spokojnie, na luzie. Może za mało popracowałem jeszcze w WHH, żeby uogólniać, ale na razie takie mam odczucia.
Wydałem naprawdę potężną kasę na regresing i te inne zabiegi i niewiele mi to pomogło, a właściwie mogę powiedzieć bez wielkiej przesady, że nic. Nie chcę powiedzieć, że to złe metody, może po prostu nie dla mnie. Nie wiem też, jaki będzie efekt terapeutyczny po iluś tam sesjach WHH i po zaprogramowaniu (nie wiem, czy używam dobrego słowa) peakstates, ale pierwsze wrażenia mam pozytywne.
Do WHH nie trzeba żadnego specjalnego przygotowania. Na stronie http://www.peakstates.pl/terapeuci.html znajdź najbliższego terapeutę i do dzieła.
-
maciej.pp
proszę nie pisz słowa programowanie bo się to źle kojarzy. Tu nic się nie programuje, właśnie trik polega na tym że na miejsce traumy wchodzi coś naturalniego - harmonia. Tak bym to powiedział.
Ja skorzystałem z kilku whh w ciągu ostatnich miesięcy. Metoda jest bardzo silna zwłaszcza na ciało i efekty są stabilne. Akurat miałem swoje problemy więc o scieżce życia czy cichym umyśle nawet nie rozmawiałem z prowadzącym sesje, ale pewnie będę chciał kiedyś dalej to ruszyć.
-
Też nie zauważyłam żadnego programowania. Jest uzdrawianie i przywracanie prawidłowego stanu.
-
No cóż, zastrzegałem się przecież, że mało czytałem o metodzie i nie wiem zbyt wiele. Słowo "programowanie" też mi się nie wydawało odpowiednie, dlatego w nawiasach wpisywałem zastrzeżenia i stawiałem "?".
Bez obrazy, ale wydaje mi się, że Wy też niewiele wiecie o metodzie. Na tych paru sesjach pracowaliście raczej z "nićmi traumy". Jest to podstawowa technika i zgadzam się, że wtedy, po usunięciu (uzdrowieniu) przyczyny powstania nici traumy "wchodzi" (używając języka Łukasza) harmonia.
Niemniej jednak, po pierwszej rozmowie z terapeutą, odniosłem takie wrażenie, że "peakstates" to nie są stany, które są wynikiem usuwania nici traumy. Jest to raczej jakiś stan, w który terapeuta, używając odpowiednich technik (zapamiętałem np. "słowa Gai") wprowadza klienta -podobno na stałe (zauważyliście, jak sprytnie ominąłem feralne słówko?).
Może się mylę, rozjaśni mi się pewnie po przeczytaniu książki.
-
maciej.pp,
porostu jak piszerz kodowanie/programowanie i nawet jak zastrzegasz że złe określenie (?) to i tak jak ktoś przeczyta to odniesnie warażenie że coś tam cię wstawia / programuje itp. a tak nie jest. Też sam nie wiem jak to określić, ale zawsze można użyć słowa co się dobrze kojarzy. Dlatego zwróciłem uwagę, bez osobistych docinek :)
"Bez obrazy, ale wydaje mi się, że Wy też niewiele wiecie o metodzie."
Nie pisałem nad czym pracowałem a nad czym nie pracowałem podczas tych sesji, więc oceniasz zbyt pochopnie. Co więcej mimo że nie znam określeń 'cichy umsył' czy 'sciezka swiatla' itp. to miałem sesje 'z słowami' gaji, akurat specifika mojego problemu wymagała więc jednak trochę wiem w PRAKTYCE jak to wygląda.
-
Osiągnęłam dziś w sesji jako efekt uboczny, stan wewnętrznego spokoju, ale nie był pełny i trwały, bo czułam się zawiedziona, że mi nie wywalały emocje ;)
Wcześniej uznawałam sesję za udaną, kiedy miałam konkretnie puszczone, przerobione emocje, które czułam całą sobą. Tym razem pojąć nie mogłam procesu, przez który przechodziłam i nawet chciałam z niego zrezygnować, bo mi nie wywalało, tak jak zawsze. Miałam wrażenie, że nic dobrego z tego nie wyjdzie, żaden efekt się nie pojawi, ale w pewnym momencie samo zaczęło się dziać.
Stan bardzo przyjemny, lekki, patrzyłam sobie na światło na ścianie i moje emocje nie miały dla mnie żadnego znaczenia, w sumie nic nie miało dla mnie znaczenia.
Przyznałam natomiast sama przed sobą, że lubię hardcor. Spokój i owszem, ale życie bez hardcoru zdaje mi się jakieś nudne i trochę ciężko przestawić mi się na życie w zupełnym spokoju.
-
karola,
ja miałem ciekawą sesje w wakacje, gdzie wyszły intencje walki z życiem, ludzmi, i za nic nie chciałem spokoju, bo spokoj bee, a tutaj emocje, walka hardcore. Pamiętam że miałem takie opory, że na pracę domową dostałem modlitwę, właśnie na spokoj, spokojne życie itp. Jak chcesz to moge poszukać i ci wysłać.
-
Karola
"Spokój i owszem, ale życie bez hardcoru zdaje mi się jakieś nudne i trochę ciężko przestawić mi się na życie w zupełnym spokoju."
Spróbuj się przestawić na życie w radosnym spokoju. Spokój może się wydawać nudny, często kojarzy się podświadomie nawet z jakimś zastojem i marazmem.
Radosny spokój, który pochodzi z wewnątrz nie ma z tym nic wspólnego. Człowiek wtedy odczuwa spokój, ale towarzyszy temu nieustanna radość, często bez specjalnego powodu :)
-
lukaszlm,
dzięki, ale zadań domowych mam aż nadto ;)
kinga,
radosny spokój brzmi o wiele fajniej niż normalny :)
ale i tak problemem jest u mnie przywiązanie do emocjonowania się, choćby od czasu do czasu
może na węzłach to rusze
-
Karola i reszta,którzy korzystają z WHH:)
czy zauważyliście jakieś istotne i namacalne rezultaty WHH w życiu codziennym?
-
Ja na razie przerabiam gruntownie traumy z zapłodnienia. Jak skończę, to napiszę, co się zmieniło w relacjach z mężczyznami. Do świąt powinnam skończyć ;P.
-
Kaśka,
większy spokój (zauważalny też przez osoby z zewnątrz), wyciszenie, choć jeszcze połowa pracy przede mną, by mieć stan do jakiego dążę, pozytywniejsze podejście do życia. Kiedyś pisałam o tym na cudzie, że uzdrawiając traumy na kręgosłupie (jakby węzły karmiczne) zmieniało się moje "tło życia" (tak to sobie nazwałam), zaczęło się robić coraz czystsze i jaśniejsze, co zaczęło się przekładać też na moje podejście do życia, czuję, że spotka mnie w nim wiele dobrego.
Fajniejsze kontakty z ludźmi, choć tu też jeszcze praca mnie czeka i to co chyba najbardziej lubię - stany głębokiego spokoju wewnętrznego.
Z ciekawostek, od lat co najmniej 10 miałam na ciele taką plamę w okolicach wątroby (i też zanieczyszczoną wątrobę, która czasem mnie kuła), bardzo dużo wewnętrznej złości, nienawiści, wściekłości, żalów. Mimo oczyszczania wątroby, czasami plamka się zmniejszała, jaśniała, ale zawsze była. Dopiero kiedy zaczęłam pracować nad głębokimi pokładami tych emocji na kręgosłupie, zauważyłam, że ok 50% tej plamy zniknęło. Jeszcze jest co znaczy, że jeszcze mam te emocje do uzdrowienia.
To na razie tyle, bo jestem też w trakcie kilku procesów i mam nadzieję, że efekty pojawią się za kilka miesięcy, jak je skończę.
Tyle, że ciągle i ciągle coś nowego wychodzi mi do roboty .. więc ciągle i ciągle coś uzdrawiam ;)
-
dzięki dziewczyny!
ja w sesji kiedyś weszłam emocjonalnie ,w sumie nie celowo,samo się zadziało w rolę plemnika tuż przed zapłodnieniem ,za nic na świecie nie chciałam by doszło do zapłodnienia,poprzez odpowiednie ustawienia pojawiło się uczucie,że kocham moje jajeczko!!
każda sesja kończyła się CPL-em ,niesamowite uczucia,jednak te sesje po krótkotrwałej poprawie praktycznie nic nie zmieniły w moim życiu.
się zastanawiam,że pewno amm jakiś mechanizm odnawiania sobie traum czy obciążeń ,sama już nie wiem
-
kaśka,
ja miałem ogromne lęki i częste dołki (poczucie bezsilności) które trwały po kilka dni i praktycznie po sesjach już nie wróciły, a to już mija hmm pewnie z 3 miesiące. Pamiętam że po uzdrowieniu prenatalki, łożysko tak ładnie świeciło że chciałem się z nim bawić :)
-
lukaszlm
poczucie bezsilności to ja czuje chyba w każdej dziedzinie życia i zawsze jest pierwszym uczuciem pojawiającym się w jakimś problemie,zazwyczaj rozwiązanie jakiegoś w miarę małego problemu trwa minutę,ale najpierw musi być obezwładniająca bezsilność i już mnie to wkurza na maxa,bo tłumaczę mojej pś i pokazuję na przykładach,ale nie działa to na nią.
łożysko świeciło po oderwaniu od ścianki macicy?
bo u mnie jak się odrywało to świeciło nie ono a ściana za nim,fajne uczucia ciepła ,spokoju i wolnej radości się pojawiały wtedy
-
kaśka,
ja wtedy uzdrawiałem wydarzenie - wypadek samochodowy, i w prenatalce wyszło silne zatrucie dlatego po uzdrowieniu ładnie mi łożysko świeciło i już na stałe zredukowały mi się lęki i stres.
abstrahując od whh, może pisz afirmacje na tą bezsilność, wtedy w reakcji wyjdzie co i jak.
-
robiłam WHH na to i na konkretne przypadki kiedy czułam bezsilność,nic szczególnego nie wychodziło a ak wychodziło to emocjonalnie niby złaziło,ale jak widać nieskutecznie
jak pisze afirmacji w kolumnie obok pustką wieje,nigdy nie wyszło mi nic czym można by się zająć
jeśli ma ktoś propozycję afirmacji na bezsilność bardzo proszę o pomoc
-
bezsilność wynika z tego że myślimy że nie mamy wpływu na to co się dzieje(przynajmniej ja tak mam), np. ten mój wypadek, ale samo źródło było dużo wcześniej w intencjach, przy indywidualizacji, gdy uderzyła mnie niższa wibracja, było to dla mnie szok, i moja pierwotna bezsilność.
może sprubuj z tym:
moje życie zależy (wyłącznie) od mnie.
to co się ze mną dzieje zależy (wyłącznie) od mnie.
-
Kaśka,
ekspertem nie jestem, ale może kryje się za tym jakaś większa trauma, do której jeszcze nie doszłaś
-
lukaszlm
bezsilność wynika z tego że myślimy że nie mamy wpływu na to co się dzieje
u mnie dokładnie jest jak piszesz,mimo ,że pokazuję pś ,że jednak mam wpływ i konkretne sytuacje przytaczam to nie puszcza tego przekonania
i tu myślę ,że Karola ma rację,coś siedzi głębiej i na razie pary nie puszcza,będę afkowała i dalej EFT pociągnę ,może coś wyjdzie,albo samo puści:)
-
Witam
Czy mógłbym efektywnie stosować WHH jeśli mam problemy z koncentracja, skupieniem się ?
-
Kaśka
Myślę, że przyczyną tej bezsilości są traumy głęboko skrywane. Na powierzchni masz bardzo dużo różnych pozytywnych cech, wzorców, które są Ok, ale stworzyłas sobie z nich bufor oddzielający Cię od głębszych pokładów negatywnych, (które jakieś tam każdy ma).
Wszystko więc jest prawie ok, tylko te traumy jakoś próbują wychodzić na wierzch, i stąd ta bezsilność.
Spróbuj medytacji Leszka: uzdrowienie związku z sobą, przewodnią af. Pozwalam sobie czuć - to bezpieczne.
FDX
Myślę, że można.
-
Mi WHH wiele pozmieniało w życiu. Jeszcze ponad rok temu pracowałam z samym regresingiem, Eft, psychoterapia, ale emocje wciąż mi się odnawiały a uzdrowienie nie było trwałe. Wątpiłam i miałam wrażenie że kręcę się w kółko, ciągle mnie coś bolało, bezsens i depresja powracały. (a stosuję różne metody rozwoju może ponad 8 lat). Praca z WHH wprowadziła lawinę zmian do mojego życia. W ciągu miesiąca dostałam się na staż, rodzina podjęła decyzję o remoncie i poznałam wymarzonego faceta, na którego czekałam do 23r życia, bo wcześniej nic nie wydawało się możliwe. Żadne traumy związane z odrzuceniem, bliskością nie schodziły do końca. Czułam się zaślepiona i zdołowana całą pracą nad sobą. Myślałam, że źle skończyłam i nic mi się nie opłaciło. WHH na prawdę działa i warto je dorzucić do metod pracy nad sobą. To już bardzo poważny etap uzdrowień. Od pracy z WHH zmiany widze bardzo szybko - najwięcej w sferze społecznej, związkowej - przekroczyłam najcięższe dla mnie traumy i nerwice lękową. Myślałam, że nigdy nie spotkam faceta, że nie będzie w moim życiu seksu i jakiejkolwiek wartościowej relacji. To przynosi zupełnie nowe spojrzenie na siebie, ciało, sposoby uzdrawiania. Także rodzina nabiera sensu, dużo więcej rozumiem.
-
Ciekawe jak by to wygladało gdybyś najpierw zastosowała WHH, przed regresingiem, i terapią.
Czy efekty byłyby takie same? Czy po WHH cokolwiek by się zmieniło?
-
Trudno powiedzieć. Po prostu po WHH, bardzo ruszyło do przodu, a zmiany były wyraźne. Nie mogłam już dłużej znieść tego zastoju. Wcześniejsze terapie też są ok, ale w pewnym momencie przestały mi pomagać, bo nie byłam w stanie dojść do najcięższych traum, i uszkodzeń. Plątałam się z emocjami, stanami silnej depresji, które wciąż powracały. Teraz jestem o wiele spokojniejsza.
-
a czy skoro tak duzo sie uzdrawia z whh , to czy za tym ida tez zmiany energetyczne ?
czyli np jak Black Rose pisze ze spotkala partnera a wczesniej wydawalo sie ze jest tyle blokad ze to niemozliwe, czy te blokady nazwijmy je karmiczne jakos sie uzdrowily w koncu pod wplywem tej zmiany spowodowanej przez whh? czy raczej cos stalo sie, urzeczywistnilo mimo ich?
-
BlackRose
To ciekawe co piszesz. Miałem sesję whh, ale jak dla mnie to efekt był podobny do eft, czy regresingu, choć działanie było na innym poziomie.
Wydaje mi się, że aby pojawiło się przyśpieszenie w moim życiu to musiałbym odbywać setki sesji whh.
Mam pytanie, czy whh robisz u kogoś czy sama? Ile trzeba zrobić sesji żeby były tak widoczne zmiany?
Czy wobec tej skuteczności whh nie praktykujesz już regresingu i eft czy innych metod?
-
Mateusz,
Ja miałem ze 3 sesje, czułem się całkiem dobrze, inaczej niż po eft, ale bez rewolucji, potem po jakiś czasie, sobie jeszcze raz poszedłem, tak czułem że może coś pomorze mi na mój odwieczny problem, wiedząc jak przebiega whh, już mniej więcej przemyślałem jak to ugryźć. No i po jednej sesji, dostałem speeda na kilka tygodni(a sesja była męcząca jak dzwiganie kamieni ;) ), więc to zależy nie tyle od ilości sesji ile od tego czy trafiasz w źródło problemu.
-
Właśnie, tylko że tych problemów można mieć całą masę i dotarcie do tych równie licznych korzeni problemów też wymaga czasu i wielu sesji.
Ponadto z tego co wiem, whh ogranicza się do tego wcielenia i dotyczy uzdrowienia zapisu komórkowego, ja zaś mam większość problemów z poprzednich wcieleń i to bardzo odległych a nawet zwierzęcych.
W regresingu docierałem do wielu licznych korzeni.
Żyliśmy tak długo, doświadczyliśmy tak wiele, że trudno mówić o kilku korzeniach. Tak myślę.
-
Mateusz,
Już Ci odpowiadam. To nie jest tak, że zrezygnowałam z pozostałych metod. WHH stało się dla mnie doskonałym uzupełnieniem pracy nad sobą. Przyniosło mi głębsze zrozumienie w problematyce traum, obciążeń prenatalnych oraz dzieciństwa. Owszem bardzo zmienia się energia i poprawia się świadomość ciała.
Miałam sesje u terapeutów. Przy WHH uzdrawianie jest inne, spokojne, nie ma szaleństwa z emocjami, jest uzdrowienie na poziomie biologicznym, zmieniają się odczucia w ciele - przychodzi świadomość, ale na spokojnie. Następuje przejście mechanizmów obronnych, oporu biologicznego w ciele, co pozwala zlikwidować reakcje, które wytworzyły się pod wpływem sytuacji traumatycznej. Nie poznałam wiele, jednak to kluczowe elementy pozwalające mi zintegrować się i umiejętnie pracować z pozostałymi metodami. Polecam książki Granta McFetridge, które rozjaśniły mi w głowie.
Po uzdrowieniu głównej traumy, wszystkie powiązane z nią nici traum automatycznie odpadają. Whh sprowadza do bardzo dużej świadomości ciała i wrażliwości. Odczuwanie się zmienia. Możliwe, że u mnie zmiany były tak znaczące ponieważ pracując do tej pory z takimi metodami jak regresing, rebirthing, eft - pracowałam głównie na poziomie intencji, myśli i emocji i pomimo tego że metody bardzo mi pomogły, to nie uzdrawiałam źródła. To jak balon z którego schodziło powietrze i wciąż powracało. Coś się uzdrowiło, coś powróciło. To mogło trwać latami. Byłam już zmęczona. Sytuacje traumatyczne oddzielają nas od ciała, dlatego nawet odreagowanie regresywne nie pomaga, ponieważ podczas uzdrawiania jest się odciętym. Przypomniałam sobie, super. Odreagowałam emocje, super. Przyczyny też. Jednak na poziomie ciała, istnieje bardzo wiele reakcji obronnych, których przejście i zrozumienie gwarantuje dopiero trwałe uzdrowienie. Trauma idzie ze skojarzeniem. Pojawia się sytuacja i określone reakcje w ciele, zachowanie. WHH działa w ten sposób, że usuwa reakcje fizyczne na sytuacje które niegdyś stanowiły źródło zagrożenia.
Nie uważam WHH za metodę idealną, poznałam ją w niewielkim stopniu, dużo czytałam. Warto ciągle szukać, nie ograniczać się do tego czy tamtego tylko skutecznie integrować ; ))
-
Mateusz,
szczerze to sprzeczałbym się w każdym punkcie jaki napisałeś ;) a i mam ochotę powalczyć heroicznie o poglądy i metody. A teraz tak bardziej na luzie, to jeśli byłeś tylko na jednej lub 2 seji to możesz jeszcze dać szansę metodzie i przejść się z dwa razy i zobaczyć jak to będzie. Ja po 2 razach, miałem opinie że coś tam działa, ale metoda w zasadzie to tylko trochę rozbudowania wizualizacja i tyle. Potem jakoś poszedłem jeszcze kilka razy i byłem coraz bardziej zaskoczony efektami, oczywiście na plus.
-
lukaszlm
Ja akurat nie mam za bardzo ochoty powalczyć tylko dowiedzieć się całej prawdy, no może nie całej, bo trzeba samemu popróbować. Nie deprecjonuje tej metody, bo jej tylko spróbowałem; trzeba ją lepiej poznać, a na to żeby ją lepiej poznać trzeba ją praktykować. Jeśli jest taka skuteczna to bardzo dobrze, tylko się cieszyć.
Co do moich punktów, to chyba jeszcze whh nie jest dobrze zbadana, słyszałem, że są prowadzone badania, ale chodzi oczywiście o skuteczność i korzystność.
Co do innych metod, to np. eft po kilkunastu tygodniach byłem zdumiony skutecznością; te znikające problemy, przyjemne przepływy energii w ciele. Przestałem w tym czasie całkowicie praktykować regresing, bo okazał się nie potrzebny. Jednak oswoiłem się z eft, dalej uważam, że działa, choć dostrzegam częściowe uzdrowienie i mam wrażenie, że nie do końca, ale wróciłem do regresingu, bo jest skuteczniejszy, jak dla mnie, usuwa korzenie.
Na pewno każda z metod działa inaczej i na inne problemy jest skuteczniejsza, ponadto nie dla każdego są te same metody; generalnie na jakieś konkretne problemy najlepiej podziała jakaś praktyka ale nie zawsze i nie u każdego.
BlackRose
Dzięki :)
-
Mateusz,
Dlatego ci napisałem żebyś jeszcze spróbował metody :)
-
"Na pewno każda z metod działa inaczej i na inne problemy jest skuteczniejsza, ponadto nie dla każdego są te same metody; generalnie na jakieś konkretne problemy najlepiej podziała jakaś praktyka ale nie zawsze i nie u każdego." (Mateusz)
Tez to widzę, dla każdego coś dobrego na coś innego.
Whh nie zastąpi EFT, czy regresingu, jednak działa bardzo skutecznie, w inny sposób, na inne wzorce np. właśnie te zapisane silniej w ciele.
Chociaż Whh bazuje na EFT, to ma opracowane procesy na specyficzne traumy, przez co daje w tych tematach wyjątkowe efekty. Chociaż zdarzało mi się po WHH uzupełniać sesje regresingiem i EFT, żeby doczyścić temat, to odwrotnie też tak bywa, że Whh jest jako dokończenie jakiegoś tematu.
-
Tak Sylvia.
Do tego ważne jet kto u kogo pobierał nauki.
Zasada działania metody to jedno a posługiwanie się metodą to drugie.
W przypadku choćby tak prostej metody jak eft bardzo dobrze jest jeśli terapeuta zna sie na regresingu, czy innych metodach. Łączenie niektórych metod wspomaga uzdrowienie.
Ps. Myślę, że pomocne może być, jak dla mnie, ukończenie jakiegoś szkolenia w eft u Ciebie, bo potrafisz łączyć metody terapeutyczne. Czas pokaże :)
-
Mateusz
Docenianie i łączenie metod rzeczywiście daje najlepsze efekty, co sprawdziłam na sobie i widzę po innych osobach:)
-
BlackRose,
<Sytuacje traumatyczne oddzielają nas od ciała, dlatego nawet odreagowanie regresywne nie pomaga, ponieważ podczas uzdrawiania jest się odciętym.>
Trzeba wejść w ciało, czyli z pozycji obserwatora wydarzenia i obserwatora swojego ciała, wejść w ciało, by obserwator i część nas, która doświadczyła traumy były jednym w ciele. Wtedy czuje się mocniej, więcej. Następuje też wtedy konfrontacja z odrzuceniem siebie, co następuje zawsze przy wybyciu z ciała i oddzieleniu od traumy.
Jak to się zintegruje i pouwalnia emocje, następuje zmiana scenariusza, wewnętrzne scalenie i wzrost samoakceptacji.
-
Co sie stanie jak sie odreaguje wszystkie traumy biologiczne? :d
-
"Także rodzina nabiera sensu, dużo więcej rozumiem. "
BlackRose , co konkretnie zmieniło się w Twoim postrzeganiu kwestii rodziny ?
-
Marcin,
Tu chodzi o to, że sesje WHH wywołują doświadczenia głębszego zrozumienia. Ta integracja przynosi nowe spojrzenie - tzn silnie odchodzi chęć do obwiniania rodziny za swoje niepowodzenia. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Wiele obciążeń zapisuje się biologicznie, genetycznie, przenosi z pokolenia na pokolenie i mamy efekt. Doświadczamy tego co nasi przodkowie, albo mamy potencjał, aby wiele zaburzeń i wzorców ujawnić. Nabrałam większego zrozumienia, dlaczego tak się działo w mojej rodzinie, dlaczego tak a nie inaczej zachowują się poszczególni członkowie. Dlaczego przeżywają wciąż swoje cierpienie. Gdy sobie uświadamiamy, że jesteśmy za siebie odpowiedzialni i za to co wybraliśmy - tak na prawdę odpada bardzo dużo ciężaru. Widzę, że moja rodzina jest zagubiona i wystraszona, jak zwyczajnie dograliśmy się traumami, intencjami w tym wszystkim co przeżyliśmy. Z poziomu świadomego każdy chciał dla siebie jak najlepiej, inna kwestia, że z powodu własnej krzywdy i bezradności, nie mógł się tego trzymać.
Postrzegam rodzinę z większą wyrozumiałością. Nie mam ochoty ich zmieniać, nie mam ochoty nauczać, po prostu bardziej rozumiem. Po uzdrowieniu wygasło mi wiele mechanizmów, reakcji - już nie prowokuję i nie odpowiadam na bardzo wiele zaczepek i zachowań. Nie uczestniczę w tym co mi szkodzi lub nie pasuje. Widzę, że rodzinka jest efektem całego pokoleniowego popiepszenia - ciężaru, który przenosi się zgodnie z zapisem genetycznym i ujawnia pod wpływem określonych intencji duszy.
-
marcin,
No ja nie wiem, eksperyment trwa;). Na pewno jest dużo lżej.
Traumy biologiczne (okres prenatalany, traumy przejęte od przodków) uzdrawiam WHH, nieprzyjemne wydarzenia z dzieciństwa-regresingiem.
-
Ja też nie wiem, nie jestem ekspertem w tym temacie. Czuję jednak po sobie, że uzdrowienie daje czyste pole do działania. Ciało zaczyna funkcjonować inaczej, korzystniej - następuje zespolenie na poziomie myśli, emocji, działania. To doświadczanie coraz intensywniej siebie jako całości. Wydaje mi się, że WHH po prostu resetuje, usuwa symptomy, reakcji traumatycznych i problemowych - warto dorzucać do tego pracę na intencjach i pozytywne nastawienie, aby nie pozostawiać pustki, a wprowadzać nowe korzystne sposoby działania i postrzegania siebie.
-
Ja uzdrawiam moment zapłodnienia za pomocą WHH. Byłam wielce zdziwiona, gdy przy poszczególnych traumach związanych z tym procesem wyświetlali mi się wszyscy ważniejsi mężczyźni, których przyciągałam do swojego życia. Byli odpowiedzią na moje traumy jako jajeczka lub niektórzy mieli te same traumy, co plemnik.
-
BlackRose,
U Ciebie czuć dużą zmianę w porównaniu z tym, co było 1-2 lata temu.
-
dziękuję Ci Małgosiu, miło to czytać.
-
:)
-
Małgosia, Blackrose,
dzieki Wam za zaspokojenie mojej ciekawosci. Czuje sie bardziej zachecony... ale chyba nie zdecyduje sie na 3 sesje chyba lepiej by to pociagnac i zrobic ze 20, jedna co tydzien, na razie sie wstrzymam
Malgosia podoba mi sie ta odpowiedź "nie wiem" , jak dla mnie brzmi lepiej niz np. oświecenie ;)
-
Ja za niedlugo mam zamiar odbyc sesje WHH lub atma jogi albo jedno i drugie, wiec napewno podzielę się relacjami bo jestem typem ze nic mi się nigdy nie może udać. Mam nadzieje ze z tym nastawieniem nie zniweczę postępów. pracowac bede nad męskością - bo mi jej brak i dlatego nie szanuje i nie akceptuje siebie. (nadopiekuncza matka)
-
Szkolenie w zakresie WHH, dość drogo.
http://www.geboo.pl/?t=26
-
Ceny amerykańskie ;)
-
I po tym szkoleniu juz wie jak sie prowadzic sesje innym i pozostaje jedynie kwestia doswiadczenia , czy jest to jeden np. z kilku blokow szkoleniowych?
-
To są podstawy, wybrane elementy techniki, które nie uprawniają do prowadzenia sesji innym. Z tego co wiem, szkolenia są bardzo złożone i kosztowne. Obecnie nie są prowadzone patrząc na stronkę peakstates.
-
Poza tym tej prowadzącej nie ma już na liście terapeutów.
Najprawdopodobniej została usunięta właśnie z powodu organizowania szkoleń, bez uwzględnienia bhp.
Twórca metody WHH opisywał w książce inne metody i swoją własną. Wyraźnie zaznaczał, że pewnych technik absolutnie nie można stosować bez znajomości dodatkowej wiedzy i zastanowienia. Dodał też, że aby uzmysłowić jak bardzo te techniki bywają silne to 1/3 jego współpracowników podczas testowania technik i eksploracji zmarła lub całkowicie fizycznie i emocjonalnie stała się warzywem. To nie działo się z powodu braku umiejętności, talentów, wiedzy - raczej spotkali się z problemami, których nigdy nie oczekiwali i podeszli do uzdrawiania bez właściwych intencji i ostrożności. Dochodzenie do właściwych metod uzdrawiania pewnych stanów rozwojowych zajmowało im lata. Jak w każdej metodzie najważniejsze są intencje i podejscie do samego siebie :)
-
To że przejmujemy zapis obciążeń po przodkach to fakt, ale myślę czy nie da się tego co uzdrawia WHH zrobić innymi metodami, np. regresingiem czy czystym boskim światłem, lub może jakąś inną metodą. Mnie WHH jakoś, jak na razie nie podchodzi, może to się zmieni.
-
Da się innymi metodami, tylko akurat te specyficzne rzeczy, na które są procesy w WHH jest szybciej, głęboko i bardzo skutecznie tą metodą. W WHH pracuje się bardzo dużo z czystym/boskim światłem. Mnie przy niektórych uzdrawianiach nie interesuje praca za pomocą WHH, bo z kolei szybciej i szerzej idzie w regresingu i EFT.
Uzdrawianie pokoleniówek i genów, czyli głębokich informacji zapisanych w ciele fizycznym i energiach, za pomocą WHH - rewelacja:)
-
Sylwia w jaki sposob wyobrazasz sobie/odczuwasz/doswiadczasz swoich przodkow jesli chodzi o prace z pokoleniami. Ja probowalem tak ze za swoimi plecami probuje wyobrazic sobie po jednej stronie matke a po drugiej ojca a za nimi probuje wyobrazic sobie ich stojacych przodkow itd jak na nici ale zupelnie nie potrafie. Nieznam juz nikogo poza dziadkiem i babcia. Trener mowil mi zebym probowal odczuc ich energie ale jak to zrobic ?
-
"To że przejmujemy zapis obciążeń po przodkach to fakt, ale myślę czy nie da się tego co uzdrawia WHH zrobić innymi metodami, np. regresingiem czy czystym boskim światłem, lub może jakąś inną metodą."
Oczywiście że się da, ja byłem w sytuacji gdzie odczuwałem te pokoleniowe rzeczy bardzo aktywnie (zaburzony kontakt z głębszymi uczuciami, a wręcz odcięcie od siebie) jednak uporałem się z tym doprowadzając się do harmonii naturalnymi sposobami m.in relaksem, po prostu dopuszczając do ciała energie normalnie. Wydaje mi się, że te obciążenia mają na ciebie wpływ w skrajnych przypadkach a uzdrawiając normalnie emocje, mając kontakt ze sobą te schematy cię nie dotykają.
-
Ci od WHH twierdzą, że gdy moment poczęcia jest wolny od traum, to przypomina zaślubiny pary królewskiej. Jak to przeczytałam po raz pierwszy, to wydało mi się to zabawne:). Teraz gdy uzdrowiłam większość traum zapłodnienia i zbliżam się do końca, faktycznie coś takiego zaczyna się wyłaniać, może nie dosłownie, bo nie mam korony ani berła;), ale to co się dzieje między plemnikiem i jajeczkiem stało się bardziej kurtuazyjne (jak na dworach;) lżejsze, przepełnione radością oczekiwania i miłością.
Na początku scenerie przepełnione były lękiem i agresją głównie, wraz z uzdrawianiem sceneria ulega zmianie sama z siebie, jakby zmieniał się zapis.
-
fajny opis z tą parą królewską, ile mniej wiecej sesji przypada na moment zapłodnienia.
-
małgosia, piękny opis.
To być może mamy już genezę połówek ;)
-
A jak to w ogóle jest technicznie możliwe, aby przypomnieć sobie ten moment? Co jeśli dusza inkarnowała się dużo później? Z tego, co wiem może się wcielić do 3go miesiąca.
-
StArfire,
tutaj wchodzisz w pamięć ciała, więc można.
-
lukaszkm,
Ilość sesji to sprawa bardzo indywidualna, jednej osobie może wystarczyć jedna sesja, ktoś inny będzie pracował z tym tematem parę miesięcy. To zależy od ilości traum.
Zapłodnienie wpływa mocno na relacje z płcią przeciwną, także można tak do tego podejść, że im bardziej zakręcone są relacje damsko-męskie obecnie, tym więcej mogło być traum między plemnikiem a jajeczkiem.
StArfire,
Geny i pamięć biologiczną masz niezależnie od tego, kiedy się wcielisz.
-
1 sesja to stanowczo za malo. Nie wiem jak u innych ale jak ktos nie ma doswiadczenia z przesuwaniem swiadomosc do roznych czesci ciala to conajmniej 2 sesje trzeba poswiecic zeby to zalapac i do tego trzeba pocwiczyc w domu.
-
Małgosia:
Dzięki. Znasz może dobrych/sprawdzonych terapeutów WHH, których byś mogła polecić?
-
Czy WHH zwiększa odprężenie ciała i wpływa na dopuszczanie "karmicznych" energii do niego? Inaczej mówiąc, czy jak się uzdrowi coś przez WHH to zmiana zachodzi też w energiach i są dopuszczane do ciała czy będzie to jak gdyby dobre sampoczucie mimo tego i świetlista energia jakby z ciała? Pytam bo interesuje mnie czy to może pomóc w pewnej ciężkiej do rozwikłania sytuacji... dzięki
-
Przeczytałem temat od deski do deski i muszę przyznać że tchnął we mnie sporo optymizmu. Czuję że najpóźniej za kilka miesięcy trafię na WHH.
-
Ja jestem po ponad 15 sesjach i nic się u mnie niezmieniło. Moja podświadomość bardzo broni się przed zmianami a najgorsze jest to.. może dla innych najlepsze, że te techniki są bardzo proste i niekażdy wierzy że to wogule działa.
Technika raczej mało obiecująca na początku ale wierze że z czasem opór zostanie przełamany,
-
Przeczytałem tez o stanach szczytowych i .... po moich osiągnięciach w medytacji większość z tych stanów to wewnętrzne iluzje. Chociaż utożsamiałbym się ze stanami spokoju i mocy bo tego mi brakuje, tego nie przekroczyłem.
Wygląda jednak, że WHH nie jest metodą, która mnie uwiedzie (a miało być tak niesamowicie )
może coś więcej potem napiszę
-
Mi po wielu sesjach, a szczególnie po WHH, których mialam sporą ilość odmieniła się jakość doświadczania. Coraz częściej przeżywam stany uniesienia, ciepła na sercu, radości i dużego spokoju na co dzień. Do wszystkiego podchodzę z dużą równowagą. Mam stan przyjemności jak w ciągłym silnym zakochaniu, uczucie ześrodkowania w ciele, bycia w nim. Mi Whh najbardziej pomogło ze stosowaniem zamiennym regresingu, rebirthingu oraz eft.
Whh jest metodą bardzo prostą, chociaż korzystniej by było aby udało się coś wizualizować. W założeniu metoda ma dawać efekty niesamowite, gdyż dotyka spraw naturalnie pomijanych przy innych sposobach uzdrawiania. Do pierwszych sesji podeszłam z obojętnością, ponieważ nie miałam nic do stracenia - było po prostu kiepsko i nie miałam do tej metody praktycznie żadnego konkretnego nastawienia. Chciałam jedynie spróbować, poznać. To co się w trakcie i po sesjach działo z moją energetyką było dla mnie totalnym zaskoczeniem. Oczywiście na plus. Osobiście doceniam metodę i jestem skłonna odkładać pieniądze na pierwsze udostępnione szkolenia dotyczące takiego uzdrawiania.
Same sesje bardzo pogłębiają świadomość, pomagają odzyskać i zintegrować ukryte części siebie. Wyjaśniłam sobie w dużym stopniu moje życie i jego niezbyt korzystne skutki. Uspokoiłam się, ponieważ nie dręczą mnie już tak zajmujące pytania, szczególnie te egzystencjalne - tak jak to było dawniej, latami. Jeszcze rok temu funkcjonowałam w podprzeciętnym, depresyjnym stanie świadomości i było to dla mnie naturalne od młodych lat. Teraz nie potrafię sobie tego przypomnieć. Nawet gdy doświadczam przykrych emocji, jest to bardzo krótkie, o wiele bardziej świadome i jakbym była obserwatorem, pomimo, że nieodcięta od przeżyć.
-
Jak kazda technika, trzeba miec podstawowa wiedze, i swiadomosc, ktora pozwala ja stosowac.
Co z tego ze znalem EFT, umialem "zrobic" ustawienie, opukac, kiedy to nie dzialalo? :) Nic.
Ale sie dalo zaczac stosowac, biorac pod uwage sposoby mojego uczenia sie, i umiejetnosci nabywania nowej wiedzy. Odkrylem moj styl nauki, troche cierpliwosci, pare wewn konfliktow po drodze odeszlo i dziala.
Nie kazdemu odpowiada ten sam mechanizm nauki. Niektorym teoria pasuje, probuja i od razu pojawiaja sie wlasciwe doswiadczenie. A inni rozumieja teorie, dopiero po zastosowaniu skutecznym, i doswiadczeniu czegos z metody.
Mariusz
Napisz o tych iluzjach, to bardzo ciekawe.
Doktor-X
Nie rozwiazales jakiegos podstawowego problemu, aby przyjac efektow. Tak sadze.
Dziwi mnie, ze 15 sesji i nic :) Bardzo mnie to zadziwia, ze sa ludzie, ktorym "nic nie dziala".
Niemal zawsze sprowadza sie do tego, ze te osoby walcza z metodami, i opieraja sie np pelnemu oddychaniu, trafiaja na osoby ktore nie moga im pomoc w pelni.
Mysle, ze jest wiele osob, alewszystkich fanatykow metody, tej czy innej, przestrzegam. WHH nie jest jedynym wybawieniam, tak jak i regresing. Podobnie z afirmacjami. Wiele potrafia te metody zdzialac, ale dopiero polaczone, przy odpowiednim stosowaniu, przebudowaniu przekonan na nasz temat zaczynaja przynosic mega zmiany.
Do Whh potrzeba na tyle miec swiadomosc wlasnego ciala, aby to dzialalo. Trzezwosc i przytomnosc.
Do Eft nalezy miec chec pomocy sobie, bez autodestrukcji, i mysl, ze to naturalne aby w pozniejszym czasie lubic, kochac siebie, akceptowac. Jak tego nie przejawia sie, autentycznej zgody wewn na zmiane, pewnej akceptacje czegos, mimo pewnej niecheci do tego, to nie ma bata. Nie bedzie dzialac tak, jak powinno.
Do regresingu konieczne jest wlasciwe oddychanie, osoba regresera, ktorej sie ufa w atmosferze spokoju, i akceptacje, i nastawienie "sprawdze jak to jest, co siedzi w podsw" i MEGA wazna swiadomosc rozrozniajaca. Bez tego ostatniego, sesje sprowadza sie do sesji uwalniajacych emocje, bez zmiany swiadomosci i intencji. A wiec problemy beda wracac, o ile nie bedzie wsparcia w postaci afirmacji, dekretow.
A czego potrzeba do afirmacji? :)) Dlugopisu i zeszytu? Chyba tez nie,a czegos wiecej ; )
-
W każdym podejściu istotny jest umiar. Nie warto się też uzależniać. Jednak skoro coś daje duże możliwości, to przyjmuję to do swojego życia i z radością korzystam. Po długiej medytacji rzeczywiście można wywołać pewne stany, jednak te trwałe wynikające z uzdrowienia utrzymują się, nie są wymuszone, a po prostu naturalne. To jest tak czyste, że z łatwością może być rozpoznawalne.
"Mysle, ze jest wiele osob, alewszystkich fanatykow metody, tej czy innej, przestrzegam. WHH nie jest jedynym wybawieniam, tak jak i regresing. Podobnie z afirmacjami. Wiele potrafia te metody zdzialac, ale dopiero polaczone, przy odpowiednim stosowaniu, przebudowaniu przekonan na nasz temat zaczynaja przynosic mega zmiany."
Fanatyk metody nie dopuszcza do siebie sprzeciwu, nie akceptuje tego, że komuś metoda nie sprzyja, nie pomogła, nie rozumie odmiennego zdania. To także reakcja lękowa w postaci ataku, agresji, pouczania - tak często wygląda uzależnienie. Każdy ma swoją drogę i podejście, jednemu coś pomoże, innemu nie i to jest w porządku. W zasadzie i tak wszystko zmierza ku temu, aby nasze najgorsze trudności czy dylematy powyjaśniały się :)
Łączenie metod to super sprawa i może przynieść różnorodne korzyści ; )
-
Na szkolenie whh można się zapisywać - mają być jeszcze w tym roku. Upartą informację na ich stronie, że szkolenia są zawieszone aż do odwołania, należy zignorować ;P.
Chodzi oczywiście o oficjalną stronę peakstates.pl
-
Gdzie w takim razie szukać informacji na ten temat?
-
BlackRose,
Właśnie nigdzie nie ma oficjalnej informacji. Możesz napisać maila do nich na adres podany w kontakcie i poprosić o szczegóły.
-
Dla mnie to jest dziwne że dla kogos coś (albo nic) nie działa (pomijając różne bardziej niestandardowe zaburzenia i ogólny brak kontaktu ze sobą, to w takim wypadku musi chwilę potrwać aby uzyskać ten kontakt)
To trochę tak jak by nie pójść na sesje, nie poznać metody i powiedzieć "to na mnie nie działa". Czegoś brakuje prawda ?
Bo trzeba być obecnym w czasie sesji i dokładnie WIEDZIEĆ, zdawać sobie sprawe (nie wierzyć) co powoduje poddanie się temu procesowi. Tak jak przekręcenie kluczyka w stacyjce uruchamia silnik, tak oddychanie silne powoduje dostęp do głębokich obszarów podświadomości. Ale jak ktoś będzie oddychał i jednocześnie np gadał, to nic z tego. Jak ktoś zdąży sobie skomplikować ten banalny fakt, to może sobie to utrudnić, będzie musiał dłużej oddychać. A więc są pewne podstawowe, banalne warunki. Techniki MUSZĄ działać , bo wszyscy jesteśmy identycznie zbudowani i tak samo uwarunkowani (chyba że mamy jakieś zaburzenia bardziej podstawowe).
Nie ma czegoś takiego: "ta technika na mnie nie działa, a działa na mnie eft", "ta metoda nie jest dla każdego"
No , są jeszcze upodobania naszej duszy, co do tego co można puszczać i czy wogóle coś można. Jak nic nie można to w takim wypadku zajął bym się normalnym życiem, układać je tradycyjnie, na tyle na ile możemy, zamiast sie szarpać- może odpuści później.
-
"Mi po wielu sesjach, a szczególnie po WHH, których mialam sporą ilość odmieniła się jakość doświadczania. Coraz częściej przeżywam stany uniesienia, ciepła na sercu, radości i dużego spokoju na co dzień. Do wszystkiego podchodzę z dużą równowagą. Mam stan przyjemności jak w ciągłym silnym zakochaniu, uczucie ześrodkowania w ciele, bycia w nim. "
Fajnie że się podzieliłaś :) To ciekawe , zwłaszcza z tym zakochaniem.
Nie miałem WHH ale teraz łatwiej mi zrozumieć w jaki sposób i na które części nas to działa.
-
Małgosia,
dziękuję już napisałam. Podejrzewam jednak, że to jest pioruńsko drogie.
-
Ceny jeszcze nie podają, może jeszcze nie ustalili, czy ma być z księżyca czy z kosmosu ;)
-
Tak.. denerwuje mnie ze nie dziala. Na ostatniej sesji to doslownie nie moglem wysiedziec i patrzylem na zegarek kiedy koniec. Z takim nastawieniem to wiadomo ze nic nieosiagnalem ale nie umiem wygrac z oporem. Moze jak pooczyszczam swoje intencje co do siebie to zadziala wkoncu na mnie ta metoda.
-
"Na ostatniej sesji to doslownie nie moglem wysiedziec i patrzylem na zegarek kiedy koniec."
bez sensu, że to ukrywałeś przed trenerem WHH. Gdybys to powiedział to można zmienić strategię i przepracowywać opory lub po prostu przerwać terapię i zająć się czym innym bardziej dla ciebie odpowiednim
-
Mariusz ERO
Ale ale - teraz gdzieś mi się pojawiło na stronce więcej tych stanów szczytowych(a może wcześniej ich nie chciałem zobaczyć :-) ) i sporo jest fajne. Zbędne dla mnie są np
- pustka, połączenie z próżnią, komunikacja z Gaią, czy świętość gdyz to zdaje sie przekroczyłem(cokolwiek to oznacza)
Resztę odczuwam fajnie i inspirująco dla mnie
Jeśli chodzi o te iluzje to trochę trudno będzie to wyjaśnić :-P
Z grubsza jednak to jest trochę tak, że np "stan jedności" oznacza, że doświadczamy jedności z czymś tam ale... nie jedności całkowitej, bo kiedy wszystko jest jednością - wtedy jedność znika. Jedność istnieje jako taka tylko w odróznieniu od czego innego, czyli od odrębności. Czyli coś musi być odrębne, a to oznacza, że nie ma całkowitej jedności. To jak problem kwadratury koła.
-
Ja bym sie chciał zapytac jak wygląda mechanizm od strony techniczne oczyszczania "traum biologicznych zapisanych w komórkach". Nie chodzi mi o technike terapeutyczna - chodzi o teorię czyli jak wg twórców WHH dokonują się zmiany w komórkach. No raczej nie przychodza małe ludziki i nie rozcinają DNA i układaja w nowszy sposób :-P
-
Jak ktos chce sie dowiedziec o whh, to sie dowie. Naprawde widze, ze sa powody dla ktorych pewne wiadomosci sa ukryte, bo to dziala dosc silnie. Ludzie sobie moga krzywde zrobic.
Mariusz
A to masz podobnie jak ja troche. Ze niektore ichnie stany wydaly mi sie podejrzane, ale kilka dobrze poczulem.
Co do jednosci, i odczuwania jednosci, itp rozwazania, wiem co masz na mysli. I tak sie to sprowadzi do jednego uczucia ;))
Malgosia
haha. :p Ja bym chcial zeby ceny byly z Ziemi ;))
Doktor-X
Masz typowy problem niezadowolenia, presji i przymusu kontroli sytuacji, siebie, innych. Tlumienia i wypychania stanow jakie przezywasz w nieswiadomosc, i ma byc tak i tak, mimo ze czujesz cos.
To co ma byc uzdrowione, co domaga sie uzdrowienia, uwagi lezy odlogiem, nikt na tym "polu nie orze", nie pracuje.
Na polu laza wrony, bezpanskie psy, koty miaucza wyglodniale, lataja mewy, sepy. Ktos zaparkowal kilka samochodow, i uciekl. Gdzies w oddali widac obozowisko bezdomnych, pali sie jakis plomien, ognisko.
Teren, jak rzucic okiem to bloto, kaluze, i chwasty. Unosi sie fetor.
A ty podchodzisz na skraj, i mowisz do siebie. Trzeba tu postawic dom. Piekny, duzy dom. Palac. Wtedy bedzie mi sie super zylo. Pojde do najlepszego architekta w miescie, i po 20 dniach robot, 5 osobowa ekipa zrobi mi tu raj. Otoz, nie zrobi.
"Tak.. denerwuje mnie ze nie dziala. Na ostatniej sesji to doslownie nie moglem wysiedziec i patrzylem na zegarek kiedy koniec. Z takim nastawieniem to wiadomo ze nic nieosiagnalem ale nie umiem wygrac z oporem. Moze jak pooczyszczam swoje intencje co do siebie to zadziala wkoncu na mnie ta metoda."
wypisze ci problemy, ktorymi sie nie zajmujesz, a ktore potrzebuja uzdrowienia:
- zdenerwowanie, zlosc, emocje - ze nie dziala (a jak ma dzialac, skoro ty olewasz swoje odczucia?)
- nie mogles wysiedziec doslownie, no i co ? dalej nic? skad to odczucie?
- patrzyles na zegarek, a z jakiego powodu? co czules? znow nic z tym nie robiles? co to bylo? z czym sie to wiazalo?
- opor - "nie umiem wygrac z oporem" - mysli, przekonanie ze nie umiem wygrac z oporem.
Przy takim podejsciu regresing wskazany, i uswiadomienie DLACZEGO? Ile razy tak sie upieralem, kto sie upieral, czemu sie tak upieram, dlaczego chce wygrywac z oporem? Jesli dzialam z korzyscia dla siebie, to nie upieram sie, nie walcze, nie wojuje, nie przymuszam sie, nie oceniam zle, nie jestem niezadowolony, zly na siebie ... it
"Jak pooczyszczasz te intencje to moze zadziala..." ?
Jak pooczyszczasz intencje, to zauwazysz ze nie musi pomoc ci TA METODA. Wazne zeby pomogla ci metoda. Nawet jesli to bedzie przyznanie sie przed swiatem, i soba, w jakim aktualnie stanie jestes, kim jestes, i co skrywasz przed innymi.
Upartosc, upartosc, i walka wewnetrzna. A wczesniej z kim? z jaka sytuacja? z jakimi ludzmi? Mamusia, tatus.
Masz tego na tony do uzdrowienia, ale oczywiscie lapiesz sie za cos, co wymaga wstepnego "przygotowania", obrobki ciala. Zalecalbym rebirthing, i oddychac spokojnie tyle, az sie poplaczesz .. Tyle ze najlepiej pod okiem fachowca, bo mozesz sobie krzywde zrobic, jesli masz przymus oddychania wbrew sobie, i temu co ci odczucia dyktuja.
Aha, i sprawa dotyczy wszystkich chcacych sobie pomoc.
Wiele osob wie lepiej od wszystkich, co trzeba zrobic, nawet gdy jeszcze nie uzdrowili pewnych tematow. Jest o to w stanie sie klocic, demonstrujac upartosc, zdecydowanie i frustracje dokladnie taka jak rodzice niezadowoleni z tejze pociechy ;)
Nawet gdy nie osiagneli bieglosci w poslugiwaniu sie metodami pracy z podswiadomoscia, zmiana nawykow, to naiwnie licza na to, ze ten stan swiadomosci, ktory obecnie posiadaja pozwoli im uzdrowic sytuacje, mimo tego ze wlasnie TEN STAN Swiadomosci, z tymi przekonaniami, nawykami wlasnei STWORZYL ten bajzel ;)
-
"To co ma byc uzdrowione, co domaga sie uzdrowienia, uwagi lezy odlogiem, nikt na tym "polu nie orze", nie pracuje.
Na polu laza wrony, bezpanskie psy, koty miaucza wyglodniale, lataja mewy, sepy. Ktos zaparkowal kilka samochodow, i uciekl. Gdzies w oddali widac obozowisko bezdomnych, pali sie jakis plomien, ognisko.
Teren, jak rzucic okiem to bloto, kaluze, i chwasty. Unosi sie fetor. "
LOL
-
Mariusz ero
no masz racje w wiekszosci ale jak sie pozbyc tego oporu gdy jest taka silna niechec do pracy ? na sile ?
-
Na pewno nie na siłę. Popracuj nad tym oporem, zadawaj sobie pytania i obserwuj go. Bądź ze sobą szczery i po prostu zapytaj się siebie, czemu czujesz taki opór, czego nie chcesz, przed czym się bronisz.
Nie traktuj siebie mechanicznie jak komputer, któremu trzeba odinstalować stare oprogramowanie i zainstalować nowe. Popracuj nad nastawieniem do samego siebie. Naucz się delikatności dla siebie, akceptacji, wspierania się i ogólnie traktowania siebie i swoich emocji bez presji, walki i krytyki.
To jakie masz nastawienie do siebie i do tego co z Ciebie wychodzi jest kluczowe dla tego, jakie masz efekty z uzdrawiania.
-
MariuszEro
Ładnie Cię poniosła wena twórcza ;))
-
No widze ze na sile bede musial bo sama obserwacja mnie juz meczy i wogule nienawidze ze soba rozmawiac, probowalem wiele razy pogadac z tym oporem z kad sie bieze ale mnie "skrecalo" wrecz i mnie dusznosci zaraz lapia w klacie. Jedyne wyjscie chyba to bez wzgledu na ten opor musze probowac sie z tym skontaktowac i to zrozumiec dlaczego tak jest. To nie bedzie przyjemne.
-
EDIT
Na jutrzejszej sesji WHH sprobuje za ten opor sie zabrac, z terapeuta zawsze razniej. Szkoda ze tyle sesji i nic ale wazne ze wkoncu sie uda.
-
DoktorX
spróbuj może kiedyś pozwolić by ten opór, jakikolwiek jest, po prostu z ciebie wyszedł, z ciała - jak pojawią się duszności, ucisk w klatce piersiowej, skręcanie ciała, emocje złości czy wściekłości na ten opór, na to, że tak masz, poddaj się temu i niech ciało je uwalnia. Bez kontrolowania, bez prób rozumienia skąd on się bierze, bez dochodzenia przyczyn. Na razie walczysz z tym oporem, stawiasz opór oporowi, nie akceptujesz. Twoje ciało jest mądre, pozwól by cię poprowadziło, by wypuściło to, co w nim tłumisz.
Jest taka fajna metoda zaczerpnięta z obserwacji ssaków, potocznie zwie się "trzęsawki". Pozwalasz ciału drżeć, ono się w ten sposób uwalnia od nagromadzonego stresu, czasem traum. Ssaki przeżywają w chwilach ataku na nie bardzo duży stres związany z zagrożeniem życia i to bardzo często. Neutralizują te traumy poprzez otrzepywanie się, drżenie mięśni. Gdyby człowieka poddać stresom zagrożenia życia podobnym do tych, które przeżywają głównie dzikie zwierzęta, a nie znał by sposobu by uwolnić ten stres, myślę, że bardzo źle by się to skończyło, ze śmiercią włącznie.
-
Dzieki Karola i dzięki pozostalym. Sprobuje. jednocześnie dostałem dobre ćwiczenia ze słońcem od terapeuty WHH ktore maja na celu scharmonizowane wszystkich mózgów ciala zeby nie pozostawały ze sobą w konflikcie.
-
Trochę rozjaśnia w temacie whh.
Ted.com talk - What babies learn before they're born
http://www.youtube.com/watch?v=vgvfvdFFrb4&feature=related
-
Doktor-X
Czy mógłbyś napisać jak wykonuje sie takie ćwiczenie ze słońcem na zharmonizowane mózgów?
Jestem ciekaw.
-
Dokror-X
To jest rewelacyjny dodatek do innych technik. Techniki z medytacją ze słońcem wymiatają. Już nic nie jest takie jak było, gdy coś się tam zabrało i wróciło ze skutkami na ziemię.
Nie trzeba też już pośredników do pracy ze światłem, czy wysiłku, czy żmudnego oczyszczania, żeby światło w nas popłynęło, wystarczą medytacje na Słońcu, bo jest się bezpośrednio w źródle:)
Lubię też to rozpromienienie od środka i zmianę, gdy później patrzy się w lustro.
Zaczęłam rozumieć dlaczego ludzie czcili kiedyś Słońce jak Boga, gdy poczułam, dzięki pracy na Słońcu, że jest ono zmaterializowaną boską wibracją światła i miłości dla ludzi. Jest najpotężniejszą materializacją boskiego światła, które można poczuć od wewnątrz, a nie tylko jako docierające światło do ziemi. Nie da się nie odpuścić czegoś i nie przetransformować, gdy działa w tym bezpośrednio Słońce, tak subtelnie i z taką naturalną mocą:)
-
Sylvia:
Zainteresowałaś mnie tym opisem :}} Można prosić o jakieś szczegóły :)?
-
Po dłuższej pracy z tą metodą i podobnymi jestem od kilku miesięcy mocno wyciszona. Reaguję bardzo spokojnie na wiele spraw. Nie wiem czy to trwały wynik uzdrowienia, czy mój introwertyzm który się nasila przez karmę mnichów
; p
-
StArfire
To już trzeba iść od kogoś kto nauczy, bo są w tym niuanse nie do opisywania na forum;)
Ta terapeutka WHH uczy też pracy ze Słońcem
http://www.mandalamagica.pl/index.php?action=menu&start=tekst&m=0,3&ID=3
BlackRose
Zawsze można sprawdzić czy to Stan Szczytowy, czy jeszcze jakaś inna trauma wyszła, która jest pozornie pozytywna, również w kontaktach z ludźmi.
-
Sylvia,
właśnie nie wiem, sporo uzdrawiałam z Whh i wiele mi się naprawiło, pozmieniało. Jestem przesadnie spokojna, nic mnie nie porusza tak emocjonalnie od środka, jakieś informacje, nagłe sytuacje - reaguję wyciszeniem. Nie znaczy to, że jestem zablokowana i nic pozytywnego nie czuję. Jest ok, tylko tak podejrzanie mi cicho w głowie. Czasem nie rozpoznaję tych stanów szczytowych - wiem że mam ich wiele, ale jednocześnie łatwo to pomieszać z traumami, odcięcie czasem się przejawia podobnie. Jakby do tej ciszy i spokoju dołożyć przyjemność wynikającą z istnienia to bym wiedziała, że to jakieś stany szczytowe. A tak jest spokojnie, aż tak czasem zalatuje pustką. Myślę, że to mieszanka wywalanki z jakimiś stanami, podstanami - kto wie.
-
Sylvia:
Dzięki :))
-
Czuję się bardziej zintegrowana, nie wiem już co to znaczy funkcjonować w podprzeciętnym stanie świadomosci - w depresji i innych zawirowaniach. Jest cicho, spokojnie, przyjemnie, czuje się całością. Ale też jestem tak wyciszona, że mam wrażenie ciągłej medytacji. Niewiele mówię do partnera, on mówi mówi, a ja tak mało odpowiadam, pochłania mnie to coś we mnie.
Możliwe że cichy umysł plus wewnetrzny spokoj dały taka mieszanke ; p Uzdrowiłam powazne prenatalne rzeczy, dużo pokoleniówek..i tak wyszlo. Gdybym jeszcze mogła to ogarnąć, co naprawdę się dzieje...
-
Rozumiem z tym spokojem i przyzwyczajaniem się do tej ciszy - dla mnie stała się w końcu błogością w smakowaniu jej na co dzień:)
To pomieszanie w przypadku głębszej karmy to raczej częsta sprawa. Sama uzdrawiałam asocjację z dzieciństwa spokój=marazm, która bardziej wyszła przy okazji zwiększenia się i osadzenia w Stanach Szczytowych.
U mnie jest tak, że w ramach Stanów Szczytowych pojawia się też podskórna radość i wiem jaki to rodzaj (od zawsze w tym życiu odróżniałam radość opartą na traumie, od tej radości Szczytowej, może przez jakiś rodzaj wrażliwości na rodzaje energii) - chociaż miałam słaby, a później urywany dostęp do niej przez wiele lat. Ta ze Stanów Szczytowych uskrzydla, uzdrawia, ochrania dodatkowo i zachowuje pewną ciągłość wewnętrzną.
Ta radość fajnie rezonuje z radością w innych, którzy też ją mają na poziomie Stanów Szczytowych.
Wobec innej radości czuję neutralność, albo całkowicie albo prawie całkowicie przestały mnie uwarunkowywać w kontaktach i wpływać na mnie pod różnymi względami. Ciekawe jest to, że nie robi się tego już świadomie jako wybór czegoś bardziej korzystnego, tylko chyba Nadświadomość to porządkuje sama przez Jedność wewnętrzną.
To co mi pomogło w sharmonizowaniu i zjednoczeniu spokoju i ciszy z przepływami pozytywnych odczuć i energii, to medytacje na Najwyższe Dobro i kontemplacje cech urzeczywistnienia na czakramach, szczególnie na koronie i sercu, ale to już może być indywidualna sprawa, które czakramy trzeba uaktywnić bardziej, gdy osadzają się w kimś Stany Szczytowe.
-
Te różne procesy z WHH i na Słońcu uzdrowiły tez dla mnie bardzo istotny temat, tak przy okazji:
to co zewnętrzne, a to co wewnętrzne. Granice, a przepływy energii, czy inaczej coraz większe przepływy właściwej energii, im zdrowsze granice między tym co wewnętrzne i zewnętrzne.
Wewnętrzne to:
Stany Szczytowe
cechy urzeczywistnienia
bycie Sobą (co można rozpoznać jak już nie wpływa tak bardzo to co zewnętrzne)
moja optymalna droga życia,
świadomość, wglądy w naturę rzeczy
swobodne przepływy lekkiej i stabilnej energii światła
naturalne zdrowienie już w momencie, gdy pojawia się problem, wzorzec, fizyczna dolegliwość
Nadświadomość
Zewnętrzne do wewnętrznej struktury to:
ego moje
ego innych
emocje
przekonania i wartości (to co się traktuje jako wartości, żeby mieć kotwicę i tworzyć granice)
problemy do rozwiązania
komunikacja z otoczeniem
reakcja z otoczeniem
traumy własne (uświadamiają się, czasem coś powodują, jednak nie są już władcami sytuacji i samopoczucia)
traumy czyjeś (mogą sobie być, jednak nie przepływają i nie kodują nowego wraz z energią i informacją)
To wewnętrzne jest ważniejsze, stabilne, zawsze obecne, pomimo pojawiania się tego co zewnętrzne.
Czyli następuje tymi metodami głębokie uzdrawianie struktury energetycznej i informacyjnej, co skutkuje bycie na co dzień w Stanach Szczytowych, co w efekcie przyciąga podobnie uzdrowione struktury i dodatkowy bonus: powoduje spontaniczne uzdrawianie czyiś struktur, gdy jest na to otwartość u kogoś i gdy samemu nie wychodzi się z tego co wewnętrzne, mimo że pojawia się to co zewnętrzne.
-
Czy znacie dobrego terapeutkę(tę) WHH w Poznaniu ?
-
http://www.peakstates.pl/terapeuci.html
Widzę jedną terapeutkę z Poznania.
-
Troszkę "crazy" w odbiorze :-P-ale ok-jest mi potrzebny luz psychiczny plus kompetencje ...Zgłoszę się...
Black Rose-dzięki za przypomnienie,gdzie szukać informacji-kurczę,nie wpadłam na to,zeby sprawdzić na stronie...Ehhh...
-
Freefalling,
napisz o efektach, jak już będziesz po.
-
Chciałabym się dowiedzieć jak wygląda sesja WHH, co się wtedy robi, jakie umiejetnośći trzeba mieć np czy trzeba umieć wizualizować, coś sobie wyobrażać i czy trzeba umieć czuć
-
Do sesji WHH potrzebna jest spora świadomość ciała i umiejętność wyczuwania symptomów. Kierowanie świadomości do różnych punktów ciała jest niezwykle pomocne i pomaga uwolnić napięcie. Wizualizowanie również bywa pomocne, aczkolwiek nie jest niezbędne. Bardziej liczy się umiejętność integrowania z ciałem - moim zdaniem trzeba mieć dużą wprawę w innych systemach uzdrawiania, pracy z przeszłością - gdyż WHH może wydać się szokujące dla tych którzy nie mieli nigdy z niczym takim do czynienia i samo cofanie się w przeszłość będzie bardzo stresujące. Uzdrawianie niektórych traum wymaga dużego doświadczenia, wiedzy oraz samoświadomości, inaczej proces uzdrawiania będzie powolniejszy, niekompletny lub osoba się po prostu zawiedzie. Potrzebna jest duża przytomność i jakieś doswiadczenie w pracy z podswiadomoscia, aby natlok zdarzen, traum, obciazen nie powalil przy pierwszych sesjach. Tak samo jezeli chodzi o autodestrukcje - osoby w silnej depresji nie powinny zaczynac od tej metody, gdyz mogą wiele energii obrocic przeciwko sobie i namieszac sobie nie tyle w emocjonalnosci co w biologii.
Ja się zetknelam z ta metoda po latach pracy z innymi takimi jak regresing, rebirthing, afirmacje itd. Były mi bardzo pomocne, jednak potrzebowalam całosciowego gruntownego uzdrowienia i whh ten proces mi dopełnial. To bylo cos z czego chcialam korzystac dla uporzadkowania mojego zycia i "doczyszczenia" tematów. Whh było niejednokrotnie dla mnie trudne i bolesne, dużo przezywam i jestem nadwrazliwa - niektore sesje byly bardzo spokojne, niektore obfitowaly w cierpienie.
Dlatego trzeba podchodzic z glowa do tej metody, polecam bardzo ale rowniez z zachowaniem ostroznosci.
-
Inga
Odciecie od swego ciala, i nieumiejetnosc czucia jest chyba sporym przeciwskazaniem. Mysle popracuj nad bezpieczenstwem
odczuwania, wyrazania emocji, jak tez emocjami zwiazanymi z nieakceptacja twoich reakcji, emocji, uczuc przez osoby, ktore cie krzywdzily w tej kwestii.
-
Dzięki
To już wiem wszystko.
Na razie to nie dla mnie.
-
Inga
Ja wiem, ze byloby mi ogromnie trudno skupic sie w sesji, gdy mialem jeszcze kilka nierozwiazanych, dosc silnych konfliktow wewn.
jakis czas temu pracowalem nad rozw. pewnych emocji, reakcji, uczylem sie metody EFT. Rozumialem eft, ulozyc ustawienia potrafilem, ale zastosowac metody na sobie,
nie dawalo rady.
Wzburzenie, nieakceptacja siebie, i moich wlasnych reakcji, ktore kontrolowalem silnie (karma wojownika, i bunt dziecka, wychowanie
"nie placz") skutecznie mi uniemozliwialy obserwacje samego siebie.
Zajelo mi chyba pare miesiecy, az natrafilem na gotowe ustawienia, zrozumialem siebie, poplakalem od nadmiaru wysilku i po tygodniowych probach, cos podzialalo.
I dopiero od tego momentu, jak mialem doswiadczenie, jak to jest, o co chodzi, uczucie ulgi, to moglem sobie sam pomoc :)
-
Ja obecnie nawet na EFT się nie nadaję.
-
Jak już stosować WHH to z modlitwą regreswną albo wspomagać czymś podobnym. WHH działa na struktury biologiczne dlatego na niektóre głębokie obciążenia WHH może niedziałać tak jak byśmy tego chcieli. Przynajmniej w moim przypadku tak było.
Inga, mnie też EFT nic niepomogło chociaż... kiedy boli mnie głowa to nieznam nic lepszego. Na takie rzeczy jak nagły ból, najczęściej ból głowy to to EFT w moim przypadku jest świetne.
-
Doktor-X
Jeśli chodzi o ból głowy, to EFT działa zdumiewająco. Nawet lepiej(szybciej) niż Reiki.
-
Czy ktoś może mi polecić dobrego terapeutę WHH na Górnym Śląsku lub w Krakowie? Dzięki
Znalazłem taką babeczkę - Agata Szyplińska. Ktoś zna, może polecić?
http://www.pracowniazrodlo.pl/index.php?option=com_content&view=frontpage&Itemid=1
-
Znalazłem taką babeczkę - Agata Szyplińska. Ktoś zna, może polecić?
Ja miałam 4 sesje u niej. Nie wiem czy mogę polecić. Wrażenie na mnie zrobiła pozytywne, ale sesje niestety nic mi nie dały. Może to nie dla mnie terapia na teraz, dlatego na razie odpuszczam.
-
Kaja,
dlaczego takie odczucia, że nic nie dały? W trakcie chyba coś się uświadamiało?
-
W pierwszej sesji jedna rzecz mi się uświadomiła ale raczej mało istotna. W następnych nic, jak również nic się nie zmieniło w temacie z którym podchodziłam do tych sesji.
-
Kaja
WHH służy do uzdrawiania traum biologicznych. Może u ciebie był problem na innym poziomie.
Jeśli czegoś szukasz na specyficzne wzorce, a inne metody już sprawdziłaś, to polecam Theta Healing - obejmuje wszystkie poziomy.
-
Traum biologicznych - tzn. jakich? Bo na stronie http://www.peakstates.pl/whh.html zastosowanie jest szersze. Odnośnie Theta Healing to po Twoim poście w innym wątku, szukam informacji i przyznam szczerze że nie bardzo rozumie o co w tym chodzi, oprócz tego że jest dobre na wszystko. Choć jak znam siebie na pewno spróbuje:)
-
Kaja
Uzdrawiając traumy biologiczne często uzdrawia się też uczucia i przekonania, więc można uznać, że zastosowanie jest szersze.
Natomiast inne poziomy, niż obejmuje WHH, np. duchowy, serca duchowego, warto uzdrawiać jeszcze metodami, które obejmują te poziomy.
Na temat Theta Healing są książki autorstwa Vianny Stibal.
-
Sylvia,
myślę, że zastosowanie WHH, a raczej całej reszty czyli PS - stanów szczytowych (bo nie wiem do końca czy macie na myśli samo WHH czy nie) jest zdecydowanie szersze niż uzdrawianie na poziomie biologicznym. To uzdrawianie ma ogromny wpływ na świadomość, na samopoczucie, duchowość.
-
Jeśli jakaś metoda uzdrawia uczucia i przekonania, to też wpływa na świadomość i samopoczucie. Biologia też jest duchowa, gdy ktoś jest duchowy i ważna w rozwoju:)
Z tego co doświadczam i obserwuję u innych, to poziom wyższych stanów duchowych, czyli swojej boskości, jest to coś więcej i dalej energetycznie i świadomościowo, niż Szczytowe Stany Świadomości z WHH na dzisiaj. Można czuć się bardzo dobrze po procesach WHH, a jeszcze są "wyżej i głębiej" inne rzeczy do zrobienia innymi metodami, gdy chce się przejawić całkowicie siebie prawdziwego z poziomu boskości, czyli tzw. 100% urzeczywistnienie, inaczej zwane oświecenie.
Z drugiej strony są też osoby, które na co dzień przebywają w wysokich energiach i mają szeroką świadomość, a jeszcze do zrobienia traumy na poziomie biologicznym np. pewne przymusy emocjonalne, czy reakcji, co hamuje w przejawieniu jeszcze bardziej swojej boskości.
Mowa o tych duszach, które mają wiele, wiele wcieleń za sobą i przez to wielowątkowość swojego istnienia.
-
Słuchajcie czy oprócz książki Szczytowe Stany świadomości są jakieś inne ksiązki piszące o WHH? Chciałabym sobie poczytać o tej metodzie a ta jedna pozycja jest trudno dostępna
-
Niemam pojęcia czy co kolwiek jest na necie, myśle że powinno się zawsze coś znaleźć. Ja często znajduje na chomikuj różne fajne rzeczy.
Moge opisać po krótce na czym to polega bo miałem sporo zabiegów robionych ponad rok temu. Niestety mało skutecznych. Z dzisiejszego punktu widzenia wiem że zabrałem się za temat ktróry był za bardzo poblokowany by go uzdrowić do tego dochodził brak mojej akceptacji i ogólny brak świadomości tematu który chciałem przerabiać.
WHH to metoda skierowana w emocje. Niema tam analizowania, główkowania ale jest sporo wizualizacji. WHH dzieli się tak jakby na kilka części - metod. Np. podróż do słońca z naszymi towarzyszami (nieakceptowanymi aspektami swojego życia) gdzie rozpuszcza się emocje i odczucia na dany temat w czystej miłości. Czyli trzeba sobie to wizualizować.
Kolejna podmetoda to wysyłanie miłości przodkom. Zapomniałem jak to się dokładnie nazywa ale polegało to na tym że wyobrażało się sobie za plecami naszych przodków. Z prawej strony ojca i jego drzewo genealogiczne a po lewej analogicznie matke i jej przodków. Nietrzeba było oczywiście widzieć ich twarzy, chodziło o to żeby poczuć energie tych osób za sobą, poczuć że pochodzimy od nich.
Gdy już sobie to wyobraziliśmy, odczuliśmy to wtedy wzorzec który w sobie mamy z którym pracujemy próbujemy dopasować albo do rodziny od strony ojca albo od strony mamy. Zazwyczaj ciągnie ciało w którymś kierunku. Potym jak już wiemy z której strony rodzinnej wzioł się wzorzec który w sobie mamy próbujemy odgadnąć z którego pokolenia on pochodzi. Zaskakujące jest to że zazwyczaj ktoś z naszych przodków miał podobne doświadczenia co my, wzorce, a może i nie dziwne.. wkoncu mamy to w genach. Gdy już znajdziemy daną osobe to próbujemy wysyłać jej miłość, zrozumienie dla jego problemów, światło w tamtą strone aż poczujemy wdzięczność. Niezawsze się udaje. Teraz widze że w zasadzie to to samo co dawanie sobie tej miłości ale to być może jest trudniejsze na początek bo wymaga wzbudzenia litości, miłości wobec nas samych.
No dobra
Ogólnie w WHH wchodzi się świadomością w miejsca w ciele gdzie czujemy emocje i zostaje się w nich tak długa jak to konieczne opukując przy tym punkt gammy na dłoni.
Poprzez przezywanie traumatycznych doświadczeń nasza świadomość ucieka z ciała, ucieka z miejsca gdzie pojawia się strach, wstyd czy inne emocje. Podczas sesji gdy zabieramy się za konkretne doświadczenie pierw odczuwamy daną emocje w ciele. Potem trzeba przenieść się świadomością do tego miejsca gdzie ją czujemy. Sposobów przeniesienia świadomości jest sporo. Można np. wyobrazić sobie że kurczymy się do rozmiarów piłeczki i znajdujemy się wewnątrz tego miejsca w ciele. Można też wyobrazić sobie że zakładamy na siebie tą część ciała jak sweter. W każdym razie polega to żeby skupić świadomość w tym miejscu gdzie czuje się emocje, przylgnąć do niej jak brat przytulacjący biegną przestraszoną siostre :)
Oczywiście nie wyobrażamy sobie ogranów itp tylko to miejsce w ciele.
Gdy się już tam zagnieździmy (choć często wywala z tych miejsc bo wiadomo nie jest to wygodne) to próbujemy dostrzec jak wygląda ta emocja, jaki ma kształt, czy jest tam ciepło, mokro, sucho, czy jest ciemno. Poprostu opisujemy to miejsce.
Ja np. miałem lęk od brzucha w góre do serca w kształcie wazonu i wyobrażałem sobie że przyjąłem forme tego wazonu.
Te miejca w ciele które doświadczyły traumy potrzebują naszej uwagi, chcą byśmy z nimi byli (świadomością tam) jak najdłużej.
Nie pamiętam kurde jak się zwały te poszczególne mózgi bo w WHH jest taka koncepcja że mamy w ciele niezależne świadomości.
Na codzień utożsamiamy się z świadomością która jest skoncentrowana w środku głowy na wysokości oczu.
A w WHH odwiedzamy i kontaktujemy się z innymi świadomościami. Np. z tyłu głowy, ponad głową, w brzuchu, splocie słonecznym. Coś jak gadające czakry.
Często bywa że np. mózg brzucha jest obrażony na mózg umysłu.
Wchodzimy w kontakt z mózgiem brzucha czy innaczej świadomością która mieszka w brzuchu i rozmawiamy z nią. Trzeba podchodzić do nich jak do małego dziecka, być ostrożnym i miłym, akceptującym.
Oczywiście bywają opory dlatego stosuje się mocniejszą wersję odwrócenia psychologicznego. Masujemy punkt wrażliwy i powtarzamy : Nawet jeśli czuje że umrę jeśli... to i tak całkowicie i głęboko kocham i akceptuje siebie, pozwalam sobie ... )
Wiem że bardzo chaotycznie to napisałem ale niepamiętam już dokładnie tych procesów. Jak mi się przypomni coś więcej i będe miał chęć to napisze. Może i warto by było sobie to teraz odświeżyć.
-
Dzięki za opis - gadające czakry mi się podobają;-)
-
Tu jest artykół
http://www.peakstates.pl/stanyszczytowe.html
A to fragment o mózgach
Upraszczając, nasz mózg jest podzielony na trzy części, które u większości osób funkcjonują niezależnie. Co prawda mają one swoje naukowe nazwy, jednak wszyscy znamy je jako ciało, serce i umysł. Istnieje jeszcze czwarty mózg, nie znany powszechnie. Dzięki tej wiedzy zdałem sobie sprawę, że wiele (choć nie wszystkie) stanów szczytowych ma miejsce wtedy, gdy wszystkie mózgi są jednym zjednoczonym organizmem oraz, że stan, który wcześniej mi towarzyszył, istniał dzięki względnie zgodnemej egzystencji moich mózgów.
-
"Coś jak gadające czakry" ;))))) Masz fajny, obrazowy sposób pisania Doktore ;)
Ciekawe, może terapeuci pracują czasem na różne sposoby... Na przykład przy usuwaniu traum pokoleniowych ja tych przodków ustawiałam przed sobą, a nie za plecami, na wstępie identyfikowałam kto z moich przodków miał podobną emocję, powiedzmy babcia ze strony mamy i wtedy za nią ustawiałam orszak przodków, którzy też ją mieli i opukiwałam punkt gamma do momentu aż wszyscy nie znikną. Potem skanowałam przestrzeń pod nimi i dalej opukiwałam jeśli tam jeszcze była jakaś energia. Czasami nie szło i wtedy robiłam psychologiczne odwrócenie.
Sama metoda jest dość mocna i fajna jeśli trafi się na dobrego terapeutę, który ma intuicję i potrafi przez ten proces poprowadzić, ja miałam to szczęście, że mi terapeutka w 100% podpasowała. Ostatnio zaproponowała mi Theta Healing zamiast WHH na moje konkretne samopoczucie tamtego dnia i byłam zachwycona tempem uzdrawiania do tego stopnia, że aż dzisiaj zamówiłam dwie książki na ten temat, a jutro idę na darmowy warsztat, o którym pisała Sylvia w wątku o TH ;)
-
No właśnie Inga, chodziło mi o te mózgi. One mają różne nastawienia. Jak się z nimi wchodzi w kontakt to dostrzega się że zachowują się jak odrębne osoby. Np. wiecznie zestresowany u mnie mózg brzucha czuł się samotny, nieszczęśliwy i przestraszony. Mózg splotu natomiast czuł żal wobec mózgu brzucha ale był mniej zestresowany. Mózg 3 oka był u mnie znowu arogancki i pewny siebie.
I jak tak spacerowałem sobie świadomością po tych różnych mózgach w swoim ciele to zauważyłem że dotąd utożsamiałem się ze świadomością w głowie na wysokości oczu. A gdy przeniosłem się świadomością do np. splotu to myślałem całkowicie innaczej i innaczej patrzyłem na świat. Coś jak bym zmieniał tryb i patrzał na świat przez inny pryzmat. Wtedy to mnie zaskoczyło i zapytałem terapeute - to kim ja właściwie jestem ? hehe a on na to = no właśnie dobre pytanie :)
Czyli jestem świadomością
Ogólnie praca za pomocą WHH jest taka specyficzna. Ja miałem bardzo duzo oporów bo podejście w tej metodzie było dla mnie totalną abstrakcją. Mój umysł chciał ogarnąć jak to działa połączyć to z tym co do tej pory wiedziałem na temat uzdrawiania życia za pomocą innych metod. Szukałem jakiegoś schematu, powiązania do struktury pracy nad sobą jak np. dochodzenie do przyczyn problemu, zgłebianie coraz głębszych warstw i uwalnianie a w WHH nie ma czegoś takiego. To całkowicie różny sposób pracy który ciężko przełknąć jak ktoś jest przywiązany do takich umysłowych rozkminek i analiz jak ja.
Np. w jednym ćwiczeniu wyobrażałem sobie scene gdzie każdy mózg ciała musiałem zwizualizować sobie jako osobę która tam stoi na tej scenie, widzieć jej wyraz twarzy lub chociaż czuć energie. Najlepiej było wyobrazić sobie to jak najdokładniej. I każdy kolejno mózg konfrontowałem z innym żeby odczuć jakie emocje się między nimi rozgrywają.
Takie troche głupie to jest i umysł często się buntuje. Ja byłem bardzo niechętnie nastawiony do tej metody bo właśnie było sporo takich irracjonalnych elementów, dziwacznych ćwiczeń i niewierzyłem poprostu że to działa.
Być może ta metoda poprostu nie jest dla mnie. W każdym razie wizualizować troche trzeba umieć.
Jedno ćwiczenie które mi średnio wychodziło to było to zatapienie się w słońcu.
Nie pemiętam początku tego ćwiczenia ale było takie coś że pakowało się do pudełka różne aspekty których się nieakceptuje i jakieś inne rzeczy których się np. obawialiśmy lub mieliśmy do niech stosunek. O ! właśnie, pakowało się rzeczy do których miało się jakiś spaczony stosunek emocjonalny. Bo to ćwiczenie wogule polegało na tym żeby zmienić nastawienie do pewnych spraw, zmienić swój stosunek np. do kobiet czy do innych rzeczy.
Ja np. pakowałem do pudełka damską rękę :) z pomalowanymi paznokciami co symbolizowało taką kobiecą arogancję i odrzucenie ze strony kobiet którego się bałem. Pakowałem tą ręke do pudełka, jak również swój wstyd który też przybrał w tym ćwiczeniu pewien symbol, już niepamiętam jak mi się wtedy skojarzył. Ale te uczucia które się czuło to nadawało się im symboliczny wygląd, coś z czym się nam dana emocja kojarzyła, wizualizowało się ten wygląd = symbol danego uczucia i pakowało się je do pudełek.
Potem te pudełka wsadzało się do swojego wnętrza, tak jakby zjadało i gdy już tam były to wyobrażało się sobie że słońce nas przyciąga z ziemi a my coraz bardziej się oddalamy widząć z góry jak wszystko staję się coraz mniejsze i mniejsze aż wkońcu znajdujemy się na orbicie i potem coraz bliżej, zbliżamy się do słońca które nie parzy ale jest miłe i ciepłe pełne miłości w dotyku. Słońce symbolizowało w tym ćwiczeniu boską matrycę czyli pierwotną miłość, coś z czego wszystko pochodzi, Wszystko trzeba sobie powoli wizualizować jak najdokładniej czuć jak wtapiamy się w słońce a potem że stopniowo wędrujemy do jego centrum i tam wyrzucamy z siebie te pudełka.
Pudełka otwierają się i wychodzą z nich te wszystkie emocje - symbole i rozpuszczają się w złoto pomarańczowym płynie wraz z nami samymi. Wyobrażamy sobie jak płyn nas wypełnia, wypełnia każdą komórke ciała i tych symboli również co potrafi być trudne.
Wkońcu dochodzi się do momentu że zarówno my jak i pudełka z zawartością rozpuszczamy się, mieszamy się ze sobą i stajemy się jednolitą substancją że już nieda się rozróżnić co było czym. Stajemy się tak jakby nicością.
Tutaj sie gubiłem bo niepotrafiłem sobie tego wyobrazić, poczuć ze moja świadomość (ja), że ja jestem tym płynem. No ale w tym samym momencie co się rozpuścimy przychodzi etap że nasza swiadomość rośnie jak balon. Cały czas jesteśmy w centrum słońca. Poszerzamy świadomosć, jesteśmy coraz więksi aż wkońcu stajemy się całym słońcem i tu ćwiczenie się kończy.
Podobno wielu ludzi ma wrażenie po tym ćwiczeniu jakby ich świadomość wypełniała cały pokój i czują że jest im ciasno.
Ja tego niedoświadczyłem. Pewnie dlatego że kiepsko u mnie z wizualizacją.
To ćwiczenie można robić w wannie, podobno woda lepiej działa na umiejętność wyobrażenia sobie tego słonecznego rozpuszczalnika, tego płynu w tym śłońcu.
Prawda że dziwaczne ? :)
Tulia, Korneliax :) dzięki miło mi
Jeśli ja teraz fajnie pisze to co będzie jak odblokuje swoje mówcze i pisarskie talenty ? :]
-
Jeżeli potrafiłeś robić takie trudne rzeczy to znaczy że jesteś super utalentowany.
I dziwię się że ci to nie pomagało.
Czy te twoje mózgi po tych ćwiczeniach bardziej zaczęly się ze sobą dogadywać, bardziej zaczęly się ze sobą porozumiewać i integrować. Wg mnie ta metoda jest bardzo dobra na to aby zintegrować poszczególne skłocone ze sobą części siebie.
Z tym że uważam że jak na ciebie poczatkującego to wszystko było zbyt rozbudowane i skomplikowane.
-
Inga dzięki ale z tym super utalentowanym to troche mnie zażenowałaś :)
Mnie się nic a nic nieudało przerobić tą metodą. traciłem tylko na to kase, zamawiałem sobie te sesje i liczyłem wtedy że terapeuta za mnie zrobi robote. Pamiętam że tylko patrzyłem na zegarek kiedy koniec bo mi się niechciało. Cholernie mi się niechciało robić tych sesji, ćwiczyć. Nieakceptowałem że to mi może pomóc, niewidziałem odniesnienia w tym do przyczyn problemów a takich metod bardzo nielubie. Mam hopla troche na punkcie dochodzenia do przyczyn i to też dlatego.
Pewnie teraz miałbym jakieś efekty bo niemam już takich oporów co kiedyś.
Mam wiekszość wskazówek i konwersacji z terapeutą od WHH jak byś chciała to moge ci wysłać PW np. o asocjacjach czy inne takie.
Zapomniałem dodać.
Mój terapeuta podkreślał często że żeby WHH przynosiło dobre efekty to bardzo ważne jest uzdrowienie relacji z rodzicami a konkretnie uznanie że jesteśmy dziećmi naszych rodziców, wybaczenie im, postawienie się w roli dziecka. Niebardzo rozumiem w jaki sposób było to ważne względem tej metody ale jednak trzeba być podczyszczonym żeby z powodzeniem stosować WHH. To trza zaznaczyć.
Wbrew pozorom że tyle skomplikowanych rzeczy trzeba wizualizować to jest to prosta metoda.
-
A miałeś jakieś silne emocje lub odczucia? Bo to byłaby wskazówka że coś się w tobie zmienia. Jakieś zainteresowanie że ja właśnie taki jestem, że to wszystko jest we mnie i na mnie oddziaływuje. Że mogę doprowadzić do tego aby poszczególne części mnie się zmieniły. Fascynacja z powodu poznawania siebie.
Wyślij mi te wskazówki. Może kiedyś mi się przydadzą.
-
Miałem miałem.
No dobra wyśle Ci później.
-
Dzisiaj podczas uzdrawiania jakiejś bliżej nieokreślonej traumy moje ciało zaczęło robić ruchy frykcyjne a ja poczułem że jestem plemnikiem. Najpierw dotarło do mnie że jestem bardzo witalny, a chwilę później że mam ważną misję do spełnienia. Potem zespoliłem tą świadomość bycia plemnikiem z moim ciałem i poczułem wlewające się we mnie uczucie pełni. Na tym skończyłem sesję, trochę jeszcze pooddychałem i czułem że bardzo fajnie "prostuje" mi się obszar od brzucha do pachwin.
-
Mam pytanie odnosnie whh...
Czy przystepowaliscie do sesji z pelna swiadomoscia tematu jaki chcecie uzdrowic?
Bo u mnie to troche wyglada jakbym robila to na oslep.
Mialam jedna sesje dot spadku energii.Ale tej jak nie bylo tak nie ma.
-
Mam pytanie odnosnie whh...
Czy przystepowaliscie do sesji z pelna swiadomoscia tematu jaki chcecie uzdrowic?
Bo u mnie to troche wyglada jakbym robila to na oslep.
Mialam jedna sesje dot spadku energii.Ale tej jak nie bylo tak nie ma.
robienie "na oslep" bedzie dawalo wyniki "na oslep" :) dlatego sesja whh (podstawowego) jest w miare uporzadkowana:
1. okreslic temat ("spadek energii" jest troche za szeroki)
2. znalezc stop-klatke (konkretne wydarzenie, w ktorym temat sie pojawil) i okreslic suds
3. okreslic symptomy
4. zejsc po nici do najwcześniejszego wydarzenia
5. leczenie az do cplbl
6. ponownie sprawdzenie suds w stop-klatce
jesli suds > 0 mozliwe ze
-nie zeszlas do najwczesniejszego wydarzenia
-nie doleczylas tego, co wlasnie robilas (cplbl)
-w temacie sa kolejne nici do zrobienia
-w trakcie leczenia lub sprawdzania suds przeskakiwalas do innego wydarzenia
-
blu4
Spadek energii to przeważnie temat na więcej, niż jedną sesję, w każdej metodzie. Chociaż po jednej sesji coś powinno przynajmniej drgnąć.
Z moich doświadczeń z WHH wynika, że niektóre procesy dają bardzo dużo i trwale, inne kompletnie nic, za to innymi metodami da się przerobić dany temat. Albo potrzeba więcej sesji, albo zmienić metodę.
firebug
Czyli przyczyny braku efektów jak w każdej innej metodzie pracy, tylko słownictwo trochę inne.
-
Z moich doświadczeń z WHH wynika, że niektóre procesy dają bardzo dużo i trwale, inne kompletnie nic
tak z ciekawosci, ktore procesy masz na mysli?
z mojego doswiadczenia...
po stronie procesów:
- procesow jest sporo, wiekszosc nie jest powszechnie dostepna, zazwyczaj to mniej lub bardziej dopracowane prototypy; jesli jest kilka wersji procesu, uczestnik warsztatow ma do czynienia z wersja podstawowa, dzialajaca zwykle najslabiej, ale za to najbezpieczniejsza i dokladniej sprawdzona
- sa procesy (i wynikajace z nich stany), ktore wzmacniaja/stabilizuja inne stany
po stronie odbiorcy:
- obecnosc dodatkowych uszkodzen, ktorymi dany proces sie nie zajmuje, a ktore potrafia blokowac dany/wiele stanow
- stan byl obecny czesciowo/w calosci przed zrobieniem procesu, wiec potem sila rzeczy nie ma tego "wow", no bo rzeczywiscie niewiele sie zmienilo
- rozbieznosc miedzy wyobrazeniami nt. stanu a faktycznym stanem
- to zalezy od czlowieka, ale niektorzy maja tak, ze szybko przyzwyczajaja sie do dobrego, szybko staje sie to dla nich norma, "od zawsze" obecna
- zdarzaja sie osoby, ktore twierdza, ze na nich to nic nie zadziala i... rzeczywiscie sa w stanie to osiagac
-
W uzdrawianiu drzewa rodzinnego i pamięci genetycznej, wychodziły mi najczęściej emocje i schematy zachowań przejęte po przodkach. Dzisiaj wyszło coś nowego - zobaczyłem wyraźnie ciała moich rodziców i rozlokowane w nich traumy - których ja nie odtworzyłem, ale w moim ciele był attachment do tych traum, blokujący mnie mocno w lędźwiach, na samodzielność i samowsparcie. Dużo uwolniłem w ten sposób i czuję że skanując w sesji ciała moich rodziców jeszcze wiele pouwalniam.
-
Bardzo ciekawy temat więc odkopuje.
Może ktoś się pochwali jak ta metoda działa z perspektywy czasu.
Ostatnie wpisy były dawno, warto więc napisać co się w tym temacie pozdrawiało.
Pochwalcie się może waszymi sukcesami co udało się uzdrowić dzięki tej metodzie i czy jest ona bezpieczna.
-
Ja uczęszczam na sesje WHH już cztery miesiące i rezultaty są znikome. Tyle tylko że zaczęłam się nieśmiało otwierać na wybaczenie rodzicom (oboje toksyczni). Do whhealerki mam zaufanie i wiem że to właściwa kobieta na właściwym miejscu, emanująca dojrzałością i wywierająca na mnie dobry wpływ. Problem tkwi w mej podświadomości. Na początku przygody z WHH czułam ekscytację, po pierwszej sesji spokój i pewność że wszystko będzie dobrze. Problem w tym że to się niestety długo nie utrzymało (a jak wiadomo WHH ma BEZPOWROTNIE uwalniać intencje i traumy), prawdopodobnie uwolniłam wtedy tylko emocje. Pracowałyśmy m in nad lękiem przed odrzuceniem i samodzielnością. Przez moment wydawało się że wszystko będzie dobrze ale problem powrócił. Co ciekawe moja podś która tak się cieszyła na początku że znalazła metodę znakomitą, teraz na sesjach dekoncentruje mnie i już traci nadzieję że WHH jej pomoże....
Dodam że jestem osobą o wysokim poziomie samoświadomości, zdaję sobie sprawę ze swych emocji ale nie potrafię się często do nich dokopać (np czuję że jeste mi smutno, ale nie okazuję tego smutku) i mam nawyk sięgania do analizy zamaist myślenia intuicyjnego. Tak się dzieje też np przy EFT. Cudenko9 napisała w innym wątku że "próbuję EFT ale wywala mi, że to długie męczące i moja PŚ po krótkim czasie siada". Mam dokładnie tak samo!!
-
WHH to zbiór róznych technik, działających na rżnych poziomach energetycznych. Mnie dzięki WHH puściły bardzo trudne do uzdrowienia tematy. Ale... to nie na początku i przy okazji stosowania innych technik.
A więc chyba potrzebna jest cierpliwość, albo dołączenie innych metod usuwających blokady energetyczne.
-
WHH mi bardzo pomoglo w sprawie uwalniania wzorcow zwiazanych z karma rodowa, z tego co przejalem z linii przodkow. Ujawnialo sie duzo wzorcow. To mnie w tym roku zainspirowalo by dalej kontynuowac w temacie uzdrawiania zwiazkow rodzinnych.
Natomiast proces zwiazany z uzdrawianiem wewnetrznej agresji spowodowal krotkotrwale i powierzchowne zmiany (korzysci) a na dluzsza mete spowodowal wyjscie na powierzchnie glebiej ukrytych tychze wzorcow. Poniekad to tez korzystne bo w koncu zyskalem na wiekszej samoswiadomosci i na materiale do transformacji.
Dodam tu ze ja jak rozumiem "instrukcje obslugi", zasade dzialania terapii i sobie to dobrze poukladam w glowie to mi bardzo pomaga i ulatwia uzdrawianie i wspolprace z terapeuta.