Pozytywne Inspiracje
Forum => Rozwój Duchowy => Wątek zaczęty przez: Ladaco w 2015-05-18, 00:38:29
-
A czemu wlasciwie wszystkie astralne wizje, jesli nawet takie sa, sa nierzeczywiste? Bo nie istnieja? A gdzie sa w takim razie te rzeczywiste wizje? Skad pewnosc, ze to sa wlasnie te?
-
Ladaco
Wszystkie wizje (obrazy) funkcjonują na poziomie astralnym bądź mentalnym. Nierzeczywiste są w sensie tego, że to sztuczne formy, coś tworzonego (i zniszczalnego). Bardziej niż wizje rzeczywistości, to są doświadczenia, wglądy w rzeczywistość, w postaci np. napływu duchowego natchnienia, nagłego zrozumienia czegoś, albo np. pojawiania się bezwarunkowych odczuć.
Wizje/obrazy mimo tego mogą mieć zastosowanie w funkcjonowaniu na poziomie materialnym albo w przekładaniu duchowego doświadczenia na język zrozumiały
-
Witek D.
No ok. Bardziej mi chodzilo o to takie histeryczne zabawne potepianie astrala, z ktorego, jak sadze, mozna tez wiele rzeczywistej i zastosowalnej w praktyce wiedzy czerpac, jak sie umie, bo widzialem takie rzeczy. Ja rozumiem, ze duchowe natchnienia itd, to niby z pieknych planow wyzszych. Chodzi mi o to, ze skad niby pewnosc, ze dane nasze wglady pochodza z wyzszych planow, a te ktore u innych nie pasuja nam do naszej koncepcji rzeczywistosci, no niestety to juz z astralnych. Np w swiecie duhowosci mowi sie duzo o wymiarach, a jak mi sie wydaje wedlug koncepcji Leszka i pewnie Twojej to wszystko astral. Czyli ze uluda?
-
Rozumiem, że ludzie nie związani z RD mogą sobie chcieć podoświadczać tego i owego, ale mając do dyspozycji
tyle różnych fantastycznych technik, nasuwa się jedno wielkie pytanie - PO CO ? No bo widzę tu w opisach głównie motywacje "duchowe".
Po drugie, myślę, że osoby tu wypowiadające się krytycznie mają swoje doświadczenie w zakresie trzeźwości/ przytomności i nie czekają na Leszka by rozstrzygnął czy to dobre czy złe :D
A wizje to człowiek ma cały czas, tak jest skonstruowany, ale ważne czy ma przy tym kontakt z ciałem. Bo jak go nie ma, to z nich nic dobrego nie wyniknie, moga nawet to być wglądy , mające znamiona jasnowidzenia, telepatii, gromadzenia wiedzy (ściągania informacji) itd ale gdy to wszystko dzieje się w umyśle jest tylko ucieczką od rzeczywistości, skupianiem się na nieistotnych jej wycinkach. Wtedy może to być też związane z uczuciem pozyskiwania wiedzy, której inaczej by się nie zdobyło. Jeśli tak nie jest , wejście w posiadanie tej wiedzy, to uświadomienie powinno być automatycznym uzdrowieniem, pogłębieniem kontaktu z ciałem, pogłębieniem spełnienia, odpręzenia itd... no ale czy trzeba tu tłumaczyć podstawy ?
-
Inga
Masz jekieś dowody, czy też sobie tak marudzisz dla przyjemności marudzenia pod moim adresem?
Leszek
Nie życzę sobie abyś się do mnie zwracał w takiej poniżającej mnie formie, jak do głupiego małego dziecka.
Proszę o poważne traktowanie, a jeżeli nie potrafisz to nie pisz do mnie wcale.
-
Ladaco
Większość tego co jest w internecie dot. wyższych wymiarów itp. to wg. mnie tworzenie sobie jakichś iluzji rzeczywistości, więc jest to część astralu. Zazwyczaj działa to tak, że ktoś opisuje swoje pomysły i poglądy płynące z doświadczeń channelingowych (najczęściej jest to w duchu krzewienia misji cywilizacyjnej), czyli opisuje "prawdy" które mu przekazano w tym doświadczeniu, raczej niż wypływa to z rozszerzenia jego własnej świadomości i percepcji. Dodatkowo najczęściej korzysta tu się z terminów zapożyczonych z fizyki, o np. wkraczaniu w 4, 5 wymiar itp. kiedy to w fizyce (skąd się te pomysły wzięły) nie ma mowy o wkraczanie w nowe wymiary, a jak już to w teorii one po prostu istnieją (a to tylko nasza percepcja płynąca ze zmysłów ciała tworzy trójwymiarowy obraz). Ale głównie to się dzieje w duchu misji cywilizacyjnej i oczekiwania zmian na globalną skalę (jako środek wyzwolenia tak innych jak i siebie), miast w skierowaniu się do własnego wnętrza i odkrywania duchowości swojej natury.
Podział jaki ja widzę w kontekście płaszczyzn/światów, to to co ma formę i to co nie ma formy. W takim rozumieniu formę ma świat materialny, eteryczny (energii życiowej), astralny i mentalny, a to co nie ma formy to już płaszczyzna duchowa. Przez formę rozumiem - zamknięcie energii, ograniczenie czegoś w określony sposób. Coś co jest tworzone, ma materiał/budulec i go potrzebuje do istnienia - w związku z tym, jest też czymś zniszczalnym. To też np. wszelkie uwarunkowania. Jedyne warunki w kontekście doświadczeń z płaszczyzny duchowej (duchowej rzeczywistości) to albo pozwalanie sobie na jej doświadczanie, albo nie.
Płaszczyzna duchowa nie ma formy, nie da się jej kształtować ani na nią wpływać, można jedynie doświadczać przepływu w kontakcie z nią. Tam już jest wszystko (w postaci potencjału), wszystkie rozwiązania itp.
Dlatego uczucia bezwarunkowe są trochę jak wodospad, ciągły przepływ, a uświadomienia to np. coś co rozwiązuje supełki (na poziomie np. mentalnym, emocjonalnym, wyobrażeń) a nie co tworzy nowe.
Co do pytania o pewność - tego nie ma dlatego każdy potrzebuje samodzielnie sprawdzać różne poglądy albo obserwować ich oddziaływanie w praktyce. Ja oczywiście opieram się na własnych praktycznych doświadczeniach i obserwacjach, ale nikt wierzyć mi nie musi i każdy może szukać w oparciu o własną medytację i doświadczenia.
Tyczy się to też kwestii rozpoznania/rozróżnienia tego czy coś jest z płaszczyzny "iluzji" (jakkolwiek słowo nie jest odpowiednie moim zdaniem) czy nie.
-
Ale u tych ludzi tez wymiary po prostu istnieja, a nie wkraczaja, czy cos tam. Czasami moze to kwestia innej nomenklatury, innego nazywania czegos mowiac o tym samym w sumie. Ludzie dobrze obcykani w wychodzeniu z ciala mowia o 10 czy tam 11 wymiarach, z czego tzw. swiat astralny wg nich to tylko 2 czy tam potencjalnie wymiary powyzej naszego, jakos tak, 4, 5, ew potencjalnie 6. Oczywiscie wg Was to WSZYSTKO o czym tu mowa to bedzie jedynie swiat astralny(i pewnie new agowe popieprzenie). Tzn na pewno nie dopuszczacie mozliwosci, ze "wychodzac z ciala" mozna zajsc wyzej, czy dalej. Czyli, ze te wszystkie wymiary to astral, nie mow mi ze inaczej moze uwazasz;) No wlasnie, czy to jest plaszczyzna iluzji, czy nie.
-
Ladaco
Przeciwstawiam opisy tych wyższych wymiarów swojemu doświadczeniu medytacyjnemu :) Jak są to kombinacje ponad duchową prostotę doświadczania i mi z tym nie współgrają, to skłaniam się ku stwierdzeniu że to płaszczyzna astralna :) "Iluzja" ale taka sama jak materia, może bardziej rozrzedzona po prostu (niematerialna).
-
Przeciwstawiam opisy tych wyższych wymiarów swojemu doświadczeniu medytacyjnemu :)
A mnie sie wydawalo, ze doswiadczeniu medytacyjnemu Leszka ;) I jego zdaniu o tym, co tam Cie nauczyl, co tam mowil na wykladach i gdzie indziej o tych kwestiach...
-
To że w pewnych kwestiach myślę podobnie, nie znaczy że powielam czyjeś poglądy :) To jest właśnie ta różnica, czy samemu się eksploruje to co się usłyszy czy nie. Zbadaj, sprawdź, to będziesz miał własny ogląd na to :) Ja się kieruję swoim :)
-
Niech Ci bedzie, ze swoim, aczkolwiek mocno inspirowanym :)
-
Podział jaki ja widzę w kontekście płaszczyzn/światów, to to co ma formę i to co nie ma formy. W takim rozumieniu formę ma świat materialny, eteryczny (energii życiowej), astralny i mentalny, a to co nie ma formy to już płaszczyzna duchowa. Przez formę rozumiem - zamknięcie energii, ograniczenie czegoś w określony sposób. Coś co jest tworzone, ma materiał/budulec i go potrzebuje do istnienia - w związku z tym, jest też czymś zniszczalnym. To też np. wszelkie uwarunkowania. Jedyne warunki w kontekście doświadczeń z płaszczyzny duchowej (duchowej rzeczywistości) to albo pozwalanie sobie na jej doświadczanie, albo nie.
Płaszczyzna duchowa nie ma formy, nie da się jej kształtować ani na nią wpływać, można jedynie doświadczać przepływu w kontakcie z nią. Tam już jest wszystko (w postaci potencjału), wszystkie rozwiązania itp.
Dlatego uczucia bezwarunkowe są trochę jak wodospad, ciągły przepływ, a uświadomienia to np. coś co rozwiązuje supełki (na poziomie np. mentalnym, emocjonalnym, wyobrażeń) a nie co tworzy nowe.
Bardzo dobrze wyjaśnione, rozdzielone i pokazane to co duchowe, stałe, prawdziwe, niezmienne, nieograniczone w stosunku do tego co powinno zostać przekroczone.
-
Dzięki.
-
Gdy się coś takiego mądrego przeczyta to aż w głowie jaśnieje:)
-
:)
-
Witek
To tak jak piszesz o tej plaszczyznie duchowej, to tak jakby, mozna powiedziec, na samej gorze jest Bog, czy niech bedzie Zrodlo, Bog jest niepodzielony, jest jednoscia. Ale Ty tez jestes czescia Boga, Zrodla, tylko taka ktora przybrala gestsza, bardziej wyindualizowana forme, i ta forma umiera, ale Zrodlo, ktorym ona tez jest, jest niesmiertelne, choc dzieli sie i "wciela"... Tak to rozumiem mniej wiecej.
-
Choc cos jest w swojej formie czyms wyodrebnionym, to u podstawy jest jednym. Tak w ogole rozumiem sens istnienia, ze Zrodlo, Bog doswiadcza tych wariantow i przez to "uczy" sie czym jest;) Bo po co to wszystko w sumie istnieje? O tak sobie? Choc moze sie taki poglad nie podobac tym, ktorzy bardzo lubia hierarchie i sa zdania, ze Bog jest tym najmadrzejszym ponad nami wszystkimi, tym z paradygmatu religinego. Choc nawet w tym ujeciu, skad sie wzielo, ze Bog jest "ojcem"?
-
Ja się nie zgodzę z ideą jakoby Bóg/boskość doświadczał czegoś poprzez człowieka, z tego co czuję, nasze doświadczenia są czymś indywidualnym, nikt nigdy nie doświadczy tego co my, to jest właśnie istota indywidualności. Tyle że na poziomie boskim nie ma to znaczenia, bo traci się przywiązanie do swoich doświadczeń i do swojej indywidualności (której się nie traci).
To co widzę (jako narodziny indywidualności) to jak bulgocząca powierzchnia i czasem pojawia się bańka w której rodzi się samoświadomość, na teraz nie czuję czy towarzyszy temu jakiś zamysł. Na pewno jest to temat do medytacji aniżeli zgadywania. Być może jest to zrozumiałe po uwolnieniu się od uwarunkowań. Podejrzewam na bazie cząstkowego czucia, że bardziej działa to na zasadzie akceptacji że jest jak jest (działa tak bo tak to działa) niż stojącej za tym intencji.
Nie czuję był jakikolwiek inny sens istnienia poza samym w sobie istnieniem:) Po prostu istnieje się, bez względu na przyczynę (jeśli taka w ogóle kiedykolwiek była).
edit - mimo iż nie mam pełnego wglądu w naturę rodzenia się indywidualności, to interpretację w której Bóg doświadcza czegoś przez nas, postrzegam jako próbę nadania/nazwania znaczenia swojego istnienia (w tym jako zewnętrznego celu, utożsamiania siebie z przedłużeniem czegoś, zewnętrzną intencją) gdzie być może przyczyny, może po prostu nie być (jest tak, bo tak jest - będąc nieodłączną częścią istnienia). Myślę że temat warto podjąć bez utożsamiania się z nadawaniem znaczenia, zamysłem czy intencją.
[potem przeniosę tę część dyskusji do właściwego wątku]
-
Ale sluchaj, Bog sam przez sie "doswiadcza czegos poprzez czlowieka", bo czlowiek jest wyindywidualizowana "czastka" Boga, to jest niesmiertelny aspekt Twojej istoty, jak Wyzsze Ja, jedyny prawdziwy. :)
-
Bóg doświadcza samego Siebie poprzez bycie człowiekiem który doświadcza Boga poprzez boskość w sobie która Boga doświadcza będąc jednocześnie Bogiem doświadczającym swojej boskości dążącym do doświadczania boskości w Sobie ...Ok, mogę tak całą noc :D
Czuję tak jak Witek "Nie czuję był jakikolwiek inny sens istnienia poza samym w sobie istnieniem:)" na wieki wieków Amen ;)
-
Mi tam wszystko jedno, rob sobie co chcesz.
Super :-)
-
Przenoszę do nowego wątku.
Ladaco
Nie wiem dokładnie jak to działa, ale wiem że doświadczenia są indywidualne i nie idą gdzieś w górę/wgłąb. Wraz z rozwijaniem świadomości traci się przywiązanie do swoich doświadczeń, jakkolwiek jest dostęp do nich, jeśli tego się chce. Sam "ocean" nie przepuszcza emocji, myśli czy jakichkolwiek form. Tam jest wszystko w postaci rozwiązań, bo problem będąc formą, uwarunkowaniem, zawsze posiada odpowiadające mu rozwiązanie (wszystko co ma strukturę, niejednorodność może je stracić). Jedyne czego doświadcza ocean (to co czuję na terazz), to sam siebie.
-
To ladne to co czujesz z tym oceanem, fajne. Im wyzesz, tym wszystko bardziej jest jednoscia...
Albo wroc, bo nie wiem czy sie powinno mowic wyzej/nizej, nie jestem zdania, ze to jest "lepiej", bardziej zaawansowanie czy jakos, po prostu inny przejaw, w innej formie lub jej braku, to sa ludzkie "herarchiczne" oceny;) Ludzie kochaja sobie tak poziomowac.
-
Jedyne rozróżnienie jako stosuję to forma i bez formy :) Nie nazwałbym tego hierarchią, ale zaznaczenie tej różnicy która wyraźnie jest. To drugie to "istnienie" i jego wieczność, nienaruszalność, to pierwsze to to co tworzymy.
Reszta podziałów na świat astralny, fizyczny itp. to tylko ułatwienie do pracy na konkretnych poziomach :)
-
Z ta hierarchia chodzilo mi, ze ludzie maja sklonnoc zeby widziec jako wyzsze/nizsze czyli de facto lepsze/gorsze. W Tobie samy jest ten sam Bog, ktory jest oceanem. Poza tym, skoro mineraly niby na przyklad stoja tak "nisko" w ewolucji, to jak to moze byc ze sa w stanie oddzialywac na czlowieka energetycznie i nawet go uzdrawiac? Mi sie wydaje, ze w nich tez jest "Bog". One tez nie sa zadna "nizsza" forma, po prostu inna forma.
-
Odróżnianie różnych poziomów istnienia, ich zaawansowania, różnych form i stopnia ich rozwoju , różnych istot i stopnia rozwoju ich świadomości, tudzież hierarchii z tymi różnicami związanymi nie stoi w sprzeczności z uznawaniem obecności jednego Boga w tym wszystkim,
a to czy coś uznaje się przy tym za lepsze albo za gorsze może wynikać z użyteczności i/albo być związane z siłą wpływu/ lub cechami indywidualnymi i nie mieć związku z poziomem rozwoju, np. rośliny są niższe w rozwoju od zwierząt a przy tym lepsze jako pokarm dla rozwijających się duchowo, potrafią też rosnąć w takich warunkach gdzie wyższe formy giną, więc są lepiej przystosowane do pewnych warunków, minerały są niższe od roślin a są często bardziej cenione przez ludzi od roślin, często są też trwalsze, itp. mniej rozwinięty duchowo człowiek może być lepszy w wielu dziedzinach życia od takiego bardziej rozwiniętego :-)
wpływ tego co niższe na to co wyższe np. taki uzdrawiający też nie zaprzecza różnicom w rozwoju
ani ich nie znosi , często również to co niższe ma silniejszy wpływ na otoczenie i wywiera dominujący wpływ również na to co wyższe, np. podboje przez dzikie hordy bardziej rozwniętych i zaawansowanych w rozwoju cywilizacji, instynkty bywają silniejsze od rozumu, łono natury potrafi uspokoić umysł,
takie czy czy inne formy wyższe i bardziej zaawansowane w rozwoju wciąż są zależne od obecności tych niższych które np. służą im za pokarm , schronienie , żródło tlenu , bez którego by te wyższe wyginęły itp. itd. wzajemne zależności
Bóg jest jeden, formy są różne o różnym stopniu rozwoju i ewolucji, w tych różnych formach
pomieszkują istoty o różnym zaawansowaniu -stopniu rozwoju świadomości, które na siebie wzajemnie oddziaływują z różną siłą i w różny sposób, w tej wspólnej drodze i ewolucji materialnej i duchowej :-)
-
Moze mineraly nie maja rozwinietej inteligencji, mozgu itp rzeczy i nie bedziemy ich pod tym wzgledem porownywac, ale moze to nieprawda, ze z punktu widzenia duchowej "ewolucji", zestrojenia z tzw. Bogiem stoja na tak niskim poziomie. Moze jakas "dusza" w takim minerale, ma takie sprawy niektore na dobrym poziomie. Moze pod jakimis wzgledami sa bardziej oswiecone od ciemnej masy ludzkiej, ktora kocha hierarchicznosc, co z kolei wynika z tego, ze jest egoistyczna. Wierz, ze jest najlepsza na swiecie, a to co "nad nia", no to juz musi byc tak wielkiego kalibru, ze normalnie zgroza.
Podalem przyklad z mineralami, ze potrafia uzdrawiac ludzi, dobry przyklad, bo on niezle to ilustruje. Jesli zachodzi uzdrawianie eneretyczne, trzeba to wiedziec, to dzieje sie to zawsze dlatego, ze wyzsza wibracja wypiera nizsza, bo jest STABILNIEJSZA, dlatego wypiera nizsza, ktora jest bardziej "chwiejna". Czy wyslesz komus energie, czy wezmiesz wahadlo, z punktu widzenia technicznego, to sprawia ze zachodzi uzdrawianie. Wiec jesli z ich wibracjami nie jest najwyrazniej az tak zle, jesli potrafia utrzymywac wysokie wibracje trwale, to moze z ich ewolucja duchowa wcale nie jest najgorzej.
-
na mój gust sam nie rezygnujesz z podziału na poziomy i etapy rozwoju itp. , tylko mieszasz zaszeregowanie w ramach tego, chyba w celu ujednolicenia w założeniu zbliżającego do Boga, tudzież dlatego że łączysz to ściśle z tym co lepsze i gorsze,
Bóg przenika całe stworzenie i wyraża się przez różne formy istoty itp. , jak prąd dociera do każdego urządzenia, ale to nie zmienia tego że są urządzenia proste i skomplikowane, mniej i bardziej zaawansowane, przez które prąd wyraża siebie i manifestuje swój potencjał w bardziej ograniczony ( np. do pewnego zakresu, jakiejś fali w minerale) albo szeroki sposób czy wręcz pełny
więc co do uzdrawiania: za pomocą prostych narzędzi można naprawić te stojące na o wiele wyższym poziomie, a docierając do prądu w każdym takim narzędziu można zostać popieszczonym przez niego haha , może to nie za dobry przykład ; ) ale pokazuje różnicę między Bogiem a ewoluującymi elementami - Bóg może wyrażać się poprzez wszystko i można Go odnaleźć we wszystkim, ewoluujące elementy mogą wyrażać tylko tyle na ile pozwala im poziom ich ewolucji czyli też forma jaką przyjęły i związane z tym cechy,
ludzką formę uważa się za cenną z tego powodu że pozwala przekroczyć te ograniczenia, więc stoi ona najwyżej w hierarchii ewolucji ze względu na poziom rozwoju dusz je zamieszkujących jak i możliwości jakie daje ludzka forma , np. odkrywając i dostrzegając Boga we wszystkim korzystasz z tych wiążących się z tą formą narzędzi czyli np. mózgu intelektu albo intuicji , o ile czegoś teraz nie pomieszam to wg Sai Baby ludzka forma umożliwia wyrażenie z tej pełni jaką jest Bóg aż 80%
co co stabilności, jedynie Bóg jest niezmienny wszystko inne podlega przemianom, co nie zmienia sytuacji że w tym świecie przemian to co prostsze i niższe jest bardziej stabilne ? ale to też jest względne, proste formy potrafią zanikać szybciej niż te bardziej złożone, nikt nie przeczy że na wszystkich poziomach przejawia się Bóg ale to nie ze względu na to dzieli się różne formy, etapy itp. tyko ze względu na różnice : )
jeżeli postrzegasz tylko Boga we wszystkim to znika problem z klasyfikacjami bo nie widzisz różnicy , ale jeżeli starasz się mieszać to znaczy że postrzegasz różnice ale z różnych względów starasz się temu zaprzeczać
jest więc dostrzeganie tylko różnorodności , dostrzeganie jednego Boga w różnorodności a ostatecznie dostrzeganie tylko Boga, do tego ostatniego niekoniecznie prowadzi rozmywanie różnic (w tym poziomów ewolucji/rozwoju) które się dostrzega , skupiając się na Bogu można je pomijać, a nie trzeba tego mieszać
: )
-
Nie, to nie chodzi o to zeby nie odrozniac, ze nie ma "poziomow", tylko o stosunek do tego w ogolnym zakresie. W miare lotni ludzie to kumaja. Co do uzdrawiania... Napisalem, ze wyzsza wibracja wypiera nizsza, bo jest stabilniejsza. Nie jestem wszechwiedzacy, ale mam z uzdrawianiem pewne doswiadczenie i moge pisac o tym co sam obserwuje. A obserwuje, ze energia dazy do wyrownania. Podobne przyciaga podobne, sprzeczne sie odpycha, a jak juz z jakis przyczyn musi dzielic jedna przestrzen(to co jest calkiem nieharmonizujace ze soba energetycznie, nie moze dzielic ze soba przestrzeni), to dojdzie do jakiegos wyrownania poziomow miedzy nimi. Wibracja wyzsza zwycieza, bo jest bardziej stabilna, no chyba ze czegos innego bedzie naprawde za duzo. Czasami sie zdarza, ze ktos kolo mnie przejdzie, albo tylko spojrze komus w oczy i juz mu cos puszcza. Czesto takie objawy sa jak kaszel, ktory jak zauwazylem zachodzi gdy energia sie uwalnia gwaltownie. Oczywiscie czasami, kiedy jest czas i miejsce, cos tam sie wlasciwie "zahacza". Rowniez kiedy przez zdjecie oddzialuje na kogos taka energia swoja z serca, albo wahadelkami, to ludziom ktorzy sa wtedy w poblizu tez cos puszcza(i mi) i pewnie nawet moze i ludziom, ktorzy sa w poblizu tamtej osoby. Tyle co obserwuje, co i jak dlaczego to juz nie jestem takim mozgiem. Kiedys dawno temu mi pewna osoba powiedziala, ze jak czlowiek rozwijajacy sie duchowo idzie np. do jakiejs pracy, to ludziom tam sie polepsza, nie wiedzialem o co jej wtedy chodzi, ale teraz widze ze musialo chodzic o to wlasnie...
-
Nie, to nie chodzi o to zeby nie odrozniac, ze nie ma "poziomow", tylko o stosunek do tego w ogolnym zakresie.
więc wracając do punktu wyjścia :
są różne poziomy rozwoju , wyższe i niższe, na tych poziomach różne formy wyższe i niższe oraz różne istoty na wyższym i niższym stopniu ewolucji a ludzie mają do tego różny stosunek bo na przykład nakładają na to wartościowanie typu wyższy/lepszy niższy/gorszy, mi to akurat nie przeszkadza jaki stosunek mają do tego inni i co na to nakładają i nie muszę przekabacać swojego postrzegania i mieszać różnych spraw ( np. minerały są wyższe bo jest w nich Bóg) żeby to jakoś pomieścić : )
to czy coś zwycięża czy ulega zależy od siły wpływu, niższe wibracje mogą być w danym środowisku bardziej stabilne i dominować nad tymi wyższymi
-
Sa rozne poziomy i rozne stosunki, a Tobie to nie przeszkadza... No tak. Nie pisalem "minerały są wyższe bo jest w nich Bóg", kto czyta biegle z dobrym zrozumieniem, ten zobaczy moj tok myslenia. Albo tak rzeczywiscie nie rozumiesz, albo jestes jak ci panowie w telewizji, co sprowadzaja rozmowe na manowce...
-
zwyczajnie odniosłem się do tego co napisałeś tutaj :
Z ta hierarchia chodzilo mi, ze ludzie maja sklonnoc zeby widziec jako wyzsze/nizsze czyli de facto lepsze/gorsze. W Tobie samy jest ten sam Bog, ktory jest oceanem. Poza tym, skoro mineraly niby na przyklad stoja tak "nisko" w ewolucji, to jak to moze byc ze sa w stanie oddzialywac na czlowieka energetycznie i nawet go uzdrawiac? Mi sie wydaje, ze w nich tez jest "Bog". One tez nie sa zadna "nizsza" forma, po prostu inna forma.
i doprowadziłem do podsumowania, które mnie satysfakcjonuje, czyli wyklarowałem sobie co jest niższe a co wyższe i dlaczego, jak się to ma do Boga i jego obecności w różnych formach, oraz do cudzych podejść i zahaczyłem o kwestię wpływów
- pozdrawiam : )