Pozytywne Inspiracje
Forum => Anioły => Wątek zaczęty przez: Sebastian w 2011-11-18, 22:44:06
-
Wiele aniołków tak się pogubiło przez wcielenia że zapomniały o swojej pierwotnej naturze, czegoś im bardzo brak i szukają tego. Szukają miłości i próbują ją dostać od innych pod różnymi postaciami. I to nie kwestia znalezienia a przypomnienia sobie o swojej naturze.
Kiedy sobie przypominają o tym czym jest prawdziwa miłość, niczego nie muszą już szukać, bo wszystko jest na swoim miejscu.
-
No właśnie, tylko ciekawe ile zajmie nam by sobie przypomnieć kim naprawdę jesteśmy.Pewnie dla jednych będzie to chwila a dla innych kilka wcieleń.
-
Całe życie byłem nienasyconym żebrakiem o miłość. A przecież mam sporo stłumionej miłości w sobie. Którą chciałbym obdarowywać innych...
Przypomniałem sobie podczas dzisiejszej sesji oddechowej 2 rzeczy:
- to, że mama nie chciała przychodzić mnie ululać jak byłem małym szkrabem, a jeśli już to robiła to na siłę
- to, że jako mały byłem chodzącą miłością i moja mama nie umiała się zachować i tego przyjąć.
Wciąż mi przykro z tego powodu.
Do tej pory tkwiłem w relacjach o 2 schematach - pierwszy to "daj mi miłość" a drugi to "przyjmij moją miłość". Trudno było w obydwu o spełnienie.
Ja to wiem, ale potrzebuję żeby ktoś obok mi powiedział jak to jest kiedy spotyka się osoba pełna miłości z osobą pełną miłości? Czemu to takie fajne? Czy to działa na zasadzie "M + M = 2M" ?? Bo mi sie wydaje że jest w tym coś wspanialszego. Może "2M = SuperM" ;))?
-
Olaretka
...kilka wcieleń...Nie strasz mnie:-)))...Ja chcę w tym,możliwie jak najwcześniej :-)))...
-
Ja bym to porównał z sytuacją kiedy dwie maszyny mające po jednym, własnym silniku łączą się ze sobą i zaczynają stanowić jedną maszynę z dwoma silnikami. Dodatkowy power musi być odczuwalny w takiej sytuacji :)
-
Coś jak Intel Duo Core :D
-
Zgadza się, to tak jak samolot. Niby poleci na jednym silniku ale jakoś tak pewniej z dwoma. Są też z czterema :)
-
To porównanie do samolotu już mi sie nie podoba
-
Sebastian,
" Czy to działa na zasadzie "M + M = 2M" ?? "
ja bym powiedziala, ze byc z kims w dobrym zwiazku, to nie jest 1+1 = 2,
ale 1+1 = 11 :-)
-
o, to mi sie podoba :))))))
-
Amelka :)
"ja bym powiedziala, ze byc z kims w dobrym zwiazku, to nie jest 1+1 = 2,
ale 1+1 = 11 :-)"
A ja, jak zobaczyłam cyfrę 11 to w pierwszej sekundzie oczywiście interpretacja numerologiczna mi się włączyła ;))
i z automatu "cyferkowe" skojarzenie ;)) - jedenastka - wibracja związku, hmm...... ;))))
-
Szafirku,
a w tarocie karta z numerem 11 to karta MOCY i zaufania, o ile dobrze pamietam...:-)
-
Olaretka
Jak się chce, to się znajdzie sposób.
Jak się nie chce, to żaden sposob nie pomoże :))
-
A propos aniołków i miłości - to 2 dni temu w sesji wyszło mi, ze "parcie" na związek z płcią przeciwną, takie w stylu "musi być, a jak nie, to życie nie ma sensu", to może wynikać u aniołków z tego, ze wcześniej sednem i jakby naturą był przepływ miłości miedzy bliskimi sobie istotami. A że na ziemi z miłością, szczególnie taką naprawdę bliską, kojarzy się głównie związek partnersko-seksualny - stąd może zostać uznany za "jedyną możliwą" drogę do przepływu miłości, choć trochę przypominającego ten wcześniejszy. I jak tego nie ma, to włącza się bezsens.
"All you need is love" - o to właśnie w tym chodzi.
Dobrze, ze już moja ps łapie, iż na przepływ miłości można sobie pozwolić całkiem niezależnie od innej osoby. I tak, jak napisał Clint wcześniej - jak się dwie osoby z własnymi silnikami miłości zejdą, to jest wtedy dodatkowo fajniej, większy power, ale nawet jak nie - to i tak można doświadczać miłości w samym sobie i jej przepływu.
Jakoś mnie to podnosi na duchu, choć nie w 100% ;)
-
Doszedłem do wniosku, że samemu można odczuwać wystarczająco dużo miłości, aby być szczęśliwym, spełnionym i niczego więcej nie potrzebować (hehe, coś się jeszcze zbuntowało we mnie jak to napisałem). Nie zmienia to jednak faktu, że dzieląc i mnożąc tą miłość z innymi ludźmi można zwiększać jej ilość jeszcze bardziej ponad tą wystarczającą wartość, dzięki czemu jest jeszcze milej, przyjemniej i wspanialej.
I w takiej sytuacji człowiek nie musi tworzyć związków, nie ma parcia i ciśnienia. Po prostu na pełnym luzie korzysta się z nadarzających okazji do tworzenia związków, bo z jednej strony skoro nie muszę to nie ma spięć i jest pełna akceptacja tego co się dzieje, czy to w ogóle wyjdzie, itd. a z drugiej strony - skoro mam okazje aby mieć więcej i lepiej, to naturalnym jest że mam ochotę skorzystać.
-
Ty to jakis mnichem kiedys musiales byc :):):).
-
A propos aniołków i miłości - to 2 dni temu w sesji wyszło mi, ze "parcie" na związek z płcią przeciwną, takie w stylu "musi być, a jak nie, to życie nie ma sensu", to może wynikać u aniołków z tego, ze wcześniej sednem i jakby naturą był przepływ miłości miedzy bliskimi sobie istotami. A że na ziemi z miłością, szczególnie taką naprawdę bliską, kojarzy się głównie związek partnersko-seksualny - stąd może zostać uznany za "jedyną możliwą" drogę do przepływu miłości, choć trochę przypominającego ten wcześniejszy. I jak tego nie ma, to włącza się bezsens.
-He, no ale co w tym zlego, skoro taka nasza anielska natura? Trza drugiego aniolka tudziez anielice dorwac i jest ok :).
-
Tristen
Tu nie nikt nie pisze o wyrzekaniu się związków. Chodzi o uwolnienie się od przymusów na rzecz swobodnej chęci.
-
Popieram :).
-
Pozwolę sobie przytoczyc fragment z leszkowego nagrania "Szkoła optymizmu", którego niedawno sluchalam, a to akurat zapadło mi w pamięć:
"Wiem, że cokolwiek chcę osiągnąć, najpierw pozwalam sobie pokochać siebie, i pokochać swój cel do osiągnięcia, wszystkie moje cele. "
Nie wiem jak to jest kochać swój cel, ale się dowiem :)
-
To bardzo piękna wizualizacja z cudowną muzyką :-)
-
Ciekawe, czemu wcześniej nie trafiłam na "Szkołę optymizmu". Czuję, ze będzie dla mnie dobra :)
Fia - piękny fragment :)
-
"A propos aniołków i miłości - to 2 dni temu w sesji wyszło mi, ze "parcie" na związek z płcią przeciwną, takie w stylu "musi być, a jak nie, to życie nie ma sensu", to może wynikać u aniołków z tego, ze wcześniej sednem i jakby naturą był przepływ miłości miedzy bliskimi sobie istotami. A że na ziemi z miłością, szczególnie taką naprawdę bliską, kojarzy się głównie związek partnersko-seksualny - stąd może zostać uznany za "jedyną możliwą" drogę do przepływu miłości, choć trochę przypominającego ten wcześniejszy. I jak tego nie ma, to włącza się bezsens."
Perfect ten. Wydaje mi się, że tutaj się tego nie da zrobić... a może po prostu to są blokady i/lub nieczyste intencje?
A co do miłości i związków: ja to widzę tak, że fajnie jak ma się miłość w sobie i w ogóle, ale jednak najpełniej odczuwa się ją właśnie z drugą istotką. W końcu związki mają jakiś sens i cel istnienia <nie mówię tu o ogólnie pojętnym zaspokajaniu swoich potrzeb i/lub rozmnażaniu, bo to nie jest celem ani istotą związków miłości> :)
-
w związku z drugą osobą, fajnie miłość rezonansuje ze sobą, więc łatwiej ją dostrzec (choć jest to ta sama miłość która każdy ma w sobie ). Więc to nie jest pytanie czemu z drugą osobą doświadczamy tyle miłości, ale dlaczego jak jesteśmy sami to tej miłości nie ma.
-
Jest, tylko chce się sobą podzielić :)
-
:)
-
A wiecie, co mi wyszlo? Nadmierne przywiazywanie sie do osob, ktore lubie albo ktore daze uczuciem. Mam cos takiego, ze doslownie - kiedy cos zaczynam czyc do drugiej osoby, szczegolnie w przypadku kobiety - od razu chce maksymalnie zintensyfikowac ta relacje. Na samym poczatku to dziala, bo daje odczuc tej osobie ze jestem nia ogromnie zainteresowany ale chyba przez to tez zawalam sprawe zwiazkow bo niedawno jedna osoba uswiadomila mi, ze ta druga strona moze miec albo gorszy dzien albo czuc inaczej i np. potrzebowac wiecej czasu a jak wtedy zamiast spokojnie czekac na rozwoj sytuacji, wrecz miazdze ja pytaniami, staram sie z nia skontaktowac ipt. Wyczuwam tutaj dosc mocno na poziomie energetycznym, tez tyo kiedy dana osoba zaczyna ode mnie uciekac.
Jak myslicie, skad moglo wziasc sie takie podejscie i jaka jest skuteczna metoda unormowania takiego zachowania zeby wybalansowac ta granice jednoczesnie duzego zainteresowania i wolnosci z mojej strony, tak aby ta druga strona tez ,,powalczyla" o mnie a nie ze to ciagle ja cos tam daje, wysylal energie?
-
Przede wszystkim lęk przed odrzuceniem tutaj sieje spustoszenie - sprawia on, że gdy się dzieje cokolwiek "niepewnego", załącza się właśnie ten strach i człowiek stara się zyskać kontrolę, wymusić na drugiej osobie szczegółowy "raport' z tego co się dzieje, aby zyskać szczegółowy obraz sytuacji i być gotowym do każdego działania. Za tym idzie do takiej osoby wiele podświadomych presji, co musi być nieprzyjemne i męczące. Nikt nie chce być kontrolowany, to zawsze rodzi naturalną potrzebę wolności która kończy się wewnętrznym buntem. A osoba z lękami przed odrzuceniem po prostu musi mieć jak największą kontrolę nad sytuacją, bo wierzy że to jest najlepsze rozwiązanie, aby się znowu wszystko nie posypało.
No i jest jeszcze kwestia własnych braków, które chcemy sobie zapełnić przez partnerkę wywierając tym samym na niej presję i stając się zachłannym, na to co ona dla nas ma. W takiej sytuacji, gdy tylko istnieje ryzyko, że partnerka może nas odciąć od tego, co wcześniej dawała - budzi się wygłodniałe zwierzę, gotowe walczyć o swoją zdobycz :P
"Jak myslicie, skad moglo wziasc sie takie podejscie i jaka jest skuteczna metoda unormowania takiego zachowania zeby wybalansowac ta granice jednoczesnie duzego zainteresowania i wolnosci z mojej strony, tak aby ta druga strona tez ,,powalczyla" o mnie a nie ze to ciagle ja cos tam daje, wysylal energie?"
Złe pytanie zadajesz. Z tego co opisujesz, wychodzi na to, że jesteś osobą odczuwają pewne braki w relacjach z innymi, dlatego też jak już masz te fajne relacje to się za bardzo angażujesz i za bardzo naciskasz. Energia, którą wysyłasz to przede wszystkim podświadoma potrzeba aby dostawać więcej i więcej, bo Tobie brakuje. Powinieneś wyluzować i dać tym ludziom więcej przestrzeni, a nie zastanawiać się jakby to zrobić, żeby oni dawali Ci jeszcze więcej :D Ja wiem, że odczuwasz pewne braki, ale właśnie chodzi o to, abyś się nauczył samemu sobie pewne rzeczy dawać, a wtedy nie będziesz musiał wymuszać na innych i nie będzie Ci w ogóle przeszkadzało, że ktoś ma gorszy okres i akurat nie ma ochoty Ci nic dawać.
-
Clint -> zes lepiej tego ujac nie potrafil :). Dzieki.
Moze to glupie dla faceta po 30ce...ale mam teraz bardzo fajna relacje z pewna dziewczyna...przez ostatnie dwa tygodnie doslownie codziennie rozmawialismy ze soba nawet po kilka godzin dziennei, magnetyzm na maksa, te same ,,problemy", odczuwanie duchowe na tym samym poziomie (Anielica??? :):)) itp. I wiesz co? Dzis w ogole nie odpisala. Poszedlem po Twojej mysli i po prstu cos tam sie tylko zapytalem z rana niezobowiazujaco bo mielismy ustalic termin pewien i wiecej nie naciskalem ale wewnetrznie az nosi mnie, w ogole zachodze w glowe co moglo sie stac (mysli typu: znow kolejna osoba bwai sie moimi uczuciami, ze jestem gorszy bo nie potrafie nawiazac dluzszych relacji, ze ona kogos ma i tysiace innych tego typu dreczacych umysl mysli).
Jak postepowac ze soba w takim przypadku? Ja jestem dosc dobry w klocki typu reagowanie i wyczuwanie energii drugich osob i dzis poczulem cos takiego, ze ona teraz zastanawia sie co zrobic z ta sytuacja bo jestem swiecie przekonany ze ona czuje to samo co ja i ma niezla zagwozdke ze po tylu niepowodzeniach nagle spotkala kogos, kto nie traktuje jej jako podmiotu seksualnego tylko jako kobiete, czyli kogos kto przede wszystkim docenia w niej drugiego czlowieka (o tym tez rozmawialismy i mamy podobne przezycia: ja bylem wykorzystywany przez dziewczyny, ona przez facetow).
Zglupialem bo w mojej glowie pojawia sie milion roznych mysli naraz a powienienem przeciez zamiast podejrzen i wysylania negatywnej energii tryskach humorem i byc szczesliwy ze mam tak udana relacja z inna kobieta. A ja juz bym chcial deklaracji.
Prosze o pratyczne rady, bo chyba to trzeba na przykladzie przerobic, nauczyc sie.
-
Poczytaj artykuły Darka Logi na temat bliskości i wzorców odrzucenia.
-
Czytalem kilkakrotnie.
-
Tristen:
Ja wierzę, że się uda. Poproś Boga o oczyszczenie twoich intencji dotyczących związków i o prowadzenie. Wiem, że mało to konkretne, ale zazwyczaj działa <z poziomu wyższego niż mentalny :)>
-
Czyli myslisz, ze np. modlitwa ,,Boze Wszechmogacy, prosze o uzdrowienie intencji dotyczacych zwiazkow i o prowadzenie" lub/i ,,Boze Wszechmogacy, otworz mnie na przyplyw milosci i udane zwiazki" bedzie trafnym posunieciem?
-
Tristen
Sytuacja jaką opisujesz i Twoja reakcja to typowe wzorce odrzucenia. Proponuję przeczytać artykuły jeszcze raz i wyłapać z nich to co działa u Ciebie a nastepnie to uzdrowić.
Pomysł z modlitwa też jest świetny. Krótka modlitwa "Dobry Boże proszę Cię nie wszystkie moje intencje i całe moje nastawienie dotyczące związków zostały całkowicie oczyszczone i uzdrowione i jako czyste niech wrócą do mnie" powtarzana z 3x dziennie przez miesiąc powinna dac fajne rezultaty.
A tak na zdrowy rozum - nie zakładaj co ona myśli tylko po prostu spytaj. Możesz spędzić 2 dni na gdybaniu i popadaniu w czarne myśli a okaże się, że dziewczynie komuter wysiadł;-)
-
Dzieki Tulia, modlitwe zaczne stosowac jeszcze dzis przed pojsciem spac, wtedy najlepiej sie wyciszam. A pozniej juz po 3x dziennie jak sugerujesz. Albo i jeszcze zaraz to zrobie po co odkladac :D
Widzisz, z tym wzorcem odrzucenia to u mnie bylo jakos tak dziwnie, ze pamietam ze jako bardzo male dziecko zostawalem u dziadkow, i czasem robilo mi sie tak strasznie smutno i zaczynalem plakac z powodu, ze nie ma rodzicow przy mnie ale co dziwne, nawet kiedy byli to tez nachodzil mnie ten smutek. I jakos tam juz wtedy odczuwalem, ze oni nie potrafia wyczuwac ode mnie tego, czego ja pragne co potwierdzilo sie w pozniejszym zyciu ze oni nie potrafia kochac tak naprawde, emeocjonalnie, energetycznie.
Pozniej byl tez spory problem z rowiesnikami w szkole, to tez pewnie sporo zawazylo.
Dziwie sie, ze niemal od zawsze kiedy cos zachodzi miedzy mna a dziewczyna na poczatku jest super a potem nagle one znikaja i np. ostatnia partnerka (z ktora doszlo do skonsumowania znajomosci zreszta niejednokrotnie) powiedziala mi ostatnio, ze nie wybrala mnie poniewaz czula ze nie bedziemy do siebie pasowac. Oczywiscie rok po tym jak to sie stalo a ja przez kilka miesiecy po rozstaniu nie potrafilem normalnie funkcjonowac!
Czuje, ze przyciagam do siebie kobiety bawiace sie czyimis uczuciami. Natomiast z jakis wzgledow nie przyciagam tych normalnych.
To wszystko wytworzylo we mnie taki podswiadomy lek przed kolejnym odrzuceniem, no bo ile razy mozna takie cos przechodzic?!
-
Wiecie, dlaczego czuje sie odrzucony? Bo ludzie nigdy nie potrafili zrozumiec mnie w sensie mojego buntu i niecheci do tego swiata, zwyczajow. To dlatego od dziecka mialem zle relacje z ludzmi. Do dzis dnia nie rozumiem tego swiata i wewnatrz czuje, ze chce aby ta druga osoba zaakceptowala mnie takim, jakim jestem a nie wymagala na wstepie, abym to ja sie zmienil. A tak dzieje sie nagminnie.
-
Tristen
To kolejny temat do przerobienia - pokochaj siebie takim jakim jesteś a ludzie też Ciebie takim pokochają;-)
-
Wiem Tulia, po prostu dzisiaj mam naprawde zly dzien. Depresja na maksa i to totalne poczucie osamotnienia. Nie radze sobie z tym w ogole.
-
I've been there......
usiądź sobie gdzieś w kąciku i popłacz - wyrzuć z siebie to co Cie boli. A potem zostaw to za sobą i idź spać.
Jutro rano będzie zupełnie nowy dzień i to od Ciebie zależy jaki on będzie. Zatem uszy do góry! Z tego można wyjść;-)
-
Tristen - spróbuj zaakceptować zarówno samego siebie, jak i innych - nie tylko odrzucać.
"Dziwie sie, ze niemal od zawsze kiedy cos zachodzi miedzy mna a dziewczyna na poczatku jest super a potem nagle one znikaja i np. ostatnia partnerka (z ktora doszlo do skonsumowania znajomosci zreszta niejednokrotnie) powiedziala mi ostatnio, ze nie wybrala mnie poniewaz czula ze nie bedziemy do siebie pasowac. Oczywiscie rok po tym jak to sie stalo a ja przez kilka miesiecy po rozstaniu nie potrafilem normalnie funkcjonowac!"
A przypadkiem nie wpychałeś im się za bardzo w życie, w oczekiwaniu, ze będą poświęcać uwagę Tobie, cały czas okazywać Ci uczucie itp? Bo przy poczuciu odrzucenia i jednoczesnym lęku przed odrzuceniem, to dość częsty i wyjątkowo męczący mechanizm. Sama taki miałam.
"Czuje, ze przyciagam do siebie kobiety bawiace sie czyimis uczuciami. Natomiast z jakis wzgledow nie przyciagam tych normalnych." - a gdzie w tym przypadku, co opisałeś, zabawa uczuciami? Zamiast ciągnąć coś, w czym przestała widzieć przyszłość i sens, zerwała. To uczciwe.
-
Nie wiem czy wrzucić to tu, czy do tematu Inspiracje. Pasuje tu i tam:)
http://www.youtube.com/watch?v=qrgPXI3FtxY
-
Hydrozagadka -> jesli ktos na poczatku okazuje Toba zainteresowanie, ktore nastepnie przeradza sie w jakies uczucie po obu stronach, i dochodzi do skonsumowania oraz mowienia o bardzo intymnych sprawach a pozniej ta osoba nagle nie chce sie z Toba spotykac, i dopiero po dluzszym czasie daje Ci znac ze ona w ten sposob ,,wybiera' odpowiedniego partnera to chyba coj jest nie tak, prawda!? Jak ja nie widze dalej sensu kontynuowac relacji, to po prostu odpuszczam a nie wchodze dziewczynie do lozka i udaje, ze wszystko jest dalej w porzadku. Ale moze dzis jest to norma, ze sprawy zaczyna sie od ,, tylu" albo ze wazniejsza jest zasobnosc portfela i bajera niz normalne, zwykle prawdziwe uczucie...bo coraz bardziej dochodze do wniosku ze wlasnie jest tak, jak napisalem i to nie tylko dlatego, ze mnie to spotkalo.
Caly problem w tym, ze ja w zyciu mialem wiele sytuacji wlasnie ukladajacych sie w ten wzor, ze ja odbieralem to jako cos powaznego podczas gdy w rzeczywistosci bylem wykorzystywany.
Chyba w kazdym zrodziloby sie wczesniej poczucie bycia odrzuconym wtedy. Nic dziwnego, ze teraz mam klopoty w nawiazywaniu relacji.
-
Tristen - nie chce się spotykać bez słowa, po prostu zniknęła, czy jednak zakomunikowała Ci wtedy, ze np.: zrywa? Ludzi czasem przerastają jazdy innych (i własne w związku z nimi lub niezależnie od nich), a czasem nie wiedzą jak to powiedzieć, ani co zrobić. I potrafią powiedzieć więcej, dopiero jak minie pewien czas.
Mam pytanie - czy sam nigdy nikogo nie odrzuciłeś? Nie odmówiłeś mu swojego towarzystwa? Nie zacząłeś unikać?
-
"Caly problem w tym, ze ja w zyciu mialem wiele sytuacji wlasnie ukladajacych sie w ten wzor, ze ja odbieralem to jako cos powaznego podczas gdy w rzeczywistosci bylem wykorzystywany.
Chyba w kazdym zrodziloby sie wczesniej poczucie bycia odrzuconym wtedy. Nic dziwnego, ze teraz mam klopoty w nawiazywaniu relacji."
Wg mnie cały problem w tym, że źródło swoich kłopotów cały czas widzisz tylko na zewnątrz. Skoro cały czas Ci się to powtarza, to tylko dlatego, ze sam przyciągasz te sytuacje i takich ludzi. Czemu? Spróbuj sam spojrzeć na siebie z boku i na to odpowiedzieć,. do czego jest Ci to potrzebne. W czym ma Cię to utrwalić?
-
,,Wg mnie cały problem w tym, że źródło swoich kłopotów cały czas widzisz tylko na zewnątrz. Skoro cały czas Ci się to powtarza, to tylko dlatego, ze sam przyciągasz te sytuacje i takich ludzi. Czemu? Spróbuj sam spojrzeć na siebie z boku i na to odpowiedzieć,. do czego jest ci to potrzebne. w czym ma Cię to utrwalić?"
-No wlasnie nie wiem :D Moze jakas podpowiedz?
Odpowiadajac na drugiej pytanie - nie, nigdy nie odrzucalem az w tak bezuczuciowy, pozbawiony chocby troche zrozumienia sposob bo czuje, ze kazda relacja dotyka obojga ludzi a nie tylko jedna strone. No chyba ze jako dziecko ale wtedy nie bylem jeszcze swiadomy wielu spraw.
-
Może ma Cię to utrwalac w buncie? W poczuciu, ze jesteś odrzucany i niezrozumiany? W poczuciu krzywdy? w poczuciu inności?
Czy sztucznie podnosisz sobie samoocenę poprzez to, ze jesteś "inny" - nie akceptujesz "głupot, społecznych wymagań itepe"?
Nie znam Cię. Ty znasz siebie samego lepiej :)
-
Ja to odczuwam tak, ze mam po prostu za dobre serce a ludzie to wykorzystuja. Nie czuje sie dowartosciowany takimi rzeczami, wrecz przeciwnie. Mam w sobie naturalna potrzebe dzielenia sie i dawania i po prostu gdzies wglebi chcialbym, aby i inne osoby byly podobne w stosunku do mnie.
No bo powiedz tak szczerze - czy majajc 32 lata nie jest dziwne, ze nawet przypadkowe sytuacje zwiazane ze sfera uczuciowa/erotyczna sa u mnie bardzo rzadkie jesli nie mam barier typu np. jakas powazna wada fizyczna czy niemila aparycja?
-
,,Tristen - nie chce się spotykać bez słowa, po prostu zniknęła, czy jednak zakomunikowała Ci wtedy, ze np.: zrywa? Ludzi czasem przerastają jazdy innych (i własne w związku z nimi lub niezależnie od nich), a czasem nie wiedzą jak to powiedzieć, ani co zrobić. I potrafią powiedzieć więcej, dopiero jak minie pewien czas."
-Mnie to sie bardziej kojarzy z odwroceniem sie na piecie, postawa obrazonej ksiezniczki. A potem dziwia sie, ze faceci ich traktuja jak traktuja. A same daja sygnaly do tego poprzez takie zachowanie.
Nie wiem, jakie jazdy masz na mysli, ja tam zadnych specjalnych jazd nie robie, to przewaznie jazdy u dziewczyn obserwuje. Nie to, ze atakuje plec przeciwna jako taka ale cos w tym jest.
Poza tym chyba dojrzalosc emocjonalna polega wlasnie na tym, aby dac komunikat drugiej osobie, ze nie chce sie z nia byc a nie uciekac a potem udawac pokrzywdzona, kiedy druga osoba proboje sie dowiedziec co bylo powodem.
-
Od czego zależy jakich ludzi przyciągamy?
Po pierwsze, od naszego nastawienia. Czasami jest tak, że nie wierzymy, że istnieją wspaniali i dobrzy ludzie. A przecież są i jest ich dużo.
Po drugie, ludzie mają tendencję do zawężania grona swoich znajomych. Zwykle są to znajomi ze szkoły, ze studiów, z pracy, a do nowych znajomości podchodzą z nieufnością i z rezerwą.
Po trzecie, od naszych doświadczeń. Sporo ludzi zawiodło się w relacjach miłosnych lub przyjacielskich. Od tego momentu sami wybierają kontakt powierzchowny i nie dopuszczają nikogo bliżej, w obawie przed porażką.
Po czwarte, od naszej aktywności. Warto wychodzić z domu, zapisać się na jakieś zajęcia np. ( kurs językowy, itp) aby mieć możliwość zawierania nowych znajomości.