Pozytywne Inspiracje
Forum => OFFTOPIC => Wątek zaczęty przez: Blackrose w 2012-12-24, 12:10:32
-
No właśnie :-) o Czym marzycie, co chcecie zrealizować? Co jest dla Was ważne, aby osiągnąć bez presji ;) w przyszłym Roku?
-
Ale fajny wątek:)
Tak sobie myślę, co bym chciała zrealizować w nowym roku i doszłam do wniosku, że czas zacząć prace nad nową afką: wiem czego chce i o co mi chodzi :)))
bo realizowanie moich założeń, działanie w tym kojarzy mi sie z sukcesem, ale okupione jest stresem , lękami i ciężarem. No i nie wiem co ma sprawić bym była szczęśliwa i spełniona.
Poza tym dużo mam talentów i już sie stresuję, że mam za mało czasu nie zdążę się w nich spełnić, bo każda z tych dziedzin wymaga zaangażowania. Boje się że zmarnuję talenty, albo nie wykorzystam w pełni.
-
Wyzdrowieć!!!
-
Chciałabym się dobrze nauczyć angielskiego, bo czuję, że mi się przyda, zaczynam coraz częściej myśleć o podróżach:)
Inną sprawą jest zacząć się rozwijać w masażach, terapiach.
-
Ja mam dość konkretne plany na ten rok.
Przede wszystkim kończę studia, więc zamierzam sobie znaleźć jakąś sensowną pracę i wyprowadzić się z domu. To drugie zrobię niezależnie od tego jaką pracę i za ile będę miał - podobno 1200 zł starczy, żeby wynająć pokój i mieć na podstawowe dobra, więc nie sądzę żeby kasa miała być problemem, a ja jestem gotowy nawet na ascetyczne warunki, gdyby zaszła tak potrzeba, choć nie sądzę żeby miało być aż tak źle. Tak więc wyprowadzka jest priorytetem i celem roku. Chciałbym to zrobić jeszcze w wakacje, kiedy studenci rozjeżdżają się do domów i jest mnóstwo wolnych mieszkań do wynajmu - jesienią to już problem, bo zostają same resztki. Dlatego też w styczniu rozglądam się za pracą, a jeśli do wiosny nie znajdę nic ciekawego, to biorę co jest, żeby mieć więcej oszczędności. Na razie mam kasy na miesiąc życia, a chciałbym mieć zapas na 2-3 miechy dla spokoju. Wstępnie mamy też plan, żeby z przyjacielem poszukać jakiegoś mieszkania dwupokojowego, żeby mieć całą chatę dla siebie, a co za tym idzie - prywatność. W swoim towarzystwie czujemy się swobodnie, więc to by były zupełnie inne warunki niż mieszkanie z obcymi ludźmi. Mam nadzieje, że wypali. :)
Miło by było też zacząć jakiś związek, myślę że to już najwyższy czas.
2013 będzie przełomowym rokiem, ze sporymi zmianami w moim życiu. Nie mogę się doczekać wyfrunięcia z rodzinnego domu, jestem pewien że to zmieni wiele rzeczy na lepsze - będę pracował, nie będę mieszkał na totalnym zadupiu, zrobi się więcej przestrzeni dla mnie, zapewne wreszcie zacznę się lepiej żywić i znajdę motywacje do wielu innych rzeczy - generalnie zacznę żyć. Tak mnie to ekscytuje, że już nie działają wymówki pś, że jej się nie chce, że stracę wygodę i będę musiał stawiać czoła różnym trudnościom.
-
Gdybym miała podsumować ten rok i jeszcze poprzedni mogę być z siebie dumna. Osiągnęłam to co wydawało się prawie niemożliwe i wyszłam z takich stanów emocjonalnych, które były przytłaczające. Wiele spraw było nieprzewidywalnych, jednak udało się wyjść na prostą :-) W Nowym Roku chciałabym przede wszystkim stabilnie, regularnie zarabiać na siebie oraz skończyć ważne dla mnie kursy. Zależy mi na rozkręceniu własnej działalności w przyszłych latach, i chcę się do tego dobrze przygotować - także pod względem samooceny. Ciągle wypada mi podnosić samoocenę i akceptację w stosunku do siebie - tego nigdy za wiele. Pamiętajcie o tym ;-) tego nigdy za wiele, zawsze może być lepsze jutro, lepsze samopoczucie. Chciałabym szanować moje potrzeby, móc żyć bez poczucia winy i zwyczajnie cieszyć się, nawet jeżeli moja rodzinka wariuje. Obecnie na tym najbardziej mi zależy. Wiem, że oni nie zmienią się ot tak, nie mogę nic wymagać. Mogę zwrócić im wolność, nawet gdyby chcieli zrobić sobie coś złego.
W Nowym Roku chciałabym poznać trochę więcej ciekawych osób, zwiedzić kilka większych miast, wziąć udział w warsztatach i szkoleniach. To mógłby być Rok miłości i działania wśród ludzi, dla własnego i ich dobra.
Więcej życia, więcej znajomości i regularne pieniądze ;-) to tak w skrócie.
Korzystając z okazji chciałabym złożyć forumowiczom życzenia;
Życzę, Aby Wasze najpiękniejsze plany i marzenia stały się tak realne w Waszych sercach i umysłach, że nie dałoby się ich nie wykreować tu i teraz. Przede wszystkim odwagi, wiary w siebie i proces przemiany oraz mądrych i spełnionych relacji z ludźmi. ;-)
-
Moim planem na rok 2013 (i końcówkę 2012 i lata w przód) jest się wzbogacić, ustabilizować swoją sytuację finansową (nie czekać aż mi ktoś coś tylko od razu brać), znaleźć dziewczynę z którą sobie zamieszkam (ha, do późnej starości, jak Bóg da!:) ). Może znaleźć ochotę na jakąś twórczość ? Hm. No i wycieczki jakieś sobie zrobię
Życzę spełnienia wszystkich pięknych marzeń! :)
-
Super temat, naprawdę.
Niech wasze plany na 2013 rok zostaną zrealizowane w zadowalającym stopniu jak i również moje własne.
Moimi planami podobnie jak u Clinta na ten rok jest dokończenie szkoły, znalezienie pracy i wyprowadzenie się z domu.
Wszystko to będzie napewno przeplatać się z podnoszeniem samooceny, akceptacji do siebie i otwieraniem się na miłość do siebie.
Również uważam że rok 2013 będzie dla mnie przełomem, wreszcie od wielu wcieleń zacząłem otwierać się na miłość do siebie i porzucać zatwardziałość.
Mam nadzieje że uda mi się osiągnąć taki stopień miłośći, akceptacji i szacunku do siebie w nadchodzącym roku bym mógł normalnie funkcjonować i nie wstydzić się innych ludzi oraz kobiet.
nIECH TAK SIĘ STANIE :)
-
Byc bardziej przytomnym, otwartym, angazujacym sie na wielu plaszczyznach (zwiazek milosci, praca, talenty). Napisac przez rok 6 scenariuszy na krotkie matraze (co dwa miesiace jeden) i przynajmniej dwa z nich zrealizowac. Zaczac dbac o cialo i wiecej sie ruszac, moze przez bieganie, basen, joge (moja poloka mowi ze joga ladnie rzezbi cialo:). Miec odwage i poprawiac jakosc mojego zycia, m.in. przez przejawianie sie w nim. Ustanawiac sobie cele i je realizowac oraz rozwijac moj zwiazek z partnerka.
Jak cos mi dojdzie jeszcze, napisze:)
-
Moim zamiarem na Nowy Rok jest obdarzac siebie uczuciem, uwaga, miloscia. Chcialbym poczuc sie przytomnie i w moim ciele milo, przyjemnie, lekko i zdrowo.
Moim drugim zamiarem jest wykreowanie nowego miejsca zamieszkania, idealnie to marze o wlasnym domu z pieknym ogrodem.
-
A ja nic nie napiszę, bo podświadomość traktuje już nawet powiedzenie czegoś jako krok w tym kierunku. Więc "skoro już coś zrobiłem, to teraz mogę sobie odpocząć";) Chociaż w sumie jeszcze można odpoczywać tydzień, nie ma 2013...
Wiem tylko że 2013 będzie rządzić, bo rzeczy najpierw wyharowane a potem wypracowane zaczną mi wypłacać metaforyczne dywidendy. Zresztą, już to robią :)
EDIT: za to wiem, że skomentuję ten wątek przed 2014 słowami: Boże, ale 2013 był zajebisty! :D
-
To co jest bezpośrednio w mojej gestii - pozwolić sobie na więcej szczęścia, realnego spełnienia, uzyskać pełną płynność i bezpieczeństwo finansowe. Dokończyć książkę i znaleźć fajnych ludzi, którzy ją przeczytają, zredagują, konstruktywnie podpowiedzą, zainspirują - tak by powędrowała do wydawnictwa i została wydana, najlepiej z dużym sukcesem finansowym :)
Skończyć pozostałe zaczęte projekty z sukcesem. Zrealizować - jak się da najlepiej - inne pomysły, które chodzą mi od jakiegoś czasu po głowie :)
To, co nie zależy tylko ode mnie - jest taka najważniejsza rzecz, która wiem, ze jak się zrealizuje w dopasowanej, harmonijnej formie - wpłynie korzystnie na wszelkie inne dziedziny mojego życia, w tym na kreatywność i twórczość. Życzę sobie, by mi się to spełniło. :-)
Wam wszystkim życzę tego, czego sami sobie życzycie z głębi serca - niech się spełnia i spełni w zgodzie z Najwyższym Dobrem, jak najlepiej, jak najszybciej i jak najlżej :)
-
Idea z książką jest super - chętnie pomogę, jak będę miał czas - szczególnie że piszesz fantasy jeśli dobrze kojarzę?
-
Tak, Clint, fantasy :)
Fajnie, cieszę się i dziękuję! Będę pamiętać by Ci podesłać, jak już książka osiągnie bardziej czytelną formę :)
-
Hydro
jak chcesz to adjustację tekstu gotowego mogę Ci zrobić:)Mam w tym doświadczenie
-
Jeśli chodzi o książkę, ja też chętnie przeczytam. Z autografem proszę :)
-
Hydzia:
Masz talent do pisania :) Trzymam kciuki, aby udało Ci się trafić z książką do właściwych odbiorców :))
PS. Zakończenia nie czytałam, bo nie chciałam zespoilować :P Czekam na całość :))
PS2. Zabieram się za Morrisa :D Reviewed once finished :]
-
Hydzia,
trzymam kciuki za książkę i biorę egzemplarz z autografem :))
U mnie od paru miesięcy mocne przewartościowania w życiu, dlatego myślę, że cały rok będzie dalej zmierzał w tym kierunku. Z rzeczy które bym chciała osiągnąc to: uzdrowić (do końca :)) samoocenę w relacjach z ludźmi, poczuć się całkowicie człowiekiem chcianym, kochanym, ważnym i potrzebnym. Wczesną wiosną kupić terenowe auto i od wiosny, aż do późnej jesieni większość czasu spędzić na podróżowaniu po Polsce i nie tylko. Mam od jakiegoś czasu przeczucie, że ten rok będzie oparty o budowanie nowych pozytywnych relacji, zgłębianie tych, które już mam i wspólnych podróżach :).
Niech się Nam spełnia, zgodnie z Naszym Najwyższym Dobrem :)
-
Wow, dziękuje :-)) Co prawda na książkę z autografem trzeba jeszcze poczekać ;) ale z drugiej strony, to jest fajna wizualizacja :)
Iustitia - dziękuję za ofertę, na pewno mi się przyda i chętnie skorzystam w odpowiednim czasie :*
Starfire :) - cieszę się - serio - ze te fragmenty, które przeczytałaś, podobały Ci się :) Co do Morrisa - nie stawiaj poprzeczki zbyt wysoko przy tej opowieści ;)
-
Kiniu - rychłej realizacji marzeń i celów :-) A samochód terenowy też jest moim cichym marzeniem od lat. Świetna sprawa i świetne plany! :)
-
Kaju - życzę Ci tego z całą mocą!
-
Moje plany na 2013:
- znalezc jakąś normalną pracę, która da mi bezpieczeństwo finansowe
- wyzdrowieć wreszcie, do cholery!
- oczyścić karmę z matką i ojcem
-puścić do końca karmicznego od telenoweli
to by było na tyle. Jesli to wszystko mi się uda, będę mega zadowolona :)))
-
Fajny temat:))
Moje plany na 2013 rok to
* oprzytomnieć do reszty
* kontynuować urzeczywistnianie wolności
* być szczęśliwym i spełnionym
* uzdrowić relacje z ludźmi, czuć się wartościowym, chcianym i kochanym także wtedy kiedy otwieram się i pokazuję moje wnętrze, i także wtedy kiedy jestem kreatywny (ostatnio na tapecie).
* Mieć stabilną pracę w miłym towarzystwie, lekką, łatwą i zgodną z moją drogą życiową. Tak żebym do pracy równie chętnie chodził jak równie chętnie zajmuję się wszystkim tym co lubię.
* Urzeczywistnić pewność siebie i tego co robię i tego w co wchodzę.
* znaleźć i zamieszkać z najbardziej harmonizującą ze mną partnerką. Uzdrowić do końca temat związków partnerskich, i pielęgnować go już w relacji z partnerką.
* Dalej pracować nad sobą, pogodzić się już całkiem ze sobą. Być otwartym dla całego świata i czuć się z tym bezpiecznie i rozwojowo.
* Może czasem trochę odpocząć.
* A potem pograć na gitarce
-
O, ale fajnie moge sobie poukładać i uświadomic co chce - superr:))
1. Uzdrawiać wzorce DDA,
2. Szanować, akceptować, pokochać siebie oraz zaufać sobie i swojej intuicji,
3. Poczuć się wartościowa kobietą i przejawiać to w sposób bezpieczny i niewinny,
4. Uwierzyć, że moje życie może być w pełni cudowne, bezpieczne i pełne wartościowych dla mnie ludzi,
5. Zakonczyć kilka kursów zawodowych i wraz z podniesieniem bezpieczeństwa i poczucia wartości - wraz z wewnetrzna gotowościa zmienić prace na bardziej satysfakcjonujaca -,
6. Pracować nad relacją z córka by w dalszym ciagu panowala życzliwośc i wzajemne zrozumienie. ( pozwolic sobie na popełnianie błędow - bez poczucia winy), zacząć wyjeżdzać i spedzać czas na swoim hobby bez poczucia winy i myslenia co córka robi.
7. W międzyczasie otwierać sie na miłość, uzdrawiać nastawienie do zwiazków - uwalniać sie od ograniczajacych przekonań.
8. W dalszym ciagu poznawać siebie tego czego chce, z kim chce i gdzie chce!
No i oczywiście oprzytomnieć pracowac nad wybaczaniem sobie i innym. zmienić swoje nastawienie do siebie, życia i ludzi. Nauczyć sie brania i proszenia o pomoc, asertywności, I co najważniejsze uwolnić sie od lęku - co ludzie powiedzą!
-
o, ja chcę jeszcze nowego laptopa ;-)
Inne niespodzianki pewnie będą, ale jeszcze o nich nie wiem.
-
W tym roku mam nadzieje jeszcze hasky i kociaczek syberyjski - taki słodziutki - malutki:) mikołaj miał pod choinkę prezent sprawić, ale cóż morze cos w liscie przekreciłam:))
-
BlackRose
Pomyśl sobie co chcesz z nim robić (co chcesz na nim robić) i sobie wizualizuj ;) Ja tak zyskałem swojego :)
-
Grać oczywiście i oglądać dobre komedie ;-) Poza tym, do kontaktowania się z osobami, które są daleko ;p
Podczas kreacji, zadowolenie i radość są niezbędne.
-
Ja miałem ok. 2-2,5 roku temu takie marzenie - mieć laptopa na którym mogłem sobie grać w King's Bounty (miałem stare pudło tylko na którym to nie chodziło), takiego kupiłem nieco ponad 1,5 roku temu i tak jak wizualizowałem, tak sobie pograłem :) No że sprzęt w miarę dobry (może nie na te czasy ale na gierki do 2007-2008 roku tak :) zresztą potem nic prawie nie wydali ciekawego) to w trochę więcej mogę pograć i w dobrej jakości filmy oglądać
-
Ja planuję w 2013 roku ograniczyć zainteresowanie polityką, ponieważ koncentracja na złodziejach do niczego dobrego nie prowadzi ;-) Człowiek się tylko denerwuje a prawda jest taka, że nic od nas w polityce nie zależy, więc pozostaje akceptacja tego, co jest. Wystarczy, że ograniczę się do brania udziału w wyborach raz na jakiś czas.
Inną rzeczą jest praca nad poprawieniem prosperującej świadomości, wiele górskich wypraw i poznanie nowych niezwykłych miejsc, w połączeniu z pogłębianiem harmonii w związku, który już od dawna jest harmonijny.
Jeszcze rozwijanie różnych talentów, zarówno tych uśpionych, jak i tych, które się budzą.
No i żeby zdrowie było, bo jak mawiają starzy ludzie: jak jest zdrowie, to wszystko inne się ułoży :)
Do tego dorzucę z 5 maratonów i rok uznam za spełniony :)
Niechaj się dzieje :-)
Wam również życzę spełnienia!
-
Lucjan
Od dawna chcę pobiec maraton :)) Planuję się przełamać od 2 lat. Ale do tego potrzeba treningu. Zobaczę na wiosnę czy będzie mi się chciało biegać.
Co do polityki, to popieram Cię. Ja odpuściłem na aferze Leppera z Beger.
-
Sebo
Do maratonu potrzeba co najmniej 3 miesięcznego treningu a rozsądnie jest 5 miesięcy przygotowań. Poza tym łatwiej jest biegać, kiedy się ma jakiś cel poza samym bieganiem, choć samo bieganie oczywiście sprawia mi frajdę i utrzymuje mnie w zdrowiu i witalności, do tego hartuje.
Sezon zaczynam w listopadzie, tak że na wiosnę jestem gotów by startować. Wyjątkiem będzie prawdopodobnie maraton noworoczny tzw. Bieg Cyborga, który odbędzie się w Parku Kultury.
O ile dobrze pamiętam, mieszkasz teraz w Toruniu. Jesienią jest tam fajny bieg półmaraton Mikołajów, w którym biega się w czerwonych czapeczkach. Jeszcze tam nie byłem ale być może w przyszłym roku się skuszę, bo Toruń piękne miasto.
Pierwszy maraton przebiegłem trenując 3 tygodnie i biegnąc w zwykłych trampkach, co ZDECYDOWANIE odradzam, chyba że ktoś jest masochistą. Potem przez tydzień nie umiałem chodzić.
To wcześnie odpuściłeś politykę, ja dopiero teraz z postanowieniami noworocznymi ;) Zrozumiałem wreszcie, że zbytnia ekscytacja polityką do niczego dobrego nie prowadzi. Wystarczy, że chodzę na wybory i wystarczy że podpisuję petycje przeciw gmo, przeciw acta, przeciw ubojowi rytualnemu i przeciw temu, co faktycznie jest złe i gdzie jeszcze jakiś mikrowpływ mogę mieć. Bez emocji.
-
a ja chcę:
-zaliczyć sesję zimową bez poprawek i względnie na spokojnie;-) , egzaminy w lato zdać na 4 i 5
-uzdrowić relację z matką
-uzdrowić wzorce DDA
-znaleźć jakąś fajną pracę dostosowaną pod mój tryb życia
-wyruszyć w góry na kilka dni ;) 2 wystarczą ;)
-ogólnie uzdrowić ile się da, na ile będę otwarta - wybaczać , wybaczac , wybaczać i patrzeć co się będzie ze mną działo
-powiększyć bibliotekę rozwojowych książek
-spędzić jakoś fajnie urodziny w gronie przyjaciół :)
-ugruntowac bezpieczenstwo w materii, popracować nad niewinnością i podnieść samoocenę, wywalić do końca nerwicę i otwierać się na spokojnie na wszystko co najlepsze ;-)
-przeżyć coś rozwojowego jak się da , moze jakiś warsztat jak się uda albo coś w ten deseń ;p
-zacząć śpiewać ;D
-
mój plan jest dość banalny w założeniu - dużo zabawy, śmiechu, seksu, przyjaciół i super podróży :) aaa no i kasy :P
-
Życzę wam i sobie by nasze plany zrealizowały sie łatwo i z dodatkowymi fajnymi niespodziankami:)
Moje plany na rok 2012 zrealizowały się w dużym stopniu, i chcę je domknąć w kolejnym roku, tak by ziemski rozdział mojej wędrówki zakończył się otwierając tym samym wielką ucztę:))
-
Lucjan - widziałem tych Mikołajów u mnie z okna :))) I wtedy znowu pomyślałem że chcę biegać. To było z miesiąc temu. Ale tego że biegasz, trenujesz w zimę, to dla mnie jakiś hardkor. Pamiętam że kiedyś jeździło się na rolkach na jakiejś rurce treningówce pod dachem przy -15 stopniach, na co potrzebowałem 2 przesiadek autobusem żeby tam dojechać, ale wtedy miałem 16 lat i mi się bardziej chciało;))
-
Przez ostatnie lata, a zwłaszcza ostatni rok byłam niesamowicie skoncentrowana na oczyszczaniu, traktowałam to niesamowicie poważnie.
W 2013 roku chcę postawić na radość, przyjemność, miłość, luz.
Oczyszczanie też, ale na drugim planie i już bez takich presji.
-
a ja bym chciała poczuć się na tyle dobrze ze sobą, żeby się nie nudzić, czuć sie w porzadku i mieć poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa, robić coś co będzie pozyteczne, przyjemne i wartościowe w czasie wolnym i żeby nikt mi do szczęścia nie był potrzebny. Zeby moje doraźne własne działania naprostowujące zaczęły w koncu przynosić jakiś oczekiwany rezultat i zebym do tego czasu z nich nie rezygnowała i wierzyła w ich sens. Wyciszyć się i nie czuć lęków przed pracą oraz nie obijać się ale nie do przesady znowu pracować. nauczyć się francuskiego na tyle żeby gadać swobodnie na każdy temat-nie tylko na temat wyników mieszanek gumowych:). zregenerować facjatę i mieć kogoś z kim pojadę na wakacje i -niekoniecznie siostrę, bo z nią się kłócę, czy faceta-a jesli nie będzie nikogo to zebym je sobie spędziła dobrze we własnym towarzystwie i porządnie odpoczęła.
to w sumie bardziej życzenia niż postanowienia, bo sama nie wiem jak się zabrać do ich realizacji:), ale wierzę, ze jakoś to będzie-jak zawsze zresztą:).
-
Chcę się nauczyć robić na drutach. Od świąt ćwiczę prawe oczka - idzie mi całkiem nieźle. W planach mam zrobienie sobie czapki i swetra na przyszłą zimę, a córce czapkę już na tę wiosnę. :-)
-
Moja książka nabiera kształtów i większego sensu ;p Bardziej ją porządkuję i wiem o co mi chodzi. Liczę na to, że będzie skończona w ciągu pół roku <radość> ;-)
-
BlackRose - gratuluję i kibicuję! :))
-
U mnie coś się pięknie pojawiają okazje, aby spełnić swoje plany. Jak nie opcje związkowe, to teraz znalazłem bardzo fajne ogłoszenie o pracę w sekretariacie Wielkopolskiego Instytutu Psychoterapii, gdzie szukają studentów na pół etatu. Kadra wygląda dość pozytywnie, więc mam nadzieje, że jak im trzasnę list motywacyjny w którym pokrótce opiszę swoje pasje i motywacje związane z rozwojem osobistym oraz moją empatię i wrażliwość, to zrobi to dobre wrażenie. W swoim programie mają nawet jakieś zajęcia z medytacją, więc może być ciekawie.
Napaliłem się, bo mi się marzyło już wcześniej, aby sobie w miejscu tego typu pracować. Trzymajcie za mnie kciuki :)
-
Clint - trzymam! Keep us posted!
-
dzięki ;)
Clint,
super oferta. Mnie też się kreuje inna praca, następna po call center ;) Kwestia dni i się okaże. Uff, muszę opukać emocje, bo mnie trochę ścina.
-
Moje plany na 2013:
Skuteczna zmiana zajęcia na ciekawsze, związane z moimi talentami i lepiej płatne :)
Porządny urlop i wypoczynek.
Więcej uwagi poświęcić sobie i się dopieścić, zadbać o siebie.
-
BlackRose
O czym piszesz książkę ?
-
Chcę się nauczyć robić na drutach. Od świąt ćwiczę prawe oczka - idzie mi całkiem nieźle. W planach mam zrobienie sobie czapki i swetra na przyszłą zimę, a córce czapkę już na tę wiosnę. :-)
szacun! :)
Ja chcę sobie przypomnieć jak się robi na szydełku. Już mam nawet osobę, która mi pokaże co i jak, bo z pamięci umiem tylko łańcuszek ;))) Druty są, zdaję się trudniejsze nawet. Na szydełku można zrobić fajne prezenty, w planach mam np. breloczek do kluczyków w kształcie samochodzika :) Kupiłam nawet specjalne wypełnienie do maskotek w hurtowni krawieckiej, niewiele, kilogram, więc wybrałam się na rowerze, okazało się, że miałam do przywiezienia dwie ogromne reklamówki, wielkości pierzyny każda... Jedna będzie dla znajomej, która mi poświęci trochę czasu na przypomnienie o co chodzi z tymi słupkami, półsłupkami itd.
-
KorneliaX,
robienie na drutach nie jest takie trudne. Moja córka na zajęciach z prac ręcznych w szkole (I klasa) uczy się tego właśnie i daje sobie radę. Mnie już idzie całkiem sprwanie praca rąk, natomiast muszę jeszcze popracować nad równym ściegiem i nie gubieniem oczek. A potem się zacznie zabawa w prawe/lewe oczka :-) A jak już zostanę mistrzem ;-) to podejmę wyzwanie zrobienia sobie rękawiczek pięciopalczastych ;-)
Z tym wypełnieniem do maskotek to znam temat :-) Moja partnerka do takich celów kupuje małą poduszkę z takim właśnie wypełnieniem. Może to nieekonomiczne, ale przynajmniej nie ma problemów gdzie to wypełnienie trzymać :-)
-
dr02d2u
Może i robienie na drutach nie jest strasznie trudne, ale trochę jednak tak ;) pamiętam z dzieciństwa, że udało mi się je opanować z pewnym wysiłkiem tylko w stopniu podstawowym i nie sprawiało mi aż takiej frajdy jak robienie na szydełku (które niestety i tak zdołałam zapomnieć) ;) Z tą poduszką dobry patent, moja znajoma też tak robi, ale ja się po prostu nie spodziewałam, że kilogram to aż tyle :D
W Twoim wyznaniu urzekło mnie przełamanie schematu jeśli chodzi o zajęcia damskie i męskie (sama umiem trochę męskich rzeczy, jak wymiana akumulatora, czy obsługa wiertarki udarowej ;)) i to, że zrobisz coś dla córki! :)
-
Kornelia, ja też miło wspominam szydełko, a niemiło druty :)
-
-całkowicie pozbyć się nieprzytomności i lęków ,które mnie blokują przed ujrzeniem MNIE PRAWDZIWEJ
-raz na zawsze uwolnić się i uzdrowić pasożytujące na mnie poczucie winy i niegodność
-uruchomić moje naturalne talenty i predyspozycje
-w pełni otworzyć się na to ,że nie muszę wszystkiego ogarniać i że istnieją boskie niespodzianki
-uwierzyć w siebie i swój potencjał
-zacząć zarabiać naprawdę godne ,dobre pieniądze na swoje spełnione życie :-)
To jest mój plan...
-
Feli
:D Trochę rozczulająca myśl o tych dzieciakach z przeszłości, które siedzą i coś tam plączą małymi łapkami ;)
-
Mój plan i główny cel na 2013, to odnaleźć swoje prawdziwe pasje i zainteresowania, poukładać sobie to wszystko, co mnie najbardziej cieszy, co chcę rozwijać, co chcę doskonalić.
Życzę spełnienia Waszych marzeń i planów! :)
-
Bardzo energie ruszyły od Nowego Roku, szczególnie w rodzinie :) Działania wiecej i samoistnie się uzdrawia. Oby to miało zaskakujący ostateczny efekt :)
-
Miło by było się bardziej na radość otworzyć i uwolnić od jakiejś traumy nieufności w to ,że może być dobrze i coraz lepiej ,związanej ze starymi doświadczeniami z dzieciństwa i wcześniejszymi.
-
Moje plany na 2013:
Skuteczna zmiana zajęcia na ciekawsze, związane z moimi talentami i lepiej płatne :)
Porządny urlop i wypoczynek.
Więcej uwagi poświęcić sobie i się dopieścić, zadbać o siebie.
Ha ha :D
Mogę powiedzieć, że udało mi się te postanowienia w znacznym zakresie wdrożyć :D
Chociaż porządny urlop właśnie mi się skończył .... ale się liczy :D
-
To teraz postanowienia na 2014
Ponieważ chodzi za mną ostatnio kolor czerwony, to rok 2014 będzie dla mnie rokiem wydobywania, odkrywania kobiecości.
Oraz rokiem rozwijania moich talentów.
I zamierzam w końcu ruszyć z własną firmą.
Amen :)
-
Fajnie jest zobaczyć swoje postanowienia na 2013 widząc jak bardzo udało się zrealizować więcej niż się nawet chciało :D
Przede wszystkim kończę studia, więc zamierzam sobie znaleźć jakąś sensowną pracę i wyprowadzić się z domu.
Yeah, done did it.
Miło by było też zacząć jakiś związek, myślę że to już najwyższy czas.
Haha, dwa dni później poznałem swoją ukochaną :)
2013 będzie przełomowym rokiem, ze sporymi zmianami w moim życiu. Nie mogę się doczekać wyfrunięcia z rodzinnego domu, jestem pewien że to zmieni wiele rzeczy na lepsze - będę pracował, nie będę mieszkał na totalnym zadupiu, zrobi się więcej przestrzeni dla mnie, zapewne wreszcie zacznę się lepiej żywić i znajdę motywacje do wielu innych rzeczy - generalnie zacznę żyć.
I dokładnie tak było. Nie licząc tego, że wciąż niezdrowo się odżywiam (ale przynajmniej mam smaczne obiady, a nie to obrzydlistwo, które miałem w domu) :D
Strasznie się cieszę, że miałem w końcu taki świetny rok. Spotkałem miłość swojego życia, znalazłem całkiem przyjemną pracę, wyprowadziłem się z domu i w końcu zakończyłem toksyczną relację z moją rodziną. Kto by się spodziewał że aż tak mi się wszystko zacznie układać :D Jestem z siebie cholernie dumny :)
Na 2014 mam planach ruszyć porządnie kwestie finansów i warunków życia, które chciałbym mocno podnieść - szczególnie w kwestiach mieszkania, bo mimo że mamy całkiem spory pokój za grosze, to jednak ma to trochę swoich minusów. No i przydałoby się więcej zarabiać, bo na razie moja pensja jest trochę nieadekwatna do odpowiedzialności, którą mam - chociaż jedną małą podwyżkę już wywalczyłem z czego też jestem dumny.
-
Clint : )
Jesteś bardzo inspirujący : ) !!!
-
Clint - gratuluję:)
Tola ma rację - super inspiracja :)
-
Dziękuje, to miłe :)
-
Hej wam:)) Bardzo mi się podoba to co Clint zrobił, to podsumowanie 2013 roku. Zajrzałem też w to co ja naskrobałem rok temu, i chciałbym tak samo podsumować.
oprzytomnieć do reszty
Dużo było przytomnienia, ale czy do reszty ;) wciąż jestem w procesie. Na pewno idzie to w innym kierunku niż się spodziewałem
kontynuować urzeczywistnianie wolności
Tak, to mi się dobrze udało. Wyprowadziłem się z Torunia, pojechałem do Gdańska, gdzie czułem się bardzo wolny. Pracowałem w hurtowni alkoholu, rozwożąc piwo po sklepach i restauracjach, nadmorskich punktach gastronomicznych, gdzie grała muzyka, miałem moją własną wielką ciężarówkę (której nikt nie chciał wziąść bo była największa), po pracy chodziłem na plażę i pływałem nago w morzu - czułem się całkiem wolny. Ale w końcu zacząłem szukać więcej. Zacząłem wysyłać CV za granicę i pierwsi odezwali się do mnie z Danii. 4 dni później miałem wypowiedzianą umowę w pracy, rozliczone mieszkanie, i cały dobytek z Gdańska zwieziony do rodzinnych Katowic, skąd miałem samolot do Malmø, a potem podróż do nadmorskiej mieściny Gilleleje w Kopenhadze. Tam okazało się że trafiłem do obozu pracy, który fatalnie wpływał na mój stan psychiczny. Pakując czipsy po 12 godzin, musząc wyrabiać mordercze tempo, coraz bardziej oficjalnie marzyłem o zostaniu bezdomnym, i jednocześnie konfrontowałem się ze strachem przed tym. Mówiłem o tym moim kolegom z pracy, którzy robili za mój głos rozsądku, dzięki czemu zamiast po 2 tygodniach, zwiałem stamtąd po 5 tygodniach - pewnego dnia powiedziałem że nie przyjdę do pracy. Dali mi godzinę na spakowanie się, i wyjechałem do Kopenhagi, mając kasę na 4 dni hostelu. Jak tam się odnalazłem nie będę opisywał, bo to bardzo długa historia, pełna pracy nad sobą, dylematów, spotykania mnóstwa różnych ludzi i budowania ufności w życie, skończyło się na tym, że mam stabilną sytuację finansową, własny przytulny pokoik, płyną do mnie pieniądze w takiej ilości która wystarcza mi na dostatnie życie, mam pracę gdzie jestem szanowany i płynie miłość... I dalej potrzeba mi więcej wolności. Te wszystkie wydarzenia powodują że drążę coraz głębiej i głębiej.
być szczęśliwym i spełnionym
Cóż, to dość szerokie pojęcie. Miałem dużo stanów szczęścia, i dużo spełnienia, pomiędzy stanami zagubienia i desperacji. Każde kolejne coraz pełniejsze.
uzdrowić relacje z ludźmi, czuć się wartościowym, chcianym i kochanym także wtedy kiedy otwieram się i pokazuję moje wnętrze, i także wtedy kiedy jestem kreatywny (ostatnio na tapecie).
J/w
Mieć stabilną pracę w miłym towarzystwie, lekką, łatwą i zgodną z moją drogą życiową. Tak żebym do pracy równie chętnie chodził jak równie chętnie zajmuję się wszystkim tym co lubię.
100% accomplished
Urzeczywistnić pewność siebie i tego co robię i tego w co wchodzę.
Wciąż w procesie. Trochę inaczej postrzegałem pewność siebie rok temu. Tam gdzie pojawia sie pewnośc siebie, wchodzę w moją niepewność, lęki i przełamuję je, efektem nie jest trwała pewność siebie w temacie, tylko wzrost duchowy i nowe tematy do pracy.
znaleźć i zamieszkać z najbardziej harmonizującą ze mną partnerką. Uzdrowić do końca temat związków partnerskich, i pielęgnować go już w relacji z partnerką.
O tym bardzo chętnie piszę, bo było to tło wszystkich wydarzeń w tym roku, związanych z moimi przeprowadzkami i dążeniem do wolności. Miałem kryzysową sytuację uczuciowo/duchową, związaną ze znaną wszem i wobec forumowiczką. Bardzo chciałem zamieszkać i stworzyć związek, osobisty z kimś z kim harmonizuję stuprocentowo na płaszczyźnie duchowej. Trudno o tym pisać, bo świadomość tego zmienia moją percepcję, i prowadzi do wyższych wymiarów rzeczywistości. W każdym razie poznałem kogoś kogo pokochałem tak mocno i totalnie, że rozpuszczała się moja tożsamość, i jedyne co chciałem to być z tą osobą. Z drugiej strony napotkaliśmy problemy, i relacja osobista się posypała, patrząc w retrospekcji - z niedojrzałości obu stron. Z kolei cokolwiek się działo, każdy kontakt z tą osobą powodował że wzrastałem duchowo, otwierało się coraz bardziej moje serce, aż w końcu zacząłem dostawać regularnych ekstaz duchowych. To powodowało że próbowałem na wszelkie sposoby utrzymać relację, z oświadczynami włącznie, starając się być asertywnym i nie ingerując w drugą osobę - strasznie przy tym ego bolało. Nic z tych rzeczy nie wyszło, i za każdym razem kiedy odpuszczałem ją sobie, czułem że to wcale nie koniec, a początek czegoś większego. W pewnym momencie dotarłem do świadomości innych potencjalnych ścieżek życia, alternatywnych wszechświatów w którym tworzymy różne relacje. Bardzo nie chciałem się z tym konfrontować, bo bałem się, że zaakceptowanie tego wszystkiego co dobija się do mojej świadomości spowoduje że stanę się całkiem odrealniony. W końcu, kiedy już dłużej nie umiałem z tym walczyć, powiedziałem że akceptuję wszystkie równoległe wszechświaty, całą moją relację z tą osobą, wszystkie przeszłe i przyszłe wcielenia, i wtedy po raz pierwszy doświadczyłem żywego złota wypełniającego moje serce. To taka duchowa energia, która kojarzy mi się z energiami Sai Baby, intuicyjnie, bo nigdy jakoś nim sie nie interesowałem ani nie próbowałem w niego wgladywać. Kilka razy miałem to uczucie, i poczucie że jeszcze się spotkamy, i ostatnie "złote serce" które mi się przydarzyło dało mi świadomość że na końcu drogi nie ma spraw relacyjnych, rozterek związanych z życiem seksualnym, ochów i achów, nawet hmm spełnienia i miłości - jest tylko ta złota energia, która jest najwspanialszą rzeczą, która istnieje poza wszystkim innym. To spowodowało spokój, i duże pogodzenie się z tą relacją. Czułem że teraz wrócę do ludzkiego życia i ziemskich spraw. Zaraz potem poznałem nową kobietę, z którą mieszkałem ;))) I która jest teraz moim nowym obiektem zainteresowań. Doświadczam nowego rodzaju miłości, bardzo spokojnego. Ale nie jestem w stanie być w tym stanie wiecznie, bo wyrzuca mi różne przekonania. Spędziliśmy wspaniałego sylwestra, pełnego dobrej zabawy, śmiechu i harmonijnej bliskości. Ja wprowadziłem się do mieszkania 23 grudnia, ona przyjechała z Polski 28 grudnia z zaklepaną przeprowadzką 2 stycznia. Tak więc:))) można powiedzieć, że ten plan też się spełnił - a 2 stycznia po tym jak zabrała wszystkie swoje rzeczy, wypiliśmy razem kawę, i pojechała - ale jesteśmy w kontakcie. Myślę że ta sytuacja jest idealna, bo tak jak w filmie który wczoraj zobaczyłem (zamieściłem linka w wyznaniach):
36% mnie chce stałego związku
25% mnie chce być wolnym
30% mnie tęskni za życiem duchowym
9% mnie wierzy że muszę wciąz dużo pracować nad sobą, żeby stworzyć idealny związek - co jest także prawdą.
I ponieważ te rzeczy są na tą chwilę nie do pogodzenia ze sobą, pozwalam sobie być w procesie i następować im po sobie. Jednego dnia spędzam miły czas z kobietą która jest dla mnie atrakcyjna, drugiego dnia czuję że poddaję się i umieram i otwieram się dla wyższych wymiarów, a potem jeszcze czuję cudowny związek duchowy z tą piękną duszą forumowiczką:), a potem pracuję nad przekonaniami, emocjami itd. tak samo jak dzielę moje życie między doświadczenia duchowe, w których rozpuszcza się moje ego, a normalne życie w którym pracuję, zarabiam pieniądze, dbam o serwis mojego samochodu, robię kupę, gram na gitarze, jem śniadania obiady i kolacje. I myślę że jest to najwłaściwsza ścieżka którą idę, i mam nadzieję że będę niedługo umiał pogodzić duchową rzeczywistość z prowadzeniem ludzkich harmonijnych, (trwałych?) relacji - a tak naprawdę najważniejszy jest przepływ miłości między mną a innymi ludźmi - choć wydaje mi się że i to nie jest wieczne i że to też się w końcu przekracza... Po to żeby poczuć przepływ wspanialszej miłości i jeszcze wspanialszej pełni :)
Dalej pracować nad sobą, pogodzić się już całkiem ze sobą. Być otwartym dla całego świata i czuć się z tym bezpiecznie i rozwojowo.
Może czasem trochę odpocząć.
A potem pograć na gitarce
Tekst na ten temat zawiera się w tym co napisałem wyżej. Kupiłem sobie ukulele i czasem brzdąkam, ale nie jest to jakaś super istotna sprawa.
na 2014 rok nie wyznaczam sprecyzowanych planów. Chcę kontynuować proces w którym jestem dotychczas. Kiedy potrzebuję, doświadczam oświeconego stanu umysłu. Kiedy potrzeba wrócić do spraw ziemskich, wracam do spraw ziemskich i zajmuję się bieżącymi sprawami. Życie jest inteligentne, i moim planem na 2014 jest to żeby poddawać się mu coraz bardziej i bardziej i być otwartym na wszystko co chce mnie spotkać.