Pozytywne Inspiracje
Forum => Rozwój osobisty i prosperity => Wątek zaczęty przez: Olga w 2011-10-30, 16:29:52
-
Czy na karmę biznesową składa się tez karma finansowa?
I czy dotyczy ona tylko wlasnego biznesu? Może dotyczyć zatrudnienia w firmie?
-
Zależy co się tym nazwie. Jak dla mnie karmą biznesową można by nazwać właśnie kwestie prowadzenia własnego przedsiębiorstwa, współpracy na tym gruncie etc.
-
Dla mnie też, ale nie wiem jak np Leszek bada
Wydaje mi się, że karma finansowa byla by elementem karmy biznesowej, jesli chodzi o własna działalność, ?
-
Biznesmen nie jest pracownikiem najemnym.
-
:)
-
U mnie coś jest nie tak z tą karmą biznesmena.
Jeśli pracuje na etacie jakoś to leci, a gdy biorę się za interes życie zawsze wtopie kasę.
W mądrej książce wyczytałem, że to chęć zrobienia sobie krzywdy odróżnia tych co im sie udaje od tych co tracą kasę.
Książkę napisał były psychiatra i pisze o rynkach finansowych.
Duchowość jest wszędzie ;)
-
Zobaczymy jak mi pujdzie, albo bedzie sukces albo wtopa;)
-
Brus, co to za książka???
-
karma biznesowa? ładnie brzmi. jak jakis produkt.
businessman z angielskiego człowiek zajęty, pochłonięty w domyśle pracą zarobkową w której to ile zarobi zależy od jego wkładu
ciekawe z punktu widzenia tego co pisal MarekB o odreagowaniu traumy śmierci łożyska , o tym zaangazowaniu w prace ze jak sie mniej poswieci i bardziej zaangazuje w np zwiazek to interes sie wali, dlatego ludzie haruja po 10-12h dziennie bo inaczej sie pewnych rzeczy nie osiagnie
no bo nie wiem co niby z pop wcielen moznaby miec , karme handlowca jakiegos, kupca, złodzieja, karma to zazwyczaj cos negatywnego zwiazanego z naduzyciami.... a wiec fajny produkt tylko o co chodzi
-
marcin,
wróć do początku i dowiedz się co to jest karma, a potem połącz z tym wyrazem biznes.
-
"Zawód inwestor giełdowy"
dr Alexander Elder
-
Dzięki :)
-
w tej ksiazce inspirujace bylo jak autor uciekl z zsrr (byl marynarzem i fizycznie zaczal uciekac chyba do ambasady usa w jakims kraju afrykanskim podczas gdy gonili za nim ;) i zostal znanym inwestorem milionerem w usa
-
Od roku "gadam", że chcę zmienic pracę ale jakoś nie mogę się zebrać w sobie, zeby to zrobić. Trafiłam na jakiś duży opór.
I właśnie sobie uświadomiłam co robię źle.
Skupiam się na tym, że nie chcę już pracować w tej firmie gdzie jestem i z tymi ludźmi. A przecież to na czym skupiamy uwagę WZRASTA. Więc wg życzenia firma mi pokazuje coraz bardziej, że to nie moje miejsce i czuję coraz większą niechęć do pójścia do pracy. Aż się rozchorowałam - właśnie się kuruję.
Powinnam skupiać uwagę na kreowaniu nowego miejsca pracy - harmonizującego ze mną!!!
Ot trza się było położyć do łóżka by doznać olśnienia.......
-
Tulia - ja tak gadałam półtora roku. Po półtora roku znalazłam się na wylocie, a po niecałym miesiącu całą firmę zlikwidowali :D
A miałam bardzo podobne nastawienie jak Ty - czyli coraz większą niechęć do dotychczasowo wykonywanej pracy, a jednocześnie nic nie robiłam, by w takim razie zakręcić się za czymś, co sprawiałoby mi frajdę.
I w ten sposób dostałam to co chciałam - praca "się zmieniła" ;) a ja obecnie odkrywam kolejne rzeczy, które chcę robić, z pieniędzmi już lepiej niż na początku, ale nadal pewne okoliczności są dla mnie stresujące ;) Pewnie lepiej by było, gdybym zaczęła wcześniej szukać pracy i zajmować się tym, co mnie bawi, przekształcać to w "bawi i przynosi pieniądze", niż potem pod wpływem musu ;)
Choć tez przyznam, że jak mi wtedy praca padła, to miałam długi czas poczucia radości i wyzwolenia :D
-
Hydrozagadka
Własnie chcę uniknąć bycia wyrzuconą;-) Zatem wlaśnie obmyślam plan działania - koncentrowania się na kreacji fajnej pracy. Tak sobie wydumałam, że skoro ja już sobie spisałam jaka ta praca ma być - ciekawa, dobrze płatna, blisko....itd to teraz co dzień po pisaniu afek będę sobie wizualizować jedną z tych cech i się na tym koncentrować. Jedną każdego dnia - to się nie znudzę, że ciągle to samo;-) a bedę wysyłać pozytywne wibracje. Niech się ładnie i szybko kreuje.
-
dziewczyny dziękuję,że to napisałyście,ja tak właśnie się zachowuję od długiego czasu i jeszcze się dziwię,że w kiepskiej sytuacji jestem ,ech
-
To jest własnie fajne na forum, że możesz powiedzieć o swoim problemie i zawsze znajdzie się ktoś kto Cię zrozumie. Czasem ktoś kto przez to przeszedł i może coś doradzić a czasem ktoś kogo Ty do czegoś zainspirujesz;-)))
Ciśnie mi się na usta okrzyk "Kupą Mości Panowie!!!!" choć tu powinno być chyba Panie!!! ;-))))
-
W raz z puszczeniem różnych rzeczy całkowicie zawiesiłam sie w temacie pracy, taka pustka w głowie:)
Zaczęłam więc na nowo określać i definiować siebie wzgledem inspiracji z góry co mam robić i z czym konkretnie pracować. Wyszło kilka tematów, a najbardziej zaskoczyło mnie to, że wnioskiem ogólnym jest praca nad świadomością wsparcia Boga w tym co robię, ze mam robić przez niego, ze Bóg mnie chroni i obdarza obfitością. Jasne że o tym wiem, ale moja pś chyba nie umie złamać się w temacie ze praca, finanse tez podszyte sa boską miłością i ochronnym jej aspektem. [ muszę wszystko sama, przez ego itd]
Zatem zaczynam po staremu ale na nowo:)
-
Olga - to trzymam kciuki!!!!
W trakcie dojazdów pociagiem do pracy czytam zwukle jakieś rozwojowe książki. Dziś miałam akurat fragment Leszkowej ksiązki gdzie jest mowa o tym, że odreagować to właściwie można w kazdym miejscu i czasie. I sobie podumałam co mnie blokuje z ta moją pracą.......
Poczułam, że nie mogę ruszyc do przodu bo mi jakiś klamot przydusił stopy i leży takie "coś" przede mną i się nie mogę ruszyć. Zapytałam co to jest i dlaczego to takie cięzkie - dlaczego ja tego nie przewalę na bok. I śmieszność nad śmiesznościami. WYglądało to na marmurowy blok skalny ale jak się przyjrzałam to stwierdziłam, że to ma konsystencję i ciężar......tofu;-))))) A nie ruszałam tego z miejsca, bo.......się przyzwyczaiłam;-))) Odliczyłam sobie to przyzwyczajenie i wyobraziłam sobie jak odrzucam ten "klamot" na bok. Od razu przypomniałam sobie jak wielokrotnie byłam krytykowana za to, że ja się wyrywam do przodu, że lecę i nie poczekam na innych, na pozwolenie.....
Niestety dojechałam do Poznania i musiałam przerwać ale wiem nad czym pracować dalej. I co najważniejsze - wiem, że ja POTRAFIĘ i MOGĘ ruszyć z miejsca i to nawet - biegiem;-))))