Pozytywne Inspiracje
Forum => Uzdrawianie duchowe i uzdrawianie karmy => Wątek zaczęty przez: Sebastian w 2013-03-17, 18:35:48
-
Znalazłem taki post na cudzie:
"Dzięki swojej intencji ćwiczenia "nie wiadomo po co" cierpliwości wobec assurów, spotkałam wczoraj osobę z aktywną intencją bycia assurem i jeszcze intencją zyskiwania na tym czegoś od innych.
Jej przejawianie się wyglądało nastepująco z zewnątrz:
-"muszę zrobić wokół siebie jak najwięcej szumu tak, zeby wszyscy skoncentrowali uwagę na mojej osobie" - assuropwie potrafią byc charyzmatyczni dla swoich celów-jak to "bogowie",
-"jak już skoncentrują się na mnie, to zrobię magiczne czary-mary, zeby inni dostroili sie do mnie" - odcięcie od WJ, a dostrojenie do assura -"przecież tak blizej do boga",
-walenie na 3oko "jestem w tym taka atrakcyjna/y i tryskjąca energią zyciową (podebraną innym wcześniej), że nie zwrócenie na mnie uwagi to dziwactwo i przejaw głupoty" i presja "na pewno coś na tym stracicie"
- intencja "muszę być górą, a inni sparalizowani, stłumieni, bądź zakręceni mną, bo wtedy coś znaczę i osiągam w świecie",
Wszystko pozawerbalnie, bo wprost to przecież jest super, a ten kto nie chce się brać udziału w zabawie assura to cos traci (tutaj już presja tez poprzez innych).
Jaki miał byc efekt? Zakręcenie energetyczne i mentalne - inni dopiero po czasie orientują sie, ze coś stracili, a nie zyskali (zawsze "zyskuje" tylko assur, a innym coś jest zniszczone w osobistej kreacji).
Niektórzy natomiast nie czują, ze coś stracili przez taką rozwalającą osobę, wręcz czują sie nobilitowani, że mają okazję przebywać w towarzystwie kogoś tak "boskiego" i atrakcyjnego we wzorcach niszczenia (upadku), i za nic nie chcą zobaczyć ceny jaką za to płacą.
To tak w skrócie, co płynęło od tej osoby. I jeszcze straszne prowokacje, zeby w końcu ktoś jej przyłozył to uzna, ze trafił na lepszego i wtedy uspokoi się na trochę lub będzie totalnie zły, ze nic z tego nie wyszło i pójdzie szukac, gdzie indziej ofiar swojej assuryjskiej boskości."
Inny post:
"Chciałabym Wam przedstawić sposób myślenia "Assura" - może komuś to pomoże, bo znajdzie coś podobnego u siebie:
No witam!!!!
Piszesz, że byłem przerażający???? A jakim można być w tym chorym świecie... Może Twój jest inny, bardziej spokojny i być moze uda się Tobie zastosować wobec niego politykę pacyfistyczną. Ale to nie dla mnie. Wiem, że potrzebuję spokoju i fajnie by było go zaznać, ale zrozumiałem, że są dwie drogi do osiągnięcia takiego stanu. Jedną z nich jest pełna mobilizacja sił i walka każdego dnia. Zmaganie się z problemami, wrogami, przeciwnikami, odwieczna taktyka bojowa - przegrupowanie, zmiana pozycji, atak, obrona, ofensywa i defensywa. Analizowanie strategii i podejmowanie ciągle nowych decyzji, umiejętne wycofywanie się z pozycji straconych i nie do obrony, umiejętnośc taktycznego ataku prowadzącego do uzyskania jak największej przewagi nad resztą z jednoczesnym poniesieniem jak najmniejszych strat. To trudna sztuka, ale taka codzienna walka pozwala na zweryfikowanie swojej postawy, na dopracowanie słabych miejsc - to wieczny trenning psychiczny i fizyczny.
Druga droga do osiągnięcia spokoju to doprowadzenie organizmu do niebytu - swoistej nirvany przez wyciszenie się, czyli ogłuchnięcie i niedowidzenie. Bo to co się dzieje na świecie ma za dużą dynamikę i nie pozwala na swobodne patrzenie i słuchanie przy jednoczesnym niebycie."
Tak się składa, że mieszkam z taką osobą (8-latkiem) który ma aktywne takie intencje, co do joty co to jest napisane powyżej i zastanawiam się, czy można to jakoś systematycznie odreagować żeby być niepodatnym, czy trzeba uciekać gdzieś dalej... Jak wpada w transe to mnie paraliżuje i nie umiem nic zrobić, i on to widzi i dobrze o tym wie. Już raz wyjechałem od toksycznej rodzinki, dlatego nie chcę w kółko wyjeżdżać. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia w uwalnianiu się od wpływów takich aniołków i intencji przyciągania? Ostatnio mi się wydaje że wszędzie gdzie nie spojrzę tam aniołki się naparzają, i trochę jestem zrezygnowany...
Dzisiaj po kundalini jodze medytowałem, i wyszły mi jakieś praktyki medytacji "na znalezienie właściwych i godnych przeciwników". To mi się kojarzy też z karmą assura. Wczoraj robiłem Andżeli węzełki w temacie, puszczała jej jakaś przysięga lojalności wobec grupy naparzaczy, i podczas wypalania mi coś mocno pykło energetycznie na trzecim oku, podejrzewam że też mam takie tematy. Podejrzewam że takie przysięgi trzymają mnie wobec destrukcyjnych assurów.
Chyba też z tego tematu wynika moja niechęć ostatnimi czasami do pisania na forum.
Chciałbym rozjaśnić temat. Widać coś we mnie z wzorców assura? http://img441.imageshack.us/img441/9994/dscf2896p.jpg
-
Seba,
Otworzyłem Twoje zdjęcie, a w tym momencie popłynęła z TV straszna muzyka grozy ze śpiewanym jednym słowem: "śmierć, śmierć, śmierć..." i tak w kółko. Aż się sam przeraziłem. Dla mnie to przekaz, że kiedyś (średniowiecze?) musiałeś nieść śmierć ludziom, musiałeś być straszny dla ludzi, ludzie się Ciebie bali, bo zabijałeś wszystkich po drodze.
Takie moje przeczucie - czy Ci to w czymś pomoże, nie wiem? :)
-
Sebastian,
Jest karma wojownika / żołnierza na wierzchu, czy assura to nie wiem. Jakoś mało groźny dla mnie jesteś jak na assura, ale to może moja pś tylko tak cię odbiera ;).
-
dla mnie też, za łagodny na assura :-)
-
Ok, to że byłem brutalny i robiłem w przeszłości ciężkie rzeczy to historia, już sporo tego pooczyszczałem. Pytałem, bo miałem takie wzorce że inni się mnie bali, ale to widocznie jakieś wojownicze rzeczy. Wygląda na to że nie mam karmy assura i dzięki Bogu. To dla mnie świeży temat, bo wyszedł wczoraj na węzełkach.
Pytanie - czy da się przerobić podatność na takie rzeczy? 8-letni chłopak, z którym mieszkam, ma taki plan działania: Kiedy jest spokój i harmonijna rozmowa z drugą osobą, to on nagle zaczyna skakać, machać rękami, krzyczeć, wydawać dźwięki, robić jak największy szum wokół siebie - wtedy zwracam na niego uwagę i już czuję się jak na haczyku. Potem może ze mną zrobić co chce, i emanuje bardzo nieprzyjemnymi wibracjami - nie takimi niskimi demonicznymi czy czymś takim, tylko wywołującymi taką jakby "próżnię" w której on dominuje energetycznie a ja gasnę.
Jak się zachowywać przy kimś takim? Starać się na siłę utrzymać swoją uwagę na sobie i nie zwrócić uwagi na kogoś takiego? Znam kogoś kto tak robi, to ten dzieciak zaczyna go zaczepiać i prowokować fizycznie, i wysyłać samemu prowokacje żeby mu przyp...lić. A przecież nie dam mu tego, bo nie chodzi mi o walkę, ale z drugiej strony kiedy tego nie robię, to on przejmuje inicjatywę i bardzo trudne jest przebywanie obok kogoś takiego...
-
kolejny post wyhaczony na cudzie:
"... assurami, mają inicjacje w strzygę, to znaczy, że jak im wywalą wzorce, to są całkowicie odcięte od wyższych uczuć, manipulują, presjują ile wlezie, często na tym budują swój sukces w życiu i wierzą niezłomnie w moc tego. Walka z nimi i emocjonowanie sie tylko zasila im te wzorce..."
Czyli rozumiem, że powinienem najpierw całą złość i wściekłość na kogoś takiego odreagować? Ja raczej boję się emocjonować w jego kierunku.
Mimo to, kiedy nie przejawiam takich emocji, to dalej czuję się za słabo żeby móc z kimś takim koegzystować bez szwanku dla siebie.
-
Możesz do tego podejść - "Jestem bezpieczny wraz z moimi emocjami w jego obecności." "Moje emocje są dla mnie bezpieczne w jego obecności"
Osobom z takimi wzorcami zależy by zniewolić i zdominować otoczenie i tym poprzez co to osiągają, jest m.in. uderzanie w czułe punkty oparte na emocjach. Dlatego potrzeba poczuć się ok ze sobą, ze swoimi słabościami, akceptować siebie mimo wszystko (ktoś taki czeka na to by jego cel czuł się słaby - ale gdy się w sobie akceptuje słabości, emocje itd. to nie ma się czego chwycić) Potrzeba podchodzić z miłością i akceptacją do siebie w jego obecności, z miłością i akceptacją wobec swoich emocji. Nie ma co walczyć z taką osobą, pozwolić sobie czuć swoje emocje, ale nie wyżywać ich na niej (to też jest tylko furtką do bycia zdominowanym).
-
małgosia
Pamiętam jak pisałaś na cudzie, że puszczałaś karmę assura, więc wiesz o co chodzi, dlatego Ciebie chciałam spytać, czy wg Ciebie ja taką karmę mam? Czy to coś innego? Bo mi wyszło coś takiego na węzłach,z walkami, pasowało mi bardzo, nawet wspomnienia wychodziły w trakcie, ale nie jestem pewna czy to aby to.
Przy odreagowywaniu tych walk jakieś dziwne misje mi wychodziły, kodowania, przysięgi, działania "dla wspólnej sprawy".
I przede wszystkim przekonanie głębiej że Bóg nie mam mocy i nie ochrania przed atakami, więc trzeba się nauczyć radzić sobie po swojemu.
-
Ja jestem assurem ale niewiele z tego pamiętam i nie oczyszczałam się z tych wzorców.
-
A jako assur czuję się oszukana i wykorzystana.
-
Inga-wcale mnie to nie dziwi. Assur, który nie walczy zawsze ma podejrzenie, ze brak walki wynika z tego, ze ktos go wkręcił/wykorzystał/zmanipulował. To mija jak pś załapie, ze jest sens poza walką i miotaniem się. Wiem, że wiesz:)
-
Laka,
Masz taką energię w sobie, która kojarzy mi się z assurami, walkami aniołów itp. Chociaż to nigdy nie było jakieś dominujące u Ciebie i było przykryte emanacją bogini i kapłanki ;)
-
Seba
Według mnie to Tobie wychodzą wzorce związane z walką. Karma wojaka Ci odpala. Ja bym polecał, żebyś się przyjrzał co jeszcze Twoją pś pociąga do walki, co ją może w niej fascynować. Fajnie też znaleźć główne mechanizmy, które nie pozwalają Ci się od tych obciążeń uwolnić. Moim mechanimzmem (który po części puściłem)np. jest, to że na wszelki wypadek – jakby ktoś chciał mnie skrzywdzić lub moich bliskich i doprowadził by mnie do ostateczności to mogę mu tak przypier*****, że się już nie pozbiera :P
Kurde Seba, moja pś wyczuwa, że niezły gagatek w przeszłości z Ciebie był :P Podświadomie czuje lęk, że jesteś nieobliczalny – a przy najmniej bałbym się, że w mojej obecności odpali Ci jakieś szaleństwo ;P A jednocześnie czuję, że swój chłop, bo znasz klimat bardzo ciężkich energii ;)
Pamiętam jak miałem odreagowane klimaty assurskie. Ja to odbierałem głównie jako extremalnie destuktywne walki w astralu – mocno stare rzeczy. Niesamowicie duża ilość energii nienawiści, złości – w czasie odreagowania czułem taki dziwny posmak metalu (rdzy),w ten sposób odbierałem tą energię- i takie silne napięcie, że jak nie wyrzucę tego z siebie to ta energia mnie znisczy – hmm… (troszkę dla mnie podobny klimat jak w praktykach Shivy Niszczyciela) Wydaję mi się, że miałem wtedy jeszcze bardzo dużo mocy. Byłem totalnie zaślepiony – uważałem, że ja jestem Bogiem i to ja stanowię prawo. A kto się sprzeciwi ten ma zostać zniszczony. Totalny egocentryzm i zły egoizm. Wydawało mi się, że dla mnie nie ma żadnych ograniczeń co do destrukcji, wygranie walki było najważniejsze, nie ważne jakim kosztem. Można mnie zniszczyć, można zniszczyć wszystko co dla mnie wartościowe, ale nie odpuszczę i będę walczył do końca.
Nie zastanawiałem się wcześniej nad tym, że inicjacje w strzygę są powiązane z byciem assurem. Pamiętam, że byłem inicjowany w strzygę. Właściwie to nawet w pewnym momenice uwierzyłem w to, że jestem strzygą :P Do dziś się jeszcze trochę męczę z podświadomym wyobrażeniem, że moja natura jest zła – wiem, że jest to też związane z inicjacjami od białych.
Hmmm… Mam też takie wyobrażenia, że żeby zostać świetnym wojownikiem to najlepiej stać się psychopatą. Odciąć się od Wyższego ja, poblokować się jak najbardziej – tak, żeby być totalnie znieczulonym. Droga do sukcesu dla wojownika ;) - Ostatnio przerabiam karmę psychopaty :P
Co do tego 8-latka – to wydaję mi się, że trzeba dobrze oczyścić relacje z ludźmi i uwolnić się od intencji do walki z innymi, by znikła taka podatność. I w relacjach z innymi kierować się miłością, a nie mentalnością wojownika.
Ja coraz bardziej przyzwyczajam się, że walka nie jest mi do niczego potrzebna – sama moc miłości wszystko ogarnia. Miałem niezłą jazdę z tym, żeby zrozumieć, że relacje międzyludzkie nie trzeba budować na hierarchii – że nie musi być zwycięzca i pokonany. Ludzie, którzy mają dobrze urzeczywistnioną życzliwość i miłość do siebie i innych są strasznie przerażający dla agresorów. Agresor nie umie sobie z taką osobą dać radę – czują, że to ktoś „nienormalny” bo nie można z nim walczyć, ani manipulować nim. A takich, którzy naprawdę mogli by cię skrzywdzić to w ogóle wtedy nie spotykasz.
-
Ludzie, którzy mają dobrze urzeczywistnioną życzliwość i miłość do siebie i innych są strasznie przerażający dla agresorów. Agresor nie umie sobie z taką osobą dać radę – czują, że to ktoś „nienormalny” bo nie można z nim walczyć, ani manipulować nim. A takich, którzy naprawdę mogli by cię skrzywdzić to w ogóle wtedy nie spotykasz.
Czuję że to jest klucz i coś czego moja pśka do tej pory nie może załapać. Postaram się uwierzyć, że nie wykazując żadnej emanacji siły, a jedynie życząc sobie dobrze jest się niepodatnym na ataki.
Bonkers
Karmę psychopaty przerabiałem z pół roku temu :))
Mi pomogło tłumaczenie sobie że jestem normalny, mimo że miałem taką przeszłość jaką miałem. I że jestem normalny nawet jak mi wywala jakieś psycho. Wywalały mi też jakieś rzeczy z psychiatryka w tym czasie.
Ostatnio też przerabiam odcięcia od siebie - nie wiem skąd wzięte - dzisiaj sobie zdałem sprawę że dobrą intuicję, kontakt z Bogiem i różne inne fajny zdolności mam zbudowane na odcięciu od siebie na jakimś ważnym poziomie. Moim zdaniem bycie bardziej ze sobą jest potrzebne do tego żeby być niepodatnym na ataki - bo jak się od siebie odcinasz, to można się zatracić przy innych ludziach i nie zorientować kiedy jesteś manipulowany.
-
Laka
Dzięki:)
A jaka to jest emanacja bogini i kapłanki?
Ostatnio mi wyszły na węzłach: karma awatara, a na tym bogini. Nie wiem ile tego jeszcze zostało:)
-
Laka, to forma energii, którą wyczuwam:
Bogini - idealna, niedotykalna, zwiewna jakby niecielesna i niematerialna. Przy czym pokazały mi się dwa obrazy, jeden to czczona i lubiana przez ludzi bogini, w lekkim nawaleniu ;), drugi jako bogini przyrody i urodzaju.
Kapłanka - resztki karmy kapłanki świątynnej, seks świątynny. Chyba nawet kojarzę Cię ze wspólnego takiego wcielenia :P.
-
Bonkers, dziękuję szczególnie za ten końcowy moment twojej wypowiedzi, ten który zacytował Sebastian.
Super. Tego potrzebowałam ! :)
-
małgosia
:) to nie takie złe te wibracje;)
choć ten seks świątynny już bardziej. myslalam ze juz nie mam nic z ta przyrodą i zelfieniem, a jednak:)
przyroda i urodzaj mh mh:P ja miałam coś takiego, że wchodziłam do lasu, parku i czułam się nagle jak zakochana:P potem mi przeszło, ale nadal trochę tak mam, że czuję bardzo
silną więź z naturą, z drzewami zwłaszcza. czasem jak siedziałam, to czułam ich wibrację jakbym była ich częściątzn drzew i to było takie faaaajne:)
na teraz to mam tak, że kwiaty mi dobrze rosną:P
napiszesz cos więcej o tym świątynnym wcieleniu wspólnym? może być na priv
no i mam potrzebę przejawiania się w pięknej formie, to we mnie jest bardzo głębokie pragnienie. w pięknej formie, ale też w ruchu, poprzez ruch.
-
Myślę, że miałam pewne wzorce Assurów (i po części ogólnie wojowników - szczególnie berserków) - pęd do niszczenia, nakręcania się złością, agresją i rozwiązywanie "problemów" przez destrukcję.
I ten element był wg mnie najgorszy w tej karmie. Od destrukcji jest niedaleko od autodestrukcji.
W poniedziałek chyba skutecznie (mam taka nadzieję) zostałam wyleczona od pędu do tej ostatniej ;) Nie ma to jak 5-6 godzin* na izbie przyjęć w szpitalu neurologicznym - by się przekonac, wedle słów fajnego pana doktora - że głowę ma się zdrową :D
A objawy były jednak czysto psychogenne (i karmiczne) ;-)
W trakcie tych paru godzin czułam jak podświadomość intensywnie puszczała chęci niszczenia - uzdrawiało się tak intensywnie, ze aż grzała mi cała prawa strona ciała ;))
To tak w ramach podzielenia się doświadczeniem puszczania elementów karmy destruktora.
* dzięki wsparciu Małgosi nie zwiałam stamtąd od razu ;)
-
Asia
Ale fajnie, że Ci puściło:)
Mam wrażenie, patrząc na ludzi, że takie ciężkie tematy uwalnia się będąc już wysoko w rozwoju. Może właśnie dlatego że są ciężkie i potrzeba mieć sporą bazę pozytywną, by w końcu to uwolnić:)
U mnie temat też w tej chwili na tapecie, ale ja przyciągam do siebie osoby z taką karmą i zastanawiam się czy dlatego, że sama mam taką, czy to może jakieś misje wobec tych osób. Bo z Kacprem mam tak, że chcę go uzdrowić i wyciągać, bo boję się, że gdy nie będę tego robić, to on się tak nakręci na destrukcję że zacznie niszczyć wszystko wokoło, innych ludzi, aż w końcu siebie.
A ja się czuję odpowiedzialna bo to mój syn, bliska istota jakaś, którą kocham i mi jej żal, a poza tym sama nie chcę ponosić skutków tego co on będzie kreował.
-
Chciałbym rozjaśnić temat. Widać coś we mnie z wzorców assura? http://img441.imageshack.us/img441/9994/dscf2896p.jpg
Hejka Sebastian :)
Może skojarzenia i odczucia nowej na forum też Ci się przydadzą do rozmyślań nad sobą :)
Wojownik, jak wspomnieli wcześniej przedmówcy, tak, jak najbardziej, ale... Nie tylko wojownik, a wojownik-władca, przywódca. Kierujący drużyną wojów. Władca państwa a-la Wikingowie (ale nie tych ze stereotypowego widzenia Wikingów jako barbarzyńskich zdobywców, ale prawdziwych, zorganizowanych, systematycznych, chłodnych, wytrwałych).
Wikingowy król. Ale jeszcze bardziej niż "tylko" wikingowy król - bardziej, jak to nazwać?, stalowy.
Ty byłeś SĘDZIĄ. Sędzią sprawiedliwym, stalowym, sędzią-królem, najwyższą władzą. Ale ta sprawiedliwość to taka na tamte czasy.
Nie rozpatrująca uczuć a fakty - ale taka na tamte czasy jak najbardziej potrzebna.
Siła spojrzenia, bardziej stal niż...krew.
Chlód i siła, ale przez to też i samotność, coś jakby wyobcowanie. Miałeś olbrzymi szacunek i posłuch wśród walczących i poddanych. Szacunek i strach, ale też poczucie, że twarda sprawiedliwość wszystko widzi.
Taka siła, że aż strach się bać. Coś jakby przyszpilenie wzrokiem, do razu delikwent przypomina sobie swoje przewiny, nawet te najdrobniejsze, gotowy wyznać wszystko.
W oczach ludu byłeś jak Władca- Sędzia Niepokonany. Wiedzieli, że nikt im nie zagrozi, pod Twoim przywódctwem wrogowie Twojego ludu rozniesieni w pył.
Stalowy chłód. Na zewnatrz i wewnątrz. Brak kochania. Kto z maluczkich ośmieli się pokochać Stalowego Władcę. A ty sam nie dopuszczałeś, że można kochać, a najważniejsze, że można być kochanym. Tak jakby były ważniejsze sprawy a nie jakieś tam uczucia ( no i na tamten czas historyczny faktycznie były...)
---
Co do 8 latka. Czy zaobserwowałeś kiedy, w znaczeniu: przy rozmowie Twojej z kim, on te wygibasy wyczynia ? Bo mi się czuje, że ważne jest Twoje poczucie, że jesteś ważny, zrozumiany, doceniony w rozmowie z jakąś osobą. Chcesz ten stan utrzymać. Pragnienie miłości, ludzkich przyjaznych uczuć ( na które Stalowy Władca nie miał czasu i możliwości), a tu problemik upierdliwy ( 8latek) przypomina, że hola, hola, powrót do obowiązków, a nie żadne jakieś tam współodczuwanie radosne.
---
Pisano Ci wcześniej żebyś wysyłał uczucie miłości do tego dzieciaka, pewnie, jak najbardziej.
Ale najwięcej miłości wysyłaj do siebie. Daj sobie wiarę i prawo, że jesteś zrozumiany, lubiany, ludzki, bliski, czujący. Nadszedł czas, że możesz spokojnie zdjąć zbroję.
---
Czy ten chłopiec z Twojej opowieści jest Twoim bratankiem, siostrzeńcem ?
Możesz zastosowac metodę barokowego lustra wtedy.
Czy jest dzieckiem, któregoś z Twoich rodziców ( ale nie ich wspólnym) lub dzieckiem Twojej partnerki z poprzedniego zwiazku?
---
Wszystkiego dobrego, Sebastianie :)
Pozdrawiam
Hirka
-
Hirka
Fajnie Sebastianowi napisałaś, jak go znam to myślę, że bardzo pasuje:)
Mamą dziecka jestem ja;)
Może mi też mogłabyś na czuja powiedzieć coś w tym temacie bo uzdrawiam intencje ostatnio
intensywnie do relacji z synem. I jest bardzo nieprzyjemnie.
Dziś np gdy odprowadzałam go do szkoły, czekaliśmy na tramwaj, który właśnie nadjeżdżał i był już bardzo blisko, a on stoi na samym skraju i liczy, wszyscy się już odsuwają, a on nadal stoi i liczy. Ja na to patrzę i widzę, że wcale nie ma zamiaru się odsuwać, więc szybko go odsunęłam.
A on się na mnie rzucił z całą wojowniczą furią, zaczął kopać, walić pięściami i wyzywać.
Potem usiadł z daleka ode mnie i chyba sam był zszokowany swoim zachowaniem, jak mu furia mijała.
Ja się zastanawiam dlaczego tego doświadczam.
-
"Assur, który nie walczy zawsze ma podejrzenie, ze brak walki wynika z tego, ze ktos go wkręcił/wykorzystał/zmanipulował. To mija jak pś załapie, ze jest sens poza walką i miotaniem się"
O to ja mam coś takiego. Tam, gdzie nie mam kontroli i nie wiem na pewno co się za chwile wydarzy - włącza mi się silne napięcie w splocie - jak przed walką. To napięcie tylko mam przed daną sytuacją - jak już jestem na miejscu to w dużym stopniu schodzi to napięcie (bo widzę, że nic złego się nie dzieje). Najśmieszniejsze jest to, że właściwie nigdy nic złego się nie dzieje, nikt nie chcę mnie w żaden sposób zaatakować, skrzywdzić - np. taką sytuacją jest jak idę do pracy.
Hmm... I podobne napięcie mam jak wyrażam swoje zdanie - szczególnie przy większej grupie osób- spodziewam się, że dostanę od nich wpierdol - ( i czuję, że niech już mi się dostanie, bo mam dość tego napięcia i oczekiwania na coś złego :P) - i nigdy go nie dostaję :) (przynajmniej w tym wcieleniu :P ) Mało tego ludzie zachowują się na tyle "nienormalnie" w moim otoczeniu, że albo im nie przeszkadza moje zdanie albo są wobec mnie życzliwi. "Szuje" pewnie coś knują ;P lol
Hmm... Moje obciążenia z klimatami Assurów związane są też z dużą zachłannością na MOC i władzę. Zawsze chciałem się jakoś wyróżniać, żeby inni mnie podziwiali, docenili jaki jestem wspaniały, żeby zwracali na mnie uwagę - po to była mi moc. Chciałem być w końcu kimś ! Dlatego nie liczyło się dla mnie czy moc jest urojona czy nie, ważne, że jest. I nie liczyła się nigdy cena jaką trzeba było zapłacić, za te urojenia. Mogłem zrobić najokropniejsze, najohydniejsze rzeczy, by ją zdobyć.
Przy uzdrawianiu wyobrażeń dotyczących mocy. Miałem duży problem ze zrozumieniem, że miłość jest mocą ( i to największą, najpotężniejszą). Rozumiem nienawiść, bezlitośność to moc, ale miłość ? Dla mnie gadanie, że w życiu jest "najważniejsza miłość - że ona czyni cuda i że jest mocą" - zawsze było niesamowitym bełkotem, banałem i pieprzeniem od rzeczy - i miałem pośrednio rację, bo miłość w wyobrażeniu większość ludzi jest totalnym nieporozumieniem. Czysta prawdziwa miłość jest czymś innym niż to co powszechnie się uważa.
Wyobrażenie co do prawdziwej miłości miałem zniekształcone ( i pewnie jeszcze tego tematu nie mam do końca pooczyszczanego ;) )
Wiem teraz przy najmniej czym miłość nie jest:
- nie jest słabością ,nie jest zaślepieniem, nie jest takim "landrynkowym, och, ach" - miłość jest przytomna
- nie jest też przywiązaniem do kogoś/ przyzwyczajeniem - miłość jest wolnością i pozwalaniem wszystkim by żyli po swojemu - przy jednoczesnym dbaniu o siebie, o swoje prawa i o swoich bliskich
- nie jest również odpowiedzialnością za innych, poświęcaniem się dla innych
- broń boże też nie jest cierpieniem
- miłości nie da się kontrolować ( wiem bo co jakiś czas próbuje ją skontrolować :P )
Miłość jest bardzo wysoką wibracją, przy miłości pracuje silnie intuicja. Miłość jest zawsze bardzo przyjemna. Tam gdzie jest radość, lekkość, przyjemność, akceptacja, wdzięczność, życzliwość, luz - tam jest miłość. Miłość jest lekka, swobodna, jest tam gdzie ją wpuszczają. Jest nienachalna, nigdzie się jej nie śpieszy. Miłość jest związana z czysty jasnym przepięknym światłem. Nie wiem dlaczego, ale miłość ma ogromną moc ochraniającą, jest bardzo silna - gdy jest zupełnie czysta. Ochronna miłości działa podobnie jak światło - rozpuszcza cały mrok. Miłość jet genialna; inteligentna - jeżeli można tak to powiedzieć. Czysta miłość to prawdziwa MOC.
:))
-
Marylka
Proszę bardzo :))
-
Laka, ja też baardzo się cieszę :) I mam nadzieję, ze to był naprawdę ostatni podryg i nie trzymam już niczego więcej z tego pakietu w zanadrzu;)
"Mam wrażenie, patrząc na ludzi, że takie ciężkie tematy uwalnia się będąc już wysoko w rozwoju. Może właśnie dlatego że są ciężkie i potrzeba mieć sporą bazę pozytywną, by w końcu to uwolnić:)"
Myślę, ze coś w tym moze być. Parę lat wczesniej na pewno nie potrafiłabym właściwie np.: zwracac się o pomoc czy sama świadomie pracować nad usunięciem wychodzących głupot w tym temacie.
-
Hejka, Lako miła :)
Hirka
Fajnie Sebastianowi napisałaś, jak go znam to myślę, że bardzo pasuje:)
Mamą dziecka jestem ja;)
Może mi też mogłabyś na czuja powiedzieć coś w tym temacie
Pewnie, że mogę popatrzeć i czuja włączyć :) może podpowiedzi Ci pomogą.
Jeżeli odpowiada Ci:
zamieszczenie pytania na forum ( poszerzona wersja pytania, jeśli zbyt intymna może byc na priv)
przesłanie zdjecia na priv ( no chyba, że wolisz jak Seba linka podać :)
odpowiedź na forum ( zazwyczaj dzien, dwa, bo to proces taki)
To jasne, że postaram się podpowiedzieć :)
Najdoskonalsze odpowiedzi przychodzą jak zadaje się zapytanie o siebie lub relację z kimś.
Pytania typu: Co jest źle? wywołują oczopląs ;) Bo przecież i buty czasmi uwierają (i to jest złe ;) i pietruszkę nieświeżą nam ktoś w sklepie sprzedał czy sąsiad za głośny wieczorami ;)
Po takim pytaniu to wszystko też się w czuciu pojawia i odsiewanie jest bardzo pracochłonne .
(Jasne, że tu trochę żartuję z tą prozą życia, ale wiesz o co mi chodzi :)
Nad Twoim pytaniem od razu jak przeczytałam, że chłopiec coś sobie liczył i czekał - włączył się czuj ;) To niesamowite ile Ty, Laka, masz w sobie odpowiedzi, takich mądrych z dobrym cieżarem gatunkowym. Jeszcze, żeby tak je zauważać...
:)
Bardzo chętnie odpowiem na Twoje zapytanie, tym bardziej, że ten proces już trwa, od wczoraj się klaruje :)
Pozdrówka serdeczne
Hirka
-
Hirka
Dziękuję bardzo:)
To ja na priv postaram się wysłać dziś wieczorem:)
Bardzo przydadzą się podpowiedzi bo ruszam trudny dla mnie temat, mocno ograniczający, a dla mojej pś trudny do przekroczenia i ważny.
-
Laka,
Nie pisałam, że złe, tylko że są :)
Wiesz to wspólne wcielenie to mi mignęło tylko, nie wchodziłam w to głębiej, gdyż mam 2 inne tematy na wierzchu. Jak mi to wyjdzie w regresingu, to napiszę Ci co tam robiłyśmy ;P
-
A ja tez skorzystalam z uprzejmosci Hirki,ktora swietnie widzi i zapytalam Ja co tam u mnie widzi.:)Mysle,ze przyda mi sie to w tym niefajnym czasie dla mnie:)Dlatego juz nie moge sie doczekac jak dostane jakies wskazowki:)
-
Dzięki Hirka za posta, pociągnąłem wątek w sesji regresingu.
Napiszę więcej jak będę miał chwilę czasu.
Ok mam chwilę czasu. Czuję że mogłem mieć takie wcielenie, nie będę się rozpisywał tyle co Ty Hirka, na pewno Twój wgląd przyda mi się przy odreagowaniu. Dzisiaj odliczałem sobie jakieś lęki przed oblężeniem i że ta twardość władcy jest z poczucia odpowiedzialności - odpuściła mi chęć rządzenia za mojego szefa w firmie.
Ostatnio wywalają mi jakieś walki energetyczne... objawia się to tak, że z koleżanką z pracy, z którą spędzam 10 godzin dziennie na 16 metrach kwadratowych, kiedy przychodzę do pracy to ona widać że się mnie panicznie boi, a potem zaczyna mnie naparzać energetycznie i tak aż do wieczora. Na przemian z całkiem miłą rozmową. A ja tylko kręcę głową w lewo i w prawo i czuję jak zęby i tył głowy mi puchnie. Wróciłem z pracy zmarnowany, ale wreszcie czuję że wypoczywam. Zaraz zrobię sobie jakąś sesję w temacie, choć nie wiem jak to ruszyć. Mam poczucie że zawsze będe trafiał na kogoś kto mnie będzie chciał atakować/manipulować
-
Sebastian
Niech więc czysto i dobrze się dzieje. Fajnie, że czujesz, że coś puszcza (poczucie nadmiernej odpowiedzialności).
---
Semirka
Dostałam Twojego maila :)
---
A i jeszcze chciałabym powiedzieć, że mój czuj jest tylko wtedy, gdy ktoś tego wyraźnie chce,
wyrazi chęć czy zada pytanie z prośbą o podpowiedź. A tak na co dzień to hasa po letnich łąkach zielonych i za bardzo się nie przepracowuje ;)