Pozytywne Inspiracje
Forum => Joga => Wątek zaczęty przez: Lucjan w 2011-08-31, 10:56:24
-
Rytuały Tybetańskie stanowią zestaw kilku ćwiczeń przypominających ćwiczenia hatha jogi. O ile jednak w jodze pozycje są statyczne, tutaj ćwiczymy dynamicznie. Rozpowszechnił je Peter Kelder, autor książki "Źródło wiecznej młodości.". Ćwiczenia te mają pozytywny wpływ na zdrowie i witalność człowieka. Nie zajmują też wiele czasu. Jak zacząłem je ćwiczyć, to podziałały na mnie tak, jak na innych ludzi działa poranna kawa. Osobiście kawy nie pijam, natomiast co jakiś czas "odprawiam" sobie te rytuały i muszę przyznać, że naprawdę są to bardzo energetyczne ćwiczenia. Tutaj, podobnie jak w jodze, też jest ważna precyzja ich wykonania.
-
Tu odniesienie do dyskucji w temacie i wiele cennych uwag:
http://www.cudownyportal.pl/forum/watek.php?id=2580
-
Ja rytuały ćwiczę codziennie już od około 16 lat, z przerwą około 1-roczną, i już się z nimi nie rozstaję. :) Do tej pory ćwiczyłem tylko 5 rytuałów, ale od około miesiąca włączyłem do zestawu również 6. rytuał (3 powtórzenia) oraz 7. (5 powtórzeń). Fajna sprawa. A po ile powtórzeń ćwiczycie zestaw podstawowy rytuałów (tzn 5 rytuałów)? Bo ja obecnie po 7 powtórzeń.
-
To zależy. Jeśli zaczynam je ćwiczyć po jakiejś przerwie, to powtórzeń daję sobie minimum, natomiast jak się już rozkręcę, zwiększam ich ilość. Z rytami zapoznałem się dopiero w ubiegłym roku.
-
Mariomar
Ja ćwiczę od roku codziennie 5 rytów po 21 razy. A jaki jest 7 rytuał? Wszystkie dostępne mi źródła mówią tylko o sześciu.
-
W nowym wydaniu książki Keldera odnaleziono rozdział z 1939 r., gdzie 7. rytuałem jest po prostu... intonacja AUM. :) I to wszystko! :)
-
Dzięki za odpowiedź Mariomar :)
Zastanawiałem się jak powstały rytuały. Z początku wymyśliłem, że to pewnie jakiś leniwy mnich inspirując się ashtanga jogą opracował ten krótki zestaw, bo nie chciało mu się ćwiczyć godzinami hatha jogi. Ale przejrzałem sobie w necie wiele filmików z pokazami ashtanga jogi i olśniło mnie. Demonstracje ukazują jak można kształtować swoje ciało w nieskończoność. Można ćwiczyć i ćwiczyć, pozwalać sobie na coraz więcej, coraz bardziej uelastyczniać ciało. I tak bez końca. I gdzieś zatraca się granica poza którą przestaje to już być dbałość o sprawność i zdrowie, a staje się hobby. Nie ma w takim hobby oczywiście nic złego. Jednak zacząłem rozumieć jaki cel przyświecał twórcy rytuałów. Ćwiczenia te powstały dla tych, którzy mają inne cele życiowe niż kształtowanie swojego ciała, a jednocześnie chcieliby żyć w zdrowiu, sprawności ciała i harmonii umysłu. Być może rytuały zostały opracowane dla mnichów, którzy większość czasu poświęcali na medytacje, a nie byli jeszcze na tym etapie, gdzie kundalini dba już o ciało. Aby pozostające długi czas w bezruchu ciało nie degenerowało się, kilkanaście minut dziennie poświęcali na odpowiednie ćwiczenia.
-
Bardzo odkrywcze. Dlatego ja też nie ćwiczę 21 razy, bo się przy takiej ilości szybko zniechęcałem, tylko po 7 razy, bo to się podoba moje pś, więc ćwiczę systematycznie i codziennie. :) Grunt, to droga środka. :)
-
Mariomar
Ja wprowadziłem do rytuałów swój rytuał :)) Na początku staję prosto, z dłońmi złożonymi na wysokości czakry serca i wyprostowanymi łokciami. Biorę 3 powolne, głębokie oddechy i dopiero potem przystępuję do ćwiczeń. Jest to pewnego rodzaju kod dla pś, który mówi "teraz nastąpi coś bardzo ważnego dla ciała". Nawet jak jestem bardzo zmęczony i pś ma ochotę jedynie na to, aby uwalić się na łóżko, wystarczy, że wykonam ten kod, a reszta dzieje się sama. Wczoraj np. tak bardzo nie chciało mi się ćwiczyć, że powiedziałem sobie: "zrobię je chociaż szybko, na odpieprz". Jednak po złożeniu dłoni i 3 oddechach, wykonałem wszystkie ryty zgodnie z przepisami.
-
Ale fajnie, bo ja robię taki sam rytuał, gdy skończę np. modlitwę czy afirmacje. Najpierw mówię 3x, że "Cokolwiek się stanie, niech służy Najwyższemu Dobru mojemu, mojej rodziny i wszystkich", a potem ręce składam przed czakrą serca, a czasem gdy tak akurat czuję, przed splotem słonecznym. :)
-
Ja na końcu również wykonuję taką pozycję jak na początku, tylko wraz z każdym oddechem mówię: "niech Bóg wykorzysta tę energię (która się generuje podczas ćwiczeń - przyp.) zgodnie z najwyższym dobrem, moim i innych".
-
Wczoraj na złotym weselu spotkałem kobietę, która od 15 lat wykonuje rytuały. Jest po 70-tce i wygląda na swoje lata, ale porusza się żwawo i jest pełna energii. I to pomimo, że traktuje ryty jak zwykłe ćwiczenia fizyczne. Wykonanie po 21 powtórzeń wszystkich 5 rytuałów zajmuje jej tylko 7 minut. Przed laty wyczytała o tych ćwiczeniach w "Przekroju". Ode mnie dowiedziała się dopiero, że to joga i że ostatnie ćwiczenie to nie są pompki tylko dwa psy (pies z głową w dół i pies z głową w górę) połączone dynamicznie i wykonywane z płynnym oddychaniem. Ale jak widać po tej osobie, warto ćwiczyć, nawet nieprawidłowo.
-
Mam pytanie do długopraktyków ;)
Ostatnio, jak próbuję robić regularnie ryty, to za każdym razem po jakimś tygodniu wychodzi mi straszne spięcie w barkach i karku, aż po szumy i gwizdy w uchu. Wtedy zaprzestaję i staram się rozluźniać barki i kark wypróbowanymi sposobami.
Ktoś sie z tym spotkał i może wie, jak to przeskoczyć, lub z czego może wypływac?
-
Powiem Ci, że się z czymś takim nie spotkałem. Ja, podczas ćwiczenia, czuję, jak ogarnia mnie ciepło, a umysł się uspokaja. Tylko, że ja ćwiczę regularnie już dość długo (kilkanaście lat), ale nie po 21 razy, tylko po 7. Może w Twoim przypadku jest to przeenergetyzowanie, bo mi to tak te szumy wyglądają?
Jeśli nie ćwiczysz regularnie, tylko z przerwami, to proponuję robić taką ilość powtórzeń, jaką podaje książka Keldera, czyli w 1. tygodniu po 3 powtórzenia, w 2. - po 5 powtórzeń, itd., więc lepiej się nie porywać od razu na dużą ilość powtórzeń (ale nie wiem, po ile powtórzeń Ty ćwiczysz).
Ale skąd te napięcia w barkach i karku? Może masz tam taki ciężar "stresowy", że jak go rozruszasz, to boli? Hmmm...
-
Robię w tej chwili 7-9 powtórzeń. To nie jest dużo. Ja też czuję w trakcie ciepło i uspokojenie, te napięcia wychodzą później.
Myślisz, ze warto, mimo tego, ze takie napięcia wychodzą (podejrzewam, ze praca przy kompie też tu robi swoje) - po prostu nadal kontynuować ćwiczenia, tylko np.: w mniejszej ilosci powtórzeń?
acha, te szumy w uchu tworzą sie w wyniku napięć mieści i ścięgien w barkach i karku, to wiem, bo jak mija spięcie, to i szumy ustają.
-
Moim zdaniem, proponuję Ci, żebyś nie poddawała się i ćwiczyła dalej, aż napięcia same znikną. Zwłaszcza, że w książce Keldera o rytuałach brak jest jakichkolwiek przeciwwskazań do ćwiczeń, gdy są napięcia. Wręcz odwrotnie, są relacje ludzi świadczące o dobroczynności ćwiczenia rytuałów. Myślę więc, to co pisałem poniżej, masz tak spięte barki, że podczas ćwiczeń lub zaraz po, napięcia te nasilają się. Może ćwicz sobie na razie np. po 5 powtórzeń przez tydzień i zobacz, co będzie - czy będą te napięcia i szumy. Jak znikną, zwiększ liczbę powtórzeń do 7-9.
P.S. Raczej od rytuałów nie powinnaś umrzeć... ;)
-
haha, no raczej nie powinnam :)
Ok, postaram sie przełamać, nawet jeśli przez chwilę napięcia znów się zwiększą :) Dzięki.
-
Moim zdaniem napięcia mogą powstawać, gdy mięśnie nie są w stanie nadążyć za odpowiednią pozycją. Nie można pozwolić na przesilanie mięśni. Powinny one wytrzymywać tworzone podczas ćwiczeń obciążenia.
-
Mirek, to znaczy? Jak temu zapobiegać?
Jak ćwiczę, to na bieżąco nie czuję żadnego przesilenia mięśni, to wychodzi po paru dniach regularnych ćwiczeń dopiero.
-
Hydrozagadka, spróbuj wykonywać przez tydzień tylko po 3 powtórzenia. Zaobserwuj, czy również będą występowały takie efekty. Jeśli nie, to w następnym tygodniu zwiększ do 5 itd. Poza tym zwróć uwagę, czy wykonujesz ćwiczenia właściwie, tzn. każde powtórzenie w cyklu: napięcie - rozluźnienie, oprócz pierwszego i ostatniego oczywiście. Ostatnie polega na dwóch rodzajach napięcia.
Jeśli chodzi o właściwe wykonywanie to można podpatrzeć w necie jak się je wykonuje, ale nie na filmikach obrazujących rytuały, tylko z ćwiczeń hatha jogi. Każdy rytuał to dwie asany połączone dynamicznie wraz z oddechem.
-
Hydro,
wczoraj mnie zainspirowałaś, więc dzisiaj, zamiast 7 razy, poćwiczyłem sobie rytuały po 11 razy. I, o dziwo, lepiej się czułem po 11 powtórzeniach, niż po 7, a myślałem, że będę bardziej zmęczony. :)
-
Mirek, dzięki :)
Kiedyś już wcześniej ćwiczyłam regularnie rytuały (jakieś 3 miesiące co najmniej) i nie miałam takich efektów.
Spróbuję jak radzisz.
-
Mariomar, fajnie :)
-
Spróbowałem wykonać "Powitanie Słońca". Coś wspaniałego. Jak przejdę na emeryturę, to będzie to moje poranne ćwiczenie :))
-
Dlaczego dopiero wtedy ? W 67 roku zycia, nie szkoda Ci czasu ? :))
-
Szkoda czasu, ale wstając w środku nocy (5:20) stać mnie tylko na pompki i przysiady :)) Jest inna opcja, że przekroczę karmę pracy i będę panem swojego czasu :)
-
Wczoraj wykonałem następną odsłonę rytuałów. Włączyłem oddychanie zgodne z tradycją jogi tybetańskiej, czyli że wdech i wydech odbywa się wyłącznie w pozycji statycznej, natomiast każdy ruch wykonywany jest na wdechu. W takim wykonaniu rytuały jawią się jako zupełnie inne ćwiczenie. Przede wszystkim ciało mniej się męczy.
-
Ato ciekawe, tak nie próbowałem, ale czuje, że faktycznie będzie jeszcze bardziej relaksujące i harmonijne. Przez taki oddech.
-
Mirek
"natomiast każdy ruch wykonywany jest na wdechu"
Niektóre pozycje lepiej idą do przodu na wdechu:)
-
Witam i dziekuje wszystkim za inspiracje dotyczace rytualow tybetanskich. Temat mnie zainteresowal wiec od paru dni zabralem sie do wykonywanie pierwszych 5-ciu. Zaczalem od 3-ch powtorzen no i czuje napiecia (przyszlo mi na mysl slowo opor) w niektorych czesciach ciala. Jakkolwiek cwiczenia te sprawiaja mi przyjemnosc i ciekaw jestem ich efektow na dluzsza mete.
-
Ja na razie jestem przy 19 powtórzeniach, a od poniedziałku będę wykonywał 21. Teraz jak jest zimniej i nie chce się wstawać rano z łóżka, rytuały są szczególnie przydatne, ponieważ świetnie rozgrzewają i człowiek przestaje być senny, no i chce się żyć.
-
Dzisiaj wreszcie udało mi się nazwać 5 rytuał. Od pewnego czasu zacząłem nazywać poszczególne ćwiczenia, zgodnie z tym co odczuwam przy zastosowaniu wypracowanego sposobu oddychania. Trudności miałem z 5 rytem. Nie mam jeszcze nazwy dla pierwszego ćwiczenia, ale nie odczuwam potrzeby jego nazwania. Te nazwy dla 4 rytów to:
Rytuał 2 - "stalowe ciało" - podczas odpowiedniego rytmu oddychania czuję jakby moje ciało nabierało stalowej odporności. To tylko złudzenie wywołane specyficznym energetyzowaniem się, ale kto wie, może przez lata ćwiczeń...
Rytuał 3 - "ufność" - w tym przypadku odczuwam dziecięcą ufność, którą kieruję w stronę mojego WJ.
Rytuał 4 - "wolność" albo "swoboda" - jest to coś, co spotyka tych którzy zdobyli jakiś szczyt górski i usiedli w zadumie kontemplując piękno materii, albo pilota odrzutowca odbywającego lot o wschodzie słońca.
Rytuał 5 - 'wytrwałość" - zmęczony poprzednimi ćwiczeniami z wytrwałością kontynuuję rytuały w piątej odsłonie.
-
Zainspirowałeś mnie, żeby też sobie nazwać poszczególne rytuały i wyszło mi, że:
1. Złocisty wir
2. Stalowe mięśnie :) - tutaj mam podobne skojarzenia do Twoich o stali
3. Wielbłąd
4. Stół
5. Pies
6. Wolność...
-
Doszedłem wreszcie do odpowiedniego rytmu, zharmonizowanego z oddechem. Jedno powtórzenie trwa w tej chwili ok. 30 s. Całość zajmuje mi ok. 40 min. Czuję silne przyspieszenie w pracy nad swoim ciałem i duchem :))
Gdyby ktoś chciał spróbować, ocenić i być może zaproponować jakieś udoskonalenia, podaję wzór na moją autorską interpretację rytuałów.
Pomijam pierwszy i szósty rytuał, bo wykonuję je zgodnie z oryginalnymi wytycznymi. Natomiast w drugim, trzecim i czwartym ustaliłem rytm wykonywania na "raz, dwa, trzy, cztery". W piątym, rytm wychodzi mi na "raz, dwa, trzy, cztery, pięć".
Rytuał drugi:
- w pozycji wyjściowej, leżącej, pełny oddech joggiczny (1),
- dynamiczne podniesienie nóg i głowy z silnym napinaniem oraz joggicznym zatrzymaniem oddechu (2),
- powolne opuszczenie nóg i głowy (3)
- powolne wypuszczenie powietrza (4)
Rytuał trzeci:
- w pozycji wyjściowej, głowa prosto, ręce obsunięte wzdłuż ud, pełny wdech (1),
- odchylenie głowy do tylu w taki sposób jakbyśmy chcieli spojrzeć przez plecy za siebie, przytrzymanie, przy czym ręce przenoszą się na tyły ud "zjeżdżając" po nich tak jakbyśmy chcieli dotknąć się za kolanami (2),
- powrót do pozycji wyjściowej, wyprostowanej (3),
- powolny wydech, na końcu broda dynamicznie schodzi do piersi z jednoczesnym wydychnięciem resztek powietrza (takie joggiczne "hum") (4)
Rytuał czwarty:
- z pozycji wyjściowej na wydechu podniesienie tułowia (1),
- powolny, pełny wdech, przytrzymanie z naprężeniem (2),
- powolny wydech (3),
- powrót do pozycji wyjściowej z jednoczesnym zejściem brody do klatki piersiowej i wydychnięciem resztek powietrza (4),
Rytuał piąty, pozycja wyjściowa: nogi i ręce oparte na podłodze, głowa równolegle do ziemi,
- powolny, głęboki wdech (1),
- przejście do pozycji dolnej, zatrzymanie, naprężenie (2),
- powolny wydech (3),
- dynamiczne przejście do pozycji górnej z jednoczesnym dociśnięciem brody do piersi i wydychnięciem resztek powietrza (4)
- przejście do pozycji wyjściowej (5)
-
To ciekawe jak działa podświadomość. Kiedy przepracowałem wzorce starości (nie "starzenia się" tylko "starości"), to zacząłem znajdować informacje o rześkich, starych ludziach. Mało tego, zacząłem ich dostrzegać wokół siebie i to nawet w rodzinie. Teraz kiedy na bazie pewnych doświadczeń z rytuałami zacząłem nieśmiało wierzyć, że historia opisana w "źródle wiecznej młodości" może być jednak prawdziwa, znalazłem ten artykuł:
http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Ta-kobieta-przestala-sie-starzec-w-wieku-20-lat-Pisana-jest-jej-wieczna-mlodosc,wid,14413512,wiadomosc.html?smgajticaid=6e48c
Czy to nie fascynujące? Wiem, że jeszcze czekają mnie dwa ograniczenia na drodze do młodości;) Odżywianie i seks. Ale cóż. Nie można mieć wszystkiego na raz :))
-
Nie dość, że świetnie wygląda, to jeszcze jest prześliczna :) Mogłabym się zakochać w Japonce ;)
Mirek gratuluje :)
-
No właśnie, gdzieś w książkach Leszka czytałam, że po 'odreagowaniu' wzorców starości/starzenia się (czyt. głównie pędu do śmierci, autodestrukcji) ciało przestaje się starzeć. No i kurcze ja mam podobnie jak tam pani, ludzie często nie dają mi nawet 20 lat ;) Coś w tym jest :P
Mirek:
Znam przypadki ludzi, którzy w wieku 60 lat wyglądali na 30. Wszyscy przykładali bardzo dużą uwagę do diety i trybu życia - dużo ćwiczeń i w wielu przyapdkach regularna praktyka duchowa :) Także jak najbardziej się da :))
-
Mi ciągle dają 16-18...ale już przywykłam. A nie odreagowałam jeszcze wszystkiego, duużo zostało. Nie wiem co będzie kiedyś :D
-
kurczaki, a jak sie za to zabrać? :) ..albo w której książce o tym można poczytać?
-
Davvidia:
Nie pamiętam, być może "Cuda Samouzdrawiania", ale głowy nie dam. Lepiej Leszka spytać :)
-
No to ja jestem dopiero na początku odreagowania wzorców starości, bo nadal wyglądam na swoje lata (a może nawet na więcej). Swoją drogą to na odmłodzeniu aż tak bardzo mi nie zależy. Wystarczy, że przez najbliższe 40 lat będę wyglądał tak jak dzisiaj :))
-
Black Rose
A co odreagowywałaś:)? Też chce ruszyć z tematem, ale za chwilę.
Nie wiem co to są za wzorce, związane ze starością, starzeniem, umieraniem. Może być zechciała napisać, tak z grubsza:)
Ja widzę na razie u siebie intencję społeczną, że jak jestem młoda i "aniołkowa" to nie będą mnie szanować, liczyć się ze mną. Także odreagowuję różne aspektyw walki o przetrwanie, kombinować itp.
Mnie to mocno trzyma, by nie być subtelną i młodą. Choć niby i tak jestem, ale nie widzę tego i bronię się przed tym jeszcze.
-
Laka,
nigdy nie skupiałam się na odreagowywaniu czegoś celowo w temacie starości, niedołęzności itp. Po prostu od bardzo młodego wieku mam styczność z regresingiem, oddychaniem, miałam niedawno okazję pracować z metodami uzdrawiającymi biologicznie....
I chyba w efekcie po prostu tak mam, a wiadomo, że ciągle się rozwijam...dlatego napisałam że nie mam pojęcia jak to będzie z tym starzeniem się w moim przypadku. Gdzieś już pisałam, że mogę się wpasować do gimnazjum, liceum, nikt nie pozna....Ale to też nastolatki wyglądają teraz staro, nie dbają o siebie, sztuczność. Prawdopodobnie dużo ogólnego rozwoju i pracy z metodami sprawia, że wyglądam o te parę lat młodziej niż normalnie. A mam 23.
-
Ale to też nastolatki wyglądają teraz staro, nie dbają o siebie, sztuczność.
Dokładnie - na trasie mojego wiejskiego busa jest gimnazjum, gdzie zawsze wsiadają/wysiadają masy gimnazjalistów i jest tam trochę takich osób, które mogłyby przyjść do mnie na uczelnie i nikt by się nie połapał, że to nie są studenci.
-
Black Rose
Aha:) Tak to też działam:-)
Choć ostatnio zaczęłam się bać starości, starzenia.
Co masz na myśli pisząc "metody biologiczne"?
Dają pozytywne efekty?
Nooo z tymi młodymi dziewczynami to faktycznie. Często mają bardzo zniszczoną skóre i wyglądają staro. Chyba młodzieńczość i naturalność nie są w modzie. Rzadko widuję dziewczyny które tak się nie stylizują.
-
Zaczęłam młodziej wyglądać jak się zetknęłam z Whh, eft. Głównie to mam na myśli. Wtedy się naprawdę mocno pouzdrawiało.
Mam problem z akceptacją siebie, że tak młodo wyglądam. Ciało kobiety, twarz dziecinna. Bez sensu. Nawet jak się ubiorę jakoś wyzywająco to się dziko czuję. Mam taki luzacki styl. Pewnie kwestia samooceny i będzie ok.
-
Blackrose dołączam do kręgu młodych;)
Wczoraj się zdażyło że będąc na zakupach brat zadzwonił żebym mu kupił browary. No to włożyłem piwka do koszyka i podszedłem do kasy samoobsługowej (tesco). Zeskanowałem wszystkie produkty, chcę płacić a tu wyskakuje jakiś dziwny komunikat że te zakupy wymagają zatwierdzenia. Podchodzi ochroniarz:
- A dowód jest?
- Dowód na co???
- Ma pan piwa w koszyku
- Aaaa, dowód że mam 18 lat?
- Tak
- To ja nie wyglądam na 18 lat!?
- No nie
- ... :) I o to chodzi! (wyciągam dowód) ; proszę, rocznik 88.
- Ok
Mnie to zszokowało ;))) że nawet zapomniałem że jakiś dowód się pokazuje jak sie kupuje alkohol
Może masz po prostu dziecko na wierzchu, pooddychaj, poeftuj dzieciństwo, jak sie uzdrowi to sama z siebie spoważniejesz.
-
Sebastian.. :D 2 lata temu jak z ojcem byłem w tesco i kupowalismy browary to mojemu ojcu kazała dowód pokazać przy kasie bo innaczej by niesprzedała ale ty mówisz o ochroniarzu więc troche inna sytuacja :)
Co do rytułałów tybetańskich to mam pytanie
Czytałem gdzieś że w tybecie przenoszono ogromne bloki skalne za pomocą rytuałów. Chciałbym się dowiedzieć konkretnie jaka siła, metoda za tym stoi. Czy to jest coś z kierowania, kumulowania energi czy nie ?
-
Co do rytułałów tybetańskich to mam pytanie
Czytałem gdzieś że w tybecie przenoszono ogromne bloki skalne za pomocą rytuałów. Chciałbym się dowiedzieć konkretnie jaka siła, metoda za tym stoi. Czy to jest coś z kierowania, kumulowania energi czy nie ?
Mnie też to intryguje. Też sposób w jaki ustawiono głazy w Stonehenge...
-
Taak.. to też ciekawa sprawa.. pewnie podobną techniką to robili co i w tybecie.
-
Czy te rytuały dają kopa energii na cały dzień? Zastanawiam się czy robienie tych rytuałów sprawiłoby, że byłbym mniej zmęczony po całym dniu pracy. Rano nie mam większych problemów i jestem raczej dość pełen energii, ale wieczorem nie mam już na nic siły.
-
Clint
Ja robilam rytualy codziennie przez dluzszy czas i moge potwierdzic,ze daja kopa na caly dzien:)
-
To będę musiał się wziąć za praktykę :) Już od dłuższego czasu nosiłem się z takim zamiarem, ale dopiero teraz mam powód, który daje mi motywację do działania :P
-
Mi pobyt na wczasach w tolkmicku dał takiego kopa, że zrozumiałam, jak potrzebna jest mi medytacja, joga i regularne cwiczenia oddechowe. Zupełnie inne samopoczucie i stan przytomnosci. Ryty tybetanskie tez moglabym od czasu do czasu pocwiczyc.
-
Clint
Normalni ludzie żeby dostać kopa popijają kawę. Natomiast my, ludzie światła, robimy ryty zamiast kawy ;-)
Tylko pytanie, czy taka "kawa" jest dobra na wieczór?
Pewnie tak, ale nie tuż przed spaniem, żeby nie było kłopotów z zaśnięciem a np. 2-3 godzinki przed. To Ci doda energii na cały wieczór, a przed snem będzie jeszcze czas się wyciszyć np. medytując.
-
BlackRose
Cytuję
Mam problem z akceptacją siebie, że tak młodo wyglądam. Ciało kobiety, twarz dziecinna. Bez sensu. Nawet jak się ubiorę jakoś wyzywająco to się dziko czuję. Mam taki luzacki styl. Pewnie kwestia samooceny i będzie ok.
Widziałam Twoje zdjęcia na facebooku i uważam ,że wyglądasz idealnie ,kobieco ,atrakcyjnie ,seksownie ,harmonijnie i idealnie pasuje twoja buzia do twojego ciała ,wygladasz inspirująco i genialnie ,wręcz idealnie ,wiesz jak bardzo promieniejesz idealnością i taką kobiecą harmonia w ciele ,ja jestem pod wrażeniem.To ,że jesteś młoda i wyglądasz młodo masz więcej mozliwości ,jest lżej i nie czepiają się różne dziwactwa.
-
W calości podpisuję się pod poniższym postem Moniki
-
a jakby jeszcze co, to mozna sobie powtarzac buddyjskie mądrości w rodzaju "Nie jestem wystarczająco młoda, żeby was nauczać" itp itd :-))
-
W sobotę zacząłem praktykować rytuały i jakoś mi idzie. Dzisiaj po raz pierwszy zrobiłem je po powrocie z pracy i jestem zaskoczony. Zszedł ze mnie całkiem spory kawałek zmęczenia i mam nieco więcej energii. Przed zrobieniem rytuałów myślałem, że koniecznie będę musiał sobie trzasnąć drzemkę, a teraz czuje się na tyle żwawy, że mogę normalnie funkcjonować. A daleko mi jeszcze do dobrego opanowania tych rytuałów.
Tak mi się to podoba, że dorzucam je do swojej codziennej praktyki jako obowiązkowy punkt programu :)
-
Clint
Przy rytach bardzo wazna jest systematycznosc.Ja praktykowalam przez 3 lata codziennie i bylo super,jak przestalam na jakis czas to juz nie bylo tak super.Wazne jest tez ,aby nie porywac sie i od razu robic 21 powtorzen.Zaczyna sie od 3 i co tydzien mozna dokladac 2 wiecej tak aby liczba wykonywanych asan byla nieparzysta.Tak pisze Kedler w swojej ksiazce,gdzie przedstawia ryty tybetanskie.
-
Clint
Jesteś młody, więc wykonywanie rytuałów przychodzi Ci bez trudu. Jednak nie pozwól, żeby pś poczuła się przemęczona, bo po jakimś czasie się znudzi. To są ćwiczenia na cale życie i trzeba delikatnie je wdrażać. Ja przez pół roku wykonywałem ćwiczenia przygotowawcze, a przez 2 lata przy 5 rycie musiałem podwijać dywan i wykonywać ćwiczenie na podłodze, bo ręce mi się ślizgały. Teraz rytuały są dla mnie jak codzienna higiena. Gdy zdarzy mi się, że ich nie wykonam, to czuję się podobnie jak bym nie umył zębów przed snem. Poza tym w obecnym momencie najważniejszy jest dla mnie 6 rytuał. W trakcie jego wykonywania otrzymuję więcej inspiracji od WJ niż kiedykolwiek podczas medytacji. Ale również wdrażam go bardzo powoli. Codziennie od 3 do 9 powtórzeń, w zależności od stanu żołądka (niestety po południu zwykle się trochę objadam) i intensywności życia seksualnego. Myślę, że z czasem, przez lata będę dążył do 21 powtórzeń.
-
Na szczęście nie ciągnie mnie do tego, aby działać ponad swoje siły. Pierwszego dnia zrobiłem sobie po 3 powtórzenia, a potem już po 5-7 i myślę, że przy tej liczbie na razie zostanę, bo wydaje mi się dosyć optymalna na ten moment.
-
jakos przypomniało mi sie o tych rytuałach i od razu po wklikaniu w google wyskoczył filmik, duzo tych powtórzen na raz, raczej dla nieco juz zaawansowanych ale chyba wszystko jest ok, co myslicie? I pani taka sympatyczna :) po chwili chce sie cwiczyc
http://www.youtube.com/watch?v=aJKerrgDS6E
-
bziuuummm
Możesz zaczynać od 3 powtórzeń zwiększając ich ilość dodając po 2, w miarę możliwości, aż dojdziesz do 21.
Co do jakości ćwiczeń pokazanych przez panią na filmie to na pierwsze 2 lata ćwiczeń jak najbardziej OK. Mam tylko jedno zastrzeżenie. W ćwiczeniu nr 3 stopy powinny być podwinięte w taki sposób, żeby opierać je na palcach, jak na tych rycinach: http://www.rytualy-tybetanskie.pl/index.php?q=rytua%C5%82-trzeci. Kręgosłup jest wówczas mniej obciążony.
Po 2 latach ćwiczeń to zalecałbym już zadbanie o szczegóły. W ćwiczeniu nr 2 ręce powinny być ułożone wzdłuż ciała, stopy prostopadłe do nóg przez cały czas, a nogi w kolanach wyprostowane. W ćwiczeniu nr 4 przechodzić do pozycji "stołu" należy bez suwania nogami, a ramiona w pozycji siedzącej powinny być odchylone do tyłu. Również w ćwiczeniu 5, w pozycji dolnej tzw. "psa z głową w górze" ramiona powinny być odchylone. Ponadto zauważyłem, że pani w przerwach wykonuje m.in. pozycję "odpoczywającego wojownika" w ramach odprężenia. Też tak robiłem dopóki nie uświadomiłem sobie skąd ta nazwa się wzięła. Wojownik, nawet gdy odpoczywa mięśnie ma napięte, zawsze gotów do walki. Ta pozycja to doskonałe ćwiczenie, które naciąga kręgosłup i świetnie działa na stawy, ale trzeba się do niej przyłożyć i nie traktować jak odprężenie między innymi ćwiczeniami, ale jak odrębne ćwiczenie.
Te uwagi to jednak tylko dla zaawansowanych, jak napisałem po jakichś 2 latach ćwiczeń. Chyba, że ktoś jest wygimnastykowany i prowadzi aktywny tryb życia. Wówczas polecałbym zastosować je od razu.
-
Dziękuje Mirku :)
tego mi było trzeba- wypowiedzi osoby, ktora praktykuje i czuje temat. Wskazówki od Ciebie na pewno okaza się świetnym wsparciem. Mam obawy jedynie do 1 kwestii, mianowicie czy można wykonywac te cwiczenia ze słabym kregosłupem? Czy lepiej wzmocnic miesnie np. pływaniem a dopiero potem brac sie za rytuały? W sumie najlepiej chyba jak przetestuje pomału słuchając ciała, o :) tak zrobie.
-
bziuuummm
Od razu Ci odpowiem. Nie wykonuj ze słabym kręgosłupem ćwiczenia nr 2 i 5, a ćwiczenie nr 3 wykonuj niezwykle delikatnie. Gdy zaczynałem, mój kręgosłup był niemal w "strzępach". Nawet nie próbowałem wykonywać ww. ćwiczeń. Zamiast drugiego robiłem takie jak na tym filmie: http://www.youtube.com/watch?v=5OyiHQRpY0Y (od 4 min 20 s), a zamiast piątego takie jak od 6 min 40s. Dopiero po pół roku odważyłem się podejść do prawdziwych rytuałów.
Pływanie to w ogóle jest wspaniała rzecz i na pewno wzmacnia całe ciało, nie tylko kręgosłup. Ma tylko jedną wadę. Trzeba wyjść z domu i dojechać na pływalnię, a potem wrócić :))) Trudno w takim "rygorze" utrzymać systematyczność. Zawsze znajdzie się jakaś wymówka, żeby sobie odpuścić. W przypadku rytuałów nie ma żadnej wymówki. Wystarczy kawałek podłogi i 20 min czasu dla siebie.
-
"Pływanie to w ogóle jest wspaniała rzecz i na pewno wzmacnia całe ciało, nie tylko kręgosłup. Ma tylko jedną wadę. Trzeba wyjść z domu i dojechać na pływalnię, a potem wrócić :))) Trudno w takim "rygorze" utrzymać systematyczność. Zawsze znajdzie się jakaś wymówka, żeby sobie odpuścić."
No chyba , że ma się basen pod domem, ja mam to sz częście, że idę 5 minut na basen, więc korzystam, waśnie wróciłam.:}
-
Z postu Mirka ,
Ciekawe ujęcie sprawy :)
Zastanawiałem się jak powstały rytuały. Z początku wymyśliłem, że to pewnie jakiś leniwy mnich inspirując się ashtanga jogą opracował ten krótki zestaw, bo nie chciało mu się ćwiczyć godzinami hatha jogi. Ale przejrzałem sobie w necie wiele filmików z pokazami ashtanga jogi i olśniło mnie. Demonstracje ukazują jak można kształtować swoje ciało w nieskończoność. Można ćwiczyć i ćwiczyć, pozwalać sobie na coraz więcej, coraz bardziej uelastyczniać ciało. I tak bez końca. I gdzieś zatraca się granica poza którą przestaje to już być dbałość o sprawność i zdrowie, a staje się hobby. Nie ma w takim hobby oczywiście nic złego. Jednak zacząłem rozumieć jaki cel przyświecał twórcy rytuałów. Ćwiczenia te powstały dla tych, którzy mają inne cele życiowe niż kształtowanie swojego ciała, a jednocześnie chcieliby żyć w zdrowiu, sprawności ciała i harmonii umysłu. Być może rytuały zostały opracowane dla mnichów, którzy większość czasu poświęcali na medytacje, a nie byli jeszcze na tym etapie, gdzie kundalini dba już o ciało. Aby pozostające długi czas w bezruchu ciało nie degenerowało się, kilkanaście minut dziennie poświęcali na odpowiednie ćwiczenia.
Plus link od Leszka :)
Tu odniesienie do dyskucji w temacie i wiele cennych uwag:
http://www.cudownyportal.pl/forum/watek.php?id=2580
-
Inspirujące :)
Doszedłem wreszcie do odpowiedniego rytmu, zharmonizowanego z oddechem. Jedno powtórzenie trwa w tej chwili ok. 30 s.
Całość zajmuje mi ok. 40 min. Czuję silne przyspieszenie w pracy nad swoim ciałem i duchem :))
Gdyby ktoś chciał spróbować, ocenić i być może zaproponować jakieś udoskonalenia, podaję wzór na moją autorską interpretację rytuałów.
Pomijam pierwszy i szósty rytuał, bo wykonuję je zgodnie z oryginalnymi wytycznymi.
Natomiast w drugim, trzecim i czwartym ustaliłem rytm wykonywania na "raz, dwa, trzy, cztery".
W piątym, rytm wychodzi mi na "raz, dwa, trzy, cztery, pięć".
Rytuał drugi:
- w pozycji wyjściowej, leżącej, pełny oddech joggiczny (1),
- dynamiczne podniesienie nóg i głowy z silnym napinaniem oraz joggicznym zatrzymaniem oddechu (2),
- powolne opuszczenie nóg i głowy (3)
- powolne wypuszczenie powietrza (4)
Rytuał trzeci:
- w pozycji wyjściowej, głowa prosto, ręce obsunięte wzdłuż ud, pełny wdech (1),
- odchylenie głowy do tylu w taki sposób jakbyśmy chcieli spojrzeć przez plecy za siebie, przytrzymanie, przy czym ręce przenoszą się na tyły ud "zjeżdżając" po nich tak jakbyśmy chcieli dotknąć się za kolanami (2),
- powrót do pozycji wyjściowej, wyprostowanej (3),
- powolny wydech, na końcu broda dynamicznie schodzi do piersi z jednoczesnym wydychnięciem resztek powietrza (takie joggiczne "hum") (4)
Rytuał czwarty:
- z pozycji wyjściowej na wydechu podniesienie tułowia (1),
- powolny, pełny wdech, przytrzymanie z naprężeniem (2),
- powolny wydech (3),
- powrót do pozycji wyjściowej z jednoczesnym zejściem brody do klatki piersiowej i wydychnięciem resztek powietrza (4),
Rytuał piąty, pozycja wyjściowa: nogi i ręce oparte na podłodze, głowa równolegle do ziemi,
- powolny, głęboki wdech (1),
- przejście do pozycji dolnej, zatrzymanie, naprężenie (2),
- powolny wydech (3),
- dynamiczne przejście do pozycji górnej z jednoczesnym dociśnięciem brody do piersi i wydychnięciem resztek powietrza (4)
- przejście do pozycji wyjściowej (5)
-
Tess my chyba nadajemy na tej samej fali :) Własnie przy temacie o siwieniu włosów chciałem podać informację że własnie ryty tybetańskie własciwie wykonywane powodują cofnięcie siwizny. Wiem o tym od dawna. Kiedyś ćwiczyłem ale musiałem przerwać z powodu bolesnej kontuzji ręki. I tak do dziś. Co jakis czas przypominam sobie i już podejmuję zamiar działania .... i tak dalej :)
Ale przyjdzie taki dzień że znów zacznę , moze juz jutro ?
-
Ja też tak mam :)
Jutro ;)
A o rytach wiem ot tak dawna. I zawsze sobie obiecywałam, że jak tylko ....cuś, to zaczynam.
Tylko zawsze coś jest innego do zrobienia. Jeszcze trzeba pewne sprawy uporządkować, etc, itd, itp.
-
Tego lata ze zdumieniem odkryłem ile dają rytuały w innych dziedzinach życia. Od dzieciństwa umiem utrzymać się na wodzie, czy nawet zanurkować, ale pływać nigdy nie umiałem. Z pływaniem dałem sobie spokój w wieku nastu lat. Po kilku ruchach żabką czy kraulem brakowało mi oddechu. Przez 35 lat może kilka razy potaplałem się w wodzie, ale generalnie unikałem kąpieli. W tym roku podczas urlopu żona namówiła mnie na basen. Właściwie poszedłem dla niej, żeby czuła się raźniej. Dwa razy były to małe baseny w ośrodkach wypoczynkowych, więc nawet specjalnie miejsca do pływania nie było. Uczyłem tylko żonę leżeć w wodzie na plecach i odpoczywać, bo to akurat umiałem. Ale któregoś razu poszliśmy na duży basen. Stanąłem w torze wodnym i patrzyłem jak obok ludzie pływają. Głupio mi było taplać się tylko i zajmować komuś miejsce do pływania, więc pomyślałem, że chociaż spróbuję. Ze zdumieniem przepłynąłem dwie długości basenu stylem klasycznym bez problemów z oddychaniem. Połowę basenu przepływałem pod wodą bez jakiegoś specjalnego wysiłku. Po 35 latach niemal braku kontaktu z wodą jest to dla mnie naprawdę wyczyn.Trochę krótko ta przygoda z basenem trwała, więc nie zdążyłem spróbować kraula. Może następnym razem. Pewnie pływanie nie stanie się moim hobby, ale wiem, że pewien potencjał w tym zakresie zawdzięczam rytuałom.
-
Mirek - bardzo budująca wiadomość.
Dzięki
-
Mirek,
chodzi o budowanie formy czy przełomy mentalne dzięki rytuałom ?
-
J034
Chodzi o formę. Prowadzę raczej siedzący tryb życia. Rytuały to przez większość roku moja jedyna aktywność fizyczna.
-
Po 10 latach wykonywania 5 rytuałów dodałem rytuał 6 czyli znane z yogi uddiyana bandha - 3 powtórzenia. Czy ktoś ćwiczy regularnie wszystkie 6 rytuałów? Jakie są realne korzyści z szóstego?
-
cześć Mirek :) wow, 10 lat praktyki. Jak ten czas leci. Nie ćwiczę, ale jestem ciekawa co można powiedzieć o uddiyana bandha. Może masz wstępne przypuszczenia?
-
Olga,
Dopiero zacząłem wykonywanie 6 rytuału ale sądzę, że powoduje on kumulację energii uzyskanej z pozostałych 5. Na razie za wcześnie na wnioski jak ta energia będzie przez ciało wykorzystana. Zobaczymy za 10 lat ;)
-
Może wcześniej, w końcu sporo nagromadziłeś ;)
-
Oj, dużo tej energii traciłem. Jestem z prawdziwą połówką i do tego odreagowałem wzorce ucieczki. Wystarczy dotyk czy muśnięcie by przyszła ochota na seks ;)
-
Mirek
Pytanie, czy ktoś ćwiczy rytuały tak długo:)))
Gratulacje!
-
Sylvia,
Dziękuję. To kwestia wypracowania odpowiednich wzorców. Spotkałem osobę, która ćwiczyła już 15 lat. A było to gdy ja zaczynałem. Ta osoba miała wówczas 75 lat. Mam nadzieję, że nadal ćwiczy.