Pozytywne Inspiracje
Forum => OFFTOPIC => Wątek zaczęty przez: hydrozagadka w 2012-02-28, 19:12:07
-
Piękna kocio-psia przyjaźń :)
http://ilovephoto.info/item/view/23017
-
Ale fajniuchne.
Sherlock Holmes i dr Watson.
-
http://zapodaj.net/8b1c407f47b4.jpg.html
-
hydrozagadka
nawet patrzą w tym samym kierunku :-) super zdjęcia
-
Kochane....
taki widok daje pałer
-
Czy ktoś z was ma może kotka.Interesuje mnie to ,czy kotkowi można dawać suplementy diety,minerały takie jakie przyjmują ludzie ,czy muszą być to specjalne.Jeśli ktoś ma kotka ,czy mógłby się podzielić ze mną na temat tego czym go karmi ?
-
Ja mam kotke. Daje jej wlasciwie glownie karme dla kotow ( jak byla mala dostawala oczywiscie wersje "junior" )roznych firm, ale najczesciej z Puriny " Gourmet"- to karma tzw. mokra, czyli miesko w sosie - ma wiele roznych smakow. Z karmy suchej lubi najbardziej m.in. Perfect-Fit ( sa : junior, senior, aktive, home itp. ) .
Na Wiskhasa kreci nosem. W ogole to jest sporo roznych firm produkujacych karme ale Bonia taniego jedzenia nie lubi, zreszta ma racje bo to syf. Witamin ekstra jej zadnych nie daje, zreszta radze zwrocic sie do weterynarza w tej sprawie. Ja mojej nigdy nie dawalam osobnych witamin ani suplementow i nigdy mi nie chorowala a mam ja od malego i to juz 8 lat. Prawie codziennie dostaje jedna porcje bitej smietany - niezmiennie ja uwielbia:-) Mleka jej nie daje wcale, moze kilka razy w zyciu pila. Czasem polize majonezu troche, jak jej brakuje tluszczu. No i szyneczke polska kocha, przy czym niemieckiej nie ruszy i wcale jej sie nie dziwie :-) Tak ja zywie i pieszcze duzo, moze dlatego mi nie choruje, jest zgrabna i ma mieciutkie futerko jak aksamit. Wypuszczam ja tez na dwor na dzien, zwlaszcza jak jest cieplo, bo zima woli siedziec na kaloryferze :-)
Takze nie smaze jej zadnych sznycli ( znam takich co smaza i maja koty spaslony ), je glownie gotowa karme, a czasem wpadnie jej jakas surowizna typu szyneczka. Pije wode, najchetniej prosto z kranu:-) i ma sie swietnie:-))
-
Amelka
Dzięki za info
Mam kotkę co prawda mam ją od dwóch lat ,ale jestem wrażliwa na pewne rzeczy.Karmię ją tuńczykiem i suchą karmą też bo tak mój partner ją nauczył.Nie potrafię jednak zrozumieć dlaczego powinno się karmić zwierzaki mięchem skoro są to zwłoki ,trucizna ,jest w nim jad trupi.To mi nie daje spokoju.Zależy mi na tym ,żeby kot się właściwie odżywiał i poszukuję informacji.Rozmawiałam ostatnio z panem Leszkiem Żądło io powiedział mi ,że da się przestawić kota na wegetarianizm poprzez piramidę heopsa i jakieś zabiegi.
-
Monika,
kotki moim zdaniem sa z natury miesozerne. poluja na myszy, ptaki. Skoro tak uformowala je natura to czemu to na sile zmieniac? przestawiac kota na wegetarianizm to taki troche gwalt na jego naturze. Kot jest w koncu drapieznikiem i chyba troche by sie zdziwil dostajac w misce salate :-)) Tak mi sie wydaje przynajmniej :-) ale moze jestem zacofana :-))
-
Amelka
Jakoś tego wszystkiego nie potrafię pojąć ,ale karmię kota mięchem.Jak słyszę mięsożerne ,to aż jakiś bunt we mnie narasta.No cóż ,mam nadzieję ,że pojmę właściwie o co w tym wszystkim chodzi.Nie potrafię zrozumieć dlaczego coś ,co jest zwłokami ,może służyć zwierzakom.Zawsze byłam wrażliwa na punkcie zwierząt ,aż chyba za bardzo.haha
-
Jak pieknie pasuje tutaj artykul o pszczolkach. Niedlugo bedzie przymusowe odchudzanie calej ludzkosci. Mhh, jest mi smutno.
http://www.sfora.pl/Wymarla-jedna-trzecia-polskich-pszczol-Gina-masowo-a42937
Jedyne co moze pomoc, to odzywianie swiatlem .. :-.
-
u mnie pszczół prawie nie ma mimo, że kfiatkuff całkiem sporo
:-((
-
Dzisiaj na dworze też nie widziałam ani jednej.
-
A ja ostatnio jednej musiałem pomóc wylecieć z mojego pokoju, bo ta próbowała to osiągnąć poprzez zapanowanie nad materią i przelecenie przez szybę :D
-
U mnie ani jednej. Mlecz wszedzie, zadnego baka, zadnej pszczoly, osy. Pytalem dziewczynki na ulicy, ktora dluzej siedzi niz ja na dworze, i nie widziala zadnej. Mhh, bardzo szkoda.
-
U mnie na działeczce dosyć sporo lata pszczółek, szczególnie dużo kręci się przy jabłonce :) Pojawiają się też ogromne bąki :)
Ale w porównaniu do poprzednich lat, to pszczół jest o wiele mniej i trochę później się uaktywniały.
Rozmawiałam też ze znajomym pszczelarzem i mówił, że faktycznie sytuacja nie jest zbyt ciekawa.
-
Jak czytasz takie emocjonujące szmatławce jak sfora to jak ma Ci być wesoło ;P
Jakby tyle pszczół rzeczywiście wyginęło i odgrywały tak ważną rolę, to już byśmy to poczuli w ilości upraw (na chłopski rozum, 1/3 mniej). Zresztą, gdyby nagle nawet wszystkie pszczoły poginęły to pewnie kupa insektów od razu rzuciłaby się na ten pyszny nektar, nawet głupie komary ;)
A że ktoś nie widział? Nie wiem, na codzień ich nie liczę, jak wielu innych stworzeń.
-
Mariusz Ero
Jesteś genialny ,zabawny
U mnie w Londynie bąki latają
-
W tamtym roku byliśmy na mazurach na wakacjach i zwykle kupujemy od pana miód ,który ma swoje pasieki ,tym razem ,nie mogliśmy kupić więcej niż dwa słoiki ,pan powiedział ,ze niestety nie ma pszczół ,nie ma miodu.
-
http://odkrywcy.pl/kat,111412,title,Wiemy-dlaczego-wymieraja-pszczoly,wid,13055416,wiadomosc.html
i
http://odkrywcy.pl/kat,1023503,page,2,title,Nie-ma-zycia-bez-bzykania,wid,13510119,wiadomosc.html
-
SF, pamiętam ten artykuł. Ostatnie kilka zdań bezcenne ;)
-
Kilka zdań bzykania czy wymierania ;)?
-
Przeniosłem dyskusję do wątku o zwierzątkach, bo się niezły offtop zrobił :P
-
Aa, no, wymierania. Wypowiedź pana z Bayer CrapScience ;)
-
Gwoli merytorycznej poprawności dyskusji: komary nie mogą się żywić nektarem. Inny układ pokarmowy i aparat gębowy kłująco-ssący przystosowany do zupełnie innego typu pokarmu. Ale fakt, jeśli jest wolna nisza w środowisku to szybko zostaje wypełniona, a gatunki o najbliższych preferencjach ewoluują w danym kierunku. Tylko na pewno nie będą to komary (zbyt duża specjalizacja), prędzej jakieś gatunki chrząszczy :)
-
zastanawiam się nad wirtualną adopcją kota. W wynajmowanym mieszkaniu nie moge miec i przy moich wyjazdach byłby sam i nie miałby kto go karmić. Poza tym nie wiem czy jestem wystarczająco odpowiedzialna do tego zadania. Wiecie cos o tym, czy to nie zadna sciema?
-
Co to wirtualna adopcja kota ?
Ja wlaśnie tez mam problem z moim bo zamierzam wyprowadzić się z domu a kot został by sam z moim ojcem który ciągle pracuje i jest kiepskim opiekunem. Szkoda mi go bo niewiem co się z nim stanie. Już drugi raz zmieniał właścicieli.
-
DoktorX
A nie możesz wziąć kotka ze sobą?My jak wyjeżdżaliśmy do Londynu jak na złość nikt nie chciał zaopiekować się kotkiem parę miesięcy i w ostatniej chwili wyprosiłam kolegę .Jakieś 3 miesiące temu kotek został przetransportowany do nas do Londynu i czuje się świetnie.
Popytaj może w klinikach weterynaryjnych ,albo zamieść tam ogłoszenie .Popytaj tu na forum może ktoś by zechciał.
-
No ze sobą niemoge wziąć bo sam w zasadzie mieszkania i pracy teraz szukam. Ojciec mnie z domu wywala hehe..
Zalezy mi żeby trafił w dobre ręce.
-
Monika:
Kazdy je to, do czego zostal stworzony :) Koty mieso, krowy trawe, ludzie gotowane. Ostatnio zdziwilem sie jak przeczytalem ze koty nie posiadaja receptorow slodkiego. I to ma sens, bo slodkie jest potrzebne tylko niemiesozercom, zeby pokazac "tu jest energia, to trzeba jesc". Kotki wcinaja sobie wysokokaloryczne mieso i nie musi kombinowac ;)
Co do trupich rzeczy, to pewnie maja organizm przystosowany do przetwarzania tych toksyn i im nie szkodza. Zreszta chyba koty w naturze jedza bardzo swieze mieso, bo uplowane ew. przyniesione malym, wiec moze max 2-3 godziny.
Co do przestawiania kota na wegetarianizm, to nie jestem weterynarzem, ale nie sadze aby to moglo byc dla niego zdrowe. To jakby ktos Tobie kazal sie przestawic np. tylko na zboza, albo tylko na produkty mleczne, albo -- no wlasnie -- tylko na mieso. W sumie nawet bardziej, bo do wszystkiego tego czlowiek jest mniej lub bardziej przystosowany, a kot wcale.
A ze jestes wrazliwa na punkcie zwierzat... Coz, dalas sie wrobic w opieke nad maszynka do zabijania, jakimi sa drapiezniki. Teraz musisz znosic jego karme ;-)
(Zreszta, gdyby nie drapiezniki to bysmy nie wyewoluowali dalej niz jakies pewnie krowy, no ale to juz inna inszosc ;)
-
Inna kwestia to to, że zwierzęta są istotami prymitywnymi duchowo i generalnie jedzenia mięsa im wibracji nie zaniża czy coś w tym stylu :P
-
Hehe, pewnie jakby takiego kota nakarmic jakas swieza salatka z ekologicznych pomidorow i szpinaku to by mu dopiero wibracje siadly ;)
Po chwili zastanowienia: w poprzednim poscie wywalilo mi ze ludzie czasem gwalca wole/nature innych istot w ramach ich pojecia rozwoju duchowego. Ech te wyobrazenia, czego to uduchowieni ludzie nie powinni robic ;)
-
Haha, w sumie tak mi się skojarzyło, że Przedwieczni podobnie urządzili aniołki, które były naiwnymi kuleczkami światła (a więc na swój sposób zwierzątkami świata przyczynowego), wciskając im swoje bzdury na temat Boga. Oni też mieli pewnie poczucie, że działają słusznie na rzecz tych prymitywniejszych istot, jakimi byliśmy :P
-
Lynd Seagull
A ze jestes wrazliwa na punkcie zwierzat... Coz, dalas sie wrobic w opieke nad maszynka do zabijania, jakimi sa drapiezniki. Teraz musisz znosic jego karme ;-)
Mógłbyś rozwinąć.Nie bardzo rozumiem
-
Koty są typowymi mięsożercami i jako jedyne ssaki mają dietę opartą wyłącznie na mięsie. Także przestawienie ich na dietę niemiesną zrobiłoby im dużo szkody. Ich naturalnym pokarmem jest surowe mięso, wraz z wnętrznościami (głównie wątroba), które zapewniają dopływ witamin i mikroelementów nieobencych w normalnej tkance mięśniowej.
Z kolei psy można spokojnie przestwić na wegetarianizm - psowate są z natury wszystkożerne, z dużym naciksiem na drapieżnictwo.
D:
Zasada ewolucji jest taka, że drapieżniki są dużo inteligentniejsze od swoich ofiar. Wilk musi być sprytniejszy od jelenia, aby go złapać ;) Ale kiedy kończy się ewolucja w sensie biologicznym, powstaje połączenie z WJ i zaczyna ewolucja w sensie duchowym wtedy dieta stopniowo ewoluuje w kierunku czysto roślinnym (oczywiście wyłączając trawę, to pokarm roślinny o niskiej kaloryczności)
Lynd Seagull
A ze jestes wrazliwa na punkcie zwierzat... Coz, dalas sie wrobic w opieke nad maszynka do zabijania, jakimi sa drapiezniki. Teraz musisz znosic jego karme ;-)
Mógłbyś rozwinąć.Nie bardzo rozumiem
Chodzi o to, że jeśli wybrałaś kota to musisz zaakceptować to, że jest kotem. Jego karmą (w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa ;)) jest drapieżnictwo i jedzenie mięsa. Piszę Ci to jako raw vegan i wielki miłośnik kotów ;)
-
Hehe, pewnie jakby takiego kota nakarmic jakas swieza salatka z ekologicznych pomidorow i szpinaku to by mu dopiero wibracje siadly ;)
Po chwili zastanowienia: w poprzednim poscie wywalilo mi ze ludzie czasem gwalca wole/nature innych istot w ramach ich pojecia rozwoju duchowego. Ech te wyobrazenia, czego to uduchowieni ludzie nie powinni robic ;)
:D
Natura zna się na rzeczy lepiej niż niejeden 'oświecony' ;)
Haha, w sumie tak mi się skojarzyło, że Przedwieczni podobnie urządzili aniołki, które były naiwnymi kuleczkami światła (a więc na swój sposób zwierzątkami świata przyczynowego), wciskając im swoje bzdury na temat Boga. Oni też mieli pewnie poczucie, że działają słusznie na rzecz tych prymitywniejszych istot, jakimi byliśmy :P
A oni to niby byli rozwinięci? :/ Jakoś brzmi to dla mnie jak too far-fetched sajensfykszon ;P
-
StArfire dzięki za odpowiedź.
Kiedyś jak jeszcze jadłam mięso i miałam psa ,dostawał kotlety ,czekoladę ,marchewkę jabłko ,kurczaka itp i mnie to nie dziwiło,ale odkąd ja nie jem mięsa ,zaczęło mnie to zastanawiać ,jak to jest ze zwierzakami ,szczerze powiem ,że teraz od was i dwa tygodnie temu od pana Leszka Żądło dowiaduję się ,że zwierzaki powinny jeść mięso ,bynajmniej koty.Ok.Ja to akceptuję teraz ,po prostu wcześniej myślałam ,że dawanie kotu np .tuńczyka jest niewłaściwe i mu to szkodzi.
-
No kota najlepiej byłoby karmić surową rybą, najlepiej w całości, tak jak to się dzieje w naturze.
Niestety, w dzisiejszych czasach aby zapewnić naszym domowym drapieżnikom ich naturalne pożywienie mysielibyśmy poważnie naruszyć równowagę ekologiczną całej planety, która i tak już jest w stanie krytycznym ze względu na nadmierną konsumpcję produktów odzwierzęcych... No i tutaj istnieje 'mały' paradoks. Liczba kotów i psów jest tak duża, że niebezpośrednio wywierają one bardzo duży negatywny wpływ na całość ziemskiej biosfery :/
Inna kwestia to to, że zwierzęta są istotami prymitywnymi duchowo i generalnie jedzenia mięsa im wibracji nie zaniża czy coś w tym stylu :P
Nie degradowałabym zwierząt w ten sposób. To, że jedzą mięso nie oznacza jeszcze że są prymitywne duchowo.
-
Haha, w sumie tak mi się skojarzyło, że Przedwieczni podobnie urządzili aniołki, które były naiwnymi kuleczkami światła (a więc na swój sposób zwierzątkami świata przyczynowego), wciskając im swoje bzdury na temat Boga. Oni też mieli pewnie poczucie, że działają słusznie na rzecz tych prymitywniejszych istot, jakimi byliśmy :P
Przyczynowe zwierzątka - dobre:P
Ciekawe jak by dalej szła nasza ewolucja, gdybyśmy się nie indywidualizowali:)
Moja kotka uwielbia surową pierś z kurczaka.
-
A oni to niby byli rozwinięci? :/ Jakoś brzmi to dla mnie jak too far-fetched sajensfykszon ;P
Chodzi mi o różnicę w rozwinięciu bardziej jak na zasadzie różnicy między ludźmi a zwierzętami - w końcu większość ludzi ma ERD na poziomie zwierząt, ale widać kto nad kim ma większą władzę i możliwości kontroli.
Świeżo powstałe aniołki były bardzo prostymi istotkami, które generalnie sobie fruwały, doświadczały miłości, wzajemnie się przenikały, itp. - generalnie nic bardziej złożonego się w ich życiu nie działo. Podejrzewam, że te które zaczynały się rozwijać idąc bezpośrednio w górę, to były te które już istniały dłuższy okres czasu i którym po takim dłuższym, przyjemnym bytowaniu zaczynało się przebijać do świadomości, że jest coś więcej po co warto sięgnąć.
Dla galaret łakomym kąskiem były pewne przede wszystkim "świeżaki" - naiwne aniołeczki, którym jeszcze świadomość się nie zdążyła poszerzyć ( w tym kluczowa rozróżniająca) i które nie oczekiwały niczego złego, bo im się nawet nie śniło, że coś takiego może istnieć. Galarety z kolei miały bardzo rozwinięte choćby ciała mentalne.
Nie degradowałabym zwierząt w ten sposób. To, że jedzą mięso nie oznacza jeszcze że są prymitywne duchowo.
Jedzenie mięsa nie ma nic do rzeczy - sam je zresztą wciąż jem :P
Z tego co wiem to zwierzęta nie posiadają nawet ciała mentalnego, a że już o wyższych nie wspomnę. Ich najwyższym ciałem jest astralne dlatego mogą działać na poziomie emocji i wyobrażeń, ale nie są w stanie rozwijać w sobie miłości, itp cech - mogą na nią reagować jak to żywe istoty, ale to jeszcze nie jest rozwój.
-
Clint:
Zwierzęta to bardzo szerokie pojęcie. (Ludzie też się do nich zaliczają :P) Wyższe ssaki takie jak delfiny, wilki, słonie, niektóre małpy etc. posiadają ciała mentalne. Stopień ich rozwinięcia też jest różny u różnych gatunków, a nawet u poszczególnych osobników. Podobno nawet ośmiornice wykazują się sporą inteligencją :)
Co do WJ: myślę, że zwierzęta korzystają z mądrości duszy zbiorowej, będącej swego rodzaju ich odpowiednikiem WJ. Mam też wspomnienia, że te dusze zbiorowe były tworzone przez niektóre aniołki swojego czasu ;)
A co do miłości: nie są jej świadome. Jak najbardziej reagują na energię, ale nie są świadome miłości duchowej. Co nie znaczy, że są od nas gorsze.
A co do 'galaret' to szczerze przyznam, że nic takiego nie kojarzę. Tzn. trochę mi się przebija i kojarzy z tym taka sztuczność, jakby plastikowy świat o dziwnym zapachu, ale nie wiem, czy mówimy o tym samym. Blisko temu do nicośći z "Niekończącej się opowieści" i jakiemuś szlamowi z Kucyków Pony (te filmy oglądałam za dziecka i pamiętam, że bardzo mnie to wystraszyło) Być może mówimy o tym samym, ale niekoniecznie.
-
Wiecie skąd niechęć do kotów?
Bardzo na mnie działają, szczególnie miauczenie i wchodzenie na siłę do łóżka. Wiem, że ich zachowanie może wyciągać prenatalne obciążenia, jakieś poniżenie i nieakceptację bycia dzieckiem, gdy samemu było się odrzucanym. Nie akceptuję ich również za to co jedzą, jak reagują na zabawę, łapią wszystko bez żadnego sumienia, czy to mysz czy mucha. Często mam ochotę zachować się agresywnie wobec kota, zepchnąć ze stołu, kopnąć go gdy jakoś się kręci wokół. Nigdy im nie ufałam. Niby rozpracowywanie dzieciństwa sprawiło, że inaczej na nie reaguję, ale jakieś tendencje agresywne pozostały...
-
Mojego królika bardzo akceptuję - jest samotnikiem, daje się głaskać ale większość czasu siedzi sam i to lubi. Dodatkowo wcina vege żarcie, to mi pasuje. Może zwierzęta odzwierciedlają nas samych w jakimś stopniu, jakieś cechy ? Nie lubię mięsożernych zwierząt, szczególnie polujących na coś, jest to dla mnie bezmyślne. Mogłabym się tutaj kłócić z naturą, takie już one są, wiem. Jednak obserwacja ich, przypadkowy kontakt zawsze budziły we mnie niechęć.
-
Mój partner bardzo lubi koty, ja jakoś dlatego je toleruję, nie chcę robić mu przykrości. Nie lubię narzucających się zwierząt, które idą na siłę, nawet gdy się ich nie chce. Nie podejrzewają odrzucenia. Ja zawsze byłam odrzucana, stąd zdenerwowanie. Leżę na łóżku, a kot sobie idzie i kładzie się na moich piersiach. Co ja w sumie wymagam od zwierząt? aby to rozumiały? że ja ich nie chcę czy coś.
Wiadomo, ci co nie lubią zwierząt boją się bliskości. Pewnie dużo w tym jest, jakieś tendencje autoagresywne z dzieciństwa, odrzucenie...Miauczenie kota kojarzy mi się z bezradnością, działa na mnie negatywnie.
-
BlackRose
Ja bardzo nie lubię nachalności, drażni mnie.
Ale mam kotkę przygarniętą ze schroniska która nie pcha się właśnie na siłę. Zdarzało się że przychodziła gdy ja nie miałam ochoty np byłam ogólnie rozdrażniona. Ale gdy ją się raz albo 2 odstawiło i powiedziało, że nie, to sobie poszla po prostu. Ona jakby obserwuje czy może. Obserwuje też w jakim stanie jest osoba, jaki ma nastrój, wyczuwa to bardzo dobrze:)
Kiedyś nie lubiłam kotów, uwielbiałam za to psy. Koty były wg mnie dzikie, nieprzyjemne, fałszywe, nieobliczalne i jakieś ogólnie mało przyjazne.
No ale psa teraz mieć nie mogłam, a chciałam zwierzątko, więc wziełam kotkę. Zakochałyśmy się od pierwszego wejrzenia w sobie. To jak u ludzi, spojrzałyśmy sobie w oczy i od razu ja poczułam taką fajną energię harmonii i miłości, że wiedziałam od razu że to na pewno ta.
I faktycznie ona jest ze mną bardzo harmonijna:) Bezkonfliktowa. Jakiś czas wcześniej oczyszczałam intencję by przyciągnąć fajną harmonijną kotkę.
No i uwielbiam jej oczy, bo są rozumne, spokojne, czyste i głębokie.
A mało spotkałam kotów do tej pory które miałyby takie oczy.
No i przychodzi na zawołanie po imieniu, jak pukam ręką w kanapę np na znak by wskoczyła to ona wskakuje, trochę jak pies czasem się zachowuje;)
Wychodzi sobie na osiedle, wygrzewa sie na sloncu, daje glaskac, jest bardzo ufna i wszyscy ja lubią. Zostaje wyglaskiwana przez sąsiadów, ktorzy sie przyzwyczaili, że ona tak leży sobie na osiedlu. Nie ucieka nigdzie dalej. A mamy też panie, które dokarmiają i dbają o bezdomne koty regularnie. Więc jeszcze się załapuje na jakieś jedzenie:P
Czasem stoi pod klatka, to gdy ktoś wchodzi to ją wpuści i wtedy mam dzwonek do drzwi, że kotek czeka:)
Albo wychodzę wieczorem na dwór i ją zawołam to ona przybiega i idzie ze mną do domu:)
W ciągu dnia tez jak ide to poznaje mnie i biegnie:)
Poza tym śpi nad moją głową.
-
"Koty były wg mnie dzikie, nieprzyjemne, fałszywe, nieobliczalne i jakieś ogólnie mało przyjazne."
No właśnie i co z tym robić
-
Black Rose
Jak się w moim przypadku okazało to nie wszystkie takie są.
Miłe zaskoczenie:)))
Ja miałam zawsze, od dziecka cały dom zwierzaków (chyba w ost. wcieleniu w Kalifornii studiowałam weterynarię. W tym też chciałam, albo zootechnikę, ale mi przeszło).
Teraz już nie mam aż takiej fascynacji zwierzętami( wcześniej wolałam zwierzęta zamiast ludzi), choć mam właśnie kota, rybki i ostatnio dołączył patyczak:)( ten ostatni to syna zwierzak).
-
Patyczak! Już czuję tą głęboką, duchową więź ;D
-
Laka,
Też miałam wiele. Kilka chomików, rybki, świnkę morską, teraz mam królika. Ciągle ten sam motyw, że zabierałam te zwierzęta ze szkoły bo się tam męczyły i były dręczone przez uczniów lub zaniedbane. Zwierzaki zawsze żyją u mnie długo, nie wiem z czego to wynika, ale ponad normę. ;)
-
Patryczaki ojeju. Mama je zabrała od siebie ze szkoły i przyniosła. Bałam się tego ; p
Nie wiedziałam jak z nimi postępować...one mają zęby ! ; p Słychać było jak gryzą sałatę w pokoju haha. Trzymałam je w akwarium ale nocą i tak uciekały, znajdywalam je na szafie.
W sumie co robić w takim patyczakiem, balam sie go dotknac, dmuchniesz to poleci w powietrze, złamać go łatwo, nozki ma cienkie jak wlosy. hehe, a przeniesc go mozna bylo tylko za ogonek z tylu. Mialam ich 5 łącznie ; p
Niestety umarły po mieiącu a ostatniego ojciec przypadkiem zgniótł ; o
-
Black Rose
:) Mój syn ma tak jak ja w dzieciństwie. Dobrze go rozumiem:P
Ja nawet żaby i kijanki miałam w starym kotle na podwórku, a na balkonie hodowałam ślimaki:P
Nic mnie tak nie kręciło jak zwierzęta:D I natura. Serio.
Ale ja byłam w elfa inicjowana:P
Patyczak jest sobie w mini terrarium do oglądania. Syn bardzo lubi insekty obserwować. Fascynuje go to chyba. Kiedyś jak był bardzo mały, ok 3 lata to się fascynowała filmem Makrokosmos.
Potem miał podświetlane terrarium do hodowania mrówek;)
A same patyczaki są bardzo interesujące, zmieniają kolor, zamieniają sie w patyk, chowając nóżki, albo kołyszą udając gałązkę na wietrze, rozmnażają się samowystarczalne, wczoraj nasz zrzucił skóre jak wąż, a potem ją zjadł;)
One nie gryzą ludzi, można je brać na reke:)
-
Ja mam jeszcze taką potrzebę, by mieć element wody w domu, najlepiej w postaci akwarium z rybkami.
Moja karma syrenki się odzywa.
Zdarzało się gdy patrzyłam na ryby to mi się coś przypominało i to były bardzo przyjemne , cudowne wręcz odczucia:)
-
A ja mam tak ,że nie mogłabym, mieć rybek w domu ,bo według mnie mają za mało miejsca do pływania.Do schronisk nie mogę wchodzić,zoologicznych też najlepiej nie ,a do zoo wybrać się to już nie ma o czym mówić.Nie wiem co ludzie widzą w zwierzętach w klatkach ,w których np niedźwiadek ledwo się obraca.A zwierzaczki chowane z miłością jak najbardziej.
Ja uważam ,ze fajnie laka twój syn ma ,myślę ,ze dzieci przebywając ze zwierzaczkami uczą się wiele min.akceptacji.
-
http://www.youtube.com/watch?v=uQxo2j1UY2I&feature=share jaka fajna ; p
-
Hihi zeby było zabawniej mieszkam w takim miejscu gdzie z jednej strony, bardzo blisko mam rzekę i bulwary, w drugiej strony w bardzo bliskim sąsiedztwie ogród zoo-botaniczny, a z 3 duży ładny park miejski:D Bardzo mi się to podoba. Kawałek dalej też jest park. I cała droga na starówkę, jest pełna drzew, zieleni:)
Nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałam, tak się wykreowało. A gdy byłam mała dzieciństwo spędzałam nad stawami i na łąkach w małym miasteczku, a babcia u której wtedy mieszkaliśmy miała domek z dość dużym podwórkiem i ogrodem. No i zwierzęta też jakieś były. Chyba pś się nauczyła.
-
Od domowych zawsze bardziej zwracałam uwagę na te dzikie, domyślam się, że nie jestem jakaś wyjątkowa pod tym względem. Chyba każdy wypatruje sarenek czy lisów w polach za oknem pociagu, i cieszy się, że można popatrzeć na zwierzaki, które zna się pzede wszystkim z fotek. No a przedwczoraj jadąc autokarem widziałam całkiem blisko lecącego bocianka :)
Pamiętam też spotkanie z czaplą, czy żurawiem, nie rozróżniam, ja w kajaku a ona sobie stoi obok w wodzie. :)
A nie jakieś tam kotki czy chomiki ;)
I jak wspomniano wcześniej, ja też nie rozumiem ogrodów zoologicznych. Te klatki, wybiegi... smutne i tyle. To samo ptaszki i rybki w klatkach jakoś do mnie nie przemiawiają.
ALe każdy ma swój gust...
-
Czy kiedykolwiek śniły się wam zwierzęta? Mnie chyba nigdy.
-
A w Londynie ,gdzie mieszkam ,są bardzo piękne parki .Wiewiórek jest setki ,ludzie je karmią orzeszkami ,wszędzie pełno wiewiórek ,pływają pelikany i różne ptaki o nieznajomych mi nazwach.Po ulicach zamiast psów ,czy kotów tak jak w Polsce chodzą lisy ,jest ich tez pełno.
http://www.youtube.com/watch?v=dqZKIbqBVF8&feature=related
-
Widziałam te wiewióry w Hyde Parku. Śliczne. Te ogonki :)
-
Genialne ,są przesympatyczne.Pamiętam ,ze nieraz śniły mi się zwierzęta.Oj miałam dużo snów ze zwierzętami.
-
Krótki filmik z parku londyńskiego
http://www.youtube.com/watch?v=f-zx4s9cIuo&feature=related
-
http://www.youtube.com/watch?v=1iEldN2GoXQ&feature=related
-
Lisa widziałam w ogródku ;) Mały szok zobaczyć lisa w mieście, kiedy w polskiej dziczy prawie ich nie widać.
A wiewiórki są świetne, dają się karmić z ręki :D
-
StArfire No właśnie ,a mieszkasz w Londynie?
-
StArfire No właśnie ,a mieszkasz w Londynie?
Yup.
-
Wow fajnie.A w jakiej dzielnicy jeśli mogę spytać?
-
Monika
cudne widoczki :)
U mnie na miejskich chodnikach zadziwiająco często spotykam jeże, przebiegają między pasami zieleni ale to jedynie późnym wieczorkiem albo nocą można spotkać te miłe zwierzątka nawet wśród miejskiego chaosu ;)
-
Jak mieszkałam w Gliwicach ,a mieszkaliśmy na parterze ,zawsze wieczorkiem było słychać jeże jak tupały.Kiedyś miałam taką sytuację ,jak szłam wieczorem na spacer nagle pojawiła się sowa i była bardzo blisko mnie ,co ciekawe było ,ze leciała obok mnie jakby chciała mi coś przekazać ,kiedy ja się zatrzymałam ,ona też .Wtedy to był dla mnie znak(a wierzyłam ,ze sowy są oznaką mądrości ,chyba z jakiejś bajki)dotyczący mojego zwiazku ,tak przynajmniej wyczułam.Pokazała mi co wybrać.
-
Monika
To ciekawa historia z sową. Też kilka razy dostałam znaki od zwierząt i często od ptaków. I właśnie ciekawe jest to, że zazwyczaj można dosyć dobrze zrozumieć symbolikę, to co chcą przekazać
-
Szafirowy Błękit
Ja bardzo lubię zwierzęta .Wszystkie ,dlatego im się tak przyglądam.Zazwyczaj jak rozmawiałam z Bogiem ,to spotykałam na drodze np .do pracy jakieś zwierzątko ,którego miałam wrażenie ,ze nigdy nie widziałam,wiedziałam właśnie ,ze to jest znak.Tak fajnie można wyczuć znaki ,przekazy od zwierząt poprzez intuicję.Nieraz jak idę do sklepu spotykam takie potężne mewy jak kury duże.Wiem ,zawsze odczytuję coś dla siebie ,to miłe,albo drzewa też zwykle dużo mówią.Uwielbiam magnolię.
-
Wiecie skąd niechęć do kotów?
Nie, ale wiem skąd chęć do kotów ;)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_nadmiernego_uzasadnienia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_nadmiernego_uzasadnienia)
Jakbym miał takiego gryzącego, rozwajającego i miauczącego chama w domu, to też by mi się wydawało że go kocham, podczas gdy w rzeczywistości to jakieś DDA (DPK :P)
Chociaż jakaś część kociej populacji jest autentycznie miła :)
-
spotykam takie potężne mewy jak kury duże
OMG, padłam ;D
-
U mnie na osiedlu pojawiają się bociany, jeże też, czasem wieczorem idąc na starówkę zdarzało się spotkać coś lasicowatego, jak przebiegało. Mewy słychać znad Wisły:) Czasem wieczorem też sowy.
Jeszcze kiedyś jak mieszkałam z rodzicami to oni mają okna i balkon wprost na wybieg dla niedźwiedzi:) I konie też widać. Można było sobie popatrzeć.
Ja się już do tego tak przyzwyczaiłam, że dopiero teraz sobie to uświadamiam:)
Żyję w dżungli:P
-
StArfire
Wiem ,ze z tymi mewami śmiesznie zabrzmiało ,ale to prawda,jak pisałam o tych kurach ,to sama się śmiałam.Zawsze u nas w parku chodzą takie piękne mewy wielkości kury i jak się im przyglądałam ,to aż dziw brał ,że są takie duże ,patrzyłam na nie jak małe dziecko.
Laka
Podziwiam cię za to ,że żyjesz w tak sympatycznych układach z naturą.
-
kiedys jak mieszkalam sama z corka w dobrej intencji kupilam jej chomika.....prawie dostalam zawalu kiedy rano w kuchni w skrzynce nie ruszala sie jedna "Plamka" ale 1 +2 male....szok...fajnie bylo tylko ja nic nie wiedzialam o ich rozmnazaniu i po jakims czasie mialysmy Hodowle....nadszedl czas, ze powiedzialam dosc i oddalam znowu ciezarna Plamke do schroniska a inne dzieci poszly w swiat do ludzi....
teraz gdzie mieszkamy sasiadka ma czarna kotke Luna i to nam na razie wystarczy bo mieszkamy w bloku.... ale mam nieraz sentyment do zwierzakow....takie marzenia...do spelniena jeszcze :)
-
Monika Korbut
:) Ja tego nie zauważam.
Karma elfa chyba:P Aaaa no i Indianki:) Mam tatuaż lisa na piersi. To była moja inicjacja w dorosłość w tym wcieleniu. Zrobiłam go na osiemnastkę. Nieświadoma, że to karma taka.
Choć dziś, od bardzo dawna, gdy wchodziłam do rodziców na klatkę schodową, stał sobie tam bardzo stary jamnik sąsiadów.
I tak na mnie spojrzał przyjemnie, pomerdał ogonkiem, pogłaskałam go i taką fajną miał dla mnie energię, że zapragnęłam mieć psa. To znaczy pragnę od dawna, bo one są takie fajne, ale nie decyduję się ze względu na to, że nie chce robić sobie obowiązku i ograniczenia.
Ale o dziwo odkryłam w sobie jakieś 2 lata temu, że boję się dużych psów. Nigdy wcześniej się nie bałam psów.
Zaczęło się gdy idąc nocą wyszedł na drogę taki duży wilkopodobny pies. A mi wywaliło, już miałam wizje jak mnie takie wilki zagryzają. Chyba tego jeszcze nie odreagowałam.
Ale pamiętam też, że ja sama miałam wilka oswojonego z którym wszędzie po okolicy chodziłam, właśnie jako Indianka.
No i raz koń mnie zrzucił. To tak z tych mniej przyjemnych doświadczeń ze zwierzętami.
-
Laka
Miód na uszy.To co piszesz.Muszę ci coś powiedzieć.Nie znam cię fizycznie,ale jak patrzę na twoje zdjęcie i czytam twoje wypowiedzi,to jestem zachwycona nimi.jestem zachwycona twoją szczegółowością ,.Inaczej.Mam przyjaciółkę regerserkę ,która co by nie powiedziała,ja uwielbiam każde jej słowo ,każdą opowiastkę ,każdy szczegół ,głos ,dźwięk ,to jak mówi ,jednym słowem jest wspaniała i ma to coś.Mimo to ,ze cię nie znam fizycznie ,masz w sobie tak coś zachwycającego ,że uwielbiam czytać twoje wypowiedzi .A patrząc na twoje zdjęcie gdzie masz podpartą głowę ,wydaje się jakbyś mówiła,jestem prosta ,ale jaka doskonała.jesteś twórczą istotą do podziwiania.I tak mi się kojarzysz z moją przyjaciółką.Też jesteś taka podobna.Mówisz i człowiek mięknie.
Ja nawet kiedyś mrówki dokarmiałam .A dziś widziałam mnóstwo ślicznych szpaków.
-
Monika Korbut
Dziękuje:)
Trochę mnie zaskoczyłaś tym wpisem, ale bardzo mi miło.
"jesteś twórczą istotą do podziwiania."
Mhhh, to były moje aspiracje pś, chyba nadal są. Ostatnio zastanawiam sie co da mi spełnienie i poczucie szczęścia, co mam robić w życiu, jaki jest jego sens. Tak z perspektywy Boskiej istoty.
I coś takiego jak napisałaś się w tym mieści. Odreagowywałam parę dni temu zachłanność pś na podziwianie.
Ale w sumie można być podziwianym jeśli ma się czyste intencje do tego. Ja bym po prostu chciała być tak cudowna jak te niektóre istoty które ja podziwiałam. Chodzi o bycie realnie wartościową:) I kimś kogo można pokochać, za to właśnie, że jest. Ja sama siebie przede wszystkich, no i inni mnie też:) Bo ta wartość ma być realna.
-
Laka
Jak to Ania Atras mówi ,pozna swój swego.Masz w sobie taką sympatię ,którą ja zawsze uwielbialam u innych.Kogoś podobnego nawet w tłumie się pozna poprzez intuicję.Wiesz według mnie jesteś bardzo twórcza.Wcześniej opowiadałaś jak to lubisz ustawiać przedmioty materialne ,żeby była harmonia itd.mnie to się bardzo podoba ,do dnia dzisiejszego utkwiło mi to w pamięci i i wzięłam to jako inspirację ,bo ja też uwielbiam ustawiać różne przedmioty i dekorować ,aby była harmonię.
Ja bym po prostu chciała być tak cudowna jak te niektóre istoty które ja podziwiałam. Chodzi o bycie realnie wartościową:) I kimś kogo można pokochać, za to właśnie, że jest. Ja sama siebie przede wszystkich, no i inni mnie też:) Bo ta wartość ma być realna.
"Jeśli podziwiasz coś w kimś ,to znaczy ,ze masz to w sobie ,żebyś tego nie miał nie zauważyłbyś tego''Leszek Żądlo
Odnajdź w sobie to ,co podziwiasz w innych.
Podziwianie innych ma tylko i wyłącznie sens wtedy ,jeśli i podziwiamy w sobie to ,co widzimy i podziwiamy w innych.
-
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151073873628496&set=a.117784118495.124098.108649418495&type=1&theater ;)
-
http://www.guokr.com/post/144163/ (http://www.guokr.com/post/144163/)
-
Zajebista ta gąsienica :)
-
Oraz, coś pod wodą na głębokości 1,5 km:
http://io9.com/5908770/ (http://io9.com/5908770/)
-
Słitaśne ;>>> Esp the explicit details ;D
-
Lynd,
po prostu piękne.
-
Swoją drogą to, co kryje się w głębinach czasem przebija nawet Gigera ;] Niektóre ryby są przerażająco śmieszne, zaś bezkregowce jak żebropławy czy liliowce zadziwijąco piękne.
http://www.youtube.com/watch?v=mrSu65Bb9X4
http://www.youtube.com/watch?v=BU7dD-4sbKM
-
No dobra, psiaki :)
http://www.joemonster.org/art/20051/Najlepsi_przyjaciele_pileczek_tenisowych
-
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=228498637263123&set=a.120476448065343.22494.100003089657584&type=1&theater
obleśna stopa ;p
-
oj miało być w ciekawe zdjęcia
-
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=228498637263123&set=a.120476448065343.22494.100003089657584&type=1&theater
obleśna stopa ;p
;)
http://bit.ly/LxIrit --> Wielka stopa złapana na taśmie ;D
-
Zwierzaki: http://www.stumbleupon.com/su/23ulQZ/thestar.blogs.com/.a/6a00d8341bf8f353ef014e8bb61576970d-800wi
-
Ja też mam zwierzaka.
Najpierw zrobił sobie pajęczynę z lustrze a ja mu ją rozwaliłam bo na lustrze przecież i tak nie złapie muchy. On się uparł i znów ją zrobił na lustrze. No więc dałam za wygraną.
Sam się zorientował że to złe miejsce i na drugi dzień zbudował pajęczynę obok otwartych drzwi balkonowych i tam sobie wisi mały krzyżak w powiewach wiatru.
Żeby chciał pozostać na tym miejscu zaniosę mu muchę.
Takiego małego zwierzaczka mam :)
-
Mój zwierzak jest bardzo mądry.
Powisiał kolejną dobę na kolejnym miejscu, czyli w pokoju, niczego nie złowił i wyprowadził się na balkon zabierając ze sobą swoje manatki. Za każdym razem zabierał ze sobą swoją pajęczynę, taki jest zmyślny.
A tu ma full wypas. Już urósł i zmienił kolor.
Ciekawe jak on mierzy czas i skąd wie że już trzeba szukac nowego miejsca.
-
Inga,
ja też mam takie zwierzaki, zwłaszcza w swoim domku letnim (na wsi), w którym teraz mieszkam. I też bardzo lubię je obserwować :)
Jeden - dość spory - ma swój domek na framudze drzwi wejściowych. Pilnuje mi domu (przed muchami oczywiście) ;)) Gdy ktoś przychodzi i go widzi, to aż się wzdryga. A ja go bardzo lubię :D
-
My mamy od kilku tygodni coker spaniela ,znajdę-przybłędę . Minęła mi alergia na jego kudły więc i może u nas zostanie .Śmierdzi mocno i wali kupy w domu :)Ostatnio mi jednak zaimponował bo pogonił za kotem na dach szopki, po czym sobie z niej tak od niechcenia skoczył (jakieś 3,5 metra w dół).Ja tego nie widziałem ale mama mi mówiła ,ze widziała jak za kotem wlazł na drzewo ze 2,5 m, do pierwszej gałęzi, szła po aparat ale spadł:)
-
Felicite
Cóż mogę powiedzieć - kolejne podobieństwo :)
-
Inga, Fel - też mam parę takich zwierzaków w domu - mają również piękne pajęczyny, głównie przy oknach są usadowione. Dla mnie są w porządku, łapią owady, przynajmniej mniej tałatajstwa mi po domu lata ;)
-
Ontoja - ten cocker spaniel mocny jest :)) Jesteś przekonany, ze to na pewno cocker spaniel, a nie jakiś mutant? :D
-
Do mnie często zaglądają pasikoniki. Ostatnio mieliśmy taki przypadek, że był jeden taki zielony gościu dwa dni. W ciągu dnia się gdzieś chował, by pojawiać się wieczorem na herbatkę. Lubił też duo fruo ;) Po tych dwóch dniach wziąłem go na rękę i zrzuciłem do ogrodu.
Jednak to nic... Kilka dni temu partnerka woła mnie i mówi: Chodź zobaczyć co jest na suficie. Patrzę, przecieram oczy ze zdumienia, a to pasikonik wielkości dłoni... Jego już nie brałem na rękę ;) tylko na mopa i wypuściłem do ogrodu. Pierwszy raz w życiu widziałem tak ogromnego pasikonika! To chyba królowa była :)
Generalnie bardzo lubię pasikoniki :))
-
Widzę, że krąg przyjaciół owadów się poszerza, hihi ;))
Ja w tym roku mam dużo żabek, a w poprzednim był wysyp ślimaków. Co ja się ich naoglądałam, za wszystkie czasy! A ile im fotek nastrzelałam ;)
Tutaj fota "zbliżeniowa". Tytuł "Gra wstępna" (tak myślę, że to gra wstępna, bo kolejne ujęcia wskazują na dużo bardziej zaawansowane figielki ;) No ale do końca nie wiem, bo ekspertem od seksu ślimaczego nie jestem ;):
(http://www.bankfotek.pl/thumb/1300703.jpeg) (http://www.bankfotek.pl/view/1300703)
-
Super zdjęcie! Gratuluję :)
-
Lucjan, dziękuję :))
-
Fel, Twoja fotka jest bardzo namiętna. Mmmuaa.:)*
-
Ja wczoraj musiałam eksmitować z korytarza ropuchę w bardziej dogodne dla niej miejsce.
-
Biedna ropucha przezywa pewnie teraz zawirowania wycieczkowe :-) Jej ciekawosc swiata i spontanicznosc zostaly zakwestionowane :-))))
-
Zawsze lubiłam żabki i tym podobne ; ) Ropuchę chciałam mieć w domu w akwarium
-
Ropucha jest, tylko ze czarna, i wlochata, i wbija sie pazurami. Pokochaj ją ;)
-
Fel, Twoja fotka jest bardzo namiętna. Mmmuaa.:)*
Karina, no faktycznie - ogień! :D Hihi, ogień w ślimaczym wydaniu ;D
Wcześniej tak na nią nie patrzyłam :)
Cmok :* :))
Jej ciekawosc swiata i spontanicznosc zostaly zakwestionowane :-))))
Hahaha, Amelka, ciekawe podsumowanie :))
-
Karina, no faktycznie - ogień! :D Hihi, ogień w ślimaczym wydaniu ;D
Wcześniej tak na nią nie patrzyłam :)
Cmok :* :))
Bo to pełne pasji i namiętności zespolenie dwóch androgynicznych ciał i dusz ;]
-
Bo to pełne pasji i namiętności zespolenie dwóch androgynicznych ciał i dusz ;]
Hihihi, duchowiacy to nawet w bzykających się ślimaczkach potrafią zobaczyć coś takiego! ;D
-
http://www.tvn24.pl/usypia-psa-w-jeziorze-on-zyje-dla-tego-zwierzecia,270216,s.html
-
Czy ktoś mieszka może w Londynie ,lub ma kogoś znajomego ,kto mógłby się zaopiekować kotkiem przez dwa tygodnie?
-
Hej
Bardzo szkoda mi ostatnio mojego kota. Wydaje mi się że jest troche samotny bo nikt się z nim nie bawi, Mojego ojca kot wogule nieobchodzi, moja matka troche źle go traktuje a ja często nie mam czasu i ochoty żeby się z nim bawi. Kot ma rok.
Serce mnie boli jak sobie o nim myśle. Właściwie nic się niedzieje ale coś takiego we mnie jest że mi bardzo szkoda zwierząt. Zastanwaim się co może być tego przyczyną. Wiem że zwierzęta też zabijają np, kot od tak sobie zje muche czy zabije mysze ale mimo to mi ich wszystkich szkoda. Ludzi mi wogule nieszkoda ale zwierzat bardzo.
To powoduje tez że mam troche żal do boga że tak to wszystko zrobił, że zwierzęta musza cierpieć. Dużo razy podejmowałem te temat ale nikt niezdołał mnie przekonać że się myle co do Boga.
-
Ja tez czesto tak mam ,ze bardziej mi szkoda zwierzat niz ludzi..Ja mialam zawsze dobry kontakt ze zwierzetami,w poprzednich wcieleniach zmienialam sie w nie na haju:)
Tutaj gdzie mieszkam jest taka babka ,ktora robi sesje eft zwierzetom:)
-
Dwa kocury :))
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.512782838749073.122956.100000520843621&type=1&l=589e67f76f
-
Doktor X
dobrym rozwiązaniem jest zaadoptowanie drugiego kota dla towarzystawa. We dwójke moga sie razem bawić, spać,
Bóg nie ma z tym nic wspólnego , zwierzęta mają swoja karmę i chęc doswiadczania.
to Ty jestes odpowiedzialnośc za istote którą zajmujesz .
może warto mu poświęcic więcej czasu ? zastanów sie nad tym.
-
http://demotywatory.pl/3925304 :))
-
Bziuuummm - fajne! :)
-
W mieszkaniu którym mieszkam są dwa koty. Może i razem im lepiej, ale bywają bardziej męczące niż dzieci :)
-
a Ja mieszkam z trzema i wogóle mnie to nie męczy.
-
Mi zwierzeta daja takiego powera ,wprowadzaja mnie w tak cudowny stan ,nastroj,ze trudno mi czasem zrozumiec ludzi,ktorzy nie lubia zwierzat.Najwieksza lekcja jaka mam przebywajac z zwierzetami i jest nauka bycia Tu i Teraz w pelnii.Zaden zwierzak nie martwii sie co bedzie jutro:))Ma to w nosie,zyje tym co jest:)
-
Moja rodzina powiększyła się o .... kociaka :D (nareszcie :D)
Czym karmicie koty?? Poza sklepową karmą...
-
GA
Miloscia:))
-
Pewnie, że tym też :D
-
Bardzo lubia surowe mięsko, gotowanego kurczaka, swieża wątrobe wieprzową , maja po niej piękne błyszczące futro.
służy im to jedzenie. są zdrowymi kotami.
pozdrawiam
-
Bardzo lubia surowe mięsko, gotowanego kurczaka, swieża wątrobe wieprzową , maja po niej piękne błyszczące futro.
służy im to jedzenie. są zdrowymi kotami.
pozdrawiam
Dzięki :)
Ostatni raz kota miałam 18 lat temu i teraz chciałabym go karmić czymś innym niż tylko sklepową karmą.
A ryż może też być?
-
A ryż może też być?
Dla kota? No wei. Kot to ścisły mięsożerca, jak już kiedyś pisałam, najlepiej surowym mięsem (najlepiej rybką) No i żadnego mleka.
Dobra sklepowa karma jest lepsza niż gotowane kurczaczki etc., bo zazwyczaj jest robiona z surowego mięsa (podrobów etc) i wzbogacana o odpowiednie mikroel. i wit. Tylko trzeba uważać, Wiskas nie jest tak dobry, jak reklamują, a tanie puszki z dyskontów to też najczęściej shit. Lepiej zapytać weta o sprawdzone marki, albo poszukać na forach :)
-
ryzu nie próbowałam, ale jak go nauczysz to zje.
jedzenie z puszki tez dostaja , ale preferuja naturalne.
Zresztą kiedys koty karmiło sie tym co było, żadnych puszek , i tez żyły długo i szczęsliwie. nie dajmy się zwariować, bo lekarz powiedział.....
pozdarwiam
-
A mleko jak maja ochote to od czasu do czasu się napiją .
-
Ewaruda
Moj kotek nie wyobraza sobie zycia bez mleka:))Czasem kupowalam mu myszki do zjedzenia:))))Jak nie chccialo mu sie lapac na lace:)
-
Siedzę dziś wieczorem w domu przy laptopie i nagle mnie naszło, że trzeba zamknąć uchylone okno w sypialni, bo poczułam jakby ktoś chciał się tam wedrzeć. Zamknęłam, wróciłam do kompa. Po chwili sobie ubzdurałam, że jednak wdarł się jakiś zbój, stanął między ścianą, a drzwiami, zaczaił i czeka na dogodny moment. Poszłam tam jeszcze raz, drzwi były do połowy otwarte i je tak powoli przybliżałam do ściany, żeby się przekonać, że nikogo za nimi nie ma i nagle słyszę syk, chociaż wtedy wzięłam to za trzepot skrzydeł. Po paru minutach zebrałam się w sobie i zajrzałam jednym okiem a tam jakaś poczwara o nieokreślonym kształcie siedzi na podłodze. Nie byłam do końca pewna co to, za to byłam pewna, że to musi zniknąć. Wezwałam pomoc, poczwara okazała się nietoperzem, syczącym i szczerzącym kły. Nawet nie chcę myśleć co by było, gdybym go nie zauważyła, poszła normalnie spać, a on by mnie obudził w nocy jakoś. Zawał murowany.
-
oo Maciejka, tylko Tobie takie historie się przydarzają :D
-
Maciejka ,niezła historia:)
Nigdy w życiu nie widziałem syczącego i szczerzącego kły nietoperza :))
Kiedyś ściągnęliśmy z wierzy kościoła ze 200 nietoperzy ,tzn kolega je łapał do wora a o mnie się tłukły co chwilę ,fe:)
No i stało się mój pies zabił kurę ,nijak nie potrafię mu tego instynktu ze łba wybić ani groźbą ani prośbą ani laniem (bo też już dostał kilka razy jak mu kurę z pyska wyciągałem).
-
Ontoja,
może trzeba mu otworzyć czakrę serca?:)
-
Nigdy w życiu nie widziałem syczącego i szczerzącego kły nietoperza :))
Oto on:)
http://imageshack.us/a/img33/3209/nietoperek.jpg
Już po ewakuacji z mieszkania na balkon, trzyma się ściany. Było ciemno, późny wieczór, cyknięte telefonem, ale wyszczerz widoczny. Spędził tam całą noc i zniknął w południe kiedy zrobiło się ciepło, a już się trochę bałam, że zamierza na tym balkonie zimować. Paskudnie zimno było, trochę mi było głupio, ale cóż. Gdyby został dłużej, trzeba by chyba było nabyć specjalny domek dla niego;)
Np. takie coś:
http://budki-dla-nietoperzy.blogspot.com/
Kilka lat temu czytałam artykuł o złotym interesie, który robił polski producent takich budek (może ten z tego linka, nie pamiętam) na sprzedaży ich do Włoch, bo była tam plaga komarów i Włosi wykupili wszystkie budki u siebie w kraju, popyt był ogromny. Podobno byli tacy, co sobie instalowali je nawet w sypialniach, ale wątpię, żeby znaleźli lokatorów na takie budki:P
-
Maciejka,
uwielbiam Cię :D
-
No naprawdę groźny ten nietoperz :D
-
muszka,
no potwór po prostu:D Wleciał jak do chaty starej czarownicy, dał mi do myślenia, muszę się zastanowić nad generalnym remontem:D
carolieen,
a już się bałam, że po tym jak rozgryzłaś podłoże naszej relacji, to z nami koniec;)))
A teraz słodki, inspirujący filmik z ptaszkami i kotkami:P
http://youtu.be/WQd9kuXpUYU
-
U mnie zadomowiły się znowu biedronki:)
Tym razem jest ich więcej.
-
Kiedyś przez przypadek zrobiłem kotu zabawke.
Zawiązałem na nitce kawałek karmy dla kota i zacząłem ciągnąć po ziemi. Kot odrazu zaczął ganiać za tą karmą na nitce niepatrząc na nic po drodze. Często tak zapalczywie gonił tą karme na nitce że wpadał np. z hukiem w pralke, wywracał krzesła czy tłukł szklanki na stole gdy biegł po stole.
No i od tamtej pory codziennie, dzień w dzień chce żeby mu ciągnąć coś na nitce a on to będzie łapał.
Często poprostu nie mam ochoty i się z nim niebawie bo mi się niechce, ale on nieustępuje.
Tak się wycwanił że nawet potrafił otworzyć sobie górną szafke gdzie chowam zawsze nitke, właził do szafki, brał tą nitę w pyszczek, biegł z tą nitką do mnie i kładł mi na kolana żeby się z nim bawić.
I źle się czuje jak się z nim niebawie. Kot często bieże mnie na litość ale czasami to już naprawde mi sie niechce.
Szkoda że tylko ja sie z nim bawie.
-
Doktorze x :-)) ( albo: Doktorze z archiwum x :-))
fajny ten Twoj kociak. INTELIGENTNY!
Juz go lubie.
Moj kociak tez jest fajny choc ostatnio mnie denerwuje bo ma poranne fochy i miauczy jak szalony - chce byc pepkiem swiata. Najlepiej to zebym jeszcze w pizamie z nim leciala na dwor zeby sobie pobiegal :-)) No coz prawda jest tak ze moj kot traci dobre maniery a ja nie mam ani na jote predyspozycji wychowawczych.
-
hehe,
To jak miauczy to weź go na ręce i wyściskaj :)
Ten mój to wogule nie miauczy. Na początku to myśleliśmy że nie miauczący jest ,ale zdarzyło mu się pare razy jak tuńczyka otwierałem :)
-
Maciejka,
coś ty, po tym jak odkryłam naszą wspólną przeszłość miałam chwilowe wątpliwości, ale całkowicie mi przeszły :P
rzeczywiście jest coś w tym, że są tacy ludzie na świecie, których się nie zna osobiście albo poznaje się ich pierwszy raz i pała się do nich dużą sympatią
-
Doktorze x!
alez moj kot jest pieszczony, tulony i calowany! jest tak wysciskany ze az soki z niego leca :-)))
ma z nami dobrze jak malo ktory kot, nawet jak jemy sniadanie to on siedzi na stole i uczestniczy. ( jakis metr od naszych talerzy - taki ma przepis do przestrzegania ). Wszystko co dusza kocia zapragnie. Tak wiec chyba jest rozpieszczony, raczej.
-
Maciejka,
Podoba mi się Twój awatar :D
-
Jeden mały nietoperz, a jaka kariera na forum :D
Mam go to jeszcze w innym ujęciu:
http://imageshack.us/a/img685/6016/82675481.jpg
Prawie można mu zajrzeć do uszka.
-
Netoperek rządzi :D Na zdjęciu i w awatarze :D
-
http://adopcje.kroliki.net/ a tutaj można adoptować królika ;) jeżeli nawet ktoś nie ma warunków, to wirtualnie też istnieje możliwość. Fajna inicjatywa.
-
Ja o zakupie kota zdecydowalam dosc niedawno, do tego czasu zarzekalam sie ze w moim domu nie bedzie zadnego zwierzecia, kotow nie darzylam sympatia, a jednak od kilku dni jestesmy w jego posiadaniu, jeszcze nie doslownie, ale jest zarezerwowany i jak wszystko dobrze pojdzie na poczatku lutego bedzie u nas w domu,ponadto czuje ze to bedzie 'moj' osobisty kot:)
Oto Ona:) http://www.kotbrytyjski.pl/miotTiffi/sandyBRI/index.html
-
jejku, jaka śliczniutka ta kotka :)
-
Dzieki:)
Ogolnie jestesmy troszke zestresowani tym, ze ma sie pojawic ta ksiezniczka w naszym domu, ale czuje i mam wrazenie ze wniesie wiele do naszego zycia, jakies mam dziwne przeczucie ze wlasnie teraz jest ten moment aby pojawila sie w naszym domu, jest mi tylko przykro jak pomysle, ze jeszcze nie jest swiadoma ze niedlugo zabierzemy ja od jej rodzicow i rodzenstwa, i ze bedzie jej smutno.:(
-
Wzruszająca historia
"Toldo - najwierniejszy z kotów"
http://ulubiency.wp.pl/kat,1010779,title,Toldo-najwierniejszy-z-kotow,wid,15220168,wiadomosc.html?ticaid=1fd15
-
Jak oduczyć młodego kota gryzienia po rękach?
Wiem, że to jego natura, ale to troszkę bolesne jest :)
Macie jakieś sposoby?
-
Absolutnie boskie:)
https://www.youtube.com/watch?v=bbTWWWtFFUs
-
Jak oduczyć młodego kota gryzienia po rękach?
Wiem, że to jego natura, ale to troszkę bolesne jest :)
Macie jakieś sposoby?
Szkoda że tak późno zobaczyłem ten post ale mój kot robił i robi podobnie :)
Jak gryzł mi ręke to ja szybko podstawiałem pluszową mysze zamiast ręki i gryzł mysze :)
Ostatnio mnie denerwuje bo ciągle chce się bawić a mi się poprostu niechce. Upodobał sobie zabawe taką że goni za kawałkiem jedzenia na nitce którą mu ciągne po ziemi i imituje owada.
Ciągle tylko kontroluje mnie co robie, jak wstaje rano to on już czeka.
-
Maciejka swietne :)
-
https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-frc1/p480x480/995458_419918531454465_1582222572_n.jpg
-
Oduczałam swoje koty na podobnej zasadzie, jak psa - czyli stosowałam metody "starszych kotów" (dla psów są to metody starszych psów;)):
- dwoma palcami pacałam kota po łebku, jak się odgryzał dalej, to przed jego pyskiem nastraszałam dłonie pełne palców;)...
i wtedy kot zazwyczaj już zwiewał lub się uspokajał ;)
Powtórzyć kilka razy w takiej sytuacji i do kota trafia.
Potem już raczej nie gryzł, chyba że było to podgryzanie typowo pieszczotliwe.
- dla psów: - jak młodzież psia gryzie i usiłuje wygryźć sobie miejsce w "stadzie" należy:
- chwycić młodziaka dłonią za kark (bez podnoszenia w górę czy zbędnego szarpania), chodzi o to by poczuł, że Ty tu rządzisz;
Jak to nie pomoże, przygnieść psa za kark do ziemi, można nawet na nim lekko usiąść; wtedy młodziak się uspokoi.
(oczywiście z wyczuciem, żeby nie robić psu krzywdy, to ma być tylko "pokaz władzy")
- ewentualnie można dodatkowo, jak bardzo rozrabia, objąć drugą dłonią kufę psa, by była jak w kagańcu.
[podaję metodę przetestowaną na dwóch dużych psach, typu wilczury; jest to metoda behawioralna]
Parę razy powtórzyć, konsekwentnie, przy próbach gryzienia - i mamy spokój, oraz psa, który akceptuje swoje miejsce w stadzie :))
PS. Dopiero zauważyłam, ze post Grażynki jest ze stycznia ;) ale może komuś się przyda:)
-
O, łaaa - Maciejka, śliczne te nietoperki :-)
-
Jak oduczyć młodego kota gryzienia po rękach?
Wiem, że to jego natura, ale to troszkę bolesne jest :)
Macie jakieś sposoby?
Najlepiej jest pokropić sobie ręce kropelkami waleriana . Działają one jako środek podniecający dla kotów . Kotek będzie zachwycony a kotka będzie doceniona.
-
Leon - z mojego doświadczenia wynika, że waleriana może spowodować
jeszcze większy atak gryzienia.
I furii.
Waleriana nie na każdego kota działa uspokajająco, lecz czasem wręcz bardziej nakręcająco.
-
Czy ktoś z jasnowidzących może powie mi czy jeżyk , którego znalazłam wyziębionego w ogródku, który jest mega oslabiony, nie otwiera oczu tylko wolno oddycha, jest sens ratowac czy tylko mu przedłużam agonie? Mimo, że mieszkam kawałek od cywilizacji weterynarz przyjechała po pracy ryzykując spóxnienie do dentysty i dała mu zastrzyk, kazała ogrzewac ale stwierdziła ze szanse sa marne ale mozna poczekac do rana.
Lezy to takie malenkie u mnie w domu , wode ciepłą mu podaje ale nie ma siły za bardzo łykac, jednak brzuch wciaz sie rusza, oddycha, makabra, nie wiem co zrobić. Pyszczek otwarty bo to pewnie zapalenie płuc. Realnie - pewnie lepiej gdybym go nie ruszala.
Pozwoliła umrzec i zrobic naturze swoje. Nie dla mnie takie decyzje....
Czytałam ze w Krakowie jest facet , ktory ratuje wszystkie jeze z całej Polski. W pierwszej chwili byłam skłonna pojechac.
nie wiem nie wiem nie wiem, a czas ucieka
-
Bziuuummmm, a masz zdjęcie jeżyka?
Skontaktuj się jeszcze moze z Ekostrażą https://www.facebook.com/EKOSTRAZ/info?ref=ts
Oni mają duże doświadczenie w ratowaniu jeży, może coś konkretniej doradzą.
(mimo ze to nie Twoje okolice)
-
Hydrozagadko
Wrocław to własnie moje okolice, prawie bo 40 km mam do
dzieki za namiar
zdjecie, zaraz zrobie
(http://img33.imageshack.us/img33/845/izqv.jpg) (http://img33.imageshack.us/i/izqv.jpg/)
-
Osoba z ekostrazy pwoiedziała ze on sie juz raczej tylko męczy
ale jak dotrwa do rana to bede go mogła przywiesc
Bardzo mila pani, bardzo
Dzieki Hyzia :*
-
Bziuuummm, to trzymamy kcuki za jeżyka (by stało się dla niego to, co najlepsze).
Życze mu, by wyzdrowiał i sam miał jeszcze kiedyś małe jeżyki :)
Pisałaś wczesniej o Krakowie, zatem myslałam, ze jesteś bardziej z tamtych okolic.
Super, że Ekostraż masz blisko.
-
Pewnie będzie miał małe ale nie w tym zyciu już niestety.
Około 19.45 umarł.
Znalazłam go w innej pozie , wyprężonego do góry, szukał pewnie powietrza, a jeszcze miałam nadzieje bo godzine wczesniej pierwszy raz "się odezwał" po swojemu i tego nie zapomne. Taka kochana kruszyna.
Życzę mu by obudził się szczęśliwy :)
O ekostraży we Wrocku dowiedziałam o dziwo dopiero dzisiaj ale dobrze bo kto wie, może się przydać a nawet mam ciągoty żeby tam się spytać o pracę.
-
bziuuummm
Szkoda. Szacunek dla Ciebie że się starałaś pomuc takiemu małemu zwierzątku. Jesteś dobrym człowiekiem.
-
Widac tak było lepiej.
No to w następnym (o ile tez wybierze formę jeża).
I dużo szczescia ode mnie równiez, na to nowe wcielenie :)
Ciesze się, Bziuuummm, ze przynajmniej kontakt do Ekostraży we Wro przydatny.
-
Ja też się cieszę i dziękuję Ci za tak szybką pomoc zdalną :)
Niech Bóg wynagrodzi :)
-
Wzruszające
http://www.youtube.com/watch?v=CjB_oVeq8Lo
-
Mój kotek znajda jest genialny:).
Wróciłam dziś z pracy około 18 pełna obaw, ze wariuje już z głodu, bo zazwyczaj jestem 2h wcześniej i jest juz przyzwyczajony do wczesniejszych posiłków. A tu w przedpokoju niespodzianka- 2 podarte doszczętnie saszetki z morką karmą wylizane prawie doszczętnie...:D. Wczoraj zrobiłam mu zapasy i zostawiłam torbę z saszetkami i suchą karmą w przedpokoju na podłodze.
A w nocy sniło mi się, że ktoś położył mi rękę na ramieniu. Obudziłam się i okazało się, że to on położył mi łapkę na ramieniu...
Tak, że moje dziecko się usamodzielnia. Szkoda, ze się pewnie rozstaniemy ale nie sądziłam, ze taki cudowny kociak mi się trafi.
-
usiasc na psie
a w zyciu nie , nigdy nie - jak cudownie spiewa moja ulubiona Tosia
-
http://www.youtube.com/watch?v=hofXr1z0oc0
http://www.youtube.com/watch?v=MCmQtiuZs18
-
http://www.youtube.com/watch?v=hofXr1z0oc0
http://www.youtube.com/watch?v=MCmQtiuZs18
nie dotrwałam do 4:01 ;)
-
jak na lekarstwo dla tych , którzy nie mają (jak ja;) choc całe dziecinstwo upłyneło wsród zwierzat) a lubią
http://www.youtube.com/watch?v=u38xZsCTCOY
Ania może się nie rozstaniecie a jesli tak to sie nie martw tylko doceniej poki go masz :)
musi byc faktycznie wyjątkowy
-
jak myślicie, czy jest możliwe mieć inkarnacje jako człowiek a potem wcielić się w zwierze np. w domowego psa? Czy może człowiek to taka wysoka inkarnacja, że już się nie chce spowrotem wcielać w zwierzaki. Mi się wydaje, że jeśli temat jest bardzo silnie nieprzepracowany np. utrzymywanie kogoś lub bycie dokarmianym/dopieszczonym to chyba czasami dusza ludzka musi się wcielić w zwierzę. Jak to widzicie, bo ja nie kapuję.
-
Człowiek też może być dokarmiany/dopieszczany do przesady, czami nawet bardziej niż niejeden pies :D Człowiek może choćby więcej różnych smacznych rzeczy zjeść :D Ja tam nie wierzę, żeby było możliwe takie cofnięcie się w rozwoju - bo mimo wszystko zwierzęta nie posiadają różnych wyższych ciał, które mają już ludzie.
-
bo już od kilku osób słyszałam, że widzą w swoim psie zmarłego wujka/ojca itd.
Zastanawiam się, takie historie się powtarzają.
Czasami też gdy ludzie są bardzo zakochani a nie mogą być razem (nieszczęśliwa miłość) , to sobie tak zakochany fantazjuje 'gdybym był chociaż jej psem, chomikiem'...
-
Davvidia, nic nie szkodzi, i tak cała intryga wyjaśnia się już w pierwszej minucie. :-)
-
własnie sie okazało ze na szkolenie 4miesięczne jednak nie jadę w tym terminie prawdopodobnie (pewnie dlatego ze sie na to cieszylam i sie tym pochwaliłam) i nie wiadomo kiedy pojadę i czy w ogóle a pierwsza reakcja mojej siostry była na to: TO KOTEK ZOSTANIE Z TOBĄ!:-))))
wszyscy nam kibicuja i chca bysmy zostali razem:D.
-
http://www.youtube.com/watch?v=vnF3MUhirsQ
kotek zostaje gdzie mu będzie najlepiej
-
http://www.pudelek.pl/artykul/60717/lagerfeld_ona_jest_piekniejsza_niz_modelki/?fb_action_ids=728914663804285&fb_action_types=og.likes&fb_source=aggregation&fb_aggregation_id=288381481237582
teraz już wiem, na co pracuję w życiu...:D
-
Hipopotamy:
https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q71/1457709_608749312512381_1621143783_n.jpg
-
Gdyby głupota dodawała skrzydeł na Ziemi zostałyby tylko zwierzęta.
-
Podobno sa tacy, ktorzy do tego stopnia nie lubia zwierzat , ze ich nie jedza.
Niesamowite to jest do czego te nielubienie moze doprowadzic.
-
Zbliża się zima i do mnie w pracy wprowadziła się mysz. Na początku gdy było cicho przebiegała pod ścianami przestraszona w ogromnym tempie. Ale z czasem staje się coraz bardziej ufna. Teraz nie dośc że swobodnie biega po pomieszczeniu, to weszła mi na biurko i całe skontrolowała.
Dałam jej jeść ale nie ma ochoty. Nie wiem po co ona tak ciągle biega tam i spowrotem. I jestem zdziwiona że tak szybko potrafi się oswoić.
-
zobaczymy co powiesz jak przegryzie kabel od internetu? (znaczy po jego naprawieniu) :-)
-
póki możesz jeszcze sobie obejrzyj
http://www.youtube.com/watch?v=7ikm3o5hDks
-
tak-się-bawią tak-się-bawią zwie-rza-ki !!!1
http://www.youtube.com/watch?v=Gpm0iNoJCq4
:-)
-
jej, jak ja lubię zwierzaki.
Ja z nimi normalnie rozmawiam tzn. nie po ludzku.
Porozumiewam się za pomocą oczu, ust, gestów - tak bym to nazwała.
-
Mariusz
Na tym filmie to szczury a nie myszy.
A moja myszka jest prześliczna.
Gdy było cicho a ja siedziałam nieruchomo to nie rozpoznała że jestem żywa tylko weszła na mnie jak na przedmiot i potem siedziała obok mnie na fotelu. Gdy sie tylko poruszyłam to uciekła. Reaguje na ruch i hałas.
Pyszczek z bliska ma prześliczny.
-
http://www.youtube.com/watch?v=sV5bxaLDG-w
papuga tańczy backstreet dance
-
zwierzęta są bardzo mądre, niczym się od ludzi nie różnią
Wszystko rozumieją co jest wokół nich i w nas.
-
tak daleko bym się nie posuwał :-)
-
no jak nie, jak tak
wiesz, że na przykład wróble nauczyły się otwierać drzwi do hipermarketu
one wiedzą, że muszą podlecieć pod fotokomórkę
zauważyły toi jak im zimno to jeden podlatuje
drzwi się rozsuwają
i bum, są w tesco
-
no jak nie, jak tak
wiesz, że na przykład wróble nauczyły się otwierać drzwi do hipermarketu
one wiedzą, że muszą podlecieć pod fotokomórkę
zauważyły toi jak im zimno to jeden podlatuje
drzwi się rozsuwają
i bum, są w tesco
wróble są super, uwielbiam wróble. Wróblowate to moje ulubione ptaki. No, poza łabędziami. I orłosępami. I orłami jako takimi... I altannikami. Altanniki są w dechę.
-
Tańcząca papuga :) Zwie się Snowball i sama nauczyła się tańczyć do rytmu.
http://www.youtube.com/watch?v=cJOZp2ZftCw
To chyba coś a la pogowanie? ;)
-
Twórcy ,, Hydrozagadki " zachwycają się zwierzatkiem
http://www.youtube.com/watch?v=YXmFLmsF46U
-
http://www.youtube.com/watch?v=vT1429X96Rg
yż to rybożercy
-
słuchajcie,
mój kot wczoraj cały czas gadał, chodził po mieszkaniu i tak cały czas gadu gadu i gadu gadu
bo to jednak w wigilię zwierzaki mówią
:-)
-
Ogrzewająca serce galeria:
http://www.boredpanda.com/before-after-animals/
-
KorneliaX
A ja ma coś bardzo podobnego w swojej prywatnej galerii:))
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12925998275/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12925988335/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12925984223/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12926093513/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12926378034/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12926064813/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12926364414/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12926044833/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12926332604/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12926017063/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12925979903/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12925886605/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12925880595/
http://www.flickr.com/photos/119368025@N07/12925976983/
-
Arwena
Przecudowne :)))))
-
Niedźwiedzica z małym wspinające się po skałach :)))))
https://www.youtube.com/watch?v=xAB9-VGIkzM
-
"ja wiem, że wyglądam rozbrajająco uroczo, szczególnie w trakcie zawiśnięcia (0:32), ale serio - chcę do mamy" :))
-
https://www.youtube.com/watch?v=huVKP8-D0hw
-
Kilka dni temu odeszła moja szczurzyca Cassandra, miała spokojną śmierć ze starości, żyła 4 lata a jak na szczurka to naprawdę sporo:) Poza tym była szczurem, który pierwotnie miał być przeznaczony na karmówkę dla węża, ale została uratowana jako osesek i trafiła do mnie wiodąc szczęśliwe szczurze życie:) Szczury to zwierzęta stadne, więc dbam o to, żeby miały zawsze towarzystwo, poza nią mam jeszcze 3 szczurki - dwa młodziaki, które dołączyłam już ponad pół roku temu i jedną prawie 3 letnią samiczkę ze starego stada - Tusię.
Tusia, bo o niej będzie mowa, kilka dni temu, praktycznie zaraz po śmierci swojej kompanki Cassandry bardzo poważnie zachorowała. Pani weterynarz podejrzewa problemy sercowe, bądź jakieś uszkodzenie narządów wewnętrznych, u tak małego zwierzęcia ciężko jednoznacznie zdiagnozować. Bliżej nam jednak do teorii sercowej, bo słychać było szmery no i mała bardzo ciężko oddycha. To wszystko jest na tyle dziwne, że od kilku lat hoduję szczurki i z takim nagłym, nieoczekiwanym atakiem u szczurka w tym wieku nie miałam do czynienia. Staram się ją karmić do pyszczka, mieszam jej leki z pokarmem, ale ona wręcz agresywnie odsuwa moją rękę łapką i w ogóle nie chce jeść, choć wiem że jest w stanie zjeść. Szczury to łakomczuchy i nie raz kiedy miałam ciężko chorego bądź umierającego szczura, na łożu śmierci potrafił szamać jeszcze coś dobrego:D. A ona mimo, że ma siły, mimo że pani weterynarz dawała jej duże szanse na wyjście z tego, to ona po prostu ma focha, leży taka osłabiona i nie chce nic jeść a przyjmować leków tym bardziej.
Przestałam wierzyć w zbieg okoliczności i zaczęłam się zastanawiać czy to nie ma związku ze śmiercią jej koleżanki. Tusia co prawda ma towarzystwo, ale nie pozostał już ani jeden szczurek z jej starej dobrej paczki. Szczury to zwierzeta stadne, często też bardzo przywiązują się do człowieka, więc przywiązanie do grupy na pewno było, ale żeby zaraz umierać? Jak myślicie czy to możliwe, że jej się już po prostu przestało chcieć żyć, że tak przeżyła śmierć swojej towarzyszki, że "postanowiła" odejść po jej utracie? Miałam wiele zwierząt, wiele szczurków, kończyły się stare stada, zaczynały nowe, ale takiego przypadku jeszcze nie miałam i zastanawiam się na ile jest w tym prawdy a na ile moich domysłów.
-
Zwierzęta też mogą mieć depresję, a szczury są całkiem inteligentne jak na świat zwierząt więc mogą doświadczać bardziej kompleksowych odczuć.
-
http://freefromharm.org/farm-animal-intelligence/rats-not-only-show-compassion-but-arguably-more-than-some-humans-in-unprecedented-new-uofc-study/
-
pewnie, że tak
szanuję zwierzaki na równi z ludźmi
rozmawiam z nimi
-
Czytałam już parę artykułów na temat doświadczeń tego typu;) Z resztą sama dużo obserwuję. Szczury to bardzo inteligentne zwierzaki, w dodatku są bardzo empatyczne i tak jak psy wchodzą w otwartą interakcję z człowiekiem, czego nie spotyka się np. u myszy, które mają taką bardziej dziką, zwierzęcą naturę. Dlatego też szczury fascynowały mnie najbardziej spośród innych gatunków gryzoni.
Tusia przed chwilą umarła, miałam szczurki w dużo gorszym stanie i wychodziły z tego typu chorób bez szwanku, a ona tak po prostu z dnia na dzień odeszła. Teraz jestem już pewna, że to był brak chęci życia z jej strony, widać było że nie chciała już walczyć i się poddała. Rozegrała to tak, jak czuła.
A młodziaki jak szaleją tak szaleją, zero przejęcia, tylko zabawa i żarcie w głowie:p Ale to dobrze, bo straciły właśnie swoje dwie przyszywane mamusie, więc cieszę się, że i one nie popadły w depresję;) Jestem tylko ciekawa kto im teraz zbuduje gniazdo, bo to takie dwa nieogary, jedna jest niezdarna i ma 4 lewe łapki a druga jest nadpobudliwa:p
-
https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-ash2/t1.0-9/995458_419918531454465_1582222572_n.jpg
ach te zwierzaki :-)
-
Arwena
No ja tez pare dni temu pochowałam szczurka. Odszedł ze starości, tak myślę. Był od dawna słabszy od brata w jego wieku, może miał ukrytą chorobę?
Widziałam jak dzień wcześniej bawił się jeszcze z drugim, a na drugi dzień rano już go nie było.
Wiesz jak miałam kotkę, która mi też zdechła, to było tak, że jak w pewnym momencie na nią spojrzałam, to zobaczyłam energetycznie, jakby już była w połowie na drugim świecie i decyzja jej duszy jest taka by już odejść. Bardzo konkretna i nieodwracalna.
No ale ja mimo tego poszłam z nią do weta i po badaniach okazało się, że wszystko jest dobrze, poza nerkami- tu wyniki były złe. No i lekarz uważał
ze spokojnie wyjdzie z tego, zaczęliśmy ją leczyć. Ale ja czułam, że ona zupełnie nie ma zamiaru zdrowieć. No i efekty faktycznie były takie, że im bardziej się staraliśmy tym ona coraz bardziej, szybciej odchodziła. Natychmiast przestała pić, nawet kroplówki które jej robiłam w domu nie pomogły. Ona już od początku zdecydowała, tylko, że ja nie umiałam tego przyjąć nie lecząc jej, bo uznałam, że trzeba ratować. Bo jak mam ją tak zostawić, czułabym się nie w porządku.
-
Zwierzęta tworzą wspólnoty energetyczne-podobny potencjał.Są emocjonalne jak my,empatyczne też-bardzo silnie się łączą,więc pewnie,kiedy tracą ważnego dla nich towarzysza to i tracą powód do życia.Szczur chce do szczura-taka jego natura ;-)...
Sama mam szczurasy i obserwuję,że mają podobną naszej skalę emocji ...Co mi się w nich podoba to naturalna ciekawość,wręcz wścibskość i radość z byle pierdoły...Dla mnie moje chłopaki to takie remedium,uczę się od nich...Lepsi jak telewizor :-)))...
-
Zdaję sobie sprawę z tego jakie są szczurki, w końcu strasznie się nimi pasjonuję;), ale ja po prostu nigdy osobiście nie spotkałam się z aż tak skrajnym przypadkiem, żeby więź między nimi była aż tak silna, żeby szczurzyca wręcz umarła z powodu utraty drugiej, to normalne że po śmierci jakiegoś szczura widać było poruszenie w stadzie, jakies dziwne zachowania, ale to mijało, godziły się z tym i dalej cieszyły się swoim życiem. To też dla mnie jakaś nowa lekcja, a myślałam że już wiem o szczurach absolutnie wszystko;)
Laka,
Szczury czy w ogóle gryzonie, mogą mieć w sobie jakieś ukryte choroby, genetyczne, bądź jakieś przerzuty rakowe w jamie brzusznej o których nie wiesz, guzki które uciskają jakieś narządy wewnętzne, problemy z sercem czy z nerkami w późniejszym wieku. Niektóre zmiany zachodzą niezauważalnie, zwierzę nie odczuwa jakiegos wiekszego dyskomfortu, dlatego nie widać po jego zachowaniu za bardzo że coś niepokojącego się dzieje, czasem jednak cos zaskoczy i jest takie bum - i szczura nie ma. Razem z pozostałymi nowymi maluchami przygarnęłam jeszcze jedną samiczkę, ona jednak nie rosła prawidłowo i była dużo mniejsza od swojej siostry i po drobnej budowie ciała widać było że coś jest z nią nie tak, choć miała w sobie dużo energii i żyła pełną parą;) Pewnego dnia po prostu padła, z godziny na godzinę, okazało się że genetycznie cierpiała na niewydolność serca, no ale cóż takie jest ryzyko posiadania fuzzów, a to chyba rasa najbardziej "wymęczona" genetycznie. Twój szczurek cierpiał pewnie na innego typu schorzenie, albo po prostu odszedł ze starości.
Ja też nie potrafiłam, tak po prostu zostawic Tusi i patrzeć jak się męczy i umiera, choć czułam że ona i tak nie będzie walczyć. Cóż, nie miałam jednak pewności co do jej zamiarów i cieszę się że zrobiłam wszystko co w mojej mocy. Pod koniec już kiedy była słaba, miałam w planach nakarmic ją strzykawką ale ona bardzo mocno się opierała, zostawiłam ją więc, pozwoliłam jej odejść i ona krótko potem zakończyła swój żywot.
-
Ja patrząc na moich dwóch łobuzów stwierdzam,że niewiele wiem i mało oczywistych oczywistości mogę wziąć za pewnik.Potrafią mnie zaskoczyć. I...I dobrze mi z tym :-)))....
-
Trochę się rozpiszę, bo zastanawia mnie parę rzeczy a nie miałam okazji podyskutować na ten temat z ludźmi bardziej świadomymi, zazwyczaj rozmawiałam na temat ze studentami czy lekarzami weterynarii a na weterynarii (wydawałoby się, że jest to kierunek dla ludzi kochających zwierzęta), szczególnie po pierwszym roku ludzie kierują się już tylko zimnymi założeniam nauki - chowają gdzieś tą swoją miłość i empatię do zwierząt i zniżają je do rangi bezmyślnych istot. Cóż, na tych studiach robi się okropne rzeczy ze zwierzakami, etyka leży i kwiczy a studentom wpaja się że zwierzę to kawał mięsa, bo kiedy się do zwierząt podchodzi zbyt emocjonalnie, to wtedy ciężko jest znosić ten codzienny widok zwłok i ciężko wykonywać te wszyskie świństwa, włączając w to krojenie zwierząt na żywca:>.
Zwierzęta, szczególnie te inteligentne, bardziej rozwinięte, działają na poziomie emocjonalnym, ciekawa jestem czy ich doświadczenia emocjonalne mają swój odcisk i wpływ na dalsze inkarnowanie, czy mają jakieś intencje to odrodzenia się jako konkretne zwierze, czy odrodzenie w konkretnym miejscu. Tyle się słyszało o psach, które umierały całkiem zdrowe krótko po śmierci swojego ukochanego właściciela, czy które mieszkały na grobach swoich właścicieli, sama z resztą przez osiemnaście lat miałam psa, którego traktowaliśmy jak członka rodziny i który był do nas bardzo przywiązany. Przed śmiercią strasznie walczył o przedłużenie swojego życia, pod koniec był już w tak opłakanym stanie, że żadnen weterynarz nie był w stanie mu pomóc, męczył się tak długo, że w końcu musieliśmy go uśpić. Było to dla mnie podwójnie traumatyczne przeżycie, bo nie dość że straciłam przyjaciela, który towarzyszył mi większość mojego życia to jeszcze musiałam patrzeć na to, jak on bardzo nie chce nas opuszczać.
Zastanawiam się czy u zwierząt z powodu barku świadomości własnego „ja”, jest tak, że po śmierci te doświadczenia są zatracane i inkarnowanie jest już u nich prostszym procesem, bez budowania karmy, bez intencji, bez wpływu jednego życia na drugie. Ale z drugiej strony zwierzęce dusze przecież też ewoluują, wchodzą na wyższe poziomy i ciekawa jestem jak wygląda ten etap kiedy zwierzę zaczyna odczuwać swoje ja i wciela się w coraz to bardziej złożone organizmy i jak ta swiadomość u zwierzęcia się przejawia. No i czy wtedy u takiego właśnie zwierzaka jakość jego życia i mnogość doświadczeń ma wpływ na to co dalej będzie się z jego duszą działo, czy to już jest tylko kwestia samoistnego podnoszenia wibracji danej istoty czy coś w tym stylu?
Ogólnie z naukowego punktu widzenia – tak jak mnie w szkole uczyli;) – behawior zwierzat kojarzony jest z intuicją i zachowaniami, które nie są wynikiem racjonalnego i świadomego namysłu. Tak więc podobno zwierzęta nie wyciągają wniosków z tego, co je spotyka. Z drugiej strony nauka opisuje ich zachowanie w działaniu poznawczym, gdzie zwierzeta postrzegają, interpretują sytuacje i mają w związku z nimi jakieś oczekiwania.
Przyjmuje się, że zwierzę postrzegając świat (skupmy się na tym, że za pomocą zmysłu wzroku) nie widzi jakiejś chaotycznej papki , potrafi wydobyć informacje dotyczące tego co postrzega, dzięki czemu "widzi" obiekty i sytuacje, potrafi je odróżnić od siebie, czyli zdaje sobie z nich sprawę. Dla nauki to abstrakcyje już odwołanie do jakiejś sfery poznania i umiejętności tworzenia wiedzy o otoczeniu.
Np. informacje, które zwierzęta zdobywają za pomocą zmysłów, nie tylko pozwalają na odróżnianie i rozpoznawanie postrzeganych obiektów, ale zawierają też szerszą wiedzę, dotyczącą np. tego czy dany obiekt może zostać przez nie użyty i jak, albo czy może stanowić zagrożenie albo czy wiążą się z nim jakieś przyjemne odczucia.
Nauka jednak dalej idzie w zaparte (a pani prowadząca na zajęciach była gotowa sobie flaki wypruć żeby udowodnić że zwierzęta uczuć i emocji nie posiadają - a już swojego własnego „ja” to już na pewno), że ta wiedza jaką nabierają zwierzęta w wyniku doświadczania nie jest związana z tym, że zwierzę potrafi zdawać sobie sprawę z faktu posiadania tej wiedzy, czy uświadomić sobie swoją wiedzę. Twierdzi, że użycie określenia, że zwierzę "wie", że dany obiekt jest dla niego przyjemny, nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że zwierzę "uświadamia" sobie, że ma tę wiedzę.
No i pytanie - kiedy nastepuje rozwinięcie świdomosci u zwierząt i czy ta świadomość jest przez nie przejawiana na Ziemi.
Ja wierzę jednak że zwierzęta potrafią przejawiać się na Ziemi z wyższego poziomu niż tylko z poziomu intuicji czy wiedzy którą bezmyślnie intuicyjnie nabierają a potem ją gubią.
A Wy jak myślicie?;)
-
Arwena
Zwierzęta ogólnie na pewno są duszami, które sobie inkarnują. Czują emocje i na mój gust mają umysły jednak bardzo ograniczone - nie mają zdolności myślenia abstrakcyjnego. Chociaż... najbardziej inteligentne zwierzę jakie widziałem to był kruk, który potrafił rozwiązywać dość skomplikowane problemy podczas zdobywania kawałka jedzenia. To co zrobił mogłoby sprawić problemy niektórym ludzkim dzieciom
https://www.youtube.com/watch?v=AVaITA7eBZE
Podobno delfiny też sa bardzo inteligentne.
-
zwierzęta też najprawdopodobniej mają silniejsze powiązania mentalne lub astralne w stadzie, co może tłumaczyć śmierć lub depresję po odejściu towarzysza
te powiązania najlepiej widać przy obserwacji ławic ryb, które podejmują decyzję o zwrocie dosłownie w tym samym czasie
to też można przeczytać
http://zenforest.wordpress.com/2010/01/03/pole-morfogenetyczne-rupert-sheldrake/
-
Całujące się zwierzaki. Ładne zdjęcia:
http://www.boredpanda.org/cute-kissing-animals-love/
-
Mariusz,
to ciekawe to o tym polu morfogenetycznym. W sumie to zjawisko może tłumaczyć te połączenia myślowe między pszczołami, zawsze fascynowało mnie życie pszczół ze względu na bezbłędne, inteligentne i tajemnicze funkcjonowanie całego ich „królestwa”.
Jest sobie składająca się z tysięcy osobników (w dość silnej rodzinie może być ich nawet od 40-50 tys) społeczeństwo w którym każda pszczoła ma swój ścisły i ważny przydział zadań - są robotnice, które zaczynają „na zmywaku”, czyszcząc komórki i opiekując się swoim młodszym rodzeństwem, które później mogą awansować na pszczoły lotne i zbieraczki nektaru, wyruszać na misje, albo osobiście organizować obloty. Inne z kolei zajmują się z osobna przerabianiem miodu, budowaniem wnętrza ula, jeszcze inne sprzątaniem, wentylacją ula, albo zaciągają się do grupy stróżującej przy wylocie.
No i ta wypasiona pszczela matka– rodzicielka:D Zawsze mnie zastanawiało jak one to robią, że „wiedzą” którą larwę wybrać i wykarmić na matkę pszczelą spośród tysięcy innych identycznych larw i jak to się dzieje, że robią to zgodnie w tym samym momencie . Nawet sceptyczna pani od zootechniki nie wierzyła, że to kwestia przypadku i twierdziła, że jest pewna, że pszczoły nie wybierają matki losowo.
Albo to jak matka pszczela „wie”, że trzeba żądłem pozabijać larwy, bo robotnice za bardzo szaleją i chcą się jeszcze trochę poroić i jeszcze przed osiągnięciem nadmiaru larw, wie że jeśli ich nie zabije, będzie ich za dużo.
I ci faceci, którzy służą tylko do kopulacji z matką pszczelą i którzy przez długi czas nic nie robią, tylko się obijają, a potem przez zorganizowane robotnice zostają wabieni na oblot i tam zostają porzuceni na pastwę losu, aby umrzeć z głodu:D
Wydawałoby się że tak skomplikowane funkcjonowanie w grupie wymaga świadomej organizacji i racjonalnego, ludzkiego myślenia, a jednak te zwierzęta same fukcjonują, w jakims sensie podejmują decyzje, znajdują wyjście z każdej sytuacji i same układają hierarchię i wyznaczaja sobie określone zadania. Tutaj samą powszechnie przyjmowaną nauką i wykładami na studiach przyrodniczych nie da się tego ani wyjaśnić ani zrozumieć;)
-
:-)
-
Kotek moich rodziców, a kiedyś i mój prawdopodobnie odejdzie niebawem.
Ma 14 lat, od roku walczy z cukrzycą, wylew zaatakował jej jedno oko rok temu, a od 3 miesięcy jest ślepa całkowicie, bo wylew zaatakował drugie oko. Cukrzyca wyniszczyła ją, była bardzo słaba, schudła. Parę dni temu przestała jesc i pić, upały ją chyba zamęczyły, po tym gdy oślepła 3 miesiące temu rodzice myśleli o uśpieniu, ale ojciec uważa, że to zablokuje jej rozwój na przyszłe wcielenia bo chce żeby byla czlowiekiem. Teraz leży na kanapie, poprosiłam ojca żeby potrzymał jej rękę na główce, może to jej trochę ulży w cierpieniu, taki BSM dla zwierząt.
Była/jest jedną z najlepszych rzeczy która przytrafiła się mojej rodzinie, mimo, iż całkiem czarna nie przyniosła pecha-kochana, dobra, mądra, zawsze starała się poprawić humor, robiła masaż brzucha i lizała nas po rękach jak pies.
W sumie jestem już przygotowana na to, wiem, że będzie szczęśliwa gdziekolwiek będzie za to jaka była.
-
Kotka jeszcze żyje, leży na poduszcze i oddycha, czasem przebiera nóżką, jest mi przykro bo mysle ze się męczy i chciałabym żeby już się nie męczyła długo :((.
-
może to okazja, że uwolnić się od współodczuwania na poziomie cierpienia (na rzecz Boga) albo uwolnić się od wyobrażeń o tym co tam doświadcza taki kot, bo on wcale nie musi doświadczać tego co my myślimy :-)
-
umarła właśnie. myslałam, że nie bede płakać, ale jednak. była wspaniała, nie sądziłam, że kot może byc tak mądry i dobry jak ona. matka była z nią bardzo związana, najgorzej, że ona będzie przeżywać.
mysle, ze pomimo nazwijmy to delikatnie pewnej ekstrawagancji moi rodzice powinni mieć kolejnego kota. Trochę będzie im cieplej w domu. niestety mieszkja na 6 pietrze i matce będzie trudno nauczyć go by nie przejawiał ciągoty do skoków.
-
ania, smutne :,(
Ale co do "zastępstwa", to bym się nie spieszyła. Bo koty chadzają swoimi, sobie tylko znanymi ścieżkami i być może niedługo ktoś sam się u was zjawi ;)
-
ania
mnie rzuciło się w oczy, że do ostatnich chwil byliscie przy tym pupilu, a więc do konca czuł bliskie istoty - fajnie
zwykle przecież koty wychodzą z domu gdy czują, że to już ten czas i odchodzą w samotności, wszystkie moje tak czyniły
tylko, że wasza pupilka żyła w mieszkaniu w bloku to też inaczej :)
kiedyś czy to z racji by samej się nie wkręcać w ból czy to za podszeptem intuicji wymysliłam , że zwierzę w tych ostanich chwilach już jest na takiej granicy, że bólu nie czuje zbytnio a naszym zadaniem i najlepszym prezentem jest wzbudzanie w sobie pozytywnych uczuć by zwierzę czuło się do końca bezpieczne itp, tak jak w przypadku ludzi , najgorsza pewnie jest rozpacz ,
(chociaż po moim wilku nie mogłam się pozbierać przez miesiąc ;)
nauka rozstań i dziękowania za wspólny czas :)
ciekawe jak długo pozostaje łączność ze zwierzęciem...
-
Trzy bullterriery na jednym fotelu. Przesłodziaki.
https://www.facebook.com/photo.php?v=914310098594548&set=vb.123901460968753&type=2&theater
-
Który najsłodszy?
http://www.boredpanda.org/cutest-dog-pictures/#post19
-
dramatyczny wybór : )
pluszaki, np. Snowboy, Biluta, czy zarąbisty Hansel, wymiatają : D
-
mnie się podoba ten z tym jeżem z IKEI
-
Moim faworytem jest Kennel Altneu, jest taki najbardziej pieskowy. W zasadzie kwintesencja psiej słodyczy.
-
Mi też się ten Kennel A najbardziej podoba:)
-
Podwodny świat:
http://www.lifebuzz.com/fetch/
-
Odwiedzam tę stronę zdecydowanie zbyt często:D
http://www.apl.tv/puppies.htm
-
bo warto !
strona świetna
-
Zwierzaki z zabawnymi łatkami:
http://www.boredpanda.com/funny-animal-markings/
-
plus trochę photoshopa
znam historię tego kotka z łatką hitlerka, on ma tylko wąsik hitlerowy, takiej grzywki nie, bo akurat się nim interesowałam kilka lat temu.
-
Może 100% kot Hitler to byłoby dla natury zbyt wiele ;)
-
(angielski) Ciekawy artykuł o tym, czemu małe psy są nieznośne a duże spokojne. Okazuje się że nie ma to wiele wspólnego z genami, a z tym, że małym pozwalamy na o wiele więcej niż dużym i w wyniku tego uważają się za przywódców.
http://www.dogbreedinfo.com/articles/smalltoydogs.htm
-
w ogonach im się poprzewracało kurde
-
Mojemu małemu psu też się na wiele pozwalało, ale on miał zupełnie rozsądne potrzeby i żądania. Nie uznawał przywództwa innych jak i swojego, miał to w d....., czuł się na równi z resztą domowników. Nie było z nim w ogóle takiego tematu. Nikt mu niczego nigdy nie kazał, ani mu nie rozkazywał, były jedynie sugestie, rady i propozycje, które on rozważał i jeżeli uznawał je za sensowne, to je przyjmował i się do nich stosował:)
-
Nikt mu niczego nigdy nie kazał, ani mu nie rozkazywał, były jedynie sugestie, rady i propozycje, które on rozważał i jeżeli uznawał je za sensowne, to je przyjmował i się do nich stosował:)
:)))))
-
http://ilovedogs.tv/808/In-Just-16-Seconds,-This-Video-Made-My-Entire-Day.-Oh.-My.-Goodness
-
Artystka, żeby ocieplić wizerunek pitbulli i zachęcić do ich adopcji ze schroniska, robi im zdjęcia w wiankach. Przesłodziaki!
http://www.boredpanda.com/flower-power-pit-bulls-of-the-revolution-dog-photos-sophie-gamand/
-
yyyy chyba się nie skuszę
-
Artystka, żeby ocieplić wizerunek pitbulli i zachęcić do ich adopcji ze schroniska, robi im zdjęcia w wiankach. Przesłodziaki!
http://www.boredpanda.com/flower-power-pit-bulls-of-the-revolution-dog-photos-sophie-gamand/
O mamo! ale fajne :)))
-
https://www.youtube.com/watch?v=oP1k9hq71KE <3 :D
https://www.youtube.com/watch?v=8wuyiY6mYng
CHCEEĘ takie imprezy w Poznaniu !
-
http://www.boredpanda.com/cats-stealing-food/
-
W sobote jest swiatowy dzien zwierza :-)
-
Gdyby chcial ktos pomoc. Sytuacja jest powazna. Grozi zamkniecie osrodka.
https://www.facebook.com/psom.na.pomoc?fref=nf
-
http://www.boredpanda.com/cats-stealing-food/
od kilku dni to sobie tak oglądam... toż to ucieleśniona czysta siła pragnienia nieskażonego żadnym zwątpieniem ; ))
-
Frisky, podoba mi się taka duchowa interpretacja ;)
-
https://www.facebook.com/RealAndTrueFacts/photos/p.701954466565935/701954466565935/?type=1&theater
-
Słodko podana prawda.
-
Facet karmi ciastkami niedźwiedzia przez okno gdzieś w Rosji ;)
https://www.youtube.com/watch?v=NV8nZ8bYKKA
-
wytresowane niedźwiedzie są ponoć bardzo ludzkie
-
Jak myślicie czy psy/ koty mogą mieć taką ceche jak złośliwość?
Mam problem z moim psem , którego uwielbiam i jest słodki, kochany, ale jednocześnie daję mi mocno popalić.
Dla mnie jest to zwykła złośliwość czy wredota. Chodzi o to, że wychodzę z nią na dwór by załatwiła tam swoje potrzeby, a za godzinę znów mam kałuże w domu.
I ostatnio jest tak ciągle, pomimo, że pies ma ok 8 miesięcy i były okresy, gdzie nie było już z tym problemu. Nie sądzę by była to choroba pęcherza, bo jej się to zdarza cyklicznie. Zwłaszcza, gdy pojawią się w domu inne osoby, albo gdy ja muszę ją dłużej zostawić samą.
Pies zaraz po tym jak się załatwi, ucieka pod szafę, czyli zdaje sobie sprawę, że źle robi. Poza tym ja ją zawsze po takiej akcji karcę, więc wie co i jak.
Nie ma już pomysłów na nią. Mam wrażenie, że jest zwyczajnie złośliwa, jakby z premedytacją robiła to co czego jej nie wolno i ona dobrze o tym wie.
To dotyczy nie tylko załatwiania się, ale też niszczenia rzeczy, czy męczenia kota. Ogólnie jest nadpobudliwa z natury i ma bardzo dominujący charakter.
Zdarza jej się kogoś ugryźć, w ramach zabawy( tzn dla niej jest to zabawa, podskoczyć i złapać kogoś za nos gdy się nachyla , wcale nie delikatnie, albo inne tego typu zaczepki, dla domowników nie koniecznie). Jedynym sposobem jest na nią nakrzyczeć, przestraszyć, lub dać na tyłek w skrajnych sytuacjach, których jest tak naprawdę dużo.
Z tym że ona nie wiele sobie z tego robi, jest wytrzymała jak ruski czołg. Zacięta i odważna. Do tego bardzo zazdrosna np o dziecko, kota, o uwagę, chętnie pozbywa się konkurencji. Więc po okresie wycofania, gdy w końcu oberwie, jak tylko wyczuje ludzką przychylność zaczyna wszystko od początku.
Może ktoś kto się zna na psach miałby jakiś pomysł, czy coś doradzi. Nigdy nie miałam do czynienia z tak trudnym psem.
-
Laka,
Parę postów niżej wrzuciłem ciekawy link o psiej psychologii, może wyjaśnić część rzeczy:
http://www.dogbreedinfo.com/articles/smalltoydogs.htm
Co do chowania się pod szafę, to nie znaczy że "źle zrobił", tylko że spodziewa się ataku. Możliwe że w ten sposób szuka uwagiw jakby nie została nauczona że może dostać pozytywną uwagę -- a negatywna jest lepsza niż żadna.
Możliwe że nie wie gdzie znajduje się w hierarchii (a to dla psa jest bardzo ważne) i stąd te zachowania. Może nie jesteś wystarczająco stanowcza, i różnie reagujesz na takie same sytuacje? Np nakrzyczałaś na nią, a potem Ci było źle, więc następnym razem dałaś jej fory. Wtedy pies (czy człowiek:D) nie wie czego oczekiwać i jak ma się zachowywać.
-
Lynd
dzieki za linka.
Ona potrzebuje duzo uwagi i tą uwagę ma, ale wiadomo, że nikt pol dnia nie bedzie sie tylko psem zajmował. A ona jak tylko coś nie na nią, to się tak zachowuje.
Wiem, że hierarchia jest ważna i dla mnie oczywiste jest ze trzeba jej to pokazac:sa domownicy i pies na koncu. Ale jest jeszcze kot... I tu sie zaczynają schody poniewaz kot jest oaza spokoju. Nie atakuje, nie broni się. A ona tego kota ciagle meczy, choć nie ma z kim walczyc tak naprawde. Odgania od miski, zje pierwsza łapczywie, a potem biegnie do miski kota, zeby zjesc jej porcję.
Ja reaguje bardzo stanowczo, czasem wrecz agresywnie( troche na pokaz), bo dla niej stanowczo, to nie działa. Ona dopiero gdy sie mnie boi bierze mnie w ogole pod uwage. A poza tym na poczatku był problem by w ogole reagowała, na cokolwiek. Troche ona działa jak w amoku, takie adhd. Spadła wiele razy ze schodów, sturlała się bo skakała, a ma krótkie łapki i wstała jakby w ogole nie zauważyła. Oczywiście wiele razy tak było i nadal jej sie zdarza, bo jej to niczego nie nuczyło. Tylko łapki urosły;)
Ciąg mysli zachowany i do przodu;)
Jeden taki błąd myślę popełniłam, że od małego ze mną spała w łóżku. Ale nie mogłam się powstrzymać bo bardzo lubię jej energię i poza tym zachowaniem jest słodka i kochana. Takie 2e skrajności w niej są. I we mnie wywołuje skrajne emocje.
-
może warto pooglądać kilka odcinków zaklinacza psów i wprowadzić coś z tego w życie? : )
z tego co kojarzę to był taki jeden odcinek w którym pies był ekstremalnie pobudliwy i m. in. sikał przy witaniu się z właścicielką i gośćmi, skutecznym sposobem było ignorowanie go przy wejściu żeby nie popadał w rozchełstanie i nadmierną ekscytację
-
Frisky
No moj tez tak sika na powitanie... choć właśnie już rzadziej bo go ignoruję, albo zamykam nawet jak ktoś przychodzi. Bo ludzie mieli obsikane buty;)
Moja mama upiera sie od poczatku ze on ma coś nie tak z mózgiem, jakieś uszkodzenie czy coś w tym stylu;)
I dokładnie też tak robię. Ja generalnie miałam psy i naturalnie umiałam z nimi postępować. Ale ten jest jakiś inny.
A może ktoś rzuci okiem na jego zdjęcie?
Ja myślę nawet czy go nie oddać komuś, np bardziej kompetentnemu, kto ma więcej czasu, cierpliwości, czy nie wiem właściwie czego. Choć ja z nim spędzam czas.
Poza tym wygłaszczę, wyprzytulam, staram się wybiegać( choć może mogłabym więcej). No ale mam z nim taką więź, że nie mogę jej oddać, nawet znajomemu. I się zastanawiam czy zrobiłam wszystko co mogłam. Bo już naprawdę mam dość.
Nie widziałam tego programu
ale popatrze, zweryfikuje to co robie. Może coś robie zle.
-
w przypadku psow problemom o wiele latwiej zapobiegac niz je korygowac
na poczatku warto wybrac odpowiednia rase :) uwzglednic psychike, prog pobudzenia, wymagania ruchowe czy pielegnacyjne, stopien otwartosci na obcych: jedne potrzebuja duzo ruchu; niektore dodatkowo wymagaja stymulacji intelektualnej, jeszcze inne duzego terenu do patrolowania i obserwowania - jesli nie spelnimy tych wymagan, juz od tego pies moze byc nerwowy/agresywny/problematyczny
najwazniejszy jednak jest kontakt z psem od szczeniaka do doroslosci, bo to ksztaltuje mu psychike na cale zycie, w przypadku malych ras trwa to ok. 1-1,5 roku, ale rasom olbrzymim moze zajac nawet 3-4 lata :)
jesli w tym okresie poswiecimy psu maksymalnie duzo uwagi, mamy praktycznie pewnosc, ze uzyskamy osobnika zrownowazonego, przewidywalnego, pewnego siebie, nieagresywnego, praktycznie bezproblemowego i bezobslugowego
wazne sa takie kwestie jak: zadnych krzykow, bicia, straszenia, niezmienne zasady, 100% konsekwencji, niewysylanie sprzecznych sygnalow co do jego pozycji w stadzie, zadbanie o socjalizacje z innymi zwierzetami, obcymi ludzmi, zapoznanie/oswojenie z nieznanymi mu przedmiotami/odglosami: autobus, metro, rower, pilka, itd., zadbanie o odpowiednia ilosc ruchu i stymulacji intelektualnej :)
pies tez potrafi rozne rzeczy przezywac, stresowac sie - czasem jedno traumatyczne wydarzenie moze zawazyc na dalszym zyciu psa dlatego np. warto chronic szczeniaka przed agresja zle wychowanych doroslych psow (bo pozniej jak dorosnie sam bedzie wszystko atakowal), nie zaszkodzi, jesli bedziemy unikac zostawiania szczeniaka samego (unikniemy pozniejszych problemow z wyciem, zalatwianiem sie, niszczeniem przedmiotow i nawet jesli pozniej zostawimy doroslego psa na dlugo samego - po prostu pojdzie spac :))
jesli o to nie zadbamy, mamy duze szanse na uzyskanie osobnika z problemami, ktore bedzie trudno skorygowac, zwlaszcza jesli nie mamy nawyku prawidlowego postepowania z psem
oczywiscie i pies i wlasciciel tylko na tym skorzysta, jesli bedziemy dbac o zwierzaka zawsze, nie tylko w okresie dojrzewania :)
-
Laka
Moja mama upiera sie od poczatku ze on ma coś nie tak z mózgiem, jakieś uszkodzenie czy coś w tym stylu;)
hehe, może nie jest tak źle ; )
-
Frisky
Wiem, ja się z tego śmieję:)
firebug
Racja. Wiesz ja tak sobie myślę, że ciągle się mówi, że bez agresji, bez krzyków itd. Tzn mówi się od niedawna, bo ja byłam inaczej zupełnie uczona jak podporządkowuje się psa. I wiele osób( z moich obserwacji) w wychowaniu psa bazuje jednak na krzyku, a przynajmniej podniesionym głosie, albo pewnej formie zastraszenia. Ja tego nie lubię, nie chcę robić, ale uważam że czasem są takie sytuacje, że trzeba szybko reagować i nie ma co się szczypać, by pieskowi nie było przykro. Samo życie.
Bicie to już jest inna sprawa. Choć ja moją psinę na początku karciłam tak, że łapałam ją bez agresji, ale stanowczo za kark i mówiłam " nie wolno". Z czasem zaczęłam na nią krzyczeć gdy te delikatne metody nie skutkowały, a wściekłam się kiedy kupa drugi dzień z rzędu wylądowała na mojej poduszce;)
Widzę, że im bardziej się złoszczę i reaguję agresywnie( łapanie za kark i krzyk) to ona te same złe zachowania powtarza i powtarza. Oczywiście najpierw ucieknie, bo ją wystraszę. Ale ja to zaczęłam robić w desperacji, że coś zrobić trzeba, a inne metody nie dają efektu. To była moja świadoma decyzja.
Ale wcześniej jak długo byłam cierpliwa i nie reagowałam agresywnie, to zupełnie jakby nic nie działało. Ciągle i tak robiła to samo.
Granice w stadzie myślę, że są jasne. Tylko to spanie ze mną w łóżku widzę, że to był błąd. Już od tego odchodzę i pies śpi w swoim legowisku.
No i trudno jest nie krzyknąć w celu podporządkowania, czy właśnie zastraszenia, jak pies z obnażonymi zębami atakuje dziecko, rzuca się na kota(który nic jej nie robi), czy na mnie, bo chcę jej zapiąć np smycz. Albo próbuję jej przeszkodzić( złapać ją), gdy zje swoje jedzenie i leci do miski kota by ją przepędzić i zjeść jej porcje.
Wczoraj miałam zadanie zakroplić jej oczy, udało mi się jedno, po pół godzinnych podchodach. Ale musiałam ją zawinąć w kołdrę bo inaczej nie było mowy,a i tak rzucała sie w amoku na mnie z zębami. I to nie chodzi o to, że ona jest agresywna bo ją tak wychowałam, ale była taka już mając 2 miesiące. I nawet weterynarz był w szoku jak zaczęła sie rzucać z zębami i wydzierać, bo chciał ją sprayem na pchły popsikać;) Będę musiała się zaopatrzyć w kaganiec by jej oczy zakraplać, ale to i tak będzie pewna agresja z mojej strony, bo będzie to trzeba robić na siłę i być może we 2 osoby, pomimo że pies waży 6 kg;)
Tak z życia wzięte, żeby był obraz o co chodzi.
Poczytałam sobie o tym sikaniu, faktycznie może to być jakiś objaw stresu, zmiany( nowa osoba przyjeżdża, albo nie ma mnie dłużej w domu), a może też zwrócenie na siebie uwagi. No i karcąc ją zwracam na nią uwagę ;) Kurcze, ale ja się zwyczajnie obawiam, że nie zwracanie jej uwagi, nie skarcenie, będzie oznaczało, że to jest ok, nie ma problemu.
-
Może ja jej zabieg zrobię wypalający;)
Moja kotka jak do nas trafiła była dzikusem, bardzo lękliwym, dziki wystraszony kot, który nie dawał się nawet głaskać.
A teraz jest kotem zen, nie przejawia lęku prawie. Chodząca słodycz i spokój.
Nawet spokojnie i cierpliwie znosi zaczepki psa. Był taki czas że kładła się podczas zabiegów w zasięgu wahadła.
Powinno poskutkować na psa. Choć chciałam tym razem metodycznie podejść do problemu:)
-
Zabieg to dobry pomysł. Ale oprócz tego kup sobie jeszcze poradnik np taki znalazłam
http://www.sam-wytresuj-psa.pl/?gclid=CJ6h96XN78ECFWfKtAodZAEA3w
-
Inga
Na tresurę jako taką jest podatna:) Bo jest strasznym łakomczuchem i za smakołyka zrobi chyba wszystko. Poświeciłam ją wczoraj krótko wahadłem, to zobaczyłam, że ona ma bardzo dużo lęku w sobie. Wczoraj wyszedł lęk silny przed utratą właściciela( może pierwotnie oddzielenie od matki to bylo). Taki lęk przed samotnością, porzuceniem. No i dziś już i w nocy była spokojniejsza.
-
Jeżeli przyczyną jej zachowania są lęki, to tym bardziej krzyczenie na nią nie przyniesie dobrych efektów. Trzeba znać sposoby.
Oglądałam kiedyś program w którym pani przychodziła do domu i oduczała psy niewałściwych zachowań. Oprócz że program bardzo ciekawy, to byłam bardzo zdziwiona jakich metod ona używała i jakie diagnozy stawiała.
Czyli masz dobre rezultaty w uzdrawianiu zwierząt. Może dasz ofertę na uzdrawianie zwierząt? Popyt pewnie byłby duży. Tylko jeszcze potrzebna dobra reklama.
-
Inga
No to zabawne, bo kiedyś , jakieś może 15 lat temu przychodził do nas znajomy bioenergoterapeuta, a mnie to fascynowało i ja sobie myślałam, że fajnie byłoby tak leczyć zwierzęta;)
A miałam taki czas że myślałam o weterynarii i pracy ze zwierzętami.
Na razie nie robiłam uzdrawianie światłem zwierzakom celowo, one same korzystały leżąc w pobliżu.
Podobała im się ta energia. Do tej pory głównie moim kotom, a niby koty lubią negatywną energię.
A tutaj ciągnęły do światła, a efekty mnie nawet zaskoczyły pozytywnie. Popracuję z moją psiną i zobaczę jak to wyjdzie, a może potem z innymi na próbę. Może uda mi się zrobić z niej psa ZEN;)
Terapia światłem dla zwierząt , dobre;P
Inga
U niej było to dość mylące, bo jest bardzo odważna i bojowa i taka, że mimo porażki trudno ją zniechęcić. I walczy na maxa, nawet jeśli się przestraszy, nie rezygnuje. Dlatego nie pasowało mi do niej to, że tak dużo w niej lęku.
To mieszanka Jack Teriera
-
To masz już jakąś opcję wyboru zawodu:)
-
Wilczyczka i niedźwiedziczka bawią się razem, takie słodziaki, że nie mogę:
https://www.youtube.com/watch?v=vL8x7LcA-Y4&index=1&list=LL0YpsrwBnjJZ5CGnbmjl_-Q
-
Jeśli słodkie zwierzaki z internetu cię mierżą nie klikaj!!! ;)
http://www.boredpanda.com/animals-in-cups/
-
https://www.change.org/p/marymaguire-sdublincoco-ie-let-ruby-home-to-her-loving-family-pending-court-on-the-18th-of-december-save-her-from-being-put-to-sleep/share?just_signed=true
Potrzebne jeszcze 304 podpisy, żeby nie uśpić tego psiaka za to, że wymknął się ze swojego ogrodu.
-
Jeszcze 258, jakoś to idzie :)
-
https://www.facebook.com/video.php?v=10152232502530785&set=vb.349861825784&type=2&theater
-
Lis fenek krzyczy o truskawki, strasznie fajny stworek:
https://www.youtube.com/watch?v=lVC5NLAlFUA
-
Orangutan nauczył się naśladować ludzi, przez kląskanie językiem https://www.youtube.com/watch?v=TQe3KmNtUMs i naśladowanie ludzkiej mowy https://www.youtube.com/watch?v=h6kiA3KCf5k . Obie wokalizacje nie występują naturalnie u orangutanów. Używa ich tylko gdy "zwraca się" do opiekunów :)
http://www.iflscience.com/plants-and-animals/orangutan-learns-produce-human-calls
-
Podobno są tacy, którzy do tego stopnia nie lubią zwierząt , że nawet ich nie jedzą
Niesamowite jest to do czego te nielubienie może doprowadzić.
-
http://www.boredpanda.com/giant-dogs-forgot-how-big-they-are/
-
http://www.wykop.pl/link/2338182/dmuchanie-psa/
-
animalfan.pl/genialne-czy-to-najlepsza-reklama-w-historii-czekaj-do-samego-konca/?g=2&c=sub (http://animalfan.pl/genialne-czy-to-najlepsza-reklama-w-historii-czekaj-do-samego-konca/?g=2&c=sub)
-
kapitalna scena
https://www.youtube.com/watch?v=YXmFLmsF46U
-
Dziwny stwór ;)
http://www.boredpanda.com/american-bully-googly-eyes-weird-creature/
-
Bezdomna kotka uratowała niemowlę. Ogrzała je swoim ciałem i wezwała pomoc
http://deser.pl/deser/1,111858,17283394,Bezdomna_kotka_uratowala_niemowle__Ogrzala_je_swoim.html#Prze
Czasem można uczyć się od zwierząt.
Podobno są tacy, którzy do tego stopnia nie lubią zwierząt , że nawet ich nie jedzą
Niesamowite jest to do czego te nielubienie może doprowadzić.
Ciekawe ujęcie;)
Nie jem moich przyjaciół, bo ich lubię:)
-
Mogę to oglądać bez końca
http://www.wykop.pl/link/2407328/zdejmowanie-mlodej-pandy-z-drzewa/
-
https://www.youtube.com/watch?v=gi2Mo6S60Hk (https://www.youtube.com/watch?v=gi2Mo6S60Hk)
-
Słodkie zwierzaki w formie komiksu. Polecam zabawną twórczość Liz Climo :) http://lizclimo.tumblr.com/image/104282204724 (http://lizclimo.tumblr.com/image/104282204724)
-
Cóż, gdybyśmy to MY robili ;))
https://www.youtube.com/watch?v=xUANIvNmYzQ (https://www.youtube.com/watch?v=xUANIvNmYzQ)
-
Woltyż kozacki
https://www.youtube.com/watch?v=yUoaSAg1B2k (https://www.youtube.com/watch?v=yUoaSAg1B2k)
-
Tess, moje klimaty! CO za piękny sport. To jest bardziej naturalne niż kazać koniom skakać przez 15 przeszkód pod rząd (chociaż to też lubię oglądać) :)
Widziałam coś takiego na żywo, z odległości metra, och, co to był za pęd, co za moc!!
-
Faktycznie :)
Ta moc tego zwierzęcia, ten pęd - to jest to.
Ale trochę duże te zwierzaczki, jak dla mnie ;)
-
Wolałabyś tak zaiwaniać na kucyku? Nie polecam ;)
-
Sens powiedzenia: "jak spadać, to z wysokiego konia" poznałam empirycznie i mało w tym było metafory. Ale to było za dzieciaka ;)
-
ostrożnie z oglądaniem tego materiału, bo można przedawkować:
http://deser.pl/deser/56,111858,17678713,W_taki_dzien_jak_dzisiaj_nie_ma_nic_lepszego__niz.html
-
Od zawsze bardzo interesowało mnie porozumiewanie się ze zwierzętami. Własnie odkryłam film o sztuce porozumiewania się ze zwierzętami.
https://vimeo.com/89488689
A ja od kilku dni przeżywam smutek utraty mojego zwierzęcia.
Miałam w pracy kocicę, dziką którą oswoiłam i która zawsze od pół roku leżała obok mnie na drugim fotelu, gdy ja siedziałam na komputerze. Teraz siedzę tu sama. Po powrocie do pracy po świętach, ona już sie nie pojawiła. Nie żyje. A zawsze rano siedziała na pagórku i patrzyła czy jadę a potem do mnie schodziła.
Miałam sen w niedzielę o tym że ona jest bardzo ranna, bardzo cierpi a ja nie potrafię jej pomóc.
-
Coś zupełnie nowego na temat zwierząt.
Ja jestem bardzo zdziwiona
https://www.youtube.com/watch?v=jHt4s-ntJNQ
od 50 min.
-
https://www.facebook.com/ekolokalnie/videos/232970783524555/
-
IDEA JEST DOBRA, a zabijanie na skale przemysłową, jest chorą , acz naturalną konsekwencją nienaturalnego przeludnienia (w warunkach niecywilizacyjnych mielibysmy mała liczbę ludności).
Nie zgodze się jednak z rzeczami, ktore weganie tworzą pod wpływem emocji, gdyz sa zwyczajną nieprawdą. Np ze mięso jest gorsze od tytoniu- wystarczy wyobrazic sobie jak by wyglądał rozwój (fizyczny, emocjonalno-energetyczny) dziecka gdyby paliło papierosy, czy piło alkohol od 3 roku życia. A wiadomo, ze wiekszosc dzieci jest karmiona mięsem i rozwija się raczej wzorowo.
Mam tez wątpliwości co do tego, że jest to żywienie mniej efektywne patrząc czysto ekonomicznie tzn sadze ze glownym powodem (w skali globu nawet koniecznoscia) jedzenia miesa jest brak latwodostepnego pożywienia roślinnego, a krowka np przetwarza niejadalne w jadalne itp
Bydlo na zachodzie a hoduje sie je glownie w USA karmione jest kukurydza, nie wiem kto niby wysyła zboże przez ocean. Do paru rzeczy moznaby sie jeszcze odniesc.
-
Plus, ze przygotowanie zarcia weganskiego zajmuje iles razy wiecej czasu niz tego miesnego :(. Jak ktos lubi gotowac i ma na to czas, wszystko git ale jak nie to ma powazny problem, chyba ze bedzie jadl non stop kotlety sojowe i makarony lub kartofle z warzywami :). A o ile fajniej byloby, gdyby mozna bylo pojsc do pierwszego lepszego sklepu spozywczego i dostac nawet na wpol przygotowane (przetworzone) produkty roslinne gotowe do zjedzenia/odsmazenia/nalozenia na kanapke.
-
Witam
BARDZO PILNA SPRAWA
Mam Pytanie czy ktos by sie podjął szukania kota za pomoca wahdała.namierzyc go czy jeszcze zyje i gdzie go szukac .
Jest to dla mnie wazne.
-
Przypomniało mi się że kiedyś jednej pani udało się namówić Leszka na poszukiwanie kota, który gdzieś przepadł (gdzieś w Londynie :- ) )
-
Ja też w sprawie kota... Opiekuję się jednym od dzisiaj i mam taki problem, że kuchnia jest otwarta na mieszkanie i chciałabym żeby nie wchodził na blat przy oknie kuchennym, ale nie wiem jak mu to powiedzieć ;) Dwa razy go delikatnie zdjęłam, to tam wrócił, sama nie wiem, może odpuścić, bo w końcu chcę, żeby się czuł u mnie komfortowo. Tak ogólnie to przytulas i się lubimy. Może jest jakiś zapach, którego koty nie lubią, takie przeciwieństwo kocimiętki, czy coś, ale bałabym się, że przejdzie nim całe mieszkanie i by się źle w nim czuł. Chyba jednak odpuszczę skoro prośby i aluzje nie poskutkowały.
-
Pokrój i rozłóż tam cebulkę.
Chociaż i to potrafią "obejść" ;)
-
haha, sprytne bestie ;) Już chyba zaakceptowałam, że został mi mały blacik po drugiej stronie, ech.
-
Z kolei ja mam teraz pytanie dotyczące kotka.
Czy ktoś ma może jakieś sugestie jak sprawić, zeby lepiej znosił podróż.
Nasz kotek musi czasem przemieścić się te przeszło 100 km.
I jest problem. Piszczy tak żałośnie i tak długo, ze pasażerowie tracą cierpliwość.
A on sam nawet wymiotuje .
Ja go teraz wzięłam na terapię pt "Oswajanie się ze środkami transportu" :))
Jeżdżę autobusami na coraz dłuższe trasy, stopniuję mu odległości. Ma taką fajną torbę z okienkami z siateczki i patrzy sobie na świat. Ale zawodzi smętnie nadal. Potem go wyprowadzam na smyczy na spacerek, co uwielbia. Sąsiedzi też tak chadzają z kotkiem na smyczce. Też sprawia to tamtemu frajdę. Tylko potem on równie dobrze czuje sie w ich samochodzie.
A nasz wsadzony z powrotem do autobusu lub samchodu zaczyna lament apiat' od nowa:(
Co robić ?
Any suggestions :)
-
puścić kotu na czas podróży film przyrodniczy na smartfonie
-
Trzeba kupić samochód Tessla S z dodatkowym wyciszeniem podwozia.
-
Tess
Ja miałam kiedyś kotka przez miesiąc, znalazłam go pod blokiem i jeśli chodzi o transport zachowywał się wzorowo, bylam z niego dumna.
Słyszałam, że są jakieś środki uspokajające dla kotów, np tych które przeprowadzają się gdzieś z właścicielem, aby pomóc im w szoku jaki przeżywają. może podpytaj weterynarza?
-
Dzieki Ania. Już pytałam veta . Nie miała zbyt ciekawych sugestii.
Dlatego ten mój post na forum :)
-
może dwupunkt na to zrobić?
na fb widziałam taką grupę nawet i ludzie wrzucali intencję i kto chciał , potrafił, pomagał
a inna sprawa, że warto by było znać przyczynę tego zachowania i paniki u kiciusia
głaskanie, zabawki nie pomagaja? moze mu wziąć lezanko na fotel,podłoge, kolana, coś wykombinować żeby mu się podróż nie kojarzyła z podróżą, plus jakaś kocia muzyka? :) głośno myslę
a może ma coś podobnego do choroby lokomocyjnej, zawroty głowy, nie wiadomo jak on to odbiera, a może kiedys ktos go wsadził do auta , wywiozł i zostawił w jednym z tych 7 żyć kocich , może to klaustrofobia?
pamietam, że moj pies kilka razy jechał w trase autem , max 10 km i tez przy pierwszych wyprawach tak ziajał ze szyby parowały a to nie był duzy piesek, prawie drapał , nie mozna było uchylic szerzej szyby bo groziło wyskokiem, na szczescie po kilku razach uspokił sie samoczynnie :) duzo do niego mowiłam, tłumaczyłam zeby sie nie bał i z teego co pamietam stawiałam na to zebym sama emanowała spokojem a zwierzeta to czuja, wiedza jakos ze krzywdy im sie nie chce zrobic, ze to tylko na chwile
niech sie dzieje z Najwyższym DObrem:)
-
Tess
Współczuję, bo wiem co to znaczy wieźć takiego płaczącego kota. Dwupunkt chyba rzeczywiście mógłby pomóc...
A "mój" kot przestał już wchodzić na ten blat. Na początku przesyłałam mu telepatycznie, że sobie nie życzę, żeby tam wchodził, ale od razu nie zaskoczyło, więc odpuściłam i pomyślałam, trudno przemęczę się miesiąc bez tego blatu (a to moja ulubiona przestrzeń robocza w kuchni! ;)) Jakby to odpuszczenie napięcia spowodowało, że problem się rozpuścił i wcześniejsze polecenia telepatyczne zadziałały :) W ogóle fajnie mi z tym wypożyczonym kotem, przytula się i kojąco mruczy, w ogóle jakoś tak miło w domu ze zwierzakiem.
-
Kornelia, Wilson - dzięki dziewczyny :))
O takie właśnie sugestie mi chodziło :)
W tym jego kocim życiu był od poczatku z nami. I nic złego mu sie nie przytrafiło.
Ale kto wie co sie działo w poprzednich ;)
A z tą telepatią to samo sedno. Trzeba samemu czuć sie wyluzowanym i spokojnym, bo kot to odbiera. Jest to z pewnością trudne ale doable ;)
Faktycznie z kotkiem jest miło. Kłaczy w cholerę, ale jak już tak przyjdzie sie przytulić, a już zwłaszcza kiedy sie śpi i tak budzi łażąc tymi miękkimi łapkami wokół głowy :)
Sama rozkosz. A że często ma myte łapki, etc - to tak fajnie pachnie ! Takim miłym ciepłym kocięciem :)
A jaki to terapeuta dla wnusiąt, jeżeli już mogą tu przyjść. Całują go, tulą. I walczą o to, kto ma do niego aktualnie dostęp. Wnusiu to nawet mówi, że on jest kotem i zeby tak go traktować :)
Kiedy w pracy kiedyś narzekałam, że tak out of the blue opiekuję się kotem a on tak kłaczy i w ogóle, jedna z dziewczyn powiedziała, że powinnam sie cieszyć, że to kot bo jest to wygodne. Kota mozna nawet do dwóch dni zostawić w domu samego.
Ona ma małego pieska, Yorka czy cos podobnego. I kiedy jedzie do pracy to musi go zawozić do mamy - jak dziecko :) Bo zarówno ona jak i jej mąż są poza domem więcej niż 8 godzin. I pies tyle nie wytrzyma bez wyjścia.
Tym mnie przekonała :)
Nie jestem a cat person, jak również to nie jest mój kot tylko córci, ale i tak mogłabym o nim tak pisać i pisać :))
-
Tess
Piękne ciepło jest w Twoich słowach. Ja niby też jestem a dog person ;) Ale... Moje marzenie to dom w którym znajdzie się miejsce dla psich i kocich ogonów. Ale to raczej dom z ogrodem niż mieszkanie, albo może pomyślę o jakimś kocie dla rodziców, moja mama bardzo lubi, a psów mają dostatek.
-
Jak miło :))
-
Najlepiej jest miec dwa koty bo one wtedy moga sie wzajemnie bawic, mowie z praktyki. Samotne koty potrafia wczesniej zejsc ze swiata z powodu smutku (to potwierdzone badania naukowe).
-
Tak mówią ;)
Znajoma z tego powodu dokoptowała sobie drugiego kotka.
A że to są dwie kotki to leją się w piernik ;)
Starsza pokazuje kto tu rządzi. I teraz ma babka problem. Na lata.
Ale u innych znajomych 2 kotki fajnie sobie razem dokazują.
Tak że nie ma reguł :)
-
Musza sie ,,dogryzc". W koncu jedno ze zwierzat przyjmie postawe bierna i wszystko wroci do normy. Zdarza sie, ze roznica wieku powoduje taki stan rzeczy ale ja od dwoch lat mam nowego kocura, i zyje on z ponad 10-letnia kotka. Na poczatku byly problemy, bo mlody zaczepia a ona nie lubi sie juz bawic ale po jakims czasie uspokoilo sie i teraz sa to lokalne incydenty juz tylko.
-
http://www.wykop.pl/link/2549023/reakcja-kota-na-lody/
-
To jest naprawdę dobre Grześ! :D
-
Jak brzydkie kociątko nauczyło odczuwać miłość.
Historia bardzo wzruszająca.
http://beginwithyes.com/the-story-of-the-ugly-cat/
Ugly taught me more about giving and compassion than a thousand books, lectures, or talk show specials ever could, and for that I will always be thankful .
Ugly - Brzydki - nauczył mnie więcej o dawaniu i odczuwaniu niż tysiąc książek, wykładów czy talk shows i za to mu zawsze będę wdzięczna.
-
Zgadnijcie , czy Paweł Kukiz odpowiedział na te poniższe pytanie :
,,Kukiz, dlaczego z You tube usunąłeś filmik "Do czego strzela Kukiz"? Dlaczego
tchórzliwie to usunąłeś? Boisz się bo zaczął być za bardzo popularny wśród
miłośników zwierząt. Za późno, już się rozeszło. Wstydzisz się, że
podzielasz radochę z zabijania zwierząt jak Komorowski?
Postrzelałoby się, co nie. "
Jak myślicie , odpowiedział.
Zgadliście - nie odpowiedział.
Jeszcze na tydzień przed wyboramiu w serwisie Youtube dostępny był film, na
którym Paweł Kukiz z pasją opowiadał o swoich doświadczeniach jako myśliwy,
a także narzekał na brak zajęcy, kuropatw i bażantów winiąc za to przede
wszystkim lisy. Nie odniósł się natomiast do faktu, że brak zajęcy i ptaków jest
wynikiem ogromnej liczby zwierząt rok rocznie zabijanych przez myśliwych.
http://prawazwierzat.eu/wybory-prezydenckie-2015/pawel-kukiz/
Aleksandra Aida Zawisza ·
Mnie zaś w tym sfilmowanym wywiadzie najbardziej nie spodobało się to, jak
pan Kukiz chwali się, że zabił 8 dzikich gęsi w roku nagrania rzeczonego video i
że jest to wspaniała sprawa i wielka frajda. No i to jak ubolewa, że jastrzębie i
kruki są pod ochroną - czytaj: nie może ich mordować.
https://www.facebook.com/otwarteklatki/videos/869767999763183/
Poniżej cuś śmiesznego
Z siekerą na niedźwiadki , ale to nie jest żadne polowanie
https://www.youtube.com/watch?v=lRqq_9fLX-4
-
WG,
"upolityczniasz" wątek zwierzętach.
Szkoda.
Nie jest to miłe.
Znowu polityka zaczyna sie rozlewać po forum ?
-
Tess
Oczywiście , można nazwać ,, upolitycznieniem " wątku ,, pokazanie
prawdziwego stosunku do zwierząt znanej osoby , która to chciałaby
uchodzić za przyjazną zwierzętom , ale żeby przez taką wzmiankę
polityka miałaby się rozlewać po forum , to już jak dla mnie jest
lekką przesadą.
Też nie było to dla mnie miłe gdy dowiedziałem się , że lubiany
przeze mnie artysta okazał się mordercą zwierząt , a który to fakt
chciał przed wszystkimi skrzętnie ukryć.
Nie wiedziałem o tym ,iż ukazanie prawdziwej postawy popularnej
osoby, wobec czujących istot jest polityką.
Poniżej świetny tekst Wojciecha Eichelbergera w tym temacie.
http://zaginaldom.pl/aktualnosci/czy-dzieci-powinny-uczestniczyc-w-polowaniach/
-
Kot obronny. Fajne:
http://www.boredpanda.com/bear-versus-cat-defends-family/
-
http://biznes.onet.pl/wiadomosci/swiat/zmarla-kocica-tama-pracowala-na-kolei-w-japonii/0d1h8s
-
ciąg dalszy pośmiertnej historii kotki Tamy:
"- Tama została pochowana w świątyni Shinto, gdzie pośmiertnie została uznana za Boginię."
http://joemonster.org/art/32778
może rozjaśni temat tekst z katolickiego portalu:
"Pojęcie tłumaczone na języki europejskie jako "bóg", "bóstwo" lub "duch" zapisywane jest po japońsku ideogramem kami oznaczającym „ducha”, „moc sprawczą“ lub „potęgę twórczą”. Bóstwa shintoistyczne nie przyjmują w zasadzie postaci ludzkiej ani płci i nie są zazwyczaj przedstawiane w dziełach sztuki. Do personifikacji niektórych duchów doszło pod wpływem zetknięcia się ze sztuką sakralną buddyzmu. Według Kojiki i Nihongi ziemię zamieszkuje 8 milionów duchów kierujących zjawiskami natury oraz każdym aspektem ludzkiego życia. Kami mieszkają w górach, w słońcu, wietrze, w drzewach, w wodzie i na księżycu. Kierują czynnościami i losami życia oraz mieszkają w przedmiotach używanych przez człowieka. Kami może zostać człowiek, który w jakiś sposób zasłużył się za życia, lub ten który po śmierci wywiera wpływ na życie społeczności. Za kami uznany był do 1945 roku każdy panujący cesarz. Obecnie za bóstwo uznany jest każdy zmarły cesarz, który na znak wejścia w grono duchów przyjmuje pośmiertne imię.
Kami charakteryzuje się tym, że posiada duszą nazywaną po japońsku: tama. Na świecie są dwa rodzaje dusz: aramitama czyli dusze gwałtowne oraz nigimitama, które mają usposobienie spokojne. Poszczególne kami dają znać o swojej bytności szczególnie przez zmianę kształtu lub nadanie szczególnego piękna miejscu, w którym mieszkają. Namaszczony obiekt lub miejsce staje się tym samym miejscem sakralnym i buduje się wokół niego świątynię. Świątynia położona jest zwykle w pobliżu rzeki, koło drzewa które wyrosło w nietypowy sposób, niedaleko niezwykłego kamienia lub u stóp góry. Bliższemu kontaktowi społeczności z duszami kami służą ceremonie ich przywołania. Duszom oferuje się wówczas pożywienie oraz wódkę ryżową sake i wznosi się do nich prośby o dalszą opiekę. Podczas ceremonii tama spokojnych duchów wchodzi w przechowywany w świątyni przedmiot sakralny i błogosławi wiernych."
http://wsj.org.pl/news.php?readmore=175
-
Lily - spoko świnia z Ursynowa (https://www.youtube.com/watch?v=gZYWcvJG2dI)
-
#lans
-
lans nie lans, ale fajna chrumka. Świnki są mądre jak psiaki.
-
ponadto świnki mają słodkie ryjki i śmiesznie im się uszy trzęsą :-)
-
Kopergamin, a moze to ty jestes tym wlascicielem na tym filmiku :D
-
nie, ale gość i jego świnia budzą moją sympatię i podziw
a to tylko dla osób o mocnych nerwach: wegepropaganda (http://tinyurl.com/wegepropaganda)
-
http://www.boredpanda.com/cute-dogs-with-puppies-mini-mes/
-
słodki piesio
http://www.tarnow.pl/Miasto/Dla-mieszkanca/Zaadoptuj-Zwierzaka/Ptys-adoptowany
-
Miał ktoś do czynienia z jaskółkami?
Kontaktowałam się eko strażą ale tak mi doradzili, że teraz malucha jaskółczego nie ma , kazali go wsadzić do gniazda , tak zrobiłam , obserowałam , rodzice jaskółki jeszcze koło niej latały 1, 5 dnia ale nie widziałam, żeby karmiły za to ewidentnie jej szukały jak wypadła i potem jak juz próbowała latac ale jej nie szło .
I pod koniec tego 1,5 dnia mała przeskoczyła jakos przez dziure w siatce do sasiadów i jej nie widziałam. Nie lata na pewno, była przy zmianie puchu na pióra. Głodna (podsuwalam jej zabite muszki ale tylko wode wypiła bo jesc nie umiała a ja nie umiałam i nie chciałam otwierac jej dzioba zeby stare nie przestały jej karmic czy coś bo po tym jak małe uczą się latać jeszcze 2 tygodnie ponoc jaskółki je karmią) i zaczął się ten ziąb a dzisiaj znów o rana jej szukałam , zaglądałam przez siatkę do siąsiada trawnika , czuje ze nawet gdybym poszła do nich i zagadnęłą nie przejęli by się. PAda... ono gdzieś pewnie zdycha z wyziębienie i głodu a było silne dość i zdrowo zainteresowane jak coś się działo.
Byłam wczoraj koło gniazda w zabudowaniu koło stodoly, 2 dorosle przyleciały bez dzieci, nocowały, w dzien latały z 3 małymi juz nieźle śmigajacymi z pierwszego gniazda i 1 z drugiego , gdzie te dzieci zostawiaja na noc chciałabym wiedzieć...same wracają być może ze wględu na to że licza ze ta mała zguba sie zjawi, moze ktoś się orientuje , teraz cały dzien leje i one się schroniły ale tylko dwie- rodzice, przychodze do nich juz i gadam , masakra tez czuje jakby ktoś mi umarł . A natura jednak bezlitosna jest, prawo silniejszego.
One niedługo i tak muszą odlecieć wrzesien-październik i też jest im ciężko ale cholera po co natura im zaprogramowała tak późne zakładanie potomostwa...niedoskonała ona jest i ten co ją tak zaprogramował.
Ideałem było by gdyby kaza sztuka z miotu jakiegokolwiek byla silna i zdrowa , zamiast 4 były 2 , a nie z 4 dwa trupy a na finał i tak 2 sztuki zdolne do zycia.
-
z resztą co mnie chyba pogrzało...z przyzwyczajenia tu piszę zamiast wbijac na ptasie forum ....
(gupia!)
-
Wilson,
miałam kiedyś przygodę z taką małą jaskółką, był koniec lata, był upał, palące słońce, siedziała na niskim płotku i było z nią źle, była bardzo osłabiona, na dodatek miała w piórach mnóstwo pasożytów. Po konsultacji tel. z weterynarzem obsypałam ją odpowiednim proszkiem, robale po tym wyłaziły z niej strumieniami szukając szczęścia gdzie indziej, a do jedzenia dostała pękate larwy ze sklepu zoologicznego, takie dla wędkarzy. W sumie to chyba jedna larwa wystarczyła, musiałam ją pociąć na kawałki, bo była za duża, chyba jej to wsadziłam do dzioba, już teraz nie pamiętam. Musiałam być w szoku, bo poszatkować żywą larwę, to nie jest coś, co moja psychika w normalnych warunkach jest skłonna przetrzymać. Larwa to pożywny pokarm, białko i inne pyszności. Wodę można podawać kroplomierzem, ale ostrożnie, żeby nie zalać otworów nosowych. Z wodą nie poszło za dobrze, ale larwa była dość wilgotna, więc wystarczyło. Po tej larwie i wygonieniu pasożytów jaskółka poczuła się o niebo lepiej i pod wieczór jej rodzina ją eskortowała gdzieś tam, ku mojej wielkiej uldze, bo i tak mi nerwy ta historia zżarła, jeden dzień opieki nad nią mi wystarczył.
-
Wilson
Maciejka
: )
PIĘKNE
-
Maciejko chociaż Ty się zaopiekowałaś jak trzeba, gratuluję i cieszę się :)
Czytalam o tych larwach, pchłach, insektach , o paście z sera, wyedukowałam się zdrowo. (A na youtube naoglądałam jak chłopak karmi takim robalami ale wielkimi a inny facet muchami karmi :) )
Tyle, że za długo zwlekałam bo przecież rodzice tej jaskółki koło niej latali ...aż się zgubiła...ech.
Na przyszłość nie zostaiwam naturze nic, biorę pensetkę i karmię .
Wiem jak to zżera nerwy . Jakim cudem dałaś radę jej otworzyć dzióbek? Pisali całą technikę że paznokciem, najlepiej połozyć na boku w rękawiczce zeby jej krzywdy nie zrobić.
Wniebowzięcie
;)
-
Niesamowite jak czas leci, właśnie policzyłam, że to mogło być nawet 10 lat temu. Dlatego nie pamiętam dobrze, ale raczej nie musiałam zbyt wiele kombinować przy tym karmieniu, chyba sama otworzyła dziób. Larwa wydaje mi się być lepszym rozwiązaniem na szybko, bo to bomba energetyczna, szczególnie, że jaskółka była naprawdę wyczerpana pasożytami i słońcem i liczył się czas.
-
https://www.facebook.com/MIQuotes/videos/819650108134379/?fref=nf
Jeżozwierz wcina dynię. Trzeba oglądać z dźwiękiem :D
-
Z okazji Światowego Dnia Zwierząt:
https://www.youtube.com/watch?v=auSo1MyWf8g - piękna reklama BBC
https://www.youtube.com/watch?v=7X2m2WueNcU - świetna animacja - świat widziany oczami szczęśliwego psa (nie nakłaniam do picia coli jakby co, cola jest zła) :P
http://www.huffingtonpost.com/2012/05/30/interspecies-animal-friendships_n_1556674.html - przyjaźnie międzygatunkowe :D
-
http://www.bbc.co.uk/news/world-us-canada-34437214
Piesek kontra niedźwiedzie
-
No cóż, zazwyczaj im mniejszy piesek tym większe jaja;)
Buldożki francuskie ogólnie wymiatają i jeszcze ten jego jęzor wywalony na wierzch:p
-
Najlepsi rodzice, choć głównie związek z matką ; ) na drugim zdjęciu ten w rewersie normalnie mnie rozwalił:
http://fisie.pl/fisia,Najlepsi-rodzice,65035.html
-
http://www.wykop.pl/link/2857995/krzyk-swistaka-%CA%96/
-
Jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, że zwierzęta są czymś więcej, niż pokarm dla ludzi
"Trauma z dzieciństwa groźna dla szympansów jak dla ludzi.
Naukowcy z Austrii i Holandii donoszą, że szympansy, które na początku życia zostały osierocone, mają wyraźne problemy z relacjami w nowym stadzie. Do tej pory konsekwencje trudnych przeżyć z okresu dzieciństwa i ich wpływ na życie społeczne obserwowano u ludzi oraz żyjących w społecznej izolacji szympansów. Nowe badania przynoszą ciekawe informacje na ten temat."
http://www.focus.pl/przyroda/trauma-z-dziecinstwa-grozna-dla-szympansow-jak-dla-ludzi-13271
-
http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/warszawa-setki-ton-karmy-dla-kotow-wolno-zyjacych/dqhdwk
Zmiana w stosunku do bezdomnych kotów? Do tej pory są tępione i jest wręcz zakaz dokarmiania ich, np w miejscach pracy a spółdzielnie nakazują zamykac przed nimi piwnice.
Zauważyłam że gdy tylko cos nowego jest wprowdzane w Warszawie to od razu nasladują to inne miasta więc spodziewam się że u mnie będzie teraz też zmiana.
-
"Niesamowita historia. Kobieta i jej pies odnaleźli się po trzech latach rozłąki"
http://natemat.pl/170473,wielka-radosc-dzieki-facebookowi-kobieta-po-trzech-latach-odnalazla-swojego-psa
Dobry przykład emocji smutku spowodowanego zaburzeniem więzi u zwierzęcia. I happy end całej historii:)
-
60 centymetrowe, zmutowane przez trutkę szczury:
http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2669542/Rise-genetically-mutated-SUPER-RATS-Giant-rodents-immune-poison-spreading-rapid-speeds.html
W art pisze, że wg niektórych naukowcow szczury mogą wyewoluować do rozmiarów większych od krowy , jako, że ekosystem został pozbawiony terytoriow kontrolowanych przez wieksze ssaki czy cuś
-
https://j.gifs.com/73XQvO.gif
-
Nie lubię jak ktoś karmi gołębie. Swego czasu co jakiś czas jeździłem do Warszawy ile tam obsranych miejsc przez nie zobaczyłem. To trudno uwierzyć ile tego może być. Psy przy tym to mały pikuś.
-
Zawsze mnie dziwi jak przedstawiciel gatunku, który najbardziej dewastuje planetę, na milion wymyślnych sposobów, często nieodwracalnie, nagle postanawia otwierać usta i narzekać na psie, albo ptasie kupy. To jest wręcz komiczne :)
-
Maciejka najlepiej jest wrzucić wszystkich do jednego worka-to takie duchowe.
-
https://v1.std3.ru/d8/90/1454014777-d8906c4e600e26be68e898a5818f0dfc.gif
-
Wspierająca obecność w akcji:
https://www.youtube.com/watch?v=OGLK4a_jOBY
-
Zawsze mnie dziwi jak przedstawiciel gatunku, który najbardziej dewastuje planetę, na milion wymyślnych sposobów, często nieodwracalnie, nagle postanawia otwierać usta i narzekać na psie, albo ptasie kupy. To jest wręcz komiczne :)
Ale ten milion ptasich kup jest z powodu czlowieka, w miejscu przeznaczonym na co innego. Moze warto takie rzeczy robic w parkach i na trawnikach, a nie na deptakach. Gołębie odchody a nawet ich odór, niosa bakterie, ktore moga byc szkodliwe dla mozgu itd
-
Tak sobie myślę, gdyby ludzie nie zabijali drapieżników , takich jak - w Polsce - wilki czy niedzwiedzie, zwlaszcza te 200 lat temut, czy wczesniej, gdzie na swiecie bylo kilkadziesiat x mniej ludzi i kilkadziesiat x wiecej owych drapieżników - to nie wiem jak by się teraz kształtowała liczba ludnosci.
Tzn wiem - na świecie rządziłyby wilki i niedźwiedzie, ktorych byłaby masa! A ludzie musieliby wyniesc sie w miejsca dla nich nie dostepne np w himalaje.
Takze nie wszystko jest takie proste jak sie wydaje co niektorym obroncom praw zwierzat, owszem teraz wypadaloby je chronic.
-
Gołębie odchody a nawet ich odór, niosa bakterie, ktore moga byc szkodliwe dla mozgu itd
Mowiąc ściślej zawierają one tzw. neurotoksyny.
-
http://www.theguardian.com/world/video/2016/mar/10/penguin-swims-5000-miles-each-year-to-man-who-saved-its-life-video
"Pingwin płynie co roku 5000mil do czlowieka ktory uratowal mu zycie" ;)
Troche dziwne , no ale gazeta powazniejsza
-
Piękny tekst!
http://erient.info/przyjaciel/
-
Sleeping dogs that have mastered the art of Sleep-Fu:
https://pl.pinterest.com/pin/AXaFzQIndfN_t4wPMBRYbbXHXZCzFrzYgJUppKLWrdQPJqjjLQLjpyk/
-
Kondor odwiedził weterynarza, który go wyleczył :)
http://joemonster.org/filmy/84754/Kondor_odwiedzil_weterynarza_ktory_go_wyleczyl