Pozytywne Inspiracje
Forum => Rozwój Duchowy => Wątek zaczęty przez: dżonny w 2017-10-10, 21:36:26
-
Znacie jakieś afirmacje, albo jestescie w stanie wymyślec jakieś sensowne, które wzmacniają / urzeczywistniają dobro ? Zarowno w energii własnej , chciałbym mieć kontakt z tym uczuciem , jak i w danych aspektach np by zarabianie żeby było rozwiązanie tej jakości , czy żebym kierował się tym (podswiadomie) przy roznych wyborach życiowych itd
Nawiasem mowiąc, nie rozumiem pojęcia "najwyższe dobro" , dobro to dobro . Czyjeś dobro nigdy nie stoi w sprzecznosci z moim..
-
Najwyższe Dobro leży chyba tam, gdzie Bóg Prawdziwy i Świadomość Rozróżniająca.
-
Ja bym napisał;
Ja dzony, pomagam każdemu, kto chce chce się zmienić na lepsze.
Ja dzony, pomagam każdemu, kto potrzebuje pomocy, a nie wie jak poradzić sobie samemu.
W pierwszej afirmacji, chodzi o to, by osoba chciała wyjść ze swojej sytuacji i Ty jako osoba bez takiego problemu, pokazujesz rozwiązanie, jezeli takie znasz (poprawienie stanu z obecnego na lepszy). W drugiej, jako osoba bardziej świadoma i współczująca, pomagasz komuś, kto chce się zmienić, ale z różnych powodów nie wie jak.
Ja odbieram dobro, jako czyjąś ulgę, gdy ta osoba z jakimś problemem dostanie wsparcie. Trochę ciężko mi to wyjaśnić, ale jako takiego dobra nie odczuwam, raczej współczuję cierpienia.
Z najwyższym dobrem, też miałem kłopot jak to zdefiniwać. Dla mnie każdy ma "swoje"dobro i nic mi do tego, kto, co, robi.
-
Ja dzony, pomagam każdemu, kto chce chce się zmienić na lepsze.
Ja dzony, pomagam każdemu, kto potrzebuje pomocy, a nie wie jak poradzić sobie samemu.
Mocno misjonarskie i niebezpieczne - moim zdaniem. Powoduje przymus pomagania. Każdemu.
-
Lilliole
Mówienie komuś, co ma zrobić, gdy sam nie wie, nie jest jakoś specjalnie męczące. Ja działam w ten sposób od roku i żadnych problemów z pasożytnictwem nie mam. Do tej pory trafiłem 1 osobę, młodego bezdomnego szukającego pracy. Pogadałem chwilę, powidziałem gdzie go przyjmą i gdzie znajdzie noclegownie, lub tanie mieszkanie. Co innego, gdybym afirmował, że jestem dobry dla wszystkich, to wtedy, zlazłoby się duzo naciągczy i menelstwa. A tak, tych co chcą się zmienić, lub nie wiedzą co zrobić, jest bardzo mało. Zazwyczaj ludzie wiedzą gdzie się udać po pomoc
-
healingintelect,
aha,
teraz zrozumiałam twoje intencje
-
Healingintelect
Może nie widzisz problemu, jednak dla większości ludzi taka intencja jak podałeś by miała taki wydźwięk o jakim napisała Lillione.
Tworzy ona przymus pomagania każdemu kto tego potrzebuje lub pasożytuje na pomagających.
Z najwyższym dobrem, też miałem kłopot jak to zdefiniwać. Dla mnie każdy ma "swoje"dobro i nic mi do tego, kto, co, robi.
Jeśli dobro jest związane z empatią, to jak najbardziej moja sprawa czasami co kto robi. Jeśli ktoś uważa, że dobre jest bicie dzieci, przemoc w związkach, czy szkalowanie ludzi, to działaniem z poziomu dobra będzie postawienie granic takiej osobie. Czasami brak zaangażowania jest zdradą wartości wyższych, miłości, szacunku, bezpieczeństwa, w świecie, czyli w sobie.
dżonny
Po oczyszczeniu intencji i przemedytowaniu tematu dobra, można popracować z afirmacjami.
Urzeczywistniam prawdziwe dobro w moim życiu.
Dając dobro przyjmuję dobro. Za dobro otrzymuję dobro. (gdy ktoś miał wzorzec, że za dobro otrzymuje zło)
Spotykam dobrych ludzi i dobre sytuacje. (gdy ktoś spotykał ludzi, którzy kierowali się chęcią "bezinteresownego" szkodzenia)
Zawsze na tym zyskuję, gdy kieruję się dobrem w życiu. (dla ludzi, którzy tracą, bo przykładowo nie są zrozumiane ich intencje, gdy są dobrzy)
Tworzę dobro w moim życiu.
Tworzę dobro w świecie.
Jestem dobrem.
-
Sylvia
Właśnie nie każdemu, tylko, osobom które nie są w stanie same sobie poradzić. Tutaj trzeba by wprowadzić rozwiązanie systemowe, polegające na obywatelskiej/państwowej pomocy osobom, które nie są w stanie same sobie poradzić, bo jak miałbym pomóc komuś choremu na raka?
Jeżeli dziecko będzie miało intencje do bycia tłuczonym, to sam Bóg nie pomoże. Oczywiście z empatii, powinno się wprowadzić prawo np. do odbierania dzieci rodzicom, którzy tłuką swoje dzieci.
-
Ja dzony, pomagam każdemu, kto potrzebuje pomocy
dzięki healingintelect
też nie mam potrzeby (i nie dałbym rady / nie starczyłoby życia) by pomagać każdemu, ale jak najbardziej podsunąłeś mi ideę, bo nie kojarzyłem dobra tak do końca z pomaganiem , czy jakąś czynnością, raczej z czymś super przyjemnym, bajkowym, co nie wymaga jakiś czynności , tylko z czego się czerpie i przyciąga harmonijne z dobrem osoby itd
Ale, faktycznie jest u mnie takie coś chce komuś pomóc kobiecie i ona potrzebuje tej pomocy.. ale zachowałem się już tak , że ona się wstydzi przed sobą przyznać że potrzebowałlby ode mnie pomocy.. ale wiem, że nadal jej ODE MNIE potrzebuje (ja wiem jak jej pomoc), wiec nie wiem jak do tego podejsc, a to mi blokuje temat , bo taka karma, że byłem zły dla niej, gdy ona była dobra. Jednocześnie, jak bym urzeczywistnil to dobro , to chyba automatycznie by jej odpuisciły rózne rzeczy.
Ogólnie gdy mogę i jest komu to pomagam, bo jest to przyjemne.
Sylvia , też dzięki za idee , właśnie ten aspekt, że to się opłaca , będzie mi przydatny
Mocno misjonarskie i niebezpieczne - moim zdaniem. Powoduje przymus pomagania. Każdemu.
Moim zdaniem tylko dla tych / tym, którzy są poobciążani misjami.
-
Jeśli ktoś ma błędne przekonania na temat pomagania innym, to będzie interpretował kogoś, że sobie nie jest w stanie poradzić, nawet, gdy byłby w stanie. Projekcje, czyli zakładanie czegoś, to jeden z najmocniejszych mechanizmów ego.
To jest dobry przykład rakiem.
"Ja, pomagam każdemu, kto potrzebuje pomocy, a nie wie jak poradzić sobie samemu."
Jeśli masz poczucie winy, a nie masz umiejętności, czy środków, żeby pomóc komuś kto potrzebuje pomocy, to co się dzieje po takiej afirmacji? Jeśli nawet nie masz poczucia winy, a nie masz umiejętności i środków, żeby pomóc takiej osobie, to co się dzieje w podświadomości? Podejmujesz się zobowiązania na wieki, a może czujesz się bezsilny?
Rozumiem intencję: jeśli mogę, umiem, potrafię, pomóc to pomagam osobie, która tego naprawdę potrzebuje".
Jednak te dwie afirmacje o pomaganiu każdemu, to zbyt dużo pułapek.
Teoria, że ktoś ma intencje, więc nawet Bóg nie pomoże, nie przemawia do mnie. Można zaniechać ze swojej strony, bo to jego sprawa, bo jest bity, to ma takie intencje? Jest wiele historii, że rozdzielenie oprawcy i ofiary zmienia sytuację na lepsze. To co się zrobi to się zrobi dla czyjegoś dobra. Reszta to już rzeczywiście intencje i wsparcie Boga.
Systemowe rozwiązania są świetne, jeśli społeczeństwo dorosło świadomością do nich i je realizuje skutecznie.
Czasami dopiero systemowe rozwiązania zmieniają świadomość. Może trwać to latami lub pokoleniami.
-
To jest dłuższy temat i potrzebne są rozwiązania systemowe.
-
i tak nie wiem jak się do tego zabrać, te afki i idee wykorzystam chyba później, nie zarezonują ze mna teraz , choć spróbuję
co do EFT jakoś też nie widzę w sobie zła, żeby je zniwelować, co byu wywołało dobro, bo tak na prawde, to muszę uwolnić się od zła
to wszystko jest poprzywalane różnymi innymi rzeczami od których się uwalniam, ale pomyślałem, że jakoś bezpośrednio doszedłbym do celu , zrozumienie zawsze pomaga i jest mapą
-
Odn. możliwości pomocy chorym na raka, to najlepszym (bo systemowym) rozwiązaniem jest promocja postawy "podatki są OK". Ale to dopiero, kiedy się przekroczy pierwszy, wdrukowany, nawykowy bulwers ‒ że precz z haraczem, że urzędnicy darmozjady, że film Botoks mówi jak jest, itp. ‒ to dopiero wtedy widać, jakie to jest wielkie dobro!
-
dopiero co zaczął się wątek, a już sypią się skojarzenia jak z rękawa:
dobro = pomaganie chorym na raka
dobro = przymusowe pomaganie chorym na raka
wielkie dobro = przymusowe pomaganie chorym na raka pod rygorem sądowym
sorry, że przerywam, czekam na następne :)
-
najwyższe dobro = entuzjastyczne płacenie wysokich podatków :)
-
niegraniczone dobro i związana z tym niesamowita dobroć przejawia się w naturalny i nieskrępowany niczym sposób, jest jednaka wobec wszystkich i wszystkiego, do tego jak każda niezanieczyszczona boska cecha jest nieuwarunkowana, bezinteresowna i wolna od przywiązania/oczekiwania efektów - zależy zarówno od tego przez kogo (jakie filtry i blokady kto ma) jak i z czym/ kim wchodzi w interakcję, różnie się to przejawia i różne są tego efekty:
Jestem ucieleśnieniem dobra, które wspiera każdego i wszystko w całym wszechświecie : )
-
Też tak rozumiem , że DOBRO to cecha, energia, wolna od przywiązania / oczekiwania efektów , także nie rozumiem stwierdzenia "czynić dobro" , tak samo sensowne jak "czynić miłość" .
-
dżony
Jeżeli ktoś chce twojej pomocy, bo nie wie co robić, lub chce zmienić swoją sytuację i Ty takiej osobie wytłumaczysz coś/ kupisz, to jest to wegług mnie dobro.
1. Nie wiem co robić: chory na raka, inwalidza bez rodziny, chorzy psychicznie, głodny bezdomny proszący o jedzenie.
2. Chce się zmienić: bankrut, dłużnik, bezdomny.
Te wszyskie osoby łączy fakt, że z różnych przyczyn nie mogą same sobie pomóc. Jest jeszcze grupa osób wykorzystujących swoje ciężkie życie, lub słabe warunki bytowe do wyciągania pieniędzy/wampiryzmu.
Jak jakaś baba powie Ci, Ty dżony, weź no mi zanieś zakupy do domu, bo za dużo zrobiła. Taka niech pierd...nie się w łep. Ale już inna baba, prosząc o wniesienie bagażu do pociągu, gdy ona jest za mała, będzie według mnie czyeniniem dobra
-
czynić dobro to działać w tej energii, wyrażać ją w działaniu, pomnażać, tudzież wydobywać z ukrycia - dobrostan to cel dobra : )
Jestem ucieleśnieniem dobra które uzdrawia, naprawia i regeneruje wszystko wokół mnie i w całym wszechświecie.
czynienie miłości to działanie z miłością, ale też mniej mi pasuje to określenie, kwestia gustu ,
zaletą dobra jest to, że nie tylko wprowadza to co dobre, konstruktywne, ale może usuwać też przejawy zła i podcinać jego korzenie - tak czy siak zło nie wykracza poza świat iluzji i dualności, a dobro istnieje na wszystkich poziomach, choć nie zawsze się przejawia, i tu pojawiamy się my ; ) z nasza wolą i determinacją bycia dobrymi i czynienia dobra : )
-
najwyższe dobro = entuzjastyczne płacenie wysokich podatków :)
Nie muszą być wysokie. Tylko, żebym był pewien, że dostanę dach nad głową i lekarza w razie potrzeby.
-
Też tak rozumiem , że DOBRO to cecha, energia, wolna od przywiązania / oczekiwania efektów , także nie rozumiem stwierdzenia "czynić dobro" , tak samo sensowne jak "czynić miłość" .
Dobro emanuje przez działanie i nie widzę tu żadnej energii dobra, jak już wspomniałem czuję to jako empatię. Można też pomagać z chęci ulżenia komuś np. wpłacać pieniądze na dom dziecka, ale wtedy też działa czynnik współczucia. Jest mi przykro z powodu czyjegoś stanu, więc pomagam.
-
Puszczam sobie zadowolenie z porąbanej relacji , ktora odciąga mnie od dobra, zadowolenie, że jestem tak kierowany, żeby iść w to gówno, do nikąd. Dobrze, że widze takie rzeczy , nikt normalny nie pozbywałby się zadowolenia ;) ale jest coś lepszego :)
-
Dziś oglądałem filmiki ze strzelaniny z Las Vegas, pochłonął mnie ten temat, na tyle, że troche mi rozwalił plan dnia, teraz już wiem z czym to rezonowało. Puszczam fascynacje.
A wcześniej pare tyg temu miałem fascynacje mafią i też miałem fale, że oglądałem rózne bzdury na YT, jak przyklejony. Świadomie mi to nie imponuje, ale to przez uwikłanie w tą relacje, ktoś mnie ściągnąl do swojego poziomu. ta osoba co pisałem o porąbanej relacji , była włoskim gangsterem w NY w poprz wcieleniu, więc widze juz zaleznosci przyczynowo - skutkowe.
Także to co oglądasz na YT jednak cos o tobie mowi ;)
-
o głównym składniku królestwa/pola Boga w ujęciu HK:
"viśuddha-sattvam tava dhama śantam"
(...) "Twoja siedziba jest viśuddha-sattva"
"Świadomość Krsny rozpoczyna się na platformie czystej dobroci"
"Mój drogi Panie, Twoja siedziba jest viśuddha-sattva, nigdy nie niepokojona przez materialne cechy, a czynności w niej spełniane są transcendentalną służbą miłości dla Twych stóp. Dobroć, wyrzeczenia i pokuty bhaktów wzmagają takie czynności, które zawsze są wolne od zanieczyszczenia pasją i ignorancją. Materialne cechy w żadnych okolicznościach nie mogą mieć na Ciebie wpływu." (Bhag. 10.27.4)
Kiedy cechy natury materialnej nie są zamanifestowane, mówi się, że są w dobroci. Kiedy są wiecznie zamanifestowane i czynne w produkcji rozmaitości materialnej egzystencji, mówi się, że są w pasji. A kiedy istnieje brak aktywności i różnorodności, mówi się, że są w ignorancji. Innymi słowy, kontemplacja jest dobrocią, aktywność jest pasją, a bierność jest ignorancją. Ponad tymi wszystkimi materialnymi jakościowymi manifestacjami jest viśuddha-sattva. Kiedy dominuje w niej sandhini; jest postrzegana jako egzystencja wszystkiego, co istnieje. Kiedy zdominowana jest przez samvit, postrzegana jest jako wiedza w transcendencji. A kiedy dominuje nad nią hladini, jest postrzegana jako najbardziej poufna miłość do Boga. Viśuddha-sattva, jednoczesna manifestacja tych trzech w jednym, jest główną cechą królestwa Boga."
(...)
http://biblioteka.nama-hatta.pl/cc_adi_1/cc_adi._r4.htm
"W materialnej gunie dobroci istnieją ślady pasji i ignorancji. Dlatego materialna dobroć, będąc mieszaną, nazywana jest miśra-sattvą. Ale transcendentalna różnorodność viśuddha-sattvy jest całkowicie wolna od wszelkich materialnych cech. Dlatego viśuddha-sattva jest odpowiednią atmosferą, w której można doświadczać Osoby Boga i Jego transcendentalnych rozrywek. Różnorodność duchowa jest wiecznie niezależna od wszelkich warunków materialnych i nie jest różna od Najwyższej Osoby Boga, jako że oboje są absolutem."
(...)
"Stan czystej dobroci [śuddha-sattva], w którym Najwyższa Osoba Boga pojawia się niezakryty, jest zwany vasudevą. W tym czystym stanie mój umysł postrzega Najwyższego Boga, który jest ponad materialnymi zmysłami i który znany jest jako Vasudeva."
- om namo bhagavate vasudevaya : )
-
słoń a sprawa świadomości kryszny
-
"Świadomość Krsny rozpoczyna się na platformie czystej dobroci"
a to o tym samym językiem innej religii:
"Kluczem do królestwa Bożego jest dobro. Tak – dobro. Jakże to prosto brzmi. Ale wystarczy. Zresztą łatwo powiedzieć – wystarczy. To przecież tak wiele. Dobro – klucz do królestwa Bożego… Przecież w szarzyźnie życia codziennego bywa, że wcale o ten klucz niełatwo. Zawsze wokół wielu fałszywych proroków, którzy wskazują dobro tam, gdzie go nie ma. Ale w wielu sytuacjach i bez nich wcale nie jest łatwo dobro wybierać, tworzyć zręby Bożego królestwa."
http://gosc.pl/doc/3532047.Dobro-klucz-do-krolestwa-Bozego
-
co ciekawe Jezus jako mesjasz (728) głosi dobrą nowinę o Królestwie będącym przybytkiem ponadczasowego Dobra znajdującym się poza śmiercią (kosa 7 i związane z tym cykle narodzin i śmierci):
"W Ewangelii określeniem Jezusa jest słowo Mesjasz, inaczej Chrystus, co wyraźnie koresponduje z zagadnieniem Królestwa Bożego. Wynika stąd, że Jezusa jako Chrystusa nie można rozpatrywać w oderwaniu od Jego Królestwa. Narracja Mateusza już na początku wiąże Jezusa z Królestwem Bożym,
http://www.homopaschalis.pl/dobra-nowina-o-krolestwie-niebieskim-refleksja-nad-ewangelia-mateusza/
(...) wokół tematu Królestwa Niebios Mateusz układa swoją opowieść. Przykładowo Jan Chrzciciel, rozpoczynając swą służbę, zaczyna głosić rychłe nadejście Królestwa Bożego. Sam Jezus skupia się na Dobrej Nowinie o Królestwie, nie o Krzyżu i Zmartwychwstaniu[2] (np. 9,35). Nauczanie o Królestwie jest również tematem kazania na Górze, w którym możemy poznać etyczną stronę. Dalej, gdy przyjrzymy się, w kontekście prawdy o Królestwie, kuszeniu Jezusa (4,8-9), łatwo dostrzeżemy, że również sam szatan, kusząc Chrystusa zna cel Jego przyjścia."
dalej jest o zaprowadzeniu tego Królestwa na Ziemi, może dożyjemy tego czasu? : )
póki co jako ten awatar swoją działalnością i ofiarą usadowił się na pewien czas na granicy tych światów i otworzył drogę do Królestwa Niebieskiego oraz wskazuje chętnym drogę do tego Królestwa z którego pochodzi.
Jezus - ucieleśnienie energii czystego dobra : )
-
jak by ktoś chciał pociągnąć temat z EFT można zobaczyć czy nie ma:
zadowolenia ze zła, fascynacji złem, cieszenia się ze zła (łatwo powiedzieć, trudniej w praktyce przyznać się przed sobą samym ;)
złość na kogoś, taka która wyszła poza kontrolę i urosła do ogromnych rozmiarów, wyparta (złość jest generalnie, bo ktoś nie zachowuje się po mojej myśli, nie jest dobry , ja też, więc mnie to wk..... bo mi pokazuje, że nie jestem dobry)
wstydzenie się bycia dobrym , przekonania nt dobra - dobro=słabość, brak mocy , lęk przed złem, przed byciem dobrym też, bo nie ma wtedy jak walczyć ze zlem ;)
poczucie bezbronności - to generalnie uczucie ktorego doświadcza ktoś komu dzieje się zło, czujesz się bezbronny, więc jest ci lepiej gdy ktoś też tak się czuje (wspomniane zadowolenie, fascynacja, cieszenie się ze zła)
swoją drogą gdy ktoś czuje się bezbronny wchodzi w taką sytuacje chyba przez jakieś złe pojmowanie dobra np nie mogę unieszkodliwić tego kto mnie jakoś wykorzystuje bo byłoby to złe (a on może mi robić co mu się podoba)
myślę, że ten temat obciąża ogromną część ludzi
sam nie wiem jaka jest różnica pomiędzy tym co odczuwam jako dobro, a tym co uważam za czułość, bo gdy ktoś jest czuły nie ma zła, gdy ktoś jest nieczuły jest przestrzen na to co widzę jako zło. i chyba nie widzę różnicy pomiędzy jednym a drugim, choć słowo czułość to używa się bardziej w kontekście fizycznym i bliskich relacji...