Pozytywne Inspiracje
Forum => Wizualizacja i modlitwa => Wątek zaczęty przez: Sylvia w 2017-05-25, 13:49:04
-
Właśnie zrobiłam wydruk mojego prostego szablonu i między tym wydrukiem znalazłam 2 kartki z szablonu, o którym myślałam kilka dni temu, jednak jeszcze go nie zrobiłam w komputerze. Zmaterializowało się z mojeje głowy prosto do drukarki? I co ja mam o tym myśleć?:))
Kolejne cuda się dzieją. Zawsze jak coś takiego dzieje się u mnie na poziomie cudu, zadaję pytanie. Co mi mówisz w ten sposób Boże?
-
Przejrzałam jeszcze pozostałe 28 kartek i okazało się, że tych z nowego, nieistniejącego szablonu jest jeszcze 16, czyli w sumie 18 szt. Na dłużej wystarczy:)
Zaczynam zapisywać cuda, których doświadczam, bo o niektórych zapominam po jakimś czasie. Czasami znajomi mi przypominają:)
-
bez obrazy, ale ja nazywam takie cuda sklerozą ;)
-
W chwili drukowania nie wiedziałam co mam na ekranie i co drukuję w tym momencie? To już duże zaniki świadomości by były;))
Wiedziałam, że trafi się sceptyk, a nawet nie jeden, jak to przy cudach.
-
Właśnie zrobiłam wydruk mojego prostego szablonu i między tym wydrukiem znalazłam 2 kartki z szablonu, o którym myślałam kilka dni temu, jednak jeszcze go nie zrobiłam w komputerze. Zmaterializowało się z mojeje głowy prosto do drukarki? I co ja mam o tym myśleć?:))
Kolejne cuda się dzieją. Zawsze jak coś takiego dzieje się u mnie na poziomie cudu, zadaję pytanie. Co mi mówisz w ten sposób Boże?
Z tymi kartkami to jest jakiś niesamowity , niewytłumaczalny "po ludzku" cud!Wspaniale;-)) Mi też sie takie rzeczy przytrafiaja często. Ale nie chcę pisac o tym , żeby nie zapeszyć.
-
Zastanawiałam się co jest charakterystyczne dla takich momentów cudu, które bardziej zauważam od 2015 roku. Głównym motywem tego co się dzieje jest pomoc mi w jakiś sytuacjach. To co opisałam poniżej, to był drobiazg, natomiast były ważniejsze momenty bardzo przydatne w mojej wędrówce przez życie. W ten sposób, poprzez cuda, dostaję też informację: Bóg pomaga.
Podstawowe uczucia to powierzenie, zaufanie, akceptacja i bycie w tym momencie w przepływie bez oczekiwania, za to z ustalonym celem i zgodne z nim działanie.
Niczego specjalnego też nie spodziewam się w tym momencie, po prostu robię swoje i jestem.
-
Nie rozumiem do konca o co chodzi z tymi kartkami, ale powiem ci , że ja w takie cuda nie wierzę, że druknęło ci się coś , czego nie puscilas, bo to sa prawa fizyczne i graniczy z materializacja takie cos, i moze to byc przeoczenie prędzej, ktore sobie wykreowalas , zeby wejść w dysonans poznawczy (wyparcie czegos zeby doświadczyć "cudu")
a cudow prawdziwych życzę jak najbardziej i niech się dzieją :)
-
dżonny
Nie wierzysz w możliwość materializacji zdarzeń jako komunikacja z Bogiem? Większość ludzi nie uwierzy i sobie zracjonalizuje tak jak to opisałeś.
Doświadczałam bardziej jednoznacznych cudów w ostatnich dwóch latach. Chociaż też na małą skalę, to jednak w danym momencie bardzo przydatnych i pomocnych. To akurat był zabawny drobiazg, który się wydarzył, dwa lata po tym jaką miałam przygodę z cudem w podróży. Przechowuję pamiątkę-dowód na to, że zaistniał. Ważniejsza jednak jest zmiana, która zachodzi energetycznie wraz z taką sytuacją. I odpowiedź na pytanie: co mi mówisz w ten sposób Boże?
Nikogo nie mam zamiaru przekonywać, ani rozwiewać jego wątpliwości, bo to są dla mnie przydatne sytuacje. Podzieliłam się odruchowo pozytywnymi doświadczaniami na forum rozwojowym:)))
-
Sylvia, w materializację zdarzeń wierzę, ale co innego to jest cud w postaci materializacji zdarzeń / sytuacji , a co innego materializacja normalnie przedmiotu wbrew prawom fizycznym
czyli np weźmy kogoś kto potrzebuje 100zł , o które się pomodlił
a) wychodzi za 15 minut z domu i podfruwa pod niego 100zł - w to wierzę
b) zmaterializowało mu się w sąsiednim pokoju bez udziału osób trzecich- w to nie wierzę
choć i materializacja przedmiotów wg mnie jest możliwa, ale chyba nie na etapie na ktorym jest ktokolwiek tu piszacy i to sa pojedyncze przypadki na swiecie, jesli wogole
-
zmaterializowało mu się w sąsiednim pokoju bez udziału osób trzecich- w to nie wierzę
Materializacja i dematerializacja w taki sposób zdarza się częściej, niż się wydaje, tylko to też ludzie racjonalizują. Biorąc pod uwagę istnienie równoległych wymiarów, to nic w tym specjalnego, gdy ktoś już je zauważa i coś robi.
Dla mnie większym wyzwaniem jest to o czym pisałam w relacji z Bogiem, niż takie małe i średnie cuda.
-
Materializacja i dematerializacja w taki sposób zdarza się częściej, niż się wydaje, tylko to też ludzie racjonalizują.
To ciekawe, a skąd ten pogląd ? Możesz rozwinąć?
-
Z doświadczenia różnych ludzi w tym z mojego. Przytaczanie historii nic nie zmieni dla umysłu, który ma swoje założenia.
Czasami komentarze dotyczące cudów są przydatnym lustrem dla uzdrawiania swoich wzorców ateizmu, wątpliwości, odcięcia od przepływu w podświadomości.
Tak:)
-
Z doświadczenia różnych ludzi w tym z mojego. Przytaczanie historii nic nie zmieni dla umysłu, który ma swoje założenia.
Ciekawe ;) Myślę, że przynajmniej to swoje "doświadczenie" już dawno byś opisała bez pytania o nie, ale to moja opinia. Bo po co ukrywać, przecież sama założyłaś wątek by opisywać cuda, a teraz , że to nic nie zmieni dla umysłu ? :D
A może po prostu sobie dalej wkręcasz, żeby mieć taki klimacik jednorożcowy.
Właśnie nic innego jak dowody, historie (w miejsce teorii) obalają umysłowe założenia.
PS czasem coś przychodzi jako lustro, czasem jako świadomość / rzeczywistość / przytomność , która się nam oferuje jeśli zdołamy ją przyjąć by wyjść z iluzji , którą sobie tworzymy :)
-
Ja mam dosc sceptyczny umysl, wiec chetnie bym poczytal jakies co ciekawsze historie, w ramach poszerzania horyzontow :)
-
dżonny
Widzę, że masz iluzje na mój temat z jakimiś klimacikami:)))
Energie różnych istot energetycznych, które są emanacją pewnych aspektów wszechświata to jedno, a praca nad bezpośrednim kontaktem z Bogiem, to drugi temat. Tutaj by było ciekawe pytanie do Boga: co jest emanacją, w tej różnorodności istot, kreacji, tej Jego czystej energii?
Używając terminologii z ThetaHealing, ważne jest, żeby nie mylić planu dualnego metaforycznie nazwanego piątym, gdzie występują różne istoty rozumne w różnych postaciach, jednak często nieoświecone, z planem niedualnym, czystego światła, Źródła, Najwyższego Dobra, metaforycznie nazwanym siódmym planem. Plany te przenikają się, jednak nie zawsze są tożsame.
Założyłam wątek spontanicznie, gdy coś się zadziało. Jednak z pewnych względów, nie jestem gotowa na takie opisywanie wcześniejszych cudów publicznie. Wolę się nimi cieszyć bez takich sceptycznych i prześmiewczych komentarzy;P Dla mnie to strata energii by była, ale jak ktoś tak woli, to tak robi. Niech pewne intencje i przepływy jeszcze się ugruntują pozytywnie. Na teraz kilka bliskich, życzliwych osób zna te historie, czasem w nich uczestniczyło i to mi wystarczy:)
Jak widać poniżej, historie niekoniecznie obalają umysłowe założenia. Wychodzenie z iluzji, które praktykuję od lat, jest dla mnie czymś innym, niż energia Boga w doświadczeniu i po to jest m.in. to doświadczanie, żeby nauczyć się rozróżniać jedno od drugiego:)
Clint
Też mam dość sceptyczny umysł i te historie były dla mnie, żeby zająć się bardziej słuchaniem Boga, a mniej umysłu i zaufać. Moim zdaniem, przy takim umyśle, najbardziej przez własne doświadczenie zmienia się podejście.
-
Jednak z pewnych względów, nie jestem gotowa na takie opisywanie wcześniejszych cudów publicznie. Wolę się nimi cieszyć bez takich sceptycznych i prześmiewczych komentarzy;P Dla mnie to strata energii by była, ale jak ktoś tak woli, to tak robi. Niech pewne intencje i przepływy jeszcze się ugruntują pozytywnie. Na teraz kilka bliskich, życzliwych osób zna te historie, czasem w nich uczestniczyło i to mi wystarczy:)
Przecież jak coś było materialnym zdarzeniem / stanem dokonanym (w przeciwienstwie np do nieugruntowanej / niezmaterializowanej jeszcze kreacji), to takie czy inne komenty powinny być jak groch o ścianę :) Widać sama w to wątpisz w to co widziałaś i słyszałaś.
Nie ma żadnych iluzji po mojej stronie, ani prześmiewczych komentarzy, jest dociekliwość i odsiewanie faktów, bo nie napisałem że tak jest, że chcesz się zamknąć w takiej bańce i wierzyć w coś, co nie jest do końca tym, czym chcesz żeby było, napisałem że może tak być, znając ogólnie naturę ludzi, w tym z kręgów rozwojowych, tak dla przytomności..
Ja jestem do cudów nastawionych pozytywnie i przeżyłem wiele cudów z wpływaniem umysłem na rzeczywistość :)
Np znalezienie konkretnej wartościowej rzeczy na drugi dzień po zwizualizowanniu sobie jej.
Nikt mi nie wmówi , że tego nie było i że to nie był cud, choćby mi to mówił 1000x i nie musiałem ugruntowywać sobie wiary w to czego doświadczyłem.. bo wiem, że tego właśnie doświadczyłem :) No ale ja to ja.
Dodam jeszcze , że wierzę że człowiek ma wpływ, jako pole magnetyczne, czy nawet elektryczne na urządzenia i mówi się w związku z tym o tzw złośliwości rzeczy martwych. A gdy wroci spokój, wszystko zaczyna działać jak należy. Ale nie jest to materializacja umysłem nowej fizycznej formy. Ogólnie nie przekreślam tego co napisała Sylwia i teoretycznie pewnie jest mozliwe, wpłynąć na komputer tak, że np. powstanie tam bit (informacja). Sądzę jednak, że potrzeba by na to ogromnej ilości energii mentalnej i nie dzieje się to przez przypadek. To tylko moja opinia.
-
Nikogo nie mam zamiaru przekonywać, ani rozwiewać jego wątpliwości, bo to są dla mnie przydatne sytuacje.
Podzieliłam się odruchowo pozytywnymi doświadczaniami na forum rozwojowym:)))
Sylwia, lubię czytać Twoje wypowiedzi :)
Podziwiam i ...gratuluję zarówno uważności w dostrzeganiu cudów jak i odwagi aby się z nimi podzielić :)
"Cuda nie stanowią dowodu na łamanie praw natury. Lecz naszych wyobrażeń o niej."
- Św. Augustyn -
:)
-
Też mam dość sceptyczny umysł i te historie były dla mnie, żeby zająć się bardziej słuchaniem Boga, a mniej umysłu i zaufać. Moim zdaniem, przy takim umyśle, najbardziej przez własne doświadczenie zmienia się podejście.
Otóż to. Taka jest już natura umysłu, że do wszystkiego podchodzi sceptycznie i tylko osobiste doświadczenie potrafi to zmienić. Ale niektóre umysły są tak silnie zakorzenione w schematach dualnej rzeczywistości, że nawet namacalne doświadczenie cudu potrafią wyprzeć z przestrzeni serca. Ludzki umysł jest w tym po prostu arcymistrzem. :-)
Widziałem w życiu i doświadczyłem mnóstwa cudów, ale za każdym razem gdy jestem ich świadkiem to w umyśle i tak jako pierwsza zapala się sceptyczna lampka. To tak, jakby umysł żył własnym życiem i był związany tylko z tym materialnym planem egzystencji, którego kurczowo się trzyma niczym tonący brzytwy. To jest naprawdę ciekawe zjawisko obserwować reakcje własnego umysłu, który konfrontując się z faktami próbuje im zaprzeczać, wymyślając czasami tak absurdalne uzasadnienia, które są mniej prawdopodobne niż zjawisko samego cudu. :-) No ale umysł czuje się z nimi bardziej bezpieczny, bo inaczej ma wrażenie dosłownie jakby umierał gdyż burzyły się cała jego rzeczywistość.
Jak znajdę chwilkę czasu to opowiem o wielu niesamowitych cudach jakich ostatnio doświadczyłem ale w wątku o hinduizmie, natomiast na potrzeby tego wątku podzielę się tylko paroma podobnymi do tych, które opisała Sylvia.
Jakieś siedem lat temu miałem taką historię, że pojechałem do żony która była na dwudniowym kursie atma kriya jogi. Na wszelki wypadek wziąłem do reklamówki parasolkę. Gdy wróciłem zobaczyłem że w reklamówce jej nie ma, choć w ogóle jej nie wyjmowałem. To niby tylko parasolka, ale akurat była nowiutka bo dopiero co jedną żona gdzieś zgubiła, więc obdzwoniliśmy wszystkich czy nikt jej przypadkiem gdzieś nie widział. Ale amba fatima, parasolka po prostu wsiąkła. :-) Kolejnego dnia żona pojechała na drugi dzień kursu, a ja postanowiłem wyjść jeszcze na dwór i przeszukać jej samochód, do którego w ogóle nie wchodziłem. Wyczerpałem już wszystkie opcje i choć szukanie w jej samochodzie nie miało sensu, to jednak poszedłem sprawdzić. Byłem sam w domu, zwyczajowo otworzyłem szafę i założyłem kurtkę i wyszedłem. Na dworze sprawdziłem samochód, ale nic nie znalazłem. W akcie desperacji :-))) zadzwoniłem jeszcze raz do koleżanki która ze mną dzień wcześniej jechała dopytać, a ona tylko zażartowała że może Babaji mi ją jakoś teleportuje. :-) Trwało to wszystko jakieś pięć minut. Wróciłem więc do domu, otworzyłem szafę żeby odwiesić kurtkę i zbaraniałem, bo parasolka leżała na swoim miejscu. Gdy brałem kurtkę nie było jej w szafie, która dzień wcześniej była przeszukana chyba z dziesięć razy hahaha
No i druga historia raptem z przed trzech tygodni, która ma również związek z tą samą szafą. :-)
Otóż byłem razem z żoną na wyjeździe u Swamiego Atmachaitanyi. To taki hinduski oświecony mistrz. Podczas interviu poprosiłem również tego mistrza o błogosławieństwo dla syna, który został w domu. No i gdy wróciliśmy kolejnego dnia, to syn powiedział, że poprzedniej nocy zdarzyło się coś bardzo dziwnego, bo obudził go w nocy głośny warkot, który dochodził z szafy. Otworzył ją a tam chodził włączony odkurzacz, który tam zawsze trzymamy. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że nie był on podłączony do prądu. Syn wyłączył go normalnie guzikiem, ale jakim cudem chodził przez parę minut nie będąc włączonym do gniazdka tego się chyba nie da racjonalnie wytłumaczyć.
Te dwie historie w sumie nie mają żadnego sensu ani głębszego duchowego znaczenia, no może poza jednym, że obydwa miały jakiś związek z duchowymi mistrzami.
-
No chyba że ta szafa jest wejściem do Narni hahahahaha
-
W kontekście mocy materializacji umysłu przypomniała mi się ciekawa historia związana z bardzo słynnym kontaktowcem Howardem Mengerem. Menger w początkowym okresie zimnej wojny (zrzucenia bomby atomowej na Hiroshimę), pozostawał w ścisłym kontakcie z obcą cywilizacją. Nazywał ich anielskimi ludźmi, ponieważ wyglądali jak doskonali ludzie, ale tak naprawdę byli dewami z wyższych duchowych planów. Nie były to istoty w pełni oświecone, jednak duchowo i technologicznie względem nas bardzo dalece posunięte w rozwoju. Tak jak wspomniała Sylvia:
<...planu dualnego metaforycznie nazwanego piątym, gdzie występują różne istoty rozumne w różnych postaciach, jednak często nieoświecone, z planem niedualnym, czystego światła, Źródła, Najwyższego Dobra, metaforycznie nazwanym siódmym planem. Plany te przenikają się, jednak nie zawsze są tożsame....
istnieje mnóstwo różnych istot zamieszkujących subtelne plany rzeczywistości. Wiele z tych anielskich bytów podróżuje vimanami (my to nazywamy ufo) i służą oni braterskim wsparciem ludzkiej rasie. Ale wracając do meritum.
Otóż Menger miał bezprecedensową przygodę, która zakończyła się sprawą w sądzie. Zdarzenie związane było z policjantem, który skierował wniosek do sądu przeciwko Mengerowi. Pewnej nocy policjant ten będąc na patrolu zobaczył jak z ogromną prędkością przez skrzyżowanie przejechał samochód. Udał się za nim w pościg, ale niestety po kilku kilometrach go zgubił. Spisał jednak numery rejestracyjne i markę pojazdu oraz wysunął wniosek o przesłuchanie. Sprawa zakończyła się w sądzie, ponieważ Menger w tym czasie przebywał z grupą około dwudziestu osób, którzy to poświadczyli, i wszystkiemu zaprzeczał. Co ciekawsze, samochód ten faktycznie należał do Mengera, ale został już parę lat wcześniej zezłomowany. Najciekawsze w tym wszystkim było to, że w momencie kiedy policjant go ścigał, to Howard w tym samym czasie rozmarzył się o tym, jak to sobie pędzi szosą w swoim starym ulubionym samochodzie. :-)
Sędzia wobec tych wszystkich faktów uniewinnił Mengera i w uzasadnieniu powiedział, że przez całe swoje życie nie zetknął się z czymś podobnym. :-)
Analogicznie przypomniała mi się przygoda Swamiego Premanandy, którego ludzie widzieli jak przechadza się po świątyni podczas ceremonii. Po jakimś czasie gdy skonfrontowali te fakty z rzeczywistością, to okazało się że Premamanda w tym czasie przebywał u siebie i po świątyni nie spacerował, chociaż widziało go fizycznie wielu ludzi. :-) Gdy mu o tym powiedzieli, to zdziwiony tylko powiedział coś w stylu: więc to jednak było prawdą? :-)
Znane są też historie gdy Shirdi Sai Baba potrafił mocą umysły zmaterializować cały powóz razem z końmi i woźnicą, który odwiózł jego wielbicieli.
-
Podstawowe uczucia to powierzenie, zaufanie, akceptacja i bycie w tym momencie w przepływie bez oczekiwania, za to z ustalonym celem i zgodne z nim działanie.
Niczego specjalnego też nie spodziewam się w tym momencie, po prostu robię swoje i jestem.
Sylwia :-*
pięknie napisane <3
-
Howard
Sądze, że bardziej prawdopodobne i łatwiej spowodować było u twojego syna na odleglosc omam / oszołomienie lub coś w tym stylu (jak by np dostal mega dawke energii) , niż żeby odkurzacz chodził bez prądu (przewidziało mu się, wpadł w inny stan świadomości)
Parasolka to mogło być to co opisałem niżej, że zrobiłeś coś na wyłączonej świadomości by "udowodnić" sobie cuda i wejść w taki dysonans poznawczy, bo np jesteś zachłanny na pewne duchowe stany.
Co do Premenady , lubię tego gościa , znaczy czysto go postrzegam i wiem że miał "zdolności pozazmyslowe" co nawet bylo opisane przez naukowcow, ale takich mocy żeby się zmaterializować gdzies indziej to on nawet wg siebie nie miał , bo przy eksperymentach siedzial godzinami by ruszyc jakis malutki obiekt. To musiało (mogło) być jego cialo astralne czy duchowe. To samo z samochodem, po cholere miałby się materializować fizyycznie samochod. "Hologram" w jakims dziwnym celu - ok..
Zastanawiałem się czego mnie mdli jak cię czytam, bo wszystko niby ładnie i logicznie. Bardzo widać że chcesz w to wierzyć, co jak dla mnie trochę stawia te historie pod delikatnie mówiąc dużym znakiem zapytania.
-
i powiem ci jeszcze, bo chce to z siebie wyrzucić, że czuje się zamulony wręcz po tym co opisałeś, bo przeczytałem to wczoraj i chyba w coś tam, na jedną noc uwierzyłem
jednak uważam to teraz za 100% bzdurę i znów zrobiło się czysto w energii...
mówię to jako osoba, która dopuszcza w teorii wszelkie typy cudow , tez fizycznych
zdrowy sceptycyzm mam bardziej do roznych relacji , niz do samej idei takiegho cudu... I DZIĘKI BOGU ŻE GO MAM
-
dżonny
Tak właśnie działa umysł, który boi się zaakceptować duchową rzeczywistość. Na to jest tylko jedno lekarstwo - własne doświadczenie. :-)
Ze swojej strony mogę cię tylko zapewnić, że akurat te cuda które opisałem to zwykłe pierdoły (choć w stu procentach prawdziwe), które nie robią na mnie, ani na moim synu, żadnego większego wrażenia. Nie takie rzeczy już w tym życiu widzieliśmy.
-
Bóg pomaga.
Podstawowe uczucia to powierzenie, zaufanie, akceptacja i bycie w tym momencie w przepływie bez oczekiwania, za to z ustalonym celem i zgodne z nim działanie.
Niczego specjalnego też nie spodziewam się w tym momencie, po prostu robię swoje i jestem.
Bez oczekiwania, za to z ustalonym celem.
Do tego działanie.
I ? ....Róbmy swoje panowie.
I to by było na tyle... :)
-
Lilliole
Piękno jest w patrzącym/widzącym:-*
Tess
Tyle napisałaś miłego, życzliwego i prawdziwego napisałaś, że pozostaje tylko się uśmiechnąć z serca:)))
-
Tak właśnie działa umysł, który boi się zaakceptować duchową rzeczywistość. Na to jest tylko jedno lekarstwo - własne doświadczenie. :-)
Właśnie tak:)
-
Helo
Tutaj od 19 minuty jest powiedziane, ze mamy w naszym skladzie DNA czynnik odpowiadajacy za cuda, wystarczy go aktywowac i czynimy cuda jak ta lala ;)
https://www.youtube.com/watch?v=g88PD2AUnbQ
-
Inspirujący film w zbieżnym kontekście na bazie egipskiego mistycyzmu, gdzie jest mowa o ludzkich zmysłach, które ludzie starożytności mieli w pełni rozbudzone:
https://m.youtube.com/watch?v=uGxhdLMlwuc
-
Fajnie jest tam też przedstawione dlaczego zmysły te z czasem zanikły i jak umysł stopniowo wypierał działania z poziomu serca, co doprowadziło ostatecznie do upadku tej wielkiej kultury.
-
No cóż Howard różnimy się troche i nasza dyskusja na ten temat nie ma sensu, bo by wyglądała tak jak do tej pory :) życzę miłego dnia i pozdrawiam
-
Karina
Fajnie zareklamowałaś, ale.... nie byłem w stanie dotrwać do 19 minuty. Strasznie facet miesza, choć czasami powie coś naprawdę inspirującego.
Może spróbuję jeszcze raz, ale od 19 minuty? :)
Jednak nie :(
-
Leszek
No trudno,ale bede dalej jakos z tym zyc ;)
-
Nie masz nic do stracenia, więc żyj :)
-
Cuda to w Polsce. Tysiące ludzi na paradzie w centrum w Warszawie. Normalnie. Londyn centrum znowu "incydent" kilka minut temu.. ;(
-
W Tolkmicku bawi się sporo motocyklistów na zlocie. Są koncerty.
Na tle Europy to cuda są u nas w kraju!
A w Niemczech udało się rozgonić festiwal rockowy.
W Turynie masakra.
I niech ktoś narzeka, że w Polsce jest źle i że Polska ma zła karmę!
-
Tylko średnim zarobkom daleko do niemieckich...
-
Wczoraj to się cuda działy jakieś i dzisiaj się dzieją. Niby normalne sprawy, a rozwiązania z nowego poziomu. Chciałabym być często, a najchętniej zawsze w takich przepływach:))
Realistycznie, patrząc na moją podświadomość i jej niektóre przekonania, to się jeszcze nie da zawsze, ale warto mieć taką intencję i cel:)
-
Skoro ostatnio temat cudów jest obdarzony dużym zainteresowaniem to przytoczę kilka wybranych przeze mnie zasad skopiowanych z "Księgi Cudów".
Zasady cudów
* Nie ma hierarchii trudności w cudach. Jeden nie jest „trudniejszy” czy „większy” niż inny. Wszystkie są takie same. Wszystkie przejawy miłości są maksymalne.
* Cuda dzieją się w sposób naturalny jako przejawy miłości. Rzeczywistym cudem jest miłość, która je inspiruje. W tym sensie wszystko, co pochodzi z miłości, jest cudem.
* Wszelkie cuda oznaczają życie, a Dawcą życia jest Bóg. Jego Głos pokieruje tobą bardzo szczegółowo. Będzie ci powiedziane wszystko, co potrzebujesz wiedzieć.
* Cuda są nawykiem i powinny być mimowolne. Nie powinny być świadomie kontrolowane. Świadomie wybrane cuda mogą być źle ukierunkowane.
* Cuda są czymś naturalnym. Gdy nie występują, to coś jest nie w porządku.
* Cuda są prawem każdego, lecz najpierw konieczne jest oczyszczenie.
* Cuda uzdrawiają, ponieważ uzupełniają braki; dokonują ich ci, którzy chwilowo mają więcej, dla tych, którzy chwilowo mają mniej.
* Cuda są rodzajem wymiany. Podobnie jak wszystkie przejawy miłości, które są zawsze cudowne w prawdziwym tego słowa znaczeniu, wymiana ta odwraca prawa fizyczne. Cuda przysparzają więcej miłości zarówno dającemu, jak i biorącemu.
* Wykorzystanie cudów jako widowiska w celu wzbudzenia wiary to niezrozumienie ich celu.
* Modlitwa jest nośnikiem cudów. Jest ona środkiem porozumiewania się stworzenia ze Stwórcą. Poprzez modlitwę miłość jest otrzymywana, zaś poprzez cuda miłość jest wyrażana.
* Cud jest służbą. Jest on maksymalną przysługą, jaką możesz wyświadczyć komuś innemu. Jest on sposobem kochania bliźniego swego jak siebie samego. Rozpoznajesz wartość swoją i swego bliźniego równocześnie.
* Cuda budzą na nowo świadomość, że to duch, a nie ciało, jest ołtarzem prawdy. Jest to rozpoznanie, które prowadzi do uzdrawiającej mocy cudu.
* Cuda umożliwiają ci uzdrawianie chorych i wskrzeszanie umarłych, ponieważ to ty sam wytworzyłeś chorobę i śmierć, a zatem możesz zlikwidować je obie. Ty jesteś cudem zdolnym do stwarzania na podobieństwo swego Stwórcy. Wszystko inne jest tylko twoim własnym koszmarem sennym i nie istnieje. Tylko stworzenia światła są rzeczywiste.
* Cuda reprezentują wolność od lęku. „Pojednać” oznacza „wymazać”. Zasadnicza wartość cudów w Pojednaniu polega na wymazaniu lęku.
* Cuda powinny pobudzać do wdzięczności, a nie respektu. Powinieneś dziękować Bogu za to, czym naprawdę jesteś. Boże dzieci są święte, a cud oddaje cześć ich świętości, która może zostać ukryta, ale nigdy utracona.
* Cuda oddają ci cześć, ponieważ jesteś godny miłości. Rozpraszają one złudzenia o tobie i postrzegają w tobie światło. W ten sposób wymazują twoje błędy przez uwolnienie cię od twoich koszmarów. Poprzez wyzwolenie twojego umysłu z
więzienia twoich złudzeń przywracają cię do zdrowia.
* Cuda są przejawami miłości, ale mogą nie zawsze mieć zauważalne skutki.
* Cud jest korektą wprowadzoną przeze mnie do fałszywego myślenia. Działa jako katalizator, przerywając błędne postrzeganie i porządkując je na nowo we właściwy sposób. To poddaje cię działaniu zasady Pojednania, gdzie postrzeganie zostaje uzdrowione. Dopóki zaś to nie nastąpi, wiedza o Boskim Porządku jest rzeczą niemożliwą.
Podsumowując: cuda dlatego tak nas fascynują, bo przypominają nam o tym kim naprawdę jesteśmy i jakie mamy możliwości, przypominają nam o naszej świętości i nieograniczoności. :)
-
Karina
Chyba nic wiecej nie da się dodać.
-
Piękne i prawdziwe. :-)
-
Jeszcze od siebie dodam,że mnie osobiście nie interesują cuda typu: materializacja lingamu czy materializacja "świętego" proszku, ponieważ nie za bardzo dowierzam w jakim celu miałaby akurat tworzyć je miłość (raczej mi to nie kojarzy się z miłością tylko z marketingiem, żeby przyciągać wiernych), która jak ustaliliśmy jest główną siłą napędową cudów.
-
Karina
Różni ludzie, również guru mają swoją karmę. Jeden chce w życiu doświadczyć manipulacji innymi ludźmi, władzy, bogactwa, a inny bycia guru z boskimi mocami. Oni wszyscy realizują się i jest im przyjemnie. Posiadanie super mocy nie musi być jednoznaczne z wielbieniem Boga ponad wszystko i skromność w dziłaniu za pomocą cudów. Wszyscy mamy wolną wolę i realizujemy ją na swoje sposoby.
Wydaje mi się ża prawdziwe cuda zachodzą podczas głębokiego zrozumienia praw boskich i są one wynikiem praktyki duchowej, modlitw, medytacji, a nie jakichś nedznych praktyk magicznych. Ale nawet wtedy osoba, która dokonuje cudów dla swojej przyjemności, dokonuje ich z miłości, ze zrozumienia
-
No właśnie:)
-
Cudotwórca może czynić cuda z miłości (zrozumienie praw boskich, łączności z Bogiem) Ale też może mieć w karmie zapisaną przyjemność z czynienia cudów, bo sobie tak wybrał (wolna wola). Czyli jest dobry, uduchowiony i ma przyjemność z bycia cudotwórcą
-
Karina
Fajnie,że to zamieściłaś. To w kontekscie pomieszania, z jakim spotykamy się w wielu wypowiedziach nt. cudów :)
Poprzez cuda wyraża się boska miłość
Poprzez cudotwórców, głównie ich ego.
-
https://www.youtube.com/watch?v=RXRRvO6wI_Y
-
https://cdn3.img.sputniknews.com/images/105510/67/1055106769.jpg
Najmniejszy kon na swiecie (nie wiedzialem w jaki wątek to wkleic)
-
dżonny
TO ciekawostka :) I taki wątek też mamy.
-
Sylvia
fajny watek, ale troche szkoda ze szybko zniechecilas sie tymi, co probuja cuda, jesli nie negowac, to nazwijmy to, weryfikowac.
Ja osobiscie nie mam nic przeciwko procederowi weryfikacji, w koncu, skoro dzieja sie jakies "cuda", ktore trudno jednoznacznie zinterpretowac i nie ubogacaja mnie w zaden sposob, to chyba zastanawianie sie, czy to nie jest jakis psikus technologii czy cos innego ma w sumie jak najbardziej sens ;)