Pozytywne Inspiracje
Forum => Karma i reinkarnacja => Wątek zaczęty przez: Artman w 2012-02-28, 10:35:09
-
Zastanawiam się czy szanowni koledzy regreserzy lub inne osoby mają wspomnienia, odczucia dotyczące spotykania w poprzednich życiach istot ewidentnie wyglądających jak nie z planety Ziemia (oczywiście, gdy oni sami żyli na tej planecie:), czyli z cywilizacji pozaziemskiej – Ufo (bardzo wysokie istoty czy np. bardzo małe), albo ewentualnie z cywilizacji wewnątrz Ziemi, jeżeli takowe są:).
Interesuje mnie zwłaszcza czy ktoś już miał takie wspomnienia, bo czasem nawet jedno słowo może zasugerować i wtedy osoby się czasem mogą podpinać pod jakieś wyobrażenia dotyczące faktu realnego bądź wyobrażonego.
Dziękuję.
-
Mam takie wspomnienia - traktuję je jako ciekawostkę;) - no i raczej nie można ich zaliczyć do kategorii "ufo";)
Obie planety zresztą już nie istnieją, jeśli wierzyć wspomnieniom. Pierwsze miejsce było zamieszkiwane przez jakieś mięczakowate istoty żyjące w błocie - i szybko zniknęło (ponoć miałam je w tym wspomóc;).
Drugie, to była planeta wodna, z bardziej inteligentnymi stworzeniami, jednak nie tworzącymi cywilizacji technicznej. Komunikowały się czymś zbliżonym do czytania w myślach oraz bycia dobrymi empatami. Miło sobie tam żyły, pływały, uprawiały seks;), tworzyły chyba nawet dość zaawansowaną "duchową cywilizację", ale pewne pięknego ranka wielka planetoida trzasnęła w planetę i było po nich.
To tyle :-) No może prócz "jaszczurów", ale na ile te były materialne, to trudno mi rzec. Generalnie pamiętam, że były to istoty o wysokiej, "zimnej", kojarzącej się z mechaniczną inteligencji i kompletnie poblokowanych sercach.
-
Mam wspomnienia, o istotach nie z Ziemi, z dzieciństwa. O mniej więcej tej samej porze roku, co rok przez jakiś czas miałam sny o istotach, które opowiadały mi o ich planecie, której już nie ma. Pokazywali co się stało i dlaczego. Trochę też o stworzeniu na Ziemi. Pomagali też czasem wyjść z ciała i pomóc to zapamiętać i zweryfikować po obudzeniu. Skrupulatnie zapisywałam sny/nie sny (też te, które działy się, gdy jeszcze nie umiałam pisać).
Któregoś dnia coś mnie zezłościło i powiedziałam, że nie chce ich już widzieć. Więcej się nie pojawili. Ale pełny "egzorcyzm" ;) przeszłam dopiero od momentu, gdy przeczytałam książkę Leszka (nigdy nie potrafiłam zapamiętać tytułu ;) )
Ale na sesji nigdy nie przypomniałam sobie wcielenia w innym miejscu niż Ziemia.
-
Tani
Ciekawe wspomnienie. Ciekawe czy teraz by "przyszli" i czy to były byty wcielone.
Ja też mam dziwne wspomnienie z dzieciństwa - albo w śnie albo nie w śnie, gdy nie mogłem się ruszyć a wokół mnie były jakieś postacie.
-
Nie wiem czy by przyszły i nie wiem czy chciałabym, aby przyszły. Cenę za to też płaciłam. Chociażby wspomnienie które ty masz. Nie możność ruszenia się i te istoty wokół i inne przygody ;) Świadomość u cztero latka że oni cały czas patrzą i czekają na coś jest trudna na dłuższą metę. Czasami nie panowałam nad strachem. Kiedyś jeszcze podobały mi się ich "prezenty", ale teraz już nie koniecznie. Trzy lata temu jasnowidzaca powiedziała mi, że ktoś wciąż jeszcze stoi przy mnie i czeka aż ... (to zostawię dla siebie ;)). Może chodziło i o nich. Nie wiem. Wiem tylko że babeczka widziała DUŻO. Byłam pod wrażeniem tego co widziała nie znając mnie. I nie były to sztuczki czytania z ubrań czy kształtu twarzy, czy z kojarzenia mnie;) czy też logicznego myślenia. tego co mówiła nie można wyczytać nie Widząc. Jedyna naprawdę jasnowidzaca jaką poznałam w życiu:)
-
Mi pewna jasnowidząca starsza pani coś się zapomniała i powiedziała że ja jestem troche nie z tego świata, jakby z kosmosu... a potem się otrząsnęła i zmieniła temat. Coś miała na myśli i widziała ale nie wiem co.
Jakiś czas namiętnie czytałem channelingi obcych cywilizacji ale na tą chwilę ani mnie parzą, ani ziębią przybysze z kosmosu. Niech se zasiedlają jakieś inne planety, ta należy do nas.
No i kobiece jędrne ciałka Ziemianek to jest to :)
-
Mam wspomnienia inkarnacji na planecie całkiem zbliżonej do Ziemi, byliśmy ludem żyjącym w norach w wiecznym strachu. Wyglądaliśmy dokładnie tak jak ten mały człowieczek znaleziony w lodowcu w przykurczonej postaci. Pamiętam, że na tej planecie były ogromne drzewa i było bardzo jasno i ciepło.
Całkiem niedawno spotkałam istotkę z nieciekawą kosmiczną wstawką astralno-mentalną alias krokodylus gigantus. Symbioza tych istot polegała na transakcji z odroczoną płatnością energetyczną:) Krokodylek pochodził z planety, którą sam doprowadził do zagłady. Dosyć dawno już przylecieli na Ziemię z zamiarem odegrania kolejny raz tego samego scenariusza, jednak po drodze zabawili się na Atlantydzie i w Egipcie kodując tłumy ludzi z naciskiem na piękne anielice. Ja byłam jedną z nich. Istotkę bardzo interesują astralne historie innych planet. Może szuka swojej? ;)
I kolejne, najbardziej mgliste, to wspomnienie kosmitów, którzy odwiedzili Ziemię w czasach jaskiniowców. Polowali na co ciekawsze energetycznie istoty i tworzyli sobie plantacje niewolników energetycznych. Zabezpieczywszy swoje zaplecze energetyczne, odlecieli w galaktykę. Ich ciała były zbliżone do kałamarnic i posiadali takie długie blade odnóża.
-
Ich ciała były zbliżone do kałamarnic i posiadali takie długie blade odnóża.
http://en.wikipedia.org/wiki/Kang_and_Kodos
-
Przypomniałem sobie jak całe wieki temu przybyłem wraz z kolegą z jakiejś galaktyki na ziemię. Nie było jeszcze żadnych istot żywych. Same wulkany, lawa, dym i gotujące się jeziora siarki. Wszystko bardzo kolorowe. Usiedliśmy z kolegą nad brzegiem jednego z jezior i niestety zatruliśmy się jego oparami. Po jakimś czasie obaj straciliśmy przytomność i wpadliśmy do jeziora. To była szybka i bezbolesna śmierć.
Ps. Z tym kolegę jakiś czas wpadałem w jakieś tarapaty w obecnym życiu.
-
http://www.oobe.pl/ksiazki_online/Dalekie_Podroze_R.A.Monroe/013-13.htm
Gdzies tak w połowie zaczyna się bardzo dziwna historia. Powątpiewam, czy prawdziwa ale wciąga:-P
-
brzmi jak barwny sen.
-
http://www.thiaoouba.com/misja.pdf
Dla mnie o tyle interesujace, ze opisuje cos, co samemu ,,pamietam" w podobny sposob :D.
-
http://chomikuj.pl/kochamausten/e-booki/UFO*2citp/Erich+von+D*c3*a4niken+-+Wspomnienia+z+przysz*c5*82o*c5*9bci,940261761.pdf
-
http://npn.org.pl/?p=6929
-
ja widziałam ufo tylko w wizji ewakuacji ludzi z ziemi.
Tak chyba nie spotkałam, ale podobają mi się wasze relacje.
-
Artman,
Ja miałam kiedyś w sesji wspomnienie bycia porwaną przez Ufo. Wydaje mi się, że było to fizyczne, nie w astralu czy mentalu. Wspomnienie dotyczyło badania ludzkiego ciała, puszczałam głównie paraliżujący lęk przed nimi i bezsilność wobec ich mocy technologiczej.
Nie wiem, na ile to wspomnienie jest realne, a na ile pś je stworzyła, by uzdrowić problem. W każdym razie po tej sesji moje paranoidalne lęki przed kosmitami zmniejszyły się bardzo bardzo.
-
Witaj Małgosia
Czy mogła byś określić mniej więcej w jakim okresie czasowym kojarzą ci się te wspomnienia ?
Czy to były czasy 19 wieku czy może wcześniej ?
Jeśli nie chcesz o tym pisać to ok.
-
Wedlug roznych relacji to raczej stosunkowo "powszechne" (masowe wrecz) sa "uprowadzenia" przez "kosmitow" w celach badawczych. Mowi sie glownie o tzw. "szarakach". Z wiekszosci relacji wynika, ze zadnej krzywdy ludzie nie doznaja, oprocz oczywiscie pewnej traumy psychicznej. W sumie, jak czlowiek sobie pomysli o ogromie Wszechswiata, to zupelnie nie dziwi ze jakies ludki z bardziej zaawansowana technologia prowadza od czasu do czasu badania.
Malgosia,
a mozliwe, ze to z tego wcielenia odreagowywalas? Bo podobno czesto "uprowadzenia" wymazywane sa z pamieci. Ale lek w PS moze zostac.
-
No wiem że takich relacji jest pełno. Pewnie sporo też wymyślone. Jest też nawet film o czymś takim.
Ja u siebie zauważyłem coś dziwnego, kilkanaście razy juz o tym myślałem że być może mam jakąś pluskwę gdzieś w ciele właśnie od obcych. Sporadycznie raz na kilka miesięcy jak rano wstaje to coś w nodze dziwnego czuje zawsze w tym samym miejscu. Przeleciało mi przez myśl że może jestem kontrolowany czy coś w tym stylu. Dla zaawansowanych technologicznie obcych to żaden problem coś takiego człowiekowi założyć.
Jeśli o te uprowadzenia chodzi to spotkałem się do tej pory tylko z relacjami pochodzącymi z 20 i 21 wieku. Najwięcej takich jest. Ciekawe czemu
-
Moze dlatego, ze "uprowadzeni" jeszcze zyja, poza tym byc moze kiedys osoby opowiadajace o tym skonczylyby w zakladzie zamknietym:)Z drugiej strony, temat UFO jest obecny w mediach, wiec wiadomo ze urojenia i zmyslenia maja zrodlo inspiracji.
Ale jakos sie to wszystko pewnie laczy...Ziemianie sa zaznajamiani z zagadnieniem UFO, na poczatek jako s-f, ale kropla drazy skale:)Za jakis czas pewnie przyjdzie czas na oficjalny kontakt.
Tak napisal kiedys (z rok temu) Joachim Werdin:
"Od kilku lat zauważam stopniowe upublicznianie coraz więcej informacji o życiu poza Ziemią. Odkrywanie tego, co dzieje się w najbliższym nam kosmosie jest jednym z takich działań. Celem jest uświadomienie ludziom, że poza Ziemią życie jest tak bujne jak w dżungli na Ziemi.
Czekam z ciekawością (podobnie jak czeka się na nowy film) na zaplanowane od dawna oficjalne przedstawienie zwane "kontakt między przedstawicielami ras pozaziemskich z ludźmi na Ziemi". Planowany jest taki akt teatralny, jak to z kosmosu przylatują do nas, wychodzą i witają się z przedstawicielami ONZ.
Planowane też są inwazje "obcych" na Ziemię itp. -- znacie to z filmów już. Takie teatrzyki dla mas.
Fajnie będzie, bo coraz więcej ludzi będzie mogło latać sobie na wycieczki z "kosmitami" w kosmos -- tak zwane wymiany zespołów naukowców, turystów, rządów itd.
Nowa zabawa, nowe religie, nowi bogowie i panowie, nowe wojny i zagrożenia -- cel nadal pozostanie ten sam."
:))
-
Moze dlatego, ze "uprowadzeni" jeszcze zyja, poza tym byc moze kiedys osoby opowiadajace o tym skonczylyby w zakladzie zamknietym:)Z drugiej strony, temat UFO jest obecny w mediach, wiec wiadomo ze urojenia i zmyslenia maja zrodlo inspiracji.
Ale jakos sie to wszystko pewnie laczy...Ziemianie sa zaznajamiani z zagadnieniem UFO, na poczatek jako s-f, ale kropla drazy skale:)Za jakis czas pewnie przyjdzie czas na oficjalny kontakt.
Też tak myśle.
Denerwowała mnie teza Stephana Hawkingsa który uważa że gdyby ziemianie spotkali się z UFO to nastapiła by nasza zagłada. Porównał obcych do hiszpańskich konkwistadorów którzy przypłynęli do Ameryki żeby ją zdominować. Dziwne że naukowiec takiego szczebla, który od tylu lat interesuje się kosmosem, astronomią i obcymi tak mało o nich wie. Albo specjalnie tak mówił żeby ludzie sie bali.
-
jezeli ktos chce sie dowiedziec gdzie wyladowalo ufo , to...
http://www.youtube.com/watch?v=vaQk5h0-RXE
-
aha, a to autentyczne spotkanie życia w kosmosie:
http://www.youtube.com/watch?v=S2mFaoY0dsU
ogólnie potwierdzone przez NASA
-
żywe meduzy/galaretki podpływały do kabla, obwąchiwały go, sprawdzały,
na ziemskie warunki taka meduza ma około 4 km
ten kabel był też szeroki w tłumaczeniu około 1,5 m średnicy
no i pieknie
-
UFO istnieje i nas często odwiedza. Tak twierdzą panie jasnowidzki. Ale nie komunikują się z nami na szerszą skalę ponieważ ludzka psychika by tego nie wutrzymała. Dlatego czekają aż ludzie zwieksza świadomość i będę zdolni do takich kontaktów, a nie nastąpi to szybko.
https://www.youtube.com/watch?v=W2DDlBSRImw
-
Inga, jeśli chcesz aby filmik zaczął się od konkretnego momentu, kliknij na "udostępnij" pod filmem i "Rozpocznij od", domyślnie ustawia się na moment w którym odtwarzasz.
Bo godzinny filmik to jednak trochę dużo :)
-
Godzina to tylko dla bardzo zainteresowanych :)
Nie wiedziałam o takiej możliwości rozpoczęcia od konkretnego momentu.
-
Mam takie fajne wspomnienie karmiczne, gdy sama byłam takim szarym ufokiem:) I latałam z innymi takimi statkiem kosmicznym nad Ziemią. Obserwowaliśmy co się na niej dzieje. Z moich wspomnień wynika, że były to istoty totalnie neutralne, skupione na technice i na analitycznym myśleniu. Totalnie letnie jeśli chodzi o emocje. Bardzo zrównoważone i zgrane w działaniu. Świetnie współpracujące. Bez konfliktów między sobą. One jakby nie były za bardzo do tego zdolne. Jakby nie były zdolne do emocji. Jednak nie czułam, że jesteśmy źli, czy wredni, złośliwi. Nie było zupełnie takich motywacji. A chciałam tam się wcielić, bo byłam już bardzo zmęczona emo jazdami z aniołami i moją główną intencją było odpocząć od emocji. Ciężko mi ocenić w jakich to było czasach, ale gdy leciałam tym statkiem widzieliśmy wybuchy ognia na Ziemi i byłam zadowolona, że jestem tylko obserwatorem;)
-
http://chomikuj.pl/boguc83/*e2*96*a1+E-booki/*e2*96*aa+OOBE/Bruce+Moen+-+Podr*c3*b3*c5*bce+Do+*c5*bbycia+Po+*c5*9amierci,83847465.pdf
Jest książka min o spotkaniach z kosmitami z tzw Zgromadzenia czyli grupy kosmitów obserwujących zmiany na Ziemi (które nazywają Wielkim Wydarzeniem). Nie wiem czy się da ściągnąć bez płacenia? Są fajne opisy różnic w doświadczaniu egzystencji przez ludzi i tych co mają zbiorową świadomość.
-
Mariusz:
z Twojego opisu krotkiego wnioskuję, że moje wspomnienia są z tym zgodne. Zbiorowa świadomość... nie pomyślałam tak o tym. Choć faktycznie by pasowało. A zawsze mówiłam, że ja karmicznie ze zbiorową świadomością nie mam wiele wspólnego:P A niby jako deva coś tam powinnam...
-
http://rozwojduchowy.net/kosmos-i-ludzie-stamtad-wejscie-w-strefe-wegi/
-
Mariusz:
z Twojego opisu krotkiego wnioskuję, że moje wspomnienia są z tym zgodne. Zbiorowa świadomość... nie pomyślałam tak o tym. Choć faktycznie by pasowało. A zawsze mówiłam, że ja karmicznie ze zbiorową świadomością nie mam wiele wspólnego:P A niby jako deva coś tam powinnam...
"
"– Jesteśmy rasą telepatyczną, i jako taka niemal nie rozumiemy co znaczy “doświadczać czegoś
jako jednostka". Wszyscy jesteśmy ze sobą nieustannie złączeni, więc każdy z nas doświadcza
wszystkiego jako jednolita grupa. Członek naszej rasy działający jako jednostka wywołuje wielkie
zamieszanie w przepływie informacji między całą resztą. Zdarza się to od czasu do czasu, ale
bynajmniej nikogo się do tego nie zachęca. Musieliśmy rozwinąć formę grupowej świadomości, która
pozostaje we względnej ze sobą współpracy i jest ujednolicona. Ta współpraca wypływa z grupy jako
całości i jest kontrolowana przez grupę jako całość. - powiedział rzecznik (przyp. moje -kosmita)
Teraz to ja (B. Moen) byłem tym, który nie może wyjść ze
zdziwienia, próbując pojąć i zrozumieć implikacje, jakie niosło za sobą bycie członkiem rasy
telepatycznej. Zastanawiałem się jak to jest, należeć do rasy, której wszystkie umysły są ze sobą
połączone, gdy każdy nieustannie odbiera myśli wszystkich innych? Na Ziemi oznaczałoby to, że myśli
Aborygena z głębokiej Australii mogłyby wpłynąć do umysłu maklera giełdowego z Nowego Jorku.
Myśli Chinki o skłonnościach samobójczych, znajdującej się na dodatek w depresji, wędrowałyby
przez umysł królowej Anglii. Myśli muzułmańskiego żołnierza •walczącego w świętej wojnie w
Bagdadzie zalewałyby każdy inny umysł na świecie. Panowałby kompletny i całkowity chaos, każdy
słuchałby sześciu miliardów różnych radiostacji jednocześnie. Jeśli o mnie chodzi, to w takiej grupie
nie istniałyby żadne kulturalne, seksualne, religijne, ideologiczne czy narodowe różnice. Tego rodzaju
egzystencja jest dla mnie niepojęta. A jednak, telepatyczne istnienie Drugiej Grupy borykało się ze
wszystkimi tymi indywidualnymi różnicami właśnie po to, aby móc funkcjonować. Teraz to ja byłem
tym, który nie rozumie, tym, którego twarz jest bez wyrazu.
– My, w ziemskiej szkole uważamy się za indywidualności oddzielne od reszty grupy – odparłem. –
Tu, na Ziemi większość ludzi działa tak, jakby zachowywali swoje myśli wyłącznie dla siebie.
Osobiście w to nie wierzę, ale tak właśnie uważa większość ludzi na Ziemi. Riip, rang, rang, łap! –
zatonowałem do rzecznika, co miało oznaczać: “Implikacje waszej telepatycznej egzystencji są dla
pojedynczego umysłu na Ziemi nie do pojęcia. Tego rodzaju telepatyczne połączenie zdarza się tu u
pojedynczych osobników, ale zdecydowanie nie jest ono mile widziane. Nazywamy takich ludzi
chorymi psychicznie. Nie tak dawno temu paliliśmy takich ludzi jako czarowników".
– Gdyby indywidualne myśli nie znajdowały się pod ścisłą kontrolą – objaśniał dalej rzecznik –
świadomość każdego z nas byłaby przeładowana myślami miliardów członków naszej rasy. Nikt nie
mógłby egzystować lub myśleć w takim natłoku cudzych myśli.
– A jednak – sprzeciwiłem się – tak właśnie żyjemy tu na Ziemi, nie posiadamy tylko świadomego
połączenia telepatycznego.
– To dla nas nie do pojęcia! – wykrzyknął. – Zawsze myśleliśmy, że wasz sposób życia jest
niemożliwy.
– Tak, zdaje się, że wasz sposób życia też jest niemożliwy. My na Ziemi najwyraźniej poszliśmy
inną ewolucyjną drogą prowadzącą do Świadomej Jaźni. Nam chodziło o zamknięcie się na
świadomość innych w grupie po to, aby przeżyć i funkcjonować jako istoty indywidualne, oddzielne od
całej reszty.
– My przeciwnie, rozwinęliśmy sposób myślenia naszych myśli jako telepatycznie połączoną całość
– oświadczył rzecznik. Wspomniałeś o egzystencji jednostek, a to sprawia, że jeszcze bardziej
chcemy nawiązać z wami łączność. Chcemy się dowiedzieć jak wam, tam na Ziemi, udaje się istnieć
jako jednostki. To jedna z kwestii, dla których tu przybyliśmy i które chcemy zbadać. A jeśli chodzi o
ten drugi dźwięk, który wydałeś, to EEEE... MMMMOOOO..., to nie znamy go, nie rozumiemy, nie
mamy go w naszym słowniku. Cokolwiek ono oznacza, nie znajduje się w naszym języku ani w naszej
świadomości. Ale jako Badacze rozumiemy, że często zrozumienie pojawia się wtedy, gdy sonduje się
to, co nieznane. To, co masz na myśli, kiedy mówisz EEEE... MMMMOOOO...(emocjonalny) zdecydowanie
kwalifikuje się jako nieznane. Czy ta rzecz wiąże się w jakiś sposób z nauczeniem się jak czuć? –
zapytał.
– Tak, wpływ emocjonalny i uczucia są bardzo sobie bliskie w rzeczywistości ziemskiej. Są one
jakby dwoma sposobami mówienia o tej samej rzeczy – objaśniłem mu. – Niektórzy z nas postrzegają
emocje jako energię, a uczucia jako wpływ energii emocjonalnych."
potem jest historia jak Bruce i jedna kobieta wstępują swoiminiefizycznymi ciałami w ciała dwójki kosmitów i zaczynają emanowac miłością. Początkowo kosmitów to wyłączał, znaczy tracili świadomość. Ale po przedłużeniu doświadczenia zdołali odzyskać świadomość i zintegrować tą energię ze swoim świadomym umysłem. Potem zdarzyło się coś co Moena zadziwiło. Oni wrócili na swoją planetę i - dzięki swojemu zjednoczonemu umysłowi ta energia miłości rozprzestrzeniła się natychmiast po całej populacji. Efektem było, to że cała ich świadomość się zmieniła a swój nowy stan nazwali Rajem na Ziemi :-) Było to dla nich niesamowite odkrycie :-)
-
Mariusz
Dzięki:)
No tak, przypomniałam sobie, że wtedy tworzyliśmy, ja też będąc jedną z nich cos w rodzaju wspólnej świadomosci. Każdy wiedział co ma robić. Ale było to mentalne powiedzmy polączenie, albo raczej świadomościowe. Bo nie chodziło i jakieś konkretne myśli. Ale nie było to problemem bo skupialiśmy się, choć bez napięcia, swobodnie, nad tym co trzeba robić. Informacja bez przeszkód i napięć płynęła. Nie było emocjonalności, a więc mogło to funkcjonować. Jednak nie było tam również miłości. Taki letni spokój. Nie było uczuć jak radość, przyjemność czy błogość. No i ten brak miłości. Dlatego pewnie nie zabawiłam tam zbyt długo, chciałam jednak uczuć doświadczać. A i emocje ściągały. To były takie wakacje od karmy:P
-
Laka
No to niezła z ciebie ufolożka :))
-
Co o niej myślicie ?
Wydała mi się dziwna przez te jej oczy.
http://zapodaj.net/75de553e8a119.jpg.html
-
Inga
;)
Mnie zastanawia jak to jest, jest się na Ziemi, potem można się wcielić w jakąś istotę innej rasy...
Ja trochę ich zaliczyłam. A poza tym bawi mnie jak czytam w jakiś artykułach...my Ziemianie i oni-obcy. My mamy takie DNA, oni mają inne;) No spoko, ale często myślę bywało tak, że jednak różne dusze wcielały się w różne powiedzmy rasy, na przestrzeni dziejów. Choć niby ważne jest tu i teraz, to fakt.
-
:)
Laka
Mnie też to bawi. Trochę się już naczytałem o innych planetach, światach i żyjących na nich cywilizacjach które nierzadko są ciepłe i serdeczne także słowo "obcy" zaczyna brzmieć dla mnie obco :)
-
Hehehehe
może dla nich ludzie to "obcy" z którymi nie chcą mieć kontaktu, bo zbyt destrukcyjni i niskowibracyjni na ten moment:P
No cóż, wszystko zależy od punktu widzenia. Jak ktoś już był wszędzie jak np aniołki, to się już tak nie identyfikuje:)