Pozytywne Inspiracje
Forum => Pytania do Ekspertów => Wątek zaczęty przez: Nata w 2016-08-07, 16:57:18
-
Witam serdecznie :)
Moje pytanie będzie dotyczyło ślubu kościelnego. Z partnerem zamierzamy w przyszłym roku wziąć ślub. Ja od pewnego czasu zupełnie odsunęłam się od kościoła i wszystkiego co z tym związane. Mam w sobie ogromny opór nawet przed tym by się przeżegnać. Jeśli już muszę uczestniczyć w jakiejś kościelnej ceremonii, to i tak nie modlę się, nie klękam itp. Po prostu nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Niestety mój partner upiera się przy ślubie kościelnym, którego ja nie chcę (wystarczy mi cywilny), bo wydaje mi się, że biorąc taki ślub tylko dodatkowo się obciążę. Chciałabym poprosić Was abyście napisali mi jakie konsekwencje energetyczne wiążą się z ślubem kościelnym, z całym tym rytuałem. Trochę jestem rozdarta, bo na myśl o białej sukni czuję radość, ale z drugiej strony sama myśl, że mam klekać przed księdzem i powtarzać modlitwy przyprawia mnie o mdłości.
Będę Wam wdzięczna za odpowiedzi.
-
hehe, różni ludzie mówią jakim to złem są sakramenty, ale cięzko mi to pojąc, to chyba gdy się w nie wierzy ? może nie ma się czego bać i potraktować to jako kulturową kwestie i szopkę do odstawienia ? To tylko godzina. Nie sa to raczej egipskie hipnozy robione "w nawaleniu" które będą się ciągnąć wcieleniami ;-)
a po co ci ślub cywilny ? jeśli można spytać o motywy :)
-
Nata
1. masz do uzdrowienia stosunek do kościoła
2. robienie czegoś takiego wbrew sobie mija się z celem
3. kościół i rytuały wiążą na różne sposoby - jeden z nich to siła oparta na wierze, wyobrażeniach i presjach przekonań, dogmatów, drugi to siła przysiąg (gdzie Boga oraz tę wspólnotę wiernych, czynisz świadkiem i strażnikiem swoich przysiąg wierności do końca tego życia), jeszcze inny to ew. wpływ odnawiających się obciążeń, pewnie są i inne (w tym demonizujące i spiskowe teorie)
4. jeżeli Twój partner chce by to zrobić w obliczu Boga (co by wzmacniał i błogosławił waszą doczesną więź) ale chce by było to w tradycji i formie do której masz niechęć, to może uświadom mu, że to bardziej rozbija Wasz związek na innych poziomach, niż go cementuje, więc może zaproponuj mu jakąś inną ponadreligijną duchową ceremonię w której jest odwołanie do Boga Wszechmogącego, zawierającej także elementy z jego tradycji? dowiesz się wtedy na ile uwzględnia w tym Ciebie, na ile chodzi o odwołanie się do Boga, którego obecność miałaby nie tylko formalnie uświęcać ten związek, a na ile wynika to z przywiązania do pewnej struktury i forsowania realizacji tego nie oglądając się w tym przypadku na Twoje odczucia
5. wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia : )
-
Jeśli sytuacja Cię "wciąga" to prawdopodobnie z tego, że są tam rzeczy, które wywołują sprzeczne bądź odrzucające emocje, które proszą się o to by się z nimi skonfrontować. Sam ślub, nawet kościelny może być neutralny gdy nie ma się podatności (raczej właśnie przymusu przyjmowania czegoś wbrew sobie) i gdy nie musisz chować się i gasić w sobie z uwagi na udział w tej ceremonii. Gdy dominującą intencją jest radość i nie ma się jednocześnie podatności na wpływy (częściej u nas wychowanych - odnawianiem podatności) to nic Ci nie musi to zrobić, bo przychodzisz po coś innego niż marzy się w głowie osób które chcą Cię w jakiś sposób zmienić, lub na Ciebie wpłynąć (tym doświadaczeniem). Jesteś ty i jest to co jest dla Ciebie, po co przyszłaś.
Myślę że obciążyć mogło by Cię jedynie, gdybyś zrobiła coś w tej kwestii wbrew sobie (i na tym poziomie by było obciążenie, zgrzyt). Moim zdaniem możesz pomodlić się w temacie swoich emocji i nastawień i wobec kościoła i wobec ślubu kościelnego i z drugiej strony modlić się i medytować " co jest w tym dla mnie, w tym doświadczeniu, co mnie kieruje do niego" a dalej medytując w temacie - "co jest dla mnie najlepszego w tym doświadczeniu, albo co jest dla mnie lepszego od tego".
Gdy brak emocji i skłonności do uzależnienia (czy poczucia bycia atakowaną całym rytuałem) bliższe to uczestnictwu w jakiejś egzotycznej ceremonii :) Ważne w tym wszystkim nastawienie, poziom zaangażowania i to z jakim zamysłem w głowie decydujesz się w czymś uczestniczyć. Oczywiście, warto jedynie gdy nie działasz wbrew sobie. Ja uczestniczę np. w pogrzebach (ślub tylko jeden zaliczyłem ;) ) i robię to gdy czuję sympatię wobec odchodzącego, stając, siadając w ramach konwencji (klękać nie klękam, jedynie ten siad gdzie trochę obniża się poziom kolan z tyłkiem na siedzisku : ) na luzie wobec tego co się dzieje. Przychodzę w swoim celu :)
-
maryna
Dla osób wychowanych w społeczeństwie katolickim, mogą być presje telepatyczne (zależnie od tego kto na ślub przychodzi) na odnowienie pewnych wzorców czy wbicie w jakiejś zachowania. Na osoby spoza też mogą być ale mają mniejszą przestrzeń przebicia. Da się też być od nich niezależnym.
-
Ja nie wierzę, że można mieć czyste intencje i składać deklaracje, w które sie nie wierzy. Takie działanie będzie obniżac zaufanie do samej siebie i rozwijać uczucie zranienia na sercu. Ksiądz w ogóle nie udzieliby nam ślubu gdyby wiedział że traktujemy to jak teatralne przedstawienie. Po co zatem go okłamywac że wierzymy w to co mówimy podczas mszy? I po co okłamywac resztę zgromadzonych w kościele ludzi? Czy do prawdy dochodzi się przez rozwijanie kłamstwa?
Ja bym spróbował zniszczyć fałszywy etos katolicki zadając partnerowi trudne pytania nt wiary katolickiej. Trochę tego jest w książce "Rozmowy z Bogiem" N.D Walscha. Trochę można wymyśleć samodzielnie.
To znaczy spróbowałbym to zrobić zanim bym zadał pytanie - kochasz mnie czy kościelne dogmaty? Jesli kochasz to drugie to znaczy że nie kochasz mnie.
Nata
Jeśli uważasz że stawiam sprawę za twardo to nic się nie przejmuj - rób jak chcesz . Ja tylko przedstawiam mój pogląd :-)
Pozdrawiam
-
Nata
zaciągnij go na Regresing to mu minie.
-
Dziękuję Wam za odpowiedzi. Tak na prawdę mam w sobie lęk przed kościołem i ogromne przekonanie ze to bardzo zła instytucja. Ten lęk wynika z przekonania że cały kler to jedno wielkie zło i zasadzki mające zablokować ludzi, utrzymać w nieświadomości itp, że nami manipulują już nawet samymi modlitwami które w wiekszkosci skonstruowane są tak by wzbudzać w nas poczucie winy. Teraz mi przyszło ze jestem kosciolem zawiedziona. Bo kiedyś wierzyłam ze to wszystko jest dobre i pomagaba okazało się że wcale nie. Co ciekawe nie przekonałam się niegdyś o tym na własnej skórze Ale może to i dobrze.
Maryna ślub cywilny bierzemy poniewasz sprawy kredytowo mieszkaniowe nas "cisną".
Frisky masz rację. Mam do uzdrowienia stosunek do kościoła. Bardzo wyraźnie to teraz widzę. U mojego partnera chęć wzięcia ślubu kościelnego wynika faktycznie z przywiązania do tradycji.
-
Mariusz wcale nie postawiles sprawy za twardo. Masz rację ze nie można mieć czystych intencji robiąc coś takiego wbrew sobie i jeszcze oszukujac przy tym innych ludzi. Nawet w sumie nie wpadłam ze to faktycznie jest oszustwo i gra pozorow. Trochę się z tym czuję jak w czarnej d***e (przepraszam za zwrot). Mój partner nie praktykuje świadomego rozwoju duchowego ani w sumie żadnego innego też nie. Widzę, że nie rozumie o co mi chodzi gdy mówię mu o moich obawach i powodach by nie brać ślubu kościelnego. Z drugiej str jest bliskim mi aniolkiem z mojego drzewa dusz i kocham go. Zapewne znajdziemy rozwiazanie korzystne dla nas obojga. Będę się o to modlić.
-
1. Ja brałem ślub kościelny jako innowierca. Żona też nie była przywiązana do tradycji, ale zrobiliśmy to dla jej rodziny.
2. Znajoma, która była po ślubie kościelnym, została wezwana do sądu biskupiego, w celu stwierdzenia nieważności małżeństwa. Sposób, w jaki odpowiedziała klechom, upewnił ich, ze dobrze robią unieważniając jej ślub kościelny. Oczywiście,że na przedstawieniu się nie pojawiła.
3. najważniejsze jest to, jak się samemu podchodzi do tej ceremonii i jej ważności.
-
Filmik ze mną rezonuje, choć wydaje mi się że w tym matrixie nieraz odstawienie takiej szopki może się sprawdzić
https://www.youtube.com/watch?v=kskAvdntBWI
-
http://www.planowaniewesela.pl/warto_wiedziec/slub-z-osoba-niewierzaca
O - nie wiedziałem o takiej możliwości. To trochę zmienia sytuację, bo nie trzeba kłamać że się jest katolikiem.
-
Leszek
A na jakiej zasadzie mogło wziąć ślub dwoje innowierców - bo chyba Magda nie była traktowana jak katoliczka i nie składała takich zapewnień przed księdzem?
-
Z Magdą nie mógłbym wziąć kościelnego jako rozwodnik.
Piszę o zdarzeniu sprzed 41 lat :)
-
przy tej okazji przypomniałem sobie nazwisko gościa który od dawna przeprowadza m. in. ceremonie ślubne, w takim duchowym ponadreligijnym klimacie:
https://pl-pl.facebook.com/people/Jaros%C5%82aw-Buller/100007714426806
a tu prostota i swoboda wyboru w ceremonii bahaickiego ślubu:
"Bahaicki ślub sam w sobie jest bardzo prosty.
Wszystko, czego się wymaga to, aby pan i panna młoda powiedzieli przed świadkami:
„Zaprawdę, wszyscy będziemy posłuszni Woli Bożej”.
Wszystko inne pozostawione jest do wyboru parze i może być zaczerpnięte z kultury regionu lub uczestników.
Zazwyczaj młodzi wybierają modlitwy i pisma oraz zapraszają przyjaciół i krewnych do udziału w ceremonii
"http://www.bahai.org.pl/maestwo-w-wierze-bahai
-
Katolicyzm to faktycznie religia z dużą dozą manipulacji opartych min na poczuciu winy. Kiedys mnie to ruszało bardziej i byłem skłonny krytykować księży katolickich czy w ogóle chrześcijańskich. Ale oni byli dla mnie lustrem, które odbijało wyparte części mojej podświadomości - dziecko naiwnie wierzące w te dogmaty, czy też osobowości z przeszłych wcieleń zarówno aktywne w propagowaniu chrześcijaństwa jak i ofiary ich manipulacji. Teraz mam to chyba bardziej zintegrowane bo już mnie to nie rusza. Dopóki oni sobie robią co chca w tych kościołach i mi się nie narzucają to niech sobie to robią - zwróciłem im wolność i nie czuję potrzeby ratowania nikogo przed "wpadnięciem w sidła" tej religii, krytykowania Kościoła czy papieża. Generalnie czuję w miare luzik w tym temacie. CO nie znaczy że w czasie sesji nie może się nagle pojawić jakieś obciążenie zw z Kościołem. Myślę że UA mają tego tyle że będą to puszczac do samego oświecenia ;)
W jakichś szczególnych sytuacjach mógłbym podjąć dyskusję połączoną z przedstawianiem osobie X argumetntów przeciw kościołowi. Ale gdyby mocno obstawała przy swoim to bym od razu odpuścił.
-
Myślę że UA mają tego tyle że będą to puszczac do samego oświecenia ;)
a ja myślę, że to tak niedorzeczne kwestie i takie odchyły od normy, że ida w pierwszej kolejności
-
Nie tylko UA mają takie wzorce. Ludzie też włóczyli się po zakonach i nasiąkali poczuciem winy dosłownie za to, że żyją.
-
Temat kościoła jest w 100% do totalnego odrzucenia - tak rozumiem przepracowywanie tego tematu.
W mojej opinii ślub kościelny w jakiś taki sposób żeby każdy był zadowolony to takie nakładanie masek...
Tym bardziej w Twojej sytuacji :)
-
Nie tylko UA mają takie wzorce. Ludzie też włóczyli się po zakonach i nasiąkali poczuciem winy dosłownie za to, że żyją.
A jakie poczucie winy mogą mieć teraz ci, którzy te zakony fundowali. I kościoły.
Oczywiście "w dobrej wierze".
-
A propos kk, oto jest modlitwa którą odmawiałam - żarliwie - jako dziecko i nastolatka.
Okazało sie, że skutecznie :( Szczególnie druga i tzrecia linijka.
Ogólnie całość, programująca posłuszne roboty do roboty.
I to w pokutnych włosienicach !
Modlitwa do św. Józefa patrona pracy/
Chwalebny Józefie Święty, wzorze wszystkich pracujących,
uproś mi łaskę bym i ja pracował w duchu pokuty,
w celu zadośćuczynienia za me liczne grzechy:
bym pracował sumiennie raczej z poczucia obowiązku niż dla swojego upodobania,
bym pracował z weselem i z wdzięcznością dla Boga,
upatrując swą chlubę w życiu i rozwijaniu przez pracę darów odebranych od Boga,
bym pracował w porządku, spokojnie, w miarę moich sił i cierpliwie,
nie cofając się przed znużeniem lub trudnościami;
bym pracował przede wszystkim w czystej intencji i z zapomnieniem o sobie,
mając nieustannie przed oczyma śmierć i rachunek, który muszę złożyć za czas stracony,
ze zmarnowanych talentów, z opuszczenia dobrego, z próżnej dumy w powodzeniu,
tak szkodliwej w dziełach Bożych. Wszystko dla Jezusa,
wszystko przez Maryję, wszystko na Twój wzór, o Święty Patriarcho Józefie.
To będzie moim hasłem w życiu i przy zgonie. Amen.
-
Tess
chodziło mi o to, że np ja nie będąc UP mam doświadczenia z zakonów.
Uświadomiłem sobie to przy okazji pracy nad miłością do siebie. Bardzo mi wtedy poczucie winy wywalało. Wychodziła mi ogólne niezasługiwanie na miłość bo Jezus umarł z MIŁÓŚCI za NAS to gdzie tu ja.
Także świetnie tu rozumiem obawy związane z KK choć mam inne doświadczenia, inne przyczyny tych obaw.
-
Ktoś mi wytłumaczy z expertów ? Czym się różni noc poślubna po ślubie kościelnym od tej bez ślubu kościelnego ?
-
No chyba w tym pierwszym przypadku nowożeńcy powinni przystąpić do spłodzenia potomka, a ci drudzy niekoniecznie :-)
-
Nata
A czy do ślubu kościelnego nie musisz być "czysta" jak kwiatuszek ?
Więc wystarczy, że nie będziesz przed ślubem i masz wymówkę.
( jakby co to mogę Ci pomóc ;)
Mariusz
Nie wiem czemu, ale od razu stanęli mi przed oczyma Terlikowscy...brrr
-
Ktoś mi wytłumaczy z expertów ? Czym się różni noc poślubna po ślubie kościelnym od tej bez ślubu kościelnego ?
"poślubna" czyli, że musi być po jakimś "ślubie":)
Ta po kościelnym, cóż odczuwa się że furtka się zamknęła. A właściwie zatrzasnęły wrota.
Z hukiem !
I zaczyna się klaustrofobia.
Bo "tylko śmierć was (q... mać) może rozłączyć".
-
Więc wyjście jest tylko jedno.
Miłość.
Nie ma znaczenia jaki rodzaj ślubu się weźmie jeśli obie osoby się naprawdę darzą prawdziwą miłością.
Wystarczy iść na kompromis który nie będzie dla obu stron kompromisem, czyli można wziąć ślub kościelny bez emocji gdzie obie strony zgadzają się, że to tylko taki teatr bez późniejszych konsekwencji.
-
A gdybyśmy spojrzeli na ślub wyłącznie jako sakrament. Czy niesie on jakieś konsekwencje energetyczne, blokady na czakrach itp??
Fajnie było by gdyby z tej perspektywy ktoś się wypowiedział.
-
Michałowi
To zależy od podświadomych wzorców które mogą się uruchomić podczas ceremonii.A na dodatek telepatycznie można sobie przyswoić nowe od wszystkich zebranych.
-
Nie ma znaczenia jaki rodzaj ślubu się weźmie jeśli obie osoby się naprawdę darzą prawdziwą miłością.
Wystarczy iść na kompromis który nie będzie dla obu stron kompromisem, czyli można wziąć ślub kościelny bez emocji gdzie obie strony zgadzają się, że to tylko taki teatr bez późniejszych konsekwencji.
Tylko po co to robić, jesli to niby teatr ? Bo jesli z powodu innych "dla świętego spokoju" no to w tle jakaś tam nieuświadomiona presja może być. Od partnera, lub od rodziny.
Miłość potrzebuje wolności żeby zaistnieć, wiadomo, że taka czysta miłość i tak nie jest przejawiana cały czas, a dobrze jeśli wogóle czasem się zdarza w tym związku. Więc po co jeszcze to utrudniać, ograniczac.
Taka ludzka (umysłu) natura, że próbuje zniewolić drugą stronę, by wycisnąć tą miłość. Mówię po sobie i klimatach z połówką w pop wcieleniach :)
Nata, zastanów się czy chcesz tego ślubu z własnej woli, czy aby nie ulegasz presji partnera (jesli się wogóle zdecydujesz) bo ten ulega presji rodziny. To by nie był dobry początek !
-
Uleganie presji rodzi przymus ulegania kolejnym presjom.
-
Maryna
Teatr dla samego teatru. Dla mnie też bez sensu ale jak ktoś nie ma lepszego pomysłu dla zabicia czasu.. ?
Ja tam bym wolał związek partnerski. Idziesz, podpisujemy, masz gdzieś a jedynie papier potrzebny bo takie prawo w danym kraju a nie inne.
Ślubowania zawsze są sztuczne. Zazwyczaj opierają się na braku zaufania co do przyszłości.
-
Ślub kościelny zawsze niesie za sobą pewne inicjacje we wzorce lub ich odpalenie się, związane z daną religią i społecznością, jeśli podświadomość ciągnie do takiej ceremonii i bierze w niej udział.
W Urzędzie Stanu Cywilnego to jest raczej dobra zabawa i wzmocnienie pozytywów dotyczących związku, a nie jakiś poważny rytuał ślubowania. Może jeszcze odbiór takiej świeckiej ceremonii zależy od intencji:)
-
Marzy mi się slub... w leśnych klimatach :D I to nie koniecznie kościelny, bardziej jako celebracja milosci i harmonii w zwiazku, moze tantryczny ;)?
-
Laka
to Ty nie chłopa a Robin Hooda szukaj ;)
-
Dark
To pocisnąłeś ;D Hahahaha
A wiesz, że to moj idol od wczesnego dzieciństwa? Oglądałam wszystkie możliwe wersje Robin Hooda!
-
Jak dla mnie tylko ten z czarymi włosami autentyk, z serii gdzie muza była Clannad hehe
-
Ja wziolem slub koscielny,troche ze wzgledu na tradycje a troche ze wzgledow imigracyjnych; zona szybciej dostala prawo pobytu w Kanadzie. Bedac w innej sytuacji legalnej i z inna swiadomoscia nie bralbym slubu koscielnego. Mysle ze slub cywilny jest ok, latwiej z urzedami, podatkami i jakos wiecej luzu, o czym napisala Sylvia. Niezaleznie od slubu cywilnego, koscielnego czy bez slubu chodzi i tak o wzajemna milosc, wsparcie i wspolnote celow materialnych czy duchowych szanujac wolnosc i wybory drugiej osoby. Laka ma bardzo fajny pomysl; ceremonia i potem celebracja zwiazku na lonie natury, cieszac sie kazda chwila.
:)