Pozytywne Inspiracje
Forum => OFFTOPIC => Wątek zaczęty przez: Grażyna Anna w 2011-10-26, 10:01:46
-
Zakładam wątek, żeby było miejsce na wrzucanie filmów, artykułów informacji, dzięki którym nasze życie może być bardziej świadome, a które nie bardzo pasują do innych wątków :)
http://bloodinthemobile.org/ (http://bloodinthemobile.org/)
Blood in the moblie - film dokumentalny o śledztwie dot. tego jak nasze komórki przyczyniają się do wojny w Kongo.
Nasze telefony splamione krwią (http://www.polskatimes.pl/polecamy/465586,nasze-telefony-splamione-krwia-kupujac-komorki-wspieramy,id,t.html)
-
Przeczytałem ten artykuł i dla mnie to jest jedno wyolbrzymione p**rdolenie! Moim interesem jest mieć tą komórkę bo w dzisiejszym świecie trudno sie bez niej obejść (inną sprawą jest to że czasem tęsknię za epoką kiedy sie słało listy). I nie interesuje mnie jak ona działa i z czego jest zrobiona. Filmu nie oglądałem, ale jak autor stawia taką tezę że przyczyniam się do podsycania krwawego procederu używając telefonu komórkowego, to jestem przekonany że film jest brutalny i wstrząsający jak tylko sie da. Jeden chory katastrofizm. Zebrały się tam ofiary i psychicznie chorzy ludzie którzy chca być tacy jacy są, jak w wielu miejscach świata w wielu momentach historii. A czy to telefony, czy plantacja tulipanów na eksport, czy farma bananów, na to nie mam żadnego wpływu.
Wk****ą mnie tacy ludzie którzy grają na poczuciu winy niczego niewinnych ludzi.
-
Kiedyś bylam w związku z osoba która była bardzo świadoma tego co się dzieje wokół nas, a ja, przyanaję, że średnio sie tym wszystkim przejmuję. Na większośc rzeczy albo nie mam wplywu albo mam ale jednostkowy, lub nie chce sie mieszać. Wobec tego co mi zostaje, albo łykac informacje ze świata i na tym poprzestawać? ewentualnie pogadac o tym z ludzmi? ale mnie to w sumie nieinteresuje, albo olać. Wybralam to drugie i jakos nie mam poczucia winy z tego powodu, dla mnie to by była teraz strata czasu, a ogolna wibrację celów świata, polityków, da sie wyczuć bo jest wszędzie tam gdzie przekaz informacji
-
Nie wiem niby dlaczego miałabym sprzatać cudzy sieknik intencji- bo na to by wychodziło, gdybym się w to angażowała, to nie moje. ja tego nie robiłam, niech sie zajmuja tym ci, co karmicznie w tym siedzą
-
Mam takie samo zdanie jak Olga. Ja ogólnie od dawna miałem głęboko gdzieś katastrofy, nieszczęścia i zło, które się działo gdzieś tam w dalekim świecie i teraz jestem jeszcze bardziej przekonany o słuszności takiego podejścia, bo z jakiej racji miałbym się przejmować tym w jaki sposób chcą się przejawiać inni ludzie i czego chcą doświadczać.
To, że ja rezygnując z telefonów niby pomogę tym ludziom to tylko złudzenie. Moja decyzja o zakupie komórki nie ma żadnego wpływu na intencje tych ludzi. Jak nie w taki sposób, to w inny sobie dokopią. Tylko oni mogą podjąć decyzje, która realnie wpłynie na jakość ich życia. Telefon sam w sobie nie jest niczym złym, korzystanie z telefonu także nie jest. Całe to zło dzieje się z powodu gry intencji zaangażowanych w to osób, a nie z powodu naszej potrzeby posiadania telefonu, więc nie ma powodu do przejmowania się z naszej strony.
Prawda jest taka, że to działa w ten sposób, że jeżeli wśród ludzi pojawia się jakieś zapotrzebowanie (np na posiadanie komórek) to pojawiają się możliwości zaspokojenia tej potrzeby. W jakiś sposób musi się to fizycznie zrealizować i realizuje się padając na odpowiedni grunt - czasami jest to potrzeba dosrania sobie wśród jakieś społeczności jak w tym przykładzie, a czasem np. chęć wzbogacenia się społeczeństwa i wtedy by to przebiegało zupełnie inaczej.
Wszechświat działa tak doskonale, że wszystko doskonale współgra i żadna niesprawiedliwość się nie dzieje.
-
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/skazani-na-seksualna-niewiedze,1,5298133,wiadomosc.html
Swiadomosc kontra niewiedza w temacie. A potem nie dziwota, ze seks powoduje przerazajace mysli! Poczytajcie jak rodzice tlumaczyli czasem znaczenia niektorych slow. Zgroza! Czysta dezinformacja.
-
Na zachęte: "70 proc. ankietowanych nigdy nie rozmawiało na temat zagrożeń wirusem HIV i AIDS. Jak byłam jeszcze w podstawówce, to pamiętam że mama stwierdziła przy okazji jakiegoś programu w tv na temat AIDS, że AIDS bierze się z tego, że dwóch mężczyzn uprawia ze sobą seks – nawet, jeśli żaden z nich nie ma AIDS, to ono powstaje w ich organizmach przez uprawianie gejowskiego seksu i dlatego wszyscy homoseksualiści mają AIDS... natomiast moja ciocia parę lat później gdy ubierałam się w second handach, zapytała, czy się nie boję nosić tych ubrań, że przecież mogli je wcześniej nosić ludzie, którzy umarli na AIDS.
Najbardziej wstydliwa zdaje się być masturbacja. W jej przypadku aż 85% ankietowanych nigdy nie poruszyło tego tematu z rodzicami. Masturbacja to niewybaczalny grzech, za który dostawałam pasem jako 6-letnia dziewczynka. Wszystkie przytoczone cytaty pochodzą z formularzy osób, które zgodziły się anonimowo wypełnić ankietę. Jak widać niezwykle obrazowo przedstawiają problem.
Wiek inicjacji seksualnej znacznie się obniżył. Alarmujące dane przyniosły badania GFK Polonia, według których w Polsce seks uprawiało już 12% dzieci w wieku 12-15 lat i co trzeci 16-17-latek. Udawanie więc, że seks na pewno nie dotyczy mojego dziecka, jest zwykłym zakłamaniem lub celowym niedopuszczaniem do siebie tej wiadomości. Obfitująca w erotyzm współczesność, poprzez filmy, reklamy czy modę popularyzuje seksualność człowieka, którego popęd staje się głównym atrybutem w relacjach damsko-męskich.
"
-
Olga, Clint:
W ideologii 'świadomego życia', 'świadomego konsumenta' or whatever you'd call it nie chodzi o obwinienie siebie za czyjeś intencje :) Jeśli producent telefonów ma wybór skąd czerpie materiały do produkcji swoich towarów, to ja, jako świadomy konsument, mam prawo wybrać takiego producenta, który gra fair na rynku. W ten sposób świadomie i celowo wywieram wpływ na gospodarkę faworyzując tych, którzy grają fair. Reszta odpada - zupełnie jak w przypadku Darwinowskiej ewolucji - zostają Ci najlepiej przystosowani. Sęk w tym, że to świadomość konsumencka spełnia rolę doboru naturalnego, a środowiskiem jest gospodarka wolnorynkowa :D
-
Łorany, piszesz do mnie, a ja juz nie wiem co miałam w głowie ponad rok temu. Ale pisałam chyba o czymś szerszym niż prawo nakręcania rynku
-
OMFG, przepraszam - nie zauważyłam, że to wątek z przed roku :/
-
Spoko SF:)))
-
"Badania dowodzą, że to, czego pragniemy, o czym marzymy, automatycznie zaczyna wydawać się nam bardziej prawdopodobne. Sądzimy, że mamy o 15 proc. większe szanse niż inni, że przydarzy nam się coś pozytywnego, a o 20 proc. mniejsze, że spotka nas coś złego. Wierzymy, że okradziony może zostać sąsiad, ale nie my. Ufamy, że kandydat, którego popieramy w wyborach prezydenckich, ma większe szanse na fotel niż ten, którego poparł nasz znajomy. Racjonalnie – niemożliwe. To dlaczego w praktyce tak często zdarza nam się przymykać oczy na fakty? Ponieważ chcemy czuć się bardziej szczęśliwi, wartościowi, mądrzejsi, wyjątkowi. I w zasadzie nie ma w tym nic dziwnego ani złego, chyba że „ograniczanie naszego pola widzenia” zaczyna przekraczać granicę bezpieczeństwa. Potem oszukujemy. Siebie i innych. Owszem, myślenie życzeniowe bywa zbawienne. Chorzy optymiści szybciej wracają do zdrowia. Ale myślenie życzeniowe bywa też bardzo niebezpieczne. Życiowi optymiści na przykład o wiele łatwiej podejmują ryzyko. W pierwszym wypadku można dużo wygrać, w drugim można wiele stracić.
Błędne mechanizmy oceny działają na wielu płaszczyznach naszego życia i na wiele sposobów ulegamy rozmaitym złudzeniom. "
http://www.kobieta.pl/uczucia-i-seks/psychologia/zobacz/artykul/dlaczego-tak-czesto-ulegamy-iluzji/
-
co nieco o okazywaniu przesadnej uprzejmości:
http://osiagacz.info/artykuly/psychologia/psychologia-wywierania-wplywu---reakcje-upozorowane.html
-
stary eksperyment w nowej odsłonie:
https://magazyn.wp.pl/artykul/mrozacy-krew-w-zylach-eksperyment-polacy-posluszni-do-bolu
-
Dzisiaj dowiedziałam się o pewnej zmianie, która była wynikiem też moich wcześniejszych decyzji i poczułam olbrzymią ulgę. Same moje decyzje i działania jeszcze nie dały takiego stanu. Zaskoczyło mnie, że świadomość czyiś działań dała aż taką ulgę, lekkość i radość oraz poczucie odzyskania części swojej przestrzeni i energii. Musiałam wcześniej o wiele za dużo dawać swoim kosztem i blokować sobie przepływ dla kogoś ulegając pewnym strukturom i energiom, jeśli aż tak to czuję teraz. Widocznie coś się dopełniło i uzdrowiło jeszcze głębiej:))
-
Uświadomiłam sobie też, dzięki wyjściu ze zniewolenia tymi wzorcami i strukturami, że rozwój, relacje i życie mają swoje reguły w jakimś sensownym celu i ważne jest, żeby były jasne dla wszystkich. Pozorny brak reguł powoduje zniewolenie czyimiś regułami, które mają być jasne tylko dla wybranych i przynosić korzyści tylko części grupy, a nie grać dla wszystkich na ich korzyść. W zdrowym społeczeństwie wszyscy powinni mieć szansę zyskiwać w życiu i być tak samo ważni, niezależnie od roli, czy to lidera, czy robotnika, nauczyciela, sprzedawcy, sprzątaczki, króla, policjanta, lekarza, pisarza, rodzica, dorosłego, czy dziecka.
Za duża ilość reguł zniewala, brak reguł też zniewala. Jasne reguły wspierają jednostki i społeczeństwo.
-
Zbyt wielka ilość reguł/praw doprowadza do tego, że trudno jest się ich trzymać. Może to być celowe działanie, kto wie.
Reguły powinny być proste zrozumiałe i w rozsądnej ilości.
-
Michał486
Tak:)
Co ciekawe dla mnie temat oczyszcza się coraz bardziej dzięki intencji przynależności jako Życia, Siły Wyższej, Boga, miłości, szczęścia, czystości energii, bezpieczeństwa, zaufania, itd. Tak naprawdę zawsze na końcu każdego tematu w rozwoju jest bezpieczeństwo i bezwarunkowa miłość. W życiu są one realizowane poprzez przynależność. Spotkałam się kiedyś z wykładami w języku angielskim o przynależności (ang. belong) jednak nie zwracałam na zjawisko tak nazwane aż takiej uwagi, dopóki samo nie przyszło w kontemplacji. Tematu, który mnie interesował i odpowiedź: dlaczego coś poszło tak, a nie inaczej, dlaczego poświęcałam swoje dobro, dlaczego zaślepiałam się, jak zmienić te intencje i przyszła nowa informacja: przynależność i wszystko co było z nią związane przez wieki, wszelkie decyzje, intencje, działania, kreacje grupy, znajomości i ich realne skutki.
Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest potrzeba przynależności, na początku do Siły Większej/Boga/ Wszechświata/Życia/Czystej Świadomości.
Fałszywą drogą w rozwoju, czyli prowadząc ą do cierpienia i upadku jest realizowanie potrzeby przynależności do wzorców swoich i innych ludzi, emocji, do fałszywych struktur, grup do kogoś, jak dziecko nawet do toksycznych rodziców (silniejsze często od miłości do siebie, żeby przeżyć).
Jest to tak naprawdę często wypaczona forma przynależności do tego co znane lub dające nadzieję i bezpieczeństwo, niestety w odcięciu od Boga. Czasami całe grupy przynależą w ten sposób do jakiś struktur duchowych lub społecznych realizując o dziwo potrzebę oddzielenia się od Boga, czyli od energii przepływu życia, świadomości, szczęścia, spełnienia w miłości, różnorodności i jedności poprzez wykluczanie i odmawianie "innym" od swoich interesów przynależności poprzez miłość i świadomość. Nawet buntownik realizuje tę potrzebę przynależności w przewrotny sposób, poprzez odniesienie się do jakiegoś człowieka lub grupy. Bez innych nie miałby punktu odniesienia dla buntowania się i indywidualizowania. Buntownik często nie zauważa, że też przynależy do jakiejś grupy poprzez swoją ideę sprzeciwu. Cała grupa może być wyindywidualizowana od Boga. Ma to miejsce w przypadku różnych grup realizujących swoje cele społeczne, czasami z silnym liderem z charyzmą, który tworzy sobą (byciem Bogiem dla ich podświadomości) poczucie przynależności do pewnej idei i energii. Tworzy się takie ego-przynależności w miejsce indywidualnego włączania się w przynależność do Boga i tworzenie w ten sposób jedności z innymi poprzez energię Najwyższego Dobra. Z natury taka przynależność do Wszechświata przejawia się jako dobro w człowieku, w jego wrażliwości, mocy, mądrości, komunikacji, traktowaniu siebie i innych, kreacjach, uczynkach, działaniach, uczuciach, współczującej miłości, czystości świadomości i serca.
-
Nadal medytuję nad przynależnością i widzę prowadzenie w temacie. Dzisiaj rano robiłam taką medytację,a raczej ona się robiła i przyszła miła, przyjemna energia z informacją: łagodność, delikatność, lekkość. Później miałam taką radość w ciele, bo głębiej odczuwam teraz ciało, że odtańczyłam taniec radości z czego mieliśmy ubaw:)))
Miło kogoś rozbawić swoją kreatywnością w ekspresji. Świetne uczucie takiego dawania i takiej przynależności:)
-
Ostatnio czytam po latach "Dążenie do Światła" M.F. Longa. Bardzo mnie ciekawiło jak odbiorę tę świadomość i wiedzę po takim czasie rozwoju, pierwszy raz czytałam ją mając 16 lat, i nadal mam poczucie, że jest to baza, która rozbudziła we mnie świadomość czegoś więcej w tym życiu i była częścią mojej drogi życia, którą wybrałam jako duchowa świadomość przed urodzeniem się. To co było później wyszło z Huny i do niej powraca.
Taki smaczek, że pracuję nad właściwą przynależnością, czuję nasycenie tą energią i tę samą energię odbieram z opisu Wielkiej Wspólnoty Wyższych Jaźni.
Zawsze czułam bardziej ludzi na poziomie ich Wyższych Jaźni, niż podświadomości, i to był pewnego rodzaju problem. Nie zauważałam kiedyś tego przynależenia ziemskiego, które jest tak samo ważne, jak Świadomość i Nadświadomość. Zauważałam podświadomość, pracowałam z nią, jednak nie patrzyłam na nią jak na sprawcę u wielu ludzi. I kogo ta podświadomość tak naprawdę słucha, czyli do kogo przynależy. Podświadomość zawsze przynależy, tylko ważne czy do własnej Nadświadomości, czy znalazła innego "pana". Tak proste, a tak genialne usystematyzowanie i zauważenie co się dzieje tak naprawdę dla wielu sytuacji.