Pozytywne Inspiracje
Forum => Afirmacje i dekrety => Wątek zaczęty przez: Lynd Seagull w 2011-12-19, 21:24:42
-
Od jakiegoś czasu pracuję z przebaczaniem Bogu, głównie za pomocą tzw diety przebaczającej (70x afirmacja przebaczająca na jeden dosiad, codziennie). Wyszło dużo żalów (z tego wcielenia, kiedy to moje realne intencje były w jedną (przeżywać!) a deklarowane w drugą (ach ach, ja tak po Bożemu teraz!).
Problem polega na tym że to przebaczanie jest jakieś z głowy :| Uświadamiam sobie dużo w trakcie pisania go -- i to uświadamiam, bo autentycznie jest zmiana w myśleniu i postrzeganiu (nie tylko mentalne zrozumienie które niczego nie zmienia), ale emocje jakoś nie chcą ruszyć. I dziwnie tak jakoś, bo po części się otwieram a po części nie. Próbuję wpuszczać światło do serca w tej kwestii (przynajmniej to przebaczenie pozwoliło abym już otworzył się na tyle), ale nie idzie za szybko...
Ktoś doświadczył czegoś podobnego?
--
Edit: aby sprecyzować, niekiedy zdarzyło mi się pisać tę dietę przebaczającą przez kilka dni z dużą kolumną reakcji ale z takimi mentalnymi zrozumieniami. Czyli: pomyślałem, ale nie uświadomiłem sobie, nie pouczułem, ani nie puściło. Novum polega dla mnie na tym, że teraz uświadamiam sobie (te rzeczy przychodzą same, nie że je sam konstruuję) i zmiany są, tylko z emocjami nic.
-
Yep, mam tak na codzień, przy każdej medytacji, afkowaniu czy innej pracy nad sobą.
Chyba trzeba bardzo głęboko kopać, aby się dokopać do wody. No i potrzeba dobrej łopaty ;) :))
-
Może zostaw "miejsce" na to co podświadomość mówi, czyli wsłuchaj się w nią (w uczucia), oprócz tego co Ty jej mowisz by nie było to mechaniczne