Pozytywne Inspiracje
Forum => OFFTOPIC => Wątek zaczęty przez: Blackrose w 2012-05-07, 18:06:01
-
"Niewiele mi trzeba,
Aby dostrzec ból malowany ludzką twarzą,
Wyglądając przez okno,
Dopijam poranną herbatę.
W oddali liść już opadł, jeden, a za nim drugi,
Wołają mnie myśli moje,
Czekam.
Niewiele mi trzeba,
Widzę jak życie rozgrywa nowy koncert,
Wszystko majestatycznie, niespodzianie
W oddali przybiera świeże kształty.
Już tyle razy słońce wracało,
I wciąż czekałam.
Niewiele mi trzeba,
Ta jedna chwila,
Wszak to budzącego się dnia nadzieje,
Pokaż mi nowe życie, pokaż mi to, co we mnie,
To, czego tak pragnę skrycie.
Pozwól mi słyszeć szum liści zielonych,
Ciche rozmowy o życiu,
Niech to będzie kolejny dobry dzień. "
Mój wierszyk, może sprzed dwóch lat.
-
woooow - bardzo ladny wierszyk....poprosze o wiecej :)
-
"Niewiele mi trzeba,
Tak mi ten wers zalatuje ascezą ale to pewnie moje ascetyczny filtry tak to odberają ;-)
Odbieram podmiot liryczny jako usposobiony melancholijnie i refleksyjnie.
Wiersz całkiem sympatyczny jak dla mnie.
-
BlackRose,
ladny wierszyk. Spokojny taki a jednoczesnie jakby pokazywal Twoja palaca wrecz potrzebe bycia szczesliwa...Ale to moje subiektywizmy :-)
a ja tez sie pochwale swoimi wierszykami z 1995 roku :-)
Wierszyk 1
"Nie pomalowane okno. Widok stary
i siwe golebie na parapecie.
I rozmyslania nad sensem wiary
w nocy o trzeciej.
Mieszaja sie slowa,jak zmrok ze switem,
jak liscie w parkowej alejce.
Ten halas zabiera mi cisze.
Rozumiesz?Nic wiecej.
Nie umiem siebie zapytac
kim jestem.
Ukrytym sloncem?
wiatrem?
deszczem?
Znow inne piosenki, inne plany.
Inne twarze i maski.
Listy nie podpisane.
Nie podpisane obrazki."
Wierszyk 2.
"Zabrzmial telefon: dryn, dryn.
Ktoz o tej porze dzwoni?
Powiedzial moj glos, a w nim
lęk jakby cisze przegonil.
"Tak, sluuucham"- bez cienia obawy
leniwie pytam.
I dziwnym akcentem kulawym
(znow tym akcentem!) Cie witam.
Platki dmuchawca czuje w uszach
a w sercu dwie pelargonie,
ledwo ustami poruszam,
tak krew mi plynie przez skronie.
Zamiast slow chłonę dotyk
czulszy niz wszystkie slonca
i wtulam sie w Ciebie - w narkotyk,
bez konca...
O zmroku i rankiem wczesnym
Twoj oddech na ustach nosze
i w cichym zakatku lesnym
o zapomnienie prosze...
- Chcialem powiedziec, ze...
(chyba nie jestem skupiona)
...ze Aniu, kocham Cie.
jedyna Ty, upragniona."
Wierszyk 3.
"Nie chce siegac myslami
do zlych chwil nie nastalych.
Nie chce rozbierac w myslach
mojego ducha z czasteczek.
Wole byc nieswiadoma
tego co kiedys bedzie.
Wole nie szukac siebie
bo moge sie znalezc wszedzie."
Wierszyk 4.
"Jednorodzinne domki za miastem,
uklony okien w kaluze.
Nad kaluzami chmury pierzaste
male i duze.
W domkach piece kaflowe,
w piecach wesole plomienie.
Na stolach lampy naftowe
a w lampach - wspomnienie.
Przed domkami sprochniale laweczki,
wiadra z woda i pasza.
A nad dachami gwiazdeczki
co sie zapalaja i gasza.
A na laweczce kot szary
z zaropialymi oczami
a obok gazeta i okulary
z pomazanymi szklami.
Nadchodzi wiatr polozyc do snu
zmeczone, jak piasek twarze.
Wilgotna poduszka z lnu.
Swiat wyobrazen."
-
Amelka
Moim zdaniem nadanie czemuś nazwy jest ograniczające - bo wybiera z dużej ilości opcji tą jedną, jedyną - ale mimo tego (nieproszony) pokusiłem się o nadanie nazw dla poszczególnych wierszyków, tak jak to widzę:
Wierszyk 1: ,,Moje egzystencje"
Wierszyk 2: ,,Wyznanie"
Wierszyk 3: ,,O pełni"
Wierszyk 4: ,,Świat wyobrażeń" (jak napisałaś w ostatnim wersie ale jakoś mi pasuje.)
Amelka, Black Rose
Krytyk ze mnie nietypowy bo gdy próbuję oceniać cudzą twórczość to cieszy mnie sam fakt obcowania z wartością wydaną na świat przez inny umysł. Moim zdaniem to co piszecie jest autentyczne więc pozostaje mi przyklasnąć i zachęcić do dalszego tworzenia.
-
Amelka, Dariusz,
dziękuję za cenne rady, docenienie. To dałam przy okazji, patrząc w stare zeszyty, może dorzucę coś jeszcze. Nie chcę samych dołujących, ale przyznam, że swojego czasu tylko takie tworzyłam. Artyście najlepiej się pisze w smutku, przynajmniej mi się to sprawdzało ; )
Lepiej dzielić się radosną twórczością, być może taki wiersz odnajdę.:)
-
Jolanta,
dzięki ;)
miło czytać jak się coś podoba.
-
Nie wiem czemu nagle zainteresowalam sie wierszami...sprawia mi przyjemnosc poezja....zwlaszcza jak slowa sa piekne i glebokie...
Amelka bardzo ladne wierszyki zwlaszcza nr.3 ;)
Piszcie kochani wiecej...
:-)
-
Nie wiem na ile to się sprawdza, ale najlepsze wiersze piszą DDa, bądź osoby z innymi problemami. Cała nadwrażliwość na wierzchu.
Dla mnie pisanie zawsze było jakąś formą rozładowania emocjonalnego, zrozumienia siebie. Fakt, że pisałam najczęściej w depresji i wchodziłam w traumę pozwalało mi ujmować cierpienie w słowa. Obecnie im lepiej się czuję, tym bardziej moje zdolności poetyckie zanikają ;0
-
Nie wiem na ile to się sprawdza, ale najlepsze wiersze piszą DDa, bądź osoby z innymi problemami. Cała nadwrażliwość na wierzchu.
Zdefiniowanie i akceptacja stanu istniejącego widzę jako punkt wyjścia do naprawy.
Muszę w sobie odnaleźć radość tworzenia.
-
Dariusz,
ok,tytuly sa spoko :-)
Swoja droga nigdy nie tytulowalam wierszy.
Jolanta,
dziekuje za slowa uznania. Chyba wlasnie o to mi chodzilo zeby zobaczyc jakis mily komentarz :-) ze sie tak nieskromnie wyraze :-)
a co mi szkodzi sie przyznac :-)
ale jakby ktos napisal ze sa denne to nie obrazilabym sie az tak bardzo zeby zabic....wzrokiem.
Black Rose,
masz racje ze wiersze najlepiej pisze sie w smutku. Ja wiekszosc mam takich lzawych
ale sie wstydzilam je pokazac. Jakbym wstydzila sie pokazac moje slabosci...
Jesli wiersze pisza ludzie z DDA to wnioskuje ze ludzie bez tego syndromu pisza skecze i kabarety :-) Moj maz lubi kabarety, to moze faktycznie zaczne je pisac - zawsze mi troche wiecej humoru i luzu w krew wejdzie.
"Obecnie im lepiej się czuję, tym bardziej moje zdolności poetyckie zanikają ;0"
Tez tak mam :-)
-
Amelka:
Super, szczególnie #2 i #3 :)
A wiersze nie koniecznie muszą być 'wywalankowe'. Tego samego talentu można użyć do wyrażania treści wznoszących i duchowych, i jakichkolwiek innych :) Egzystencja dostarcza całego spektrum, z którego dowolnie można sobie wybierać.
-
StArfire,
pozwol ze dygnę w podzięce :-)
-
A ja mysle, ze kobiety sa zmienne i zawsze maja momenty kiedy je nosi ze szczescia i kiedy spadaja na samo dno....tak juz jest z nami.....sadze, ze jak ktos ma talent i wie o tym ....to kiedy poczuje wene tworcza to moze chwytac za pioro...wyrazajac wdziecznosc milosc....albo smutek i rozpacz....wazne, aby mu pomoglo i nawet powinien byc dumny ze swojego talentu nie ukrywac go....
To my dziekujemy, ze Wy piszecie.....
-
Wyślę Wam trochę smętów sprzed 7-8 lat. Zdziwiłam się, że to znalazłam. Kto zechce ten przeczyta :)
>> 18 grudnia 2004 13:53
To wydawało się zbyt pozbawione sensu. Tak wiele zdaje się wiedzieć i rozumieć, ta wiedza przewlekła jak choroba, nie opuszcza ani na chwilę. Ciągle się pogłębia. Zapada się w doświadczanie, wie jak to jest nie myśleć chociaż przez chwilę. To być pustką. Jak echo odbijać i istnieć bez przeszkód.
Nie trwa jednak zawsze w tym stanie. Nie istnieje swobodnie. Za dużo wrażeń, myśli chce go opuścić. Nie wie jak ułatwić im spokojne odejście, to wydaje się trwać w nieskończoność!
Wie że widzi tylko to co chce ujrzeć. (widzi tyle na ile sobie pozwala)
Słyszy tylko to co chce usłyszeć.( słyszy tylko to co dla niego korzystne)
Czuje tylko to co chce poczuć.( Większość sprawia mu ból)
Ale nie zna żadnych granic w myśleniu. Po co chowa prawdę przed sobą...?
Jak to nazwać... >> 18 grudnia 2004 15:12
Nie staram się Ciebie ograniczać. To Ja, czysta istota motywuję Cię.
Potrafię być każdą chorobą którą chcesz udawać.
Pozwól mi poczuć że Ty także żyjesz.
Chcę się cieszyć.
Wiem że doświadczanie jest najważniejsze,
Momentami milkną we mnie wszystkie zmysły
Mowa pokoleń przerodziła się w szalony jęk...
ponurych imaginacji...
Wiem że niemożliwe jest zjednoczenie dusz, to tylko wyobrażenie
o tym...
ciała robią swoje....uporczywa choroba...
Nie mogę myśleć że uwolnisz mnie od mych herezji,
moja melancholio....
Niesmiertelny, byt konieczny
istnieje sam z siebie...a zródło w nim obecne
i wolno wypływa, moja rzeczywistość...
Szare noce, powoli zatapiam się...jedyny dowód to to że pamiętam
i nie boje się...co przeraża bardziej niż śmierć?
>> 20 grudnia 2004 21:48
Tyle razy już kochałam...byłeś wyjątkowy, nie wiem jaką część siebie znalazłam w Tobie...i czemu się zaczęło...To Nas zmieniło, związek z przeszłości...to było potrzebne i nieuniknione.
Niemożliwe.
Czym jest prawdziwa miłość? to odnalezienie siebie w drugiej istocie.
To największa siła.
Jakie to miłe mieć świadomość że jesteś.
Wszystko wcześniej czuję...i to jest najpiękniejsze.
Nie wiem...chyba nie muszę się już o nic starać, gonić za pragnieniami.
Wystarczy, że to urzeczywistnię. I Ty tego zechcesz.
Jak woda z ziemią...To Ja jestem Tobą.
I płynąć i płynąć, wciąż dalej bez końca tak jak rzeka
życiem pulsująca. A kiedy ujrzę kamyk inny niż wszystkie
powiem to Ty
-Tak długo czekałam.
Do szcześcia potrzebujesz tylko poczucia spełnienia.
Nie czekaj, Moc zmiany tkwi w chwili obecnej.
-
black Róża, O nie :D Wkleilas to :D
-
Ja też kiedyś pisałem wierszyki :)
Malunek
Kiedy jest Ci bardzo smutno
Weź do ręki pędzel, płótno
Wyrzuć z serca bladość...
...I namaluj radość...
-
Słońce
Słońce świeci wysoko na niebie,
Ono patrzy się na Ciebie,
Ono pyta dokąd zmierzasz,
Ono ciągle czas odmierza,
Ono oświetla Ci drogę,
Ono zawsze Ci pomoże.
Czasem niebo zachmurzone,
Jednak ono nadal płonie.
Boską światłością miłości,
Która rozprasza ciemności.
Czy dostrzegasz te słońce w swym życiu?
A może czekasz na nie z nadzieją w ukryciu?
Otwórz się na nie!
A zobaczysz, cud się stanie.
I pewnego dnia na niebie...
... Ujrzysz słońce obok siebie.
-
Lucjan
Piękne
-
fajne
-
Dzięki :)
Dziękczynienie
Za góry, za morze
Dziękuję Ci Boże
Za kwitnące pąki
Za zielone łąki
Za małego liska
Ma wdzięczność Ci bliska
Za wiatry szumiące
Za wschodzące słońce
Me serce z wdzięczności
Jest bardzo gorące
Za ptaki, za drzewa
I za zapach chleba
Za to wszystko Boże
Wdzięcznością dziś śpiewam
Za ludzi na drodze
Spotkanych w przygodzie
Czasem ktoś pomoże
Czasem ja pomogę
Że mam dach nad głową
I że jestem sobą
Że energią tryskam
Ma wdzięczność Ci bliska
Za ciasto pachnące
Pierniki kuszące
Me serce z wdzięczności
Jest bardzo gorące
Za kawałek nieba
Złotych ile trzeba
Za to wszystko Boże
Wdzięcznością dziś śpiewam
Za przyszłość świetlaną
Za ścieżkę różaną
Za zakochanego
I za zakochaną
Dziękuję Ci Boże
Za góry, za morze...
...Za wodę, za ogień...
...I że jesteś codzień...
-
Lucjan
Bardzo śliczne i inspirujące ,jesteś przepiękny,czuć inspirującą energię wdzięczności.bardzo piękne ,śliczne.
-
Dziękuję :) No to jeszcze na koniec dodam jeden wierszyk.
Spójrz
Spójrz, jaki świat jest piękny!
Spójrz, wokół mnóstwo wspaniałych ludzi!
Spójrz, ile tu cudownych miejsc!
Spójrz, jak wiele jest dobra!
Spójrz, jak wiele jeszcze nie wydeptanych ścieżek!
Spójrz, jak wspaniale jest wszystko przebaczyć!
Spójrz, jak wszystkie rany się zabliźniają!
Spójrz, jak cudownie jest być człowiekiem!
Spójrz, jakie cuda się zdarzają!
Spójrz, jak spełniają się marzenia!
Spójrz, jak wypełnia mnie radość!
Spójrz, jak me serce bije!
Spójrz, jak płaczę ze szczęścia!
Spójrz, to nie klapki na oczach!
Spójrz... To miłość!!!
-
Lucjan
Przepiękne ,bardzo Ci jestem wdzięczna za ten wierszyk ,mnie ta Twoja poezja zainspirowała .Ty Jesteś poezją ,tak jak czytam Te wierszyki ,to Twoje życie jest poezją.Uśmiecham się do Ciebie;)Niech Ci Bóg wynagrodzi za te wiersze doskonałością.
-
Kurczę mega pozytywne.
-
Lucjan
Pięknie przyjazna poezja:)
-
Jeśli jeszcze Was nie zanudziłem, to proszę bardzo... ;-) Dziękuję. Wasze komentarze są dla mnie poezją najwyższych lotów(zwłaszcza dla mojego ego). Ale lubię to :-)
Czas
Czas płynie, płynie...
Gdzie jesteś?
A gdzie chciałbyś być?
W drogę!
-
Medytacja
Usiądź w pokoju wygodnie,
Zamknij swe oczy na chwilę,
Niech myśli płyną swobodnie,
A Ty uśmiechnij się mile.
Rozluźnij teraz swe ciało,
Oddychaj bardzo głęboko,
Tak, by Cię nic nie bolało,
I w górę wzbij się wysoko.
Przed Tobą pali się świeca,
Jej płomień oczyszcza Ciebie,
Odczuwasz wibrację w plecach,
I dobrze Ci z tym jak w niebie.
A teraz wyobraź sobie,
Miejsce na łonie natury,
Podoba się bardzo Tobie,
Podziwiasz niebo i chmury.
Oddychasz ciągle głęboko,
Strumieniem wpada powietrze,
Energia jest już wysoko,
Jesteś jak listek na wietrze.
Odczuwasz cudowne moce,
Jest Ci z tym bardzo przyjemnie,
Smakujesz Łaski owoce,
Odchodzi to, co przyziemne.
Samopoczucie się poprawiło,
Odeszły wszystkie zmartwienia,
Serce się znów odrodziło,
Jest źródłem zadowolenia.
Spójrz jak wiele tu miłości,
Cudowna to sytuacja,
Wokół mnóstwo jest Boskości,
Tym jest właśnie medytacja...
-
Kto tam?
Puk, puk
Kto tam?
Bóg
Przecież nie istniejesz!
Według wiary Waszej niech się Wam dzieje...
-
Przemijalność
Masz pieniądze
Masz sławę
Masz urodę
Masz młodość
Pstryk
Nie masz nic...
A może jednak coś masz?
-
Lucjan
Mądre
-
Ścieżka cudów
Szukam...
Szukam Boga...
Szukam i znajduję...
Znajduję i doświadczam...
Z każdą chwilą więcej i więcej...
I tak już pozostanie...
Taką wybrałem ścieżkę...
Ścieżkę cudów...
-
"Serce się znów odrodziło,
Jest źródłem zadowolenia.
Spójrz jak wiele tu miłości,
Cudowna to sytuacja,
Wokół mnóstwo jest Boskości,
Tym jest właśnie medytacja..."
:))
-
:))
-
Mercedes
Wokół słońca Ziemia krąży,
Proces ten do życia dąży,
Rośliny, zwierzęta, człowiek – o jak miło!
Ale czy tak zawsze było?
Jaka siła za tym stoi?
Powiedzcie mi drodzy moi,
Zamierzona Ręka Boga?
Czy też jakaś przypadkowa?
Jedni mówią – przypadkowa!
Wielki wybuch i sprawa gotowa,
A kto wierzy w niezwykłości,
Niech w średniowieczu zagości.
Inni mówią – hej, Ty dziadku,
To nie stało się z przypadku,
I jak słyszysz – Boga nie ma,
Nie wierz, bo to wielka ściema.
Z jednej strony słyszę, że to sprawa Boga,
Z drugiej strony słyszę, że jest przypadkowa,
Komu mam uwierzyć,
By móc w prawdzie życie przeżyć?
I tak idę w stronę chaty,
A w głowie mam dylematy,
Nagle wychodzi jakiś facet z Merca,
I mówi mi – bracie, posłuchaj głosu serca!
-
Lucjan - WOW! :D
Wszystkie są świetne, ale moim faworytem jest "Malunek" :)) Być może dlatego, że opisany tam sposób "wyrzucania bladości z serca" bardzo mi odpowiada :D
A myślałeś o wydaniu tych wierszyków w formie drukowanej? Są tak radosne, że pewnie rozchodziłyby się jak świeże bułeczki :))
-
Lucjan
Zgadzam się z Felicite ,są profesjonalne ,nie ma tam krzty czegoś takiego ;a nie jestem pewien.Takie o życiu i są oczyszczające;)
-
Nie, nie myślałem o zarabianiu na poezji. Chyba w to nie wierzę. Przeważnie na poezji i malarstwie zarabia się... po śmierci ;-) Chciałbym jeszcze trochę pożyć w tym życiu, bo jest ono wyjątkowe :) A prosperity mi na razie kuleje, mam wzloty i upadki - na razie znowu w fazie upadku. Nigdy tego tematu nie przepracowałem do końca i stare wzorce jak na razie wygrywają.
-
Lucjan,
pobiłeś moje wiersze tak piękną poezją ; p a tak czekałam na pochwałę!
-
Przepraszam, nie chciałem nikogo pobić, a już zwłaszcza kobiety :) I nie bądź już taka skromna, wcale Cię nie pobiłem. Ja tylko wybrałem wierszyki optymistyczne, a te smutniejsze pozostały w szufladzie...
Znalazłem jednak pozytywne przesłanie w Twoich tekstach :-)
Czym jest prawdziwa miłość? to odnalezienie siebie w drugiej istocie.
To największa siła.
Jakie to miłe mieć świadomość że jesteś.
Wszystko wcześniej czuję...i to jest najpiękniejsze.
Nie wiem...chyba nie muszę się już o nic starać, gonić za pragnieniami.
Do szcześcia potrzebujesz tylko poczucia spełnienia.
Nie czekaj, Moc zmiany tkwi w chwili obecnej.
-
Telewizor
Pełen kolorów szarych
jak niebo po deszczu.
Mgła
dociera do mózgu
hipnoza prymitywna.
Ideał
żałosna miłość,
nieralny śmiech,
sztuczny zapach,
blaszane szczęście,
ironiczne emocje.
Telewizor
pusty karton z obudową
pusty mózg z kloszem
-
Muszka:
Fajny, antysystemowy wiersz :)
Chciałam tylko zwrócić uwagę na różnice pomiędzy przekazem a technologią: w tym samym 'telewizorze' można oglądać duchowe i inspirujące programy (oczywiście w HaDetrzyDe lol ;D) Co z resztą i mnie prowadzi do smutnych reflekcji, bo cały genialny postęp, który się dokonuje w kwestii przekazu informacji statystyczna większość ludzkiej populacji wykorzystuje do... oglądania meczów, telenowel i jednego wielkiego brainwashingu :/ (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/a/a7/Fnord_logo.JPG/300px-Fnord_logo.JPG)
-
napisałam go jak wchodziłam w wiek dojrzewania :)
ale dzięki :D
-
Kiedyś pisałam piosenki i wiersze i przypomniał mi się pewien tekst piosenki(piosenka miała być śpiewana po cygańsku).
Z jasnych promyków świetlanych i tęczy nić naszej miłości utkana ,
Niech mi dziś serce Twoje zaręczy ,że nić ta nigdy nie będzie przerwana,
Bądź słońca jasnym promykiem dla tych co słońca mają za mało ,
Bądź tam radością ,Bądź pocieszeniem
Moc miej dla siebie ,a uśmiech dla ludzi
Życie nasze będzie wiosną ,
Rajem będzie świat ,
Długie lata przeżyjemy razem otuleni w błogi czas.
-
"Bóg nie oczekuje podziękowań
za Słońce lub Ziemię,
ale za Kwiaty, które zaprawdę
nie przez oskubanie ujawniają nam
swoją piękność.
Nie zatrzymuj się jednak,
aby je rwać i przechowywać na później,
lecz idź naprzód
albowiem wzdłuż całej drogi
będziesz miał Kwiaty w rozkwicie.
I wiedz, że nie ma prawdy złej
ani Kwiatów nieczystych.
Nawet ciemne chmury
stają się Kwiatami Nieba,
kiedy je słońce całuje.
Jest tylko prawda mała,
o słowach jasnych i przezroczystych,
niczym woda lśniąca w naczyniu
i Prawda Wielka,
o niezgłębionym milczeniu
jak ciemna woda oceanu.
Człowieku okryty pyłem martwych słów
Wykąp swą duszę w Milczeniu..."
Rabindranath Tagore
-
"O Cierpliwości" R.M.Rilke
Należy dać rzeczom przestrzeń
Na własny, cichy i niczym nie zmącony rozwój,
Rozwój, który wypływa głęboko z wnętrza
...I nie przyśpieszany,
Ani nie spowalniany
Wszystko donosi i we właściwym czasie na świat wyda...
Dojrzewać musi, jak to drzewo,
Które toczy swe soki i bez obaw stoi
Wbrew wiosennym burzom
Bez lęku, że lato mogłoby nigdy nie nadejść.
Lato przyjdzie!
Ale tylko do cierpliwych
Do tych, co żyją tak, jakby przed nimi była wieczność.
Bez zmartwień, cicho i rozlegle...
Trzeba mieć cierpliwość!
Do tego, co w sercu nie rozwiązane
I trzeba spróbować pokochać pytania,
Jak zamknięte pokoje
I jak książki napisane w obcym nam języku
Bo chodzi o to, żeby przeżyć wszystko.
Kiedy się żyje pytaniami,
To może żyje się krok po kroku,
Nie zauważając nawet
Jak pewnego dnia
Odpowiedzi same
Przekraczają próg naszego życia.
-
Robert Lee Frost – Droga nie wybrana
Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:
Żałując, że się nie da jechać dwiema naraz
I być jednym podróżnym, stałem, zapatrzony
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,
Gdzie wzrok niknął w gęstych krzakach i konarach.
Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą,
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,
Że, rzadziej używana, zarastała trawą;
A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo:
Tu i tam takie same były koleiny.
Pełne liści, na których w tej porannej porze
Nie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi.
Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę,
Drogi nas w inne drogi prowadzą - i może
Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi.
Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną,
Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:
Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną -
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.
-
pomimo że ćpam miód jaja i sery
czuję dobrze i jestem tu szczery
-
Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.
K.K. Baczyński 15 VI 1943r.
-
To, co Bóg szepnął róży,
sprawiając, że roześmiała się w pełnym rozkwicie,
powiedział także memu sercu
i uczynił je tysiąc razy piękniejszym.
Rumi "Szepty ukochanego"
-
Krzysztof Kamil Baczyński
Deszcze
Deszcz jak siwe łodygi, szary szum,
a u okien smutek i konanie.
Taki deszcz kocham, taki szelest strun,
deszcz - życiu zmiłowanie.
Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej
bez ciebie. Cóż? Bez ciebie. Cóż?
w ogrody wód, w jeziora żalu,
w liście, w aleje szklanych róż.
I czekasz jeszcze? Jeszcze czekasz?
Deszcz jest jak litość - wszystko zetrze:
i krew z bojowisk, i człowieka,
i skamieniałe z trwóg powietrze.
A ty u okien jeszcze marzysz,
nagrobku smutny. Czasu napis
spływa po mrocznej, głuchej twarzy,
może to deszczem, może łzami.
I to, że miłość, a nie taka,
i to, że nie dość cios bolesny,
a tylko ciemny jak krzyk ptaka,
i to, że płacz, a tak cielesny.
I to, że winy niepowrotne,
a jedna drugą coraz woła,
i to, jakbyś u wrót kościoła
widzenie miał jak sen samotne.
I stojąc tak w szeleście szklanym,
czuję, jak ląd odpływa w poszum.
Odejdą wszyscy ukochani,
po jednym wszyscy - krzyże niosąc,
a jeszcze innych deszcz oddali,
a jeszcze inni w mroku zginą,
staną za szkłem, co jak ze stali,
i nie doznani miną, miną.
I przejdą deszcze, zetną deszcze,
jak kosy ciche i bolesne,
i cień pokryje, cień omyje.
A tak kochając, walcząc, prosząc
stanę u źródeł - studni ciemnych,
w groźnym milczeniu ręce wznosząc,
jak pies pod pustym biczem głosu.
Nie pokochany, nie zabity,
nie napełniony, niedorzeczny,
poczuję deszcz czy płacz serdeczny,
że wszystko Bogu nadaremno.
Zostanę sam. Ja sam i ciemność.
I tylko krople, deszcze, deszcze
coraz to cichsze, bezbolesne.
21 II 1943 r.
-
Ta ziemia taka czysta, jakby umieciona skrzydłem aniołów.
Cicha i równinna, tyle już wycierpiała, a zawsze dziecinna.
Ufa, że dobroć jest tylko dobrocią,
a prawo tak jest prawem, jak pola się złocą,
kiedy żyto dojrzewa, jak zimą śnieg pada.
Tu wierzą wciąż, że sąsiad szanuje sąsiada,
że chleb jest święty, jeszcze świętsza praca.
Ta ziemia wielkiej myśli, kiedy ją zdeptano
jak ogień tysiąc iskier - tysiąc wielkich ludzi rozrzuciła po świecie.
Kto pustynię budził, kto gasił żar równika
kto topił lodowiec, jeśli nie iskry jej - wielcy synowie współumarli z tęsknoty.
Teraz powróceni w jedno wspólne ognisko
zbudują na ziemi więcej, niźli ktokolwiek - widzę to ja ślepy.
Ta ziemia taka czysta, jakby umieciona skrzydłem aniołów.
Cicha i równinna, tyle już wycierpiała, a zawsze dziecinna.
Ufa, że dobroć jest tylko dobrocią,
a prawo tak jest prawem, jak pola się złocą,
kiedy żyto dojrzewa, jak zimą śnieg pada.
W dalekich ziemiach za to umierali moi ojcowie.
Za gniazdo bociana, za chleb, za tę równinę, co niepokalana.
Za to powietrze ze wszystkich mądrości najzdrowsze,
za ludzi zgodnych, mądrych i cierpliwych,
za najwierniejszych z wiernych, uczciwych z uczciwych.
Za mą Ojczyznę-Polszczyznę, Mazowsze.
W dalekich ziemiach za to umierali.
Tu wierzą wciąż, że sąsiad szanuje sąsiada,
że chleb jest święty, jeszcze świętsza praca.
W dalekich ziemiach za to umierali moi ojcowie.
Za gniazdo bociana, za chleb, za tę równinę, co niepokalana.
Za to powietrze ze wszystkich mądrości najzdrowsze,
za ludzi zgodnych, mądrych i cierpliwych,
za najwierniejszych z wiernych, uczciwych z uczciwych.
Za mą Ojczyznę-Polszczyznę, Mazowsze.
W dalekich ziemiach za to umierali.
Pieśń Kroniki
Tadeusz Nowak
-
Gdy pytasz mnie czym Ojczyzna jest odpowiem:
czyś chociaż raz chodził po rynku w Krakowie,
czyś widział Wawel, komnaty, krużganki,
miejsca gdzie przeszłość dodaje Ci sił
Z tej historii wielkiej, dumnej,
z władzy mocnej i rozumnej
czerpiesz dzisiaj wiarę, w kraju dobry los
króla dzwon, co kraj przenika,
mowa Skargi, wzrok Stańczyka
przeszłość wielka wzniosła to Ojczyzna twa
to Ojczyzna twa
Jest jeszcze coś, co ten kraj różni od innych
w uszach ci brzmi od najmłodszych lat dziecinnych
wypełnia place, ulice i domy
znajomy zgiełk - twoja mowa co lśni
Pięknem wierszy Mickiewicza,
powieściami Sienkiewicza
z tej mowy jak ze źródła czerpiesz siłę swą
mądre bajki Krasickiego,
poematy Słowackiego
przeżyć twych bogactwo to Ojczyzna twa
to Ojczyzna twa
I dzisiaj ty żyjesz w kraju tak bogatym
historią swą, mową, sztuką te trzy kwiaty
trzymasz w swych rękach jak schedę pokoleń
muszą wciąż kwitnąć by kraj dalej trwał
Bez historii, mowy, sztuki
Bez mądrości tej z nauki
naród się zamieni w bezimienny kraj
dziś Ojczyzna jest w potrzebie
czeka ciebie, wierzy w ciebie
tysiąc lat historii patrzy w serce twe
Masz obronić co najlepsze
by służyło Polsce jeszcze
liczy na twą pomoc dziś Ojczyzna twa
dziś Ojczyzna twa
tekst utworu śpiewanego przez Marka Grechutę
-
Za smutek mój, a pani wdzięk
ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii.
I lekkomyślnie dałem słowo,
że kwiat kwitnie księżycowo, a liście mrą srebrzyście.
Pani zdziwiona mówi: "Cóż, to przecież bukiet zwykłych róż."
Tak, rzeczywiście. Więc cóż Ci dam?
Dam Ci serce szczerozłote.
Dam konika cukrowego.
Weź to serce, wyjdź na drogę.
I nie pytaj się "Dlaczego?"
Weź to serce, wyjdź na drogę.
I nie pytaj sie "Dlaczego?"
Stara baba za straganem wyrzuciła wielki kosz.
Popatrz jak na złota drogę
twój cukrowy konik skoczył.
Popatrz jak na złotą drogę
twój cukrowy konik skoczył.
Za smutek mój, a pani wdzięk
ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii
A pani? Cóż, nie chce tych róż.
Że takie brzydkie, że czerwone i że z kolcami
Więc cóż Ci dam?
Dam pierścionek z koralikiem.
Ten niebieski jak twe oczy.
Popatrz jak na złotą drogę
twój cukrowy konik skoczył.
Popatrz jak na złotą drogę
twój cukrowy konik skoczył.
Dam Ci serce szczerozłote.
Dam konika cukrowego
Weź to serce, wyjdź na drogę.
I nie pytaj się - "Dlaczego?"
Weź to serce, wyjdź na drogę.
I nie pytaj się - "Dlaczego?"
tekst piosenki Marka Grechuty
-
To chyba moja ulubiona od Marka, i jedna z piekniejszych jakie slyszalem w zyciu:)
-
Jeździłem z Bydgoszczy do Krakowa tylko po to aby posłuchać
jak ON śpiewa .
-
Miłość.
O nieba płynnych pogód,
o ptaki, o natchnienia.
Nie wydeptana ziemia,
nie wyśpiewane Bogu
te drzewa, te kaskady
iskier, ten oddech nieba,
w ramionach jak w kolebach
zamknięty. Jak cokoły
drzewa z szumem na poły;
serca jak dzbany łaski,
takie serca jak gwiazdki,
takie oczu obłoki,
taki lot - za wysoki.
Słońce, słońce w ramionach
czy twego ciała kryształ
pełen owoców białych,
gdzie zdrój zielony tryska,
gdzie oczy miękkie w mroku
tak pół mnie, a pół Bogu.
Twych kroków korowody
w urojonych alejach,
twe odbicia u wody
jak w pragnieniach, w nadziejach.
Twoje usta u źródeł
to syte, to znów głodne,
i twój śmiech, i płakanie
nie odpłynie, zostanie.
Uniosę je, przeniosę
jak ramionami - głosem,
w czas daleki, wysoko,
w obcowanie obłokom.
Krzysztof Kamil Baczynski
8 IX 42 r.
-
Julian Tuwim
Żydzi
Czarni, chytrzy, brodaci,
Z obłąkanymi oczyma,
W których jest wieczny lęk,
W których jest wieków spuścizna,
Ludzie,
Którzy nie wiedzą, co znaczy ojczyzna,
Bo żyją wszędy,
Tragiczni, nerwowi ludzie,
Przybłędy.
Szwargocą, wiecznie szwargocą
Wymachując długimi rękoma,
Opowiadają sobie jakieś trwożne rzeczy
I uśmiechają się chytrze,
Tajnie posiedli najskrytsze
Z miliarda czarnych, pokracznych literek
Ci chorzy obłąkańcy,
Wybrany Ród człowieczy!
Pomazańcy!
Pogładzą mokre brody
I znowu radzą, radzą...
- Tego na bok odprowadzą,
Tego wołają na stronę,
Trzęsą się... oczy strwożone
Rzucą szybko przed siebie,
Czy ktoś nie słyszy...
Wieki wyryły im na twarzach
Bolesny grymas cierpienia,
Bo noszą w duszy wspomnienia
O murach Jerozolimy,
O jakimś czarnym pogrzebie,
O rykach na cmentarzach...
...Jakaś szatańska Msza,
Jakieś ukryte zbrodnie
(...pod oknami... w piątki... przechodnie...
Goje... zajrzą do okien... Sza! Sza-a-a!)