Pozytywne Inspiracje

Forum => Pytania do Ekspertów => Wątek zaczęty przez: Tristen w 2012-02-01, 13:52:38

Tytuł: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-01, 13:52:38
Witam!

Chcialbym serdecznie poprosic o pomoc w udzieleniu odpowiedzi na pytanie, jaka dusza (jakiego pochodzenia) moge byc i skad moga brac sie moej problemy, jesli idzie o szeroko rozumiane zycie posrod ludzi. Podaje link do dyskusji, w ktorej napisalem co nieco o sobie w celu poznania tematu: http://www.cudownyportal.pl/forum/watek.php?id=3197

Dziekuje,
T
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-01, 14:04:55
Pochodzenie to musiałby Ci sprawdzić ktoś z odpowiednimi umiejętnościami na podstawie zdjęcia, ale z tego co pisałeś na CUDzie(przejrzałem Twoje posty dość pobieżnie) - wyglądasz na dość klasyczny przypadek UA z nieodreagowanym upadkiem świadomości, typowym zniechęceniem do życia w materii, itp. Poczytaj sobie artykuły Leszka o UA, które są tutaj: http://www.ezosfera.pl/leszek/artykuly

Znajdziesz tam też dekret "sens istnienia", który warto przerobić. Bardzo Ci też przyda praca nad byciem zadowolonym z siebie i swojego życia.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Wisieńka w 2012-02-01, 14:07:10
Witaj Bracie. Ja też po klasztorze :D Fajnie jest się otworzyć na ludzi i na Świat.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-01, 19:46:34
No niby rzeczywiscie pasuja do mnie te cechy, ktore Leszek Zadlo wymienil (wiekszosc z nich) ale z drugiej strony tak czytam i jednak jakos nie moge znalezc u siebie tych aneilskich cech. Bardziej juz jakis elf, szaman, ktos z Lemurii lub innej planety (ciagle mam jakies wspomnienia z zycia posrod natury, z jakiejs wioski, wspolnoty, czuje tam szczescie, spokoj...).

Wstawiam zdjecie (moze ktoz cos zobaczy interesujacego) i wracam do lektury!

http://imageshack.us/f/43/1009004.jpg/

Pzdr
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-01, 19:58:13
To co piszesz bardzo przypomina moje początki. Też miałem takie poczucie bezsensu, przekonanie że kompletnie tutaj nie pasuje, że nie wiem po co właściwie żyć. No i to była oparte u mnie na upadku świadomości, nieuzdrowionej relacji z Bogiem i obciążeniach ascetycznych. Jednocześnie byłem przekonany, że z pochodzenia jestem elfem, ale z czasem się okazało tylko wśród nich siedziałem przez dość długi okres czasu, aż zacząłem się z nimi utożsamiać.

Często jest tak, że jak się przez wcielenia poszaleje, poszlaja po różnych miejscach i nazbiera masę różnych doświadczeń, to się potem już nie wie kim się jest i po co. W głowie jest tylko jedno wielkie pomieszanie i plątanina sprzecznych ze sobą wyobrażeń. Na szczęście z czasem jak się pracuje nad oczyszczaniem umysłu - wszystko się rozjaśnia.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-01, 21:09:41
Tristen,

to że chasałeś po łąkach w praktyce nie znaczy wiele, ja też myślałem że z pochodzenia duszę mam elficką, ale się okazało że anielską. W zasadzie nie ma to żadnego większego znaczenia, ta się potem popularnie rozdziela takich np. aniołków na una czy uba żeby wiedzieć po uzdrawiać, i w jakich tematach ma się głównie nasrane w głowie i tyle.

Ja sobie najpierw przypomniałem a potem ktoś mi potwierdził, to chyba najlepsza droga, bo przynajmnie się wie w praktyce co to znacza pochodzenie anielskie.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-01, 22:24:31
A powiedzcie mi, czy prze owe klasztorne praktyki moge w obecnym zyciu miec problemy w zwiazkach damsko-meskich?

Bo u mnie bylo z tym tak, ze do poznego (jak na faceta) wieku w ogole nie chcialem byc z kims, interesowalo mnie wylacznie wspolzycie wiadomo jakie. Ale nawet wtedy, gdy juz pragnalem zwiazac sie z inna osoba na dluzej, to rowniez sie nie udawalo (nie udaje do dzisiaj). Owszem, jakies przelotne znajomosci sa od czasu do czasu ale jak patrze na moich znajomych, moja zycie w tej sferze jest bardzo marne a potrzeby duze.

Co mozna by tu zrobic aby ponaprawiac? Dodam jeszcze, ze zeby bylo trudniej, prawie w ogole nie spotykam kobiet, do ktorych bym cos czul poza fizycznoscia, a jesli juz czuje, zawsze bez wyjatku sa to relacje karmiczne, zwiazki takie sie szybko urywaja, pozostaje smutek,  cierpienie za tym, ze nie mozna byc razem i ogolne przygnebiebie. Zreszta w ogole jakos nie garne sie do ludzi. Od zawsze preferowalem bycie samemu, uciekalem od grup, nigdy nie chcialem mieszkac w jakis akademikach, na stancjach a wiec samemu jakby ograniczalem mozliwosc poznania drugiej osoby do minimum jakbym rzeczwiscie przeniosl mnisi tryb zycia do tego wcielenia.

Czy to jakis rodzaj szczegolnego obciazenia? Bo nawet podswiadomie mam pragnienie bycia z druga osoba a tutaj nic.....jakby jakas klatwa wrecz :) Mozna to jakos zbadac np. co u mnie jest grane pod tym tematem?
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-01, 22:37:45
możliwości jest mnóstwo, trzeba jakąś odpowiadającą ci metodą uzdrawiać/rozjaśniać temat pewnie dużo rzeczy się pojawi na początku. legendy głoszą że na ból emocjonalny pomaga eft, a na zawiłości karmiczne regresing ;)
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-01, 22:45:14
Musze miec cos mocno poblokowane bo kiedys pomimo sesji regresingu nic mi nie wywalilo. EFT jeszcze nie probowalem ale czuje, ze dla mnie samo uzdrowienie relacji i karmy da kopa emocjonalnego...

namierzylem jednego regresera w moim miescie (jest tylko jeden ;)) ale jakos dziwnie mi odpisal na pytanie, jak moznaby sie przygotowac tematycznie do sesji, nad czym popracowac, ze nic nie trzeba, ze wszystko samo wyjdzie co ma wyjsc teraz i on sie tylko pomodli itp. Troche jakos dziwnie sie poczulem...bo samo to nic nie wychodzi z doswiadczenia juz wiem.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-01, 23:55:05
Az mi teraz sie przypomnialo! Ile razy jako dziecko i jeszcze nastolatek powtarzalem wszystkim naokolo w jakiejs nieswiadomosci, ze nigdy nie chce miec dziewczyny, drugiej osoby. Przeciez to doslownie jakis kod wypowiadalem. A jaka energia z tego bije! Jak teraz to sobie przypominam, to tamte slowa wydaja mi sie takie sztuczne, jakby byly nie moje...ladne mam te klasztorne obciazenia.

Jak mozna rozwalic takie syfy najskuteczniej?
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-02-02, 02:10:44
Tristen, cześć:)
Miałam podobnie, ja gdy byłam mała apelowałam wszem i wobec że nie chce mężą dzieci itd i to były mega presje, energia z tego szła koszmarnie niska.
Ból przed zranieniem :) to sie u mnie nazywało
Oraz pare innych rzeczy.
U mnie wazna role odegrały wcielenia gdy wybierano mi męża i gdy "musiałam czynić powinność żony i matki" nawet gdy mężus puszczał się z innymi. Uchodziło to, ze względu na wysokie pozycje społeczne. To trzyma mnie jeszcze do dziś trochę [ własnie przerabiam] nie umiem sobie do końca pozwolić na związek, na urzywanie tego terminu, boje się:) Mogę z kimś być gdy nie pada słowo "związek". Gdy ktos wymawia to słowo klucz, moja ps reaguje od razu wycofaniem. [ Związek to śmierć, ograniczenia, męczarnia, rezygnacja z siebie, koniec wszystkiego co było dobre- a że gruntowałam sobioe te wcielenia mocno, to teraz opornie idzie praca z tym]. W między czasie odreagowywałam sobie wcielając się w rozpustne nadworne panienki i stałam po drugiej stronie tego cyrku;] Dużo sprzeczności i pomieszania. Ale z Bożą pomoca mozna wszystko odkręcić:)

Trsisten, zastanów się głeboko, dlaczego powiedziałeś takie rzeczy jakie dziecko;)

Powodzenia!
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-02, 10:20:07
Czesc Olga!
Teraz to juz trudno mi sobie przypomniec, dlaczego jako dziecko tak mowilem ale pamietam, ze czulem ze chcialbym byc sam, miec wolna przestrzen, aby mi nikt nie przeszkadal  i dopiero niedawno wpadlem na ,,pomysl", ze przeciez owo ,,nieprzeszkadzanie" scisle moglo sie wizac z praktykami pokutniczymi etc. Zreszta do dzis jestem sporym indywidualista, samotnikiem, ominely mnie rowniez przygody mlodego wieku typu mieszkanie w akademiku czy na stancji (co jest jak gdyby atrybutem mlodego czlwieka wchodzacego w zycie, i gdzie pojawiaja sie realne szanse na poznanie drugiej osoby). Zreszta schodzac tutaj bylem do tego stopnia przekonany o potrzebie kontynuowania ascezy, ze wzialem (zapewne z ostatniego wcielenia bo tez co smi tam lata po glowie w tym temacie) obciazenia zwiazane z tym, ze w poprzednim zyciu zylem w USA i bylem hipisem. Idealnie wpasowalem sie w dom rodzinny, gdzie moi rodzice jak na tamte czasy dosc mozno liberalizowali, ojciec nosil dlugie wlosy i sluchal wlasnie takiej muzyki. Zwazywszy na to, ze urodzilem sie pod koniec lat 7-tych, to bylo jakby nieco pomieszanie epok jesli idzie o mode i w odroznieniu od wiekszosci rowniesnikow, bedac pod duzym wplywem starszego pokolenia nie mialem z nimi zbyt dobrego kontaktu (nie mam do dzisiaj).
Krotko mowiac dosc dobrze mi wyszla ta ponowna ucieczka od ludzi, od rowiesnikow wlasnie po to, aby ciagle byc samemu ale teraz przynajmniej uswiadomilem sobie, ze to byl blad, ze nie chce tak zyc dluzej.
Co do drugiej osoby to jeszcze tak z kilka lat temu nie myslalem na powaznie o tym, aby sie z kims zwiazac, choc juz wtedy cos kolatalo sie po glowie, ale teraz juz wiem, ze nie ma nic przyjemniejszego niz dzielenie zycia z druga osoba, kochanie tej osoby i dostawanie tego samego (taka jednosc jakby). Nie mialem nigdy wstretu do seksu (wrecz przeciwnie) choc przez bardzo dlugi czas w ogole nie chcialem miec dzieci i kategorycznie zaprzeczalem, podkreslajac gdzie sie tylko da, ze miec ich nie chce (bo to obowiazek, bo to rezygnacja z siebie itp.). Dopiero rowniez niedwno zdalem sobie sprawe, ze wcale nie musi tak byc. Owszem, narazie jeszcze nie jestem gotowy na potomstwo (chocby z tego wgledu ze mam problemy z praca - tu osobny temat do przepracowania bo przez moja wolnosciowa postawe wlasciwie do tej pory nie widze nic ciekawego na rynku pracy a w podsiwadomosci ciagle marzy mi sie hipisowanie na calego, palenie trawy i ogolnie nic nie robienie, wglednie wolne artystyczne zawody), ale poczulem cos takiego niedawno, ze tak jakos smutno bedzie bez rodziny na starsze lata. Poza tym chyba zaczyna dzialac jakis instynkt wrodzony, ze w pewnym wieku zarowno kobieta jak i mezczyzna dorastaja do roli, gdzie zazyna myslec sie o tym. Ale narazie to jeszcze przyszlosc. Sukcesem jest, ze juz przestalem odrzucac na wstepie tego typu mysli, ze poczulem ze posiadanie dziecka tez moze byc ciekawe, rozwijac, dawac cos fajnego.
U mnie natomiast z tymi zwiazkami to teraz inne ,,kwiatki" wyszly, bo ciagle gdzies w podswiadomosci obija mi sie po lbie takie cos, ze skoro nie mam stalej pracy, ze w ogole roznie sie od moich rowiesnikow (niestety ze wgledu na warunki materialne ciagle nie stac mnie na samodzielne mieszkanie a w tym wieku juz raczej nie chcialbym mieszkac z kims obcym, chyba ze bylyby to jakies fajne osoby, zaufane) to ze przet to zadna dziewczyna nie zechce ze mna wejsc w powazniejszy zwiazek i mam to co przyciagam: jakies liche romanse czy zwiazki obciazone karmicznie (po ktorych zostaje tylko cierpienie i niespelniona nadzieja na to ze ta osoba jednak wroci choc doskonale wiem, ze tak nie bedzie). I tutaj jest sporo syfu do oczyszczenia, do przekonania ze jednak pomimo moze nienajlepszego stary materialnego w dorosle zycie ja takze zasluguje na milosc i cieplo drugiej sooby i ze pora uswiadomic sobie (wbic do glowy doslownie), ze nie kazda kobieta patrzy wylacznie na zasobnosc portfela i zaradnosc mezczyzny od razu, a szuka przede wszystkim przyjazni i ciepla (czyli stabilnosci emocjonalnej).
Tak to u mnie wyglada w duzym skrocie.

Pzdr :).
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-02, 13:26:45
Cześć Tristan,

jak cię czytam to jawisz mi się jako fajny gostek. Witaj na forum. Uważam, że jestes ua jakby niebiesko-czerwony jak w morde strzelił.;)
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-02, 13:31:45
Czesc Karina!

To milo mi ze tak sadzisz :) Kilka lat temu nie umialem sie tak otwierac i pokazywac swojej naturalnosci bo balem sie reakcji ludzi, a teraz widze (z zachowaniem zdrowej asertywsnosci i okolicznosci), ze jak najbardziej warto byc soba chocby nie wiadomo, jakim dziwakiem sie bylo :).

Niebiesko-czerwony mowisz? Ja ciagle sie myle w tych kategoriach, nawet aniolkiem sie za bardzo nie czuje. Moze cos szepniesz wiecej?
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-02-02, 14:41:59
"(chocby z tego wgledu ze mam problemy z praca - tu osobny temat do przepracowania bo przez moja wolnosciowa postawe wlasciwie do tej pory nie widze nic ciekawego na rynku pracy a w podsiwadomosci ciagle marzy mi sie hipisowanie na calego, palenie trawy i ogolnie nic nie robienie, wglednie wolne artystyczne zawody)"

And that's the spirit! ;)

Co do kolorków: chodzi o kolejność schodzenia i intencje z tym związane. Niebieskie schodziły po to, aby doświadczać emocji, czerwone po to, aby skosztować materii i formy. Przynajmniej tak twierdzą niektórzy ;)

Protip: Bycie szamanem/druidem/etc nie oznacza wcale elfiego pochodzenia. Jest jeszcze inna linia UA, która była bardziej związana z naturą etc - często utożsamiana z dewami i takowoż nazywana. Co prawda nie istnieje w oficjalnej klasyfikacji UA <przynajmniej nic na ten temat mi nie wiadomo>
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-02, 14:51:22
Po prostu pewne rodzaje obciążeń miały swoje wspólne korzenie, a ich posiadanie zabarwiało aurę na konkretne kolory - stąd podział na kolorki, który jest tylko dla ułatwienia.

Raczej się nie zdarza, aby ktoś miał pełen zestaw obciążeń danego koloru i zazwyczaj też ma się obciążenia z kilku grup jednocześnie(czasami nawet te sprzeczne ze sobą np jednoczesne pożądanie doświadczeń seksualnych jak i odrzucanie seksu).

Tak więc nie przejmuj się kolorami, pochodzeniem, itd. Najważniejsze to zidentyfikować te problemy, które akurat Ciebie dotyczą i je zlikwidować :)
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-02, 14:51:45
No to by sie wszystko zgadzalo teraz bo ja ulal kocham do dzis doswiadczac i emocji i materii, a to wszystko jakby polaczone z taka jakby lekkoscia, eterycznoscia. I te dewy....czuje to bardzo dobrze :).
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-03, 13:15:51
Dzis uswiadomilem sobie jedna rzecz i chyba zaczynam dostrzegac, czemu jest we mnie ten dualizm, takie rozdwojenie.

Otoz gdzies bardzo z glebi pragne byc z ludzmi, byc czescia czegos wiekszego, cieszyc sie przebywaniem z nimi itp. a z kolei jakas inna, rowniez mocno schowana czesc mnie pragnie odizolowania, spokoju, samotnosci.

I teraz jak przelozylem to sobie na rzeczywistosc, to mi wyszlo cos takiego:

-z jednej strony pragne miec licznych znajomych, druga osobe z ktora czulbym sie blisko (i udane pozycie)
-z drugiej strony automatycznie jakos ciagle uciekam w samotnosc, od ludzi, nie wyobrazam sobie zycia z kims, pracy w grupie

Zupelne pomieszanie, dwa przeciwstawne bieguny i nic dziwnego ze nie ide ani w jedna ani w druga strone. Bo z jednej strony od dziecka jakos nie chcialem zbytnio bawic sie z rowiesnikami a pozniej jakos trzymac sie w grupie, dzielic sie wspolnym zyciem a z drugiej strony im jestem starszy tym bardziej zauwazam, jak odgradzalem sie od ludzi i ze duzo na tym stracilem w sensie mozliwosci kontaktow itp. Teraz mam problem bo cale moje dotychczasowe zycie jest oparte na tym samotnictwie a tutaj widac potrzeby ida calkowicie w druga strone. Jest tylko jedno ,,ale" - ja ciagle nie umiem sie odnalezc posrod dzisiejszych ludzi.

Dodatkowo za ,,nie' przemawia moja niechec do dzisiejszej mody, technokratycznego, konsumpcyjnego sposobu zycia, stylu a z drugiej wrecz cos ,,placze" we mnie za ludzmi, za cieplem innych osob, za udanymi relacjami.

Przerabial moze ktos z was takie cos?
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-03, 13:28:35
Znam pułapki takiego nastawienia - podświadomość nawija, że ludzie są przecież tacy i owacy, społeczeństwo to, społeczeństwo tamto. Olej to.

To nie ma znaczenia, jaka jest większość ludzi. Znaczenie ma to, jakimi ludźmi właśnie Ty się otaczasz. A wierz mi, że Twoje otoczenie jest tylko realizacją podświadomych programów, które zawsze można zmienić. Na świecie jest wystarczająco dużo fajnych, świadomych, pasujących do Ciebie ludzi. Mogą oni stanowić mniejszość w kraju, ale większość w Twoim życiu :)
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-03, 13:33:25
To juz nawet nie chodzi o to, jakie jest spoleczenstwo ale moja podswiadomosc chce spotykac cos, co mi coraz bardziej wydaje sie niemozliwe w tym sensie ze ona tkwi w przeszlosci i nie umie akceptowac terazniejszosci. Widze tutaj ze podswiadomie lgne do ludzi i srodowiska, ktorego juz nie ma...a w nim podswiadomosc czuje sie bezpiecznie i jest rozumiana. A z dzisiejszymi ludzmi na odwrot i tu jest myk :).
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-03, 13:42:22
Tristen to tylko przekonanie podświadomości, że współcześnie takich ludzi nie spotkasz.
Skąd wiesz, że ich nie ma??? Skąd to przekonanie??? Z doświadczenia? Doświadczenia masz takie jakie programy w podświadomości.
Zmień programy, a zaczniesz dostrzegać ludzi, z którymi będziesz chcial przebywać :) a oni z tobą.

Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-03, 13:56:06
Tylko nie do konca jestem swiadom, jakie sa to programy. Tu wyczuwam znowu obciazenia z poprzedniego wcielenia i rzeczywiscie, tak mniej wiecej do 14-15 roku zycia srodowisko, w ktorym sie obracalem bylo tym, co moja podswiadomosc akceptowala i sama wykreowala. Klopoty zaczely sie zaraz potem, kiedy mlodzi ludzie w moim wieku zaczeli sie zmieniac i jak jakby zostalem w miejscu, a oni jakos plynnie wpasowali sie w rzeczywistosc. Moja podswiadomosc wciaz kurczowo trzyma sie tamtego, poniewaz wtedy czula sie rozumiana, spotykala to, co chciala spotykac. A dzisiaj wlasnie nie spotykam takich ludzi. Ale jaki program dziala we mnie ze nie spotykam? Po czesci na pewno to nie wina samego programu a tego ze nie wroslem w grupe rowiesnicza, nie nasiaknalem tym, co by pozniej dawalo mi polaczenie z ludzmi i stad izolacja. A dzis jako juz dorosly czlowiek mam wieksza swiadomosc i dodatkowo jakos odpycha mnie od moich rowiesnikow (oczywiscie od wiekszosci, nie mowie o wszystkich). Ale tak jak powiedzialas - cos musi siedziec gleboko, ze ta izolacja trwa dalej, ze nie spotykam ludzi z ktorymi bym sie rozumial bo przeciez nie ja jeden jestem takim indywidualista.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-03, 14:14:05
"Ale jaki program dziala we mnie ze nie spotykam? Po czesci na pewno to nie wina samego programu a tego ze nie wroslem w grupe rowiesnicza, nie nasiaknalem tym, co by pozniej dawalo mi polaczenie z ludzmi i stad izolacja."

Nie. Nie stąd ta izolacja. Izolacja już była, dlatego "nie wroslem w grupe rowiesnicza, nie nasiaknalem tym, co by pozniej dawalo mi polaczenie z ludzmi"

Dlaczego się wtedy izolowałeś? Czego się bałeś, obawiałeś, co ci przeszkadzało, czego nie lubiłeś w rówieśnikach, co o nich myślałeś, o tym czym się zajmowali, czym interesowali???
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-03, 14:26:36
,,Dlaczego się wtedy izolowałeś? Czego się bałeś, obawiałeś, co ci przeszkadzało, czego nie lubiłeś w rówieśnikach, co o nich myślałeś, o tym czym się zajmowali, czym interesowali???"

Poniewaz nie znajdowalem z nimi wspolnego jezyka. Obawialem sie odrzucenia, czego i rowniez doswiadczalem z ich strony. I tego w nich nie lubilem.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-02-03, 14:28:39
A czy wszyscy rówieśnicy byli tacy czy tylko pewne grupy do których dążyłeś (które zauważałeś) ?
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-03, 14:36:35
"Poniewaz nie znajdowalem z nimi wspolnego jezyka. Obawialem sie odrzucenia, czego i rowniez doswiadczalem z ich strony. I tego w nich nie lubilem."

Pogrubiłam program, którym się możesz zająć. Czyli wzorce odrzucenia.
Na stronie Darka Logi znajdziesz kilka artykułów.
http://ezotericuss.pl/artykuly.php
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-03, 14:41:45
,,A czy wszyscy rówieśnicy byli tacy czy tylko pewne grupy do których dążyłeś (które zauważałeś) ?"

Nie, nie wszyscy :). Szlo to jakby dwutorowo: szkola - brak akceptacji (w wiekszosci), podworko - duza akceptacja (z minimalnym odrzuceniem ze strony zaledwie kilku pojedynczych osob czyli nic wielkiego).

Grazyna -> Dzieki, bede mial co czytac na lykend. Jak cos znajde, co mi wywali, to sie pojawie niezwlocznie i dam znac, co to bylo...
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-03, 14:54:20
Tristen przeanalizuj, kto cię odrzucał i z jakiego powodu - nie wiem np. bo byles niski, slaby, rudy, za cichy, za powolny itp itd.
To cie może naprowadzić na główne przekonanie prowokujące odrzucenie.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 12:23:43
,,Tristen przeanalizuj, kto cię odrzucał i z jakiego powodu - nie wiem np. bo byles niski, slaby, rudy, za cichy, za powolny itp itd. To cie może naprowadzić na główne przekonanie prowokujące odrzucenie."

Jestem juz po pierwszych kilku artykulach apana Logi i musze powiedziec, ze nie znalazlem u siebie wzorca odrzucenia pt. ,,przepraszam ze zyje". Wrecz przeciwnie, czesto wychodzi mi cos takiego, ze skoro jestem czlowiekiem, jestem dzieckiem Boga to mi sie nalezy to samo, co maja inni na co niestety prawie wszystkie osoby reaguja jakby zostaly poparzone wrzatkiem i krzycza: jak to? to ja pracowalem 20 lat a ty chcesz miec to za darmo itp.

Zreszta napisalem troche o tym, tylko w temacie relacji damsko-meskich tutaj: http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=193.msg8761#msg8761

Nie chce stawiac juz teraz definywynych wnioskow ale wewnetzrnie czuje ze PARADOSKALNIE to wlasnie przez to, ze nie mam wielu obciazen, zyje mi sie w Polsce zle. I coraz czesciej mam takie poczucie, ze chyba trzeba ruszyc tylek i wyjechac, bo jestem juz w takim wieku, ze za kilka lat juz sobie odpuszcze. A tutaj pojawia sie ogromny lek przed brakiem drugiej osoby, udanym wspolzyciem i spelnieniem zawodowym. Ten lek jest naprawde ogromny, wlasciwie on motywuje mnie do podjecia zmian, do zajecia sie tym tematem.

I co wy na to?
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 12:31:43
A wlasnie, dlaczego bylem odrzucany?

Odrzucany bylem wlasnie z powodow, ze bez skrepowania wyrazalem siebie, ze z domu wynioslem normalny stosunek do zycia. Pamietam tez, ze jako dziecko nie bylem zbyt zabawowy, unikalem jakiegos grupowego bratania sie i teraz tak sobie mysle, ze inne dzieci (chlopcy) mogli odbierac to jako jakas niechec, wrogosc i odplacali mi tym samym, dokuczajac, wysmiewajac mnie itp. Tez pamietam w przeciwienstwie do innych chlopcow nie ciagnelo mnie od bicia sie, huliganienia i to tez ich draznilo. Mialem tez inne zainteresowania i nie znajdywalem z nimi wspolnego klimatu (mam to do dzisiaj hehe).

Odrzucanie nastepowalo na calej linii - a to, ze slucham innej muzyki, a to ze nie jestem katolikiem i nie laze na religie, a to ze nie konsoliduje sie z reszta klasy. To w szkole. Na podworku bylo ok bo tam mialem ludzi, z ktorymi dobrze sie rozumialem.

A dzisiaj jestem odrzucany przez to, ze bez skrepowania mowie o tym, co mysle (znow patrz np watek w dziale ,,Seks" - tam duzo opisalem tego typu relacji. Podobnie z tematem pracy - ludzi wrecz irytuje moje wolnosciowe podejscie i czesto zarzucaja mi, ze jestem egoista, nie mysle o spoleczenstwie (szczerze mowiac, mam je gdzies, czemu ja mam myslec o innych i przede wszystkim za innych???)

No i co teraz? Naprawde coraz bardziej mi sie wydaje, ze w Polsce z takim mysleniem nie uloze sobie zycia i do konca bede outsiderem, czlowiekiem samotnym.

Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 12:40:07
Jakbym mial podsumowac ten temat - to podsumowalbym go w taki sposob, ze odczuwam ze polskie spolecznestwo ze swoimi obciazeniami DDA/DDR, katolicyzm etc hamuje mnie, bo nie pozwala mi sie wyrazac takim, jakim jestem i dlatego nie moge tutaj ani robic zawodowo tego, co chce ani spotykac osob ktore bylyby mi bliskie i wchodzic w udane  relacje damsko-meskie. Tak to czuje i to jest silne.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-02-04, 12:48:23
Tristen 1. wg mnie postawa "należy mi się" musi mieć realne podstawy; samo wyobrażenie i poczucie "należy mi się" bez jednoczesnych konkretnych i realnych działań urealniających tę postawę jest wg mnie skazana na niepowodzenie lub frustrację. Choć jeśli ktoś jednocześnie ma w pełni zdrowe poczucie własnej wartości - to potrafi zrobić wiele, nawet wcześniej danej rzeczy nie znając czy nie ucząc się z wyprzedzeniem, tylko na bieżąco. Wtedy podstawą jest zdrowa samoocena. Bez działań jednak też nie przyniesie upragnionych skutków.

Wcześniej sam się przyznałeś, ze nie chce Ci się działać, wolisz się zaszyć i czytać książki; że reagujesz chorobliwie na jakiekolwiek zasady współżycia (czyli - nie zjem z rodziną posiłku, bo nie! nie będę się do niczego i nikogo przystosowywał! nie będę akceptował potrzeb innych, moje potrzeby są najważniejsze! - tak to przynajmniej zapamiętałam z tego, co czytałam w wątku na "Cudzie".) Negowanie wszystkiego dookoła, każdego kompromisu, każdej zasady (nawet wspólnie ustalonej, nie społecznej) nie jest w pełni zdrowe moim zdaniem. Dla mnie wygląda to tak, jakby wypływało to z lęku, że jak się na coś zgodzisz, to stracisz np.: własną wyjątkowość, to, co odróżnia Cie od innych i pozwala Ci myśleć o samym sobie, jako kimś unikalnym.

To jest moje wrażenie, otwarta jednak jestem z twojej strony na argumenty, jeśli jest nieprawdziwe ;)

2. w wątku seks przyznałeś, że głównie chciałbyś seksu od kobiety, z którą jesteś - i nawet jak dziewczyna będzie naprawdę lubić seks i będzie otwarta, to żeby stworzyć dobrą bliską relację potrzebne jest coś więcej (samo uwielbienie i otwartość w seksie wystarczą tylko do stworzenia mniej lub bardziej przelotnej relacji seksualnej).
Dlatego możesz "płoszyć" ludzi i płeć przeciwną w szczególności, bo możesz stwarzać wrażenie, przez swoje postawy "anty-", iż relacja z Tobą to będą z Twojej strony ciągłe "Nie (bo nie)", a "dobrze" będzie tylko wtedy, kiedy będzie się spełniać Twoje wyobrażenia i Twoje potrzeby. To odstrasza. Być może jednak jest to tylko takie wrażenie, a realnie potrafiłbyś być otwarty również na poznanie drugiej strony, jej potrzeb, marzeń i wyobrażeń i wspólne urealnianie ich w życiu :-) Tego Ci życzę. Wrażenia jednak i emanowania czymś takim warto się jednak pozbyć ;)
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-02-04, 12:49:43
Tristen "robic zawodowo tego, co chce " - a co chcesz robić zawodowo, tak właściwie?




Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-04, 12:53:23
Tristen
Przekonanie, że źródło Twoich problemów jest gdzieś tam na zewnątrz to tylko pozory. Na zewnątrz są tylko skutki problemów, które źródło mają gdzieś w Twoim wnętrzu.

Też byłem kiedyś odrzucany i wyśmiewany za swoją inność, niedostosowanie do społecznych standardów. Obecnie odstaje jeszcze bardziej od tego całego popieprzenia, a mimo to nie jestem już tak traktowany przez innych. Wystarczyło popracować nad swoim wnętrzem, a ludzie z otoczenia się dostosowali do tego. Nie tylko nie zmieniłem kraju, ale z konieczności nawet przebywałem wśród tych samych ludzi(znajomi z uczelni) - ich podejście do mnie zmieniało się równocześnie z tym jak się zmieniało moje podejście do mnie samego.

Mógłbyś uciec na drugi koniec świata, ale i tak byś trafiał na podobne zachowania w relacjach z innymi, dopóki byś tego nie uzdrowił.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 13:14:04
,,Tristen 1. wg mnie postawa "należy mi się" musi mieć realne podstawy; samo wyobrażenie i poczucie "należy mi się" bez jednoczesnych konkretnych i realnych działań urealniających tę postawę jest wg mnie skazana na niepowodzenie lub frustrację. Choć jeśli ktoś jednocześnie ma w pełni zdrowe poczucie własnej wartości - to potrafi zrobić wiele, nawet wcześniej danej rzeczy nie znając czy nie ucząc się z wyprzedzeniem, tylko na bieżąco. Wtedy podstawą jest zdrowa samoocena. Bez działań jednak też nie przyniesie upragnionych skutków."

->Tak, chodzilo mi o zdrowe podejscie, nie o narzucanie sie i wymaganie, aby to inni tylko cos dawali od siebie dla mnie.

,,Wcześniej sam się przyznałeś, ze nie chce Ci się działać, wolisz się zaszyć i czytać książki; że reagujesz chorobliwie na jakiekolwiek zasady współżycia (czyli - nie zjem z rodziną posiłku, bo nie! nie będę się do niczego i nikogo przystosowywał! nie będę akceptował potrzeb innych, moje potrzeby są najważniejsze! - tak to przynajmniej zapamiętałam z tego, co czytałam w wątku na "Cudzie".) Negowanie wszystkiego dookoła, każdego kompromisu, każdej zasady (nawet wspólnie ustalonej, nie społecznej) nie jest w pełni zdrowe moim zdaniem. Dla mnie wygląda to tak, jakby wypływało to z lęku, że jak się na coś zgodzisz, to stracisz np.: własną wyjątkowość, to, co odróżnia Cie od innych i pozwala Ci myśleć o samym sobie, jako kimś unikalnym."

->Zgadza sie, ale u mnie ta zamknietosc wynika wlasnie z tego, ze nie zaznalem tej akceptacji i ucieklem w swoj swiat. No i naprawde nie umiem zakceptowac tych zasad, ktore sa naokolo. Dusze sie wsrod nich. I dobrze pojmujesz to, ze jak sie dostosuje to strace swoja wyjatkowosc, bo rzeczywiscie ja lubie bardzo wyrzac sie nie tylko poprzez tym, kim jestem wew wnetrzu ale rowniez poprzez zachowanie, ubior itp. Mam potrzebe duzej ekrpesji zewnetrznej a u nas spoleczenstwo jest bardzo skonsolidowane, zbite. Malo miejsca na roznosc.

,,2. w wątku seks przyznałeś, że głównie chciałbyś seksu od kobiety, z którą jesteś - i nawet jak dziewczyna będzie naprawdę lubić seks i będzie otwarta, to żeby stworzyć dobrą bliską relację potrzebne jest coś więcej (samo uwielbienie i otwartość w seksie wystarczą tylko do stworzenia mniej lub bardziej przelotnej relacji seksualnej).
Dlatego możesz "płoszyć" ludzi i płeć przeciwną w szczególności, bo możesz stwarzać wrażenie, przez swoje postawy "anty-", iż relacja z Tobą to będą z Twojej strony ciągłe "Nie (bo nie)", a "dobrze" będzie tylko wtedy, kiedy będzie się spełniać Twoje wyobrażenia i Twoje potrzeby. To odstrasza. Być może jednak jest to tylko takie wrażenie, a realnie potrafiłbyś być otwarty również na poznanie drugiej strony, jej potrzeb, marzeń i wyobrażeń i wspólne urealnianie ich w życiu :-) Tego Ci życzę. Wrażenia jednak i emanowania czymś takim warto się jednak pozbyć ;)"

-Nie :) Napisalem, ze chcialbym udanego wspolzycia ale nie to, ze seks jest dla mnie najwaznieszy. Jest wazny ale przede wszystkim prane ciepla i zrozumienia od drugiej osoby. A rzeczywscie te postawy antyspoleczne plosza ludzi ode mnie ale tak jak mowie - ja nie potrafie sie do nich dostosowac i cicho siedziec. Po prostu nie potrafie tak. I dlatego jest mi tu zle bo nie spotykam osob z podobnym nastawieniem, brakuje mi dzis wsrod ludzi jakiegos zbuntowania, niezgadzania sie na to co nas otacza a z tego, co obserwuje przytlaczajaca wiekszosc godzi sie na te warunk, ktore sa. Taka chora pokora wedlug mnie, brak checi zmiany, jakis ukryty strach ze jak sie zbuntuje to dostane po lbie i skoncze pod mostem. Ja nie umiem z takimi ludzmi znalezc kontaktu wspolnego.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 13:16:53
Tristen "robic zawodowo tego, co chce " - a co chcesz robić zawodowo, tak właściwie?

->Zajmowac sie muzyka. Siedze ostro w starych kilmatach i albo prowadzic sklep z plytami i akcesoriami albo w ogole dzialac cos przy muzyce (cos  zwiazanego z zespolami, jezdzeniem w trasy etc.). Problem jest taki, ze po pierwsze rynek jest juz srasznie nasycony, po drugie mlodzi ludzie wola sobie sciagac za darmo mp3 zamiast inwestowac w oryginalna plyte (nie mowiac juz o ludziach ktorzy zbieraja drogie wydania, sa kolekcjonerami). Po trzecie brak pieniedzy u wielu osob na to u nas. Suma sumarom - ciezko u nas z takiego zawodu wyzyc. No i muzyka sie juz dzis zmienila - dzis wiekszosc ludzi slucha czy lubi to, co jest na topie (taka konumcpyjna papka, gonienie za moda).
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 13:22:25
Dlatego możesz "płoszyć" ludzi i płeć przeciwną w szczególności, bo możesz stwarzać wrażenie, przez swoje postawy "anty-", iż relacja z Tobą to będą z Twojej strony ciągłe "Nie (bo nie)", a "dobrze" będzie tylko wtedy, kiedy będzie się spełniać Twoje wyobrażenia i Twoje potrzeby. To odstrasza. Być może jednak jest to tylko takie wrażenie, a realnie potrafiłbyś być otwarty również na poznanie drugiej strony, jej potrzeb, marzeń i wyobrażeń i wspólne urealnianie ich w życiu :-)

-. O! Tu swietnie mi poruszylas sfere, o ktorej zapomnialem powiedziec. Ja wychowalem sie (poprzez podworko, a po trochu i przez ojca) w klimatach jeszcze mocno kontestacyjnych, hipisowskich i punkowych i nasiaklem tym buntem wobec wladzy, norm spolecznych itp. Dlatego tez na podworku czulem sie super, a wszkole, gdzie rowiesnicy w wiekszosci byli inni, niekoniecznie (i co powodowalo konflikty).

Do dzis dnia mam w sobie ten bunt ale wydaje mi sie, ze potrafie go mocno uzasadnic, mowiac dokladnie co mi sie nie podoba i przeciwko czemu sie buntuje. I to mnie wyroznia sposrod innych, bo wiekszosc woli siedziec cicho, dostosowac sie aby miec swiety spokoj.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Hawa w 2012-02-04, 13:53:31
@Tristen -  Dorastanie nie wiaze sie tylko z potrzebami czy uciechami ,,fizycznymi,,.
Energetycznie zatrzymales sie na poziomie splotu slonecznego.I tu jest ,,blokada, by przejsc do ,,czakry serca,,. Omijasz ja ogromniastym lukiem,kombinujesz. A kombinujesz BO!? 
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 14:01:20
A czy ja powiedzialem, ze pragne wylacznie uciech fizycznych? Chyba nie :)

A nie czuje, abym omijal serce. Ale wiem, co czujesz Ty - zauwazasz brak milosci do innych ludzi. Zgoda. Powiedz mi tylko, jak mam kochac ludzi ktorzy ciagle w taki czy inny sposob mnie rania i ciagle przypominaja ze jestem inny? Troche bledne kolo i na pewno nie bede tym, ktory ukorzy sie pierwszy (bo nie chce aby sie zarowno korzyl ktos przede mna ani ja przed kims). Fajnie by bylo jakby ludzie starali sie zrozumiec takich jak ja. Niestety, nie widze tego wiec nie dziw sie ze chowam sie z miloscia do osob postronnych.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 14:49:57
Tristen
Przekonanie, że źródło Twoich problemów jest gdzieś tam na zewnątrz to tylko pozory. Na zewnątrz są tylko skutki problemów, które źródło mają gdzieś w Twoim wnętrzu.

->Jak najbardziej sie zgadzam.

Też byłem kiedyś odrzucany i wyśmiewany za swoją inność, niedostosowanie do społecznych standardów. Obecnie odstaje jeszcze bardziej od tego całego popieprzenia, a mimo to nie jestem już tak traktowany przez innych. Wystarczyło popracować nad swoim wnętrzem, a ludzie z otoczenia się dostosowali do tego. Nie tylko nie zmieniłem kraju, ale z konieczności nawet przebywałem wśród tych samych ludzi(znajomi z uczelni) - ich podejście do mnie zmieniało się równocześnie z tym jak się zmieniało moje podejście do mnie samego.

->A co byc sugerowal zmienic u mnie?

Mógłbyś uciec na drugi koniec świata, ale i tak byś trafiał na podobne zachowania w relacjach z innymi, dopóki byś tego nie uzdrowił.

->A tutaj juz bym mogl polemizowac bo jesli zrodlem problemow jest nieakceptacja ze strony spoleczenstwa ze wgledu na jego specyficzne normy, charakterystyczne np. dla danego kregu kulturowego to w innym miejscu mozna czus sie lepiej wtedy bo to dziala podobnie jak na zasadzie, ze jesli np. w jakiejs pracy ni czujemy sie dobrze np. ze wgledu na atmosfere moza szukac innej aby polepszyc sobie warunki.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-04, 15:14:48
"->A co byc sugerowal zmienic u mnie?"
Nie wiem, bo Cię nie znam :) Ważnym elementem jednak będzie na pewno zaakceptowanie innych ludzi takich, jakimi są. Chodzi o doprowadzenie do stanu, w którym nawet najgłupsze i najdurniejsze poglądy Twojego otoczenia nie będą wywoływać w Tobie żadnej niechęci czy innych emocji. No i warto popracować nad wyobrażeniami, że nawet w tym kraju, w tym społeczeństwie możesz być na co dzień otoczony fajnymi, sensownymi ludźmi, a z całą resztą mieć neutralne i lepsze relacje.

"A tutaj juz bym mogl polemizowac bo jesli zrodlem problemow jest nieakceptacja ze strony spoleczenstwa ze wgledu na jego specyficzne normy, charakterystyczne np. dla danego kregu kulturowego to w innym miejscu mozna czus sie lepiej wtedy bo to dziala podobnie jak na zasadzie, ze jesli np. w jakiejs pracy ni czujemy sie dobrze np. ze wgledu na atmosfere moza szukac innej aby polepszyc sobie warunki."
Jest różnica między pracą, a całym krajem. W tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z niewielką grupą ludzi na którą jesteśmy "skazani". W przypadku całego kraju tych ludzi jest tak wielu, że spokojnie można sobie przyciągać bardzo różne osobniki.

Ja sam całe życie byłem abstynentem i mógłbym powiedzieć, że w tym pijackim kraju nie zaznam szczęścia i akceptacji. I tak rzeczywiście było dopóki miałem niską samoocenę i nie akceptowałem ludzi, którzy sami piją. Dzisiaj mogę swobodnie mówić o tym, że nie pije w każdym towarzystwie i nie czuje się źle z tego powodu - nawet jak komuś to nie pasuje, to nie ma to na mnie wpływu bo np. ta osoba to zachowa dla siebie. To samo się tyczy posiadania dzieci - ja ich nie chce mieć i mimo życia w tym katolickim kraju, gdzie rodzina jest promowana jako najważniejsza wartość, a robienie dzieci jest zas*anym obowiązkiem każdego obywatela - nie czuje się w żaden sposób źle traktowany z tego powodu. Jest dużo ludzi, którzy nie potrafiłoby tego zrozumieć, dlatego ten temat jest po prostu pomijany przy mnie, a nawet gdy się pojawia to nie odzywam się, gdy czuje że to nie ma sensu. I pomimo wielu podstawowych różnic, mogę w swobodnych relacjach (zwykłych znajomościach) dzielić z tymi ludźmi to, co jest z nami wspólne, a pomijać wszelkie różnice. I to się świetnie sprawdza przy tego typu relacjach.

Wystarczy akceptacja na tych płaszczyznach na których chcesz wchodzić w interakcje z danymi osobami - czy to po to, aby chwilę pogadać czy zrobić jakiś interes. A jeśli chodzi o bliskie relacje, gdzie są osoby dużo bardziej harmonijne - takich Ci w życiu wystarczy kilka, kilkanaście - i jest to liczba jak najbardziej do osiągnięcia w każdym kraju.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 16:16:47
Zgoda, ale jednak jest wieksze prawdopodobienstwo, ze zyjac tam, gdzie sa podobni ludzie, szybciej spotka sie wlasnie te odpowiednie osoby anizeli w srodowisku, gdzie statystycznie stajesz sie 0,0000 procent.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-04, 16:51:13
Może i są większe szanse, ale to i tak nie ma większego znaczenia, skoro nasza podświadomość dba o to, aby w naszym otoczeniu odgrywały się rzeczy zgodne z jej programami. Jej nie robi różnicy czy osoby, które ma przyciągnąć to zdecydowana większość czy wyjątki 1 na 1000 - zarówno takie i takie osoby przyciągnie z taką samą łatwością.

Jeśli masz pewne negatywne programy w umyśle to zmiana kraju zmieni Ci najwyżej kontekst tych problemów, ale główna idea pozostanie bez zmian. Tutaj Cię odrzucą np. za bycie abstynentem, a tam za bycie obcokrajowcem.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 16:57:57
Wlasnie ja za granica mialem na odwrot - zero odrzucenia z jakiejkolwiek strony :).
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-02-04, 17:38:44
Tristen - ->Zgadza sie, ale u mnie ta zamknietosc wynika wlasnie z tego, ze nie zaznalem tej akceptacji i ucieklem w swoj swiat.

Żeby być akceptowanym, warto samemu potrafić akceptować. Skupiając się głównie na tym czego nie akceptujesz, sam również przyciągasz nie akceptację. Tak to działa, choć może wydaje się dziwne.

-> No i naprawde nie umiem zakceptowac tych zasad, ktore sa naokolo. Dusze sie wsrod nich.

Ok, wszystkie zasady,jakie widzisz dookoła są złe? Czy może skupiasz się głównie na tych, które Cię drażnią i poprzez ten filtr zacząłeś odrzucać już wszystkie zasady i wszystko dookoła, co nie jest dokładnie takie, jakie byś chciał na dzień dzisiejszy? Może dlatego też zagranicą masz, jak piszesz "zero odrzucenia z jakiejkolwiek strony" - nie tylko dlatego, ze są tam inne zasady, ale też dlatego, ze i Ty mniej się tam skupiasz na odrzucaniu otoczenia?

-> I dobrze pojmujesz to, ze jak sie dostosuje to strace swoja wyjatkowosc, bo rzeczywiscie ja lubie bardzo wyrażac sie nie tylko poprzez to, kim jestem wew wnetrzu ale rowniez poprzez zachowanie, ubior itp. Mam potrzebe duzej ekrpesji zewnetrznej a u nas spoleczenstwo jest bardzo skonsolidowane, zbite. Malo miejsca na roznosc.

Nie namawiam Cię do bycia, jak inni i zatracania samego siebie, swojej ekspresji, ale jednocześnie chcę zauważyć, że nadmierne skupianie się na podkreślaniu swojej inności i indywidualności często świadczy o lęku i sztucznie podnoszonej w ten sposób samoocenie, która nie jest w samym sednie siebie zdrowa. Zobacz, jak to jest u Ciebie, czy Twoje wyrażanie i podkreślanie inności, ma czyste podstawy, czy też jednak podnosisz sobie za pomocą "jestem inny, jestem oryginalny" poczucie własnej wartości.
Z własnego doświadczenia powiem, ze lepiej skupić się na pełnym uzdrowieniu samooceny niż skupiać się na własnej inności i czerpania pś satysfakcji z tego faktu.

--> -Nie :) Napisalem, ze chcialbym udanego wspolzycia ale nie to, ze seks jest dla mnie najwaznieszy. Jest wazny ale przede wszystkim prane ciepla i zrozumienia od drugiej osoby.

ok, no to super fajnie :-)

-->  A rzeczywscie te postawy antyspoleczne plosza ludzi ode mnie ale tak jak mowie - ja nie potrafie sie do nich dostosowac i cicho siedziec. Po prostu nie potrafie tak. I dlatego jest mi tu zle bo nie spotykam osob z podobnym nastawieniem, brakuje mi dzis wsrod ludzi jakiegos zbuntowania, niezgadzania sie na to co nas otacza a z tego, co obserwuje przytlaczajaca wiekszosc godzi sie na te warunk, ktore sa. Taka chora pokora wedlug mnie, brak checi zmiany, jakis ukryty strach ze jak sie zbuntuje to dostane po lbie i skoncze pod mostem. Ja nie umiem z takimi ludzmi znalezc kontaktu wspolnego.

Twórczy bunt i wprowadzanie sensownych zmian we własnym zakresie, w sobie samym i swoim otoczeniu - to jest dobra rzecz. Jednak bunt dla buntu, nawet z elementami twórczymi u podstaw, raczej wymaga pewnego przetrzeźwienia. Warto tez uwolnić się od lęku, ze żyjąc inaczej, wedle tego, co uważasz za słuszne (i nie krzywdzi aktywnie innych), narażasz się na potępienie, odrzucenie, zranienie itp. Mając taki kod w pś, będziesz do siebie takie sytuacje przyciągał lub  w ten sposób widział zdarzenia, które same w sobie mogą być neutralne.

Przykładowo - co jest złego w zjedzeniu z bliskimi (naprawdę bliskimi, nie tylko z nazwy) ludźmi wspólnego posiłku o ustalonej porze? Co sie stanie, jak się na to zgodzisz, mimo że wcześniej się buntowałeś przed tego typu "rytuałami"? 
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-02-04, 17:49:02
Tristen -> "Powiedz mi tylko, jak mam kochac ludzi ktorzy ciagle w taki czy inny sposob mnie rania i ciagle przypominaja ze jestem inny?"

Przecież sam jesteś dumny z tego, ze jesteś inny, sam to podkreślasz. Ba! Sam się nawet ranisz, skupiając się na nieakceptacji i przyciągając ludzi, którzy pokazują Ci, czym jest nieakceptacja. Oczywiście nie jest tak, ze tylko Ty się ranisz, a ich działania są w porządku. Oni tez Ciebie mniej lub bardziej świadomie ranią, podobnie jak Ty ich.

Kluczem dla mnie jest, po pierwsze - pełne zaakceptowanie samego siebie i zdrowe podniesie własnej samooceny, oraz poczucia bezpieczeństwa; po drugie - twórcze działanie, zmienianie w samym sobie i w swoim otoczeniu (tym należącym i zależnym od Ciebie realnie, z poszanowaniem wolnej woli i wyborów innych) tego, co chcesz zmienić, bez zbędnego negowania rzeczy, które są neutralne lub w porządku.

Możesz pewnie szybciej to uzyskać za granicą, w środowisku, w którym sam bardziej się otwierasz i mniej kontestujesz, i w którym tez bardziej czujesz się akceptowany - ale jeśli nie przerobisz własnych obciążeń i nie uzdrowisz w pełni samooceny, to nawet tam po jakimś czasie zaczniesz doznawać nieakceptacji i samemu odrzucać również. Warto byś sam sobie odpowiedział na to, czy nie ma takiej możliwości.

--> Troche bledne kolo i na pewno nie bede tym, ktory ukorzy sie pierwszy (bo nie chce aby sie zarowno korzyl ktos przede mna ani ja przed kims).

Patrzenie przez pryzmat walki się kłania ;) Jakby nie mogło być współdziałania oraz dialogu, wzajemnego szacunku i akceptacji własnych inności, na miejsce korzenia się czy ustępstw.

--> Fajnie by bylo jakby ludzie starali sie zrozumiec takich jak ja. Niestety, nie widze tego wiec nie dziw sie ze chowam sie z miloscia do osob postronnych."

Fajnie by było, gdybyś i Ty potrafił zaakceptować inność i wybory innych. Nawet te szkodliwe czy głupie z Twojego punktu widzenia.

Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-02-04, 17:54:25
A propos muzyki i działaności twórczej "->Zajmowac sie muzyka. Siedze ostro w starych kilmatach i albo prowadzic sklep z plytami i akcesoriami albo w ogole dzialac cos przy muzyce (cos  zwiazanego z zespolami, jezdzeniem w trasy etc.). Problem jest taki, ze po pierwsze rynek jest juz srasznie nasycony, po drugie mlodzi ludzie wola sobie sciagac za darmo mp3 zamiast inwestowac w oryginalna plyte (nie mowiac juz o ludziach ktorzy zbieraja drogie wydania, sa kolekcjonerami). Po trzecie brak pieniedzy u wielu osob na to u nas. Suma sumarom - ciezko u nas z takiego zawodu wyzyc. No i muzyka sie juz dzis zmienila - dzis wiekszosc ludzi slucha czy lubi to, co jest na topie (taka konumcpyjna papka, gonienie za moda)."

Ściąganie mp3 ma w sobie plusy i możliwości reklamowe. Warto czasem udostępnić jakąś pulę własnej twórczości za darmo, bo jak jest dobra, to spowoduje, ze pozna Cię więcej ludzi i wtedy zaczną kupować to, co masz im do zaoferowania. Np.: jestem ze wspólnikiem w trakcie tworzenia (cokolwiek się rozwlekającego na razie;)) sklepu-galerii internetowej, w której będzie dział "Sztuka muzyki". W założeniach będzie tam można kupić zarówno płyty, jak i ściągnąć przykładowe mp3, a także - jak ktoś tak woli - kupić płytę jako mp3 czy inny format do ściągnięcia. Bez "darmowych" próbek, małe szanse, ze ludzie kupią coś, czego nie znają.
Zaś koneserów i lubiących dobrą muzykę, bez znaczenia czy jest modna, czy nie - jest naprawdę sporo. Warto się na nich otworzyć :-)
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-02-04, 19:18:11
Czuję mrok w duszy i z tego przerażającą samotność. Ona jest niezależnie od tego czy jestem sam czy wśród innych ludzi. Stąd się izoluję. Krzyczę o tym od kilku lat i jestem wciąż niesłyszany.

Ostatnio pojawiają się u mnie skłonności autodestrukcyjne (a może one zawsze były?) i gdzieśtam w głębi chęć zniknięcia całkiem, skoczenia przez balkon, cokolwiek byleby nie czuć tego mroku.

Chciałem się podzielić tym z grupą terapeutyczną na którą chodzę, widziałem w tym szansę, narysowałem tęczę i chciałem powiedzieć że to ja jestem tą tęczą, zacząłem tak przeraźliwie płakać że wszystkich sparaliżowało i powiedzieli że to nieludzkie, już więcej tam nie płaczę.

Skąd mam tego typu obciążenia?
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-04, 19:39:18
Ja u Ciebie czuję chęć zwrócenia uwagi poprzez pokazanie jak bardzo cierpisz. Jakbyś w przeszłości przyjmował postawę odłączenia się od ludzi i ich problemów, spraw, a potem jakąś chęć bycia w centrum uwagi. Dlatego kiedy widzisz brak zainteresowania Twoją osobą, zaczynasz grę- czujesz się samotny, cierpisz i "wołasz": patrzcie na mnie jak bardzo cierpię.
Może mówię o sobie, może coś dotyczy Ciebie, może to nie Twoje, więc to tylko moja refleksja.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-02-04, 19:47:57
Tak mi ludzie często mówią kiedy zwracam na to uwagę. I wiele razy sie nad tym zastanowiłem i wciąż do mnie powraca to co czuję.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-04, 19:49:12
A mnie wrecz trzasc zaczyna jak dowiaduje sie np o takich kwiatkach: http://zmianynaziemi.pl/wideo/unia-europejska-planuje-likwidacje-gotowki
Po prostu nie moge zrozumiec, czemu ludzie jeszcze nie wyszli na ulice, nie usuneli tej calej polityczno-finansowej mafii. Przeciez to jest powtorka z historii kiedy klika kilku magnatow finansowych proboje sila wydoic kolejne pieniadze w imie jakis wyimaginowanych podatkow czy walk  z przestepczoscia. To jest u mnie jednym z glownych powodow dlaczego nie kaceptuje zasad spolecznych - bo one sa wykorzystywane wlasnie przez rzadzacych do manipulacji.
Na dzis tyle bo jestem tak mocno emocjonalnie podjarany ze w nie napisze teraz niczego obiektywnego a wiem, ze mam wiele do powiedzenia - Hydrozagadka poruszyla kilka waznych rzeczy dla mnie.
:)
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-02-05, 10:30:53
Faktycznie, przyszedłem tu wczoraj wylać pomyje. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. Przepraszam.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 13:14:46
Hydrozagadka @ dzieki za podpowiedzi. Napisze, co mi wyszlo po spokojnym przemysleniu Twoich slow:

---

Żeby być akceptowanym, warto samemu potrafić akceptować. Skupiając się głównie na tym czego nie akceptujesz, sam również przyciągasz nie akceptację. Tak to działa, choć może wydaje się dziwne.

->Bo ja to rozumiem na poziomie mentalnym, na cialach wyzszych. Natomiast ciagle wali mi w splot sloneczny. Tutaj jest cos takiego, ze nib akceptuje ale jak zaczyna sie jakas sytuacja skierowana w moim kieruku to automatyznie wlacza sie splot i zaczyna sie walka, bol emocjonalny. To wyglada tak, ze np. znajdujac sie w sytuacji dla mnie niepozadanej (dajmy na to, wykonujac jakas czynnosc czy przebywajac w srodowisku ludzi, gdzie jestem swiadomy ze to nie moje miejsce ale mam cos do rozbienia w takim miejscu) na sytuacje ktore potencjalnie moga wywolac konflikt zamiast reagowac z poziomu stania z boku i wlasnie zaakceptowania tego na zasadzie, ze to cos dzieje sie poza mna, moj splot wlacza sie i zaczyna sie jazda. Zreszta to sie dzieje jakby poza mna, nie kontroluje tego.

Ok, wszystkie zasady,jakie widzisz dookoła są złe? Czy może skupiasz się głównie na tych, które Cię drażnią i poprzez ten filtr zacząłeś odrzucać już wszystkie zasady i wszystko dookoła, co nie jest dokładnie takie, jakie byś chciał na dzień dzisiejszy? Może dlatego też zagranicą masz, jak piszesz "zero odrzucenia z jakiejkolwiek strony" - nie tylko dlatego, ze są tam inne zasady, ale też dlatego, ze i Ty mniej się tam skupiasz na odrzucaniu otoczenia?

->Nie, nie wszystkie zasady sa zle i masz racje, ze skupiam sie przede wszystkim na tych, ktore mnie draznia z jakis osobistych pobudek. I z ta zagranica tez masz racje, bo ta, rzeczywiscie mniej sie skupialem i przez to otoczenie wydawalo mi sie bardziej przyjazne ale tez i po trochu dlatego, ze tam podobal mi sie ten luz w relacjach, czulem sie jak u siebie.

Nie namawiam Cię do bycia, jak inni i zatracania samego siebie, swojej ekspresji, ale jednocześnie chcę zauważyć, że nadmierne skupianie się na podkreślaniu swojej inności i indywidualności często świadczy o lęku i sztucznie podnoszonej w ten sposób samoocenie, która nie jest w samym sednie siebie zdrowa. Zobacz, jak to jest u Ciebie, czy Twoje wyrażanie i podkreślanie inności, ma czyste podstawy, czy też jednak podnosisz sobie za pomocą "jestem inny, jestem oryginalny" poczucie własnej wartości.
Z własnego doświadczenia powiem, ze lepiej skupić się na pełnym uzdrowieniu samooceny niż skupiać się na własnej inności i czerpania pś satysfakcji z tego faktu.

->Chyba bardziej u mnie to jest naturalne i przez to, ze bylem przez takie zachowanie nieakceptowany teraz  wywala mi na splocie, w emocjach bo one zostaly gdzies gleboko zranione. A z tym skupianiem sie masz racje ale u mnie jakby od urodzenia to dzialalo wlasnie w ten sposob, po prostu jakos tak naturalnie przejawialem swoja innosc, to ze mnie wychodzilo.

Twórczy bunt i wprowadzanie sensownych zmian we własnym zakresie, w sobie samym i swoim otoczeniu - to jest dobra rzecz. Jednak bunt dla buntu, nawet z elementami twórczymi u podstaw, raczej wymaga pewnego przetrzeźwienia. Warto tez uwolnić się od lęku, ze żyjąc inaczej, wedle tego, co uważasz za słuszne (i nie krzywdzi aktywnie innych), narażasz się na potępienie, odrzucenie, zranienie itp. Mając taki kod w pś, będziesz do siebie takie sytuacje przyciągał lub  w ten sposób widział zdarzenia, które same w sobie mogą być neutralne.

->Tez mnie to zastanawia, czemu moi znajomi, ktorzy sa tez jakby outsiderami nie przyciaga takich sytuacji a ja tak. Ten lek mogl rowniez pojawic sie przez to odrzucenie za dziecko i sie stopniowo potegowal, umacnial bo to dzialalo chyba na takiej zasadzie, ze jako dziecko nie rozumialem dlaczego jestem odrzucany (i walilo mi w splot, trzecia czakre, zranione emocje) a pozniej, np. w okreslie dorastania, jako nastolatek ciagle majac z tym problemy i wchodzac w interakcje z ludzmi, socjalizujac sie, nabralem przekonania ze cos ze mna jest nie tak i zrodzil sie ten lek, ze bedac innym bede czul zagrozenie. Chyba to tak wygladalo.

Przecież sam jesteś dumny z tego, ze jesteś inny, sam to podkreślasz. Ba! Sam się nawet ranisz, skupiając się na nieakceptacji i przyciągając ludzi, którzy pokazują Ci, czym jest nieakceptacja. Oczywiście nie jest tak, ze tylko Ty się ranisz, a ich działania są w porządku. Oni tez Ciebie mniej lub bardziej świadomie ranią, podobnie jak Ty ich.

Kluczem dla mnie jest, po pierwsze - pełne zaakceptowanie samego siebie i zdrowe podniesie własnej samooceny, oraz poczucia bezpieczeństwa; po drugie - twórcze działanie, zmienianie w samym sobie i w swoim otoczeniu (tym należącym i zależnym od Ciebie realnie, z poszanowaniem wolnej woli i wyborów innych) tego, co chcesz zmienić, bez zbędnego negowania rzeczy, które są neutralne lub w porządku.

Możesz pewnie szybciej to uzyskać za granicą, w środowisku, w którym sam bardziej się otwierasz i mniej kontestujesz, i w którym tez bardziej czujesz się akceptowany - ale jeśli nie przerobisz własnych obciążeń i nie uzdrowisz w pełni samooceny, to nawet tam po jakimś czasie zaczniesz doznawać nieakceptacji i samemu odrzucać również. Warto byś sam sobie odpowiedział na to, czy nie ma takiej możliwości.

->Ciagle sie ,,bije" z tym wyjazdem, bo naprawde za granica czuje sie bardzo dobrze ale czuje ze cos mi ciazy, jakby siedzialo cos w srodku i to mi nie daje spokoju.

Patrzenie przez pryzmat walki się kłania ;) Jakby nie mogło być współdziałania oraz dialogu, wzajemnego szacunku i akceptacji własnych inności, na miejsce korzenia się czy ustępstw.

->No wiem, sam wyczuam tutaj walke ale to tez przenioslem z dziecinstwa, gdzie musialem wlaczyc o to, aby nie dac sie zdeptac, zastraszyc przez tych, co mnie nie akceptowali.

Fajnie by było, gdybyś i Ty potrafił zaakceptować inność i wybory innych. Nawet te szkodliwe czy głupie z Twojego punktu widzenia.

->Bo u mnie to dziala w ten sposob, ze nie umiem zaakceptowac tego, ze czyjesz wybory w sposob posredni lub bezposredni determinuja mi moje zycie. Tu jest sedno problemu. Np. dzialam w szarej strefie, poniewaz nie godze sie na placenie podatkow na rzad, poniewaz nie zgadzam sie na to ze  spora czesc pieniadzy idzie na np. zbrojenia czy diety poselskie. To samo z innymi przepisami czyli sytuacjami ktore w sposob posredni determinuja mnie.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 13:19:32
A z tym zarabianiem na tym, co lubie to tutaj tez cos czuje w glebi, ze jest jakas niezgoda, brak satysfakcji na jakims poziomie ale nie moge sie dobrac do tego i dowiedziec, co to jest dokladnie. Jakas taka potrzeba spelnienia sie chyba w innych materiach zyciowych tutaj sie wysuwa, jakby byla dla duszy wazniejsza, cos w tym stylu.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-05, 16:13:58
Tristen
Wyglądasz na człowieka, który bardzo ceni sobie wolność. Chyba najwyżej w swoim życiu i to w znaczeniu bardzo szerokim. Myślę, że w imię wolności gotów byłbyś się nie podporządkować aż do kary więzienia. Czyli gdyby władza próbowała Cię zniewolić i zmusić do czegoś, czego Ty nie chcesz, to uparłbyś się a oni musieliby Cię wsadzić do więzienia. Czy byłaby to wtedy dla Ciebie wolność.
Nie akceptowanie "reguł" życia państwowego w państwach totalitarnych tak by się skończyła.
Dobrze, że żyjemy w państwie jak to mówią nam, demokratycznym. :) 
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 16:18:41
He , dobrze napisane Mateusz :)

Ja to jestem takim zawodnikiem ze nie wiem, czy nie zareagowalbym wobec wladzy walka, przemoca gdyby sie taka sytuacja nadazyla, nawet w Polsce. Do tego stopnia odczuwam potrzebe wolnosci.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-05, 16:27:16
No i właśnie, ponieważ wynik takiej walki może być tylko jeden, więc niechybnie wylądowałbyś w celi. Może nawet na długo.
Słyszałem, że w Korei Płn. ludzie tak histerycznie płakali po śmierci wodza, bo w przeciwnym wypadku wsadzono by ich do więzienia na 20 lat.

W sumie ja miałem, czy też jeszcze ciut mam charakter buntownika. Podobało mi wzniecanie buntu na dużą skalę.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 16:32:23
Moze i tak tylko czemu mam sie dostososwywac i biernie zasuwac jak myszka? Bo co - panowie politycy uchwalili sobie podatki i ja mam ich sluchac? A taka figa :).
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-05, 16:45:02
Wiesz co jest w tym TROCHĘ racji, ale...
Pewne rzeczy są w tym państwie za darmo. Dzięki nim wiele rzeczy mamy zapewnione i nie musimy się sami tym zajmować. Oczywiście znaczna część idzie na biurokrację i pensje polityków.
Państwo daje nam też możliwość prowadzenia działalności gospodarczej i przy tej okazji pobiera haracz. Można się tu buntować. Ale jest wyjście. trzeba dużo zarabiać, żeby starczyło na podatki, opłaty i jeszcze full pieniędzy na spełnianie swoich zachcianek i życie w luksusie.
 
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 16:54:16
No i tu jest ,,haczyk" z ktorym nie potrafie sie pogodzic - przymus, ze musze duzo zarabiac zeby dawac? W imie czego? Ze jakis premier jest slugusem EU i mam sie dostosowac do jakiegos nowego krola, wladcy? Nie ze mna te numery!

Jesli idzie o mozliwosci darmowe, to ja wlasciwie z wielu rzeczy ktore daje panstwo swiadomie zrezygnowalem, wiec dla mnie to panstwo (czy jakiekolwiek inne) nie oferuje zbytnio wiele, co by mi dawalo to, czego pragne, co mi jest potrzebne naprawde (ok, jedzenia czy mieszkania potrzebuje, jakis srodek transportu tez, sprawy techniczne typu internet, elektronika ale juz inne rzeczy samemu w wiekszosci sobie zalatwiam np. dostep do kultury czy inne tego typu sprawy, w ogole nie potrzebuje mediow czy struktur spolecznych typu szkoly czy cos takiego). Poza tym to jakas forma szantazu i pod ta presja wciaz trzymaja cala ludzkosc a ludzkosc jak glupio wierzyla w prawidlowosc tego tak wierzy i dzisiaj (manipulacja sie klania). Poza tym uwazam ze zamiast panstwa moznaby stworzyc struktury spolecznosciowe oparte na zdrowych relacjach itp. ale to juz inna bajka zupelnie...bo by politycy potrzebni nie byli :).

Z tym prowadzeniem dzialanosci to dla mnie jeden wielki cyrk bo mamy najwieksze oplaty w calej Unii jesli idzie np. o nasz ZUS, poza tym spoleczenstwo biedne jest i mniej sie zarabia niz w innych krajach. I tak to sie toczy...a wciaz tylko wymyslaja nowe podatki. Ja na to sie nie godze!

Tak czy owak to tutaj wiem, ze beda zgrzyty spore bo u mnie jest ogromna niechec do bycia podatnikiem i golnie do przestrzegania przepisow.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-05, 17:18:56
Wiem, że te struktury państwowe nie są dobre, jak chciałoby się, żeby były.
W zasadzie chodzi o to, żeby ludzie zachowali porządek społeczny i pracowali jak najwięcej i jak najdłużej, co dobrze wpłynie na stan finansów państwa. ;) To z punktu widzenia przywódców i ich interesów.

Ale można tak pomyśleć, żeby się nie narobić, a zarobić. To są np. dobre pomysły, patent na coś. A potem czerpanie zysków z licencji, praw autorskich.
Możliwości jest wiele, ale trzeba się zaangażować, czasem też zaryzykować.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 19:38:11
A co, jak sie nie ma pomyslu na patent? Czy .,szary" czlowiek ma byc skazany na niewolicza prace i zycie ,,od" i ,,do"? Nie podoba mi sie to...niedlugo nawet za powietrze trzeba bedzie komus placic.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 21:38:41
Jeszcze cos - wlasnie dopadlo mnie dzisiaj: poczucie jakiejs pustki, w ogole jakbym jednoczesnie chcial totalnie cos zmienic w swoim zyciu i nie dostrzegal niczego ciekawego jednoczesnie, czym moznaby sie zajac. Tak jakby to, co mnie do tej pory interesowalo juz przestalo, a nie pojawia sie na to miejsce jakas nowa inspiracja. Jakos od dawna mam cos takiego...czyzby te zainteresowania ktore mam nie byly tymi wlasciwymi? No ale czemu nie pojawiaja sie na to miejsce nowe?

Mial to ktos z Was moze?
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-02-05, 21:45:26
Potrzeba pracować nad tematem "Sam wiem czego chcę i to osiągam".
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 21:48:23
Mnie teraz - jak sobie polezalem chwile i pomedytowalem - wywalilo, ze to echem odbijaja sie lata izolacji od ludzi, od grupy rowiesniczej i w tej chwili nie mam co ze soba zrobic, wyjsc do ludzi, przebywac z nimi. Takie cos mi wyszlo, ze na wlasne zyczenie (oczywiscie wtedy nie bylem tego swiadomy) odcialem sobie mozliwosc wkrecenia sie w jakies klimaty z innymi osobami, zarowno te zawodowe jak i te towarzyskie a teraz cierpie z samotnosci no i z tego, ze nie mozna 24/h przebywac sam ze soba i zajmowac sie wylacznie swoimi sprawami (czy to hobby czy to praca nad samym soba).

Gdybym dzisiaj mogl jeszcze raz cofnac sie w czasie, to na pewno majac taka swiadomosc inaczej bym dokonywal wyborow. Na pewno nie izolowal sie tak od ludzi, nie uciekal od nich.

Tak jak mam byc szczery, to teraz mam okazje wreszcie mieszkac we wlasnym mieszkaniu sam ale im bardziej o tym mysle, tym bardziej przeraza mnie perspektywa mieszkania samemu wlasnie ze wgledu na fakt, ze ja czuje, ze teraz potrzeba mi wyjscia do ludzi, przebywania z nimi, obecnosci. Chyba sie role odwrocily u mnie...

I mimo wszystko ciagle mi wylazi ten brak otwartosci jednak na innosc, na nowe doswiadczenia, jakby gleboko zakodowany podswiadomy lek przed nieznanym. Czyzby klasztorne obciazenia?
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-05, 22:56:50
Wszystko mamy na własne życzenie.

"odcialem sobie mozliwosc wkrecenia sie w jakies klimaty z innymi osobami, zarowno te zawodowe jak i te towarzyskie a teraz cierpie z samotnosci"

Można wyjść do ludzi poprzez podjęcie pracy zawodowej, wtedy pojawią się kontakty: zacząć wykonywać usługi- pojawią się klienci.

"teraz mam okazje wreszcie mieszkac we wlasnym mieszkaniu sam ale im bardziej o tym mysle, tym bardziej przeraza mnie perspektywa mieszkania samemu wlasnie ze wgledu na fakt, ze ja czuje, ze teraz potrzeba mi wyjscia do ludzi, przebywania z nimi, obecnosci."

Wystarczy się ożenić, spłodzić gromadkę dzieci i zapomnieć co to nuda i samotność. Zawsze jest jakieś wyjście.
Właśnie, wszytko zależy od tego, czego się chce.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-05, 23:00:29
Musisz sobie sprecyzować co chcesz, co by Ci odpowiadało.
A większość ludzi robi właśnie tak jak napisałem.
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 23:05:45
Można wyjść do ludzi poprzez podjęcie pracy zawodowej, wtedy pojawią się kontakty: zacząć wykonywać usługi- pojawią się klienci.

->Walsnie tutaj teraz dopiero dostrzeglem ogromny balagan, w ogole teraz (dzis) nie wiem zo chcialbym robic. Cos tu ciazy. W ogole od zawsze mialem cos takiego, ze majac jakies zainteresowania nie umialem ich przypasowac do rzeczywistosci albo to, co ona oferowala w tym zakresie z jakis wgledow nie odpowiadalo mi i sie temat urywal. Widac, trza bedzie przerobic to.

Wystarczy się ożenić, spłodzić gromadkę dzieci i zapomnieć co to nuda i samotność. Zawsze jest jakieś wyjście.
Właśnie, wszytko zależy od tego, czego się chce.

-> Hahaha :) Na poczatek wystarczy mi normalna relacja albo w pracy albo w zwiazku (albo jedno i drugie). Na rodzine przyjdzie czas jak pozbede sie nieprzytmnosci w podejmowaniu dezycji.

Teraz najbardziej wywala mi lek pt. ,,jest juz za pozno, ze juz nie dam rady wszystkiego okreslic". Uffff...
Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-05, 23:24:50
Zastanawiam się nad tym zdaniem:
"nie mozna 24/h przebywac sam ze soba i zajmowac sie wylacznie swoimi sprawami (czy to hobby czy to praca nad samym soba)."

Myślę, że to jak dla mnie mozliwe, ale czy łatwe i przynoszące duże efekty w postaci przyspieszenia w rozwoju duchowym. Jest przecież tyle do uzdrowienia. Może to byłby nawet luksus jak dla mnie.

Tytuł: Odp: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-05, 23:29:39
:)

Ja teraz mam inny problem: jak nauczyc sie dostrzegac ciekawosc na zewnatrz, jak nauczyc sie inspirowac tym, co mnie otacza TU i TERAZ a nie szukac w przeszlosci. Musze jakb urodzic sie na nowo bo przez moj ascetyzm zdalem sobie sprawe, ze w przeciwienstwie do innych ludzi nie mialem ani wlasciwej grupy rowiesniczej ani tego typu spraw i teraz czuje sie jak przybsysz z innej planety, wszystko dla mnie jest obce, niezrozumiale, wciaz czuje spora niechec do wiekszosci no ale jak mam czuc cos innego skoro ciagle uciekalem i podswiadomie negowalem.

Tu bedzie trzeba cos z grubszego kalibru zastosowac zeby to pooczyszczac.

No tak! Teraz to wydaje mi sie takie dziecinnie proste: moj umysl nigdy nie byl TU i TERAZ! Ciagle bylem gdzies poza realem, albo wspomnienia albo wlasne swiaty albo inne utopie...

Po prostu czuje wyraznie ze przyszedl czas na nowe, az tesknie za nowoscia, zmiana.