Pozytywne Inspiracje

Forum => Rozwój Duchowy => Wątek zaczęty przez: Clint w 2012-09-17, 23:35:09

Tytuł: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-09-17, 23:35:09
Wiadomo, że generalnie przez cały okres rozwoju duchowego poznajemy siebie prawdziwych i uwalniamy się od różnych iluzji na własny temat. Zdarzają się jednak takie okresy, gdzie te przemiany są intensywniejsze, doprowadzając do małego mętliku i poczucia rozbicia własnej osobowości.

Pisze ten post, ponieważ właśnie sam się tak czuję.

Zeszło ze mnie w ostatnich miesiącach nieco więcej niż zwykle zakłamania, kreowania się na Bóg wie kogo, potrzeby włażenia w jakieś misjonujące dyskusję, a nawet bronienia własnego wizerunku. A gdy odpadła ta specyficzna maska - sam zacząłem nie tylko lepiej widzieć, to co się pod nią skrywało, ale także dużo bardziej pozwalam sobie na przejawianie tego. A poprzez "to" mam na myśli raczej tą ciemniejszą stronę swojej osobowości.

Mam strasznie mieszane uczucia co do tego procesu i mętlik w głowie. Niby czuje się bardziej sobą, bo pozwalam dużo bardziej na wyrażanie tego co naprawdę czuje, a nie tego co powinienem czuć, ale z drugiej strony po jakimś czasie przychodzi odczucie, że to co pozwoliłem sobie czuć i tak było sztucznym syfem, a ja się wcale nie czuje dobrze z tym i wcale nie chce taki być.

Choć ciężki mi to przyznać i mam ochotę to wyprzeć - to tak naprawdę boję się co mroczniejszych stron mojej osobowości i tego co we mnie siedzi uśpione. Mam wrażenie, że niektóre z tych rzeczy są tak złe, obrzydliwe i wstrętne że sam fakt o tym, że to we mnie siedzi świadczy o tym, że coś jest ze mną nie tak. Chciałbym to szybko, po cichu wyrzucić z siebie, tak aby się nikt nie dowiedział, a na samą myśl że ktoś mógłby mnie zobaczyć właśnie takim - robi mi się słabo i jestem pewien, że ta osoba obdarzyła by mnie pogardą i zniechęceniem. Pewnie dlatego nie pozwalam sobie m.in na bliski związek, bo wiem że te brudy wylazłyby na światło dzienne.

Właściwie nie boję się jakoś szczególnie własnej reakcji na to wszystko, bo wiem że nauczyłem się w miarę akceptować własne brudy. Boje się za to panicznie odrzucenia ze strony innych, więc muszę kontrolować to co pokazuje innym i nie mogę być swobodny, naturalny i spontaniczny. A ta kontrola męczy mnie już. No i mam przebłyski tego jak zupełnie inaczej, swobodniej wyglądałoby moje przejawianie się wśród ludzi, gdybym to puścił.

Mam taki mętlik i chyba nawet jakąś nieprzytomność, że kompletnie nie wiem co z tym zrobić.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-09-18, 00:28:28
Clint, każdy ma mroki duszy ;) Praca z nimi jest szczególnie wartościowa. Na wszystko przychodzi właściwy czas. Mi zaczęło wychodzić tak że nie miałem innego wyjścia jak je zaakceptować. Póki są uśpione nie ruszaj, jak wyjdą, będziesz mieć frajdę ;)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-09-18, 00:28:59
To że nie ma co trzymać "brudu" pod maską świętości to już wiesz, bo on i tak tam jest. Na mój gust powinieneś sobie pozwolić na przemówienie tego co było tak długo duszone- to dlatego jest to teraz takie nasilone. To tak jakby część ciebie milczała ileś lat domagając się uwagi.... nie jedna pewnie..... a jak zeszła maska to nagle zobaczyłeś ile tego jest. Część z tego co wychodzi na pewno nie jest częśćią Ciebie, ale zeby tego się pozbyc to i tak musisz to najpierw dostrzec, zrozumiec, a czasem przejawic.

Jest fajna książka dotykająca po części tego co piszesz "Jak wykorzystać ciemną stronę " Debbie Ford. (tematyka świadomości lustra i podejścia Junga do podosobowaości ale ujęta w taki sposób że przynajmniej dla mnie było to nowatorskie i pozwoliło wiele odkryć, również szacunek dla tego co określałam jako "złe" w sobie, we wszystkim jest dar)

Fajną metodą na ogarnięcie tego chaosu jest wchodzenie w emocję/ceche i okazywanie jej zrozumienia, pójście tam gdzie zaprowadzi, do wydarzenia , do tego dlaczego sie pojawila, co ma Ci do zaoferowania czasem... Wyrzucenie czegos bez zrozumienia czesto jest tylko przybraniem maski i zamieceniem czegos pod dywan.

Bądź sobą,


Życze spokoju, wywalanka minie:) mam nadzieję że choć trochę pomogłam :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2012-09-18, 08:55:12
Clint
Jak dla mnie to masz właśnie bardzo fajne podejście. Po twoich postach odnoszę wrażenie, że jesteś właśnie osobą bardzo prawdziwą. Masz odwagę, żeby patrzeć na siebie i widzieć nawet to co może ci się nie podobać i co może się nie podobać innym. Zależy ci na prawdzie, a nie na tym, żeby bronić siebie za wszelka cenę.
Każdy z nas ma mroczną stronę, ale nie każdy z nas ma odwagę się do tego przyznać. Niektórzy całe życie nie są w stanie się przyznać do tego nawet przed sobą. Wg mnie jesteś świetnym człowiekiem, nawet z tymi ciemnymi stronami. Nikt nie jest idealny. Chyba, że jest oświecony.
Mnie tez to przeraża jak zobaczę coś niefajnego w sobie i zaraz wydaje mi się że wszyscy zaraz rzucą się na mnie żeby mnie potępić. Ale tak przeważnie nie jest.
Nie wiem czy to podziała w twoim przypadku, ale mi bardzo pomogło powtarzanie afirmacji: Jestem człowiekiem więc mam prawo popełniać błędy. Bóg mnie kocha i obdarza wszystkim co najlepsze nawet gdy popełniam błędy.
Możesz to jakoś przeredagować, że np że Bóg mnie kocha nawet gdy nie jestem idealny.  - czy jakoś tak. Sam będziesz wiedział.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2012-09-18, 09:19:05
Całkiem niedawno przykuło moją uwagę jak Leszek Żądło gdzieś mówił, czy pisał, że kiedyś zwrócił uwagę, że w dzieciństwie nie było wokół niego osób, które by go kochały. Zaczęłam się zastanawiać co u mnie takiego było w moim dzieciństwie co dominowało. I wyszło mi, że pogarda. Pogarda mojej mamy dla ludzi słabych, dla wszelkich słabości, dla ojca i w ogóle dla wszystkich mężczyzn. Pogarda mojego ojca do matki. I w ogóle pogarda jednych ludzi dla innych często pod płaszczykiem serdeczności i dbania o nich.
I wtedy tę pogardę zobaczyłam w sobie. Pogardę dla siebie i innych. Pogardę dla swojego ciała, dla siebie jako kobiety itp itd.
Szczerze mówiąc bardzo mnie to przeraziło. Tym bardziej, że zawsze miałam opinie osoby miłej, dobrej, uczynnej.... itp. Wydawało mi się, że wszystkich oszukałam. I że jestem straszna, wredna i jeszcze do tego kłamczucha. I godna pogardy:)
Napisałam modlitwę o uwolnienie od pogardy.
Dziękuje ci Clint, że zainspirowałeś mnie do tego, żeby się przyznać do swojej ciemnej strony.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-18, 09:23:12
Clint

Ja zauwazylam takie jazdy u siebie jak bylam juz naprawde gleboko przesiaknieta rozwojem
Oczywiscie pomyslalam sobie co jest grane??Najbardziej nie moglam zrozumiec,ze wychodzilam do ludzi i od razu ktos sie napatoczyl i mnie wkurzal sama obecnoscia.Hmm od razu zaczlam sie zastanawiac-im barddziej sie rozwijam ,poznaje siebie to takie duperele maja moc aby mnie wyprowadzic z rownowagii??O nie cos tu nie gra.
Najpierw przyjrzalam sie sama sobie.Wygladalo naC to,ze poswiecilam pewien okres dosc intensywnemu oczyszczaniu,ale to byl tez okres gdzie dosc mocno izolowalam sie od ludzi.Odnosilam ogromne sukcesy duchowe,bardzo duzo rzeczy sie oczyscilo,bylam szczesliwa...ale to wszystko mialo miejsce w domu,w moim cichym,bezpiecznym gniazdku gdzie nawet nie mialam szans zweryfikowac tych moich zmian na zewnatrz.Oczywiscie czulam tez lek aby wyjsc do normalnych ludzi.Ciekawe dlaczego?Otoz balam sie,ze Ci ludzie zburza moj spokoj!!!:)Balam sie sama swoich reakcji na ich zachowania,ktore wczesniej mnie wyprowadzaly z rownowagi,czyli balam sie zweryfikowac w praktyce jak te moje zmiany maja sie naprawde do rzeczywistosci!!Wolalam siedziec w domku,rozwijac sie ..ale jak mialam wyjsc do ludzi to oskarzalam ich ,ze znowu zniszcza moj spokoj!!!:)))
I tutaj ,zreszta pisalam to juz kiedys,wyszla moja duma rozwojowa-ze z gory traktuje ludzi ,ktorzy nie rozwijaja sie duchowo a skoro nie maja tego napisane wyraznie na czole wiec na pewno tak jest:)))
Nastepnym krokiem bylo oczywiscie zaakceptowanie tego,ze ja taka super rozwojowa osoba (hehehe)tez moge miec jeszcze wiele rzeczy nieoczyszczonych i to jest ok.
Przezywalam dosc mocno jak nie potrafilam sobie poradzic z emocjami,ktore z jakiegos powodu wypieralam z siebie,czyli chowalam pod dywan udajac,ze gowno nie istnieje.
Dopiero jak zaczelam przyznawac sie SAMA PRZED SOBA przede wszystkim,ze takie odczucia jeszcze w we
mnie sa to juz bylo duzo lepiej bo pojawila sie automatycznie akceptacja .A jak jest akcetacja to rozwiazania bardzo szybko przychodza.
Ja robie sobie czesto takie male cwiczenie jakie polecil kiedys Eckhart Tolle.Jak dopadna mnie jakies okropne uczucia,ktore nie mam pojecia skad sa,czego sa i co pokazuja-to zaakcetowac je,bron boze nie wypierac!i stac sie dla nich przezroczystym.Tzn w miejscu w ciele gdzie sie je najbardziej odczuwa to wyobrazic sobie,ze nasze cialo jest przezroczyste i to sie rozplywa,przechodzi przez nas i sobie odchodzi.Ale trzeba byc bardzo swiadomym cos sie dzieje w ciele,nie wypierac tego,pozwolic byc temu.
U mnie to sprawdza sie genialnie zwlaszcza w takich przypadkach jak jestem wsrod ludzi.w pracy itp-gdzie nie ma czasu na zastanawianie sie,robienia sesji skad sie to wzielo:))
I najlepsze jest to,ze jak sie wprawilam w ta metode to pozniej te emocje nigdy nie wracaly z powrotem do mnie.Chyba ,ze moje ego koniecznie chcialao poznac przyczyne skad sie to wzielo-ale to jest tylko kolejna zagrywka ego aby jak najdluzesj trzymac sie tej emocji.

PS Bardzo fajny watek:)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-18, 09:30:43
Clint, ja przez wiele lat myślałam, że jestem taką dobrą, serdeczną istotką. Dopóki nie wylazła ze mnie wredna mściwa suka, pałająca chęcią zemsty za wyrządzone jej krzywdy.
Ciemna strona, to najczęściej odcięcie się od miłości. To działanie bez miłości do siebie, Boga i do ludzi.
Powrót do miłości, przede wszystkim do siebie, rozpuszcza ciemną stronę. A nawet jak się pojawia, to już w łagodniejszej formie, która jest do przełknięcia dla innych ;)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-09-18, 09:40:13
Choć ciężki mi to przyznać i mam ochotę to wyprzeć - to tak naprawdę boję się co mroczniejszych stron mojej osobowości i tego co we mnie siedzi uśpione. Mam wrażenie, że niektóre z tych rzeczy są tak złe, obrzydliwe i wstrętne że sam fakt o tym, że to we mnie siedzi świadczy o tym, że coś jest ze mną nie tak. Chciałbym to szybko, po cichu wyrzucić z siebie, tak aby się nikt nie dowiedział, a na samą myśl że ktoś mógłby mnie zobaczyć właśnie takim - robi mi się słabo i jestem pewien, że ta osoba obdarzyła by mnie pogardą i zniechęceniem.

Ja mam tak samo :) Ostatnio znowu mi ten temat wyszedł i wzięłam go z nieco innej strony niż dotychczas.
U mnie w domu było tak, że moja mama zawsze była ze wszystkich wokoło niezadowolona (z dzieci, męża). Praktycznie odkąd pamiętam, szły od niej silne presje niezadowolenia i kody, że jak nie będziemy spełniać jej oczekiwań, zadowolona nigdy nie będzie :). Teraz mi został taki wewnętrzny rodzic -  niezadowolony. Podświadomie sama wierzę, że póki nie będę doskonała, nie mam prawa być zadowolona z siebie i ze swojego życia. No i jak nie czuje się doskonała, to czuję do siebie pogardę, albo oczekuję pogardy od innych. Dlatego, wzięłam się teraz za zadwolenie z siebie bez względu na to co robię i co mi wychodzi :). Czuję, że puści wiele autopresji, jakich na siebie wywieram,  jak wpuszczę większe zadowolenie :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-18, 09:56:58
Kinga

Ja tez niestety przejelam od mamusi takie wieczne niezadowolenie z siebie,a ze moja mama nawet jakby stala sie krolowa z dnia na dzien to na pewno tez znalazalaby same ciemne strony tego,wiec czas najwyzszy pozbyc sie iluzji doskonalej istoty.

U nas w domu to bylo tym bardziej wzmacniane,ze non stop powtarzalo sie slowa naszego ponoc Wielkiego Rodaka abysmy wymagali od siebie nawet kiedy inni tego od Nas nie wymagaja-co w rzeczywistosci prowadzi to wiecznego niezadowolenia i szukania Siebie w czyms na zewnatrz,w czyms co sie robi.Mierzy sie czlowieka miara tego co osiagnal na zewnatrz..
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-09-18, 10:21:42
Semirka, znam to :))
Swoją droga cóż to za Wielki Rodak prawił takie mądrości ? :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-18, 10:24:06
Niejaki Karol Wojtyla,ktory potem zostal papiezem:)
A ja pochodze z miasta owego Rodaka,wiec takie pranie mozgu bylo na porzadku dziennym wszedzie.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-09-18, 10:27:55
Trochę mi to zajęło czasu, ale z takim ogólnym niezadowoleniem z siebie z powodu pierdół, przejętym do rodziców w miarę sobie poradziłem. Skutki zresztą miałem nawet w pracy, gdzie zaliczyłem sporo różnych wpadek przez te 2 miesiące i nie było żadnej dramy.

Problemem dla mnie są teraz przede wszystkim te najgorsze, najmroczniejsze i najbardziej plugawe części mnie, tak złe że normalny człowiek nie przyznałby się do nich przed innymi. Siedzi coś takiego w człowieku i pozostaje zastanawianie jak bardzo kiedyś musiałem być chory i nienormalny, żeby to w ogóle się we mnie urodziło.

Wczoraj poczułem częściową ulgę jak sobie uzdrawiałem OMem i mi wylazło poupadkowe opętanie jakiegoś chorego człowieka - ćpuna, alkoholika i zwyrodnialca. Uwierzyłem że bycie kimś takim jest warunkiem bycia w materii, więc te wszystkie chore wzorce mocno trzymały - wahadło mi się kręciło jak szalone, kiedy uwalniałem z siebie to co jego, a nie moje.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-09-18, 12:41:59
Ja mam też z tym problem. Od dawna wywala mi po relaksie cos co nazywam wścieklizną;p Wydawało mi się też że mam takie wzorce, że każdy regreser spojrzałby na mnie ze zdegustowaniem. W (nielicznych niestety) sesjach wychodziły wzorce, któe jednak aż tak straszne nie były. Może dlatego, że na razie się do tych najwredniejszych nie potrafiłem przyznać.

No coż, trzeba zaakceptować, że w kreacji mentalnej NIE MA OGRANICZEŃ i w procesie odsuwania się od Boga mogliśmy popaść w rzeczy dziwne. Bo jesteśmy naprawdę kreatywni również w negatywnym sensie.

DLa mnie Clint możesz sobie mieć takie obciążenia i je odreagowywać przy mnie;p
 Niby też wiem, że zasługuję na to samo


Wydaje mi sie że to jest coś na bazie nieuzdrowionej relacji z Bogiem, nieprzebaczenie czegoś albo Bogu albo sobie w relacji z Nim. Jak się zaczęliśmy nakręcać na tej bazie to zaczęły się pojawiać coraz większe głupoty aż co pełnego ześwirowania :-(
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-11-24, 23:24:12
Te wszystkie ,syfy,negatywne emocje w Nas to jeszcze nie JA PRAWDZIWY .To wszystko tam jest z dobrej woli ,chcemy dobrze a dzięki nieświadomości robimy żle ,to się nadbudowało z czasem i jest tam pełno będnych mechanizmów działania i wierzeń. Zawsze robimy to co wydaje nam sie najlepszym możliwym rozwiązaniem .Nawet gdy ktoś kradnie czy zabija robi to bo wydaje mu się to korzystne z jakichś względów i z nieświadomości innych rozwiązań, innego życia .
Ta chęć zrobienia dobrze to jesteśmy MY PRAWDZIWI.Dobrzy w swojej istocie .Wystarczy tylko zrzucić więzy nieświadomości .

Nie dotyczy podobno pewnego rodzaju istot ,które dobrze nie chcą .Tych których nauka nazywa psychopatami a ezoterycy strzygami .Tych jest jednak nikły procent.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-11-24, 23:27:13
Clint
" Chciałbym to szybko, po cichu wyrzucić z siebie, tak aby się nikt nie dowiedział, a na samą myśl że ktoś mógłby mnie zobaczyć właśnie takim - robi mi się słabo i jestem pewien, że ta osoba obdarzyła by mnie pogardą i zniechęceniem. Pewnie dlatego nie pozwalam sobie m.in na bliski związek, bo wiem że te brudy wylazłyby na światło dzienne."

Nie bój się,brudy pewnie by wylazły ale dopuść taką możliwość ,że ktoś może je nawet bardziej zaakceptować niż Ty sam .
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-11-25, 08:54:00
ontoja
No właśnie w którejś z kolejnych sesji dotarło do mnie że przecież jeśli we mnie jest jakiś syf, który nie dotyczy drugiej osoby, to jej będzie to dużo łatwiej zaakceptować we mnie, niż mnie samemu, bo tej osoby to nie dotyczy i nie ma ona emocjonalnego stosunku do tego. Tak więc to co mnie się wydaje straszne, dla kogoś innego może być kompletnie obojętne.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: muszka91 w 2012-11-25, 10:03:21
Clint fajne spostrzeżenie :) zainspirowało mnie.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-11-25, 10:42:04
Clint,
Zgadzam się i portwierdzam, co widzę po sobie i innych. Oraz: im wyższa świadomość, tym więcej akceptacji, nawet dla ludzi, którym może sie wydawać że ich syf i problemy są najgorsze na świecie ;) (oczywiście kiedy nie są w stanie przyjąć tej akceptacji i sabotują, to i tak nic z tego nie wyjdzie)

Tak pobocznie, paradoks: ludzie "rozwojowi" łatwiej są w stanie zaakceptować braki w cudzym RD niż ludzie "nierozwojowi" (oczywiście ci drudzy nie nazwą tego RD). Pierwsi wiedzą czego chcą i czego potrzebują konkretnie od drugiej osoby, drudzy zazwyczaj chcieliby wszystkiego i chodzącego ideału (na swoją miarę, oczywiście).
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2014-03-07, 16:58:43
Chciałabym się podzielić z Wami moimi przemyśleniami i radością, którą czuję w związku z tematem, może czytają to forum osoby, które również zaczynają pracę nad sobą, czują się zagubione i boją się zrzucić swoje maski i spojrzeć w głąb siebie w poszukiwaniu prawdziwego ja. Poza tym lubię tu pisać, gdyż pomaga mi to poukładać sobie pewne rzeczy, a przy okazji może kogoś zainspiruję albo poznam jakiś inny punkt widzenia:)

Na drugie mam sabotażystka, na trzecie cierpiętnica  a do tego jeszcze posiadam pudełko masek, które na zmianę sobie zakładam, żeby dostosować się do osób, które spotykam. Tak opisałabym siebie jeszcze zaledwie parę dni temu. Ostatnio zwróciłam (w końcu) większą uwagę na moje uciekanie przed sobą samą, bawienie się w teatrzyk, odgrywanie ról, aby się przystosować, zwrócić na siebie uwagę. Zadawałam sobie cierpienie mające źródło w moich własnych urojeniach, sama stwarzałam sobie dodatkowe złe doświadczenia. Ostatnio pisałam w innym wątku o tym, jak w pracy znęcają się nade mną psychicznie współpracowniczki. Po przeanalizowaniu moich zachowań zauważyłam, że bardzo często sama sobie perfidnie tworzyłam grunt pod to, żeby któraś z dziewczyn się do mnie przyczepiła, czy powiedziała coś niemiłego. Ciężko było się przed sobą do tego przyznć. Dodatkowo jeszcze dograłam się z nimi, bo one chciały poczuć się lepsze niż się czują i byłam dla nich łatwą zdobyczą, którą można było poniżać. Moje relacje z koleżankami w pracy bardzo się zmieniły. Jeszcze niedawno pewne siebie, silne i szydzące ze wszystkich dookoła kobiety teraz w mich oczach pełne są kompleksów, problemów i braków. Nagle ich pewność siebie siadła, zauważyłam jakie same są słabe i jak sobie nie radzą z różnymi rzeczami, kilka z nich nawet się przede mną ostatnio otworzyło i poznałam parę historii z ich życia, które silnie wpłynęły na to jak bardzo źle czują się ze sobą. Wtedy zrozumiałam że nasze intencje się dograły, one dzięki mojej słabości, którą okazywałam  mogły poczuć się lepiej i stworzyć iluzję swojej zajebistości. A ja chciałam po prostu cierpieć, bo przecież tak się boję ludzi i tak nikt mnie nie akceptuje, że to było dla mnie naturalne i oczywiste, że nikt mnie nie będzie w tej pracy lubił. Pamiętam, że w szkole wiele razy wymyślałam sobie smutne historie w drodze na lekcje, potem odgrywałam zagubioną, nieszczęśliwą dziewczynkę z problemami i depresją  po to, żeby ktoś okazał mi współczucie i odrobinę uwagi. Zauważyłam, że teraz nagle ludzie zwracają na mnie uwagę i chętniej ze mną rozmawiają, ale nie dlatego, że mam problem, albo sobie z czymś nie radzę i chcą m wtedy pomóc, ale dlatego że mnie lubią i są tak po postu ciekawi co u mnie.

Wczoraj szukałam w Internecie jakichś grup wsparcia dla zlęknionych, bojących się ludzi osób. Wmawiałam sobie, że sama nie poradzę sobie z tym co mnie męczy, że potrzebuję wsparcia i opieki innych ludzi, potrzebuję poczuć, że są, że mnie lubią i akceptują. Ale wtedy znowu byłabym w gronie ludzi i opowiadała jak to bardzo cierpię i jaką jestem biedną ofiarą, a oni by mnie klepali po ramieniu i zapewniali, że przecież nie jest tak źle jak mi się wydaje, że jestem fają osobą itp. itd. Dotarło do mnie, że to nie jest mi do niczego potrzebne i że ja tę siłę do rozwiązywania problemów mam w sobie.

Ponad dwa lata temu przyciągnęłam sobie mężczyznę, którego uwagę próbowałam zwrócić na siebie już przy pierwszym spotkaniu opowiadając o swoich problemach i o tym jak bardzo cierpię. W trakcie zwykłej rozmowy  potrafiłam z sarnimi oczkami zapytać: „nie bijesz kobiet, prawda…?”, i kilka sekund później już płakałam i opowiadałam mu jak to ja się boję mężczyzn, bo mnie mój były uderzył w twarz, a ja przecież tak mu ufałam itd. Byłam tak wykończona po poprzednim trwającym trzy lata toksycznym związku, że wtedy takie odgrywanie cierpiętnicy było moim jedynym sposobem na zwrócenie uwagi na siebie, na zbliżenie i pokochanie. Koleś oczywiście bardzo szybko się wystraszył a ja się załamałam. Działy się ze mną wtedy dziwne rzeczy, jakby to sabotowanie stało się dla mnie czymś codziennym, robiłam to tak po prostu bez zastanowienia, czując rozdzierającą rozpacz, że inaczej nie potrafię i pytałam dlaczego sobie nie radzę i dlaczego mnie to spotyka. Czułam się coraz bardziej bezsilna i nie mogłam nad tym zapanować. Wtedy coś we mnie pękło, nie chciałam już cierpieć i moje życie z czasem zaczęło się zmieniać na lepsze. W końcu poczułam, że nie muszę wiązać się z byle kim, byłam gotowa na to, by być z harmonijną dla mnie osobą i mimo że interesowali się mną faceci ja postanowiłam czekać na odpowiednią dla mnie osobę, bo czułam że ona jest. Poznałam mojego partnera, przy którym moje życie nabrało obrotów i wywaliło się przy okazji do góry nogami. I dziś dotarło do mnie, że nawet w tym cudnym związku, który tworzę z harmonijną osobą wchodzę z przyzwyczajenia w różne role, zgodnie z intencjami swoimi i partnera. Wydawało mi się, że jestem sobą i że w końcu jest dobrze, ale dotarło do mnie, że zatraciłam siebie tak bardzo, że uznałam swoje maski jako część mnie, cos naturalnego i dobrego, bo przecież nikomu nie robiłam krzywdy odgrywając to i owo. Legło w gruzach moje urojenie o samej sobie, teraz w końcu mogę odkrywać siebie. No i teraz już wiem dlaczego to było takie trudne, przez maski ciężko było cokolwiek zauważyć. Problemy i obciążenia traktuję już jako coś do poukładania i wyrzucenia a nie jako powód do tego, by ktoś się nade mną litował. O wiele więcej szczęścia dostrzegam w otaczającym mnie świecie, przestaje mnie interesować budowanie sztucznego szczęścia poprzez cierpienie i użalanie się nad sobą.

To może zabrzmi trochę głupio, ale dziś spojrzałam w lustro i po raz pierwszy zauważyłam… jakie mam wielkie oczy. Zupełnie jakbym wcześniej ich nie zauważała. Są takie wielkie, błyszczące i jasne. Nie mogę oderwać od siebie wzroku:) Zaakceptowanie tego, że nosiłam maski i że wchodziłam w konkretne role i zrezygnowanie z nich nie sprawiło, że stało się to czego tak się bałam… nie poczułam pustki i pomieszania, że nie wiem kim jestem. Poczułam spokój i nieopisaną radość, namiastkę prawdziwej wolności i zaufanie. Do siebie i do Boga. W końcu poczułam, że warto konfrontować się ze swoimi ciemnymi stronami:)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: VanillaOrchard w 2014-03-09, 17:02:12
Arweno, wyjąwszy jeden wątek, równie dobrze i ja sama mogłabym napisać ten post.
U mnie jest to problem nawracający, ale za każdym razem, gdy powraca, staje się mniej poważny, mniej na mnie wpływa, dochodzi do tego, że jestem w stanie nie odgrywać tej roli, a jedynie obserwować, że zbliża się ta masochistyczna fala we mnie - pozwolić jej pobyć, popustoszyć mnie ciutkę wewnętrznie - i pozwolić jej odejść. Coraz mniej prowokuję otoczenie, osoby w moim kręgu już nie reagują na takie zaczepki - i po tym wiem, że się dużo ruszyło.

Przyznam, że mi pomogło oczyszczanie duchowe u specjalistów i afirmowanie tuż po oczyszczaniu, chociaż u Ciebie może to być Twoja własna tendencja, a nie tendencja jakiegoś astralu podczepionego (którego ja, nota bene, sama przyciągałam aktywnie i co już nie ma miejsca).

Bardzo mi przypadł do gustu fragment, w którym mówisz, że zauważyłaś w końcu, że masz piękne oczy. Rzeczywiście, już wiesz, czyjego wzroku unikałaś do tej pory najbardziej :)

Pozdrawiam Cię i powodzenia
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2014-03-10, 20:38:53
Vanilla dziękuję:)
Czuję się zupełnie inaczej od czasu pewnego przełomowego momentu w moim życiu, większość negatywów do mnie już nie wraca jeśli tak porządnie nad nimi popracuję, a nawet jeśli coś w jakimś temacie jeszcze siedzi to tak jak piszesz ma to na mnie o wiele słabszy wpływ:) Czuję się z każdą chwilą coraz lepiej, a ostatnio nawet po raz pierwszy w tym życiu poczułam swój sens istnienia i drogę jaką chcę zmierzać, więc teraz łatwiej mi nie ulegać emocjom i negatywnym myślom, tak jak robiłam to przez większość życia. A destrukcyjnych mechanizmów było na co dzień sporo;) Teraz więcej obserwuję, więcej dopuszczm do siebie, akceptuję i wybaczam. Miło jest życzyć sobie samej dobrze i nie wmuszać w siebie tego cierpienia. Tobie również życzę powodzenia, nie daj się porywać brzydkiej fali ("bo to brzydka fala była") :)))
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2014-06-02, 23:02:34
Cieszę się że po iluś latach rozwoju i pracy nad sobą, udaje mi się nawiązywać kontakt ze sobą i uzdrawiać siebie na tym poziomie, który wcześniej widziałem we wglądach, ale którego nie potrafiłem ruszyć. A teraz udaje się łatwo.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Atlanta w 2014-06-02, 23:23:27
a ja znowu bardzo lubię powracać do siebie
bo ja miałam już taki okres w życiu gdy byłam prawdziwie sobą
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Wniebowziecie Grubego w 2014-06-03, 23:46:41
kiedyś chciałem  sprawić  sobie , a co kto  mi  zabroni , herb : , prawdziwc  lub  prawdziwiec "

prawdziwie  wszystkim
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2015-12-07, 20:22:01
Bardzo fajne rzeczy mówi Beata Pawlikowska:)

https://www.youtube.com/watch?v=i1kAeP-prbE
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2015-12-08, 11:44:54
https://www.youtube.com/watch?v=Y-iOOnOBLOk   Tu też fajny fragment z Beatą :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-10-03, 19:46:19
Mierzę się akurat z jednymi z najtrudniejszych dla mnie tematów i wyszło ze mnie baaaardzo dużo emocji i paraliżującego lęku.

Zaczęła mi się walić samoocena. Znowu. Mocniej niż kiedykolwiek. Oczywiście nie ta prawdziwa, a kolejne zaślepienia, iluzje, samooszukiwanie się. Zawalił mi się świat, poczułem że mogę stracić to co dla mnie najcenniejsze, bo okaże się że nie jestem dość dobry, że jestem za mało otwarty, wybrakowany, nie taki jak trzeba, nie dość dobry.

Mój ojciec, moja matka,  różni ludzie - oni wszyscy przez sporą część życia dawali mi do zrozumienia że nie jestem dość dobry, że jestem niewystarczający, że mam się wziąć w garść i zmienić to, tamto i owanto bo inaczej będę miał takie i owakie konsekwencje. Niezależnie od tego czy się starałem czy nie, czy mi dobrze szło czy nie - zawsze byłem niewystarczający, zawsze robiłem za mało, zawsze było nie tak jak trzeba.

Pod wpływem pewnych rzeczy przeraziłem iż stracę mój cudowny związek w przyszłości, ponieważ moja partnerka okaże się tak otwarta i cudowna że jej nie dorównam i z czasem zacznie się robić między nami coraz większy dystans, którego nie nadgonię. Ta lęki były tak przerażające i realistyczne, że poczułem jak mi się cały świat wali. Chwilę mi to zajęło, bo było naprawdę ciężko z moimi traumami karmicznymi, ale dotarło do mnie to że najbardziej boję się właśnie nie tyle samej utraty związku, co tej porażki, rozczarowania moją osobą i potwierdzenia że naprawdę nie jestem wystarczający.

Moje pierwsze reakcje były automatyczne - presje na siebie, że muszę się ogarnąć, że muszę teraz się tak uzdrowić i poszerzyć świadomość żeby do tego nie doszło. Że muszę zrobić wszystko, choćbym miał się duchowo katować, ale nie odpuszczę bo nie mogę sobie pozwolić na porażkę. Stawka była zbyt wysoka, tak wysoka jak jeszcze nigdy.

Szarpałem się ze sobą i szarpałem, próbowałem to jakoś przekroczyć, ale nie mogłem. Czułem jak wychodzi ze mnie stłumiona bardzo głęboko nienawiść i pogarda. Byłem nią bardzo zaskoczony, ponieważ dawno nie czułem do siebie tak brzydkich emocji. Postanowiłem tego nie tłumić, pozwoliłem sobie na to żeby to wyszło całkowicie i obserwowałem siebie.

Patrzyłem w lustro na swoją zapłakaną twarz, a zamiast miłości i przestrzeni czułem coraz większa presje, poganianie, pogardę i nienawiść że sobie nie radzę. W kulminacyjnym momencie wyszły rzeczy tak okropne, że wtedy nastąpił przełom i niesamowite uświadomienie. Zobaczyłem swojego największego kata. Swojego jedynego kata. To byłem ja. Mój ojciec, moja matka, ci wszyscy ludzie którzy mnie kiedykolwiek krzywdzili - to byłem ja. To zawsze byłem ja.

Naprawdę poczułem całym sobą, że oni wszyscy byli tylko realizacją mojej własnej woli. Silnej i zdecydowanej woli. Nigdy nie byłem ofiarą. Był tylko kat i urojenia o byciu ofiarą.

Poczułem też równocześnie, w tym samym momencie że ten Łukasz z którym się utożsamiałem, z którego poziomu najczęściej działałem - był właśnie tą maską. Ta część mnie z którą się utożsamiałem nie była nigdy prawdziwa, a nie byłem tego świadomy aż do dzisiaj. Miałem co najwyżej jakieś przebłyski, ale one mi niewiele mówiły.

Muszę to jeszcze przetrawić dlatego też się rozpisuje dla poukładania sobie. Dyskusja mile widziana, bo chętnie wejdę głębiej w temat :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2016-10-03, 21:50:43
To ochłoń i daj znać jakie trwałe efekty, bo wygląda rewelacyjnie ta przemiana świadomości.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-10-03, 22:24:48
To jest zawsze indywidualne odkrycie :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-10-04, 19:25:44
Łukasz trzymam za ciebie kciuki i to tak mocno :).

Jesteś wspaniałym gościem i boli mnie jak tacy fajni ludzie jak ty przechodzą takie trudne wyzwania, ale dasz sobie z tym radę. Twoja dziewczyna też pomoże ci to sobie uzmysłowić.
Ostatnim razem kiedy się widzieliśmy dało się zauważyć, że coś cię trapi na sercu. Obyś to wszystko uzdrowił. Jesteście taką wspaniałą parą. Bobrze, że ci to wywala.
Piszesz takie rzeczy o sobie, że widzę w tym światełko, w tym co przeżywasz jest dużo uświadomień zaprowadzą cię one ku rozwiązaniu :).
Oczyść to bo szkoda takie bzdury w sobie trzymać, ale bądź dla siebie łagodny i zrób to z miłością do siebie.
Wierzę, że dasz sobie radę. Wiem to bo wielką drogę jeśli chodzi o związki przeszedłeś i wiele trudności w sobie już pokonałeś to co teraz przeżywasz to jesteś na to gotowy. Dojrzałeś właśnie teraz aby to uzdrowić. Poprzednie wydarzenia cię tego nauczyły.
Dasz sobie radę.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-10-04, 21:05:34
ontoja :)
Na pewno będę opisywał co się dzieje chociaż z grubsza, ale czeka mnie sporo pracy z ugruntowywaniem pewnych rzeczy, więc realne zmiany w życiu będą pewnie stopniowo zachodzić (ale niczego nie zakładam, dam się zaskoczyć :D)


Michał
Dziękuje Ci, jestem zaskoczony że aż tyle ciepła i wsparcia popłynęło do mnie :)

Coś większego wychodzi ze mnie już od sierpniowych warsztatów w temacie relacji z ludźmi, samoocena mi się wali i dużo się dzieje :P Już na tamtych warsztatach czułem się słabo wśród ludzi, potem była parapetówka u duchowych znajomych i czułem się jeszcze gorzej. A to co się teraz działo to była istna kulminacja. No ale najgorsze już chyba za mną, teraz się otrzepuje ze zgliszczy i idę po nowe i powiem Ci że bardzo mi się podoba to co majaczy na horyzoncie :)

Tyle tego wszystkiego, że nawet nie wiem od czego zacząć, więc opiszę tylko co ciekawsze sprawy które pamiętam.

Uświadomiłem sobie silną tendencje do tworzenia sobie historii o ludziach. Jacy są, co mają w głowie, co o mnie myślą, jaki mają do mnie stosunek, itp. Większa część z tego to były bzdury. W kilku przypadkach mogłem zauważyć, że niemające czasami kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością. To były historie, które opowiadał mi "człowiek za kurtyną" - wspomniany wcześniej wewnętrzny kat, którego obecności nie byłem świadomy.

Po za klasycznymi wkrenami, że ktoś pewnie mnie odbiera przez pryzmat moich wzorców i widzi we mnie głównie moje obciążenia - pojawiło się też coś nowego dla mnie. Jako, że moja partnerka ostatnio przeżywa duchowy renesans :) i rozkwita jak jeszcze nigdy (a przy okazji ma w sobie dużo ciepła, magnetyzmu, piękna i tego czegoś co przyciąga ludzi, no i w ogóle jest niesamowita) a ja akurat trochę zwiędłem to wyglądało to tak, że wokół niej kręciło się mnóstwo ludzi, strasznie nią interesowało, zachwycało, itd. a ja sobie trochę na uboczu, w cieniu trawiłem swoje wywałki. No i wewnętrzny kat oczywiście zaczął swoje opowieści do tego stopnia, że praktycznie każdego faceta widziałem jako nie tyle zagrożenie, co kogoś kto się ślini na widok mojej ukochanej tuż obok mnie, jakbym nie istniał albo gorzej - patrząc na mnie z pogardą na zasadzie "co w ogóle ktoś taki jak ty robi przy tak wspaniałej kobiecie". Te historie osiągały już momentami naprawdę kuriozalny przebieg, a z czasem okazywało się że przynajmniej część z nich była totalną fikcją.

Ja się zresztą nie dziwię że ludzie się gapią i zachwycają, ja bym też tak robił na ich miejscu :D No wiem, że nie ma w tym nic złego, a wręcz przeciwnie - to miłe że ludzie sobie okazują takie rzeczy. Pomijając już pewne mniej istotne szczegóły, przyznam wprost że bolała mnie moja fałszywa samoocena. Budowałem związek i swoją samoocenę na poczuciu że jestem potrzebny. To działało dopóki partnerka była zagubiona i potrzebowała wsparcia. Co prawda od początku oboje sobie równie mocno pomagaliśmy tak naprawdę, ponieważ sam byłem nieźle potrzepany, ale co tam. Wtedy jeszcze było mi łatwo wierzyć, że jestem bardziej świadomy i duchowo rozwinięty :D No, ale teraz jak mnie ukochana zaczęła przewyższać pod pewnymi względami i leci jak rakieta w górę to mi się wszystko zawaliło i wpadłem w panikę. Ona jest już tak ogarnięta że mnie nie potrzebuje, bo sama sobie może świetnie radzić.

I wiecie co. Ja się bardzo cieszę. Cieszę się że to wszystko szlag trafił, a ja sobie mogę budować zdrowszą samoocenę opartą na lepszych fundamentach. Cieszę się, że ona może być dla mnie tak wspaniałą inspiracją i że mogę się od niej uczyć. I jakoś się okazało że nie zamierza mnie opuszczać, a wręcz przeciwnie - okazuje mi jeszcze więcej miłości niż kiedykolwiek. A ja się staje się dla niej cudowniejszy partnerem niż kiedykolwiek wcześniej.

Muszę się jeszcze zmierzyć z lękami, że nie będę za nią nadążał i się nasze drogi rozjadą w momencie, kiedy ja jeszcze tak bardzo będę chciał z nią być. Przeraża mnie to strasznie, ale tutaj się chyba realizuje moja pierwotna karmiczna trauma kiedy to ja zaniżałem swoje wibracje i odsuwałem się od Boga po raz pierwszy, a moja pierwotna połówka stwierdziła że tego nie chce i została przy Bogu. Ja upadłem, a ona się pewnie już dawno oświeciła. No i ku mojemu przerażeniu odtwarza się podobny scenariusz bo znowu moja partnerka lgnie do Boga z dużo większą siłą niż ja. Niby tym razem dążę w tym samym kierunku, ale boję się że to co jest we mnie będzie mnie za bardzo sabotować i się wszystko sypnie nim się uzdrowi wszystko jak trzeba. Może jak się zmierzę z tą traumą do końca to w końcu to puści...

Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-10-04, 22:14:30
Clint
Musi puścić!
Jak już wiesz, o co chodzi, to moze puścić błyskawicznie :)
Może BARSy w temacie? a może węzełki? :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2016-10-05, 00:42:38

Cint
Napisać Ci o moich odczuciach?
Nie będzie to nic odkrywczego bo do większości sam doszedłeś i opisaleś w ponizszym poście .
Pytam bo nie roszcze sobie prawa do dawania komukolwiek rad ani nie uwazam ,że są trafne a moze byc troche gorzko.Po prostu odczucia jak cos z boku zauważylem.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-10-05, 01:04:49
Napisz, jestem ciekawy :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2016-10-05, 01:38:20
Raczej nie masz się co obawiać bo Twoja dziewczyna widzi w Tobie znacznie więcej niż to na czym budowaleś swoja samoocenę (a raczej to czym ją staraleś sie podeprzeć).Tworzycie bardzo fajną parę jak dla mnie ,jedną z lepszych jakie widzialem( moje odczucia).

Nie jest łatwo być wśród ludzi ,którzy właściwie wszyscy znają się od lat .Niekiedy kilkudziesieciu:)
Ja próbowałem zagadywać równo do Was obojga, ale u Ciebie był taki odrzucajacy mur oporu ,który teraz juz wiem czym byl. Maskowaniem samooceny poczuciem bycia lepszym ,bardziej uduchowionym.To samo stosowałeś wobec swojej partnerki tyle ,ze ona wyszla ponad to ,nie dała się stłamsić w ramach tej mniej uduchowionej i cała samoocena na tym budowana posypała się jak domek z kart.
U Twojej partnerki tez coś z samooceną wywalało, w moim odczuciu,  tyle ,że ona jej nie zabudowywała fałszywymi wyobrażeniami i pozwalała sobie być sobą więc nie odpychała .

Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-10-05, 07:31:43
Clint niech całe twoje WYOBRAŻENIE runie, niech zostanie prawda. Ja prawdziwe.
Dobrze, że się wali, lepiej czasem coś zburzyć tu twoje urojenia jak to coś remontować bez końca.
Zbudujesz swoją samoocenę na bazie tego kim jesteś w swej istocie a nie na tym kim kiedyś byłeś.
Potrwa zaboli jeszcze ale będziesz szczęśliwy w prawdzie.
Okazuj sobie tylko miłość i nie zapominaj o dziewczynie ona też ciebie potrzebuje. Potrzebuje twojej bliskości i wsparcia, nawet kiedy tego nie widzisz.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-10-05, 08:30:48
ontoja
Dziękuje, bardzo się cieszę że mi to wszystko napisałeś :)

Mi ta maska wyszła po raz pierwszy tak konkretnie podczas czerwcowych warsztatów u Kingi - wtedy zauważyłem jak bardzo porównuje się z innymi duchowiakami i ich umniejszam. Wstyd przyznać, ale byłem zaślepiony do tego stopnia że dosłownie pojedyncze jednostki uważałem za ludzi, którzy traktują rozwój "poważnie". Już samo to było sporą ulgą, bo nagle się okazało że wokół mnie jest naprawdę dużo fajnych i wartościowych ludzi, a to tylko ja nie chciałem uznać ich wartości.

Wtedy jednak nie chciałem puścić mojej fałszywej samooceny, więc to nie poszło do końca.

Widzisz, jak ja Cię spotkałem na żywo to uwierz mi - dominowało odczucie jaki z Ciebie fajny, ciepły i serdeczny człowiek. Ba, powiem Ci że byłeś jedną z osób do których najbardziej mnie ciągnęło w taki miły sposób. No, ale nie potrafiłem się przebić przez podświadome mury i mieliło mnie jak cholera, więc wyszło jak wyszło. Następnym razem z pewnością porozmawiamy dużo więcej :)

Ta sztuczna struktura się sypie już nieodwołalnie, ponieważ wystarczająco mocno poczułem potencjalne konsekwencje. Nie zamierzam płacić za to takiej ceny, oj nie :D Niech się sypie, wali i pali. Kto mnie kojarzy ze starych lat to wie jak bardzo ten wymarzony związek był dla mnie ważny. Teraz kiedy moje marzenie się spełniło miałbym pozwolić sobie na zepsucie tego? Oj nie, niech mi się nawet całe ego rozwali w drobny mak, ale na to nie pozwolę :D A kto Karolinę poznał na żywo to będzie wiedział, że co to tam jakieś ego w porównaniu z tak cudowną kobietą :D

Z Leszkiem umawiam się dziś na węzły, więc pozamiatamy temat :D

Michał :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Darek w 2016-10-05, 09:36:35
W końcu chyba objawiło się Tobie, to, co kiedyś pisałem ci na Cudzie i jeszcze ktoś o mentorskim tonie. To się czuje w pisaniu, w rozmowie, jak ktoś wystawia czeki bez pokrycia, taka nakładka. :)
 Tak samo jak ktoś chce nauczać, a wiedzę ma tylko książkową, a nie własną, wewnętrzną ze swojego doświadczania, też da sie wyczuć.
 I za tymi zachwytami, trzymaniem się czegoś na siłę itp. też coś jest, tak ogólnie mówiąc.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-10-05, 11:46:38
Jakbym miał tak piękną i utalentowaną dziewczynę to na pewno poczułbym się o nią zazdrosny i ni raz gorszy od niej.
Także to jest dobre działa ona na ciebie Clint jak katalizator zmian w sobie. Wyrywa cię z twojej strefy komfortu, Uzmysławia ci twoje lęki abyś mógł się z nimi zmierzyć.

Pamiętam jak byłem z nią w grupie na pierwszych warsztatach mieliśmy zadanie aby każdy powiedział o swojej pasji, talencie. Arwena opowiedziała i tym samym dla mnie temat się zamknął. Poczułem się źle, jak biedne dziecko które trzeba pogłaskać.
Dla mnie to było inspirujące i motywujące do pracy nad sobą, której jest jeszcze przede mną wiele.
Damy radę!
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-10-05, 12:58:05
No i pozamiatane :)

Uff, takich węzłów to jeszcze nigdy nie miałem, ile tego śmiecia popuszczało to jest wręcz niesamowite :)

Ja tego wszystkiego nie opisze, pierwszy raz po prostu się poddaje :D

Później pewnie coś skrobnę jak ochłonę :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2016-10-05, 22:56:41
ontoja
Dziękuje, bardzo się cieszę że mi to wszystko napisałeś :)

Mi ta maska wyszła po raz pierwszy tak konkretnie podczas czerwcowych warsztatów u Kingi - wtedy zauważyłem jak bardzo porównuje się z innymi duchowiakami i ich umniejszam. Wstyd przyznać, ale byłem zaślepiony do tego stopnia że dosłownie pojedyncze jednostki uważałem za ludzi, którzy traktują rozwój "poważnie". Już samo to było sporą ulgą, bo nagle się okazało że wokół mnie jest naprawdę dużo fajnych i wartościowych ludzi, a to tylko ja nie chciałem uznać ich wartości.

Wtedy jednak nie chciałem puścić mojej fałszywej samooceny, więc to nie poszło do końca.

Widzisz, jak ja Cię spotkałem na żywo to uwierz mi - dominowało odczucie jaki z Ciebie fajny, ciepły i serdeczny człowiek. Ba, powiem Ci że byłeś jedną z osób do których najbardziej mnie ciągnęło w taki miły sposób. No, ale nie potrafiłem się przebić przez podświadome mury i mieliło mnie jak cholera, więc wyszło jak wyszło. Następnym razem z pewnością porozmawiamy dużo więcej :)

Ta sztuczna struktura się sypie już nieodwołalnie, ponieważ wystarczająco mocno poczułem potencjalne konsekwencje. Nie zamierzam płacić za to takiej ceny, oj nie :D Niech się sypie, wali i pali. Kto mnie kojarzy ze starych lat to wie jak bardzo ten wymarzony związek był dla mnie ważny. Teraz kiedy moje marzenie się spełniło miałbym pozwolić sobie na zepsucie tego? Oj nie, niech mi się nawet całe ego rozwali w drobny mak, ale na to nie pozwolę :D A kto Karolinę poznał na żywo to będzie wiedział, że co to tam jakieś ego w porównaniu z tak cudowną kobietą :D

Z Leszkiem umawiam się dziś na węzły, więc pozamiatamy temat :D

Michał :)

Milo mi to słyszeć :)
Mam nadzieje ,ze jeszcze będzie okazja .
Jesteś szczery wobec siebie a to podstawa a samoocena wiadomo temat rzeka.
Życzę szybkich uzdrowień i niech Wam sie uklada z Karoliną.


Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2016-10-06, 20:10:07
Clint
Też przechodziłam niejeden kryzys w rozwoju i odpadania kolejnych warstw ego dla siebie prawdziwej. Taki to proces jak ktoś dąży do Ja prawdziwego.
Jest w Tobie dużo ciepłego serca, świadomości, uważności i dążenia do Ja, tego najbardziej prawdziwego. Dajesz tym sobie dużo wsparcia:)
Twoja szczerość, energia i intencja oczyszczania intencji wnoszą dużo lekkiego, świeżego i pozytywnego w energiach:)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-10-06, 22:55:33
Darek
Za czasów CUDu to ja siedziałem w białoastralnym betonie po uszy, od tamtego czasu to zeszło mi co najmniej kilka większych warstw takich bzdur, więc to nie jest tak że nagle się po latach obudziłem :) A zachwyt uważam za bardzo fajną energię, która wspiera koncentracje na tym co Boskie i wspaniałe. Jestem świadomy różnych wad i ograniczeń mojej partnerki. Nie przeszkadza mi to jednak w tym, żeby się nią zachwycać, nie będę przecież z tym czekał aż się oświeci :D

Michał
Hihi, no mi swego czasu wywalało, że ona może tak w towarzystwie nawijać o swoich pasjach rysowniczych i zwierzątkowych, a ja to w sumie nic mam nic takiego ciekawszego w swoim życiu. No ale to też już mi przechodzi.

ontoja
Dziękuje :) Okazja na pewno jeszcze niejedna się trafi :)

Sylvia
To jest jedna z milszych rzeczy, jakie miałem okazje przeczytać w ostatnim czasie :)


Węzły przyniosły mi taką ulgę, jaką czułem chyba pierwszy raz w życiu. Nie taką emocjonalną ulgę kiedy spada z ciebie tona ciężaru i jest ci mega lekko, ale taką bardzo spokojną, radosną i nieograniczoną przestrzeń, której jeszcze nigdy nie czułem.

W każdym razie nie czuję w ogóle tych wszystkich lęków o których pisałem wcześniej i jest milutko oraz przyjemnie :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2016-10-07, 23:32:33
Clint
Dla mnie to miłe i budujące, gdy ktoś/coś pozytywnie rezonuje i można o tym napisać:)

Cały ten temat zainspirował mnie do kontemplacji:
Kiedy wyrażam Ja prawdziwe w świecie, a kiedy ego. Jak czuję Ja prawdziwe, a jak ego. Jak Bóg się na to patrzy i jak wspiera i jak wpływa na urzeczywistnianie Ja prawdziwego?
Bardzo inspirujące dla świadomości rozróżniającej i wewnętrznego obserwatora:)

Natomiast przez kolejny impuls z Nadświadomości moja uwaga w życiu jeszcze bardziej poszła do ludzi, którzy swobodnie i naturalnie wyrażają to Ja prawdziwe.
To z kolei przyniosło jeszcze więcej spokoju, akceptacji, radości i miłości w przepływach energetycznych i w komunikacji. To odczucie...łoł:)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Kasiaa w 2016-10-09, 18:39:32
Czy nie czucie siebie również może wynikać z maskowania siebie?

W ostatnim czasie mam problem z czuciem siebie. Początkowo pojawiało się to tylko w relacjach z ludźmi i w związku. Nie czułam siebie w tym co robiłam i mówiłam.  W ostatnich dniach oczucie to pojawiło się również w codziennym życiu. Nie czuję siębie w tym co robię, w czynnościach, które wykonuję. W pewnym momencie miałam poczucie, że wszystkie te czynności i robi i mówi ktoś zupełnie inny kto również jest w moim ciele.

Patrząc na siebie w lustrze czy na zdjęciu dziwię się, że to ja. Poprostu jestem sobie obca. Patrząc w lustro czuję się jakbym widziała obcą osobę stojącą obok mnie.
Nie wiem czy wynika to z jakiegoś lęku przed odrzuceniem(relacje), zmianami, gdyż jest ich teraz bardzo dużo w moim życiu. Nie za bardzo wiem jak sobie z tym poradizć poza medytacją.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-10-09, 23:39:27
Kasiu,

miałam dokładnie tak samo, nie czułam siebie, stałam gdzieś obok, nie miałam kontroli nad tym co robię i mówię, nie rozpoznawałam swojego odbicia w lustrze. W moim przypadku było to silne stłumienie siebie będące wynikiem ciężkiego dzieciństwa. Jako dziecko alkoholika tłumiłam emocje i odczuwanie siebie, aby przetrwać te wszystkie okropne rzeczy, które działy się na co dzień w moim domu. Nie czując tego wszystkiego, spychając w głąb siebie strach, smutek, żal i złość na rodziców, mogłam w miarę funkcjonować, bo te wszystkie emocje by mnie wtedy zniszczyły. Nie radziłam sobie inaczej i stłumiona czułam się wtedy bardziej bezpieczna. Jednak z wiekiem coraz bardziej wyniszczało mnie to od środka i coraz bardziej zaczęło przeszkadzać i wyłazić ze mnie. Bałam się wypuścić moje najgorsze stłumione emocje, bo myślałam, że tego nie przeżyję (dosłownie). W końcu nazbierało się tego tak dużo, że nie mogłam już tego wytrzymać, chciałam się tego z siebie pozbyć za wszelką cenę, poczuć w końcu ulgę. Ale walcząc nie było łatwo puścić. Im bardziej szarpałam się ze sobą i walczyłam między dalszym tłumieniem tego w sobie, a chęcią zmian, jednocześnie poddając się lękom - tym bardziej bolało.

Nie pracowałam konkretnie nad tym tematem, ale wydaje mi się, że uzdrowienie takich rzeczy przychodzi naturalnie w toku pracy nad sobą, im bardziej się otwierasz, tym więcej puszczasz, tym mniej się boisz, więcej się konfrontujesz, czujesz większą ulgę. Bo widzisz, że to co robisz przynosi rezultaty, że z każdą uzdrowioną emocją Twoje życie staje się coraz lepsze. Nagle zauważasz, że jesteś sobą, jesteś w sobie, czujesz siebie, czujesz że jesteś:)

Musisz wiedzieć, że to co się teraz z Tobą dzieje to nic nadzwyczajnego, chyba prawie każdy jest mocno stłumiony kiedy zaczyna pracę nad sobą, takie odcięcie towarzyszy wielu ludziom, którzy przeszli przez ciężkie dzieciństwo. Tym samym - wyjście z tego to też nic nadzwyczajnego i trudnego;) Więc Ty też możesz z tego wyjść dużo szybciej i łatwiej niż Ci się wydaje:) Nie bój się siebie, nie bój się swoich emocji i tego co kryjesz w sobie, czego tak bardzo nie chcesz poczuć. Strach ma zawsze wielkie oczy, a lęki wynikają z niczego innego jak z naszego własnego nastawienia. Masz wsparcie partnera, przyjaciół, również tych rozwojowych, więc nie jesteś z tym sama. Nic Ci nie zagraża, jesteś bezpieczna i możesz w końcu otworzyć się na odczuwanie, a co za tym idzie na samą siebie:)

A konfrontacja nie jest taka straszna jak sobie to zawsze wyobrażamy, pomódl się o wsparcie Boga, żeby Ci pomógł się otworzyć i przejść przez to wszystko bez zbędnych tragedii, tylko w spokojnej, najkorzystniejszej dla Ciebie atmosferze.
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-10-10, 08:52:29
Cześć Kasiaa.
moim zdaniem prawidłowo siebie zdiagnozowałaś.
moim zdaniem chodzi o wypieranie leków. sama napisałaś, że dużo się ostatnio u ciebie dzieje, pewnie się boisz w jakim kierunku, co wyniknie z tych zmian. Często jest tak, że lek wypiera naszą świadomość i jest się myślami gdzieś indziej.

Kasiu popracuj może nad wiarą, że jak zmiany to na lepsze :). 
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Kasiaa w 2016-10-10, 12:55:03
Dziękuję Arweno,

tym co napisałaś uświadomiłaś mi, jak bardzo byłam stłumiona przez całe moje dzieciństwo. Dopiero, gdy rozpoczęłam studia poczułam, że zaczynam istnieć jako JA. Wcześniej nie zastanawiałam się głębiej nad tym jaki był powód poczucia mojego nieistnienia w tamtym czasie.
Chyba najlepszym co mogę zrobić to tak jak powiedziałaś poprosić o wsparcie Boga.

Michał,

Faktycznie dużo ostatnio było  emocji negatywnych i pozytywnych, więc już znam dokładnie powód. Trochę mnie to przerosło. Myślałam, że sobie dobrze radzę i faktycznie dobrze sobie poradziłam, ale z takim oto skutkiem ;] Cały czas staram się mieć pozytywne nastawienie do tego, co przyjdzie, ale czuje, że to tylko przykrywka i gdy tylko przyjdzie mi się skonfrontować z rzeczywistością, to wszystko mi wysiądzie.
Dziękuję Ci za radę. Dzisiaj zabieram się za afirmacje w tym temacie :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-10-10, 16:49:02
Kasiaa
Cytuj
Nie za bardzo wiem jak sobie z tym poradizć poza medytacją
.
gdy coś nas przerasta to oprócz własnych wysiłków związanych z tym co praktykujemy często warto szukać wsparcia, np. bioterapeutycznego, albo ze strony praktyka/mistrza Reiki, homeopatii (tak mi się przy tym oddzieleniu od siebie i odrealnieniu skojarzył hydrogen/hydrogenium, ale ja się tym nie zajmuję, więc to raptem takie luźne skojarzenie), kropli Bacha czy innych esencji energetycznych , otwarcia na wpływy mniej lub bardziej czysto duchowe w postaci modlitw wstawienniczych, duchowych rytuałów i błogosławieństw np. uzdrawiającym Lingamem : )  o procesach odreagowywania, psychoterapii, technikach i głębokich procesach oddechowych (np. sudarszan kriji) , czy różnych masażach nie wspomnę, do tego są skuteczne zabiegi uzdrawiającymi wahadłami, misami, kamertonami, jakimiś formami energetycznymi (piramidy, merkaby, merkivy, galaktyki), wypalania węzłów, barsy  etc. - do wyboru do koloru, od delikatnych metod po silnie działające, od starożytnych i sprawdzonych przez wieki po takie nowatorskie, od darmowych po bardzo drogie, od indywidualnych po grupowe, co kto lubi, preferuje i potrzebuje...
powodzenia w znalezieniu odpowiedniej i skutecznej metody która rozwiąże Twoje problemy : )
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-10-10, 17:58:11
Kasiaa

A ja polecam sesje z lustrem. Nawiązywanie kontaktu ze sobą, szczera rozmowa, przebaczania i odpuszczanie, wyrażanie miłości, afirmowanie patrząc sobie w oczy, obserwacja i akceptacja. Możesz robić co tylko zechcesz i co czujesz w danym momencie, ale chodzi o to, aby odbudować relacje ze sobą i mieć wyraźny kontakt ze sobą. Nie tylko praca z umysłem czy emocjami. Dla stłumionego człowieka, odciętego od siebie to może być nieco abstrakcyjne i oderwane od istoty tego wszystkiego.

Patrz sobie w oczy, oglądaj i obserwuj całą twarz. Zobacz że to z czym pracujesz to nie jakaś tam abstrakcyjna "Ja-Kasia", ale to jesteś TY! Prawdziwa Ty! Patrz na siebie, bądź świadoma siebie, bądź świadoma do kogo należy to odbicie i nie bój się. Jak przełamiesz pierwsze lody to potem już z górki pójdzie :)

Na pewno masz sobie dużo powiedzenia i jestem pewien, że jakaś część Ciebie nie może się doczekać kiedy w końcu zostanie dopuszczona do głosu :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Kasiaa w 2016-10-10, 22:57:47
Frisky,

Dziękuję Ci za pokazanie całego wachlarza możliwości, których dużej części nie znałam :) Z tym wsparciem jeszcze mam problem bo chyba nadal uważam, że na nie nie zasługuję. Nadal jakaś część mnie uważa, że mogę liczyć tylko na siebie i zapewne dlatego nie zauważam ogromu możliwości. Dlatego też obecnie pracuję nad  tematem zasługiwania i wierzę że pomoże :)

Clint,

Myślę, że to fajny pomysł tym bardziej, że już od dawna mam na to ochotę. Dziękuję, że napisałeś o tej opcji :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-10-11, 19:13:46
Kasiaa
: )
ja prawdziwe to Ja uniwersalne, ponoć obecne we wszystkich i wszystkim - więc jest tylko Ja i nie ma nic na co by w swym ogromie nie zasługiwało ; )
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Kasiaa w 2016-10-11, 20:09:45
Frisky

Dziękuję Ci za tą cudowną myśl. To bardzo dobry temat na dzisiejszą medytację :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-10-11, 20:47:20
Kasiaa
a to fajnie, przy tym to jest temat wart przekontemplowania nie tylko na jeden wieczór : )  bo  jak głosi klasyk rd:

Jnana or spiritual wisdom, enables the jivatma, or the individual soul, to merge with the Paramatma or the cosmic soul. Every individual must try and recognise the oneness of the Atma and the Paramatma. This is the full essence of the spirituality expounded by Krishna
http://www.sssbpt.info/summershowers/ss1979/ss1979-10.pdf
The dissolution of the dichotomy between jivatma and Paramatma, generated by karmic causes, is the essence of Indian culture. Indian culture and Indian philosophy are essentially religious.

: )
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Kasiaa w 2016-10-12, 21:17:56
Tak z pewnością  to temat na nie jedną medytację. Dziękuję za artykuł Frisky :)
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-10-13, 09:11:43
: )
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2016-10-13, 18:21:06
"Nie mogę znaleźć celu swego życia".

https://www.youtube.com/watch?v=nsINLjnGr8Y
Tytuł: Odp: Ja prawdziwy
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-10-14, 22:22:04
Hej:) Przerabiam ostatnio temat poczucia własnej wartości i odzyskania kontaktu ze sobą, które zatraciłam we wzorcach misjonarskich. Sporo się u mnie dzieje teraz w temacie, nie jest to wszystko proste, ale cieszę się, że zaczyna się w końcu konkretniej tutaj oczyszczać :) Ogólnie to swoją wartość opierałam na pomaganiu innym, zatracałam w tym swoje prawdziwe ja i nie mogłam się przez to tak w pełni zanurzyć w Bogu. Rozpraszałam swój umysł problemami innych ludzi, widziałam tylko to z czym mają problem, co powodowało zamieszanie i ciężkość mojego umysłu. Uzależniałam więc swoją wartość od bycia potrzebną, a bez tej sztucznej wartości czułam się nieakceptowana i nijaka. Odbudowuję więc moją prawdziwą wartość na bazie zdrowych intencji:)

Zrobiłam sobie na głos spontanicznie medytację, żeby sobie pewne rzeczy poukładać. Spisałam sobie wszystkie inspiracje, które do mnie przyszły w ostatnim czasie i wyszło coś takiego. Może nieco chaotycznie i sporo jest powtórek w tekście, ale pisałam to wszystko pod siebie tak, żeby do mnie dotarło;) Postanowiłam to wkleić, jeśli macie jakieś uwagi, albo doświadczenie w temacie, chętnie przeczytam:)




Ja Karolina, już teraz mogę zająć się sobą. Już teraz mogę przyjemnie spędzać ze sobą czas. Nic mnie już nie goni, nic mnie nie trapi. Czuję spokój, relaks i subtelną radość dzięki temu, że jestem ze sobą. To mój czas. Czas przyjemności i odpoczynku. Czas tylko dla mnie i mojego wnętrza.

Już teraz skupiam się na moim wnętrzu i nic nie rozprasza mojej uwagi. Dobrze mi ze sobą. Dobrze mi w swoim własnym towarzystwie. Widzę siebie całą, taką jaka jestem. Daję sobie akceptację i dużo Miłości. I cieszę się tą medytacją.




Już teraz ja Karolina, żyję moim własnym życiem. Pozwalam sobie koncentrować się na tu i teraz. Pozwalam sobie tu i teraz czerpać radość, szczęście i przyjemność z życia. Zauważam, że kiedy koncentruję moją uwagę na sobie, każdy dzień jest dla mnie coraz bardziej rozwojowy i konstruktywny. Spotyka mnie coraz więcej dobrych rzeczy, coraz łatwiej rozwiązują się moje problemy, a jakość mojego życia rośnie coraz szybciej.

Już teraz pozwalam innym ludziom żyć ich własnym życiem. Zwracam wolność wszystkim osobom, którym zobowiązałam się pomóc za wszelką cenę. Pozwalam …(imię) żyć jego/jej własnym życiem. Pozwalam …, żyć jego/jej własnym życiem.....

Czuję się cudownie kiedy zwracam tym ludziom wolność. Pozwalam również sobie żyć moim własnym życiem. Już nie angażuję się w życie innych ludzi. Przestaję zajmować swoje myśli urojeniami na ich temat. Już nie muszę rozpraszać mojego umysłu cudzymi problemami. Nie muszę już zajmować moich myśli, aby uciekać przed sobą. Odrzucam maskowanie się i uciekanie od swojego wnętrza. Już teraz całkowicie odrzucam rozpraszanie się i odcinanie od siebie.

Dostrzegam ile energii marnuję, kiedy przenoszę swoją uwagę z siebie na innych ludzi. Czuję, że nie mam obowiązku, ani przymusu zajmowania się innymi ludźmi. Już teraz nie muszę być niezbędna dla innych ludzi. Zwracam im wolność, pozwalam im podejmować ich własne decyzje. Oni mogą sobie świetnie radzić beze mnie. Nie mam już potrzeby ratowania nikogo na siłę. Odpuszczam wszystkie presje, aby zajmować się nimi za wszelką cenę i uszczęśliwiać ich na siłę. Szanuję wybory innych ludzi, nawet jeśli wybierają cierpienie. I czuję się z tym w porządku. Pozwalam sobie puścić walkę i rywalizację z innymi ludźmi. Pozwalam sobie puścić kontrolę nad nimi.

Już teraz zajmuję się sobą i tylko sobą. Zwalniam się z obowiązku ratowania innych kosztem siebie, więc teraz skupiam się w pełni na sobie. Skupiam się na moim życiu i na moim własnym wnętrzu. I czuję się z tym całkowicie w porządku.

Już teraz kiedy skupiam się na moim wnętrzu, czuję swoją prawdziwą wartość – moja wartość jest boska, twórcza i trwała. Odnajduję ją w Miłości. Odnajduję ją w Bogu.  Nie muszę już szukać mojej prawdziwej wartości wśród ludzi. Nikt nie musi mnie zapewniać, że jestem wartościowa. Znajduję moją wartość w sobie.

Nie boję się całkowicie odpuścić mojego zatracenia i obciążeń, które przysłoniły mi czucie mojej prawdziwej wartości. Odpuszczam wszystkie lęki z tym związane. Odpuszczam lęki, że odrzucając mój fałszywy obraz siebie, poczuję się za mało wartościowa, że poczuję się do niczego. Pozwalam sobie odrzucić całe to przekonanie. Już teraz widzę co stanowi fundament mojej prawdziwej wartości. Widzę w niej Miłość i Boskie Wsparcie. Pozwalam sobie zbudować moją wartość na Boskim Wsparciu, odbudować siebie prawdziwą. Widzę jak moja wartość odbudowuje się i stanowi potężny filar. Wszystko co prawdziwe we mnie jest trwałe, więc nie muszę bać się, że zostanę z niczym.




Skupiam się teraz w pełni na Miłości. Realizuję w swoim życiu coraz więcej Miłości do siebie. Z Miłości do siebie widzę jaka jestem naprawdę. Z Miłości wybieram wszystko co najlepsze dla mnie. Z Miłości do siebie czuję się wartościowa i ważna. Żadne problemy, obciążenia,  przywiązania, przyzwyczajenia nie są silniejsze od Miłości. Czuję jak Miłością zbliżam się do Boga.

Bóg mnie kocha. Dba o mnie i błogosławi wszystkim co najkorzystniejsze dla mnie. Czuję, że moje potrzeby są ważne dla Boga.
Dzięki Bogu czuję się w pełni wartościowa. Czuję się kreatywna. Z każdą moją decyzją rodzą się boskie czyny i inspiracje. Czuję się wystarczająco dobra, aby osiągać sukcesy. Nie potrzebuje do tego aprobaty innych ludzi. Nie potrzebuję ich poklasku, zapewnień i potwierdzeń.

Jestem wyjątkowa. Jestem sobą. Jestem dzieckiem Boga. Boską Istotą. Żaden człowiek nie decyduje o mojej wartości. Ja sama decyduję w jaki sposób czuję się ze sobą. I jest to czyste, jest to szczere. Jestem bosko doskonała, właśnie taką widzi mnie Bóg.

Pozwalam sobie zanurzyć się w Bogu. Pozwalam sobie zanurzyć się w jego Miłości. Już teraz odnawiam mój kontakt z Bogiem. Mój kontakt z Bogiem staje się coraz trwalszy i coraz czystszy.

Czuję jak Bóg przepełnia mnie, jak przenika mój umysł oraz moje serce. Teraz czuję się mądra, wartościowa, zdolna, piękna, zdrowa i szczęśliwa. Czuję jak boska energia przepełnia każdą moją myśl, czyn oraz każdą intencję.

Pozwalam sobie zostać w czystej, boskiej energii, w boskim świetle, w błogiej, rozwijającej harmonii z Bogiem. To Bóg stanowi moją prawdziwą wartość. Już nie przysłaniam innym Boga, już nie przysłaniam Boga sobie.




Teraz kiedy czuję swoją wartość, nie muszę się ubiegać o docenienie ze strony ludzi. Oni chętnie mi to okazują, bo ja doceniam siebie. Kocham i szanuję siebie. Czuję swoją wartość. Moja wartość jest cenna. Moja prawdziwa wartość zawsze była i nadal jest we mnie. Z pomocą Boga uczę się ją dostrzegać. I udaje mi się to. Z dużą łatwością przychodzi mi odkrywanie prawdziwej siebie. Czuję jak moja prawdziwa wartość ujawnia się. Mogę się teraz nią cieszyć. Przyjąć do siebie  i ugruntować. Mogę ją okazywać i przejawiać wśród ludzi. Czuję się z tym w porządku. Czuję się w porządku przejawiając moją prawdziwą wartość.

Teraz widzę jacy ludzie są wspaniali. Ludzie również widzą jaka ja jestem wspaniała. Nie muszę już ubiegać się, walczyć o ich względy. Ci wspaniali ludzie chcą mnie w swoim życiu, taką jaka jestem. Oni dostrzegają moja wyjątkowość. Ci ludzie są dla mnie mili, przyjaźnie nastawieni do mnie. Okazują mi szczerą radość z tego jaka jestem wyjątkowa. Szczerze gratulują mi tego jak się zmieniłam na lepsze i jak bardzo zbliżyłam się do Boga. Ja też cieszę się z ich osiągnięć i posyłam ciepłe myśli, aby powodziło im się jak najlepiej. Jakie to cudowne uczucie, kiedy akceptuję i szanuję siebie. Kiedy nie muszę się poniżać, aby uzyskać czyjąś uwagę.




Czuję teraz jasność mojego umysłu. Czuję przytomność mojej świadomości. Czuję Miłość wypełniającą moje serce. Czuję kontakt z Bogiem i Boskie Wsparcie. Czuję przyjemność z doświadczania siebie. Dziękuję Bogu i dziękuję sobie za wszystkie uświadomienia i pozwalam sobie ugruntować wszystkie pozytywne skutki tej medytacji.

Dziękuję.